dopracowanywkazdymcalu
23.05.05, 14:33
(Jako ze od tygodnia nie moge sie doczekac aby mnie ktos wpisal na liste
erotika nova publikuje to tutaj)
Marek pukając do jej drzwi hotelowych wiedział że właśnie nadszedł ten
moment. Jego chytry i perfidny plan był już niemal dopracowany do ostatnich
szczegółów a okoliczności mu sprzyjały. Od czterech dni był z Moniką w
delegacji i nie udało mu się jeszcze do niej zbliżyć. W sumie ogólnie była
miła ale gdy tylko rozpoczynał jakieś podchody, momentalnie stawała się zimna
i niedostępna. Jedyne co osiągnął to kilka całusków w nos i w policzek na
dobranoc. Marek nie mógł wyczuć i nie wiedział co tak naprawdę w niej siedzi.
Wiedział jedynie jak każdym swym gestem, głosem, rysami twarzy, sposobem
bycia przyciągała jego uwagę. I jeszcze te jej kształty…. niemal że
dostrzegał każdy ich szczegół gdy falowały pod ubraniem gdy się poruszała. I
budziło to w nim zwierzęce instynkty. Pragnął zagarnąć ją całą, dostać się
tam wszędzie gdzie chowała swe najskrytsze i najsłodsze tajemnice. I tym
bardziej chciał się tam dostać im więcej razy mu się to nie udało. Ale dziś
miał punkt zaczepienia. Dziś zwietrzył swą szansę - wystarczyło tylko działać.
Drzwi się otwarły i ukazała się w nich Monika. Była w samej koszuli nocnej –
wyglądała w niej bosko, tym bardziej że stojąca za nią lampa spowodowała że
cały zarys ciała Moniki był wyraźnie widoczny, a… naprawdę było na co
popatrzeć. Wzrok Marka bezwiednie zaczął krążyć po jej krągłościach. Jej
włosy, mokre po kąpieli sprawiały że wyglądała jeszcze atrakcyjniej.
Niestety ona prawie natychmiast też zauważyła swą półnagość i szybkim ruchem,
ze zmieszaną miną, usunęła się z „pola rażenia” lampy . Uśmiechnęła się do
Marka trochę zawstydzona, ale na szczęście raczej bez przesadnej niewinności.
Wszytko szło więc zgodnie z planem.
- Jak tam dolegliwości? Wciąż masz te bóle brzucha? – zapytał Marek pokazując
dwa piwa – mam coś na uśmierzenie - uśmiechnął się w oczekiwaniu.
-Dziękuje, już lepiej, ale jeszcze troszeczkę czuje – zapraszająco machnęła
głową i podążyła w stronę łóżka. Marek nie mógł oderwać wzroku od jej
kształtów falujących pod koszulą gdy tak szła i w końcu usiadła na łóżku.
Podszedł, podał jej jedno piwo i usiadł na przeciwko niej. Uśmiechnął się do
niej, a w głębi duszy zacierał ręce widząc jak niczego nie świadoma ofiara
powoli podąża w pułapkę drapieżcy.
Chwilę rozmawiali o dzisiejszym dniu, o różnych sprawach, było całkiem miło i
Marek o mało co nie zapomniał o swym planie. Dopiero gdy spostrzegł że
butelki były już prawie puste dotarło do niego że nadszedł czas na działanie.
Jeszcze raz wrócił tematem do jej dzisiejszych problemów żołądkowych. Zapytał
gdzie dokładnie czuła bóle. Monika ufna w jego szczere intencje zaczęła
opisywać je ze szczegółami, pokazując dłońmi na brzuchu. W tym momencie Marek
zrobił bardzo poważną i zaniepokojoną minę. Tu właśnie była kluczowa chwila
która miała przesądzić o powodzeniu akcji. Stwierdził że to źle że akurat w
tamtym miejscu, zaczął opisywać tragiczne przypadki w rodzinie, ze ma z tym
doświadczenie i że to może być strasznie poważne. Widząc jak w miarę
opowieści Monika czuje coraz większe zaniepokojenie, tym bardziej pozwalał
wzbijać się skrzydłom swej fantazji, a liczba opisywanych powikłań a nawet
zgonów zaczęła rosnąć w zastraszającym tempie. Gdy Monika była już
wystarczająco urobiona Marek ze znawstwem i pełnym profesjonalizmem kazał jej
sprawdzić w paru miejscach na brzuchu czy czegoś nie czuje pod pacami dłoni.
Oczywiście coś tam niby czuła ale nie była pewna. Wtedy Marek nie czekając na
jej reakcję, ruchem nie uznającym sprzeciwu przybliżył się do niej, położył
rękę na koszuli na brzuchu i zaczął go delikatnie wymacywać robiąc niezwykle
poważne miny. Choć miał z nimi trudności bo ten miękki dotyk jej brzucha
działał na niego niezwykle rozpraszająco. Tym bardziej że miał świadomość
dotyka brzuszka właśni jej - Moniki. Jakże pragnął się w niego wtulić
jeszcze bardziej i jeszcze głębiej ale wiedział że musi trzymać swe rządze na
wodzy- miał nadzieję ze jeszcze tylko przez parę chwil.... . Na koniec zrobił
bardzo posępną minę i rzekł.
