Dodaj do ulubionych

Miłość niepełnosprawnych

IP: *.echostar.pl 14.07.03, 15:17
Hej!!!

Mam pytanko? Co myślicie o miłości osób niepełnosprawnych. O związkach takich
osób z ozobami sprawnymi i innymi osobami niepełnosprawnymi. Chodzi mi o
niepełnosprawność fizyczną. Sam jestem osobą na wózku inwalidzkim i moja
dziewczyna także. Dobrze się dogadujemy ale czasami pojawiają się czyjeś
pytania czy to ma sens i przyszłość. Mam pytanie czy ktoś z was byłby wstanie
zaangażować się w taki związek. Pytam gdyż sam byłem kilka razy zakochany w
sprawnych dziewczynach i zawsze słyszałem to samo "Jesteś fajnym facetem i
kolegą ale zostańmy tylko przyjaciółmi". Nie wiem czy kobietom chodzi głównie
o seks? Ale przecież niepełnosprawność tego nie wyklucza. Właśnie. Co
myślicie na temat seksu osób niepełnosprawnych. Wiem że trochę to dziwne
pytania ale mamy międzynarodowy rok osób niepełnosprawnych i chciałbym
poruszyć ten temat. Ja mój "Świetlisty promyczek" znalazłem blisko siebie
mimo, że szukałem gdzieś daleko. Wydaje mi się że tylko Ona rozumie mnie
najlepiej gdyż sama jest w podobnej sytuacji. Nie wiem natomiast czego boją
się osoby sprawne w takich związkach. Jeśli macie jakieś obawy to chciałbym
je także poznać. Spytacie po co, skoro jestem szczęśliwy w zwiąku? Chcę je
poznać, gdyż mam wielu także samotnych kolegów którzy są niepełnosprawni i
czasami pytamy się nawzajem przy piwku, dlaczego tak jest. Niestety ja nie
znam obaw osób sprawnych dlatego pytam was. Mam nadzieję, że ktoś odpisze.

Narka
Obserwuj wątek
    • von-koza Re: Miłość niepełnosprawnych 14.07.03, 16:03
      Przede wszystkim to bardzo ważne, budujące jest to co piszesz o tym, że
      niepełnosprawność nie zamyka drogi do miłości i bycia razem. Myślę, że Twój
      przykład może być dla wielu w podobnej sytuacji źródłem ogromnej otuchy i
      nadzieji. Nie tylko zresztą dla nich. Pokazujesz jak na przekór wszystkiemu
      umielście szukać i znaleźliście tak każdemu potrzebną miłość. To naprawdę
      wielka rzecz i na pewno możecie być z siebie bardzo dumni.
      Jesli chodzi zaś o odpowiedź na Twoje pytanie to niesłychanie delikatna sprawa.
      Sądzę, że ogromny wpływ może tu mieć presja rodziców, znajomych itd. Poza tym
      obawa przed utrudnieniami wiążącymi się ze związku z osobą niepełnosprawną,
      konieczność opieki, pewne ograniczenia chociażby na płaszczyźnie seksualnej.
      Pamiętaj jednak, że to nie wyklucza, a tylko ogranicza możliwość związku między
      osobą niepełno i w pełni sprawną. Myślę, że jest wielu dla których fizyczna
      ułomność drugiej osoby nie jest najważniejsza.
      Serdecznie pozdrawiam,
      P.S. Nie zadawajcie sobie takich pytań w stylu "czy to ma sens?", bo to one go
      nie mają.
      • ja_nek Re: Miłość niepełnosprawnych 14.07.03, 16:40
        Ludzie obawiają się trudności w związku z kimś niepełnosprawnym. Każdy z nas
        woli kogoś zdrowego, taki własny egoizm, chęć, aby problemów, pracy z tym
        związanej było jak najmniej. Wygodnictwo? Może.
        Gdybys był sprawny postępowałbyś tak samo.
        Jesteś z dziewczyną również niepełnosprawną, zawsze będziecie się ciut lepiej
        rozumieć.
        Myślę, że kwestię związane z seksem mają charakter drugorzędny

        Pozdrawiam
        janek
      • Gość: Ewa Re: Miłość niepełnosprawnych IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 14.07.03, 16:45
        Mantis, wybacz ze napisze szczerze.
        Zazwyczaj my, pelnosprawni, wobec niepelnosprawnych jestesmy
        hipokrytami. Znam srodowisko niepelnosprawnych z miejsca pracy.
        Oczywiscie ze macie prawo do milosci i przyjazni, jak wszyscy ludzie.
        Znam niepelnosprawna dziewczyne, ktora zakochala sie w pelnosprawnym
        i porzucila swa rodzine (2-je dzieci) dla spelniania nowej milosci(po-
        przednio byla w zwiazku z czesciowo niesprawnym).Uwazam ze jest wyjatko-
        wo odwazna. Mam niepelnosprawna przyjaciolka(tu zaczynam byc szczera) i nasza
        przyjazn musiala oslabnac, bo ja dluzej nie wytrzymywalam wymagan przyjaciolki.
        Podczas wspolnych wakacji bylam na jej uslugi, podawalam , przynosilam,pchalam
        wozek, a ona ani raz nie zaproponowala udzialu we wspolnym gospodarstwie.
        A przeciez przyjazn miedzy innymi jest wymiana, chocby dobrej woli. Potem
        rozmawialam z profesjonalista zdrowia na temat zalamania sie mojej przyjazni i
        dowiedzialam sie( moze to nie zawsze prawda), ze niepelnosprawni maja tendencja
        oczekiwania uslug ze strony pelnosprawnych, mimo, ze pewne czynnosci sami moga
        wykonywac. Podobna opinie potwierdzilo kilka innych osob majacych w codziennym
        zyciu do czynienia z niepelnosprawnymi. Wiec cos w tym chyba jest. Moze chodzi o
        pewne psychologiczne doznanie zadoscuczynienia za posiadane kalectwo?
        Co o tym sadzisz i jak jest w twoim wypadku? Wedlug mnie jest to pewien kluczyk
        do poruszonego tematu
        • Gość: kamyk Re: Miłość niepełnosprawnych IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 01:05
          Ewo Bardzo się mylisz, ze jest coś takiego u niepełnosprawnych
          jak "psychologiczne doznanie zadoscuczynienia za posiadane kalectwo". Osoby
          niepełnosprawne, które tak jak Twoja przyjaciółka o której piszesz w swoim
          liscie, iż nic nie robiła mają wyuczoną bezradnośc. A wyuczyli ich tego ich
          rodzice robiąc wszystko za nich i trzymajac pod kloszem. Ale nie wszystkie
          osoby niepełnosprawne są takie by im usługiwać. Ja Także jestem niepłnosprawny
          poruszam sie wyłacznie na wózku od urodzenia teraz to już 27 lat. i ja przy
          sobie wiele robie sam, poniewaz moi rodzice od najmniejszego mnie uczyli abym
          sam zadbał o siebie. Wiele pomagam innym Pracujuję jako terapeuta zajęciowy w
          pewnym ośrodku z niepełnosprawnymi. I nigdy w życiu nie miałem czegoś
          jak "psychologiczne doznanie zadoscuczynienia za posiadane kalectwo".
    • Gość: gosia Re: Miłość niepełnosprawnych IP: w3cache.GBNet:* / 10.1.2.* 14.07.03, 21:47
      Ja osobiście nie czuje uprzedzenia do osób niepełnosprawnych, wydaje mi się ,
      że miłość to coś więcej niż tylko sex i ciało. Teraz świat pełny jest
      stereotypów, kultu idealnego ciała, diet , siłowni itd . Ludzie często się w
      tym gubią, nie potrafią zdefiniować miłości, szukają coraz to innych doznań
      seksualnych z coraz bardziej doskonałymi partnerkami bądź partnerami. Nie w tym
      rzecz! Gdybym pokochała taką osobę, byłabym z nią do konca zycia, nie uważam
      ludzi niepełnosprawnych za gorszych- pod żadnym wzgledem.
    • Gość: gb Re: Miłość niepełnosprawnych IP: *.toya.net.pl 14.07.03, 23:05
      Dla mnie pytanie jest dość dziwnie zadane. To tak jakbyś kogos zapytał czy
      woli dziewczynę atrakcyjną czy nie. Wszyscy wolą atrakcyjne ale nie wszyscy
      się w nich zakochują. To, jakie relacje zbudujesz sobie z drugą osobą zależy
      od Ciebie, od tego jaki jesteś. Teoretyzowanie na temat który określiłeś,
      niestety zawsze wypadnie na niekorzyść niepełnosprawnych ale to nie znaczy, że
      nie spotka ich miłość :-)
    • white.falcon Re: Miłość niepełnosprawnych 14.07.03, 23:32
      Chyba raczej wyczuwam, o co chodzi Autorowi wątku. O to, że my - pełnosprawni -
      odmawiamy prawa do miłości ludziom innym, niezależnie od tego, czy ta "inność"
      polega na byciu niepełnosprawnym, czy byciu osobą, pochodzącą z innego kręgu
      kulturowego, czy wynikającą z jeszcze innych tzw. różnic. Pełnosprawni stanowią
      większość, a większość jest przyzwyczajona do utartych standardów w wyglądzie i
      w zachowaniu, razi ją, gdy coś odbiega od ogólnie przyjętego schematu, bo
      zmusza do myślenia, do zadania sobie trudu zrozumienia różniącej się od nas w
      czymś osoby. Niewygodna sytuacja, zdaniem, albo w odczuciu, wielu.

