Gość: aksamitna IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 20:08 kazdego dnia coraz bardziej, niestety bez wzajemnosci i to mnie zabija... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rb13 Re: kocham przyjaciela..... 15.04.03, 20:19 Hej przyjaciela to lubi sie a nie kocha !. Bo inaczej diabli wezmą przyjażń ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aksamitna Re: kocham przyjaciela..... IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 20:20 przyjaciela kocha sie zazwyczaj tylko inna miloscia, a ta moja jest miloscia kobiety do mezczyzny i to mnie gubi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: D.Aksamitnej Re: kocham przyjaciela..... IP: 24.83.56.* 15.04.03, 20:34 Jezeli juz jestes w tym "temacie" to dlaczego Jemu tego nie wylozysz.Moze zrozumie,zaakceptuje,a jesli nie to powoli sie wyleczysz z tej slodkiej"choroby"Zycze powodzenia-Marek- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aksamitna Re: kocham przyjaciela..... IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 20:36 powiedzialm, byl zasoczony i powiedzial ze na wiecej go nie stac, probowalam zapomniec nic z tego.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drak Re: kocham przyjaciela..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.03, 22:43 Gość portalu: aksamitna napisał(a): > powiedzialm, byl zasoczony i powiedzial ze na wiecej go nie stac, probowalam > zapomniec nic z tego.... Wydaje mi się że takie wyznanie było chyba błędem z twojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: kocham przyjaciela..... 15.04.03, 23:41 Gość portalu: Drak napisał(a): > Wydaje mi się że takie wyznanie było chyba błędem z twojej strony. Tu nie ma dobych posunięć. Można nic nie mówić i pozyskiwać tego kogoś, ale i tak będzie to podszyte ogromną niepewnością, która nada takiemu uczuciu gorzki smak. Efekt końcowy takiej miłości zwykle bywa opłakany w sensie dosłownym przez osobę kochającą. Dziewczyno, zniknij z jego zycia, odejdź, przestań sie kontaktować, wtedy z czasem i bardzo powoli zaczniesz żyć na nowo... Szkoda życia na piękne i nieziszczalne rojenia. Słodkie rojenia, marzenia.... Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
didi111 Re: kocham przyjaciela..... 15.04.03, 23:52 Tez mi sie wydawalo ze kochalam przyjaciela, ale zbladlam nagle, zgaslam i odeszlam w niepamiec. Ale przyjaciele sa tylko jak sie im sciele, reszta to pseudo-wlasciciele. Zycze porankow rozowych, bez lez, bez mgly... niech Ci jutrzenka tka sny, na kanwie Twoich marzen mak i dreszcz i kropla rosy miedzy nimi jak przestrzal... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Drak Re: kocham przyjaciela..... IP: 143.26.82.* 16.04.03, 11:34 didi111 napisała: > Tez mi sie wydawalo ze kochalam przyjaciela, ale zbladlam nagle, zgaslam i > odeszlam w niepamiec. > Ale przyjaciele sa tylko jak sie im sciele, reszta to pseudo-wlasciciele. > Zycze porankow rozowych, bez lez, bez mgly... niech Ci jutrzenka tka sny, na > kanwie Twoich marzen mak i dreszcz i kropla rosy miedzy nimi jak przestrzal... > AMEN Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka Re: kocham przyjaciela..... 22.04.03, 02:23 > > Ale przyjaciele sa tylko jak sie im sciele, reszta to pseudo-wlasciciele.> AMEN Ojej. Ktos tez tak mysli jak ja. Proponuje od samego poczatku byc sobą. (Nie ścielić!!!) No chyba ze dobrze sie czujesz z tym, i masz do tego scielenia taki dar, ze moglabys to robic do konca zycia. -Wtedy tak. Ale jesli grasz "lepszą", jeśli nawet wydaje Ci sie ze jestes troche lepsza, bo tak bardzo sie starasz......;)))))) to sprobuj odpoczac. Odpowiadac na co drugie zdanie, prac co drugie spodnie.... być sobą - ot ważne! Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 masz rację... 16.04.03, 09:48 Tylko, że to nie jest łatwe, to jest jedną z wręcz najtrudniejszych rzeczy w życiu... z:) Odpowiedz Link Zgłoś
taka_tam aksamitna... 16.04.03, 11:22 myślę, że dobrze zrobiłaś, stawiając sprawę jasno i mówiąc mu o swoim uczuciu. tobie pomogło to uwolnić jakieś napięcie, a on wie, na czym stoi. być może on czuł, że coś "wisi w powietrzu" z twojej strony, ale nie komentował tego. sprawa została nazwana i to jest istotne. jeśli stwierdził, że nie jest w stanie ofiarować ci swojej miłości, to musisz to przyjąć i pogodzić się z rzeczywistością. czasem szkoda "marnować" przyjaźni dla niepewnej miłości... Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: masz rację... 16.04.03, 11:25 Witamy Didi znów na na Romantice. Cieszę się znów Cię widząc:) Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
kike Re: kocham przyjaciela..... 16.04.03, 17:41 Jeśli mu to powiedziałaś, zrzuciłaś z siebie ciężar życia z tym uczuciem. Skoro on teraz wie, powinien zacząć działać. Ale jak trzyma nadal Cię na dystans, zaufaj, nie warto dalej dręczyć się tą sprawą. Chłopak jest dla Ciebie skończony. Najlepszym sposobem na twoją bolączkę jest inny chłopak. Sam miałem podobne dylematy. W takich sytuacjach zapominałem o dziewczynie (mimo że byłem poważnie zadużony) i zwracałem swe oczy na inna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz Nie, jednak nie... IP: 213.17.172.* 16.04.03, 17:52 "Leczenie się" z uczucia przy pomocy kogoś innego... Myślę, że to jedna z najgorszych rzeczy, jakie można wyrządzić i sobie i temu "komuś innemu". To sie rzadko kończy czymś innym, niż cierpienie. Czas to lekarstwo straszliwe, ale czasem jedyne skuteczne. "Inne" niech przyjdzie samo... Przyjdzie. Kiedyś. :-) MS. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lola Re: kocham przyjaciela..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.03, 20:28 Szczerze Ci współczuje.Ja też byłam w takiej sytuacji,Zaczełam chodzić ze swoim przyjacielem.Niestety dzięki temu już nie jesteśmy przyjaciółmi i już nigdy nie będziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
ja_nek Re: kocham przyjaciela..... 17.04.03, 11:43 Poli, jeśli mu powiedziałaś, to najzwyczjniej w świecie został zastrzelony tym wyznaniem... tylko na sercu ciut lżej. Nie ma tu dobrych mozliwości manewru. Poza tym lepiej nie leczyć się z miłością związkiem z inna osobą. To nie fair. Chyba nikt nie chciałby być tą osobą, która wiąże się z kimś, kto skrycie kogoś kocha.... Pozdrawiam janek Odpowiedz Link Zgłoś
sunrise1 Re: kocham przyjaciela..... 17.04.03, 11:52 Lekarstwem na miłość jest... nie ma takiego lekarstwa. Czas pomaga, ale w sercu coraz więcej blizn. Na pewno nie są tym lekarstwem inne ramiona. Nikt inny nie może płacić za coś , co dotyczy nas. z Odpowiedz Link Zgłoś
didi111 Re: kocham przyjaciela..... 17.04.03, 12:06 Tak, latwe recepty i latwe zycie, ciagle poszukiwanie fairplayu, gdy wokol podcinaja galaz, na ktorej sie siedzi. Wprowadzic ten idealizm do szkol, jako przedmiot obowiazkowy. Aksamitna, zrob ze swoim bolem i bezradnoscia, to, co chcesz. Znajdz rozwiazanie, ktore nie bedzie dla Ciebie bolesne, bo nic tak nie "pali", jak wyrzuty sumienia. Pozdrawiam, Didi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sergiusz dodatek (zwyczajny) IP: 213.17.172.* 17.04.03, 15:16 Ale zwróc uwagę i na to, by Twoje rozwiązanie nie było bolesne dla kogoś innego. To czasem jest ważniejsze, niż własny "komfort" MS. Odpowiedz Link Zgłoś
didi111 Re: dodatek (zwyczajny) 17.04.03, 15:33 Wlasnie dlatego odwolaj sie do wlasnego sumienia. Co do komfortu, jesli jej bedzie zle, to wszystkim, ktorzy jej dobrze zycza tez bedzie. Bo tak naprawde cos nas "dotyka" tylko wtedy, gdy dotyka bezposrednio. A reszta to tylko wachlarz rad idealnych i zgodnych z konstytucja. Aksamitna, to Twoje zycie... Odpowiedz Link Zgłoś
cal-ineczka do Aksamitnej 22.04.03, 02:33 Ej! O ile mi sie wydaje, to Ty szukasz sposobu na podryw przyjaciela? no to dobrze, ze przyjaciela a nie kogos innego, skad wiesz jaki by byl, gdyby nie byl Twoim przyjacielem? Zaczaruj Go! Bylas kiedys na scenie? Zeby cos zaspiewac.. zagrac... poopowiadac skecze...?? yobraz sobie -jestes piosenkarką. Wycchodzisz na scene, widzisz lumy ludzi. -nagle przestaja istnieć dla Ciebie jakiestam nuty, sylaby, slowa.... cala teoria, ktora sobie wymyslilas nagle sie urywa. Teraz puszczasz wszystkie zasady. Nie zwazasz na to co spiewasz, myslisz tylko o jednym - jak zaspiewac tak, by wzbudzic w tych ludziach zachwyt, podziw. Mozesz wzbudzic w nich wzruszenie, radosc, smutek, co chcesz. -Bierzesz do ręki mikrofon i śpiewasz. Niby myslisz o slowach, i o tym zeby sie nie pomylic, ale caly czas myslisz o tych ludziach - swietne uczucie. Potem konczysz. Kocham was. Jestescie swietni! A oni Ci na to: BIS! BIS! -- (i o to wlasnie chodzi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aksamitna Re: kocham przyjaciela..... IP: *.acn.waw.pl 05.05.03, 21:09 nadal go kocham choc dostrzegam coraz wiecej wad...ale i wady przeciez mozna pokochac Odpowiedz Link Zgłoś