- Tego się obawiałem... – wstrzymał glos i spojrzał na jej zaniepokojoną
twarz.
- Co wyczułeś ? mów prędko - zapytała zafrasowana.
- W zasadzie to nie jestem do końca pewien, bo tak przez koszulę trudno
wyczuć ale może być poważnie – znowu starał się utrzymać pełną powagę.
Czekał aż sama coś zaproponuje ale widział że za bardzo myśli kłębiły jej się
w głowie wiec sam zaatakował kłując żelazo pułki gorące... Wsunął
bezceremonialnie dłoń pod jej koszule i ze słowami że tego nie można tak
teraz zostawić położył jej dłoń na brzuszku. Zdążyła tylko zacisnąć mocno uda
ale ... nie odsunęła się. Marek zaczął delikatnie gładzić jej cudowny
brzuszek w różnych miejscach symulując badanie, drugą rękę położył jej na
plecach, tuż nad miękkimi pośladkami, a właściwie prawie że na nich. Jego
lewa dłoń pod jej koszulą najpierw ze znawstwem delikatnie błądziła po całym
jej brzuszku. Potem zaczął go lekko ugniatać w różnych miejscach obserwując
jej reakcje i starając się powstrzymać swoje. Był prawie jak w niebie ale to
wciąż było mało – teraz skupił się na pępku, miała taki delikatny i miły w
dotyku, prawie że rozpływał się pod jego palcami. Chyba trwało to trochę za
długo bo zauważył w jej wzroku cień podejrzliwości. Już miała coś powiedzieć
ale wyprzedził ją każąc nabrać powierza i wstrzymać oddech, a w tym czasie
jego dłoń wycofała się w inne rejony,
po czym powoli ale konsekwentnie zaczął wspinć się palcami wyżej i wyżej
podwijając równocześnie co raz bardziej jej koszule. Aż w końcu jego oczom
ukazał się fragment delikatnej czarnej kępki włosków, wyzierającej z
pomiędzy zaciśniętych ud. Nie mógł się powstrzymać by na nią nie zerkać, a w
połączeniu z je odsłoniętymi kształtnymi biodrami stanowiły widok zapierający
mu dech w piersiach. Ponownie zauważył że ona chce zareagować ale znów
zdążył zastosować sztuczkę z wstrzymaniem oddechu – jedyne co zdążyła zrobić
to zacisnąć bardziej uda. A miała je rzeczywiście piękne. Mógł podziwiać jak
delikatną skórę ma na nich. A im bliżej kępki ta skóra, tym była
delikatniejsza. Przy samych włoskach łonowych wyglądała jak aksamit. Marek
przyglądał się temu zjawisku nie mogąc oderwać oczu. Końcówki jej delikatnych
kędziorków wystawały z pomiędzy ud jakby próbując się wydostać wszystkimi
siłami na powierzchnię , wołając – „wypuśćcie nas”. Tak chciałby zajrzeć,
dostać się tam bardziej i głębiej, pomiędzy… . Marek czuł że właśnie spełnia
się jego sen. Ma Monikę przed sobą, właściwie nagą a jego dłonie pieszczą jej
ciało, jego oczy oglądają jej wdzięki. I dostrzegał że ona, mimo wewnętrznej
walki reagowała na jego dotyk. Ale wiedział że nieuchronnie zbliża się czas w
którym Monika w końcu przejrzy jego grę. Należało więc działać – tym razem
jego dłoń przesunęła się wysoko jak nigdy dotykając jej lewej piersi, była
jędrna i miękka. Podniósł ją jakby ważąc. Monika popatrzyła na niego
osłupiałym wzrokiem, a on nie czekając na dalsze reakcje przesunął dłoń
jeszcze wyżej, uchwycił jej sutka i zaczął go ugniatać i pociągać, ciągle
patrząc jej w oczy.
- A więc to tak! – prawie wrzasnęła i aby się zakryć, zsunęła koszule wraz z
jego dłonią w dół. Na jej twarzy pojawiła się wściekłość. – ty szubrawco! –
Marek starał się wyczuć ją i liczył na to że Monika jest już zbyt pobudzona
jego dotykiem by móc się wybronić. Akurat skorzystał z okazji bo jego dłoń
znalazła się dokładnie na udach przy jej kępce. Uchwycił jej włoski
delikatnie palcami i zaczął je sobie wkoło nich okręcać jednocześnie badając
gładkość jej ud w tamtym miejscu.
- Przecież … – szepnął jej do uszka z szelmowskim uśmiech