samotnosc bardzo boli. czestochowa

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 17:03
za oknami szaro czlowiek by chcial sie przytulic a tu niema tej drugiej polowki
    • zielony-mosteczek Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa 08.11.06, 18:46
      to wyjdź do ludzi bo samo nic nie przypełznie , oprócz robala
      • Gość: niewchciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.06, 19:04
        no zchecia bym wyszedl i kogos poznal ale tak samemu troszke glupio. a niemam z
        kim. niemam przyjaciol
        • malinka48 Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa 09.11.06, 11:30
          nie martw się to napewno przejściowy okres:))czasami samotność jest dobra,żeby
          pózniej docenić co się ma:)).
          • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: 212.75.114.* 09.11.06, 13:04
            Ja jestem samotna. CZy z wyboru mozliww, ale czy swojego nie wiem. Myślę i
            myślę ale podobno od myślenia głowa boli i to chyba prawda. Ale myśliciel
            zawsze coś wymyśli chyba. Jedno jest pewne samotność jest okropna, głupia i
            beznadziejna. Nie lubię czuć się tak jak w tej chwili. Jest mi zwyczajnie
            smutno. Nic mnie nie cieszy, każdy pyta czy coś mi jest, a ja odpowiadam że nie
            to tylko ta pogoda. Kłamstwo. Nie warto się jednak tym stanem dzielić z innymi,
            nie chcę aby mówili nie martw się będzie lepiej, wszystko się ułoży, znajdziesz
            swoją drugą połowe. Brednie. Wierzyłam że tak będzie, ale moja wiara ustaje
            powoli. Chyba jestem skazana na życie w samotności. A ono ucieka tak szybko.
            Chciałabym miec kogoś do kogo mogłabym się przytulić i uśmiechnąc, obudzić się
            rano i patrząc w jego twarz nic nie czuć ze szczęścia że jest ze mną i wiedzieć
            że jest przy mnie po mu zależy - na mnie. jestem głupia. Każdy z was powie, że
            to brednie. ale tylko samotnicy powiedzą że toak jest. Co robić. Nie wiem,
            czasami myślę że nie potrafię, czasami mam coś ale tak się boję że stracę że
            tracę w końcu. Paranoja. Jestem. Jaka. Czasami wiem że jestem fajną osobą,
            lubię się śmiać nawet z siebie, ale coż z tego jak w pojedynkę jest niefajnie,
            czy niefajna jestem mozliwe z tymi fanaberiami.
            • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 16:56
            • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 16:59
              jak ja cie rozumie bardzo mi cie szkoda . jestem w tej samej sytuacji. mam wady
              i zalety nieraz mysle ze to ta a potem uciekam w ta samotnosc. to bardzo boli.
              jak chcesz to podam ci mojego meila. moze tak po kolezensku bysmy sie spotkali.
              bo innaczej to znow uciekne. tak na luzie. niewypada prosic .ale jak bys chciala.
            • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 17:00
              mimyka milo cie poznac
              • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: 212.75.114.* 10.11.06, 07:36
                Ciebie również.
                Miło.
                Poznać.
                I nie mówię że fajnie że nie jestem sama w samotności, bo wiem że istnieją
                ludzie tacy jak ja, jak my.
                Smutno mi z tego powodu.
                • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: 212.75.114.* 10.11.06, 11:50
                  Coż za oknem ... pogoda... nastrojowa...
                  Jestem sama... jestem w pracy i .... jestem sama... ironią jest że nawet w
                  prozaicznym pokoju jestem sama... nawet nie mam do kogo otworzyć ust
                  wypowiadając jakieś słowa. Ale czasami fajnie jest nie musieć mówić do nikogo,
                  odpowiadać na pytania na które nie chcę i nie mogę odpowiedzieć bo chociażby
                  nie znam odpiwiedzi. Co powiedzieć gdy ktoś pyta czy coś się stało bo nie mam
                  uśmiechu na twarzy? Odkleił się i jakoś już parę dni zapominam zwyczajnie go
                  przykleić, a może zwyczajnie nie chcę. Czasami wydaje mi się że lubię
                  pocierpieć w samotności. Podobno cierpienie uszlachetnia. Ale czy to prawda.
                  Jednak muszę stwierdzić że weszłam w fazę przychicznej lekkiej zapaści. I nawet
                  nie wiem czy zdołam się podnieść, czy tego chcę. Zwyczajnie należy przecież żyć
                  dlaej i zawsze jest wyjście z kazdej sytuacji, ale czy takowe w moim przypadku
                  istnieje.
                  Jakoś potrzebowałam powiedzieć to wszystko, komuś kto jest w rzeczywistości
                  człowiekiem a z drugiej strony jedynie wirtualnym. Nie wiem dlaczego, jakaś
                  wewnętrzna potrzeba. Jak wytłumaczyć co się ze mną dzieje znajomym, których
                  widzę każdego dnia. Nie chcę im tego mówić, chcę mówić to jedynie do siebie,
                  nie chcę pocieszeń, nie chcę zrozumienia, nie chcę rad. Bo to jest zbędne,
                  jeżeli ja w siebie nie zaczę wierzyć od nowa i znowu, inni nic tu nie pomogą.
                  W tej samotności stwierdzam jedno, lubię siebie nawet gdy jestem smutna i nie
                  za bradzo szczęśliwa. I samotna. Co raz bardziej widzę że nie umiem znaleść
                  drugiej połowy, obcego człowieka który zawsze byłby tajemnicą a jednocześnie
                  tak bardzo byłby znany - dla mnie. Zwyczajny a niezwyczajny dla mnie.
                  Wszystko to jednak takie dziwne, że to pisze, że... wogóle.
                  • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 17:43
                    mimiko ja tez bylem w pracy i pelno ludzi a taki samotny.
                    • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 19:36
                      Dlaczego to takie trudne.
                      Ta samotność i uczucia z nią związane.
                      Chciałabym aby było łatwiej.
                      Wiem. że za jakiś czas mi przejdzie na chwilę, mniejszą lub większą oszukam
                      siebie, a potem powrócę znowu do tego stanu. Dam sobię radę bo przecież trzeba
                      żyć dalej, w tej samotności.... Ale jeszcze nie teraz, pocierpię trochę bo tak
                      czasami trzeba. Tak czuję przynajmniej, a może tak się karzę za to jaka jestem...
                      A może tam gdzieś jest ktoś kto tą moją samotność okiełzna i udomowi....
                      • aswemi Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa 10.11.06, 20:16
                        ja też jestem samotna mimo że mam dwoje małych dzieci. W dzień to się jakoś
                        trzymam ale wieczorem to koszmar . No cóż tak chyba musi być
                    • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.06, 19:41
                      Mam nadzieję, że jeszcze się odezwiesz i będę mogła pożalić się jeszcze...
                      • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 20:16
                        mimiko moze chcesz mojego meila gadu gadu lub tel.
                        • Gość: Mimika Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: 212.75.114.* 13.11.06, 08:17
                          Może maila...
                          • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 10:57
                          • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 10:59
                            phlina@interia pl. zawsze cie wyslucham. mam nadzieje ze ty mnie tez. pozdrawiam
    • Gość: niechciany Re: samotnosc bardzo boli. czestochowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.06, 10:04
      gdzie sie wy niechciani i niekochani podzialiscie. tak smutno samemu
      • Gość: apocotopoco chcesz założyć kółko tych którzy tylko narzekają? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.11.06, 10:07
        niechciani?
        niekochani?
        - a co to za twór??

        zacznij sam chcieć się pokochać to Ci depresja minie.
Pełna wersja