Dodaj do ulubionych

podwójne życie?

16.07.03, 00:13
Nie wiem, jak barzdo romantyczne jest to forum, nie wiem w ogóle co to
romantyzm jest, ale chce Wam wszytskim napisać, że bywa tak:
ktos krzyczy w pustym mieszkaniu tylko dlatego, że jest tak cholernie i
przerażajaco sam. Ktoś drży z bólu, bo straszliwie sie boi, że zwasze juz tak
będzie.
Ten ktos potem wychodzi z domu i jest najsilniejszą, najbardziej towarzyską i
energetyczna osobą pod słońcem.

Znacie taką piosenkę Kayah?:
"A mówili o mnie, że jestem
Silna, nie złamie mnie nic
A nie wiedzieli, że wiecznie
Drżałam na wietrze jak liść"

Ten ktoś czasem pije alkohol i wtedy pisze tak irracjonalne posty jak ten...
Przepraszam
miękka
Obserwuj wątek
    • Gość: Sergiusz Re: podwójne życie? IP: 213.17.172.* 16.07.03, 00:48
      Nie czasem, często. To nie podwójne życie, to maska.
      Ludzie zakładają różne maski, żeby nie pokazać otoczeniu prawdziwego siebie. Bardzo często pod powłoką twardziela, kogoś kanciastego i nieprzystępnego kryje się ktoś całkiem inny - bezbronny, przerażony światem, pragnący ciepła, ale nieraz i arcyciekawy.

      Im dłużej żyję, tym bardziej jestem przekonany że warto zaglądać pod te ludzkie maski, bo czasem po dnimi kryją sie prawdziwe perły.

      MS.
    • ja_nek Re: podwójne życie? 16.07.03, 00:49
      Ktoś mi to niedawno tłumaczył, bo widziałem tylko silną stronę tej osoby.
      Jakże było me zdziwienie, gdy poznałem miękką stronę tej osoby. A tą
      osobę "utwardziło" życie, a jest przecież w środku wrażliwa i normalna...
      Tylko jak takie osoby odróżnić od tych, które takie nie są?

      Pozdrawiam
      janek
      • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:01
        No właśnie... maska... Ale kiedy tej maski już nigdy nie zdejmujemy, nawet
        przed najbliższymi, wtedy jest juz chyga źle...
        Pisze o tym tez dlatego, że od pewnego mężczyzny usłyszałam: "zawsze pociągały
        mnie takie kobiety: silne, zaradne, niezależne". Byłam z nim 9 miesięcy i
        udawałam, że wciaz jestem taka właśnie, z rzadka wychodziła ze mnie mała
        dziewczynka. Uciekłam.
        ja wiem skąd się biora te maski, tzn. wiem skąd mam swoją.
        Ja chcę być "małą dziewczynką", ale ... małych dziewczynek nikt nie kocha...
        miekka
        • Gość: cal.....ka Re: podwójne życie? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 01:15
          to jest prawda - miekka wiec nie warto . Ale mnie zawsze zdziwienie bierze jak
          facet ktory jest oblegany przez twarde kobiety woli pogadac z tymi miekkimi,
          szerymi i to wiele razy sie spotkalam z taka sytuacja. Wystarczy byc szczerym -
          faceci to lubia. A to ze uciekaja - ich problem. Tez bym uciekla i juz.
          (Chociaż?)

          • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:25
            Wiesz... silna i zaradna to nie znaczy nieszczera! Przynajmniej nie w moim
            wypadku. To taka sama "ja"... Po prostu sama się "wciągnęłam" w te grę...
            Energiczna śmieszka, co wszędzie jej pełno, ambitna, pośpieszna... potem juz
            nikogo nie wyprowadzałam z błędu.
            Ludzie mówią mi teraz: jak Ty to robisz? zawsze w dobrym humorze! Na Boga! jak
            się mylą!
            Nie wiem, po co to pisze, przecież to wszystko MOJA WINA!
            miekka
            • Gość: cal.....ka Re: podwójne życie? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 16.07.03, 01:35
              Zawsze w dobrym humorze dla innych - no to calkiem ludzkie - normalka.
              A alkohol..... zrobi swoje i juz tak nie bedzie. Narazie Ty wiesz ze sie
              rozklejasz - i nikt inny Ci nie pomoze bo nie wie i zie wie ze to przez
              alkohol, skutki wychodza pozniej na wierzch. Ale moze to nie alkohol, moze to
              chwilowe zalamanie?
              Sztuczny przymusowy usmiech i wziasc sie w garsc. Obowiazkowo.
    • jmx Re: podwójne życie? 16.07.03, 00:58
      miekka napisała:

      > Nie wiem, jak barzdo romantyczne jest to forum, nie wiem w ogóle co to
      > romantyzm jest, ale chce Wam wszytskim napisać, że bywa tak:
      > ktos krzyczy w pustym mieszkaniu tylko dlatego, że jest tak cholernie i
      > przerażajaco sam. Ktoś drży z bólu, bo straszliwie sie boi, że zwasze juz tak
      > będzie.
      > Ten ktos potem wychodzi z domu i jest najsilniejszą, najbardziej towarzyską i
      > energetyczna osobą pod słońcem.
      >
      > Znacie taką piosenkę Kayah?:
      > "A mówili o mnie, że jestem
      > Silna, nie złamie mnie nic
      > A nie wiedzieli, że wiecznie
      > Drżałam na wietrze jak liść"
      >
      > Ten ktoś czasem pije alkohol i wtedy pisze tak irracjonalne posty jak ten...
      > Przepraszam
      > miękka

      A ja myślę, że każdy po trosze taki jest... Mniej, bardziej ale jest.
      To nie jest podwójne życie - to jak awers i rewers, ciemna i jasna strona
      księżyca...

      Jeśli ten "Ktoś" :-) jest towarzyski i energetyzujący to zarazem jest również
      lubiany... Może warto by było pokazać komuś swoją "drugą stronę", pokonać
      strach, zaufać... Może ktoś w najblizszym otoczeniu jest taki sam...?
      Pozdrawiam :-))
      • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:05

        > A ja myślę, że każdy po trosze taki jest... Mniej, bardziej ale jest.
        > To nie jest podwójne życie - to jak awers i rewers, ciemna i jasna strona
        > księżyca...

        Też kiedys tak myślałam, ale kiedy siedzę w domu sama i zaczynam mówić do
        siebie, zaczynam płakać, wołać i histeryzować... To juz trzecia taka noc. Nogdy
        nie było tak źle (a bywało tragicznie).

        Boję się.
        • delicatesca Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:17
          miekka napisała:

          Jezeli lubisz byc mala dziewczynka to czemu nie chcesz byc z mezczyzna ktory
          takie kobiety lubi? Wtedy nie bedziesz musiala zakladac maski :)
        • jmx Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:22
          miekka napisała:

          >
          > > A ja myślę, że każdy po trosze taki jest... Mniej, bardziej ale jest.
          > > To nie jest podwójne życie - to jak awers i rewers, ciemna i jasna strona
          > > księżyca...
          >
          > Też kiedys tak myślałam, ale kiedy siedzę w domu sama i zaczynam mówić do
          > siebie, zaczynam płakać, wołać i histeryzować... To juz trzecia taka noc.
          Nogdy
          >
          > nie było tak źle (a bywało tragicznie).
          >
          > Boję się.

          "A po nocy przychodzi dzień a po burzy spokój..."
          Nie bój się, w nocy wszystko wygląda dużo gorzej niz ranem.
          A tutaj zawsze znajdą sie ludzie, którzy "porozmawiają" z Tobą :-)))
          Skoro teraz jest tak źle to potem może być już tylko lepiej... Wahadełko się
          odwahnie w drugą stronę.
          • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:31
            Dzięki, ale... to nie chodzi o noc. Chodzi raczej o całe moje życie, które
            skonstruowałam wg jedenj zasady: "umiesz poradzić sobie SAMA!".
            A co do ludzi tutaj... kochani jesteście, ale ja i tak... nie wierzę...
            Nie chcę Wam zajmowac czasu, pijana jestem trochę i ... wszystko ze
            mnie "schodzi". I chyba dobrze.
            Dzięki
            miekka
            • jmx Re: podwójne życie? 16.07.03, 01:37
              Widzisz, po to się ma kryzysy, by z nich wyciągnąć wnioski. Wiesz co jest nie
              tak i .... spróbuj to naprawić.

