meduza4 09.11.05, 12:50 ale to nie to forum, żeby tutaj o tym pisać ;-PPP Popali się trochę i zgaśnie... A jakby zgasnąć nie chciał to zemstę uknuję ochydną... Koncept jest to znakomity i tak chyba uczynię :-D Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
analityczka Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:10 A tak wogóle to co u Ciebie Meduzko?:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:13 A tak w ogóle to ktoś mnie dzisiaj w pracy wkurzył... więc gniew pali serce moje :-( Odpowiedz Link Zgłoś
analityczka Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:16 Złość piękności szkodzi!A praca niewarta stresów-no chyba że powód tej złości był kimś ważniejszym niż tylko kolegą z pracy...?:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:25 Powodu dostarczył mi właśnie kolega z pracy, ale nie z przyczyn służbowych, wrrrrrrrrrr :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:28 Złośliwie podmienił mysz komputerową? To pójdź do niego ze swoją klawiaturą i spytaj się: "Zamienisz się?" ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:29 co prawda w pracy spędzamy wiekszośc czasu w ciągu dnia ale nie powinno sie zbytnio przejmować upierdli.ościami współpracowników no chyba że dotycza spraw zawodowych, bo osobiste nie powinny byc poruszane w pracy... to sie wtedy nazywa profesionalizm:)) Odpowiedz Link Zgłoś
analityczka Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:32 A co wtedy gdy uczucia wezmą górę nad profesjonalizmem?Przecież nie jesteśmy androidami tylko uczuciowymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szefowa Re: Gniew pali serce moje... IP: 62.121.129.* 09.11.05, 13:34 poza pracą moja droga możesz być kim Ci sie podoba. w pracy nie. jasne!? :) Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:39 O Mamo, gdzie jest taka praca, gdzie nie będą wciskać nosa w nie swoje sprawy poza zawodowe. Chętnie bym się w takiej zatrudniła! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:42 mnie sie tam nikt nie wtrąca:) bo nie pozwalam, i już. ale nie ma naboru,sorry:) Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: Gniew pali serce moje... 09.11.05, 13:45 white.falcon napisała: > O Mamo, gdzie jest taka praca, gdzie nie będą wciskać nosa w nie swoje sprawy > poza zawodowe. Chętnie bym się w takiej zatrudniła! :-) nie "praca" czyni taka atmostfere lecz ludzie..czyli my sami , jak nie debatuje sie w pracy nad swoim zyciem i zyciem innych to ci "inni" nie będą debatować nad naszym życiem...trzeba umiec zachowywac dystans i oddzielac sprawy zawodowe od codziennego życia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szefowa ps IP: 62.121.129.* 09.11.05, 13:38 zwolnienie bez wypowiedzenia z odpowiednim wpisem do akt- wyrzucona za romanse w pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
analityczka Re: ps 09.11.05, 13:42 Jessu dobrze żeś Ty nie jest moim szefem(tzn.szefową). A co jeśli małżeństwo pracuje w jednej firmie?Mają wystąpić o rozwód hihi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szefowa Re: ps IP: 62.121.129.* 09.11.05, 13:45 absolutnie nie w okresie okolorozwodowym trwajacym zazwyczaj wiele miesiecy przacownik do niczego sie nie nadaje jest rozkojarzony, sfrustrowany, ciagle zalatwia pokatnie swoje sprawy urzedowe malzonkowie w pracy nie romansuja oni w ogole już nie romansują Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: ps 09.11.05, 13:49 analityczka napisała: > A co jeśli małżeństwo pracuje w jednej firmie?Mają wystąpić o rozwód hihi? powinni pracowac w oddzielnych dzialach tak aby nie przenosili spraw z życia domowego do pracy... u nas w jednym dziale pracowała para i po pewnym czasie pobrali sie ale po slubie jedno z nich od razu zmieniło dział bez namowy innych.... to właśnie jest profesionalizm:) Odpowiedz Link Zgłoś
