white.falcon
11.11.05, 14:04
Chyba w naturę ludzka jest wpisane czekanie na coś. Czekamy na lato, na
nadejście Świat, na przesyłkę. Bardzo często czekamy na uczucia, na miłość.
Czekamy na moment, gdy objawi nam się inna osoba - druga połówka. Dzisiaj,
jak zresztą co roku, od 11 listopada zaczynam odliczać pięć dni do daty 16
listopada. Poprostu czekam wbrew logice na tą magiczną datę, choć też wiem,
że tak naprawdę nic ona nie zmienia, poprostu przyjdzie ten dzień i pójdzie
sobie precz.
Macie takie stałe daty w kalendarzu, nie związane ze Świętami i Sylwestrem,
na które czekacie tak podskórnie, wiedząc, że pomimo nadejścia, nie zmienią
one wiele lub też nic?