Gość: teraz bez znaczeni
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.08.05, 18:14
Widze, że trwający związek, że powiem dramatycznie: umiera - drugiej
stronie przeszło ;(:(, delikatnie sie oddala (fizycznie, ucieka myślą) uznał,
że ta metoda bedzie mniej bolesna. Juz mnie nie potrzebuje, juz nawet nie
jestem interesujaca pod wzgledem fizycznym, w żaden sposób mnie nie pragnie.
Same łezki :( ale czuje, że to ja musze zacząć "rozmowę zasadniczą"i nie
wiem jak to zrobić, nie wiem jak rozegrać( tę rozmwe)- aby padły w niej
wyraźne deklaracje- że jeśli odejście jest konieczne to niech nastapi juz.
Strasznie sie boje - teraz zyje sobie jeszcze w świecie iluzji i gdzieś
jeszcze pulsuje nadzieja, że sie myle w ocenie sytuacji choć wiem intuicja
zwykle nie jest zawodna w takich :( i ta rozmwa musi natąpić, jak ja
przeprowadzić ??????