Dodaj do ulubionych

moj swiat sie zawalil

IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 18:37
nie wiem czy to dobre miejsce ale musze sie gdzies wyplakac.Wiem, ze kazdy
moze powiedziec, ze to takie banalne, nastepna nieszczesnica ktora wylewa swe
zale na forum. Mezczyzna ktory byl calym swiatem, miloscia mojego zycia
zamienil moje zycie w pieklo, doprowadzil na skraj zalamania, dzis juz wiem
ze bylam oszukiwana, oklamywana bardzo dlugo dlugo, co myslal kiedy mowil, ze
kocha mnie ponad zycie ze beze mnie nie ma dla niego zycia, ze beze mnie nic
nie ma sensu, walczyl o mnie, o to uczucie a teraz wbil mi noz prosto w
serce. Zniszczyl mnie, moja radosc zycia, nie mam sil do zycia, nie jem, nie
spie, nie umiem pracowac.Nie wiem jak pozbierac sie, jak zyc, to tak jakbym
byla niezywa.I pozostaly tylko pytania bez odpowiedzi, dlaczego? po co to
wszystko, dlaczego walczyl o ten zwiazek o moja milosc za wszelka cene skoro
wszystko bylo farsa, klamstwem, to prowadzenie podwojnego zycia. Zniszczyl
mnie, stalam sie wrakiem czlowieka... Dlaczego mezczyzni potrafia byc tak
okrutni, dlaczego teraz nawet nie raczy wyjasnic mi dlaczego? Sorry za to
marudzenie ale cierpie... to co kochalam zostalo podeptane,
Obserwuj wątek
    • meduza4 Re: moj swiat sie zawalil 11.06.03, 18:41
      Hmmm... Bo niektorych facetow to nikt nie zrozumie...
      Tacy to najczesciej sami sobie na te pytania nie
      potrafia odpowiedziec, wiec Ty takze nie znajdziesz
      odpowiedzi, chocbys nie wiem jak chciala.
      Lepiej chodz na piwo :-)
      • Gość: Ela Re: moj swiat sie zawalil IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 18:46
        dzieki, ze odpisalas. Dzis juz kilku znajomych radzilo mi wypad na miasto i
        piwo dla usmierzenia bolu ale nie dam rady, poprostu jestem odretwiala z tego
        bolu, ten czlowiek mnie zniszczyl, pewnie kiedys sie podniose z tego dna
        rozpaczy ale jeszcze nie teraz, nie moge jeszcze wyjsc do ludzi
        • meduza4 Re: moj swiat sie zawalil 11.06.03, 19:32
          Widzisz -cokolwiek w Tobie zniszczyl ten czlowiek
          (a na pewno nie cala Ciebie) to warto pamietac,
          ze w przyrodzie kazda smierc jest poczatkiem nowego
          zycia... Po zimie zawsze jest wiosna...
          I dlatego ja sama mam wiele wcielen, wiele twarzy...
          Cos umarlo... kilka razy...
          Ja umarlam... kilka razy...
          Swiat sie skonczyl... kilka razy...
          Ale jakims niepojetym cudem nadal wszystko trwa :-)
          Wiec wez z mojej dloni ten malenki plomyczek
          usmiechu i zapal go w swoim sercu... Moze kiedys
          stanie sie ogniskiem przy ktorym ogrzejesz i siebie,
          i kogos bliskiego...
          Tego Ci z calego serca zycze :-)
    • white.falcon Fale tsunami 11.06.03, 19:07
      Bardzo Ci współczuję. Domyślam się, więcej - wiem, jak się czujesz. Bardzo i to
      bardzo boli. Tu już nie pomagają słowa, którymi sama próbujesz ten ból
      uśmierzyć. Najwyżej przycicha, a potem wraca jak fala tsunami i tak w koło. Nie
      możesz być z ludźmi, bo głos wewnętrzny Ci mówi, że nie chcesz tego. A w tym
      samym czasie - chcesz, by byc wśród nich, a najlepiej z Tą osobą. Chcesz, by
      wróciło, by czas odwrócił swój bieg. Nie da rady. Spróbuj przekroczyć sama w
      sobie falę tsunami i zmusić siebie do życia. To jest niewiarygodnie trudne. Ale
      spróbuj. Nie rezygnuj z przyjaciół - zmuś siebie do pójścia z nimi gdzieś na
      piwo. Nawet się popłacz przed nimi. Jeżeli są prawdziwi, to zrozumieją stan
      Twojej duszy. Nie zamykaj się w sobie. Zobaczysz, nie tak odrazu, ale wrócisz
      do życia. I postaraj się nie gorzknieć, nie przekładać swojego doświadczenia na
      wszystkich Panów. Wtedy możesz kogoś, dla kogo w przyszłości możesz byc kimś,
      możesz skrzywdzić. Możesz powiedzieć, dobrze tak radzić... Oczywiście, że
      dobrze, szczególnie jak podobnego do Twojego stanu ducha doświadczyło. To
      poprostu musisz zrobić. Znaleźć w sobie siły, by wstać i iść. Jesteś sobą,
      jesteś bezcenna i kiedyś jeszcze ktoś to doceni. Trzymaj się.:)
      Pozdrv.:)
      • ja_nek Re: Fale tsunami 11.06.03, 21:33
        To najlepsze miejsce na forum, aby się wypłakać.
        Zawsze możesz trafić na drania, ale draństwo nie jest zastrzeżone dla
        konkretnej płci. Kobiety są wytrzymalsze i mocniejsze niż mężczyźni, wyjdziesz
        z tego. N razie sobie tego nie wyobrażasz, ale czas opłynie dalej i on jest
        małym sprzymierzeńcem, który bardzo powoli, ale skutecznie uśmierza ból,
        zobojętnia na przeszłość.
        Najlepiej będzie, abyś nie zadręczała się, ale wyszła między ludźmi,
        skorzystała z pomocy przyjaciół, abyś tak nie myślała ciągle o nim.
        Coś się skończyło jak mówi Meduza. I fale żalu o których mówi White.Falcon są
        nieuchronne. Dałaś z siebie wszystko co najlepsze, uczucie musi umrzeć, a to
        trwa, nie da się inaczej. Ale nadzieja już umarła, więc będzie łatwiej.

        Pozdrawiam serdecznie
        janek
    • blazej1983 Re: moj swiat sie zawalil 11.06.03, 22:12
      poprostu dziś się wyżalaj, płacz a od północy starja sie myślec
      pozytywnie,otwórz sie na ludzi, rozmowy, uśmiech na twarzy a wkrótce twe
      problemy znikną!!popros przyjaciółki o towarzystwo a napewno w trudnych
      chwilach Ci pomogą!!pozdrawiam !trzymaj się Ciebło!i pamiętaj nie jesteś sama
      masz miliony anonimowych przyjaciół!!blazej
    • cal-ineczka Re: moj swiat sie zawalil 12.06.03, 00:51
      Ela. Nic sie nie skonczylo, jestes nadal taka swietna jaka bylas,
      do czego Ci facet potrzebny, do szczescia? Bzdura. Zrobilas najwiecej ile
      moglas zrobic, on tez na swoj sposob a tak serio to wszystko zbabral. Nie
      chcesz zeby tak babral to pa pa, a najlepiej nieprzejmuj sie, oni sa stworzeni
      do psucia.
      pamietaj - chlopcy jak sie pokluca to biora zabawki i ida do innej piaskownicy,
      a dziewczyny nigdy nie porzuciliby swoich lalek.
      • quickly co Ty cal-neczko opowiadasz... 12.06.03, 01:04
        "....pamietaj - chlopcy jak sie pokloca to biora zabawki i ida do innej
        piaskownicy, a dziewczyny nigdy nie porzucilyby swoich lalek."

        Z tego co wiem, to wlasnie kobiety sa z reguly tymi pierwszymi, ktore
        odchodza. I to z reguly na zawsze. Taka jest juz ich natura. Lubia radykalne
        pociagniecia.

        Z kolei mezczyni, pohulaja, wychasaja sie, a pozniej na czterech drapia w
        drzwi, zeby wejsc do srodka...

        Tylko nie miej do mnie pretensji, nie ja wymyslilem ten swiat.
        • cal-ineczka Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 01:35
          kobiety nie moga zniesc ze Ci chlopcy jszcze nie dorosli do bycia
          odpowiedzialnym mezem, ojcem, tylko ciagle zmieniaja piaskownice.
          Ale to - racja - lezy w ich naturze.
          Kobieta natomiast nie musi uczyc sie tej odpowiedzialnosci i lojalnosci,
          bo od samego poczatku jej zabawki to lalki (wychowuje dzieci)
          i do niej nalezy wychowanie sobie mezczyzny do bycia odpowiedzialnym,
          do tego by z chlopca zamienili sie w prawdziwego meza i ojca.

          (bez obrazy :))))))
          • quickly Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 01:45
            Ladnie to ujelas - to musze przyznac.

            Ale z drugiej strony, wszystko zalezy od tego z kim masz do czynienia. Nie
            mozesz uogolniac charakterow jakichs 3. mld kobiet i 3. mld mezczyzn.

            Sa odpowiedzialni mezczyzni, sa i odpowiedzialne kobiety... Spotkalem
            flejtuchow mezczyzn, i flejtuchy kobiety. Chyba sie ze mna zgodzisz?

            Z tych 3. mld nalezy wybrac tego jednego jedynego, lub ta jedna jedyna.
            A pozniej tylko juz cieszyc sie zyciem...
            • cal-ineczka Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 02:07
              Fakt - sa i tacy co maja to we krwi. Po dziadku, mamie, tacie,
              trzeba dobrze wybrac, zgadzam sie.
              A co z pozostalymi? Wieczne potępienie?
              Nie radza sobie sobą samym, mysla ze zycie to bajka, raz tu, raz tam, gdzie kto
              co da, gdzie cos mozna dostac, gdzie mozna przetrwac zime, poprostu, a kobieta
              nie moze zrozumiec czemu.
              • quickly Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 02:27
                cal-ineczka napisała:

                "Fakt - sa i tacy co maja to we krwi. Po dziadku, mamie, tacie, trzeba dobrze
                wybrac, zgadzam sie."
                - na to nie mamy wplywu. Geny i tak sie odezwa, bez wzgledu na wszystko.
                Wystarczy spojrzec na jego/jej mame, tate, dziadka i babcie... tak bedzie
                kiedys ona/on wygladal Twoja/Twoj partner. Proste, a jakie prawdziwe!


                "A co z pozostalymi? Wieczne potępienie?"
                - nie jestes panem Bogiem. Nie zamartwiaj sie tym. I tak zabraknie Ci zycia na
                to, aby wszystko zrozumiec... Zrob co masz do zrobienia tak jak potrafisz
                najlepiej.

                No i idz juz spac cali-neczko, bo zaraz zaczne na Ciebie krzyczec. Przeczytaj
                kilka kartek ekonomi, pozniej ksiazka pod poduszke.
                Pamietaj, ze jestes wspaniala dziewczyna...

          • cal-ineczka Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 01:46
            moze przesadzilam z tym "mezem i ojcem" :)))
            chodzilo mi o odpowiedzialnosc. I tak mi sie wydaje, ze tamten gosciu poprostu
            wszystko zchrzanil a ona niepotrafila tego pozbierac do kupy. Tak juz jest.
            Mysle ze brak wiary w siebie - co to znaczy ze on wszystko zepsul? Nie powinno
            nic znaczyc, moze poza latami, czasem - moze w tym czasie mogla szukac kogos
            innego?
            Niewiem czemu ona taka pesymistka.
            • quickly Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 02:14
              Mialem taki charakter, ze kazdego pogrzebu potrafilem zrobic niezle jaja.
              Zawsze byle, chca niechcac dusza towarzystwa. Tak bylo do czasu jak
              mnie "kopnelo"... Zabolalo niemilosiernie.

              Poczulem i zrozumialem co to znaczy bol… Gluchy, tepy, nieprzemijajcy…

              Nawet teraz jak o tym pomysle, czuje atmosfere tamtych dni.

              Pozniej bylo roznie, ale zycie ma to do siebie, ze z uplywem czasu skutecznie
              przytepia pamiec.

              Tak bedzie i z Ela. Pozna kogos i pomysli sobie, ze tak naprawde nigdy
              przedtem nie czula tak, jak wlasnie czuje to teraz. I zacznie usmiechac sie do
              ludzi i swiata, i zapomni o swoim bolu…

              • diavolo6 Re: co Ty quickly opowiadasz... 12.06.03, 05:51
                znalezc, zjebac i zapomniec. Tak my to widzimy.
    • Gość: Ela Re: moj swiat sie zawalil IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 17:27
      dziekuje wszystkim za odzew, za slowa otuchy. Coz macie racje, kiedys znowu
      zaczne zyc normalnie, bol minie ale czy bede ta sama osoba co kiedys? chyba juz
      nigdy, tamta Elzbieta odeszla na zawsze.Tamta radosc zycia nie wroci. Czy po
      takim ciosie zadanym przez ukochanego mezczyzne jeszcze komus tak bardzo
      zaufam, oddam cala siebie bez reszty.... watpie
      • ja_nek Re: moj swiat sie zawalil 12.06.03, 21:49
        To będzie ta sama Ela, tylko mądrzejsza i bogatsza w doświadczenia. Tylko od
        Ciebie zależy jak bardzo zmienisz się na "anty" wobec mężczyzn. Pamiętaj, aby
        nie generalizować. Najlepiej, kiedy uda się zachować jak najwięcej tamtej Eli
        po korektach (mam na myśli te wspomniane w pierwszym zdaniu listu)

        Pozdrawiam
        janek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka