Dodaj do ulubionych

adwokat diabła

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 11:37
zdarza wam się nim być?

ktoś zdradza i czyni was swoimi wspólnikami a wy uwiedzeni jego obietnicami
miłości, godzicie się na współudział w oszukiwaniu (żony, męża, dziewczyny,
partnera)...

ktoś chce nelegalnie zarobić a wy wspieracie go bagatelizując wymiar
szkodliwosci czynu...

ktos wkleja na stronach internetowych cudze spreparowane zdjęcia by mu
zaszkodzić a wy śmiejecie się z niewinnego dowcipu...

co dalej?
Obserwuj wątek
    • Gość: volume Re: adwokat diabła IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.07, 11:42
      No dalej to chyba piekło..;)
      • dziewczyna.z.bagien Re: adwokat diabła 18.10.07, 11:43
        Piekło to inni...
      • dziewczyna.z.bagien Re: adwokat diabła 18.10.07, 11:44
        ...a czasem to my.
        • Gość: Aa Asleep_alien Wife words IP: *.centertel.pl 18.10.07, 18:02
          "Wam sie z tego dobrobytu we lbach poprzewracalo"
          • Gość: Aa Dla jasnosci IP: *.centertel.pl 18.10.07, 18:18
            mnie tez miala na mysli.
    • facettt nie! 18.10.07, 18:30
      Gość portalu: ludzik napisał(a):

      > zdarza wam się nim być?
      >
      > ktoś zdradza i czyni was swoimi wspólnikami

      sam zdradzam, wiec nie musze i nie lubie posilkowac sie
      wspolnikiem :)))
      • duszka2 Re: nie! 18.10.07, 19:21
        możliwe jest zdradzanie w pojedynkę?
        • facettt tak! 18.10.07, 22:44
          gdy obiekt pozadania jest Ofiara, ktora niczego nie wie
          i niczego sie nie domysla :)))
          • duszka2 Re: tak! 19.10.07, 07:09
            aha czyli nie wie, ze zdradza własnego meza/zone...ciekawe, można odurzyc czymś
            ale i tak prędzej czy później oprzytomnieje;-)
            • Gość: ...... Re: tak! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 16:35
              a czym jest dla takiego kogoś zdrada on był nieszczęśliwy ,samotny ,
              niezrozumiany .
              • facettt Re: tak! 19.10.07, 16:46
                A to wtedy jest usprawiedliwiony i calkiem niewinny.
              • duszka2 Re: tak! 19.10.07, 17:53
                pytanie dlaczego był nierozumiany, nieszczęśliwy...itd - może żona tez była
                nierozumiana i tak sobie sami ugotowali taki pasztet, bo nikt nie kiwnął palcem,
                aby coś zmienić, bo zabrakło dobrej woli i szczerej rozmowy...
            • facettt Re: tak! 19.10.07, 16:45
              nie udawaj, ze nie rozumiesz :)

              Ona jest samotna i niewinna, jak Lilija :)
              i nie wie, ze zadaje sie z zonatym i do tego oszustem...