              Powodzenia i dobrej nocy :-)))
              • ja_nek Re: podwójne życie? 16.07.03, 02:10
                Skąd tyle obaw przed powiedzeniem: "tak naprawdę jestem małą dziewczynką?"
                Niejeden się zdziwi, ale ten i ów będzie zachwycony tą różnorodnością i tym,
                że może Cię podziwiać, za siłę i za to, że może się Tobą opiekować i pomagać.
                Bo to nie są do końca maski, ale okrajana różnorodność i chowana głęboko.
                Awers i rewers, jak mówi Jmx

                Pozdrawiam
                janek
              • krawatko Re: podwójne życie? 19.07.03, 10:08
                jmx napisała:

                > Widzisz, po to się ma kryzysy, by z nich wyciągnąć wnioski. Wiesz co jest nie
                > tak i .... spróbuj to naprawić.
                >
                > Powodzenia i dobrej nocy :-)))
                >

                a ja wole bez kryzysow i wnioskow!
    • Gość: kasia Re: podwójne życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 02:05
      witaj miekka.. och jaki bliski ten Twoj post.. tez wlasnie chodze po scianach
      i w ogole siebie nie rozumiem. i tez wszystko dlatego ze na chwile spod fasady
      kobiety jakze silnej wyszla zraniona dziewczynka. a on nie wytrzymal :((
    • elzbieta28 Re: podwójne życie? 16.07.03, 09:50
      To nie jest podwójne życie, to po prostu jesteś TY. Nigdy nie pozbywamy się
      twarzy dziecka, bo tylko wtedy (najczęściej) czuliśmy się bezpieczni i kochani.
      Pokazuj tą małą dziewczynkę, która jest w Tobie, pamiętaj, że tylko dzieci są
      szczere. A jeżeli Ty nadal się nią czujesz to ta szczerość i ciepło są w Tobie -
      a to dobrze.Pozdrawiam
      • Gość: rachela Re: podwójne życie? IP: *.elsat.net.pl / 10.2.0.* 16.07.03, 10:19
        tylko jak znów byc małym dzieckiem...coz mamy instynkt samozachowawczy dlatego
        tak kurczowo trzymamy sie hasła poradze sobie...i gdzie tu miejsce na twarz
        dziecka które potrzebuje przecierz pomocy, które może byc beztroskie bo zawsze
        ktos o nim mysli ktos sie o niego martwi ktos nad nim czuwa
        Pozdrawiam:)

    • Gość: samowolny Re: podwójne życie? IP: *.*.*.* 16.07.03, 10:36
      "więc pijmy wino drodzy koledzy
      niech smutki prysna w rozbitym szkle
      że nam jest smutno nikt sie nie dowie
      że nam jest smutno lecz nie źle..."
      • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 12:28
        Witajcie w nowym dniu! Nie jest on lepszy, wcale nie... To się nie zmieni z
        dnia na dzień.
        To życie hartuje ludzi, to życie każe sobie "radzić". Ja w którymś momencie
        wręcz postanowiłam: koniec z przewrażliwieniem, nie dam się krzywdzić, dam
        sobie radę sama.
        I dawałam sobie radę, och, doskonale mi szło!! Zakochałam się we własnej
        samotności, samodzielności... I tak to trwało, do czasu... Dziś to, co
        wtedy "życie mi uratowało" (ta samodzielność etc.) mnie pogrąża, bo okazało
        się, że stałam się zwykłym asekurantem i straciłam coś ważnego: ufność w ludzi.
        Czasem dokucza mi to mniej, czasem bardziej - jak teraz. Macie rację to nie
        podwójne życie - to mój wybór. Ale coraz rzadziej pozwalam sobie na "małą
        dziewczynkę" a ona tłumiona i zagłuszana w końcu upomina się o swoje prawa i
        wtedy właśnie... "chodzę po ścianach".
        pozdrawiam
        miękka
        Dziękuję, że piszecie. Miałam wrażenie tej nocy, że ktoś mnie głaszcze o głowie.
        • Gość: Suzanna Re: podwójne życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.03, 12:39
          Aniołek czy Diabełek?


          Którą twarz pokarzesz dzis światu?
          • miekka Re: podwójne życie? 16.07.03, 12:42
            Dziś światu nie pokażę nic. Ani twarzy ani ręki ani nogi!
            A! Ale do pracy iść muszę... Nic nie pokażę, przysięgam milczenie!
            miękka
        • Gość: samowolny Re: podwójne życie? IP: *.*.*.* 16.07.03, 12:45
          miekka napisała:

          Zakochałam się we własnej
          > samotności, samodzielności... I tak to trwało, do czasu... Dziś to, co
          > wtedy "życie mi uratowało" (ta samodzielność etc.) mnie pogrąża, bo okazało
          > się, że stałam się zwykłym asekurantem i straciłam coś ważnego: ufność w
          ludzi.
          >
          spokojnie, wybór samotności nie musi trwać do końca życia. zawsze
          mozna "zmienić zdanie".. nie trzeba trwać w uporze "dam sobie sama rade"
          Powiedz sobie "odpoczełam od drugiej osoby a teraz zmiana"...
          powodzenia
          • Gość: rachela Re: podwójne życie? IP: *.elsat.net.pl / 10.2.0.* 16.07.03, 13:30
            Gość portalu: samowolny napisał(a):

            > miekka napisała:
            >
            > Zakochałam się we własnej
            > > samotności, samodzielności... I tak to trwało, do czasu... Dziś to, co
            > > wtedy "życie mi uratowało" (ta samodzielność etc.) mnie pogrąża, bo okazał
            > o
            > > się, że stałam się zwykłym asekurantem i straciłam coś ważnego: ufność w
            > ludzi.
            > >
            > spokojnie, wybór samotności nie musi trwać do końca życia. zawsze
            > mozna "zmienić zdanie".. nie trzeba trwać w uporze "dam sobie sama rade"
            > Powiedz sobie "odpoczełam od drugiej osoby a teraz zmiana"...
            > powodzenia

            Mysle ze w takiej sytuacji tylko czeka sie na to by moc zmienic zdanie- zeby
            pojawiła sie inna możliwość szansa na inne życie...
            Samotność nie jest zazwyczaj swiadomym wyborem- czesto to koniecznośc i nie ma
            w tym niczyjej winy ot tak po prostu jest.
            Miekka nie daj sie nikomu ani niczemu!!!Pozdrawiam:)))
    • white.falcon Re: podwójne życie? 16.07.03, 20:00
      Mozna wszystko przezwyciężyć, przeżyć, można, by nie prowokować współczucia
      życzliwych Tobie osób i "uciechy" nieżyczliwych, zakładać uśmiech na twarz i
      dobry humor na pokaz, a to, co wewnątrz kipi - zostawiać dla siebie. Można, ale
      sama siebie nie oszukasz, bo znasz siebie. Nie rozklejaj się - bywa gorzej. A
      taki stan duszy - cóż można go oswoić, jak niebezpieczne zwierze, zdając sobie
      sprawę, że zawsze w najmniej odpowiednim momencie może Ciebie ugryźć, bo nie
      jest przyjacielem. Można ten stan duszy nauczyć siedzieć na uwięzi, w pewnym
      stopniu - zmusić siebie do akceptacji przebywania z niebezpiecznym intruzem
      razem. Od siebie nie uciekniesz, ale tak, jak zmuszasz siebie do usmiechania
      się i bycia "twardą", zmuś siebie do niepoddawania się. Może świadomość tego,
      że "nie poddaję się, wygrywam" będzie chociaż jakimś jaśniejszym pocieszeniem.