bellima Re: ps 09.11.05, 13:57 a kto by chcial pracowac z własnym małżonkiem/ką??? brrrrrrrrrrr Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 13:43 No przecież nie powiedziałam ani, że chodzi o upierdliwość czyjąkolwiek, ani że sprawa jest służbowa. Sprawa dotyczy pewnego nietaktu towarzyskiego, którego dopuścił się wobec mnie kolega z pracy w czasie pozapracowniczym. W efekcie nie odzywam się do niego bo nie muszę (mamy dwóch różnych szefów, nie robimy zawodowo nic wspólnie) i nawet to, że mi kawę zrobił i podał z gracją... nie pomogło. A że zrobił i podał to cud od Boga, bo to typ z gruntu egoistyczny. Pomilczę jeszcze z tydzień to kubek zacznie po mnie myć. ;-PPP Odpowiedz Link Zgłoś
analityczka Re: ps 09.11.05, 13:45 Napomknij jeszcze że np.nic Ci tak nie poprawia nastroju czy nie łagodzi Twej złości jak bukiet świeżych kwiatków na biurku codzień:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 13:50 Bukiet świeżych kwiatków?! Wiesz, to jest taki typ, że zwiędłego badyla by kobiecie nie przyniósł :-( Przyłazi nam codziennie do pokoju, niby na kawę, po czym robi wszystko żebym go podrywała (jest dosyć atrakcyjny) . No i dzisiaj był w szoku jak bez słowa mierzyłam go chłodnym wzrokiem. Stąd sam zrobił kawę i mi usługiwał, bo zwykle przychodzi na gotowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szefowa Re: ps IP: 62.121.129.* 09.11.05, 13:48 chwilowe klotnie dzialaja odzywczo na atmosfere w pracy potem wszyscy siedza obrazeni na siebie i wreszcie pracuja! zamiast plotkowac z sobą o głupotach nie jestem pewna czy w przypadku autorki jest tak również.;) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 13:51 Nie było żadnej kłótni, kolega pracuje zasadniczo w innym pokoju, do nas przychodzi tylko gościnnie. Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: ps 09.11.05, 13:54 meduza4 napisała: > Sprawa dotyczy pewnego nietaktu towarzyskiego, którego dopuścił się wobec > mnie kolega z pracy w czasie pozapracowniczym. meduza to odzywaj sie do niego ale tylko w sprawach zawodowych a prywatnie to mozesz sie "odciąć" na o wiele dłużej niz owy tydzień... w pracy nie musimy lubic współpracownikow (i vice versa) ale nie powinno to zakłucać spraw zawodowych... obrażać sie na siebie można ale..po pracy:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 14:00 samowolny napisał: > meduza4 napisała: > > > > Sprawa dotyczy pewnego nietaktu towarzyskiego, którego dopuścił się wobec > > > mnie kolega z pracy w czasie pozapracowniczym. > > meduza to odzywaj sie do niego ale tylko w sprawach zawodowych a prywatnie to > mozesz sie "odciąć" na o wiele dłużej niz owy tydzień... w pracy nie musimy > lubic współpracownikow (i vice versa) ale nie powinno to zakłucać spraw > zawodowych... obrażać sie na siebie można ale..po pracy:) Samowolek, czytaj uważniej :-) Ja się mogę do niego w ogóle w pracy nie odzywać,bo nie pracujemy w jednym pokoju, nie mamy żadnych wspólnych obowiązków zawodowych, mamy dwóch różnych szefów. W czasie pracy do tego on wcale nie musi do nas na kawkę przychodzić a nawet jak przychodzi to nie muszę z nim rozmawiać, bo on przychodzi na prywatne pogawędki. Tak więc moje obrażanie się nie ma wpływu na atmosferę pracy i osoby siedzące ze mną w pokoju zupełnie nie załapały, że coś jest nie tak. Natomiast on załapał, bo do tej pory okazywałam mu sympatię i zainteresowanie jego przystojną osobą, a tu dzisiaj... sopel lodu ze mnie ;-PPPPPP Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: ps 09.11.05, 14:11 > Samowolek, czytaj uważniej :-) przeciez wiesz ze ja interpretuje wszystko po swojemu:))) > Natomiast on załapał, bo do tej pory okazywałam mu sympatię i zainteresowanie > jego przystojną osobą, a tu dzisiaj... sopel lodu ze mnie ;-PPPPPP I tak trzymaj:)) Rób sama sobie kawe aby i ten "przywilej" był mu ograniczony:)) A zabaczysz że nie minie tydzień i przyjdzie "syn marnotrawny" z pudełkiem słodkosci niby to do kawy bądź usilnie będzie zapraszał na "przeprosinowa kawe" poza praca i wtedy zapewne i z kwiatem sie pojawi w dłoni i nie będzie to ..kaktus:)) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 14:27 samowolny napisał: > > Samowolek, czytaj uważniej :-) > > przeciez wiesz ze ja interpretuje wszystko po swojemu:))) Wiem i dlatego trza Cię ciągle prać po uszach ;-PPPPPPPP > > > Natomiast on załapał, bo do tej pory okazywałam mu sympatię i zainteresow > anie > > jego przystojną osobą, a tu dzisiaj... sopel lodu ze mnie ;-PPPPPP > > I tak trzymaj:)) Rób sama sobie kawe aby i ten "przywilej" był mu > ograniczony:)) I znowu nie doczytałeś: kolega zwykle przychodzi na gotowe. Jak zobaczył, że coś zła jestem to mi łaskawie pierwszy i jedyny raz w życiu usłużył ;-PPP A zabaczysz że nie minie tydzień i przyjdzie "syn marnotrawny" z > > pudełkiem słodkosci niby to do kawy Słodkości to na razie on nam wyjada jeśli cokolwiek do tej kawy mamy :-((( Postawiłam więc na stole pudełko chrupkiego pieczywa z algami morskimi ;-PPP > bądź usilnie będzie zapraszał > na "przeprosinowa kawe" poza praca i wtedy zapewne i z kwiatem sie pojawi w > dłoni i nie będzie to ..kaktus:)) Kwiatka nie przyniesie, bo to nie ten typ. A zapraszać to mnie nigdzie nie zaprosi. W sobotę już zrobił u siebie jakąś imprezkę i wszystkich naszych wspólnych przyjaciół zaprosił, a o mnie jakoś zapomniał. Jak rozumiem, nie jestem osobą mile widzianą u niego w domu, ewentualnie nie jestem godna jego uwagi, ewentualnie uznał mnie za osobę wykluczoną z tego towarzystwa :-( Odpowiedz Link Zgłoś
samowolny Re: ps 09.11.05, 14:39 meduza4 napisała: > W sobotę już zrobił u siebie jakąś imprezkę i wszystkich naszych > wspólnych przyjaciół zaprosił, a o mnie jakoś zapomniał. Znaczy sie to jest owa przyczyne jego złego postępku wedle twej osoby? To olej jegomościa i niechaj chłodem od ciebie bije w jego kierunku po wsze czasy.. A tak z technicznego punktu widzenia ..to skąd on wie że akurat u was kawe robicie i przychodzi "na gotowe"?:) Odpowiedz Link Zgłoś
meduza4 Re: ps 09.11.05, 14:49 samowolny napisał: > meduza4 napisała: > > > W sobotę już zrobił u siebie jakąś imprezkę i wszystkich naszych > > wspólnych przyjaciół zaprosił, a o mnie jakoś zapomniał. > > Znaczy sie to jest owa przyczyne jego złego postępku wedle twej osoby? > To olej jegomościa i niechaj chłodem od ciebie bije w jego kierunku po wsze > czasy.. No przeca mówię, że tak postąpiłam. Nadmieniam, że jak koleżanka u siebie robiła imprezkę to ona zrobiła obiadek, ja przyniosłam dwa wina, jeszcze jeden kolega przyniósł ciasto... a tamten nic nie przyniósł. No i oczywiście ich zaprosił w rewanżu a mnie olał. Nawet nic nie wiedziałam o imprezie :-( > A tak z technicznego punktu widzenia ..to skąd on wie że akurat u was kawe > robicie i przychodzi "na gotowe"?:) Bo ma pokój niemalże naprzeciwko naszego :-) A poza tym często do nas zagląda, żeby pogadać. I codziennie jest: "O, kawę macie?! To ja lecę po kubek"... Odpowiedz Link Zgłoś