miastokobiet
09.10.02, 14:14
Dzisiaj wstałam wcześniej niż zwykle. Wiadomo, oto dzień, w którym mogę dostać pracę. Trochę gówniany pomysł z tą rozmową kwalifikacyjną o godzinie 8 rano. Do tej pory jakoś nie miałam w zwyczaju zwlekać się z łóżka przed dziewiątą. Bartek spał jeszcze sobie smacznie. Nie wiem czemu, ale mimo natłoku wszystkich spraw tego poranka stałam chyba z pięć minut przyglądając się temu facetowi. Spał na brzuchu, zwrócony twarzą do mnie, taki słodki misio z szerokimi ramionami. Aż dziwne jak bardzo różnił się od tego człowieka, który poprzedniej nocy zostawił sine odciski swoich dłoni na moich pośladkach doprowadzając mnie chyba z tysięczny raz. Śpij sobie smacznie ? nie będę cię budzić.
Szybki makijaż, choć dzisiaj nie mogło być żadnej niepewnej kreski, włosy wysuszone, wskakuję w garsonkę i jestem gotowa. Jeszcze na boso, trzymając buty w ręku przebiegłam przez sypialnię, aby wziąć torebkę. Musiałam uważać aby nie zbudzić potwora. Udało się.
Na zewnątrz ciepło, ale nie upalnie ? w końcu była jeszcze wczesna pora. Szybko złapałam taksówkę. Wrr, nie lubię zapachu tytoniu w samochodach. Cholerny taksówkarz, nawet nie wywietrzył wnętrza.
Rozmowa zaczęła się od przepychanek z sekretarką faceta, z którym miałam tą rozmowę odbyć. Wredna suka chyba myślała, że mam pracować na jej miejscu, bo była strasznie niemiła. Dodatkowo co chwila spoglądała na mnie z taką wzgardą jakbym miała na czole napisane: jestem lepsza od ciebie.
Na szczęście dane mi było czekać tylko kilka minut, bo oto pojawił się obiekt moich dzisiejszych zabiegów kosmetycznych i ogólnego poruszenia: Krystian. Nawet przystojny facet, ale niestety na jego serdecznym paluch raziła mnie w oczy złota obrączka. Trudno, poza tym nie chciałabym dupą iść przez życie, więc chyba nie będzie z nim problemu.
Rozmowa jak to rozmowa ? miła, wręcz przemiła: czym zajmuje się nasza firma, jakich mamy klientów, czego oczekujemy od nowego pracownika itd. Potem z mojej strony zachwalanie siebie, przedstawienie dotychczasowych projektów, dokonań i innych dupereli. Po godzinie wałkowania wpadł inny facet, całkiem sympatyczny, ale niestety łysiejący (wiem, że to politycznie niepoprawne, ale nie znoszę po prostu łysych lub łysiejących facetów). Odpytywał się mnie właściwie tych samych rzeczy, co jego poprzednik, więc od początku musiałam opowiadać o sobie. Na szczęście trwało to tylko pół godziny.
Oczywiście standardowa odpowiedź: skontaktujemy się z Panią. Jasne ? mogłam się tego spodziewać. Po rozmowie poszłam na Starówkę poprawić sobie humor czymś słodkim. Lody to jest to. Figurę mam niezłą, więc nie musiałam się martwić, poza tym jednorazowa przyjemność nie wpłynie jakoś wyraźnie na moją talię. Chwilę popieściłam swoją twarz słoneczkiem i zostałabym tam dłużej, ale niestety musiałam wracać do domciu.
W domciu czekał Bartek. I już nie spał...