Gość: Saba
IP: 212.160.148.*
06.09.02, 16:04
Dostalam od znajomej..... Nie nalezy dopatrywac sie w tresci zagorzalego
feminizmu :) Po prostu tekscik spodobal mi sie wic go Wam przesylam dla
poprawienia humorku.... A panowie, jak maja poczucie humoru, to tez sie
ubawia:
> Dziennik słomianego wdowca.
> Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana.
> Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.
>
> Poniedziałek
> DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile
czasu
> poświęcę na poranną toaletę i śniadanie.
> Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy
i
> gotowanie. Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo
> wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim
> problemem,
> skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio
zorganizować
> sobie pracę.
>
> Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć miły nastrój,
> ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z
> różami i zapaliłem świecę.
> Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane
> warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam
> wino i palę dobre cygaro.
> Dawno nie czułem się tak dobrze.
>
> Wtorek
> MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że wymaga kilku
> drobnych poprawek. Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego
> nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z
> trzech różnych misek, które ja muszę myć. Przy śniadaniu zauważyłem, że
> picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym
razem
> trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować
> sok na dwa dni - wtedy
> wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.
> Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden
> garnek mniej do zmywania. Na pewno nie będę codziennie biegał z
odkurzaczem
> tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać,
żeby
> zdejmować buty, a psu wycierać łapy.
> Poza tym czuję się świetnie.
>
> Środa
> MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż
> przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.
> I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w
> kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej
> niż jedzenie. Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego
> wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć
> pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne
> słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza że i tak wieczorem człowiek musi
się
> do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to
> czynność zupełnie pozbawiona sensu. Zrezygnowałem też z przygotowywania
> osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies
trochę
> się krzywił, ale cóż... skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on
też
> nie
> powinien grymasić.
>
> Czwartek
> KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym
niewinnie
> wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu.Kupię sobie gotowy sok w
butelkach.
> Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie
> naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić
> narzutę.Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za
> często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący
prysznic
> powinien pomóc. Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata
> czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci,
bo
> nie ma zarostu.
> Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza.
> Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy. Pies też może jeść z jednej
> miski - w końcu to tylko zwierzę.
> UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu.
> Parówki na obiad i na kolację.
>
> Piątek
> KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.
> Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po
południu
> gorzej a wieczorem w ogóle. Poza tym jeśli
> żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie
> mdłości. Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest
> popaćkana. Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak
samo,
> a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak,
> jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń. Przestałem wycierać
> podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.
> UWAGA: żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.
>
> Sobota
> PO CO wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów
> trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć.Przy
> okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym
> układaniem.
> Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie jestem jego
> służącym. Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem
do
> mnie mówi. Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam
> napięte jak postronki.
> Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania,
> krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności
> doprowadzają mnie do rozpaczy.
> Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych
> talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot. Trochę bolą mnie
dziąsła.Pewnie
> jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu.
> Może to początek szkorbutu?
> Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem
> pranie.Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam
czasu
> na takie rzeczy.
> Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale
niespecjalnie
> się martwię. I tak przestałem się kąpać.
> UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby
> zbyt długo nie trzymać jej otwartej.
>
> Niedziela
> OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali
> przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością
> przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy
coś
> z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało.
> Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z
nim
> na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę
> wykrzesać z siebie dość sił. Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna
> szwankować wzrok. Pies zupełnie przestał merdać ogonem.
> Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i
> idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności.
> Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.Później
lądujemy
> w hotelu. Pokój jest wysprzątany,
> czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych
> domowych obowiązków.Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej
> żonie?
>
>