      Akurat mam znajomych, którzy są niepełnosprawnymi, sa małżeństwem i są
      wspaniałymi, inteligentnymi, wykształconymi, kochającymi się ludźmi - moimi
      sąsiadami. Niedawno opowiedzieli mi o rzeczy, której doświadczyli od innych
      sąsiadów (mieszkam w bloku-molochu). Dobrze sytuowani Państwo przez inna ich
      sąsiadkę zainteresowali się tym, iż moi znajomi zajmują trzypokojowy lokal i
      zwrócili się do sąsiadki, by pertraktowała z nimi, wręcz przekonała ich do
      zamiany lokalu na ich mniejszy. Argumenty, użyte przez tamtych Państwa,
      wykształcone i, kiedyś sądziłam, inteligentne osoby, w dosłownym znaczeniu tego
      słowa "zamurowały" mnie. Tamci państwo uznali, iż niepełnosprawne osoby z
      pewnościa nie będą mieć dzieci i z pewnościa umysłowo nie dorastają, by je
      mieć!!! Poszłam do tych "inteligentnych" osób zapytać, dlaczego nie
      zainteresowały się mną i moim mieszkaniem, na co uzyskałam odpowiedź, że -
      cytat - "z Pania nie mielibysmy szans, bo Pani jest inteligentna". Rozbrajająca
      szczerość!!!

      Wielu patrzy na niepełnosprawnych jak na ludzi "gorszych", a tak nie jest. Może
      tym swoim wpisem ja osobiście chciałabym przeprosić osoby niepełnosprawne za
      tych, którzy nie myślą, są głupsi od Was i odmawiają Wam prawa do myślenia,
      miłości i wszelkich uczuć, przysługujących wszystkim ludziom na ziemi, jak by
      ich los nie doświadczał. Macie bowiem prawo do wszystkiego na tej Ziemi, a
      głupszych i niemądrych (w tym wymienione przez Autora dziewczyny) poprostu nie
      należy zauważać i mieć nadzieje, że kiedyś dorosną do tego, by być Ludźmi.:)

      Pozdrv.:)
    • elzbieta28 Re: Miłość niepełnosprawnych 15.07.03, 08:52
      Nigdy nie pytaj o sens, on jest zawsze, miłośc jest uczuciem i dotyczy
      wszystkich ludzi,to samo tyczy się życia seksualnego.Przykładem jest znajome
      małżeństwo : on pełnosprawny ona niepełnosprawna ruchowo. Są szczęśliwi, mają 2
      dzieci i chcą byc ze sobą, tak naprawdę od początku do końca.Drugie małżeństwo
      znajome - to głuchoniemi, też doskonale daja sobie radę tam jest i miłość i
      szacunek.Nie pytaj o sens, tylko bądź szczęśliwy - bo o to w życiu chodzi.
      Pozdrawiam
    • Gość: Mantis Odpowiedź twórcy tego wątku. IP: *.echostar.pl 23.07.03, 23:55
      Właśnie stwierdziłem że forum troszkę się rozmyło i mało było odpowiedzi, a ja
      sam nie udzieliłem ich osobom mnie pytającym. A więc pragnę dodać swój
      komentarz do tych które są i podziękować za nie.

      Von-koza napisał, że to piękne iż mimo tych przeciwności znaleźliśmy siebie
      nawzajem. I jest to piękne, ale ta odpowiedź tylko potwierdza moje
      spostrzeżenie, że jednak osoby niepełnosprawne są postrzegane jako coś nowego,
      coś innego. Czy obejrzałby się prędzej za mną całującym się na ulicy z
      dziewczyną na wózku czy za sprawnymi osobami? Czy gdybym napisał że jestem
      osobą sprawną byłoby to też takie piękne? Powiedziałby to takie naturalne.
      Dlatego, że większości osób taka miłość wydaje się strasznie trudna, a wcale
      taką nie jest. Owszem są przeciwności ale od czego ma się przyjaciół?
      Pytanie „Czy to ma sens?” są faktycznie nie na miejscu ale to nie moje
      spostrzeżenia tylko osób sprawnych więc nie mogę ich zmienić.

      Janek napisał że każdy z nas jest po części egoistą i boi się niepełnosprawnych
      i wynikających z tego obowiązków pomocy. I tutaj mamy problem
      postrzegania „nas” osób niepełnosprawnych przez osoby sprawne. Mimo że jestem
      od urodzenia niepełnosprawny nigdy nie czułem się inny i nie chciałem
      nadmiernej pomocy a wręcz ją odpychałem. Janek pyta mnie czy jakbym był sprawny
      nie robiłbym tak samo. Ja kiedyś się zastanawiałem co bym robił gdybym był
      sprawny i doszedłem do wniosku, że z moim charakterem to pewnie bym skończył
      jakąś podrzędną zawodówkę i był pospolitym „blockersem” na osiedlu lub
      skończyłbym jako jakiś rozrabiaka. Jeśli chodzi o seks to chyba nie liczy się
      jak go się uprawia tylko co się czuje. Jeśli obie osoby chcą więcej dać niż
      brać to jest OK. Ja staram się mojej dziewczynie, więcej romantyzmu i miłości
      dawać niż brać. Bo przecież jeśli ona będzie szczęśliwa to i ja będę.

      Kolejny komentarz poruszył mnie dość mocno, ale sam tego chciałem i muszę jego
      autorce podziękować. To jest to co uwielbiam najbardziej. Szczerość, która mija
      się czasami z prawdą. Wiem Ewo, że jeśli to przeczytasz możesz być
      zbulwersowana albo zaskoczona, ale niestety albo miałaś wyjątkowego pecha do
      osób niepełnosprawnych albo nie wszystko dobrze odczytałaś. Jeśli chodzi o tą
      dziewczynę która porzuciła rodzinę z dwójką dzieci dla innego to uważam że jest
      niedojrzała emocjonalnie. Wiem ostre słowa ale niestety takie jest moje zdanie.
      Jeśli nie jest się pewnym swoich uczuć to nie zakłada się rodziny i nie miesza
      się w to dzieci. Jeśli potrafiła odejść od swojego mężczyzny to znaczy że albo
      się mocno zauroczyła w tym „nowym” albo nie kochała swego „starego”. Nie jest
      mi żal tego faceta który został z dziećmi mimo, że jak piszesz był
      niepełnosprawny, bo znaczy, że nie umiał zadbać o dziewczynę skoro było jej
      łatwo odejść. Żal mi tych dzieci, które będą pozbawione normalnej rodziny a
      niepełnosprawny facet z dziećmi ma małe szanse (moim zdaniem) na znalezienie
      nowej żony.
      Ale nie to mnie tak zbulwersowało. Sorry, że to powiem ale nie rozumiem Twojej
      przyjaźni z tą dziewczyną i tego czego oczekiwałaś od niej. Albo ona jest
      przyzwyczajona do brania albo ty za wiele dajesz i się litujesz nad osobą
      niepełnosprawną. Moja dziewczyna jest chora na zanik mięśni i nawet zwykłe
      uniesienie kufelka z piwem :) jest dla niej dużym problemem. Ale nie prosi o
      pomoc jeśli może coś zrobić sama (np. jeśli szklanka jest na tyle mała że może
      ją unieść). Ja osobiście uważam że robi się dla niepełnosprawnych zbyt mało.
      Ale nie pomocy doraźnej gdzie ktoś chce pomóc w danym momencie. Chodzi mi o to
      że robi się zbyt mało aby te osoby były postrzegane jak inni obywatele naszego
      kraju. Jeśli chodzi o mnie nigdy nie byłem ulgowo traktowany i nie chciałem
      tego. Musze tu wykrzyczeć jedno hasło: NIENAWIDZĘ LITOŚCI. Tak jest nie lubię
      gdy ktoś mówi że jestem biedny bo to on jest biedny, że tak myśli. Dlaczego tak
      mówię? Bo wiele osiągnąłem mimo swego wózka. W tym roku ukończyłem Elektronikę
      i Telekomunikację na Politechnice Poznańskiej i byłem jedynym studentem na roku
      jeżdżącym na wózku. Nie myśl sobie Ewo że miałem przez to lekko. Wręcz
      przeciwnie wykładowcy nie mogli się litować bo ktoś by się poskarżył do
      dziekanatu. Mogę powiedzieć że nie było lekko miałem nawet przedmiot zaliczany
      warunkowo. W tym roku osiągnąłem coś jeszcze tytuł Mistrza Polski w tańcach na
      wózkach w kategorii DUO. Dla mnie jest to powód do dumy bo trenuję taniec tylko
      od 2 lat. Poza tym i tu Cię zaskoczę postanowiłem pomagać innym i stworzyłem
      serwis internetowy dla niepełnosprawnych i udzielam się w Poznańskim Centrum
      Wolontariatu gdzie jako redaktor piszę artykuły do gazety. Może i troszkę mało
      ale czy Ty robisz aż tak wiele? Może się na mnie obrazisz ale uważam, że ktoś
      kto z powodu przyjaźni „leci” do terapeuty po poradę sam jest mocno
      niepełnosprawny. Tylko gorzej bo niepełnosprawny emocjonalnie. Na marginesie
      pytam retorycznie „Co może wiedzieć pełnosprawny terapauta o problemach
      niepełnosprawnych?” Ja zawsze miałem twardy charakter ale cóż życie mnie nie
      rozpieszczało i nie mam temu za złe. Zamiast się użalać patrzę na życie
      optymistycznie i staram się pomagać innym nie pytając czy się odwdzięczą. Ja
      nigdy nie miałem pretensji do społeczeństwa o moje kalectwo, acz miałem jednak
      pretensję dlaczego jestem postrzegany jako ten gorszy. Jeśli mogę coś dodać to
      powiem że osoby sprawne czerpią od niepełnosprawnych optymizm i twardość
      charakteru bo nie jeden na naszym miejscu dawno byy z sobą skończył mysląc że
      jest beznadziejnie. Sam widziałem osoby sprawne które poznawały nasza „paczkę”
      niepełnosprawnych jako cichutkie i zakompleksione osoby a teraz są zupełnie
      inne, bo nabrały wigoru. To tyle jeśli chodzi o Twoje pytania Ewo.

      Gosiu piękne słowa. Dziękuję za nie w imieniu niepełnosprawnych. O to mi
      właśnie chodzi. Bo czy miłość to miłość czy seks dla seksu. Ja uchodzę w kręgu
      swoich znajomych za optymistycznego romantyka i mimo szczerych chęci nie
      potrafię się zmienić i być „macho”. Zresztą moja dziewczyna ewidentnie mi tego
      zakazała jeszcze na długo zanim byliśmy razem. Myślałem że jak będę bardziej
      taki „twardy” to laski na mnie będą inaczej patrzyły. Wydawało mi się, że
      romantyzm jest OK ale już to kobiet nie bawi. Muszę stwierdzić że się myliłem.
      A, że romantyzm mam we krwi (piszę nawet wiersze) to już się chyba nie chcę
      zmieniać. Rada miłosna dla wszystkich, bądźcie sobą i nikogo nie udawajcie a
      znajdzie się ta jedyna. Jedyno „ale”, które mi się nasuwa jest takie, że zawsze
      jest „gdybym pokochała lub pokochał”. Nikt nie chce spróbować bo się boi i nie
      ma odwagi zrobić pierwszego kroku żeby pogadać z niepełnosprawną osobą.

      Temat który porusza gb zahacza o ten, który zaczęła Gosia. Muszę przyznać
      rację, każdy lubi mieć kogoś sprawnego niż niepełnosprawnego i, że serce nie
      wybiera w kim się zakochasz. Jest tylko jeden mały problem. Nigdy u osób
      niepełnosprawnych nie będzie tego początkowego zauroczenia, które pozwoli
      zbliżyć się do człowieka poznać go lepiej. A tylko wtedy istnieje szansa że
      ktoś się w kimś zakocha. Nikt nie patrzy na niepełnosprawnego jako osobę
      wartościową (chodzi mi o pierwsze wrażenie). I to jest właśnie ten minus osób
      niepełnosprawnych. Np. Kobieta patrząca na faceta na wózku widzi „On nie może
      być wspaniałym kochankiem, ojcem, może nie mieć dzieci. Po co mam go bliżej
      poznawać więcej problemów niż plusów”. Niestety kult ciała jest obecnie ogromny
      a uczucia schodzą gdzieś na dalszy plan. Mówię o stereotypach które należy
      łamać a na które my niepełnosprawni mamy niewielki wpływ. Ja staram się je
      łamać będąc w pełni aktywnym i nie siedząc w domu a będąc zwyczajnym
      człowiekiem.

      Właściwie chyba White Falcon rozumie mnie dokładnie o co mi chodzi. Al
      • elzbieta28 Re: Odpowiedź twórcy tego wątku. 24.07.03, 00:59
        Mantis, sporo czasu spędziłam z osobami niepełnosprawnymi,byłam z nimi
        w "Szkole życia", na obozach, miałam na studiach kolegę niepełnosprawnego,
        nigdy nie traktowałam tych ludzi jako innych, obcych potrzebujących litości.
        Oni uczestniczyli w moim życiu, byli dla mnie partnerami, może to być dziwnie,
        ale to Ci znajomi pomogli mi żyć. Wiem, że wielu ludzi nie uznaje ludzi
        niepełnosprawnych za osoby samodzielne i wartościowe, ale zmiana takiego
        postrzegania ludzi niepełnosprawnych wymaga pracy całego społeczeństwa. Twoja
        postawa i praca drąży skałę, tak samo jak drążą ją znajome małżeństwa, o
        których pisałam wcześniej.Pozdrawiam
        • jmx Do Mantisa 24.07.03, 02:54

          No to teraz ja spróbuję wtrącić swoje trzy grosze. Od początku śledziłam
          dyskusję na tym wątku i....

          Moim zdaniem to nie do końca tak, że sprawni patrzą tylko na niesprawność,
          jakiś "defekt", chorobę niepełnosprawnych. Rzeczywiście duzo w takich
          kontaktach użalania się, może nawet litowania ale generalnie nie sądzę, ze to
          wynik tego, ze ktoś patrzy na niepełnoisprawnych jako na tych gorszych ale
          autentycznie im współczuje. Pisanie, że sprawni są tacy, niepełnosprawni owacy
          tez nie do końca ma potwierdzenie w życiu bo i tu i tu zdarzaja sie po prostu
          różni ludzie. Zależy to chyba od wielu czynników, sposobu wychowania, rodzaju
          choroby, ludzi jakich sie spotykało na swej drodze. Wydaje mi się, ze tak samo
          wśród pełno- jak i niepełnosprawnych można spotkać osoby, które się nad soba
          użalają, którzy mają roszczeniową postawę wobec życia i tylko patrzą co może im
          ktoś ofiarować a nie co sami mogą dać innym.

          A co sprawia, że niepełnosprawni są postrzegani jako niepełnoprawni członkowie
          społeczeństwa? Wg mnie jest to strach tych pełnosprawnych. Ludzie na co dzień
          nie mają kontaktu z tego typu osobami. To rodzi obawy, lęki; takie osoby
          to "dziwo", są obce, nieznajome... nie wiadomo jak z nimi rozmawiać, jak się
          zachować, żeby nie urazić, co mówić, w jaki sposób. A dlatego się tak myśli bo
          się ich nie zna... Nie ma okazji, zeby poznać w takim normalnym codziennym
          życiu. Nie mówię tu o ludziach, którzy zajmują się wolontariatem albo zawodowo
          zajmujących sie problemami niepełnosprawnych (lekarze, rehabilitanci itp.). Nie
          spotyka się niepełnosprawnych w sklepie, kościele, na ulicy. Świat
          niepełnosprawnych i pełnosprawnych to dwie enklawy. Owszem przenikające się ale
          jeszcze dużo nam do osiągnięcia normalności, takiej, zeby niepełnosprawny w
          takich zwykłych miejscach nie budził sensacji a był kimś naturalnym i
          zwyczajnym właśnie.

          Natomiast temat miłości pomiędzy niepełnosprawnymi to wg mnie zupełnie odrębna
          sprawa, wynikająca być może z hipokryzji polskiego społeczeństwa. Sprawa
          miłości osób, które odbiegają od kanonu "piękni i młodzi" jest tematem tabu.
          Nie tylko chodzi o miłośc niepełnosprawnych ale także osób chorych (np.
          psychicznie), starszych itd. Ale to już chyba kwestia stereotypów...
          Postrzegania, że ułomności ciała sprawią, że dany człowiek przestanie odczuwać,
          myśleć, tęsknić tak samo jak robi to każdy przeciętny, sprawny człowiek....


          Mam nadzieję, że nie uraziłam Cię tym co napisałam.
          Pozdrawiam i.... troszkę zazdroszczę umiejętności odnalezienia się w codziennym
          życiu. Powodzenia :-)
          • Gość: kamyk Re: Do Mantisa IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 01:26
            "Nie ma okazji, zeby poznać w takim normalnym codziennym
            życiu. Nie mówię tu o ludziach, którzy zajmują się wolontariatem albo zawodowo
            zajmujących sie problemami niepełnosprawnych (lekarze, rehabilitanci itp.).
            Nie
            spotyka się niepełnosprawnych w sklepie, kościele, na ulicy. Świat
            niepełnosprawnych i pełnosprawnych to dwie enklawy."

            JRMX to zależy gdzie miaszkasz ale w kazdym Wielkim mieście np Poznań mozna
            spotakć osoby niepełnosprawne na ulicy, w kościele, w sklepie, mnie można
            spotkać nawet w knajpie, kinie, czy dyskotece. Cześto jestem na Starym Rynku.

            A tak poważnie to jest ich mało może dlatego ze maista w polsce dopiero
            zaczynają myśleć o osobach niepełnosprawnych i w żówim tempie przystosowują
            je do ich potrzeb. Poznań np ma jeszcze za mało tramwaji przystosowanych bo
            tylko jedną linie. autobusy też by się prosiło o wiecej niskopodłogowych. w
            samym Poznaniu Kin czy knajp przystosowanych jest na palcach jednej ręki.
            Wszędzie indziej są schody. Można powiedziedz Ze MULTIKINO I KINEOPOLIS są
            przystosowane. To prawda można ładnie wjechać do sal ale żeby oglądac trzeba w
            pierwszym rzędzie bo tam są dla nas miejsca wyznaczone. Więc jak ma soię
            niepełnosparwny więcej pokazywać jeżeli miasta nie są dostosowane do ich
            potrzeb.
            a podrugie czsto osoby niepełnosprawne mają barierę psychiczną przed
            pokazywanie się puplicznie ponieważ na nich dziwnie patrza się ludzie więc
            pozostają zamknieci w swoich domach. dlatego jest ich tak mało na ulich.
    • Gość: Mantis Kolejne odpowiedzi (White falcon i dla Elżbiety) IP: *.echostar.pl 24.07.03, 12:45
      Cóż dopiero dziś zauwazyłem, że nie wszystko co napisałem zostało na forum
      umieszczone bo tekst był zbyt długi. Więc odpisuję resztę którą wczoraj nie
      zdążyłem wkleić.

      Właściwie chyba White Falcon rozumie mnie dokładnie o co mi chodzi. Ale może
      przez to że w życiu codziennym ma do czynienia z osobami niepełnosprawnymi. Tak
      chodzi mi o te stereotypy o których powiedziała. Chodzi mi o to że ludzie nawet
      wykształceni myślą że my niepełnosprawni jesteśmy głupi nie potrafilibyśmy
      wychować dzieci itp. Ale to upośledza ich w naszych oczach a nas samych obraża.
      Ja skończyłem studia i mimo że nie lubię się chwalić, to z pewnością na swoich
      wizytówkach będę miał przed nazwiskiem mgr inż. I nie dlatego że jestem aż taki
      próżny i dumny z tego, tylko dlatego żeby utrzeć nosa takim ludziom jak
      opisani. Aby nie traktowali mnie jak margines społeczny tylko człowieka
      inteligentnego i normalnego. Muszę Ci podziękować za przeprosiny ale nie musisz
      tego robić. Ty niczego nie zawiniłaś, a ci ludzie którzy tacy są i tak tego nie
      zrozumieją póki w ich rodzinie nie przydarzy się nieszczęśliwy wypadek.

      Muszę nawiązać do ostatniego komentarzu. Tak dziękuję Ci Elżbieto za te słowa .
      Naprawdę jeśli słyszy się, że innym również się udaje to człowiek jest od razu
      radośniejszy i patrzy lepiej w przyszłość. Jako podsumowanie mogę powiedzieć że
      ja mam 26 lat i nigdy jeszcze nie spotkałem dziewczyny która by mnie pokochała,
      to ja podkochiwałem się w nich ale nigdy żadna mi tego nie powiedziała. Do
      czasu. Do czasu gdy z moim promyczkiem, którą do niedawna traktowałem jak swoją
      siostrę, nie poszedłem o krok dalej. Znajomi od dawna mówili że pasujemy do
      siebie. Ale ja nie dawałem sobie szansy. Widziałem masę problemów. Ona jest na
      wózku i ma zanik mięśni a więc chorobę postępującą. Z roku na rok jest słabsza.
      Ja jestem także na wózku ale ręce mam sprawne i stan mojej choroby się nie
      zmienia. Mimo to byli ludzie którzy kiedyś mi pokazali światełko w tunelu i
      zrozumiałem że miłość dwóch osób na wózkach jest możliwa. Wszyscy nasi znajomi
      się cieszą. A my cóż mogę tylko powiedzieć, że wszystko przed nami, ale całując
      się czujemy się jakbyśmy byli jednością. Wszystkim życzę tego uczucia, bo sam
      przez 26 lat myślałem że go nie znajdę. Przyjaźń owszem ale nie miłość. A
      jednak można. Mój promyczek mówi, że nie jestem w tym i owym laikiem choć
      nikogo nie miałem wcześniej a ona ma za sobą pewne doświadczenia. Nie wiem czy
      to prawda ale ja jej wierzę na słowo. Pozostaje mi tylko zakończyć to słowami,
      które rozpoczynają mój wiersz zatytułowany „Miłość”

      Miłość jest jak woda,
      Którą się do kwiatu życia doda.
      Bez niej człowiek usycha,
      A z jej nadmiaru gnije.

      Zapraszam na stronę republika.pl/sonda_poznan
      • Gość: gb :-) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 25.07.03, 18:34
        Mantis, chyba zdajesz sobie z tego sprawę jak wiele posiadasz. Ale może
        jednego nie wiesz - o tym, że jesteś najbardziej sprawnym człowiekiem świadczy
        to, że ciągle szukasz i odczuwasz niedosyt.
        • Gość: gb Re: :-) IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 25.07.03, 19:00
          I jeszcze jedno bo zapomniałam, jestem bardzo powierzchowna...czasami :-)
          Uważasz, że zauroczenie to zachłyśniecie się uroda innego człowieka? Wydaje mi
          się, że to kombinacja różnych jego cech i na pewno nie jest tu decydujący
          oszałamiający wygląd. Jeżeli tylko to miało by znaczenie to czar pryska gdy
          obiekt naszych westchnień otwiera usta... :-) Nie przejmuj sie, ja też się
          staram podążać w tym kierunku.
    • Gość: kamyk Re: Miłość niepełnosprawnych IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 01:53
      Hej Mantis! Na wstępie mojego listu Pozdrawiam Cię serdecznie i gratuluje
      Tobie udanego związku z piękniejszą połową ciebie. a tak poważnie teraz w
      odpowiedzi na Twój list zamieszczony tutaj. ja sam jestem niepełnosprawny od
      urodzenia i poruszam sie wyłacznie na wózku inwalidzkim mam 27 lat i jestem
      bardzo aktywny staram sobie zapewnic do oporu mój czas nie tylko
      przyjemnościami ale także pracą. od 8 miesięcy jaestem z kimś bardzo blisko
      uczuciowo związany. Moja połówka jest osobą pełnosprawną. poznalismy się przez
      czata i postanowiliśmy się spotkać na żywo więc się umówiliśmy i powiem że
      zaiskrzyło mniędzy nami od pierwszego wejżenia. Wiele razy pytałem ją czy wie
      co robi angażujac się w ten zwiazek . Zawsze odpowiadała ze widzi we mnie
      człowieka a nie osobę na wózku inwalidzkim. Powiem Tobie ze zwiazek pomiędzy
      osobą niepełnosprawną i pełnosprawną może jak najbardziej miec miejsce. Trzeba
      tylko wiedziec na co się godzi i ze pewnych rzeczy nie będzie można
      przeskoczyć więc należy je obejśc lub zastąpić innymi rzeczami. Po drugie
      trzeba znaleść odpowiednia osobę która będzie widziec w tobie człowieka a nie
      breka który siedzi na wózku i jest nieszczęśliwy i napewno biedny według jej
      mniemania. Pozdrawiam Cię Mantis.
    • Gość: kasia(studentka) Re: Miłość niepełnosprawnych IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 28.07.03, 12:52
      Witam. Bardzo zaciekawił mnie poruszany temat miłości osób niepelnosprawynych.
      Chciałabym się podzielić z wami moim zdaniem na ten temat. Jestem osobą
      sprawną i od 8 miesięcy jestem związana ze wspaniałym chłopakiem, który
      porusza się na wózku.Uważm, że ludzie niepełnosprawni są naprawdę wspaniałymi
      partnerami potrafią obdarzyć drugą osobę wielkim uczuciem. Na początku
      obawiałam się tego, że nie poradzę sobie z obowiązkami i nie będe umiała pomóc
      mojemu chłopakowi w takich codziennych sprawach, ale moje obawy były
      bezpodstawne,świetnie dajemy sobie rade uważam ze tworzymy razem dobrany
      zespół.Niektóre dziewczyny obawiają się tego, że będą musiały się opiekować
      osobą na wózku przez 24 godziny i tu pojawia się następny mit.Mój chłopak jest
      osobą bardzo aktywną,pacuje ma bardzo ciekawe hobby jest mistrzem Polski w
      tańcu na wózkach ma wielu znajomych i bardzo dużo rzeczy robi sam. Jest
      jeszcze jedna moim zdaniem bardzo ważna rzecz często my osoby zdrowe obawiamy
      się reakcji środowiska na to, że jesteśmy z osobą na wózku ja też kiedyś tego
      się bałam, ale jak się okazało moi znajomi bardzo miło przyjęli mojego
      chłopaka. Napewno zostaje jeszcze problem związany z akceptacją związku przez
      rodziców, ja jestem jedynaczką i mogłoby się wydawać, że rodzice szukają dla
      mnie księcia z bajki i nigdy nie zakcepyują mojego chłopaka Jednak jest
      inaczej rodzice są bardzo zadowoleni, że jesteśmy razem i nie mają nic
      przeciwko naszej znajomości.Zostaje jeszcze jedna kwestia, która bardzo
      ciekawi zdrowe osoby, jak wygląda sex z osobą niepelnosprawną,jeżeli mam być
      szczera jest naprawdę cudownie,wiadomo istnieją pewne ograniczenia, ale jeżeli
      ustali się z partnerem pewne zasady to można naprawdę mieć wspaniałe życie
      seksualne. Wiem, że to, co pisze jest takie doskonałe, że może wydawać się nie
      realne,ale naprawdę tak wygląda nasze życie, owszem czasami też mamy ciężkie
      dni kłócimy się, ale to chyba normalne w związku. Naprawdę nie bójcie się
      związać z osobami niepełnosprawnymi to wspaniali ludzie, których warto
      poznawać i kochać.
    • white.falcon Re: Miłość niepełnosprawnych 28.07.03, 21:03
      Dziekuję, Mantis, za miłe słowa, skierowane do mnie. Nie pomyliłeś się - mój
      pogląd na życie i stosunek wobec osób niepełnosprawnych w znacznym stopniu
      został ukształtowany przez to, że mając opisanych przeze mnie przyjaciół-
      sąsiadów oraz dwie inne przyjaciółki, wprawdzie nie jeżdżące na wózku, ale z
      chorobami wrodzonymi, czyniącymi je niepełnosprawnymi fizycznie, przekroczyłam
      pewna barierę, a ją miałam kiedyś. Chodzi mi o wyżej wymieniony w którymś z
      wpisów nieuzasadniony strach wobec osób niepełnosprawnych, taki, który trochę
      jest podobny do obaw, gdy ktoś daje do potrzymania niemowlaka: "Ojej, żeby to
      dziecko nie skrzywdzić...". Już dawno zapomniałam o tych swoich śmiesznych
      obawach.

      Cieszę się, że znalazłeś swoją Prawdziwą Miłość. To jest bardzo budujące, a w
      obliczu Prawdziwego Uczucia wszystko postrzega się inaczej, prawda? :) Życzę Ci
      z całego serca wiele szczęścia i miłych chwil, choć wiem, że nie wszystkie
      chwile są jednako miłe. Życzę też wytrwałości oraz odwagi, siły i odporności na
      świat, który Cię i Twoją Promyczek nie zawsze zrozumie odpowiednio.

      Pozdrv.:)
    • Gość: Mantis Miłość uskrzydla niepełnosprawnych IP: *.echostar.pl 01.08.03, 00:18
      Wiem że mój wątek na tym forum upada i nic nie poradzę widocznie Ci co mieli
      coś do powiedzenia już powiedzieli (Za co im dziękuję) a reszta wstydzi się
      udzielić głosu w dyskusji. Ja tylko mam jeszcze jedną rzecz do powiedzenia.
      Moim zdaniem miłość uskrzydla, uzdrawia i pomaga być bardziej samodzielnym.
      Ktoś powie że ględzę gupoty. Może i tak ale ja wiem po sobie jak to jest. Jak
      wspomniałem mam 26 lat (4 sierpnia mam urodziny ale to tak na marginesie) i
      dotychczas przez te 26 lat byłem w wielu rzeczach uzależniony od innych. Np. co
      rano gdy wstawałem musiałem korzystać z pomocy matki lub kogoś innego (Nie
      umiałem sobie poradzić z założeniem np. spodni). komuś wydaje się to dziwne ale
      jeśli czytelniku jesteś osobą sprawną to spróbuj założyć spodnie nie stojąc a
      siedząc nie podnosząc tyłka do góry? Ale do czego zmierzam. W ten sposób byłem
      uzależniony od osób trzecich. Piszę byłem bo jakieś dwa tygodnie temu gdu mój
      tato znalazł sie w szpitalu intensywnie myślałem co mógłbym zrobić żeby choć
      moją matkę odciążyć. I nie potrafiłem nic wymyśleć. I moja obecna dziewczyna
      zrobiła coś czego nie udało się zrobić moim rodzicom przez 26 lat. Namówiła
      mnie abym spróbował się sam ubrać. Gdy podpowiadali mi to rodzice nie widziałem
      takiej opcji gdż przerażała mnie możliwość porażki i czas trwania takiej
      czynności. Jednak dziewczyna będąca sama niepełnosprawną doskonale to rozumiała
      i mnie namówiła. A wystarczyło powiedzieć "Wiesz gdy ty będziesz bardziej
      samodzielny będzie nam w przyszłości łatwiej". No i zrobiłem to i już robię i
      będę pewnie tak do konca życia. Cieszę się z tego bo to wielki postęp w moim
      życiu. Przełamałem pewną barierę której sam bym nie pokonał. I z tego też
      przykładu widzę że miłość uskrzydla a może dodaje sił i wiary w siebie. Musze
      tu i teraz podziękować mojej dziewczynie za to. Naprawdę skarbie KOCHAM CIĘ i
      nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. To że czynność ta zajmuje mi codzienie około
      30 minut nie jest problemem bo warto się pomęczyć i mieć satysfakcję że nie
      potrzeba nikogo do pomocy. jest jeszcze jeden aspekt dlaczego to zrobiłem.
      Gdzieś tam w podświadomości krył się wstyd i obawa "Jak poradzę sobie np. gdy
      będę sam na sam z dziewczyną i będę się chciał z nią kochać? Czy i wtedy będę
      potrzebował osób trzecich do pomocy?". Niby naiwne ale puki nie miałem
      dziewczyny, nie myślałem o tym. Gdy ją mam stanęło to pytanie i musiałem je
      rozwiązać. Powiem jedno miłość przenosi góry. Ja swoją już przeniosłem. Myślę
      że to uczucie dodaje sił nie tylko nam niepełnosprawnym ale i innym. Co o tym
      myślicie? Czy macie podobne doświadzenia i robiliście rzeczy których bez
      wsparcia drugiej osoby byście nie zdołali zrobić?? Pozostawiam temat otwarty.

      Może to już ostatni dopisek w tym forum ale mam nadzieję, że nie.
      • elzbieta28 Re: Miłość uskrzydla niepełnosprawnych 01.08.03, 14:56
        Twoje wypowiedzi są piękne i mądre i jednocześnie dotykają życia w sposób
        szczególny. Twoje małe kroczki, przenoszenie gór...są godne podziwu- uczą
        innych jak żyć. Nie tylko niepełnosprawnych, ale ludzi, którzy mając wszystko,
        mają kłopoty ze sobą. Tylko czy oni Twoje listy czytają? Masz rację, miłośc
        uskrzydla dodaje sił, a przede wszystkim pomaga dokonywać rzeczy niemożliwych.
        Tylko tego trzeba po prostu chcieć...a w naszym życiu przyzwyczailiśmy się do
        grzechu - zaniechania. Tak jest lepiej i wygodniej. W moim życiu miłość
        pomagała mi niejednokrotnie, tylko trzeba cały czas o niej myśleć i ją
        pielęgnować w zdrowy sposób. Nie zawsze się to udaje...Dbajcie o siebie...Ty i
        Twój Promyczek...Pozdrawiam
      • Gość: gb Re: Miłość uskrzydla niepełnosprawnych IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 01.08.03, 18:05
        Gratuluję Ci z całego serca Twoich sukcesów i jednocześnie mam prośbę.
        Rozumiem Twój entuzjazm ale oszczędż nam opisu tego, w jaki sposób kochałeś
        się ze swoją dziewczyną (gdy to nastąpi). W pewnych sprawach mężczyzna
        powinien, mimo radości która go rozpiera, zachować dyskrecję :)
        • Gość: Mantis Miłość i dyskrecja IP: *.echostar.pl 01.08.03, 20:31
          Hmmmm widzę że ktoś tu mnie moralizuje ale i dobrze, że są ludzie którzy
          pilnują aby inni nie powiedzieli za dużo. Nie ma obaw na pewno z czytelnikami
          forum taką nowinką się nie podzielę (Co najwyżej mogę powiedzieć czy było
          fajnie czy nie ;)) Zresztą bym dostał po głowie od mojej dziewczyny bo
          powiedziałem jej o tym forum i by przeczytała. Miłość jest w moim odczuciu tą
          wsapaniałą tajemnicą dwóch kochanków, której nikt inny nie ma prawa poznać. To
          wsapniałe chwile (Mam nadzieję). Przez cały ten czas gdy tu piszę różne rzeczy
          staram się poruszyć temat miłości niepełnosprawnych jako ogółu, ale wiem, że
          nic tak nie rozwija rozmowy jak przykłady, więc postanowiłem odsłonić kapkę
          siebie aby inni wiedzieli, iż można zaznać miłości i być romantycznym a tych
          którzy nigdy się z tym nie spotkali przekonać że tacy ludzie jak ja istnieją.
          Może wkrótce nikt się za mną nie obejrzy gdy będę się z mym promyczkiem na
          ulicy całował bo będzie to normalna rzecz? Tego nie wiem i tak naprawdę nie
          wiele mnie osobiście to obchodzi. Ale wiem że są osoby które mają strach
          wynikający z tych właśnie obaw. Mam więc nadzieję że to forum komuś pomogło się
          przełamać lub choćby docenić co mają.
          Na koniec tego wpisu coś osobistego co przedstawia moją wizję miłości, to moj
          wiersz który napisałem pewnego wieczoru a nie jest jedynym poświęconym temu
          wspaniałemu uczuciu.

          Miłość ?!

          M iłość? Ach cóż to znaczy?
          I czy naprawdę wszystko wybaczy?
          Ł atwiej o tym pisać niż zrozumieć,
          O dpowiedź znaleźć i na pamięć umieć.
          Ś miech, tęsknota, całusy, rozmowy, przy świecach kolacja we dwoje,
          Ć wierkanie ptaków podczas spaceru, to miłości wyobrażenie moje.

          • white.falcon Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 20:59
            Życzę Wam, Mantis i Twojej Promyczek, wszystkiego jak najbardziej słonecznego w
            życiu. Jest cudem - odnalezienie prawdziwego wzajemnego uczucia, jest pięknem -
            odwaga jego pielęgnowania, jest ogromna radością - wspólnego przezywania
            kolejnych dni, dzielenia się nimi z bliska osobą, wspólnego doceniania ich
            mozaikowych drobinek codzienności, z których składa się nasz istnienie. Nie
            martw się, gdy pocałujesz swoją Promyczek na ulicy, wiele osób, tak sądzę,
            popatrzy na Was z uśmiechem, myśląc z nutką zazdrości w sercu: "Ale piękne
            uczucie." Tych, co pomyślą inaczej - nie warto zauważać, bo ich odczucia na
            szalach wagi odczuć, ważą tyle, co pyłek, który zostanie zmiecionych przez
            leciutki podmuch sympatii do Was innych ludzi.:)

            Pozdrv.:)
            • grooszek Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:00
              white.falcon napisała:

              co tam, oszczedzmy sobie cytatu. super slowa napisala, i tyle:))) Obiema rekami
              i zebami sie podpisac moge:)
              • Gość: ola Re: Miłość i dyskrecja IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.03, 21:19
                Mantis
                mysle ze duza role odgrywa lek przed dodatkowym zranieniem osoby
                niepelnosprawnej, ludzie sie spotykaja , sa ze soba a czesto i rozstaja i
                wlasnie to rozstanie z taka osoba moze byc duzym moralnym problemem, czesto
                przed jakimis dalszymi krokami moze nas ten strach zatrzymywac.
                Ja nie podjelabym samowolnie , dobrowolnie takiego ryzyka, choc nie wykluczam
                mozliwosci kochania kogokolwiek
                pozdrawiam
                p.s. na co jestes chory?
                • Gość: Mantis Odpowiedź dla Oli IP: *.echostar.pl 01.08.03, 23:33
                  Wiesz Twoja odpowiedź świadczy jednak, że stereotypy istnieją. Myślę tak
                  dlatego iż myślisz, że niepełnosprawny to inny człowiek i nie wolno go ranić i
                  trzeba szczególnie traktować. A cobyś zrobiła gdybyś spotkała swego
                  niepełnosprawnego chłopaka z inną w łóżku? Przecież też móże Cię zranić tak jak
                  inni więc równie dobrz mogłby dostać od Ciebie za to w twarz. I nie ma tu co
                  zastawiać się niepełnosprawnością. Uczucia w ludzkim ciele są takie same
                  niezależnie od sprawności fizycznej. My (niepełnosprawni) tak samo kochamy,
                  płaczemy, zdradzamy, i robimy inne rzeczy. Gdy zobaczysz niepełnosprawną osobę
                  pomyśl że to Ty po jakimś wypadku (Czego Ci broń Boże nie życzę) i pomyśl
                  jakbyś chciała być traktowana. Wiesz kiedyś mi powiedziała jedna dziewczyna z
                  internetu, że też się bała kontaktuz niepełnosprawnymi i porównała te obawy do
                  trzymania dziecka na rękach. Wtedy też człowiek się boi że je skrzywdzi ale po
                  chwili sie przyzwyczaja. ta dziewczyna traktuje niepełnosprawnych bardzo
                  normalnie ale musiała sie przełamać. Chciałbym wiedzieć co Ciebie za strach
                  ogarnia przed takim kontaktem i o jakim ryzyku mowisz że byś go nie podjęła.
                  Jeśli możesz to odpisz bo naprawdę mnie to interesuje, bo być może takie jak Ty
                  obawy mają inni, którzy nie mieli nawet odwagi się tu wpisać.

                  Jeśli chodzi o moją chorobę to jest to przepuklina oponowo-rdzeniowa (spina
                  biffida) inaczej zwana rozszczepem kręgosłupa (Choć tego można też nabawić się
                  w wyniku urazu). Ogólnie polega ona na tym że mam sparaliżowane ciało od pasa w
                  dół. Ciekawe Co teraz myślisz? Napisz mi swoją pierwszą myśl która trafiła do
                  twojej głowy. Choćby była dziwna ja się nie obrażę bo dla mnie nie ma tematów
                  tabu.
              • white.falcon Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:36
                grooszek napisał:


                > co tam, oszczedzmy sobie cytatu. super slowa napisala, i tyle:))) Obiema
                rekami i zebami sie podpisac moge:)

                Dziękuję, grooszku.:) Ja poprostu piszę, co myślę na dany temat, ot tyle.
                Pozdrv.:)
                • grooszek Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:37
                  white.falcon napisała:

                  > grooszek napisał:
                  >
                  >
                  > > co tam, oszczedzmy sobie cytatu. super slowa napisala, i tyle:))) Obiema
                  > rekami i zebami sie podpisac moge:)
                  >
                  > Dziękuję, grooszku.:) Ja poprostu piszę, co myślę na dany temat, ot tyle.
                  > Pozdrv.:)

                  z tym mysleniem to tak troche ostrozniej, bo to nie zawsze jest modne;)))
                  • jmx Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:46
                    grooszek napisał:

                    > white.falcon napisała:
                    >
                    > > grooszek napisał:
                    > >
                    > >
                    > > > co tam, oszczedzmy sobie cytatu. super slowa napisala, i tyle:))) Obi
                    > ema
                    > > rekami i zebami sie podpisac moge:)
                    > >
                    > > Dziękuję, grooszku.:) Ja poprostu piszę, co myślę na dany temat, ot tyle.
                    > > Pozdrv.:)
                    >
                    > z tym mysleniem to tak troche ostrozniej, bo to nie zawsze jest modne;)))


                    Hihi, i głowa może rozboleć ;-)))


                    Grooszku - masz dwa zęby?? ;-D


                    A Mantisowi życzę samych szczęśliwych chwil z Promyczkiem :-)). I sądzę, że
                    takiej miłości jaką żywicie do siebie, żadne nieostrożne słowo czy gest nie
                    zniszczy. Pozdrawiam serdecznie :-)
                  • white.falcon Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:48
                    grooszek napisał:

                    > z tym mysleniem to tak troche ostrozniej, bo to nie zawsze jest modne;)))
                    >
                    Ale pozwala na luksus bycia sobą w każdej chwili i sytuacji. Wygodnictwo przeze
                    mnie przemawia. ;)
                    Pozdrv.:)
                    • grooszek Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:50
                      white.falcon napisała:

                      > grooszek napisał:
                      >
                      > > z tym mysleniem to tak troche ostrozniej, bo to nie zawsze jest modne;)))
                      > >
                      > Ale pozwala na luksus bycia sobą w każdej chwili i sytuacji. Wygodnictwo
                      przeze
                      >
                      > mnie przemawia. ;)
                      > Pozdrv.:)
                      >

                      A ladnie to tak zazdrosc w innych wzbudzac?;))) k...a, nie moge jej jakos
                      odpuscic, bo mnie strasznie bawi:)))
                      • jmx Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:54
                        grooszek napisał:

                        > k...a, nie moge jej jakos odpuscic, bo mnie strasznie bawi:)))

                        Przypominam, że ten post ma tytuł "miłość i dyskrecja" ;-)))))
                        • grooszek Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:55
                          jmx napisała:

                          > grooszek napisał:
                          >
                          > > k...a, nie moge jej jakos odpuscic, bo mnie strasznie bawi:)))
                          >
                          > Przypominam, że ten post ma tytuł "miłość i dyskrecja" ;-)))))
                          >
                          toz dyskretny jestem i nie powiedzialem, kogo mam na mysli;))))
                          >
                      • white.falcon Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 21:56
                        grooszek napisał:

                        > A ladnie to tak zazdrosc w innych wzbudzac?;))) k...a, nie moge jej jakos
                        > odpuscic, bo mnie strasznie bawi:)))

                        Bezwiednie czynione rzeczy nie są karalne. ;)
                        Pozdrv.:)
                        • jmx Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 22:02

                          Hihi, nieznajomość prawa nie zwalnia z jego egzekwowania ;-)))))
                          • white.falcon Re: Miłość i dyskrecja 01.08.03, 22:21
                            jmx napisała:

                            >
                            > Hihi, nieznajomość prawa nie zwalnia z jego egzekwowania ;-)))))
                            >
                            Sąd sądem, a sprawiedliwość i tak będzie po stronie Karguli (jacy by oni nie
                            byli). ;)))
                            Pozdrv.:)
          • Gość: gb Re: Miłość i dyskrecja IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 01.08.03, 20:59
            Mantis, nigdy nie odważyłabym się kogoś, a Ciebie szczególnie, pouczać czy też
            prawić morały. Ale, jak sądzę, poznajesz dopiero życie i w swej ufności do
            swiata, wiele błędów popełnic możesz. To tylko troska, aby Twoja miłość, tak
            piękna, budząca się dopiero do życia, nie została zniszczona nieopatrznym
            słowem czy gestem. Twój wiersz jest przeuroczy. Och....gdyby ktoś tak pisał
            dla mnie....ale cóż, nie wszystkim jest dane przeżywać to, co jest Twoim
            udziałem. Jesteś wybrańcem!
            • Gość: Mantis Re: Miłość i dyskrecja IP: *.echostar.pl 01.08.03, 22:37
              Nie mam żalu do Ciebie o morały. To były miłe ostrzeżenia. lepiej milczeć niż
              kogoś skrzywdzić słowem. Napisałaś że szkoda że nikt tak nie pisze dla Ciebie
              Jeśli chcesz mogę coś dla Ciebie napisać tylko nie wiem co na to mój skarb
              powie. Kiedyś nawet pisywałem wierszyki o dziewczynach poznanych na chacie ale
              to były czasy gdy byłem smutnym samotnym facetem (może smutny nigdy nie byłem
              ale nie byłem tak radosny jak teraz). Wiesz mam jednak te 26 lat i co nieco w
              życiu już przeżyłem ale człowiek i tak uczy się na błędach i jak to mawiają
              niektórzy "Rodzi się głupi i głupim umiera". Mówisz, że niekażdemy jest
              wskazane przeżywać to co jest moim udziałem i że jestem wybrańcem. Cóż może
              masz rację ale poczułem się jak NEO z matrixa "jesteś wybrańcem". Wybrańcem
              jest moj promyczek. Wiesz nikt obcy mi tego nie mowił choć mója "rybka" zawsze
              mi mówiła że jestem wyjątkowy. Może siebie nie doceniam i myśląc że jestem
              zwyczajnym człowiekiem???
              Za te piękne słowa dam Ci tutaj prezencik. To jest mój drugi wierszyk
              poświęcony miłości, który bardzo lubię. Dodam że mój promyczek podlewa mnie tą
              wodą obficie i kwitnę przy niej radością.

              Miłość

              Miłość jest jak woda,
              Którą się do kwiatu życia doda.
              Kwiat wtedy rozkwita i nęci płatkami,
              A w koło tryska swymi kolorami.
              Coraz bardziej i bardziej ładnieje,
              A w koło jakby się cieplej dzieje.
              Lecz gdy nie ma miłości, choć cienia,
              To kwiat się w suchy badyl zmienia.
              Robi się czarny i skręca,
              A swym widokiem do siebie zniechęca.
              Nie usiądzie już na nim żaden z motyli,
              I nikt go już nigdy nie zapyli.
              Uschnie samotnie i zgnije w glebie,
              Będąc przestrogą także dla ciebie.
              Dlatego miłość bierz i miłość dawaj,
              A robić tego nigdy nie przestawaj.
              Bo może to ty ożywisz ten kwiat,
              Który będzie ci wierny przez wiele lat.
              Pij też wodę, bo ktoś inny ci ją dawać może,
              I to ty rozkwitniesz w swoim kolorze.
              Będziecie się wtedy razem wodą dzielić,
              I przez całe życie weselić.
              Nikt wtedy nie uschnie i nie zgnije,
              I całe swoje życie dobrze przeżyje.
              I to już koniec wiersza tego,
              Może wyniknie z niego coś dobrego.
              • Gość: gb Re: Miłość i dyskrecja IP: *.toya.net.pl / 10.0.230.* 01.08.03, 23:04
                Dziękuję, jestem oczarowana :) Pragnę Cię zapewnić, że żyję zgodnie ze
                wskazówkami, które byłeś tak uprzejmy zawrzeć w wierszu. Proponuję jednak
                zakończyć już naszą korespondencję bo czasami coś mimo naszej woli wchodzi nam
                w nawyk od którego trudno sie uwolnić. Poza tym sugeruję abyś więcej czasu
                poświęcał Promyczkowi by nie czuła się osamotniona.
                • Gość: Mantis Re: Miłość i dyskrecja IP: *.echostar.pl 02.08.03, 00:05
                  To ostatnia chyba (mam nadzieję) moja odpowiedź dla Ciebie. Mój promyczek nie
                  jest zaniedbany bo w tej chwili jest na wakcjach. Napisałbym co robi bo to
                  wspanałem zajęcie i jest w tym świetna ale nie powiem bo można by ją po tym
                  rozpoznać a chcę by była tu anonimowa. Powiem tyle, że wraca w poniedziałek a
                  wyjeżdża znów w środę i napewno w poniedziałek i wtorek nie będzie tu moich
                  opisów. A teraz sobie głuchamy smsujemy i tęsknimy. Mogę powiedzieć działa
                  w "branży rozrywkowej". Bardzo ją kocham i czekam na 14 sierpnia gdy pojedziemy
                  na dwa tygodnie na turnus rehabilitacyjny i bedziemy ze sobą 24h na dobę. Miło
                  się z Tobą gawędziło na forum a temat zostawiam otwary. A swoją drogą to forum
                  zaczęło schodzić na tematy poboczne ale świenie, że ludzi chcę się na ten temat
                  wypowiadać. Dziękuję Ci gb za wypowiedzi.
    • white.falcon Re: Miłość niepełnosprawnych 02.08.03, 00:16
      Szanowny Autorze,

      Gdybyś Ty lub Promyczek mielibyście taką ochotę, to proszę napisać do mnie.:)
      Zapomniałam napisać o tym poprostu.

      Pozdrv.:)
    • mantis77 Ciąg dalszy 06.08.03, 13:08
      Dziękuję za odpowiedzi i czekam na następne. Może ktoś z was w czasie tych
      wakacji poznał osoby niepełnosprawne lub nawet się zakochał. Większość osób
      pisało tu o dużej tolerancji ale czy to staje się normą? Jak myślicie? Mam też
      takie pytanie troszkę jakby obok tematu głównego. Znam kilka osób które mają
      niepełnosprawne rodzeństwo, sami będąc osobami sprawnymi i z tego powodu mają
      problem ze znalezieniem partnera. Bo często partner okazywał się nie
      wyrozumiały i mówił "Wiesz byłbym z Tobą ale nie mam ochoty przez całe żeycie
      opiekować się twoją siostrą lub bratem" Czy takie osoby muszą być odrzucane
      przez społeczeństwo. Ja sam mam starszego brata który ma swoją dziewczynę i nie
      widzi ona problemu ale brat poznał ją gdy przestał mieszkać z nami w domu. Co
      sądzicie na ten temat? Wydaje mi się że najbardziej ten problem dotyczy gdy
      jest to rodzenstwo uposledzone umysłowo które samo nie da sobie rady w życiu
      bez opieki. A przeciż rodzice nie są wieczni.
      • Gość: ola Do Mantisa IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.03, 21:12
        sorry za tygodniowe milczenie ale wyjechalam sobie gdzies dalej i dopiero dzis
        przeczytalam ten watek

        co do stereotypow masz 100 % racji to jest stereotyp myslenia ale tacy jestesmy
        w wiekszosci a Ty chciales to wiedziec,

        co mi przyszlo do glowy po przeczytaniu Twojego stanu choroby?
        ze jeszcze nie jest tak zle z Toba masz sprawne rece i sprawny umysl a to jest
        niezwykle cenne,
        ja niepelnosprawnosc traktuje inaczej niz Ty , ja ja traktuje z punktu widzenia
        matki takiego dziecka , dziecka z porazeniem mozgowym i zalezy mi tak samo
        jak Tobie zeby bylo ono traktowane na rowni z innymi dziecmi na rowni z innymi
        ludzmi w przyszlosci, ale ja staram sie i walcze o jego obecnosc w normalnym
        zyciu w zwyklym przedszkolu w normalnej szkole i wiesz co , ma teraz 3
        narezczone a dzieci w przedszkolu traktuja go jak rownego sobie choc sa
        uwrazliwione na jego innosc. Te dzieci zawsze beda patrzec na niepelnosprawnosc
        jak na cos normalnego ale o to trzeba walczyc. Kiedys jedna bardzo madra
        pedagog powiedziala ze niepelnosprawni sa najbardziej potzebnie tym w pelni
        sprawnym i o to powinno sie walczyc o ich obecnosc w kazdym publicznym miejscu,
        w szkole przedszkolu urzedzie, itp
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka