Dodaj do ulubionych

nie mogę zapomnieć

IP: 213.241.2.* 31.10.02, 08:01
Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu
postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie
potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć???
Obserwuj wątek
    • vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 09:52
      Czy czas może osłabić pamięć???

      Dokładnie tak !!!! Przestajesz dzwonic, przestajesz rozmawiac i wtedy
      zaczynasz zapominac.....nie od razu ale z biegiem czasu zapominasz az pojawia
      sie ktos, kto jest dla Ciebie znowu wazny.....i tym kims moze byc Twoja żona.
      Proponuje rozbudzic wasz zwiazek na nowo a wtedy mozesz sobie uświadomic ile
      tak naprawde dla Ciebie znaczy własna żona......a o tamtej .....zapomnisz

      pozdrawiam
      vena111
      • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 09:57
        vena111 napisała:

        > Czy czas może osłabić pamięć???
        >
        > Dokładnie tak !!!! Przestajesz dzwonic, przestajesz rozmawiac i wtedy
        > zaczynasz zapominac.....nie od razu ale z biegiem czasu zapominasz az pojawia
        > sie ktos, kto jest dla Ciebie znowu wazny.....i tym kims moze byc Twoja żona.
        > Proponuje rozbudzic wasz zwiazek na nowo a wtedy mozesz sobie uświadomic ile
        > tak naprawde dla Ciebie znaczy własna żona......a o tamtej .....zapomnisz
        >
        > pozdrawiam
        > vena111

        Ale czy na pewno? Czy można wrócic do tego co było wcześniej wymazać , to co
        się wydarzyło i nie idealizować tego?
        Czy na prawdę przerywając z własnej woli , dla dobra ...
        można ponownie uświadomić sobie ile ktoś kogo oszukiwaliśmy dla nas znaczy?
        Czy wtedy nie znaczył? Czy po prostu był?

        Pozdrawiam i życzę jednak zapomnienia!
        • vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:08
          Nie wiem czy na pewno!!!
          Całe zycie kłamiesz, kombinujesz, oszukujesz siebie i innych......ale właśnie
          czasami taki moment, nazwijmy to rozstanie z kochankiem/kochanka uswiadamia nam
          ile tak naprawde znacza dla nas Ci którzy sa najblizej, potrzeba tylko
          zrozumienia i odkrycia na nowo.

          Spotykałam sie kiedys z facetem, który miał zone i dziecko, on, chciał dla mnie
          rzucić wszystko......przesadził bo mnie nie zapytał o zdanie.......wiec
          rozstalismy sie na jakis czas, po pół roku spotkalismy sie i wiecie co mi wtedy
          powiedział:??? ......ze dzieki mnie odkrył swój zwiazek na nowo, ze pokazałam
          mu jak mozna kozystac z dotyku, ze spojrzenia i takich tam innych rzeczy.
          Spytacie sie czy nie byłam rozczarowana jego tekstem, oczywiście, że nie,
          przeciez ja nic do niego nie czułam a zwiazku równiez nie zamierzałam rozbijac.

          potrzeba tylko zrozumienia i odkrycie na nowo- jestem za tym ............a o
          tamtej zapomnij
          • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:31
            vena111 napisała:

            > Nie wiem czy na pewno!!!
            > Całe zycie kłamiesz, kombinujesz, oszukujesz siebie i innych......ale właśnie
            > czasami taki moment, nazwijmy to rozstanie z kochankiem/kochanka uswiadamia
            nam
            >
            > ile tak naprawde znacza dla nas Ci którzy sa najblizej, potrzeba tylko
            > zrozumienia i odkrycia na nowo.
            >
            > Spotykałam sie kiedys z facetem, który miał zone i dziecko, on, chciał dla
            mnie
            >
            > rzucić wszystko......przesadził bo mnie nie zapytał o zdanie.......wiec
            > rozstalismy sie na jakis czas, po pół roku spotkalismy sie i wiecie co mi
            wtedy
            >
            > powiedział:??? ......ze dzieki mnie odkrył swój zwiazek na nowo, ze pokazałam
            > mu jak mozna kozystac z dotyku, ze spojrzenia i takich tam innych rzeczy.
            > Spytacie sie czy nie byłam rozczarowana jego tekstem, oczywiście, że nie,
            > przeciez ja nic do niego nie czułam a zwiazku równiez nie zamierzałam
            rozbijac.
            >
            > potrzeba tylko zrozumienia i odkrycie na nowo- jestem za tym ............a o
            > tamtej zapomnij
            A jeśli odkryje jednak że ten związek w którym był ( z żoną , dziewczyną.. ) to
            jednak nie to, że dzięki tej poznanej póżniej odkrył coś więcej... ?
            Czy ma o tym zapomnić?
            Czy jednak nadal kłamać , oszukiwać żonę że wszystko jest ok?

            Ale lepiej żeby odkrył na nowo swój związek i ona również! Tak byłoby łatwiej
            dla każdej ze stron :)))

            • vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:51
              Ja troszke inaczej mysle: jezeli jest zle to próbuje cos naprawic, jezeli sie
              nie da- to odchodze.........ja tak robie, nie mam zamiaru meczyc sie w zwiazku
              w którym nie widze przyszłosci.
              Jeżeli on pragnie tej drugiej i chce z nią byc....no coz rozbija dwie rodziny,
              ale wybór nalezy do niego.

              Jezeli chodzi o mnie postepuje tak , bo nie potrafie zyc w kłamstwie, ale inni
              potrafia......i najlepiej niech kazdy decyduje o swoim życiu
    • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:14
      Gość portalu: on40 napisał(a):

      > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu
      > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie
      > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć???

      A można zapomnieć, że się kocha ??? Tak po prostu zapomnieć? Z dnia na dzień?
      Tego nie da się zapomnieć nigdy, a czas może tylko wyłagodzić ostrość uczuć,
      bólu, tęsknoty....
      • Gość: on40 Re: nie mogę zapomnieć IP: 213.241.2.* 31.10.02, 10:28
        Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i wciąż
        widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie powinienem
        podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie
        przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony.
        • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:46
          Gość portalu: on40 napisał(a):

          > Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i
          wciąż
          >
          > widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie
          powinienem
          >
          > podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie
          > przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony.

          Jeśli nie da się zapomnić , trzeba podjąć decyzję... na coś się zdecydować -
          tak oszukując zaczniecie w końcu ranić..
          Ale podejmując decyzję też zranicie - tylko kogo - siebie?
          • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 11:25
            nadine_ napisała:

            > Gość portalu: on40 napisał(a):
            >
            > > Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i
            > wciąż
            > >
            > > widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie
            > powinienem
            > >
            > > podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie
            > > przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony.
            >
            > Jeśli nie da się zapomnić , trzeba podjąć decyzję... na coś się zdecydować -
            > tak oszukując zaczniecie w końcu ranić..
            > Ale podejmując decyzję też zranicie - tylko kogo - siebie?

            Zawsze jest tak, że myśli się bardziej o tym, kto jest bliższy sercu. Może być
            tak, że to dominuje nad wszystkimi innymi uczuciami i obowiązkami. Że nic poza
            tym jednym nic się nie liczy i na nic nie ma sie ochoty. W takiej sytuacji
            zawsze kogoś się zrani. Jednych mniej, drugich bardziej. Może jest to kwestia
            dokonania pewnego wyboru - w rodzaju mniejszego zla. Tu nie ma czasem miejsca
            na racjonalne argumenty. Bo głowa mówi jedno, a serce coś innego. Ile razy w
            życiu jest tak, że nie bierze się pod uwagę tego co widzimy, a tylko to co
            czujemy???
            • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 11:36
              kwasna_cytryna napisała:

              > Zawsze jest tak, że myśli się bardziej o tym, kto jest bliższy sercu. Możebyć
              > tak, że to dominuje nad wszystkimi innymi uczuciami i obowiązkami. Że nic
              poza
              > tym jednym nic się nie liczy i na nic nie ma sie ochoty. W takiej sytuacji
              > zawsze kogoś się zrani. Jednych mniej, drugich bardziej. Może jest to kwestia
              > dokonania pewnego wyboru - w rodzaju mniejszego zla. Tu nie ma czasem miejsca
              > na racjonalne argumenty. Bo głowa mówi jedno, a serce coś innego. Ile razy w
              > życiu jest tak, że nie bierze się pod uwagę tego co widzimy, a tylko to co
              > czujemy???

              Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy...
              Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami
              Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla
              innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dla
              siebie? Ja tego jeszcze nie wiem...
              • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 12:00
                nadine_ napisała:

                >
                > Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy...
                > Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami
                > Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla
                > innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dla
                > siebie? Ja tego jeszcze nie wiem...

                W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak
                bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast żyć
                swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście,
                przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie
                sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić.
                • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 12:59
                  kwasna_cytryna napisała:

                  > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak
                  > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast
                  żyć
                  > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście,
                  > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie
                  > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić.

                  A jeśli jedna strona idzie za uczuciem a druga, nie patrząc na swoje uczucia,
                  uczucia kochanej osoby - stara się uczynić dobro innym...
                  Przynosi ból i cierpienie swoją decyzją osobie którą kocha w imię czynników
                  wyższych, a dlaczego niby wyższych ?...
                  • ja_nek Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 18:20
                    Upływ czasu może wyeliminować miłość, ale nie zawsze tak jest.
                    Jeśli to co dwoje ludzi łączy to miłość to i upływ czasu może tu nie pomóc.
                    Żeby czas był lekarstwem, TRZEBA TEGO CHCIEĆ.
                    A jeśli on będzie o niej myślał, wzdychał, zepchnie myśłi o niej głęboko w
                    siebie, stłumi, to jak za 2 lata spotkają się przypadkiem, wybuchnie bomba z
                    opóźnionym zapłonem i wszystko rozpocznie się na nowo. Czasem uczucia bywaja
                    silniejsze od woli i wtedy choćbyś chciał, nie zdołasz zapanować nad tym.
                    Z sercem nie wolno igrać, zwłaszcza z mężatkami.
                    Ktoś wspomniał i miał rację, że każdy zostanie tu zraniony.
                    Zakochany człowiek nie patrzy na otoczenie. Dla niego liczy się JEGO miłość i
                    JEGO szczęście (czy można mieć o to pretensje? sami byśmy tak nie zrobili?)
                    oraz to, aby ukochaną osobę zranić w tej całej sytuacji jak najmniej. Nie ma tu
                    bezbolesnych rozwiązań. Ale to, że ona w tym ucierpi będzie go boleć.

                    Pozdrowienia
                    Janek
                  • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:12
                    nadine_ napisała:

                    > kwasna_cytryna napisała:
                    >
                    > > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak
                    >
                    > > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast
                    >
                    > żyć
                    > > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście,
                    > > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie
                    >
                    > > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić.
                    >
                    > A jeśli jedna strona idzie za uczuciem a druga, nie patrząc na swoje uczucia,
                    > uczucia kochanej osoby - stara się uczynić dobro innym...
                    > Przynosi ból i cierpienie swoją decyzją osobie którą kocha w imię czynników
                    > wyższych, a dlaczego niby wyższych ?...


                    Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-)
                    Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i uczucia
                    kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się zło...
                    • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:29
                      kwasna_cytryna napisała:

                      Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-)
                      Nie jestem pewna czy zawsze chodzi o wzniosłe uczucia, zależy jeszcze jakie
                      wzniosłe i dla kogo... hierachia wartości

                      > Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i
                      uczucia
                      > kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się
                      zło...
                      może nieświadomie czyni się zło...-może uczucia tej "niby" kochanej osoby nie
                      są już w danej chwili tak ważne...
                      Może to było tylko zuroczenie
                      Myślę że w takiej sytuacji nie do końca wiadomo co "poeta" miał na myśli,
                      nagle stawiając innych przed sobą czy ukochaną, co nim kierowało...
                      • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:48
                        nadine_ napisała:

                        > kwasna_cytryna napisała:
                        >
                        > Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-)
                        > Nie jestem pewna czy zawsze chodzi o wzniosłe uczucia, zależy jeszcze jakie
                        > wzniosłe i dla kogo... hierachia wartości
                        >
                        > > Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i
                        > uczucia
                        > > kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się
                        > zło...
                        > może nieświadomie czyni się zło...-może uczucia tej "niby" kochanej osoby nie
                        > są już w danej chwili tak ważne...
                        > Może to było tylko zuroczenie
                        > Myślę że w takiej sytuacji nie do końca wiadomo co "poeta" miał na myśli,
                        > nagle stawiając innych przed sobą czy ukochaną, co nim kierowało...



                        OOO ja moze nie na temat, ale czy Szanownej Pani dzisiaj cos jest ????
                        • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 00:56
                          kwasna_cytryna napisała:

                          > OOO ja moze nie na temat, ale czy Szanownej Pani dzisiaj cos jest ????

                          Pozdrawiam Cytrynko! Chwilowy spadek formy...wiesz czasami tak jest...
                • messja Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 02:53
                  kwasna_cytryna napisała:

                  > nadine_ napisała:
                  >
                  > >
                  > > Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy...
                  > > Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami
                  > > Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla
                  > > innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dl
                  > a
                  > > siebie? Ja tego jeszcze nie wiem...
                  >
                  > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak
                  > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast
                  żyć
                  > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście,
                  > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie
                  > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić.


                  wtedy to juz nie jest milosc, tylko uzaleznienie:)
    • nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 00:54
      Gość portalu: on40 napisał(a):

      > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu
      > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie
      > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć???

      To indywidualne...
      Wiesz , pisałam wcześniej o ranieniu siebie, innych w takim układzie
      praktycznie każdy zostanie zraniony i jakaś cząstka jego na tym ucierpi,
      pisałam o konieczności podejmowania decyzji i to niełatwych decyzji... Ale
      wracając do pytania czy zapomnisz-tego nikt nie wie i nie będzie wiedział
      dokąd nie dokona wyboru. A dokonując w tej sytuacji wyboru , podejmując taką a
      nie inną decyzję musimy na siłę wymazać to co mogłoby być. Nie zapomnieć
      osoby, tego co z nią nas łączyło , ale to co mogłoby być , gdyby nasz wybór
      był inny. Wiem , ze w inny sposób nie można na powrót być szczęśliwym i
      cieszyć się życiem.

      Jeśli nadal jesteś z żoną ,a ona z mężem – to nigdy tak naprawdę nie byliście
      razem, mieliście chwile i te chwile były najcudowniejsze ale to były chwile
      rozmowy o wszystkim i o niczym, ale nie były codziennością, której wspólnie
      nie znacie. I znowu wybór bo możecie wspólnie ja poznać – jaka będzie tego
      znów nikt nie wie.

      Piszesz ,że oddalasz się coraz bardziej z żoną, pomimo dokonania „ wstępnego”
      wyboru- nie staraj się na siłę robić z żoną , tego co byłą z tamtą. Zapomnij o
      mailach, sms-ach takich jak do niej... To się nie uda- nie wiem tego na pewno
      ale tak mi się wydaje, znając żonę i tę drugą będziesz wiedział czego w nich
      oczekiwać i w ten sposób na nie patrzyć.

      Pozdrawiam Cię i myślę ,żeby wybór jakiego dokonasz przyniósł jak najmniej
      bólu, bo że przyniesie to na pewno i żebyś po prostu był szczęśliwy.Nadi

      A i jeśli postanowisz zostać z żona , postaraj się wytłumaczyć tak tej która
      kochasz swój wybór –by nie czuła że może Ci się znudziła, że przywiązanie do
      żony wzięło górę – tylko w inny sposób , Ty najlepiej będziesz wiedział jaki ,
      że ten wybór był wspólny a nie tylko Twój!
      • messja Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 03:00
        generalnie - zgadzam sie. a od siebie jeszcze dodam- moze sprobuj poznac zone
        na nowo. niekoniecznie od razu zblizyc sie... daj sobie troche wiecej czasu,
        nabierz dystansu...
        jesli juz raz podjales taka, a nie inna decyzje, mysle, ze wysoko cenisz swoje
        malzenstwo...
        dlatego latwo sie nie poddawaj...


        nadine_ napisała:

        > Gość portalu: on40 napisał(a):
        >
        > > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu
        > > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie
        > > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć???
        >
        > To indywidualne...
        > Wiesz , pisałam wcześniej o ranieniu siebie, innych w takim układzie
        > praktycznie każdy zostanie zraniony i jakaś cząstka jego na tym ucierpi,
        > pisałam o konieczności podejmowania decyzji i to niełatwych decyzji... Ale
        > wracając do pytania czy zapomnisz-tego nikt nie wie i nie będzie wiedział
        > dokąd nie dokona wyboru. A dokonując w tej sytuacji wyboru , podejmując taką
        a
        > nie inną decyzję musimy na siłę wymazać to co mogłoby być. Nie zapomnieć
        > osoby, tego co z nią nas łączyło , ale to co mogłoby być , gdyby nasz wybór
        > był inny. Wiem , ze w inny sposób nie można na powrót być szczęśliwym i
        > cieszyć się życiem.
        >
        > Jeśli nadal jesteś z żoną ,a ona z mężem – to nigdy tak naprawdę nie byli
        > ście
        > razem, mieliście chwile i te chwile były najcudowniejsze ale to były chwile
        > rozmowy o wszystkim i o niczym, ale nie były codziennością, której wspólnie
        > nie znacie. I znowu wybór bo możecie wspólnie ja poznać – jaka będzie teg
        > o
        > znów nikt nie wie.
        >
        > Piszesz ,że oddalasz się coraz bardziej z żoną, pomimo dokonania „ wstępn
        > ego”
        > wyboru- nie staraj się na siłę robić z żoną , tego co byłą z tamtą. Zapomnij
        o
        > mailach, sms-ach takich jak do niej... To się nie uda- nie wiem tego na pewno
        > ale tak mi się wydaje, znając żonę i tę drugą będziesz wiedział czego w nich
        > oczekiwać i w ten sposób na nie patrzyć.
        >
        > Pozdrawiam Cię i myślę ,żeby wybór jakiego dokonasz przyniósł jak najmniej
        > bólu, bo że przyniesie to na pewno i żebyś po prostu był szczęśliwy.Nadi
        >
        > A i jeśli postanowisz zostać z żona , postaraj się wytłumaczyć tak tej która
        > kochasz swój wybór –by nie czuła że może Ci się znudziła, że przywiązanie
        > do
        > żony wzięło górę – tylko w inny sposób , Ty najlepiej będziesz wiedział j
        > aki ,
        > że ten wybór był wspólny a nie tylko Twój!
      • kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 09:02
        Stres związany z rozstaniem z człowiekiem, którego się kochało jest czasem
        porównywany do stresu, jaki przeżywa się po śmierci najbliższej osoby. Cały
        organizm odmawia posłuszeństwa. Każda najmniejsza komórka odczuwa ten ból.
        Człowiek nie zawsze jest w stanie zapanować nad nim. Stąd może szukanie
        najmniejszego pretekstu, by znów zobaczyć, poczuć, udowodnić sobie samemu, że
        to się tylko tak wydawało, że wcale nic się nie skończyło. Niestety w
        większości przypadków okazuje się, że kolejny telefon, kolejne spotkanie pod
        jakimkolwiek pretekstem rani jeszcze bardziej i powoduje samonakręcanie się
        spirali "syndromu rozstania". Ktoś również wymyślił kiedyś powiedzenie "czego
        oczy nie widzą, tego sercu nie żal". I chyba jest to jedyna skuteczna metoda na
        przetrwanie rozstania.
        A powroty?
        Powrot do żony/męża, do szarego codziennego dnia, pozbawionego tych emocji,
        które dawała inna kobieta/mężczyzna? To też ogromny stres. Ten, kto wraca, musi
        zaakceptować od nowa, jeśli potrafi, stałego partnera, musi zapomnieć, to co
        przeżył a może nadal przeżywa. Ta osoba, do której się wraca, musi
        sprobować "pogodzić" się ze zdradą i wybaczyć. To nie jest wcale ani takie
        proste ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka