diver_r
11.10.06, 13:14
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i
gdy on goli
się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy.
Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę
dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i
głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły.
Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe
piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym
proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i
rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni
często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego
dziubdziusia.
Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec
wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już
skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i
poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i
przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i
ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych
pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a
mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy
płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki
dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą
Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka,
co jest jawnym znakiem Jego woli.
Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo
mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny.
Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla
katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować
nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci
wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z
uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi
o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela
im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego.
Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być
prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z
okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na
pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu,
który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać
zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za
wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa,
że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed
zboczeniem i abominacją.
Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu,
poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu
najlepsze kąski, aby
zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i
zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze
i garnki i zabieram jego
skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu
sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę
je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia
swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu,
ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w
myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się
kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi,
które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych
przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny
szczęśliwy dzień mojego życia."
A teraz pytanie za 3 punkty - co to k... jest? Odpowiedz
ponizej.
jeszcze nizej
juz prawie
FRAGMENT Z: Szczęśliwa Kobieta "Przygotowanie do życia w
rodzinie",podręcznik zaaprobowany przez MEN i opłacony z
Twoich podatków. Cena detaliczna 12 PLN.
I wiecie co? To wcale nie jest zart - MEN naprawde doklada do
tego gowna. Poszukac w ksiegarniach.
------------------------------------------------------------------------------