Dodaj do ulubionych

zadzwoniłam do niego nad ranem

09.08.06, 10:36
Nie mogłam spać z niepewności i zadzwoniłam do niego nad ranem. Nie odebrał.
Rano zadzwonił, spotalismy się. Przyparty do muru przyznał się, że jest
żonaty i ma dziecko. Jednocześnie zaklina mnie, że z żoną go nic nie łączy,
nie żyje z nią i mają się rozwieść i że mu zależy na mnie. Nie wiem czy moge
mu wierzyć i co mam o tym myśleć. Najgorsze, że zaczęło mi zależeć na nim.
Obserwuj wątek
    • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:37
      Zalezec po tym jak sie dowiedzialas, ze ma zone i dziecko ?
      Co za przewrotnosc ;)
    • asskela Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:37
      wyznacz kolejne spotkanie na "po rozwodzie" i zobaczymy czy przypadkiem do tego
      czasu nie zdążysz się zestarzeć....
      • edi001 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:42
        Gratulacje za stanowczość!!!
    • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:48
      Swoja droga musisz byc fajna, ze chce zostawic zone i dziecko :)
      • edi001 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:50
        Albo żona taka straszna...:)

        Ps: to żart... 'Gorzka czekolada' głowa do góry~!
        • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:55
          No powiem Ci, ze jak widze kobiete z facetem, to w 99% sa ladne :)
      • asskela Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:54
        ty naiwny jesteś prędzej ziemia zacznie się kręcić w przeciwną stronę jak on
        się rozwiedzie! gdyby było mu źle w małżeństwie to zacząłby od rozwodu i
        później szukał drugiej osoby
        • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 10:56
          Tu sie z Toba zgadzam. Przynajmniej sytuacja by byla czysta.
    • seweryn_makatka Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 11:29
      Gdyby facet miał klasę i rzeczywiście mu na Tobie zależało to najdalej na
      drugim spotkaniu powiedziałby prawdę. Jeśli przyznał się do życiowego dorobku
      dopiero "przyparty do muru" to z niego jest dupa (przepraszam !!!) a nie facet.
      Buzia do góry, pozdrawiam
      • menk.a Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 11:47
        najlepiej powiedzieć: 'kochany, ty przyjdź jak będziesz wolny. żegnam!' ;))))
        stawiam piwo 0.33l , że nie przyjdzie;))
        • zo-nalk Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 11:50
          Przyjdzie i bedzie skamlal, ale wtedy trzeba byc stanowczym, tylko jak sie kocha
          to stanowczosc nie ma szansy:(
          • gszesznica Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 11:55
            zrob tak jak Ci doradzaja..najpierw rozwod potem spotkania..
            nie brnij w to.
            pozdrawiam.
            • menk.a Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:07
              miłość jt ślepa więc obmacuje (jak wyczytałam w jednej z sygnatur)
              stanowczość ,... cóż, niechaj kobieta bedzie egoistką (to czasem jt zdrowe) i
              pomysli o sobie: jaki pożytek z kłamcy, którą ja bedzie manił obietnicami?
              niech się facet zdecyduje: akwarium albo rybki , żona i kochanka czy żona , czy
              tylko kochanka
              byle jasno i konkretnie;)))
      • gorzka.czekoladka Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:45
        Czuję się teraz bardzo oszukana, bo rzeczywiście mógł mi powiedzieć o swojej
        sytuacji dużo wcześniej. Jednoczesnie czuję i wiele na to wskazuje, że mówi
        prawdę, że nie żyje z żoną. Nie wiem co mam robić. Wiem, że powinnam przestać
        się z nim widywać, ochłonąć, zastanowić się...., ale też, że jest doskonałym
        facetem i drugiego takiego prędko nie spotkam, trudno mi też przychodzi wątpić
        w szczerość jego intencji- ale się wpakowałam !
        • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:52
          > się z nim widywać, ochłonąć, zastanowić się...., ale też, że jest doskonałym
          > facetem i drugiego takiego prędko nie spotkam, trudno mi też przychodzi

          Czyli to wina zony, ze sie rozstaja ?
          A sama tez jestes tak doskonala, ze z Toba zostanie na dluzej ?

        • menelka1 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:54
          A według ciebie naiwniaczko to z kim on żyje jak nie z żoną????? Nie mieszka z
          nimi? Nie daje na utrzymanie? Nie mają wspólnych spraw, łazienki, zakupów,
          wywiadówek u dziecka? Licze na to, że naprawde szybko takiedo kłamliwego
          palanta nie spotkasz!! Chyba że sama takich właśnie chcesz!
          • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:56

            > wywiadówek u dziecka? Licze na to, że naprawde szybko takiedo kłamliwego
            > palanta nie spotkasz!! Chyba że sama takich właśnie chcesz!

            Ale widzisz, po drugim spotkaniu ona juz go pozytywnie ocenila.
            Zebym ja tak umial kobiety omamiac, to ja bym juz to nie siedzial :)))))))
        • gszesznica Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:57
          gorzka.czekoladka napisała:

          > Czuję się teraz bardzo oszukana, bo rzeczywiście mógł mi powiedzieć o swojej
          > sytuacji dużo wcześniej. Jednoczesnie czuję i wiele na to wskazuje, że mówi
          > prawdę, że nie żyje z żoną. Nie wiem co mam robić. Wiem, że powinnam przestać
          > się z nim widywać, ochłonąć, zastanowić się...., ale też, że jest doskonałym
          > facetem i drugiego takiego prędko nie spotkam, trudno mi też przychodzi
          wątpić
          > w szczerość jego intencji- ale się wpakowałam !

          dobrze ze sama na to wpadlas..

          oczywiscie ze mogl ,i powinien powiedziec Ci o tym od razu,to tez o nim nie
          dobrze swiadczy.W oczach osoby postronnej..

          Piszesz o Jego wspanialosci..

          Porownujesz go z mlodymi kawalerami,ktorzy w przeciwienstwie do niego ,nie maja

          praktyki w byciu zwiazanym wezlem malzenskim.Czemu tak podkreslam ten "wezel"bo
          juz jak wyladujesz w malzenstwie uczysz sie uleglosci,toleracncji i innych
          rzeczy.O ktorych wolnym ludziom nawet sie nie sni..

          On w odroznieniu od tych wolnych chlopcow,wie co i jak zrobic kobiecie aby,bylo
          dobrze(nie chodzi o sex)

          Popatrz na swoich rodzicow ..czy zawsze ojciec mamie odpowiada na jakies uwagi..

          ile rzeczy puszcza sie mimo uszu..

          wiele.

          Dlatego nie gloryfikuj tego mezczyzny..on jest o jedno doswiadczenie madrzejszy
          niz Twoi rowiesnicy..

          Gwarantuje ze ten wspanialy mezczyzna po kilku miesiacach Waszego ewentualnego
          wspozycia ,zmieni sie w Twoich oczach..i obys nie zalowala podwojnie..
        • Gość: fi Re: zadzwoniłam do niego nad ranem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.06, 13:10
          kobieto! przejrzyj na oczy i go zostaw!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • tapatik Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 17.08.06, 10:07
          gorzka.czekoladka napisała:

          > ale też, że jest doskonałym facetem i drugiego takiego prędko nie spotkam,

          Przypominam, że ten doskonały facet właśnie Cię okłamał ukrywając swoją sytuację
          rodzinną. Oznacza, to że wcale nie jest taki doskonały. Jesteś zakochana albo
          zauroczona i nie widzisz Jego wad. Olej Go.
    • sweetchocolate Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 11:59
      gorzka.czekoladka napisała:

      > Jednocześnie zaklina mnie, że z żoną go nic nie łączy,
      >
      Jak to nie łączy, łączy go dziecko, i tak już zostanie. Nawet jeżeli się z nią
      rozwiedzie, powinnaś się zastanowić, czy jesteś w stanie związać się z facetem,
      który ma zobowiązania wobec innej kobiety.
      • menk.a Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:08
        związek z osobą po rozwodzie to nie nieszczęście;)))
        • sweetchocolate Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:09
          Wiesz, że nie o to mi chodziło :)
          • menk.a Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:13
            wiem, wiem;)))
            • pluton30 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:16

              a pewnie chciałby mieć zonę, a czekoladki przegryzac w weekend
              nie powinnaś się na to godzić
              • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:17
                Tylko, ze to sa gorzkie czekoladki ;)
                • menk.a Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:19
                  nie lubisz gorzkiej czekolady???? ;)))
                  • piotr_321 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:31
                    menk.a napisała:

                    > nie lubisz gorzkiej czekolady???? ;)))

                    Nie, lubie tylko slodkie rzeczy :)
                • pluton30 Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 12:19
                  piwo też jest goryczkowe :)
    • menelka1 Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:17
      Głupia chyba jesteś! Do żonatych kochanków się nie wydzwania po nocy!! Chcesz
      żeby żona się denerwowała i zaczeła go jeszcze podejrzewać o nie wiadomo co?????
      Ty jesteś kochanka a w domu ma żonę, dziecko, gacie, brudne skarpetki i całe
      życie. Koniec kropka. I nie dzwoń do niego więcej jak przebywa w domu naiwniaczko.
      • pluton30 Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:23
        jeśli obudziłas zonę to on ma przechlapane
        wyobrażasz sobie jego tłumaczenia ?
        zaspana zona pyta "kto dzwonił "
        on : "gazownia",albo "kolega", albo "z pracy"
        zaznacz odpowiedni w zależności od stopnia zaspania żony i jej bystrości
        A Marzenka widzę , że masz doświadczenie jeśli chodzi o dzwonienie do zonatych
        facetów :)
      • pluton30 Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:25
        ups, sorry tak sie spieszyłem , że niki pomyliłem
        hmm, źle świadczy to o mojej dziś bystrości - jeszcse jedną kawę prosze :)
        • menk.a Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:33
          z żonatym facetem też trzeba umieć rozmawiać;))))
          • pluton30 Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:39
            mówicie o byciu zonatym jak o jakiejś ułomności
            a wogóle uważam , że najlepszy materiał na dobrych partnerów to rozwodnicy
            jeśli zebrane doświadzcenia nie poszły w las :)
            • menk.a Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:49
              hmmm pakować się w 'związek' z żonatym facetem tylko świadomie, zn daje sie
              wtedy zgodę na bycie tą 3 (lub tym 3) bez naiwnego liczenia, że nagle rzuci
              wszystko i się zwiążą oficjalnie (choć i takie cuda sie zdarzaja) ;)))

              a co do rozwodników i rozwódek - te 2 małżeństwa widzę, że są bardziej udane,
              trwałe,...;) zn jt nadzieja;)
              • pluton30 Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 12:55
                pierwsze związki to nauka
                partnerski związek to wielka sztuka
                zawsze któraś ze stron świadomie, czy poświadomie pragnie dominować
                rodzi to flustrację, itd
                a jak dojdzie do tego niedojrzałość jednej ze stron
                niektórzy zawsze zostają na poziomie dziecięcej zabawy w dom
                A jaka dziś pogoda w W-wie?
                • asskela Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 13:13
                  odpowiednia do nastroju, deszczowa i chlodna
                  • menk.a Re: Ty na głowę upadłaś???????? 09.08.06, 13:20
                    nieodpowiednia jak na mój gust: jt zbyt chłodno i zbyt deszczowo;)))
                    od rana mam dobry humor....;)))
    • sinsi Re: zadzwoniłam do niego nad ranem 09.08.06, 13:20
      nic sie nie przejmuj, jak to sie mowi "pierwsze koty za ploty",
      z kazdym nastepnym zonatym pojdzie ci o niebo lepiej;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka