Dodaj do ulubionych

No to i mnie można wystraszyć...

09.05.06, 15:21
Historia krótka: jadąc przez kilka godzin pociągiem fajnie gadało mi się z
facetem, a tak z 10-15 lat starszy, żonaty, dzieciaty. Ale do pogadania w sam
raz. No więc wymieniliśmy się numerami telefonów... i trzy dni później
zapomniałam o całej znajomości.

Za kilka dni sms... Taki jeszcze normalny. Za kilka dni kolejny: z buziakami.
Potem następny... już całkiem nienormalny... No i dzisiaj dzwoni mi telefon,
pan oznajmia, że jest właśnie teraz przejazdem koło mojej miejscowości i
chciałby się ze mną spotkać. To się tłumaczę, że jestem w pracy (prawda), że
nie wiem do której tu posiedzę (prawda) bo mam robotę (prawda), plus wszelkie
bzdety klecone na biegu w stanie kompletnego zaskoczenia.

Na to on genialnie wymyślił, żebym mu podała adres to przyjedzie do mnie do
domu o jakiejkolwiek godzinie z tej pracy bym nie wróciła!!!

Na lokal publiczny w ogóle nie reflektował. I Bogu dzięki, że w tej chwili coś
nas rozłączyło, bo już czułam, że trzeba będzie stawiać sprawę jasno i ostro.
Przezornie wyłączyłam komórkę. Może do niego dotrze, że na tyle mnie
propozycja zdziwiła, zniesmaczyła i wystraszyła, że nie mam ochoty go widzieć,
a jak nie dotrze to przynajmniej będę wiedziała, że następnym razem muszę
postawić sprawę jasno, bo pewnie przejazdem to on tutaj jeszcze będzie od
czasu do czasu.

Ale swoją drogą dziwi mnie, co facetom odbija, że niektórzy od zwykłego
przegadania 3 czy 4 godzin w pociągu, chcą się błyskawicznie wpraszać do domu
o bliżej nieokreślonej godzinie i w bliżej nieokreślonym celu.

Obserwuj wątek
    • piotr_321 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:24
      Widocznie wpadlas mu w oko :) Jak sie ma za duzy seksapil to tak juz jest ;)
      • meduza4 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:32
        Mało ważne w co mu wpadłam: w oko, ucho, nos...

        Ale jak mnie chciał poderwać to już spalił znajomość na wstępie, bo trza było
        kwiaty kupić, do kawiarni zabrać, jadła i napoju nie skąpić. A takiej metody
        podrywu, żeby się do kogoś prawie obcego wpraszać do mieszkania to ja do tej
        pory nie znałam...
        • analityczka Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:35
          Ale Meduzka trafiłaś!Rewela chłop i ile taktu!Ze świecą szukać hihi
          • meduza4 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:42
            Jak chcesz to dam Ci numer telefonu ;-) ... Tylko nie wiem czy Ci się facet
            spodoba, bo gdzieś pisałaś, że wysoka jesteś. Tem ma jakieś 165 cm wzrostu
            ;-PPPP
            • analityczka Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:52
              Dzięiki,dzięki ale aż tak mi chłopa nie trzeba hihi:)
              Mały,stary i napalony-draaamat;)
              • meduza4 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:57
                analityczka napisała:

                > Mały,stary i napalony-draaamat;)

                I zużyty, oj chyba bardzo zużyty jak mi opowiadał, że dzieci ma czworo :-)
                • analityczka Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 16:05
                  Skoro czworo to rozpłodowy dość:)
                  Ale przynajmniej wiadomo że mu "interes" nie szwankuje;)
                  • meduza4 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 16:06
                    No wiesz, ja tych dzieci nie widziałam i DNA im nie badałam. Może jego... a może
                    sąsiada, trudno mi powiedzieć, skoro "interesu" nie raczyłam zbadać ;-PPP
        • piotr_321 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:37
          Po prostu oszczedny chlop i chcial od razu przystapic do rzeczy ;)
          • meduza4 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:45
            Piotruś, a nie wypadałoby pierwej damy zapytać, czy ona do tej rzeczy również
            pragnie przystąpić? Bo ja takiej chęci nigdy myślą, mową, uczynkiem ani w żaden
            inny sposób nie wyrażałam.

            Czekaj, czekaj, naślę na Ciebie jakąś napaloną, do tego mężatą, dzieciatą, mało
            atrakcyjną to poczujesz ten ból ;-PPP
            • piotr_321 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 15:53
              Wiesz, wymienilas telefony :) Po to zeby Ci bajki opowiadal ? ;)

              No to nasylaj ;)) Czekam :)))
              • meduza4 Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:00
                Oj, Piotruś, Piotruś, Ty to zawsze chowasz głowę w piasek i zmieniasz temat jak
                jestem ciekawa Twojego ustosunkowania się do tematu.

                Ale w nawiązaniu do Twojej wypowiedzi mniemam, że dajesz numer telefonu tylko
                i wyłącznie osobom, z którymi zamierzasz się przespać? Bo tak by wychodziło
                z tego co napisałeś: telefon służy wyłącznie do nawiązywania kontaktów
                seksualnych! :-PPPPPPP
                • analityczka Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:02
                  Idąc tym tokiem myślenia...
                  Piotr chce się ze mną przespać!:PPPPPPPPPPPP
                  • meduza4 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:08
                    No to gratulacje :-)
                    Przynajmniej trafiłaś na przystojniaka: 193 cm wzrostu, brązowe oczy, brunet,
                    inteligentny dowcipny, itd...

                    Ale idąc tym tokiem rozumowania to ja (między innymi) jestem lesbijką ;-PPP
                  • piotr_321 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:09
                    analityczka napisała:

                    > Idąc tym tokiem myślenia...
                    > Piotr chce się ze mną przespać!:PPPPPPPPPPPP

                    A jak to wysnulas ? ;)
                    • analityczka Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:15
                      Meduzka stwierdziła że rozdajesz tylko telefon w celach seksualnych więc tak
                      jakoś wyszło:)
                      Ale wiesz co...obawiam się o jakiś problem z "tym" bo ten telefon to mam od
                      roku prawie i NIC:))))
                      • meduza4 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:17
                        analityczka napisała:

                        > Ale wiesz co...obawiam się o jakiś problem z "tym" bo ten telefon to mam od
                        > roku prawie i NIC:))))


                        Piotruś jest nieśmiały... Liczy na inicjatywę z Twojej strony. Musisz do niego
                        przyjechać, wprosić mu się do domu i wpakować do łóżka :-)
                        • analityczka Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:26
                          Jak Piotruś jest nieśmiały to ze mnie zakonnica:)
                          Inicjatywę mówisz..hmm...ale jak ja mam robić wszystko za niego,nawet sama się
                          do tego łóżka zaciągnąć to pikole taki seks:)Do tych bajerów to ja potrzebuje
                          faceta a nie żywą lalkę;)
                          • meduza4 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:29
                            Ej, znowu nie pasuje :-(

                            No ale skoro powiadasz, że ma być facet... to nie może być idealny jak Piotruś.
                            Piotruś jest dlatego taki doskonały fizycznie, bo jest androidem. Ale wiadomo,
                            android to taka lalka z bajerami i wyczucia w ludzkich sprawach nie ma ;-)))
                            • analityczka Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:35
                              Facet to musi być facet a nie jak tandetna namiastka wibratora bez wibracji;)

                              Piotruś Ty androidem???To wiele tłumaczy:)
                              • jmx Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:37

                                nie-eeee, piotrus321 jest bakterią ;)
                                • meduza4 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:40
                                  Upsss... Fakt, zadeklarował się kiedyś jako bakteria a ja podniosłam jego rangę
                                  aż do androida... No nie wiem, co mi do łba strzeliło, że się zagalopowałam ;-PPP
                      • piotr_321 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:34
                        analityczka napisała:

                        > Meduzka stwierdziła że rozdajesz tylko telefon w celach seksualnych więc tak
                        > jakoś wyszło:)
                        > Ale wiesz co...obawiam się o jakiś problem z "tym" bo ten telefon to mam od
                        > roku prawie i NIC:))))

                        No i lipa :) nawet bylas pare kilometrow i nie dalas znaku zycia ;)

                • piotr_321 Re: Odkrycie na miarę Nobla! 09.05.06, 16:08
                  Nie daje telefonu osobom postronnym. No chyba, ze chce sie z nimi spotkac.
                  Czyli tak jak rozumial to ten facet :) Ale niekoniecznie w sensie
                  ze mam zamiar od razu spac z kims :)
                  • meduza4 Piotrusiu, bidulku... 09.05.06, 16:16
                    Piotruś, tu nie rozumiesz jednej rzeczy: spotkać się, owszem, ale takie
                    rzeczy ustala się wcześniej. Wystarczyło mnie ze trzy dni temu łaskawie
                    poinformować, że będzie dzisiaj przejazdem, umówić się na konkretną godzinę
                    i w konkretnym miejscu i sprawa załatwiona.

                    A ten dzwoni dzisiaj, że chce mnie widzieć dzisiaj i że jeszcze do domu chce mi
                    się wpakować. To pomyślałam sobie, że jak od razu do domu, to pewnie i do
                    łóżka by chciał, ale to już moja swobodna interpretacja. Do kawiarni mu nie
                    pasowało to co można innego pomyśleć?

                    No i przede wszystkim, ja nigdzie nie napisałam, że odmówiłabym spotkania gdyby
                    zachował się normalnie i po ludzku. Bo rozmawiało się z nim przecież ciekawie.
                    Napisałam, że dzisiejsza propozycja mnie do niego zniechęciła a trochę sobie
                    zaszkodził jeszcze tymi sms-ami, które od biedy można interpretować jak się chce.
                    • facettt Perlo Renesansu :) do jednego mnie przekonalas :) 09.05.06, 16:28
                      meduza4 napisała:
                      > a trochę sobie zaszkodził jeszcze tymi sms-ami, które od biedy można
                      interpretować jak się chce.

                      Do tego mianowicie, ze dobrze czynie, nie majac prywatnego "Handy"
                      (czyli po polsku "komorki").

                      Nie moge wiec sobie zaszkodzic u jakiejs panienki niefortunnymi SMS-ami,
                      a do tego zona nigdy nie wie, gdzie jestem i co robie...
                      (gdyz takim idiota, by podawac jej numer mojego sluzbowego
                      tel. kom - to nie jestem :)


                      • meduza4 Re: Perlo Renesansu :) do jednego mnie przekonala 09.05.06, 16:34
                        facettt napisał:


                        > Nie moge wiec sobie zaszkodzic u jakiejs panienki niefortunnymi SMS-ami,
                        > a do tego zona nigdy nie wie, gdzie jestem i co robie...
                        > (gdyz takim idiota, by podawac jej numer mojego sluzbowego
                        > tel. kom - to nie jestem :)

                        No wiesz... wyglda mi na to, że numer komórki był całkiem prywatny albo
                        przynajmniej jawny dla rodziny, bo na ten numer dzwoniła w trakcie jazdy
                        jego córka, pytając czy już dojechał. W każdym razie mnie tak powiedział, a
                        czy córka, żona, siostra, matka czy kochanka - to już nieistotne.

                        Idąc Twoim tokiem rozumowania wnioskuję, że facet jest idiotą i to skończonym :-D
                        • facettt Re: Perlo Renesansu :) do jednego mnie przekonala 09.05.06, 16:46
                          meduza4 napisała:
                          > Idąc Twoim tokiem rozumowania wnioskuję, że facet jest idiotą i to
                          skończonym : > -D

                          Pozwol, ze przez kurtuazje i rowniez Twoja wpadke, ani nie potwierdze,
                          ani nie zaprzecze :)
                          • meduza4 Re: Perlo Renesansu :) do jednego mnie przekonala 09.05.06, 17:00
                            Szczerze mówiąc, nie jestem ciekawa Twojej opinii ;-PPP
                            Mam własną i coraz bardziej się przekonuję, że to jednak niekoniecznie był podryw.
                            • jmx czy to jest podryw czy to jest.... ? 10.05.06, 00:37

                              Meduzo, ja Ci radzę - umów się z nim, żeby rozważyć tę kwestię, ale pod jednym
                              warunkiem - musisz nam zdać relację z tego spotkania ;D
                              • meduza4 Re: czy to jest podryw czy to jest.... ? 10.05.06, 14:50
                                A pierniczę takie spotkanie. Idź za mnie :-)))
        • domisku_21 Re: No to i mnie można wystraszyć... 10.05.06, 03:29
          meduza4 napisała:

          > Mało ważne w co mu wpadłam: w oko, ucho, nos...
          >
          > Ale jak mnie chciał poderwać to już spalił znajomość na wstępie, bo trza było
          > kwiaty kupić, do kawiarni zabrać, jadła i napoju nie skąpić. A takiej metody
          > podrywu, żeby się do kogoś prawie obcego wpraszać do mieszkania to ja do tej
          > pory nie znałam...
          >




          a czy nie wazniejsze,ze stary,dzieciaty i zonaty??????????????a ty mowisz,ze do
          domu sie wprasza....
    • facettt Meduzko, nie histeryzuj, co? 09.05.06, 15:58
      Ten Pan moze deko sie pospieszyl w "akcji"...

      Gdybys byla male dziewcze, tobym musial Ci to i owo tlumaczyc...:)

      A tak... az dziw mni bierze, ze nie wiesz, ze mezczyzni kobiet samotnych i
      atrakcyjnych, z ktorymi fajnie sie rozmawia, nie zostawiaja na pastwe losu...
      tylko chca przejsc do realnych kontaktow... (co znaczy, ze od razu lozkowych...)

      Wot, taka juz nasza meska natura - moj Ty "Aniele Niewiedzacy" :)
      • meduza4 Re: Meduzko, nie histeryzuj, co? 09.05.06, 16:05
        Problem w tym Faceciku, że Twoje rozumowanie ma dwie dziury: ja się temu panu
        nie zwierzałam i nigdy nie wypowiadałam się na temat mojej sytuacji osobistej.
        Stąd pewności, że jestem wolna nie mógł mieć żadnej.

        Po drugie - osobą super atrakcyjną bym się nie obwołała, ale to kwestia gustu.

        Po trzecie - przedmiot rozmowy nijak się z kontaktami łóżkowymi nie wiązał,
        bo było to psioczenie na politykę, na wysokość zarobków oraz jakość usług
        świadczonych przez PKP. Czyli nic romantycznego.
        • facettt Aniele Piekiel, nie histeryzuj, co ? :) 09.05.06, 16:12
          meduza4 napisała:

          > Problem w tym Faceciku,

          - prosze bez takich komplementow..., mam nieco wiecej , niz 165 :)

          że Twoje rozumowanie ma dwie dziury: ja się temu panu
          > nie zwierzałam i nigdy nie wypowiadałam się na temat mojej sytuacji osobistej.
          > Stąd pewności, że jestem wolna, nie mógł mieć żadnej.


          - ale to sie wyczuwa...

          Powiedz po prostu Aniele, ze mu sie spodobalas, a on Tobie nie,
          ze wzgledu na te jego 165 cm , czworke dzieci i weza w kieszeni :)
          • meduza4 Re: Aniele Piekiel, nie histeryzuj, co ? :) 09.05.06, 16:22
            facettt napisał:


            > - ale to sie wyczuwa...

            Tia, chyba po braku zapachu męskiej spermy w kobiecej pochwie ;-PPP
            Ale on mnie w ogóle nie obwąchiwał, więc też odpada :-(


            > Powiedz po prostu Aniele, ze mu sie spodobalas, a on Tobie nie,
            > ze wzgledu na te jego 165 cm , czworke dzieci i weza w kieszeni :)

            A doszło do Ciebie że ja faceta praktycznie nie znam, a kobiety rzadko oceniają
            mężczyzn kategoriami "podoba się/nie podoba" nie znając ich bliżej. To tylko dla
            mężczyzn jest proste: "staje/nie staje"... i niektórym to już wystarczy ;-PPP
            • facettt Re: Aniele Piekiel, nie histeryzuj, co ? :) 09.05.06, 16:44
              meduza4 napisała:

              > > Tia, chyba po braku zapachu męskiej spermy w kobiecej pochwie ;-PPP

              - nie smialbym byc tak dowcipny :)

              > Ale on mnie w ogóle nie obwąchiwał, więc też odpada :-(

              - mial chyba szosty zmysl? :)

              > A doszło do Ciebie że ja faceta praktycznie nie znam, a kobiety rzadko
              oceniają mężczyzn kategoriami "podoba się/nie podoba" nie znając ich bliżej.
              To tylko dla mężczyzn jest proste: "staje/nie staje"... i niektórym to już
              wystarczy ; -PPP

              - zawsze cenilem te meska prostote i kobiece skomplikowanie :)
              • jmx meduzko... 09.05.06, 16:48

                to nie ma znaczenia czy jesteś wolna czy nie, dla tego faceta z pociągu liczyło
                się jak na niego reagujesz, i że - w jego mniemaniu - byłas chętna na
                kontynuowanie znajomości, więc postanowił kuć żelazo póki gorące. Nie miał nic
                do stracenia (w końcu się nie znacie) a dużo do zyskania (np. kolacja połączona
                ze śniadaniem.... ;)
                • facettt Re: meduzko... 09.05.06, 16:50
                  Z Toba to wlasciwie nie ma o czym rozmawiac...
                  Wystarczy pomilczec na kazdy temat, a i tak wszystko jasne :)
                  • jmx :) 09.05.06, 17:14

                    niektórym trzeba wyłożyć specyfikę męskich umysłów... (przynajmniej
                    niektórych) ;)
                    • facettt Re: :) 09.05.06, 17:21
                      jmx napisała:
                      > niektórym trzeba wyłożyć specyfikę męskich umysłów... (przynajmniej
                      > niektórych) ;)
                      >
                      Bezwzglednie :)

                      A wracajac do ponetnego hasla "specyfika".
                      Ta intelektualna jest mi juz jako-tako znana...
                      Do rozpoznania pozostaje zatem ta druga, w rzeczonej przez Cie porze,
                      miedzy kolacja, a sniadaniem :)
                      • jmx Re: :) 10.05.06, 00:38

                        o tej porze to dopiero intelekt jest w cenie.... :)
                • meduza4 Re: meduzko... 09.05.06, 16:59
                  jmx napisała:

                  >
                  > to nie ma znaczenia czy jesteś wolna czy nie, dla tego faceta z pociągu liczyło
                  >
                  > się jak na niego reagujesz, i że - w jego mniemaniu - byłas chętna na
                  > kontynuowanie znajomości,


                  i do tego momentu wszystko się zgadza. Tyle tylko, że nie obstaję przy tym,
                  że był to podryw. Jak Ci napisałam gdzieś niżej - może to był brak wychowania
                  i facet np. nie umie się w kawiarni zachować, stąd chciał jej uniknąć, usiłując
                  wprosić się do mnie.

                  No ale w tym momencie jaki jest sens utrzymywania znajomości z kimś, kto
                  nie umie się odpowiednio zachować?

                  Przecież ja nie widziałam jakie on ma maniery przy jedzeniu, ani nie wiem
                  czy jest schludnie ubrany w tej chwili i wyskoczyłam z kawiarnią ;-PPP

                  Diabli go wiedzą i tyle...
    • jmx o matko... 09.05.06, 16:30

      To ci przygoda :)

      Ale kto obcym chłopom daje nr-y telefonu w pociągu? Żonatych, dzieciatych, pod
      pięćdziesiątkę to się omija szerokim łukiem ;)))
      • meduza4 Re: o matko... 09.05.06, 16:38
        Ale napisałam, że się nam fajnie gadało i gdyby nie ta propozycja spotkania
        akurat u mnie w domu, akurat dzisiaj i akurat o bliżej nieokreślonej porze to
        może w tej chwili piłabym z nim kawę czy piwo. Bo do picia kawy i do pogadania
        to się każdy jednakowo nadaje.

        Nie bądźmy już takimi dzikusami, że rozmawiać można tylko z wolnym i do tego z
        takim na którego ma się chętkę, bo przy tych założeniach to całe życie można
        przemilczeć :-)))
        • jmx Re: o matko... 09.05.06, 16:44

          Gdyby.... :). Jestem daleka od tego, że rozmawiać ze sobą mogą tylko wolni i w
          zbliżonym wieku. Ale coś mi podpowiada, że jeśli mężczyzna w takiej sytuacji
          rodzinnej jak on, daje swój nr telefonu to nie chodzi mu tylko o miłą
          pogawędkę... Być może źle(?) oceniam facetów ale... gdyby on był normalny i
          chciał tylko pogadać to prawdopodobnie tego telefonu nigdy byś nie dostała.
          • facettt Jedno, czego w Tobie nie lubie :) 09.05.06, 16:48
            jmx napisała:
            Być może źle (?) oceniam facetów ale...

            To Twojej falszywej skromnosci :)
          • meduza4 Re: o matko... 09.05.06, 16:53
            Wiesz co, to wymienianie się telefonami to tak wyszło samo z siebie
            spontanicznie. Zgadaliśmy się, że mieszka w miejscowości w której ja też przez 5
            lat mieszkałam. A jego sytuacja rodzinna to nic tu nie ma do rzeczy, bo mam tam
            ciągle znajomych
            i kto wie, czy ich kiedyś nie odwiedzę.

            Poza tym telefon służy do dzwonienia i należy dzwonić, tylko czy nie można
            zadzwonić odpowiednio wcześniej i umówić się gdzieś normalnie na kawę?

            Jak ktoś dzwoni w ostatniej chwili i umawia się w sposób nienormalny to daje
            mi tym samym podstawę do podejrzewania go o niecne zamiary. A nawet jak nie miał
            niecnych zamiarów to okazał się skończonym tłukiem, bo postawił mnie w
            kłopotliwej sytuacji usiłując się do mnie wprosić: ani nie dał mi czasu tego
            przemyśleć, ani tym bardziej posprzątać mieszkania czy ugotować obiadu.

            No więc nawet jak to nie był podryw to był to brak dobrego wychowania więc na co
            mi i po co taki znajomy??? A może on nożem i widelcem jeść nie potrafi i
            dlatego bał się tej kawiarni???
            • jmx Re: o matko... 09.05.06, 17:09
              meduza4 napisała:

              > Poza tym telefon służy do dzwonienia i należy dzwonić, tylko czy nie można
              > zadzwonić odpowiednio wcześniej i umówić się gdzieś normalnie na kawę?
              >
              > Jak ktoś dzwoni w ostatniej chwili i umawia się w sposób nienormalny to daje
              > mi tym samym podstawę do podejrzewania go o niecne zamiary. A nawet jak nie
              mia
              > ł
              > niecnych zamiarów to okazał się skończonym tłukiem, bo postawił mnie w
              > kłopotliwej sytuacji usiłując się do mnie wprosić: ani nie dał mi czasu tego
              > przemyśleć, ani tym bardziej posprzątać mieszkania czy ugotować obiadu.
              >
              > No więc nawet jak to nie był podryw to był to brak dobrego wychowania więc na
              c
              > o
              > mi i po co taki znajomy??? A może on nożem i widelcem jeść nie potrafi i
              > dlatego bał się tej kawiarni???

              No dokładnie tak jest, nawet jeśli to nie był podryw to facet zachował się
              jak... Więc lepiej go omijać z daleka. Ale mimo wszystko na coś liczył skoro
              pisał "nienormalne" smsy... Porządny, uczciwy facet się tak nie zachowuje. A
              jesli już porządny i uczciwy (i żonaty...) podrywa to też potrafi to zrobić w
              odpowiedniej formie ;).

              Ja Cię o nic nie oskarżam ani nie chcę byś czuła się winna ale fakt ofiarowania
              nru powinien być dzwonkiem alarmowym a już na pewno "nienormalne" sms-y.
    • konrado80 Re: No to i mnie można wystraszyć... 09.05.06, 21:42
      zwalalasz na facetow, a mozesz powiedziec w jakim celu wymienilas sie z facetem
      ktory ma zone dzieci numerem telefonu?? :)
      a tak po za tym to witaj ;)
      moze wymienimy sie nr?? :)
      • white.falcon Żartem do Konrado ;-) 10.05.06, 00:24
        Konrado, i masz zamiar ścigać Meduzę erotycznymi dziwnymi SMS-ami? Lub
        zadzwonisz do niej i powiesz, że jesteś za jej drzwiami i jak Cię nie wpuści,
        to je wyłamiesz? ;-D
        • konrado80 Re: Żartem do Konrado ;-) 10.05.06, 01:20
          oj tam odrazu erotycznymi, na poczatek na spokojnie :D
          adresu nie chce mi podac, wiec nie dam rady stac za jej drzwiami :)))
          • meduza4 Re: Żartem do Konrado ;-) 10.05.06, 14:47
            No przecież wymieniłam się numerem telefonu w celu pójścia na piwo/kawę, jak
            będzie służbowo w mojej okolicy, albo ja prywatnie w jego okolicy. Przecież
            napisałam, że super nam się gadało i zachowywał się zupełnie normalnie.
            Tylko piwo/kawę dają w pubie/kawiarni, więc wpakowanie mi się na łeb (czyli
            do domu) odpada.

            Do tego na piwo/kawę umawiam się ze trzy dni wcześniej w miejscu i terminie
            obustronnie dogodnym. Stąd znowu wpakowanie mi się na łeb odpada. Jak kogoś
            dobrze znam to mogę pić z nim/nią piwo/kawę/denaturat/wodę utlenioną u mnie w
            domu i przegryzać golonką/ciastkiem/kredą tablicową/mydłem, ale do mojego domu
            to chyba ja wtedy zapraszam.

            Jak ktoś chce się ze mną umówić z pominięciem tych zasad to od razu budzi to
            mój niepokój i podejrzenia stąd kombinuję sobie czy mnie facet nie chciał
            zbałamucić. A jak nie chciał to widocznie szkoda mu było kasy i wolał piwo/kawę/
            denaturat/wodę utlenioną/szampon do włosów wypić u mnie, przegryzając
            golonką/ciastkiem/kredą tablicową/mydłem/papierem toaletowym, także na mój koszt.

            Poza tym, cholera, dlaczego pół forum uważa, że numerem telefonu można wymienić
            się tylko w celu romansu i to z góry zaplanowanego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka