Gość: rafalek
IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl
18.10.02, 22:13
postanowilem Was rozruszac ponuraki, i opowiedziec o najnudniejszej,
a zarazem najzabawniejszej "imprezie", na ktorej bylem w ramach pracy
w Arche Volksdorf e.V. w Hamburgu.
Z gory uprzedam, iz jest to lektura nieobowiazkowa.
Ale najpierw, czym jest Arche Volksdorf e.V. w Hamburgu? W teorii, to
stowarzyszenie wspierajace zycie z osobami uposledzonymi umyslowo
/dziala w ponad 20 krajach/, a w praktyce dwa domy jednorodzinne,
w ktorych zyja razem osoby uposledzone i asystenci. Mialem okazje
byc takim asystentem, przez 10 miesiecy.
Jest to organizacja, w ktorej wazna role ogrywa tak zwane "zycie
duchowe". Taka jest idea, z ktora bylo mi - i nie tylko mi - czasami
trudno funkcjonowac. Czasami zastanawialem sie, czy nie pracuje przypadkiem
w jakies sekcie:))
Scisle uporzadkowane zycie, budzenie podopiecznych do pracy, wyprawianie
ich do pracy, robienie im papu, wycieczki w rozne dziwne miejsca,
obchodzenie imienim, urodzin itd., itd. Zycie bez trosk i problemow,
gdyby nie idea zycia wspolnotowego, gdyby nie niemiecki dogamt, zycia
z kalendarzem w reku - to musze zrobic, dzisiaj, aha tego jeszcze nie
zrobilimsy, musimy zaplanowac Rafal urodziny Rene, zapisz w kalendarzu
wizyte w kosciele, rozpisz na godziny przebieg Swiat itd., itd.
Poczatkowo bawilo mnie to, czasami zlewalem te wymogi, czasami mnie one
meczyly.
Razu pewnego, nasz Assistentenkoordinator - dumie brzmi, nie prawda - ,
a ktorego wspolnie z polka Beata, z ktora pracowalem w Hamburgu,
nazywalismy koordynator ds. orgazmow asystentow, wpadl na pomysl
aby zorganiozwac, tzw. wieczor asystentow wspolnoty Arche.
Powod, mamy sie w ten "spontaniczny" jego zdaniem sposob lepiej
poznac, a pracowalimsy juz razem od przeszlo 8 miesiecy.
Nikt, ani ja, ani Beata nie wiedzielismy, na czym bedzie polegala ta impreza.
Spodziewalimsy sie najgorszego. Kolejnej dretwej imprezy, przy
swiecach, i wspolnym speiwaniu religijnych piesni. Wiedzielmy jedynie
, iz calosc odbedzie sie w mieszkaniu Michaelli - niemki, mojej szefowej, ze zamowione zostalo
do tego celu jedzonko, i ze oprawe merytoryczna przygotowala Michaella
z asystentka kolumbijka Marena. Tak wiec gorzej byc nie moglo.
Wiedzac, iz przyjdzie mi brac udzial w tej imprezie, wiedzac kto jeszcze na niej bedzie asystenci:
liwtwin ksywa "Harry Potter"/z racji akademii sztuk tajemnych, ktora ukonczyl w Wilnie/-Saulis,
niemiec Bjoern - spoko, ale w sumie nudziasz, Marena i Heidemarie- kobieta, ktora sie zajmuje
zyciem duchowym we wspolnocie, uprosilem
Beate, zeby tez tam byla. Zgodzila sie.
Przed samym wyjazdem, cos sie pokomplikowalo i okazalo sie, iz musze zostac na czas imprezy w
Jolli-nazwa domu, w ktorym pracowalem . Beata byla wsciekla na mnie bo juz sie nie mogla
wykrecic. Na szczescie przyszedl, nam z pomoca koordynator ds. orgazmow asystentow
Gunnar. Zjawil sie, ni stad, ni z owad, w Jolli i zdziwil sie dlaczego nie ma mnie na tej
imprezie. Kiedy sie dowiedzial, dlaczego, wspanialomyslnie zaoferowal sie zostac w Jolli,
tak abym mogl pojechac, no bo bylaby wielka szkoda, gdyby mnie tam nie bylo, tak to ujal.
Zadzwonmil do mojej szefowej Michaeli, i za 15 min jechalismy do niej.
Kiedy juz tam wszedlem, wystarczylo, ze spojrzalem na mine Beaty i wiedzialem wszystko.
Towarzystwo siedzialo na podlodze, w kolo porostawiane jedzonko i wielka martwa cisza...
Siadlem sobie i sie przypatruje. Misza, probowala nas rozluznic i zaczela opowiadac o swoich
zainteresowaniach. /W zasadzie, to rozmawiala w aktywny sposob jedynie z Heidemarie./
Tak wiec, interesuje ja, np. spawalnictwo ... Chwalila sie, iz sama ulozyla sobie kafelki w
lazience, co swoja droga sie chwali, bo ja tego nie potrafie.
Zaczela opowiadac o swoim dziecinstwie. Jako to jej wielka radosc, sprawialo rozkrecanie roznych
przedmiotow, na czesci, i skrecanie ich z powrotem. Zapytala sie nas, czy wiemy ile potrzeba czasu
, aby wyprodukowac zwykla noge od stolu... Nie wiedzielismy.
Dodala, iz w tym w jaki sposob dzialaja, rozne, mechanizmy widzi rowniez reke Boga ...
Co prawda, pamietalem jeszcze moja pierwsza rozmowe, z Michaella i moje pierwsze pytanie, kiedy
zapytalem, co mozna robic w wolnym czasie w dzielnicy Volksdorf w Hamburgu i jej odpowiedz:
zainteresuj sie Rafal oferta miejscowej parafii katolickiej, a w szczegolnosci udzialem w chorze
meskiej, to jednak, to co uslyszalem, bylo jedyne w swoim rodzaju.
Patrzylimsy na nia z Beata i nasze oczy stawaly sie coraz wieksze od narastajacego zdziwienia.
O czym o na mowi???!!
Kiedy juz Misza przestala smecic, Heidemarie zaczela pytac, czy ktos przyniosl moze jakies
zdjecia, ktore moglibysmy poogladac. Nikt tego nie zrobil. Nastepnie Saulis, wspanialomyslie
pietrze autokaru i filmowal. Najsmieszniejsze w tym wszystkim bylo, to iz nic o tym, co fimowale,
nie wiedzial. Pytalismy sie, co to jest Saulis..cisza. I tak za kazdym razem.
Kiedy byl fragment, na ktorym przejezdzal przez Sekwane, Beata, zapytala sie go chamsko-sama to
pozniej mi przyznala, Saulis a co to za rzeka? Cisza.... Naprawde bylo mi go zal.
Film trwal okolo 30min. Potem pojawil sie wielki problem. Co bedziemy robic, podczas nastepnego
spokania asystentow. Heidemarie ochoczo zaproponowala chodzmy do kina. Niemcy,uuuuuuu za
pozno.
No wypozyczmy film wideo. O, juz lepiej. Padalo kilka tytulow. Ten juz widzielimsy, ten zbyt
krwawy, ten za dlugi, tamtem za malo religijny. Powstal wielki problem...
Nagle kolumbjka Marena krzyknala: Ludzie chocmy potanczyc!! O tak, tak, mowimy z Beata.
Bjoern spojrzal na Marene jak na szalona.... Powstal kolejny problem, gdzie mozna pojsc na
dyskoteke w Hamburgu. Saulius Reeperbahn, za daleko. Wiec ja zrospaczony pytam retorycznie
wszystkich, gdzie mozna pojsc na dyskoteke, gdzie chodza niemcy na dyskoteke w Hamburgu??
Bjoern i Michaella spojrzeli na mnie i razem powiedzieli: nie wiem. Bez komentarza.
Zaproponowalem jeszcze abysmy poszli po prostu na basen. Ale tez sie nie spodobalo. Za pozno.
W koncu, Heidemarie zaproponwala, czy nie chcielibysmy pojechac do niej do domu i poznac z
bliska jej prace, -a jest teologiem. Zmeczeni zgodzilismy sie.
Ogolnie przez caly czas panowalo nieznosne milczenie, przerywane monologami Michaelli i
nasmiewaniem sie z Saulisa.
Cala "impreza" zakonczyla sie o 22.
Wszystkie imiona zostaly zmienione. Cala reszta w 100% prawdziwa. Czekam na opinie.
Mam nadzieje, ze Was nie zanudzilem.