Gość: OLIWIA.
IP: *.aster.pl
22.09.06, 20:59
Siedze pije lampke czerwonego wina,w kuchni czeka obiad-który miał w nosie
mąż.Wyłączył komórke-pije w miłym towarzystwie,nie wiem gdzie jest...
A ja siedze i rozmyślam gdzie znowu jest-i dlaczego miłość o którą wszyscy
zabiegają niszczy człowieka który wszystko poświęcił dla drugiego.Jestem
sama,piątkowy wieczór-a przecież nie jestem stara-mogłabym sie gdzieś wybrać
i pobawaić-dziecko,nie ma kto z nim zostać.Mąż wie i dlatego to wykorzystuje-
jest mi tak smutno-nie mam do kogo sie nawet zwrócić o pomoc.Miłośc jest
piękna ale na początku-dalej to juz koszmar