Gość: on40 IP: 213.241.2.* 31.10.02, 08:01 Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 09:52 Czy czas może osłabić pamięć??? Dokładnie tak !!!! Przestajesz dzwonic, przestajesz rozmawiac i wtedy zaczynasz zapominac.....nie od razu ale z biegiem czasu zapominasz az pojawia sie ktos, kto jest dla Ciebie znowu wazny.....i tym kims moze byc Twoja żona. Proponuje rozbudzic wasz zwiazek na nowo a wtedy mozesz sobie uświadomic ile tak naprawde dla Ciebie znaczy własna żona......a o tamtej .....zapomnisz pozdrawiam vena111 Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 09:57 vena111 napisała: > Czy czas może osłabić pamięć??? > > Dokładnie tak !!!! Przestajesz dzwonic, przestajesz rozmawiac i wtedy > zaczynasz zapominac.....nie od razu ale z biegiem czasu zapominasz az pojawia > sie ktos, kto jest dla Ciebie znowu wazny.....i tym kims moze byc Twoja żona. > Proponuje rozbudzic wasz zwiazek na nowo a wtedy mozesz sobie uświadomic ile > tak naprawde dla Ciebie znaczy własna żona......a o tamtej .....zapomnisz > > pozdrawiam > vena111 Ale czy na pewno? Czy można wrócic do tego co było wcześniej wymazać , to co się wydarzyło i nie idealizować tego? Czy na prawdę przerywając z własnej woli , dla dobra ... można ponownie uświadomić sobie ile ktoś kogo oszukiwaliśmy dla nas znaczy? Czy wtedy nie znaczył? Czy po prostu był? Pozdrawiam i życzę jednak zapomnienia! Odpowiedz Link Zgłoś
vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:08 Nie wiem czy na pewno!!! Całe zycie kłamiesz, kombinujesz, oszukujesz siebie i innych......ale właśnie czasami taki moment, nazwijmy to rozstanie z kochankiem/kochanka uswiadamia nam ile tak naprawde znacza dla nas Ci którzy sa najblizej, potrzeba tylko zrozumienia i odkrycia na nowo. Spotykałam sie kiedys z facetem, który miał zone i dziecko, on, chciał dla mnie rzucić wszystko......przesadził bo mnie nie zapytał o zdanie.......wiec rozstalismy sie na jakis czas, po pół roku spotkalismy sie i wiecie co mi wtedy powiedział:??? ......ze dzieki mnie odkrył swój zwiazek na nowo, ze pokazałam mu jak mozna kozystac z dotyku, ze spojrzenia i takich tam innych rzeczy. Spytacie sie czy nie byłam rozczarowana jego tekstem, oczywiście, że nie, przeciez ja nic do niego nie czułam a zwiazku równiez nie zamierzałam rozbijac. potrzeba tylko zrozumienia i odkrycie na nowo- jestem za tym ............a o tamtej zapomnij Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:31 vena111 napisała: > Nie wiem czy na pewno!!! > Całe zycie kłamiesz, kombinujesz, oszukujesz siebie i innych......ale właśnie > czasami taki moment, nazwijmy to rozstanie z kochankiem/kochanka uswiadamia nam > > ile tak naprawde znacza dla nas Ci którzy sa najblizej, potrzeba tylko > zrozumienia i odkrycia na nowo. > > Spotykałam sie kiedys z facetem, który miał zone i dziecko, on, chciał dla mnie > > rzucić wszystko......przesadził bo mnie nie zapytał o zdanie.......wiec > rozstalismy sie na jakis czas, po pół roku spotkalismy sie i wiecie co mi wtedy > > powiedział:??? ......ze dzieki mnie odkrył swój zwiazek na nowo, ze pokazałam > mu jak mozna kozystac z dotyku, ze spojrzenia i takich tam innych rzeczy. > Spytacie sie czy nie byłam rozczarowana jego tekstem, oczywiście, że nie, > przeciez ja nic do niego nie czułam a zwiazku równiez nie zamierzałam rozbijac. > > potrzeba tylko zrozumienia i odkrycie na nowo- jestem za tym ............a o > tamtej zapomnij A jeśli odkryje jednak że ten związek w którym był ( z żoną , dziewczyną.. ) to jednak nie to, że dzięki tej poznanej póżniej odkrył coś więcej... ? Czy ma o tym zapomnić? Czy jednak nadal kłamać , oszukiwać żonę że wszystko jest ok? Ale lepiej żeby odkrył na nowo swój związek i ona również! Tak byłoby łatwiej dla każdej ze stron :))) Odpowiedz Link Zgłoś
vena111 Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:51 Ja troszke inaczej mysle: jezeli jest zle to próbuje cos naprawic, jezeli sie nie da- to odchodze.........ja tak robie, nie mam zamiaru meczyc sie w zwiazku w którym nie widze przyszłosci. Jeżeli on pragnie tej drugiej i chce z nią byc....no coz rozbija dwie rodziny, ale wybór nalezy do niego. Jezeli chodzi o mnie postepuje tak , bo nie potrafie zyc w kłamstwie, ale inni potrafia......i najlepiej niech kazdy decyduje o swoim życiu Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:14 Gość portalu: on40 napisał(a): > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć??? A można zapomnieć, że się kocha ??? Tak po prostu zapomnieć? Z dnia na dzień? Tego nie da się zapomnieć nigdy, a czas może tylko wyłagodzić ostrość uczuć, bólu, tęsknoty.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: on40 Re: nie mogę zapomnieć IP: 213.241.2.* 31.10.02, 10:28 Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i wciąż widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie powinienem podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony. Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 10:46 Gość portalu: on40 napisał(a): > Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i wciąż > > widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie powinienem > > podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie > przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony. Jeśli nie da się zapomnić , trzeba podjąć decyzję... na coś się zdecydować - tak oszukując zaczniecie w końcu ranić.. Ale podejmując decyzję też zranicie - tylko kogo - siebie? Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 11:25 nadine_ napisała: > Gość portalu: on40 napisał(a): > > > Chyba masz rację. Tego się chyba nie da zapomnieć. Człowiek zamyka oczy i > wciąż > > > > widzi. U niej jest tak samo. Ma męża, który ją kocha. Ja wiem że nie > powinienem > > > > podtrzymywać tego, lecz nie mogę zatrzymać myśli. A rozstanie z nią nie > > przybliżyło, lecz oddaliło mnie od żony. > > Jeśli nie da się zapomnić , trzeba podjąć decyzję... na coś się zdecydować - > tak oszukując zaczniecie w końcu ranić.. > Ale podejmując decyzję też zranicie - tylko kogo - siebie? Zawsze jest tak, że myśli się bardziej o tym, kto jest bliższy sercu. Może być tak, że to dominuje nad wszystkimi innymi uczuciami i obowiązkami. Że nic poza tym jednym nic się nie liczy i na nic nie ma sie ochoty. W takiej sytuacji zawsze kogoś się zrani. Jednych mniej, drugich bardziej. Może jest to kwestia dokonania pewnego wyboru - w rodzaju mniejszego zla. Tu nie ma czasem miejsca na racjonalne argumenty. Bo głowa mówi jedno, a serce coś innego. Ile razy w życiu jest tak, że nie bierze się pod uwagę tego co widzimy, a tylko to co czujemy??? Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 11:36 kwasna_cytryna napisała: > Zawsze jest tak, że myśli się bardziej o tym, kto jest bliższy sercu. Możebyć > tak, że to dominuje nad wszystkimi innymi uczuciami i obowiązkami. Że nic poza > tym jednym nic się nie liczy i na nic nie ma sie ochoty. W takiej sytuacji > zawsze kogoś się zrani. Jednych mniej, drugich bardziej. Może jest to kwestia > dokonania pewnego wyboru - w rodzaju mniejszego zla. Tu nie ma czasem miejsca > na racjonalne argumenty. Bo głowa mówi jedno, a serce coś innego. Ile razy w > życiu jest tak, że nie bierze się pod uwagę tego co widzimy, a tylko to co > czujemy??? Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy... Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dla siebie? Ja tego jeszcze nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 12:00 nadine_ napisała: > > Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy... > Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami > Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla > innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dla > siebie? Ja tego jeszcze nie wiem... W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast żyć swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście, przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić. Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 12:59 kwasna_cytryna napisała: > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast żyć > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście, > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić. A jeśli jedna strona idzie za uczuciem a druga, nie patrząc na swoje uczucia, uczucia kochanej osoby - stara się uczynić dobro innym... Przynosi ból i cierpienie swoją decyzją osobie którą kocha w imię czynników wyższych, a dlaczego niby wyższych ?... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 18:20 Upływ czasu może wyeliminować miłość, ale nie zawsze tak jest. Jeśli to co dwoje ludzi łączy to miłość to i upływ czasu może tu nie pomóc. Żeby czas był lekarstwem, TRZEBA TEGO CHCIEĆ. A jeśli on będzie o niej myślał, wzdychał, zepchnie myśłi o niej głęboko w siebie, stłumi, to jak za 2 lata spotkają się przypadkiem, wybuchnie bomba z opóźnionym zapłonem i wszystko rozpocznie się na nowo. Czasem uczucia bywaja silniejsze od woli i wtedy choćbyś chciał, nie zdołasz zapanować nad tym. Z sercem nie wolno igrać, zwłaszcza z mężatkami. Ktoś wspomniał i miał rację, że każdy zostanie tu zraniony. Zakochany człowiek nie patrzy na otoczenie. Dla niego liczy się JEGO miłość i JEGO szczęście (czy można mieć o to pretensje? sami byśmy tak nie zrobili?) oraz to, aby ukochaną osobę zranić w tej całej sytuacji jak najmniej. Nie ma tu bezbolesnych rozwiązań. Ale to, że ona w tym ucierpi będzie go boleć. Pozdrowienia Janek Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:12 nadine_ napisała: > kwasna_cytryna napisała: > > > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak > > > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast > > żyć > > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście, > > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie > > > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić. > > A jeśli jedna strona idzie za uczuciem a druga, nie patrząc na swoje uczucia, > uczucia kochanej osoby - stara się uczynić dobro innym... > Przynosi ból i cierpienie swoją decyzją osobie którą kocha w imię czynników > wyższych, a dlaczego niby wyższych ?... Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-) Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i uczucia kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się zło... Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:29 kwasna_cytryna napisała: Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-) Nie jestem pewna czy zawsze chodzi o wzniosłe uczucia, zależy jeszcze jakie wzniosłe i dla kogo... hierachia wartości > Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i uczucia > kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się zło... może nieświadomie czyni się zło...-może uczucia tej "niby" kochanej osoby nie są już w danej chwili tak ważne... Może to było tylko zuroczenie Myślę że w takiej sytuacji nie do końca wiadomo co "poeta" miał na myśli, nagle stawiając innych przed sobą czy ukochaną, co nim kierowało... Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 31.10.02, 21:48 nadine_ napisała: > kwasna_cytryna napisała: > > Czyżbyś mówiła o wzniosłych uczuciach ??? To wtedy staję na baczność:-) > Nie jestem pewna czy zawsze chodzi o wzniosłe uczucia, zależy jeszcze jakie > wzniosłe i dla kogo... hierachia wartości > > > Natomiast jeśli czyni się dobro innym nie zważając na swoje uczucia i > uczucia > > kochanej osoby, to logika nakazuje stwierdzić, że w rezultacie czyni się > zło... > może nieświadomie czyni się zło...-może uczucia tej "niby" kochanej osoby nie > są już w danej chwili tak ważne... > Może to było tylko zuroczenie > Myślę że w takiej sytuacji nie do końca wiadomo co "poeta" miał na myśli, > nagle stawiając innych przed sobą czy ukochaną, co nim kierowało... OOO ja moze nie na temat, ale czy Szanownej Pani dzisiaj cos jest ???? Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 00:56 kwasna_cytryna napisała: > OOO ja moze nie na temat, ale czy Szanownej Pani dzisiaj cos jest ???? Pozdrawiam Cytrynko! Chwilowy spadek formy...wiesz czasami tak jest... Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 02:53 kwasna_cytryna napisała: > nadine_ napisała: > > > > > Właśnie chyba nie zawsze, albo nie każdy... > > Biorąc pod uwagę to co czujemy jesteśmy egoistami > > Biorąc to co widzimy, akceptując obecną sytuację, to co mamy - zyjemy dla > > innych, a czy sami w tym wszystkim potrafimy znależć odrobinę szczęścia dl > a > > siebie? Ja tego jeszcze nie wiem... > > W miłości raczej nie należy liczyć na altruizm. W końcu to nas dotyczy tak > bardzo, że mimowolnie stajemy sie egoistami. Czasem tak bardzo, że zamiast żyć > swoim życiem, żyjemy cudzym, a miłość, która powinna przynosić szczęście, > przynosi ból i cierpienie. Bywa, że jest toksyczna. Że opanowuje wszystkie > sfery życia. I nie sposób sie od niej uwolnić. wtedy to juz nie jest milosc, tylko uzaleznienie:) Odpowiedz Link Zgłoś
nadine_ Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 00:54 Gość portalu: on40 napisał(a): > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć??? To indywidualne... Wiesz , pisałam wcześniej o ranieniu siebie, innych w takim układzie praktycznie każdy zostanie zraniony i jakaś cząstka jego na tym ucierpi, pisałam o konieczności podejmowania decyzji i to niełatwych decyzji... Ale wracając do pytania czy zapomnisz-tego nikt nie wie i nie będzie wiedział dokąd nie dokona wyboru. A dokonując w tej sytuacji wyboru , podejmując taką a nie inną decyzję musimy na siłę wymazać to co mogłoby być. Nie zapomnieć osoby, tego co z nią nas łączyło , ale to co mogłoby być , gdyby nasz wybór był inny. Wiem , ze w inny sposób nie można na powrót być szczęśliwym i cieszyć się życiem. Jeśli nadal jesteś z żoną ,a ona z mężem – to nigdy tak naprawdę nie byliście razem, mieliście chwile i te chwile były najcudowniejsze ale to były chwile rozmowy o wszystkim i o niczym, ale nie były codziennością, której wspólnie nie znacie. I znowu wybór bo możecie wspólnie ja poznać – jaka będzie tego znów nikt nie wie. Piszesz ,że oddalasz się coraz bardziej z żoną, pomimo dokonania „ wstępnego” wyboru- nie staraj się na siłę robić z żoną , tego co byłą z tamtą. Zapomnij o mailach, sms-ach takich jak do niej... To się nie uda- nie wiem tego na pewno ale tak mi się wydaje, znając żonę i tę drugą będziesz wiedział czego w nich oczekiwać i w ten sposób na nie patrzyć. Pozdrawiam Cię i myślę ,żeby wybór jakiego dokonasz przyniósł jak najmniej bólu, bo że przyniesie to na pewno i żebyś po prostu był szczęśliwy.Nadi A i jeśli postanowisz zostać z żona , postaraj się wytłumaczyć tak tej która kochasz swój wybór –by nie czuła że może Ci się znudziła, że przywiązanie do żony wzięło górę – tylko w inny sposób , Ty najlepiej będziesz wiedział jaki , że ten wybór był wspólny a nie tylko Twój! Odpowiedz Link Zgłoś
messja Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 03:00 generalnie - zgadzam sie. a od siebie jeszcze dodam- moze sprobuj poznac zone na nowo. niekoniecznie od razu zblizyc sie... daj sobie troche wiecej czasu, nabierz dystansu... jesli juz raz podjales taka, a nie inna decyzje, mysle, ze wysoko cenisz swoje malzenstwo... dlatego latwo sie nie poddawaj... nadine_ napisała: > Gość portalu: on40 napisał(a): > > > Dwa lata temu poznałem mężatkę. Sam jestem zonaty. Pół roku temu > > postanowiliśmy się rozejść. Dla naszego, a w zasadzie jej dobra. Lecz nie > > potrfimy o sobie zapomnieć. Czy czas może osłabić pamięć??? > > To indywidualne... > Wiesz , pisałam wcześniej o ranieniu siebie, innych w takim układzie > praktycznie każdy zostanie zraniony i jakaś cząstka jego na tym ucierpi, > pisałam o konieczności podejmowania decyzji i to niełatwych decyzji... Ale > wracając do pytania czy zapomnisz-tego nikt nie wie i nie będzie wiedział > dokąd nie dokona wyboru. A dokonując w tej sytuacji wyboru , podejmując taką a > nie inną decyzję musimy na siłę wymazać to co mogłoby być. Nie zapomnieć > osoby, tego co z nią nas łączyło , ale to co mogłoby być , gdyby nasz wybór > był inny. Wiem , ze w inny sposób nie można na powrót być szczęśliwym i > cieszyć się życiem. > > Jeśli nadal jesteś z żoną ,a ona z mężem – to nigdy tak naprawdę nie byli > ście > razem, mieliście chwile i te chwile były najcudowniejsze ale to były chwile > rozmowy o wszystkim i o niczym, ale nie były codziennością, której wspólnie > nie znacie. I znowu wybór bo możecie wspólnie ja poznać – jaka będzie teg > o > znów nikt nie wie. > > Piszesz ,że oddalasz się coraz bardziej z żoną, pomimo dokonania „ wstępn > ego” > wyboru- nie staraj się na siłę robić z żoną , tego co byłą z tamtą. Zapomnij o > mailach, sms-ach takich jak do niej... To się nie uda- nie wiem tego na pewno > ale tak mi się wydaje, znając żonę i tę drugą będziesz wiedział czego w nich > oczekiwać i w ten sposób na nie patrzyć. > > Pozdrawiam Cię i myślę ,żeby wybór jakiego dokonasz przyniósł jak najmniej > bólu, bo że przyniesie to na pewno i żebyś po prostu był szczęśliwy.Nadi > > A i jeśli postanowisz zostać z żona , postaraj się wytłumaczyć tak tej która > kochasz swój wybór –by nie czuła że może Ci się znudziła, że przywiązanie > do > żony wzięło górę – tylko w inny sposób , Ty najlepiej będziesz wiedział j > aki , > że ten wybór był wspólny a nie tylko Twój! Odpowiedz Link Zgłoś
kwasna_cytryna Re: nie mogę zapomnieć 01.11.02, 09:02 Stres związany z rozstaniem z człowiekiem, którego się kochało jest czasem porównywany do stresu, jaki przeżywa się po śmierci najbliższej osoby. Cały organizm odmawia posłuszeństwa. Każda najmniejsza komórka odczuwa ten ból. Człowiek nie zawsze jest w stanie zapanować nad nim. Stąd może szukanie najmniejszego pretekstu, by znów zobaczyć, poczuć, udowodnić sobie samemu, że to się tylko tak wydawało, że wcale nic się nie skończyło. Niestety w większości przypadków okazuje się, że kolejny telefon, kolejne spotkanie pod jakimkolwiek pretekstem rani jeszcze bardziej i powoduje samonakręcanie się spirali "syndromu rozstania". Ktoś również wymyślił kiedyś powiedzenie "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". I chyba jest to jedyna skuteczna metoda na przetrwanie rozstania. A powroty? Powrot do żony/męża, do szarego codziennego dnia, pozbawionego tych emocji, które dawała inna kobieta/mężczyzna? To też ogromny stres. Ten, kto wraca, musi zaakceptować od nowa, jeśli potrafi, stałego partnera, musi zapomnieć, to co przeżył a może nadal przeżywa. Ta osoba, do której się wraca, musi sprobować "pogodzić" się ze zdradą i wybaczyć. To nie jest wcale ani takie proste ... Odpowiedz Link Zgłoś