quickly
05.09.02, 13:27
Ale to mi wcale nie przeszkadza. Nic a nic.
Kiedys bylo inaczej, ale czy bylo lepiej...
Mialem kiedys wspaniala dziewczyne. Do tej pory dziwie sie sam sobie dlaczego
taka ladna i zarazem inteligentna dziewczyna jak ona mogla sie zakochac
wlasnie we mnie.
Ale stalo sie. I bylo cudownie, odlotowo, wrecz fantastycznie. Kamasutra
sie chowa przy naszych wspolnych doswiadczeniach i odkryciach. A pozniej,
tak jak zawsze bywa w kolorowych bajkach, musialo nastapic rozstanie.
Musiala wyjechac do rodzicow na koniec swiata. Pozniej napisala, ze kocha i
teskni... i ze juz na pewno nikogo takiego jak ja nie spotka w swoim zyciu.
Uplynelo sporo lat. Spotkalismy sie prawie przypadkowo w wielkim kilku
milionowym miescie (i niech mi ktos powie, ze ludzkie losy nie sa zapisane w
gwiazdach!). Byla jeszcze ladniejsza, a przy tym znacznie... dojrzalsza.
Skoczyla jakas dobra uczelnie, znalazla wspaniala prace i wtedy wlasnie
dowiedzialem sie po raz pierwszy, ze...
(Bardzo mi przykro, ale musze juz konczyc.)