Dodaj do ulubionych

rozkochać w sobie...

23.10.02, 14:44
mężczyznę jest możliwe?jakich użyć sposobów?Co zrobić?czy jeśli mu sie nie
podobam to nic nie jestem w stanie zrobić!?
Obserwuj wątek
    • mirage? Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 10:39
      lenee napisał:

      > mężczyznę jest możliwe?jakich użyć sposobów?Co zrobić?czy jeśli mu sie nie
      > podobam to nic nie jestem w stanie zrobić!?

      proponuję napar z lubczyku, dozować po kilka kropli do kawy i herbaty- dla
      wzmocnienia efektu można podać z alkoholem. świeże liście lub susz serwować w
      sałatkach jarzynowych. :))

      • meduza4 Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 10:46
        mirage? napisała:

        > lenee napisał:
        >
        > > mężczyznę jest możliwe?jakich użyć sposobów?Co
        zrobić?czy jeśli mu sie nie
        >
        > > podobam to nic nie jestem w stanie zrobić!?
        >
        > proponuję napar z lubczyku, dozować po kilka kropli do
        kawy i herbaty- dla
        > wzmocnienia efektu można podać z alkoholem. świeże
        liście lub susz serwować w
        > sałatkach jarzynowych. :))
        >

        Jeszcze jedno i to wazne: kiedy bedzie pil
        napoj z lubczykiem nalezy patrzec facetowi
        prosto w oczy :)))
        Mrugniesz raz... i wszystko na nic.....
        • lenee Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:10
          Nie zadziałało...chyba mrugnęłam! Proszę o inne sposoby!!!
          • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 24.10.02, 12:14
            Zaczaj sie, zdziel go pala przez leb i dopilnuj zeby pierwsza osoba jaka
            zobaczy po odzyskaniu przytomnosci bylas Ty.

            :)
            • lenee Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:19
              Eee,może lepiej stuknąć go na pasach?Wiem którędy chodzi do pracy..Wtedy
              mogłabym go uratować, zawiezc do szpitala,a potem przyniesc mu pomarancze...
              • meduza4 Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:24
                lenee napisał:

                > Eee,może lepiej stuknąć go na pasach?Wiem którędy
                chodzi do pracy..Wtedy
                > mogłabym go uratować, zawiezc do szpitala,a potem
                przyniesc mu pomarancze...

                Ale nie zabij!!! Wtedy to narobisz sobie bigosu :)))
              • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 24.10.02, 12:25
                Ty sie nie smiej. Moja Matka tak mego Tatusia wyrwala.
                • meduza4 Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:32
                  Moja ciotka w jeszcze lepszy sposob
                  znalazla meza, ale nie bede tu o tym
                  pisac :)))
                  • mirage? Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:40
                    meduza4 napisała:

                    > Moja ciotka w jeszcze lepszy sposob
                    > znalazla meza, ale nie bede tu o tym
                    > pisac :)))

                    naaaaapiiisz!!!!! :)
                    /a nuż zajdzie potrzeba zastosować?/
                    • lenee Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 13:00
                      mirage? napisała:

                      > meduza4 napisała:
                      >
                      > > Moja ciotka w jeszcze lepszy sposob
                      > > znalazla meza, ale nie bede tu o tym
                      > > pisac :)))
                      >
                      > naaaaapiiisz!!!!! :)
                      > /a nuż zajdzie potrzeba zastosować?/


                      wlasnie napisz! ja cos musze zastosowac!!!
                      • meduza4 Re: rozkochać w sobie... 25.10.02, 12:21
                        lenee napisał:

                        > mirage? napisała:
                        >
                        > > meduza4 napisała:
                        > >
                        > > > Moja ciotka w jeszcze lepszy sposob
                        > > > znalazla meza, ale nie bede tu o tym
                        > > > pisac :)))
                        > >
                        > > naaaaapiiisz!!!!! :)
                        > > /a nuż zajdzie potrzeba zastosować?/
                        >
                        >
                        > wlasnie napisz! ja cos musze zastosowac!!!

                        Sposob byl banalny -zgwalcila faceta,
                        zaszla w ciaze i na tej podstawie zaciagnela
                        go do oltarza :)))
                        Ale to chyba odpada jako metoda na "rozkochanie"....
                        • Gość: m Re: rozkochać w sobie... IP: 213.77.81.* 25.10.02, 13:57
                          meduza4 napisała:

                          > Sposob byl banalny -zgwalcila faceta,
                          > zaszla w ciaze i na tej podstawie zaciagnela
                          > go do oltarza :)))
                          > Ale to chyba odpada jako metoda na "rozkochanie"....

                          ;) zdecydowanie odpada
                          ale mam sprawdzony sposób, opatentowany przez znajomą szczęśliwą małżonkę- choć
                          metoda tylko dla wytrwałych i przedsiębiorczych :) : otóż nalezy wkładać do
                          kieszeni którejś z części garderoby upatrzonej ofiary swoje włosy ;) np.
                          codziennie rano wyrywasz z głowy 1 swój włos, ukradkiem tak żeby nie zauważył
                          wkładasz mu do kieszeni płaszcza ,kurtki , marynarki lub...lub.../teraz zimno
                          to łatwiej o te kieszenie;)) / ...i tak min. przez 2 tygodnie. No to życze
                          powodzenia. ;)))))
                          • yh Re: rozkochać w sobie... 30.10.02, 11:35
                            hy hy hy ale sie usmialem :-)))))))0
                • lenee Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 12:34
                  Wlałeś w me zbolałe serce nadzieję...
                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 13:28
                    a gdyby tak...na przyklad...urok na niego rzucic? Nie lubczykowy tylko taki
                    powazny, czarnoksieski, psiejski czarodziejski? Nie masz na podoredziu ksiegi
                    tajemnej pelnej magicznych formul, ktore wyszeptac trzeba na rozstaju drog o
                    polnocy przy nowiu z czarnym kotem na ramieniu?
                    a moze tak laleczke voodoo zrobic i polaskotac ja szpilka w okolicach serca?
                    Byle nie za mocno, bo komore uszkodzisz a trup niekochliwy jest raczej...

