jednatakaruda
03.09.06, 23:53
Była miłość...Przyszła nie wiadomo skąd, tak po prostu- od spojrzenia się
zjawiła i wprawiła nas w zdumienie,że tak można,że aż tak...
Omamiła nasze dłonie,oczy,usta,rzęsy,skronie. Oderwała nas od świata.
Poplątała wszystkie myśli i rozchwiała serca bicie.
Obiecała...że nie minie...
A minęła...
Nieuważni nie spostrzegliśmy, kiedy przyszedł chłód.Tak zdradziecko wkradł
się między nas!
I to jest już inna baśń:
Nie szukam oczu podobnych do Twoich, bo już Twoich nie pamiętam.
Nie, nikt mi Ciebie nie przypomina.
Ten zapach nie przyprawia mnie o zawrót głowy,a ta melodia nie przywołuje
obrazów z przeszłości.
Co do miłości ,to tyle o niej wiem,że jest niezwykle -jak na rzecz wieczną-
śmiertelna.Wiem,że umiera do końca, do dna , do popiołu...Wiem, bo przeżyłam
jej śmierć...