Gość: Jureek
IP: 62.8.156.*
02.12.02, 21:27
Takich jak my nie ma zbyt wielu w mieście.
Parę tylko, być może kilkudziesięcioro.
Reszta - to ludzie sukcesu,
zimni profesjonaliści -
cokolwiek czynią, robią to najlepiej.
My - słabi, mniej uzdolnieni,
na niewiele mamy wpływ;
mleko próbujemy kupować w aptece
a u fryzjera pół kilo sera.
Auta trąbią na nas,
potykamy się na prostej drodze,
raz po raz wdeptujemy w psie gówno,
tylko niestety nie chce nam to przynieść szczęścia.
Pozwalamy sobie na poddanie się terrorowi doskonałości innych.
Sama ich obecność wprawia nas w zakłopotanie.
Im to odpowiada,
bo żyją w ciągłym strachu, że przegrają monopol tworzenia, do którego aspirują.
Uznajemy ich pierwszeństwo,
ale chcemy też pozostać twórcami (stworzycielami),
na miarę naszych możliwości, na odpowiednio niskim poziomie.
"Demiurg wielbił doskonałą, skomplikowaną materię,
my wolimy tandetę"
(specjalnie dla Pomeranki prztłumaczyłem manifest Bund der Polnischen Versager w Berlinie, tłumaczenie nieautoryzowane)