              To tylko on zdradza - w pojedynke :)))
              • duszka2 Re: tak? 19.10.07, 17:50
                czasem trzeba poudawać;-)
                w tym przypadku on zdradza podwójnie - także Liliję, oszustwo to tez forma
                zdrady - niecielesna. Ale jak Lilija sie dowie, zwykle przypadkiem....świadomośc
                maczania palców w zbrodni i tak ją dopadnie;-)
                Swoją drogą nie wiadomo co jest w tym gorsze: kłamstwo czy brak odwagi mówienia
                prawdy czy w ogóle brak dialogu co też sie zdarza.
                • Gość: Aa Dialog IP: *.centertel.pl 19.10.07, 20:19
                  Problem moze powstac wtedy, kiedy dwoje ludzi plci roznych ma cholerna potrzebe rozmowy i dialogu, tylko jest jeden szczegol - kazde z nich POWINNO ROZMAWIAC, ale z kims innym. A tak - to mamy niby na poczatku damsko meska przyjazn (?), a potem wielkie BUM.
                  • duszka2 Re: Dialog 19.10.07, 22:02
                    dlaczego z kims innym?
                    • Gość: Aa Re: Dialog IP: *.centertel.pl 20.10.07, 12:34
                      Nie chce wchodzic w sprawy prywatne, duszko.
                      Przekazanie osobistych informacji nieznanej osobie moze miec fatalne nastepstwa. W jedna i w druga strone. Rodzina, psycholog - tak. Teraz to wiem.
                      a.a.
                      • duszka2 Re: Dialog 20.10.07, 15:07
                        do Aa: oczywiście, ze rozmowa nie powinna sie odbywać z osobami trzecimi, bo one
                        na wszystko patrzą ze swojego punktu widzenia, swoich doświadczeń, swojej
                        mentalności, osobowosci itp. Ale tak napisałeś jakby włączanie osób trzecich
                        było konieczne. Nawet rodzina, psycholog moga zaszkodzić....ale z drugiej strony
                        czasem kompletnie nie umiemy ze sobą rozmawiać, nie chcemy widzieć pewnych spraw
                        co jest widoczne gołym okiem dla kogoś z zewnątrz, nawet nie wchodzacego w
                        szczegóły konfliktu...i wtedy jedno zdanie może wiele znaczyć. pozdr.
                        • Gość: Aa Inteligencja :) IP: *.centertel.pl 20.10.07, 16:35
                          Zgadza sie, osoba trzecia czesto widzi lepiej. Tylko, ze... to tez jest czlowiek i nie zawsze stanie sie wspanialym bezstronnym doradca - sam tez moze miec problemy i zagraja emocje.
                          Nauczony doswiadczeniem uwazam, ze z tym jest tak samo jak z wyprzedzaniem. Wyprzedzaj, kiedy jestes pewien manewru. Jak masz problem, zwierzaj sie tylko tym, ktorym ufasz na 100%.
                          Zeby nie bylo niedomowien - autem jezdze jak przyslowiowy dresiarz :) Troche sie uspokoilem, jak pojawila sie rodzina...

                          pozdr :)
                          asleep
                          • duszka2 Re: Inteligencja :) 20.10.07, 16:55
                            No ba, każdy ma jakieś problemy ...jedni z nich właśnie wychodzą inni włażą i
                            nie wiedzą jak wybrnąć. Bezstronność, obiektywizm w czystej postaci chyba nie
                            istnieje. Ufanie na 100% czasem jest też złudne...pesymizmem powiało ale to z
                            kolei moje doświadczenia;-)
                            • Gość: Aa Na 100% IP: *.centertel.pl 20.10.07, 17:15
                              Oczywiscie skrot myslowy te 100%
                              Ja tez mam jakies tam doswiadczenia :( ...jak kazdy.
                              Stosuje ostatnio zasade, ze jak 3 bezstronne i niezalezne osoby poradza mi to samo, to staram sie do tego stosowac :)
                              • duszka2 Re: Na 100% 20.10.07, 19:39
                                zasadę "trzech świnek" stosuję przy stawianiu diagnozy lekarskiej...jak dwóch
                                potwierdzi diagnozę wcześniejszych...przyjmuje ją...ale nigdy na 100%, kilka
                                zostawiam dla medycyny alternatywnej;-))
                                A jak 3 bezstronne Cyganki w zmowie poradzą Ci włożyc żonę do piekarnika
                                nastepnym razem jak sie pokłócicie? Rozumiem, że bedzie pieczeń?;-)))
                                • greyblue Re: Na 100% 20.10.07, 20:16
                                  Już raz włożyłem żonę do piekarnika - taki "prezent" Jej zrobiłem w roku 10
                                  rocznicy ślubu. Przeżyła.
                                  • duszka2 Re: Na 100% 20.10.07, 21:58
                                    Cyganisz jak zły szeląg;-)
                                    • Gość: greyblue Cha cha cha IP: *.centertel.pl 21.10.07, 13:10
                                      Twoje poczucie humoru - skads mi znane... Juz wiem - popatrzylem w lustro ;)
                                      Wiesz - mojej zonie podoba sie moj nowy nick - powiedziala, ze rzeczywiscie jestem szaroniebieski. Poprzedni nick Jej sie nie podobal - byl zbyt mroczny.
                                      • duszka2 Re: Cha cha cha 21.10.07, 15:53
                                        a tak poważniej to ja mojego meza czasem zamykam na balkonie...gdy nadchodzi
                                        jesień robi się "bardziej ułożony", hehe