                    : ))
                    • lenee Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 13:40
                      Zimno mi sie zrobilo...Ale moze by rzucic na niego urok...osobisty???
                    • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 24.10.02, 13:40
                      Ja tam przesadny nie jestem, ale......


                      Spalic Wiedzme!!!
                      • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 14:14
                        ze niby kogo?
                        ; )))
                        • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 24.10.02, 14:29
                          Nie udawaj niewiniatka! Dobrze wiesz o kogo chodzi.
                          Wyznaj swoje winy! Przyznaj sie do niecnych praktyk!
                          Plywac umiesz?
                          • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.02, 15:59
                            a Swieta Inkwizycja umie plywac? Cos mi sie wydaje, ze Swieta Inkwizycje
                            widzialam na basenie... Niech sie Swieta Inkwizycja teraz tlumaczy! I to
                            jeszcze bez czepka...wstyd....
                            • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 08:50
                              Inkwizycja plywac bez czepka moze, bo jest swieta.
                              A teraz wyznaj nieszczesa. Plywac umiesz?
                              • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.10.02, 09:45
                                wyplynęłam na suchego przestwór oceanu
                                Wóz nurza sie w zieloność i jak łódka brodzi;
                                Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
                                Omijam kolarowe ostrowy burzanu.


                                Żadnego pływania z kamieniem u szyi
                                mam immunitet
                                podam Cię do Najwyższej Izby Kontroli Inkwizytorów
                                ze stosujesz zakazane praktyki
                                nie przyznam sie nawet na torturach
                                i co, kazesz mi jesc watrobke, ruskie pierogi i owsianke?

                                : )

                                • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 10:27
                                  Jaki kamien?
                                  Jak utonie to bedzie znaczyc, zes niewinna.
                                  Jak nie utoniesz to...
                                  ..Spalic Wiedzme!!!

                                  Co, watrobki nie lubisz? A take z cebulka, tylko leciutko podsmarzona, ale to
                                  leciutenko.....
                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.10.02, 10:44
                                    aaahaa! Inkwizycja lubi krwiste mięsko! Inkwizycja pragnie krwi niewinnych!
                                    Rzez niewiniatek miła oku Inkwizycji, tak?
                                    I mnie niewinna, za moje dobre rady czynione z glebi szczerego serca na torury
                                    Inkwizycja ciagnie...?
                                    Wielkim glosem wolam - niesprawiedliwosc spoleczna!

                                    : )
                                    • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 11:27
                                      A!
                                      Mam Cie!
                                      Malo ze wiedzma to do tego wywrotowa wiedzma. Moalo wywrotowo wegetarianska
                                      wiedzma. Stos to za lagodna kara dla tekiego indywidum. Przeto skazuje Cie na
                                      dozywotnie jedzenie brrrrr.... (az mie samego przeraza me okruciestwo) TOFFU.

                                      Odwolania nie ma
                                      • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 12:18
                                        aaaaaaaaaaaa...... (zamierajacy krzyk dobywajacy sie z TOFFOWEJ otchlani)


                                        zobaczysz...koszmary bedziesz mial po nocach....niewinna kobiete skazales na
                                        zaglade bezsmakowa

                                        ja nie moge bez miesa....
                                        taki kurczaczek na przyklad....

                                        czy jest toffu w ksztalcie kurczaka?
                                        gumowy kurczak?

                                        a nie mozna tego zamienic na TOFFI?
                                        • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 12:27
                                          Zatem wyznaj swe winy niecnoto, a moze w swej dobroci toffu na sto zamienie.
                                          • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 13:09
                                            Gość portalu: grogreg napisał(a):

                                            >moze w swej dobroci toffu na sto zamienie.

                                            sto toffu?
                                            sto lat jedzenia toffu?
                                            stos toffu?
                                            stos torfu?
                                            sto godzin przerzucania toffu/torfu = roboty publiczne?

                                            ja mam miekkie serce,nie moge patrzec na glodnego obok mnie...nasci,
                                            Inkwizycjo, skosztuj bezsmakowego kotlecika toffowego...i popij mlekiem sojowym
                                            brrrr

                                            • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 13:18
                                              Mial byc "stos", ale "s" gdzies mi ucieklo.

                                              I mi tu Toffu nie wciskaj. Dzis Swieta Inkwizycja uczuni sobie i raczyc sie
                                              bedzie watrobka drobiowa duszona w piwie i bialym polwytrawnym winkiem. A
                                              pozniej pozwoli sobie na lody orzechowe. Aby calosci dopelnic na koncu pokrzepi
                                              sie Porterkiem.

                                              Takiez to umartwienie na sluzbie prawdy i sprawiedliwosci znosic musze.
                                              • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 14:04
                                                Swieta Inkwizycja od tego umartwiania dorobi sie kalduna i lustrzycy. Na
                                                krotkich serdelkowatych paluszkach polyskiwac beda zlote pierscienie z krwawymi
                                                kamieniami a zlotoglow na kape otulajaca kaldun trza bedzie nie na metry a na
                                                kilometry tkac : )

                                                Ja jako niewinna osoba zamierzam watle me cialo nasycic turbotem w sosie
                                                jogurtowo koperkowym, napoleonka z wkladem budyniowatym i podlac to miodem
                                                wytrawnym.
                                                Tak jadaja niewinne istoty nie bedace na smyczy Poszukiwaczy Upadlych Wartosci
                                                o!
                                                • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 14:14
                                                  Gość portalu: Sol napisał(a):

                                                  > Swieta Inkwizycja od tego umartwiania dorobi sie kalduna i lustrzycy. Na
                                                  > krotkich serdelkowatych paluszkach polyskiwac beda zlote pierscienie z
                                                  krwawymi
                                                  >
                                                  > kamieniami a zlotoglow na kape otulajaca kaldun trza bedzie nie na metry a na
                                                  > kilometry tkac : )

                                                  Swieta Inkwizycja swietosc swa triatlonem pielegnuje i nie utyje. Co najwyzej
                                                  sie utopi.

                                                  >
                                                  > Ja jako niewinna

                                                  Hle, hle, hle...

                                                  > osoba zamierzam watle me cialo nasycic turbotem w sosie
                                                  > jogurtowo koperkowym, napoleonka z wkladem budyniowatym i podlac to miodem
                                                  > wytrawnym.
                                                  > Tak jadaja niewinne

                                                  Hle, hle, hle...

                                                  > istoty nie bedace na smyczy Poszukiwaczy Upadlych Wartosci
                                                  > o!

                                                  Zatem malo zes wiedzma wywrotowa, to jeszcze rozpuscie kulinarnej sie oddajesz.
                                                  Oj nie wiem czy swity ogien w stanie bedzie te grzesznice oczyscic.
                                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 14:42
                                                    utopi sie utopi Swieta Inkwizycja...we wlasnym sosie : )

                                                    Ja sie oddaje glownie rozpuscie kulturalno-intelektualnej okraszonej niewielka
                                                    rozpusta kulinarna.... Zaiste, grzech to ciezki, jak mniemam....

                                                    Nie wiem czy grzesznice ogien swiety oczysci, mnie czyscic nie trzeba gdyz jako
                                                    osoba poza podejrzeniami pozostajaca kapieli zazywam regularnie

                                                    w plytkiej balii oczywiscie, by sie nie utopic nieopatrznie...

                                                  • Gość: gogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 14:51

                                                    > utopi sie utopi Swieta Inkwizycja...we wlasnym sosie : )

                                                    Eeeeee, jak mam to interpretowac?

                                                    >
                                                    > Ja sie oddaje glownie rozpuscie kulturalno-intelektualnej okraszonej
                                                    niewielka
                                                    > rozpusta kulinarna.... Zaiste, grzech to ciezki, jak mniemam....

                                                    Njaciezszy

                                                    >
                                                    > Nie wiem czy grzesznice ogien swiety oczysci, mnie czyscic nie trzeba gdyz
                                                    jako
                                                    > osoba poza podejrzeniami pozostajaca kapieli zazywam regularni
                                                    > w plytkiej balii oczywiscie, by sie nie utopic nieopatrznie...

                                                    Bali pojdzie na podpalke.
                                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 15:17
                                                    Gość portalu: gogreg napisał(a):

                                                    > > utopi sie utopi Swieta Inkwizycja...we wlasnym sosie : )
                                                    >
                                                    > Eeeeee, jak mam to interpretowac?

                                                    Moze to oznaczac np, ze pod plaszczykiem Swietosci Inkwizycja jest grzesznikiem
                                                    najgorszym z mozliwych; pewna swego stanowiska czyny niegodne popelnia... Ale
                                                    nozka obuta w trzewiczek bogato zdobiony moze sie powinac...Ktos Wasza
                                                    Swietobliwosc moze dostrzec wychodzaca z ciemnej izby nalezacej do znachorki
                                                    czarnoksieznej...Ktos moze podzielic sie swymi spostrzezeniami z przelozonymi
                                                    Waszej Swietobliwosci...

                                                    > Zaiste, grzech to ciezki, jak mniemam....
                                                    >
                                                    > Njaciezszy

                                                    och nie..nie wierze...ciezszy niz rzucanie urokow (ktorym to rzucaniem nigdy
                                                    sie nie paralam, jak Swieta Inkwizycja dobrze wie)?

                                                    > Bali pojdzie na podpalke.
                                                    Balia nasiaknieta woda od czestych kapieli. Moge sie tylko zadlawic dymem a nie
                                                    splonac... I co...Umre nieoczyszczona...Nieladnie tak partaczyc robote...
                                                    Kto to widzial wedzic domniemane czarownice....
                                                  • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 15:25
                                                    >
                                                    > Moze to oznaczac np, ze pod plaszczykiem Swietosci Inkwizycja jest
                                                    grzesznikiem
                                                    >
                                                    > najgorszym z mozliwych; pewna swego stanowiska czyny niegodne popelnia... Ale
                                                    > nozka obuta w trzewiczek bogato zdobiony moze sie powinac...Ktos Wasza
                                                    > Swietobliwosc moze dostrzec wychodzaca z ciemnej izby nalezacej do znachorki
                                                    > czarnoksieznej...Ktos moze podzielic sie swymi spostrzezeniami z przelozonymi
                                                    > Waszej Swietobliwosci...

                                                    Poniewaz to Swieta Inkwizycja ustala co grzechem jest a co nie jest moze bez
                                                    obawy kroczyc droga swiatla i prawdy. A jesli z drogi tej nieco zboczy, to sie
                                                    sciezke swiatlosci do krokow inkwizycji dostosuje.


                                                    > > Njaciezszy
                                                    >
                                                    > och nie..nie wierze...ciezszy niz rzucanie urokow (ktorym to rzucaniem nigdy
                                                    > sie nie paralam, jak Swieta Inkwizycja dobrze wie)?

                                                    W porownaniu z twoimi wywrotowymi pogladami to psoty jeno.

                                                    > Balia nasiaknieta woda od czestych kapieli. Moge sie tylko zadlawic dymem a
                                                    nie
                                                    >
                                                    > splonac... I co...Umre nieoczyszczona...Nieladnie tak partaczyc robote...
                                                    > Kto to widzial wedzic domniemane czarownice....

                                                    I dobrze. Dluzej sie palic bedzie. Zabawa za szybko sie nie skonczy.
                                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 15:38
                                                    Grogreg....powiedzmy sobie szczerze...Ty po prostu jestes sadysta...

                                                    ja sie boje...
                                                    Ty sie w tym lubujesz...w tych plomieniach i wedzeniu...to straszne...
                                                    ja sie naprawde urokow naucze by sie ochronic obronic przed Twa zadza mordu

                                                    ...redrum...
                                                  • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: proxy / 212.160.165.* 25.10.02, 15:42
                                                    W koncu aby w Swietej Inkwizycji pracowac pewne kwalifikacje trzeba miec.
                                                    Nie obawiaj sie dziecko. To dla dobra twego i duszy zbawienia.
                                                    I cizba zabawe miec bedzie. Przecie wybory ida i trza jekies rozrywki dla ludu
                                                    sprawic.
                                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 15:54
                                                    to moze ku uciesze gawiedzi Inkizycja na placu zatanczy w rytm brzdekania na
                                                    lutni?
                                                    Milej mi bedzie plonac patrzac na tak ucieszny widok : ))
                                                  • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.02, 19:03
                                                    Powaga urzedu na to nie pozwala.
                                                    Przynajmniej publicznie.
                                                  • Gość: Sol Re: rozkochać w sobie... IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 26.10.02, 02:40
                                                    a prywatnie....?
                                                    taki mały pląsik...układ taneczny do "makareny" pamietasz?
                                                    teraz jest podobno nowszy, do przeboju Las Ketchups, ale ja nie znam...moze
                                                    Swieta Inkwizycja jest bardziej na biezaco z wymachami konczyn...zakazanymi
                                                    wymachami...
                                                    moge poplasac na stosie do towarzystwa...ale ja chyba niezbyt plasajaca
                                                    jestem...
                                                    : )))
                                                  • Gość: grogreg Re: rozkochać w sobie... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.02, 13:49
                                                    Swita Inkwizycja nie ma aspektu prywatnego.
    • vena111 Re: rozkochać w sobie... 24.10.02, 10:47
      lenee napisał:

      > mężczyznę jest możliwe?jakich użyć sposobów?Co zrobić?czy jeśli mu sie nie
      > podobam to nic nie jestem w stanie zrobić!?

      Możesz coś zrobic, NA PEWNO NIE IŚC Z NIM DO ŁÓZKA( na razie, no chyba że
      zalezy Ci tylko na przyjemności) i potrzymac go troszke, wtedy zakocha sie moze
      i na zabuj
      • quickly Re: rozkochać w sobie... 25.10.02, 02:45
        Sposob jest stosunkowo prosty. Musisz uzyc mocy swojej podswiadomosci. Tylko
        sie nie smiej, bo to jest potezna bron.

        Wielu dochodzi do wyznaczonego sobie celu okrezna droga, poprzez modlitwe,
        medytacje, skupienia, rozwazania i jakis inne, podobne temu rzeczy. Jestem
        daleki, zeby sobie z tych sprawdzonych juz metod szydzic.

        Ale do wymarzonego celu mozna tez dojsc inaczej, poprzez "autosugestje".
        Sam nie wiem jak to dokladnie dziala - nie znam i nie rozumie mechanizmow jej
        dzialania. Ale wiem, lagodnie mowiac, ze efekt jest zawsze piorunujacy. Tylko
        nie rob sobie "doswiadczen" i zartow, ze swoja podswiadomoscia - z nia nie ma
        zartow, zle pokierowana moze byc niesamowicie destruktywna.

        Czlowiek umiejetnie uzywajacy swojej podswiadomosci, wytwarza cos - nie wiem co
        to jest, moze to jakies telepatyczne wiadomosci, zapachy, promienie, cos nie
        materialnego, jakas nieuchwytna charyzme, ktora powoduje, ze dzieje sie tak jak
        ty tego chcesz. Nie wiem, nie pytaj sie mnie o to - wiem jedno - to dziala.

        TYLKO TRZEBA TEGO BARDZO CHCIEC - CALA RESZTA JEST POZOSTAJE NIEUNIKNIONYM
        REZULTATEM TWOICH ZAMIERZEN - NIEODWOLALNIE!!!

        Zanim wyprobujesz to na kimkolwiek zastosuj to na sobie. (Skad wieszczy czy ten
        czlowiek, ktorego pragniesz jest tym czego naprawde potrzebujesz??? - moze jest
        ktos, kto bedzie dla Ciebie znacznie lepszy i kochal az do konca twoich
        dni...). Obierz sobie cel, wmow sobie, ze dozysz do pewnego celu np. ze
        nauczysz sie 20 slow z j. angielskiego. Ze tego naprawde chcesz, pragniesz.
        Mozesz to sobie napisac na kartce, powtarzac glosno lub w myslach. Wazne jest
        zebys... przekonala i pokonala sama siebie. Zacznij sie ich uczyc... i tu juz
        pierwsza niespodzianka. Poczujesz, ze chcesz sie tych cholernych slowek
        nauczyc... malo tego, ze wchodza te slowa do glowy jakos latwiej... ze
        zapamietujesz je!!!

        Ale to nie koniec. Nasetpnego dnia (lub tygodnia jak wolisz) zwieksz liczbe
        tych slow powiedzmy do 50. Powtorz to samo - tylko musisz ponownie wydobyc
        sama z siebie sile woli, przekonac sama siebie, wydobyc wiare, ze to co robisz
        jest dla ciebie wazne i potrzebna, nie dajac pzry tym cienia szansy dla
        niepowodzen... Sprawdz sama jaki bedzie rezultat.

        Tylko nie rob tego, na zasadzie: moze tak, a moze nie... Podswiadomosc (nie
        wiem nawet czy uzywan wlasciwego terminu) tego nie znosi. Albo 100% checi,
        wiary, pewnosci i samoprzekonania, albo lepiej poogladaj sobie telewizje...
        • mock Re: rozkochać w sobie... 25.10.02, 10:07
          Przyzwyczaj go do Ciebie. Przebywaj z nim często, ale nie bądź nachalna. Bądź
          otwarta, miła, kokieteryjna. Jeżeli nie jest zajęty, albo ie myśli o kimś innym
          to może się zakocha.
          • messja Re: rozkochać w sobie... 25.10.02, 22:21
            mock napisał:

            > Przyzwyczaj go do Ciebie. Przebywaj z nim często, ale nie bądź nachalna. Bądź
            > otwarta, miła, kokieteryjna. Jeżeli nie jest zajęty, albo ie myśli o kimś
            innym
            >
            > to może się zakocha.

            eeeeeeeee, ja w to nie wierze. mysle, ze takich sposbow nie ma. wierze w
            przeznaczenie:) albo szczescie:)
        • lenee podswiadomosc 25.10.02, 15:03
          A moze maly eksperyment? sprobuje codziennie przez okreslony czas myslec
          intensywnie tylko o nim.Tylko co mam powtarzac,nie bardzo wiem.Jest moj?-doradz
          cos. i zobaczymy czy zadziala.
        • Gość: Czerwony Kapturek NIE!!!!! , Quickly.... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 25.10.02, 19:06
          Piszesz: trzeba uzyc mocy swojej podswiadomosci.

          A potem piszesz:
          nie wiem co to jest, moze to jakies telepatyczne wiadomosci, zapachy,
          promienie, cos nie materialnego, jakas nieuchwytna charyzme, ktora powoduje, ze
          dzieje sie tak jak ty tego chcesz. Nie wiem, nie pytaj sie mnie o to - wiem
          jedno - to dziala.

          Nie pytaj-co To jest, Lecz kto to jest.(bo zabłądzisz!!!!!!!)

          Sam powiedziales: Trzeba uzyc mocy. Czyjej mocy? Jak mowimy slowo moc -
          to ona pochodzi od kogos, a nie od czegos.


          Potem piszesz: Wielu dochodzi do wyznaczonego sobie celu okrezna droga,
          poprzez modlitwe, medytacje, skupienia, rozwazania i jakis inne, podobne temu
          rzeczy. Jestem daleki, zeby sobie z tych sprawdzonych juz metod szydzic.

          Jesli mowisz: poprzez modlitwe - ludzie Ci cala swa moc czerpia od Boga, nie od
          siebie. dzieki temu nie musza sie zbytnio martwic o swoje sprawy - powierzaja
          je Bogu.

          Ale jesli mówisz: poprzez medytacje, skupianie sie,... ludzie tacy skupiaja sie
          na SOBIE. Probuja uwolnic z siebie jakas moc, ktora ma pozwolić im dojsc do
          celu.

          Jednak nie z siebie, lecz jednocząc się ze światem.
          czlowiek sam w sobie nie moze posiadac zadnej mocy,
          chyba, ze zjednoczy sie ze swiatem złym, lub z Bogiem - dobrym.

          To podświadome dążenie do zjednoczenia z Bogiem - to modlitwa,
          a ze wszechświatem - to medytacja.

          Dla hinduizmu cały wszechświat jest bogiem,
          a człowiek jego niewielką cząstką -
          stąd medytacja ma na celu zjednoczenie z nim
          Dla modlacych sie jednak wszechswiat nie jest Bogiem, lecz złem.
          Zlem powstalym w wyniku grzechu pierworodnego.

          Któż powiedział, że "łatwość" jest ktyterium dobra i prawdy?
          Czy Jezus obiecał w Ewangelii kiedykolwiek, że idąc z Nim będzie nam "łatwiej",
          choćby na modlitwie? A jedność z Szatanem, ze złem, z brzydotą i z fałszem?
          Świat po grzechu pierworodnym nie jest "dobry", taki jak wyszedł z rąk Boga
          w chwili stworzenia. Czyż możliwe jest utożsamienie się ze światem,
          skoro człowiek jest stworzeniem odrębnym i chociaż żyje na świecie
          jako jedyny na nim stworzony na obraz i podobieństwo Boga?
          • quickly TAK!!!!! , Quickly.... 27.10.02, 06:30
            Kochany Czerwony Kapturku,
            przemawia przez Ciebie wiara w Boga (przy okazji jakiego Boga, jezeli moge
            zapytac?). Jak napisalem wczesniej jestem daleki od szydzenia z kogokolwiek lub
            czegokolwiek. Ale jezeli chcesz pomyslec troche wiecej i dalej niz na lekcji
            religii, lub na zbiorce kolka oazowego...

            Pisze tak nie bez kozery, bo skoro napisals, ze: "...dla hinduizmu cały
            wszechświat jest bogiem...". Ja z doswiadczenia wiem, ze dla Katolikow, Bog to
            jakis blizej nieznany srogi, ale dobry dziadzius na wzor Sw. Mikolaja. Dla
            innych cos tam jeszcze... Mozesz sie tutaj tylko opierac na zalozeniach,
            wierze, przekonaniach, milosci do Boga, i czym tak chcesz, ale to wcale nie
            znaczy, ze jestes blizsza prawdy...

            Pozniej dodajesz: "...czlowiek sam w sobie nie moze posiadac zadnej mocy,
            chyba, ze zjednoczy sie ze swiatem złym, lub z Bogiem - dobrym..." Skad u
            Ciebie az taka pewnosc tego wywodu - wyglada mi to raczej na jakis dobrze
            utarty dogmat z katechizmu, cos w co koniecznie chcesz wierzyc i wierzysz...

            A teraz wchodzimy juz w utarte koleiny wiary katolickiej: "...wszechswiat nie
            jest Bogiem, lecz złem. Zlem powstalym w wyniku grzechu pierworodnego."
            Podobno jest tez napisane, ze nic zlego nie moze pochodzic od Boga. Zgodzisz
            sie ze mna? Ale to on wlasnie stworzyl wszechswiat, wiec... jedno zaprzecza
            drugiemu...

            Poza tym pojecie "grzechu pierworodnego" - doskonale wytlumaczenie tego, na co
            nie ma wytlumaczenia... Wszystko mozna podciagnac Czerwony Kapturku pod "grzech
            pierworodny"... Obecnie, zdaje sie, ze jedynie jeszcze Kosciol Katolicki wciaz
            propaguje doktryne tzw. "grzechu pierworodnego". Jezeli sie myle, to napisz mi
            o tym, kto jeszcze to robi....

            Na zakonczenie dodajesz, bardzo zreszta patetycznie:
            "...człowiek jest stworzeniem odrębnym i chociaż żyje na świecie jako jedyny na
            nim stworzony na obraz i podobieństwo Boga..."
            To mowisz na obraz i podobienstwo Boga? Jestesmy podobni do Boga? Na czym to
            polega? Wczesniej piszesz, ze czlowiek tak naprawde to nie ma zadnej mocy, bo
            w rzeczywistosci cala moc pochodzi od Boga. No ale skoro jest stworzony na
            obraz i podobienstwo (o ile to nie jest jeszcze jeden dobrze utarty frazes), to
            musi byc podobny do Boga i miec jakas tam, mala w porownaniu z Bogiem moc, ale
            zawsze. Bo inaczej nie bylby mu podobny.

            To w koncu, Czerwony Kapturku, czlowiek ma w sobie ta moc, czy jej nie ma?
            • Gość: Czerwony Kapturek Re: NIE!!!!! , Quickly.... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 30.10.02, 11:28

              Piszesz, że "przemawia przez Ciebie wiara w Boga (przy okazji
              jakiego Boga, jezeli moge zapytac?). "
              Jeśli Bóg nie przemawiałby przezemnie nie miałoby sensu wszystko co napisałam i
              piszę.(Nie mówię, że przemawia!) Ale jeśli piszę to od siebie, to to nie będzie
              miało żadnego celu.

              Pisze tak nie bez kozery, bo skoro napisals, ze: "...dla
              hinduizmu cały wszechświat jest bogiem...". Ja z doswiadczenia wiem, ze dla
              Katolikow, Bog to jakis blizej nieznany srogi, ale dobry dziadzius na wzor Sw.
              Mikolaja. Dla innych cos tam jeszcze...

              Tak, dla hinduizmu wszechświat jest bogiem, więc człowiek przez zjednoczenie z
              nim też ma być bogiem. Jeśli człowiek ma być bogiem, to kim jest ten, który go
              stworzył?

              Jak napisalem wczesniej jestem daleki od szydzenia z
              kogokolwiek lub czegokolwiek. Ale jezeli chcesz pomyslec troche wiecej i dalej
              niz na lekcji religii, lub na zbiorce kolka oazowego...

              Tak, jestem oazowiczką, chcesz pogadać?
              Albo poznać bogów, których świat oferuje?

              A Ty pewnie mówisz o medytacji „Bhakt” tj „Joga miłości albo religijnej
              świadomości” -wiodącej przez zjednoczenia przez miłość –na wątku: rozkochać w
              sobie.......

              W medytacji używa się zaklęć, słów lub wierszy stosowanych dla ześrodkowania
              się na jakiejś myśli i utrwalenia jej w sobie głęboko w duszy przez nieustanne
              powtarzanie tych samych słów. Oddziałuje się w ten sposób na sferę psychiczną
              człowieka!
              A zaklęcia wypowiadane – czy naprawdę wierzysz, że sam Bóg, Ten Prawdziwy,
              podda się na wzór fali radiowej sile twojego magicznego zaklęcia?

              Religię (każdą) charakteryzuje PODDANIE Bogu, a nie STEROWANIE Nim – Jego mocą!

              dr Usui od „ Reiki” pisze: uzyskanie wiedzy na tematy duchowe i sprawowanie nad
              nimi władzy stanowi ISTOTĘ MAGII i jest przekleństwem religii.
              (To, że magia jest przeklęta przez Boga znaleźć można w wielu wersach Pisma Św.)
              I to zerwanie jabłka Adama – też było podporządkowaniem się mocy, ale nie
              Bożej. Rzeczywiście – uzyskał poznanie dobra i zła – ale przyniosło mu tylko
              smutek i uzależnienie.

              Pewnie, że można czerpać z nieBożych mocy – co prawda zawsze przynoszą smutek,
              śmierć, bezsens, ale w dzisiejszych czasach w to ludzie wierzą najbardziej.
              -Poznawanie przyszłości z gwiazd,-ASTROLOGIA
              -koncentracja na nauce danego przedmiotu – skupienie się i utrzymywanie umysłu
              na jednej myśli (imaginacja), (Ja to wykorzystuję do nauki, choć przyznaję, że
              niepowinno się)
              -Dżnani – medytacja dążąca do zjednoczenia przez poznanie i wiedzę
              -uzdrawiający dotyk rąk przez chorego – powszechnie słyszane przecież w
              szpitalach – „podaj mi rękę, to choroba odemnie odejdzie” (czyli
              przywołanie „złotego deszczu uniwersalnej energii kosmicznej i skierowanie jej
              na ciało pacjenta”
              -albo skupianie się na uspokajajacej lub rozdrazniajacej muzyce. A co to jest
              Metalika? Nic innego jak wbijanie ludziom textow namawiajacych do zla. Wracaja
              tacy z koncertu, lamia lawki, demoluja autobusy, tluka sie, a na drugi dzien
              nie rozumieja sami siebie – dlaczego tak zrobili.
              A Ci ze studia maja w tym przeciez czysty interes – cofajac taśmę magnetofonową
              nagrywają jakieś nakazy, które ultradzwiekami przechodzą do podświadomości
              klienta, który przecież przyjdzie i zapłaci za koncert.
              Albo Ci z kursu karate -medytacja złączona z walką – przecież to skupianie się
              na zrobieniu krzywdy drugiemu człowiekowi – czy to nie sprzeczne z jakąkolwiek
              wiarą? Czerpią z nadprzyrodzonych mocych mocy, które faktycznie
              istnieją!!!!!!!!!
              i pokazują, np. że można zabić bez użycia broni.
              Czy to Bóg do tego by namawiał? Bóg, który daje wolność?
              Czy morderca nie jest niewolnikiem zabijania, albo metalowiec – czy nie jest
              niewolnikiem piosenek metaliki?

              A jak jest bałagan – zobacz, jak łatwo i szybko się bałagani
              a sprzątać – dlaczego ciężej się sprząta niż brudzi?
              Ale sprzątamy chyba w wolności.
              A bałaganimy będąc zniewolonymi od bałaganienia – nigdy niewiadomo, kiedy się
              to zaczęło.....
              Mówię też o całym bajzlu, który jest na świecie – jak ciężko go posprzątać.

              Piszesz, że Bóg jest nieznany dla katolików – no nie
              miałoby sensu przychodzenie Chrystusa na świat, Jego śmierć i przemienianie
              ludzkich niedoskonałości.

              Dalej piszesz: „Mozesz sie tutaj tylko opierac na zalozeniach,
              wierze, przekonaniach, milosci do Boga, i czym tak chcesz, ale to wcale nie
              znaczy, ze jestes blizsza prawdy...”

              Nie opieram się na założeniach, wierze, przekonaniach itd.
              Jestem bliższa prawdy jeśli chcę usłyszeć Boga – Boga, a nie teorii, czy
              filozofii religijnych – je można znać na pamięć, nawet przyjąć i nimi żyć – ale
              to może być tylko podporządkowanie się im. Wiara oparta na zasadach – to nie o
              to chodzi. Ale wiara, która opiera się na osobie – na Bogu, który chce mówić do
              mnie teraz, w tej chwili, w tym momencie, konkretnie. Jeśli mówi przez
              człowieka Bóg, czuję, i dokładnie wiem, że te słowa pochodzą od Boga, a nie od
              tego człowieka. –że są powiedziane z taką mądrością i mocą, której nie może
              posiadać żaden człowiek –
              I wtedy wiem, że to prawda, bo nawet księża, jeśli nie mówią ustam Boga – mogą
              się mylić, albo mówić sprzeczne rzeczy – jedni przez drugich.

              A teraz po katolicku, jak chcesz.....
              Więc jeszcze raz: Pytasz w jakiego Boga wierzę? – Jeśli bogiem nie jest świat?
              Panem świata jest szatan – on tu nad nami wszystkimi panuje –
              a od XX – go wieku panuje działając na podświadomość człowieka – bo innej
              metody nie znajduje by przekonać ludzi do siebie..

              A Bóg to przecież miłość, absolutne dobro. Dawane w wolności – to czlowiek
              wybiera, czy ja chce, czy nie. Nie jest mu narzucane, bo stworzony na obraz i
              pod. b. jest wolny, tj bog jest wolny. Dlatego Bóg nie panuje nad
              wszechswiatem!

              Ale zwierzeta – one nie sa stworzone na podobienstwo boga – nie dostaly daru
              wolnosci dobra lub zla – i zyja w niewoli. W niewoli doskonalej bozej milosci,
              ptaki, rosliny. –Czy one moga robic cos zlego? Czy w ich umysle jest wolna wola
              dobra albo zla? Co Ty, nie ma. Tylko czlowiek wszystko co robi robi „dobrze lub
              zle” – tak mamy zaprogramowane w mozgu – idziemy do sklepu, nie, bo to bedzie
              piekne, wchodzimy do domu, nie bo ten czyn bedzie piekny,
              albo.....zielony.......:) nie. Przychodzimy do domu, bo tak jest lepiej. I
              kazda sprawe rozpatrujemy – co zrobic, zeby miala sens, zeby cos z niej wyszlo,
              zeby poprostu bylo......dobrze. (A nie – zielono.-tj mysla zwierzeta).

              Mowisz-Bog jest nieznany katolikom. Przemienia w ich zyciu to, co
              zniszczyl szatan
              Mowisz – Bog jest srogi – na tamtym swiecie – moze, niewiem, nie
              bylam. Ale nie na ziemii – Bog nie karze na ziemii. Karze to szatan, a raczej
              skutki obcowania z nim.

              „ To w koncu, Czerwony Kapturku, czlowiek ma w sobie ta moc,
              czy jej nie ma?”

              Dobre pytanie. Jako, ze jest jak to mowisz stworzony na obraz i podobienstwo
              boze – wiec stworzony do milosci, z milosci i przez milosc. A wiec zaden
              czlowiek nie dazy do zla. Zaden! Jesli ktos robi cos zlego, to i tak widzi w
              tym jakis sens, interes. Oczywiscie, ze bladzi, ale robi to z dobrej woli.
              Naprawde, rzadko sie zdarza, zeby specjalnie ktos robil na zlosc komus. Zlo bez
              zadnego interesu – to chyba trzeba pozalowac takiego czlowieka, moze nigdy nie
              doswiadczyl prawdziwej milosci..........

              A wiec tak jak bog – czlowiek dazy do milosci.
              Ale czlowiek nie potrafi kochac tj bog. Dlaczego? Bo nie moze z racji tego, ze
              jest strasznie poraniony. A jego
              • quickly A wlasnie, ze: 'TAK!!!!! , Quickly....' 30.10.02, 12:32
                Czerwony Kapturku,
                przede wszystkim slicznie dziekuje za Twoj wpis.
                Szczerze mowiac mialem ciezki dzien w pracy. Wlasnie koncze kilka projektow i
                krotka mowiac, marze teraz o lozku, a to marzenie spelnie juz za pare minut...

                Widze, ze masz calkiem wyrazny obraz Boga. Tylko, ze to jest obraz
                uksztaltowany przez innych (ksiezy, katechetow, kolko oazowe, moze rodzicow
                itd.) i przede wszystkim Twoja wyobraznie. Dokladnie mowiac Twoja
                podswiadomosc, ktora skrzetnie rejestruje kazde pozytywna informacje o stworcy.

                Pozniej ukladasz sobie to podswiadomie w logiczna calosc, piszesz ze Bog
                jest "dobry", prawie "naiwny" (przynajmniej tak On wyglada w swoim
                postepowaniu).

                Jedynym zrodlem poznania natury Boga, dokladnie Jahwe, bo o nim tu mowa, jest
                tylko i jedynie Pismo Swiete, a zwlaszcza Stary Testament.
                Czy znasz inne zrodla? Owszem dorabia sie rozne teoryjki, bajeczki, jakies
                interpretacje, jak o Leninie w czasach jeszcze nie tak odleglych. Taka jest
                juz natura ludzka.

                Moge Ci przytoczyc przyklady z Pisma, ze Bog jest np. "zazdrosny" i "msciwy".
                Zaskoczenie??? Tylko, ze Twoja podswiadomosc nie chce tego zarejestrowac.
                Chcesz wierzyc w to, ze jest "dobry"... Po prostu, badz szczera z soba, chcesz
                wierzyc w to, co chcesz zeby bylo prawda...

                Czerwony kapturku, wiara Rzymsko-Katolicka kaze wierzyc w wieczne potepienie
                (wykonywane przez szatana w piekle). Pomysl, jezeli Bog jest "nieskonczona
                dobrocia", bedzie sobie spokojnie patrzyl na ludzi, tych ulomych
                nieszczesnikow, cierpiacych wieczne meki?

                Czy Twoja teoria ma faktycznie sens? Wyobraz siebie po smierci brykajaca po
                rajskich ogrodach. Bedziesz mogla istniec z mysla, ze miliony ludzi w piekle
                wyje w bolu i wiecznej mece? A co dopiero Bog?
            • Gość: CZERWONY KAPTUREK Re: NIE!!!!! , Quickly.... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 30.10.02, 11:33
              CIĄG DALSZY:

              A jego rany falszuja obraz boga – doskonalego. Czl. sam sobie przedstawia
              wlasny portret boga, ktory nie chce mu dac milosci do konca – bo np. cos mu nie
              wyszlo w zyciu. (Oczywiscie podswiadomie oskarza Go za wszystkie nieszczescia,
              ktore go spotykaja).
              Oczywiscie sam nigdy nie otrzymal doskonalej milosci od ludzi. A im bardziej
              doswiadczyl milosci, tym bardziej potrafi kochac, i tym bardziej doskonale.
              Owszem, ta milosc powinna byc doskonala ale nie jest – miedzy ludzmi zawsze sa
              jakies oczekiwania, ludzie z reguly kochaja za cos, a nie za sam fakt
              istnienia – tj kocha Bog.
              Bog Ci powie – dobrze, ze przyszedles na swiat. Upadles – nie ma sprawy,
              odbuduje Cie, zebys mogl sie dalej rozwijac w milosci.
              A czlowiek powie – mezu moj! Zdradziles mnie! – Odejdz, juz Cie nie kocham.
              A bog........jest naiwny. Jest nieskonczenie naiwny, i nigdy nie powie, ze
              przestal Cie kochac, tylko z powodu jakiegos upadku, jakiejs zlej sytuacji,
              ktora przeciez moze uzdrowic.

              No wlasnie. U czlowieka po nieszczesciu, niepowodzenu pojawia sie
              poczucie „bycia odrzuconym”. Depresja, a wiec ktos zaczyna Ci wmawiac, ze juz
              nie jestes kochany. Przez boga, i wogole. To szatan – najpierw specjalnie
              doprowadza czl. do upadku po to, zeby czul sie winnym – i oddzielonym od Boga,
              od jego milosci. To jest jego cel po to, by czl. nie potrafil w swej „wielkiej”
              winie wrocic do Boga.

              Tak wiec milosc ludzka jest niczym w porownaniu z miloscia od Boga.
              A skoro tak, skoro czl. nie potrafi kochac ts jak bog – potrzebuje jego
              milosci, jego mocy – dlatego sie modli. – by przekazywac te jego doskonala
              milosc innym ludziom.
              I tylko wtedy, gdy kocha nie swoja, lecz boza miloscia – to taka milosc moze
              przetrwac.-I po to jest ta moc potrzebna ludziom.

              CZERWONY KAPTUREK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka