cal-ineczka
02.12.02, 16:11
Znamy się od dosc dawna, już na samym poczatku można powiedziec - wpadl mi w
oko - choc do konca nie wiedzialam kim naprawde jest i jak wyglada. Na
poczatku było swietnie. Spotykalismy się tydzien w tydzien, potem czesciej, i
czesciej.....wszyscy mi zazdroscili tego, ze mamy taki dobry ze soba
kontakt.....Nawet sama zaczelam niektóre dziewczyny pocieszac i wyjasniac -
ze to nie jest tj. mysla. (Choc musze przyznac - były bardzo inteligentne i
domyslaly się wielu szczegolow)
Niestety, za duzo im powiedzialam i mnie przechytrzyly -
-musialam się z nim rozstac na jakis czas.
-sama nie wiedzac....gdzie zrobilam blad....
Potem wrocil, znow było fajnie i przebojowo, jednak tym razem
już bylam ostrozniejsza. -Wiedzialam, ze w grupie,
w ktorej jestem sa osoby, które zrobilyby dla niego wszystko.
Faktycznie, nie mylilam się. Mimo swojej przezornosci
znow go stracilam. (Jak one to robia?)
I teraz już nie wiem co myslec. Tak dobrze znalam jego każdy krok.
Kazda wolna chwile z nim spedzalam, a on....wydawalo mi się,
ze...........? A jednak odszedl. Co mu się nie podobalo?
Dlaczego???
I znow chce wrocic. To będzie ostatni raz, takie tam-"do 3 razy sztuka"
i....Z jednej strony bardzo się ciesze, ze wroci, z 2-j wiem, ze już nigdy
nie będzie tj kiedys. Wlasciwie to zastanawiam się, czy jeszcze cokolwiek nas
laczy. -mnie i przedmiot "Mikroekonomia"- którego jak nie zdam ten 3-ci raz
to mnie wywala ze studiow ;-)