      Pozdrv.:)
      • Gość: leziox Re: podwójne życie? IP: *.ipt.aol.com 16.07.03, 22:40
        Bycie przysłowiowym "twardzielem"niestety męczy i na dłuższą metę jest nie do
        zniesienia.Pozostaje konieczność odreagowania się w jakiś sposób,gorzała nie
        jest tu najlepszym wyjściem,bo potem takie miękko-twarde,wartościowe dziewczyny
        kończą w rynsztoku albo w klubie AA.
        Może zmień pracę,otoczenie,cholera wie,co,ale jakaś rzecz w twojej bliskości
        jest chora i to trzeba wyleczyć.
        • ja_nek Re: podwójne życie? 16.07.03, 23:06
          Prędzej czy później coś pęknie, z czymś sobie nie poradzisz. Najlepiej
          pozostań twardą w pracy, ale w życiu prywatnym poluzuj. Nie udawaj na siłę
          niczego, bo walka z samą sobą jest bez sensu. Trzeba zaakceptować swe
          słabości, nauczyć się z nimi żyć. Tak jest najzdrowiej.

          Pozdrawiam
          janek
          • jmx Re: podwójne życie? 17.07.03, 00:07

            Ale nie nazywajmy pokazywania swego oblicza, zwierzania się za słabość...
          • white.falcon Re: podwójne życie? 17.07.03, 01:09
            ja_nek napisał:

            > Prędzej czy później coś pęknie, z czymś sobie nie poradzisz. Najlepiej
            > pozostań twardą w pracy, ale w życiu prywatnym poluzuj. Nie udawaj na siłę
            > niczego, bo walka z samą sobą jest bez sensu. Trzeba zaakceptować swe
            > słabości, nauczyć się z nimi żyć. Tak jest najzdrowiej.
            >
            > Pozdrawiam
            > janek

            Nie pęka się - człowiek to nie balonik i wiele potrafi przetrzymać. Praca nad
            sobą i lubienie siebie, a przede wszystkim - jak najmniej udawania, załatwiają
            sprawę skutecznie. Nikt nie jest ubezpieczony od gorszych dni, napadów chandry
            i zniechęcenia. Jeżeli pozna się tego "zwierza", to mozna przewidzieć, gdy
            zaczyna nam szczerzyć zęby, by kąsnąć. Wtedy należy przedsięwziąć środki
            zapobiegawcze, opracowane według swojego "ja" i je zastosować, albo pójść i
            wypłakac się w poduszkę.:)

            Pozdrv.:)
            • ja_nek Re: podwójne życie? 17.07.03, 13:06
              Ja mam wrażenie czegoś innego. Autorka wątku próbuje być kimś innym niż w
              środku jest. A tak się nie da. TO nie jest kwestia tego, że ona ma chandrę, ale
              czegoś mocniejszego mającego źródła w oszukiwaniu siebie i otoczenia. Trzeba
              powiedzieć przed samą sobą, jaką się jest i nie udawać przed sobą. W pracy
              można zgrywać twardą, ale nie przed sobą i najbliższymi.

              Pozdrawiam
              janek
              • miekka Re: podwójne życie? 17.07.03, 14:07
                > zakładać uśmiech na twarz i dobry humor na pokaz, a to, co wewnątrz kipi -
                >zostawiać dla siebie.
                >taki stan duszy - cóż można go oswoić, jak niebezpieczne zwierze, zdając sobie
                >sprawę, że zawsze w najmniej odpowiednim momencie może Ciebie ugryźć, bo nie
                >jest przyjacielem. Można ten stan duszy nauczyć siedzieć na uwięzi, w pewnym
                >stopniu - zmusić siebie do akceptacji przebywania z niebezpiecznym intruzem
                >razem.

                white.falcon, dzięki, wiem, że intencje miałeś dobrei serdeczne, ale niestety
                jest zupełnie odwrotnie. To, o czym piszesz, to "oswajanie" zwierza itd. to
                jest dokładnie to, czym zajmowałam sie ostatnie kilka lat! I co? Jasne, że
                świetnie mi szło, tłumiłam go w sobie idealnie, gdy wypełzał na powierzchnie,
                robiłam wszytsko, by go zignorować. Ale są takie chwile, gdy "szklanka się
                przelewa". To trwało za długo!!! A teraz ten "zwierz" upomina sie o swoje z
                ogromną siłą. Dlatego to nie jest metoda dla mnie.
                Znacie takie stany, kiedy niby wszystko jest okej, trzymacie się w garści, a tu
                nagle np. ... stłucze się szklanka i... wszystko w Was pęka, wszystko, co
                tłumione wyłazi na wierzch z powodu banalnej szklanki! Klęczy się nad tą
                stłuczoną szklanką czy rozlanym mlekiem i szlocha się, i rozpacza.
                I to jest właśnie ten stan.
                Całe dnie na granicy płaczu, całe dnie ze ściśniętym gardłem, całe dnie z tym
                skurczem w żołądku.
                Ktoś pisał - gorzałka to nie wyjście. Jasne że nie! Nie piję dla odreagowania,
                ale czasem mi się zdarza coś wyhylić z przyjaciółmi. A po alkoholu jeszcze
                mocniej czuję ten ścisk... Dlatego napisałam.
                Boję się, że to nie mija, że to już za długo. Trudno mi zobaczyc
                cokolwiek "przed sobą" jasnego, dobrego. Wszystko napawa mnei panicznym wręcz
                lękiem. Dziś przyjeżdża do mnie mój najlepszy przyjaciel. I co? Boję się!!!
                pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję ja_nkowi - za zrozumienie, bo chyba jest
                najbliżej tego rpoblemu (choć to nie plebiscyt;))
                miłego dnia
                miękka

                • jmx Re: podwójne życie? 18.07.03, 01:11

                  Znamy ten stan bardzo dobrze...
                  Da się z niego wyjść choć jest trudno, najtrudniej chyba uwierzyć w światełko w
                  tunelu - że coś jednak będzie (jest?) dobrego, że nie tkwi się w całkowitej
                  ciemności, z której nie ma wyjścia.
                  Nie bój się przyjaciela - on Ci krzywdy nie zrobi, daj sobie szansę przeżywać
                  takie stany emocjonalne jakie czujesz w danej chwili, przy nim, odetchnij i
                  okaż, ze nie jesteś jedynie maszyną do uśmiechania i bycia "twardą". A obecność
                  bliskiego człowieka może w tym pomóc i dać prawdziwe ukojenie.
                  Powodzenia :-)
                • Gość: cal.....ka Re: podwójne życie? IP: *.media4.pl / 10.5.14.* 18.07.03, 01:39

                  Posluchaj, wiem co Ci jest, i wiem kto Ci moze pomoc. Niestety - mam tyle spraw
                  na glowie, ze niewiedzialabym ktora osoba bys byla ktora bym sprowadzila na
                  Ziemie, (juz mam ich za duzo). Nie ja, tylko moi ludzie.
                  I pomogliby Ci bo tylko tym sie zajmują. Słuchaj - jest wyjście!!!!!!!!!
                  Wystarczy tylko uwierzyc. Mam to pieknie wylozone co i jak, nawet z checia bym
                  sie Tobą zajela sama, tylko musialabys troche poczekac.
                  • psyhiatra Re: podwójne życie? 18.07.03, 07:37
                    Gość portalu: cal.....ka napisał(a):

                    >
                    > Posluchaj, wiem co Ci jest, i wiem kto Ci moze pomoc. Niestety - mam tyle
                    spraw
                    >
                    > na glowie, ze niewiedzialabym ktora osoba bys byla ktora bym sprowadzila na
                    > Ziemie, (juz mam ich za duzo). Nie ja, tylko moi ludzie.

                    he??? Twoje inne wyimaginowane ja? Moja diagnoza - szizofrenia
                    • ja_nek Re: podwójne życie? 18.07.03, 11:36
                      Przyjaciel jest po to, abyś mogła z nim porozmawiać. Przed przyjacielem nie
                      musisz starać się wyglądać tak, albo inaczej.
                      Im dłużej tłumisz to, tym mocniej się to odezwie w przyszłości.
                      Znasz problem, pracuj nad nim, bo jeśli nie zrobisz tego, to posypiesz się przy
                      jakiejś poważnej sprawie i przyjaciel może nie wystarczyć.

                      Pozdrawiam
                      janek
                      • elzbieta28 Re: podwójne życie? 18.07.03, 21:33
                        Podobno - " a po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój", niby wszystko się
                        zgadza, ale...to wszystko występuje w realnym świecie i Ty jesteś realna, bądź
                        sobą dziewczyno i tylko sobą!!!Inaczej zostaną Tobie tylko takie słowa, wiem,
                        ze piękne, ale bardzo smutne...."Jedyne co mam to złudzenia, że mogę mieć
                        własne pragnienia, jedyne co mam to złudzenia...że mogę je mieć" . Żyj, bądź
                        tym co jest w Twojej duszy, tym kim chcesz być. Czyli sobą...
                        Pozdrawiam i życzę odwagi, bo trochę musisz "przemeblować" swoje
                        życie.
                        • Gość: już nie miękka Re: podwójne życie? IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 19.07.03, 11:18
                          Wiem doskonale o czym piszesz miękka. Jestem takim samym przypadkiem, a
                          przynajmniej byłam. Nikt z mojego otoczenia, nawet najbliżsi, moja rodzina, po
                          prostu nikt nie wiedział jaka jestem naprawdę. Też grałam fantastycznie swoją
                          rolę, tylko w samotności pozwalałam sobie na bycie sobą, ale moje depresje
                          zaczęły wymykać mi się spod kontroli, Twój stan świadczy o tym, że w tej chwili
                          przeżywasz to samo. Zaczęłam rozmawiać z przyjaciółmi o moich prawdziwych
                          uczuciach. Niektórzy do dzisiaj nie mogą uwierzyć w to, co im mówiłam i mówię.
                          Jedno jest pewne - wyszło mi to tylko na dobre. Nikt mnie nie skrytykował, nikt
                          nie odwrócił się ode mnie. Nie spotkała mnie mnie żadna przykrość z tego
                          powodu. Spróbuj być sczera, zacznij od przyjaciół, naprawdę warto. Mnie też
                          trudno było zejść z tego piedestału, na którym mnie postawili, ale szcerze
                          zachęcam, nic złego się nie stało, wręcz przeciwnie - jestem o wiele
                          szczęśliwsza (choć depresje nadal miewam, to nie da się tego porównać z moim
                          poprzednim stanem). Jeśli chcesz to daj znać, moze się zaprzyjaźnimy, nie
                          będziesz musiała przede mną udawać nikogo.
                          Życzę powodzenia w wysiłkach bycia szczerym wiem, że to trudne, ale wierzę w
                          Ciebie.
                          Trzymaj się cieplutko.
                          PÓŁTWARDA.
    • miekka Re: podwójne życie? 26.07.03, 11:15
      Witam,
      powróciłam po dłuższej bieobecności, by wam napisać, że postanowiłam pojechać
      na dłużej do Rodziców - tam właśnie mogę byc małą dziewczynką! Tyle że
      oczywiście teraz, kiedy już wiem, czego chcę nie mogę się ruszyć. Ale pojadę.
      Odpocznę. A później? Pewnie znów będzie tak samo...
      pozdrawiam was wzystkich
      miekka

      ps dziwnie wyszło z tym moim nickiem, bo on nie miał oznaczać tej miękkości, o
      której tu pisaliśmy, przypadkiem wyszło, że pasuje, ale powstał sporo
      wcześniej;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka