Gość: art69
IP: 212.244.155.*
20.04.07, 11:26
Odkąd - z powodu roszad personalnych - wylądowałem na piętrze, z dala od
szlaków komunikacyjnych, rzadziej widuję moją ulubioną koleżankę z parteru.
Przygnębiony tym faktem i zainspirowany Starszymi Panami postanowiłem swe
frustracje przelać na papier i oto, co z nich powstało. Możecie se poużywać
na mnie, jeśli chcecie. Rzetelna krytyka mile widziana.
"Nie dla mnie..."
Dla M.
Nie dla mnie korytarzem tym wciąż przechadzasz się,
Nie dla mnie Twe uśmiechy, które niczym listy ślesz.
Nie dla mnie woń Twych perfum wypełnia przestrzeń w mig,
Nie dla mnie odgłos kroków wybija skoczny rytm.
A ja, spragniony wrażeń dla wszystkich zmysłów mych,
Stęsknionym łowię nosem resztki zapachów Twych.
Zdławionym uchem chwytam echo Twoich stóp
I tylko oczu nie nacieszę, bo nie odwiedzasz mnie tu.
Więc ja, biurowych prerii samotny, szary wilk
Dla wrażeń oka, ucha, nosa gotów wychłostać tych,
Co wyznaczyli ścieżkę dla Twych zgrabnych nóg
Miast "Nakaz skrętu w lewo" ustawić u mych wrót.
Gdy będziesz więc na piętrze by odcisnąć ślady swe;
Zostawić zapach swój, uśmiechy, "itepe",
To zerknij do pokoju z wielkim monitorem
I poślij choć całusa, temu kto Twym adoratorem
Jest.