                                        ps szary, smutny kica czasem w kapuście nie?
                                        • Gość: Aa Stare dobre malzenstwo IP: *.centertel.pl 21.10.07, 16:00
                                          Tak powazniej, to mam umowe z zona, ze jezeli jeszcze raz taki numer Jej wywine, to wrzucenie mnie do szamba 10m3 bedzie wyrazem Jej litosci...
                                          • duszka2 Re: Stare dobre malzenstwo 21.10.07, 16:07
                                            no to to jak to jest poważne to co jest śmieszne...hmmm;-)
                                            moim zdaniem szanse na przeżycie w szambie sa wieksze niż w piekarniku ale to
                                            zalezy tez od temperatury...i przewinienia.
                                            • Gość: Greyblue Dzis IP: *.centertel.pl 21.10.07, 20:46
                                              Piekarnik... Malzenstwo to naczynia polaczone - lzy zony wracaja do mnie i musze je tez przeplakac, zeby sie to wypelnilo. Oprocz tego sam tez niezle sie poparzylem. Na forum i w realu nie bede juz wracal do przeszlosci - poslucham Waszych rad. Jezeli ktos chcial sie przekonac, ze jestem gnojkiem nie wartym uwagi, to chyba sie postaralem. Wystarczy.

                                              Po wyborach - jedno na pis drugie na po - glosowanie razem, podejscie "na luzie" - w koncu nasza polityka to kolejny kabaret.
                                              • duszka2 Re: Dzis 21.10.07, 20:54
                                                Przeszłośc nalezy spakowac do pudełka z pamiątkami...
                                                "ważne sa tylko dni, których jeszcze nie znamy..."
                                                o słuchaniu rad juz było...z rozwagą
                • facettt Think pink :) 20.10.07, 11:59
                  Ty szukasz dziury w calym, patrzac, co tu (w tym wszystkim)
                  jest najgorsze.
                  ja patrze optymistycznie i pytam - co tu jest najlepsze?

                  I odpowiadam: Milosc z Lilija.
                  A potem niech sie Swiat wali :)))
                  • duszka2 Re: Think pink :) 20.10.07, 15:13
                    Facettt, no bo ja lubię cerować te dziury jak sa załatane szukam
                    kolejnych;-)Takie hobby.
                    A tak poważniej, szukanie zagrożeń to wyobraźnia życiowa, poczucie
                    odpowiedzialności za skutki swoich zachowań. Miłośc bez wyobraźni może kończyć
                    się zawalaniem świata nie tylko swojego...i jakie to szczęście? Bladziutkie,
                    takie trupie kolorki..P;-)
                    • facettt Re: Think pink :) 20.10.07, 18:03
                      eee tam... To katastrofizm, co piszesz, bo skoro Milosc jest slepa,
                      to i tak zadnych kolorow sie nie widzi, a tylko czuje JEJ (Liliji)
                      smak i zapach :)))
                      • duszka2 Re: Ślepiec slepca prowadzi... 20.10.07, 19:46
                        Miłośc jest ślepa dla ślepców;-)
                        A to o czym piszesz to tylko seks, więc o czym tutaj dyskutować....
                        Nigdy nie rozumiem facetów, dla których jedno i drugie to to samo.

                        Głuchoniemy do drugiego głuchoniemego: Pan na ryby? Nie, na ryby. Aaa myślałem,
                        że na ryby.
                        .....;-))
                        • facettt I Nie ma takiej potrzeby :) 21.10.07, 19:50
                          duszka2 napisała:

                          > Nigdy nie rozumiem facetów, dla których jedno i drugie to to samo.

                          primo: - A kto tak powiedzial?
                          secundo: - Mezczyzni nie sa po to, by ich rozumiec,
                          tylko by ich kochac. (odwrotnie zreszta tez.)
                          • duszka2 Re: I Nie ma takiej potrzeby :) 21.10.07, 20:40
                            ano bywa, ze tak mówią, powinienes wiedziec lepiej, bo jestes z tego samego
                            gatunku;-)
                            nie masz potrzeby rozumienia?
                            • facettt musze cie zartwic :) 21.10.07, 21:47
                              wierze w milosc platoniczna i szanuje ja, jesli to komus wystarcza
                              wierze w milosc - ta z seksem

                              i wiem, ze istnieje takze przyjemny seks bez milosci
                              (a tylko z sympatia)
                              • duszka2 Re: musze cie zartwic :) 21.10.07, 22:04
                                wiara to jedno, wiedza to drugie...;-)

                                a jaka kombinacja tych klocków jest the best?
                                • facettt Juz nie musze Cie zmartwic :) 21.10.07, 22:39
                                  Dla kazdego inna...
                                  A zalezy od plci,
                                  pory zycia,
                                  wyznawanej moralnosci i filozofii zyciowej...
                                  a nawet, niekiedy, od przejsciowych humorow :)))
                                  • duszka2 Re: relatywizm jest wymówką 22.10.07, 10:10
                                    wartiant 1. - dla niedowiarków
                                    wariant 2 - dla wierzacych w piękno
                                    wariant 3 - dla niewierzacych w 1 i 2
                                    • facettt relatywizm jest wymówką- a czasem postawa zyciowa 22.10.07, 15:22
                                      1. tak, relatywizm moralny moze byc wymowka, zgoda.
                                      2. Moze byc jednak takze postawa zyciowa,
                                      typowa dla np. intelektualistow, wobec niemoznosci uznania
                                      priorytetu zadnej z roznych (lokalnych) moralnosci i filozofii

                                      3. Konkluzja (co do Twoich uwag 1,3)

                                      - niedowiarek niewierzacy? - to jak maslo maslane :)))

                                      RESUME - a gdy nawet relatywizm bywa wymowka? - To wygodna, no i co?
                                      Odpowiedz, gdyz ciekaw jestem Twojej odpowiedzi
                                      (PS: To nie moj przypadek, ja podpisuje sie pod punktem 2.)
                                      • duszka2 Re: relatywizm jest wymówką- a czasem postawa zy 22.10.07, 15:55
                                        1.2.Moralny czy życiowy relatywizm - jeden pies;-) Nie zgadzanie sie z lokalną
                                        filozofią, np w pracy, to przecież zwykle obrona własnych interesów czy
                                        przekonań a nie wymówka w stylu " nie bo nie", bo mi tak wygodnie, itp. w
                                        przeciwnym razie to nie relatywizm tylko wygodnictwo;-)
                                        3.1- dotyczyło kogos kto jest zwykle słabej wiary we własne możliwości i
                                        atrakcyjnośc, ale niekoniecznie. 3- kogoś kto nie wierzy w miłośc, więc skupia
                                        się wyłącznie na seksie.

                                        Re Resume: to zależy od osób, które w tym uczestniczą. Jeśli wszystkim,
                                        powtarzam wszystkim, a raczej obojgu to odpowiada, skutki uboczne, możliwe
                                        konsekwencje itp to jest ok, ale jeśli ktoś udaje, że zgadza się, kłamie albo
                                        nie interesuje go zdanie drugiej osoby to niestety ślepy zaułek.
                • facettt Re: tak? 21.10.07, 19:56
                  duszka2 napisała:
                  Ale jak Lilija sie dowie, zwykle przypadkiem....
                  świadomośc maczania palców w zbrodni i tak ją dopadnie;-)

                  zapewne... i moze miec nawet (niekiedy) wyrzuty sumienia.
                  jednak formalnie i moralnie - jako ,ze byla nieswiadoma wszystkich
                  okolicznosci - pozostanie NIEWINNA.


                  • duszka2 Re: tak? 21.10.07, 20:50
                    to skąd wyrzut sumienia, znikąd sie nie bierze tylko z poczucia winy;-)
                    • facettt A tak... 21.10.07, 22:46
                      Sumienie odzwierciedla nie tylko poczucie winy, lecz czasem koreluje
                      ze skutkiem niewinnego dzialania, gdy przypadek wplacze Cie w
                      negatywny bieg zdarzen, nie do przewidzenia.

                      Gdy przejade kota na drodze (jadac zgodnie z przepisami), ktory mi
                      NAGLE wyskoczyl pod samochod, mam oczywiscie poczucie winy, chociaz
                      w mysl praw Ziemskich i Boskich jestem niewinny, gdyz absolutnie nie
                      moglem zareagowac, wczesniej go nie widzac.
                      • duszka2 Re: A tak... 22.10.07, 16:09
                        Jaki makabryczny przypadek, brrrrrr. Nie ma przypadków. Koty wpadają pod
                        samochód zwykle 13-stego...;-)))))))Ja komary w pokoju zabijam świadomie i nie
                        mam wyrzutów sumienia, tylko satysfakcję, ot co;-)Czy to znaczy, ze nie mam
                        sumienia?
                        Oczywiście trudno wszystko przewidzieć - to niemożliwe. Zadając sie z kimkolwiek
                        trzeba wylegitymować, sprawdzić stan konta, stan cywilny i datę
                        przydatności;-)Sprawdzić wszystkiego się nie da, wszystkich ryzyk nie da sie
                        wykluczyć czasem nie warto. Warto jednak poznawać innych i mieć wyostrzoną intuicję.
                        • facettt ano, ano... 22.10.07, 16:28
                          bariera jest czas - w tym poznawaniu wszystkich i wszystkiego.

                          dziekuje za przyznanie mi racji,
                          moglabys to jednak zrobic bardziej zrozumiale dla czytelnikow :)))
                          • duszka2 Re: ano, ano... 22.10.07, 18:58
                            nie przyznałam Ci racji dlatego nie jest to może dla Ciebie zrozumiałe...a
                            czytelnicy są jacyś? Nie widzę;-)
                            Brak czasu tez nie jest wytłumaczeniem na relatywizm;-)
                            • facettt Alez przyznalas mi racje :) 22.10.07, 20:52
                              gdyz nie jestes w stanie obalic mojej tezy, ze bedac niewinnym,
                              mozna miec poczucie winy.
                              a nawet najczesciej, je sie ma...

                              a co do czytelnikow, jak dowodza badania GW, kazdy post czyta
                              srednio 6 - 8 osob, nie dajac sladu zewnetrznej reakcji...

                              Dziekuje im, a takoz i Tobie za uwage :)))
                              • osv Re: Alez przyznalas mi racje :) 22.10.07, 21:13
                                Zgadzam sie w 100% ... co do tej niewinnosci !
                                You are welcome!
                                Jestem ta 7- osoba, bez sladow zewnetrznej reakcji!
                                Nie wiem o co chodzi, bo dyskusja za gleboka na dzis...
                                Biore: Think pink!
                                To mi najbardziej pasuje na dzisiaj.

                                Udanego relatywizmu...w punkcie 2 !! ; ))

                                Dobranoc: )
                              • duszka2 Re: Alez przyznalas mi racje :) 22.10.07, 22:47
                                Przeteoretyzowana dyskusja... ale tak, w tej kwestii przyznaje Ci rację. Ale nie
                                przyznaję, że nieświadomość to szczęście dla każdego.

                                Tak trzymajmy sie wersji nr 2.;-))

                                I proszę bardzo;-)
    • luz-ka Re: adwokat diabła 21.10.07, 00:48
      myslę sobie ze w kazdym z nas tkwi żdziebko adwokata d. - czasem jesteśmy
      wmanewrowani czasem sami podejmujemy decyzję o wspieraniu moralnie dwuznacznych
      zachowań ...
      • duszka2 Re: adwokat diabła 21.10.07, 10:27
        W każdym jest trochę dobra troche zła, warto jednak starac się znac proporcje i
        zmieniac je na korzyść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka