Dodaj do ulubionych

jak rozmawiać

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 18:14


Widze, że trwający związek, że powiem dramatycznie: umiera - drugiej
stronie przeszło ;(:(, delikatnie sie oddala (fizycznie, ucieka myślą) uznał,
że ta metoda bedzie mniej bolesna. Juz mnie nie potrzebuje, juz nawet nie
jestem interesujaca pod wzgledem fizycznym, w żaden sposób mnie nie pragnie.
Same łezki :( ale czuje, że to ja musze zacząć "rozmowę zasadniczą"i nie
wiem jak to zrobić, nie wiem jak rozegrać( tę rozmwe)- aby padły w niej
wyraźne deklaracje- że jeśli odejście jest konieczne to niech nastapi juz.
Strasznie sie boje - teraz zyje sobie jeszcze w świecie iluzji i gdzieś
jeszcze pulsuje nadzieja, że sie myle w ocenie sytuacji choć wiem intuicja
zwykle nie jest zawodna w takich :( i ta rozmwa musi natąpić, jak ja
przeprowadzić ??????
Obserwuj wątek
    • Gość: gb Re: jak rozmawiać IP: *.toya.net.pl 25.08.05, 19:30
      >
      > Widze, że trwający związek, że powiem dramatycznie: umiera - drugiej
      > stronie przeszło ;(:(, delikatnie sie oddala (fizycznie, ucieka myślą) uznał,
      > że ta metoda bedzie mniej bolesna.

      Skąd to wiesz? To, ze ktoś nie pragnie już być tylko z Toba a obok Ciebie, nie
      znaczy, ze odchodzi, może dojrzał?

      Juz mnie nie potrzebuje, juz nawet nie
      > jestem interesujaca pod wzgledem fizycznym, w żaden sposób mnie nie pragnie.
      > Same łezki :( ale czuje, że to ja musze zacząć "rozmowę zasadniczą"i nie
      > wiem jak to zrobić, nie wiem jak rozegrać( tę rozmwe)- aby padły w niej
      > wyraźne deklaracje- że jeśli odejście jest konieczne to niech nastapi juz.

      Ech ci ludzie chcacy wiedzieć już, teraz, natychmiast. Pozwól danemu stanowi
      trwać, a sam się wypali.

      > Strasznie sie boje - teraz zyje sobie jeszcze w świecie iluzji i gdzieś
      > jeszcze pulsuje nadzieja, że sie myle w ocenie sytuacji choć wiem intuicja
      > zwykle nie jest zawodna w takich :( i ta rozmwa musi natąpić, jak ja
      > przeprowadzić ?

      Daruj sobie rozmowy i jeżeli ten związek coś Ci daje, to po prostu bierz.
      Czujesz, że ktoś Ci umyka? Ciesz się jego obecnością bo nie wiesz czy jutro Ty
      będziesz jej pragnęła.
    • white.falcon Re: jak rozmawiać 25.08.05, 20:42
      Musicie porozmawiać. Bedzie to okropnie ciężka rozmowa, możliwe, że "na raty".
      Domyślam się, jak trudno ją zacząć, ale bez niej, jak sądzę, nie obejdziesz
      się. Patrzeć, jak coś powolutku umiera i zostawiać to ot tak sobie, męcząc się
      jak pokutnica, zadręczając się nie ma sensu. Jestem zwolenniczką rozwiązywania
      sytuacji wtedy, gdy one powstają, nie zostawiania ich "bo jakoś to będzie...".

      Tylko upewnij się najpierw, czy Twoja druga strona nie jest naprzykład
      przemęczona praca, czy nie ma jakichś kłopotów. Może tak być, że widząc Twoją
      smutną minę nie chce dodatkowo nimi Ciebie obarczyć i gryzie się sama.
      • Gość: teraz.bez.znaczeni Re: jak rozmawiać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 22:45


        Myśle, że mamy do czynienia z sytuacją kiedy, kazde z nas zrzuca
        obowiązek rozpoczecia tej rozmwy na drugie . ON : przecież wysyłam jej sygnały.
        Ona (Ja): nie tchórz, nie każ mi przeżywać dotatkowego bólu zwioznaego z
        zaczynaaniem tej rozmwy. I co bedzie dalej ???? Szamotanie, reanimowanie ???

        To taki dziwny stan, czuje, że nic juz nie potrafie zrobić ,,,i z jedej
        strony chce zeby trwało nawet w kalekiej formie a z drugiej wolalabym, żeby
        sprawe ucioł i zaczeło soe zaleczanie rany ( i jasne że serduszko skłania sie ku
        pierwszje wersji :( :(:(:(:( )
        • white.falcon Re: jak rozmawiać 25.08.05, 23:18
          A po kiego grzyba tak się męczyć? Nie szkoda Ci życia i czasu na trwanie w
          nieefektywnej stagnacji? Czy też stchórzysz, gdy np. (nie życzę Ci tego!) ktoś
          Ci będzie chciał ukraść torebkę? Będziesz krzyczeć, jak sądzę. A teraz czas Ci
          kradnie uczucie, jedną z najważniejszych rzeczy w życiu i Ty mu na to pozwalasz
          tylko dlatego, że boisz się? Uczucie i jego pielęgnowanie to odpowiedzialność,
          tak jak odpowiedzialnością jest bycie uczciwym wobec drugiej osoby. Ta druga
          osoba zasługuje na to, bys podzieliła się z nią swoimi wątpliwościami. No chyba
          że uważasz inaczej...
    • bardzo_smutny1 Re: jak rozmawiać 25.08.05, 23:07
      Ja bym chciał to zatrzymać ..
      Nie chcę, zeby to był koniec ..
      Chcę choć przyjaźni, a może kiedyś miłości ..
      Ale to tylko moje uczucia do mojej ukochanej, która ode mnie odchodzi ..
      A ja nie umiem jej zatrzymać ..
      Chyba jestem nikim i nic dla Niej nie znaczę ..
      Chce mi się płakać i nic nie mogę na to poradzić ..
      P.
      • Gość: teraz.bez.znaczeni Re: jak rozmawiać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.05, 23:14

        same łezki, smutek , ktory wepełni wszystko, perfidnie podsuwa obrazy
        najwiekszego szcześcia...i zestawia je z obrazmi pustki ..Oto co będziesz miała
        ..kobieto :(
        • bardzo_smutny1 Re: jak rozmawiać 25.08.05, 23:25
          Nie rozumiem, czy Ty sama odpowiadasz Sobie na Swoje posty ?
          Trzymaj się dziewczyno !
          Chciałbym pokochać właśnie taką dziewczynę jak Ty ..
          Ale, niestety, przeżywam podobny dramat do Twojego ..

          Mimo wszystko życzę powodzenia ..
          P.
          • Gość: Ona Re: jak rozmawiać IP: *.abhsia.telus.net 26.08.05, 06:23
            Jak trudno jest zaczac........
            oto moj dramat.
        • Gość: teraz bez znaczeni Re: jak rozmawiać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.05, 00:23

          O rany...sam juz sobie odpowidam.. nie, nie. :)ąż tak źle nie jest to
          raczje opis stanu duszyczki :)

          pozdrawiam
          • quickly Mam rozwiazanie... 26.08.05, 01:30
            Trzeba facetowi spucic lomot. Jak ja lubie to robic!
            ********************************************************************************

            Jedno jest jednak pewne. Znajdziesz sobie nastepnego.
            Kto szuka, ten znajduje, kto puka temu zostaje otworzone... Nie wierzysz tym
            slowom? No to sie grubo mylisz. Te odwieczne i niezniszczalne prawa beda
            jeszcze dlugo trwac po tym, jak oboje kiedys w koncu znikniemy...


            Jest cos takiego jak natura, Bog, karma, raja, zycie, przeznaczenie, los...
            Niewazna jest jego nazwa, nazwij sobie "to cos" jak uwazasz. Jedno jest
            pewne, "to cos" nie zostawi Cie samej. Nie po to sie urodzilas, zeby nie
            liznac zycia. I to kazdej jego strony, i tej dobrej, i tej zlej. Czy Ci sie
            to podoba, czy nie.
            Maly pylku, nie mozesz zmienic odwiecznych praw rzadzacych tym swiatem, jestes
            tutaj, wlasnie teraz, masz prawo tu byc. I wszystko jest mozliwe dopoki
            oddychasz.

            "To cos" ma to do siebie, ze wypelni kazda pustke czyms nowym... Nawet ta
            najwieksza.

            Za rok czy dwa bedziesz trzymala w reku juz zupelnie inne karty.
            Zalozymy sie!?
            • krawca Re: Mam rozwiazanie... 04.09.05, 02:10
              quickly napisał:
              >
              > Jedno jest jednak pewne. Znajdziesz sobie nastepnego.
              > Kto szuka, ten znajduje, kto puka temu zostaje otworzone... Nie wierzysz tym


              Bzdura! znajdziesz nastepna, ale nigdy nie dorowna tamtej, Bedzie frustracja
              bo ta druga zawsze bedzie nizszej kategorii
    • podobnie.plyne Re: jak rozmawiać 26.08.05, 07:17
      odpowiedzialas sobie czego chcesz?
      czy zostac z nim na razie (tak jak jest)
      czy odejsc i zaczynac od nowa?

      tak czy tak - rozmowa jest niezbedna, ale bez stawiania sprawy na koncu noza.

      ja mialem podobnie, moje tez powoli sie rozpada. tylko, ze u mnie juz jest po
      rozmowie, po probach ratowania itd...
      ale wiecej nic nie jestem w stanie zrobic. poniewaz nie chce, aby druga strona
      odeszla, to patrze, jak to sie rozpada i czekam kiedy odejdzie...
      i ciesze sie z kazdego dnia, ze jeszcze przy mnie jest...
    • Gość: teraz bez znaczeni Re: jak rozmawiać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.05, 09:04


      Dziękuje. :) ale chyba bywają pustki nie- do - wypełnienia, a Los, siła
      sprawcza czy cokolwiek w co wierzymy , bywa że zostawia nas no bocznym torze
      gdzie juz nie dociera nic z prawdziwego życia.Pozatym ja zostawiałam w tym,
      cześć siebie, cześć niemądrych myśli :), uczuc na skale małego rozumku..
      A być moze jest tak, że mamy określoną czesc do Przeżycia i ja juz tę cześć
      wyorzystałam ???{ale to juz odrobine inne rozważania]
      A trwanie w tym..nie wiem doprawdy, czy chwytanie, wyszukiwanie
      ostatnich iskierek, nie przynosi wiecej ból niż "zamkniecie drzwi" :(
    • bond.jamesbond1 Re: jak rozmawiać 26.08.05, 11:18
      Właśnie jestem po serii takich rozmów. To ja się oddaliłem. Bo małżeństwo
      trwało. I nic więcej. A na horyzoncie (no, może nie tylko na horyzoncie)
      pojawił się KTOŚ INNY. I stało się. Żona podjęła (i ciągle podejmuje) próbę
      ratowania związku. Widzę to, doceniam i - coraz bardziej się waham, choć
      jeszcze miesiąc temu byłem na 100% zdecydowany na rozstanie...
      I chyba to jest właśnie metoda. Najpierw rozmowa. Wiele ona, moim zdaniem, nie
      wyjaśni, ale pozwoli Ci wykazać, czym jest dla Ciebie ten związek. Potem -
      działania. Daj mu odczuć, że interesujesz się nim, że jest dla Ciebie
      najważniejszy na świecie. I nie opowiadaj o przeszłości, o tym co było. Bo to
      NA PEWNO nic nie da. Mów o teraźniejszości, o tym co czujesz. Pozwól mu
      uświadomić sobie jak wiele Was łączy.
      Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka