Dodaj do ulubionych

zakochalam sie ....on ma zone....

IP: 216.159.250.* 04.02.08, 18:48
help!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • polam5 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 18:53
      ODKOCHAJ SIE NATYCHMIAST I ZA WSZELKA CENE!!!

      Oszczedzisz siebie, jego, jego zone i jego malzenstwo. Czy to zbyt wysoka cena?
      Czy czulabys sie dobrze rojnujac zycie tylu osobom tylko dla zasokojenia
      wlasnych zreszta najprawdopodobniej zludnych doznan?

    • alien02 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:09
      Jedź do Ameryki i znajdź se jakiegoś chłopa w Chicago :)
      • dwausmiechy Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:10
        a czemu w chicago? to w Dublinie juz nie można?
        • ginger43 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:14
          W Dublinie teraz taki tłok, że "marne szanse", a Chicago trochę już
          przebrzmiałe, więcej spragnionych facetów wypatruje młodego narybku
          ze starego świata. Myślę, że to miał nasz kolega na myśli.
          .................................................................
          Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
          przyjemności.
          • dwausmiechy Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:52
            to może od razu do Australi? Tam ponoć największy deficyt płci
            pięknej.. A za to jakie widoki! I diabły tasmańskie są...
            • ginger43 Może deficyt... 04.02.08, 21:56
              Ale bilet drogi i podróż męcząca :( Jak nic z tego nie wyjdzie, to
              taka nietrafiona inwestycja może zrujnować, to spore ryzyko, nie
              każda jest skłonna żeby się tak poświęcić :D

              .................................................................
              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
              przyjemności.
              • dwausmiechy Re: Może deficyt... 04.02.08, 22:05
                Dla diabłów tasmańskich, pustyni, bezdroży i krajobrazów to bym się
                poświęciła. Znaczy, zeby pojechać. Ale żeby zadawać się na co dzień
                z autochtonem... to mogło by być juz zbyt duże poświęcenie:))
          • Gość: Alien02 Kolega mial na mysli IP: *.centertel.pl 05.02.08, 07:12
            Dabliu dabliu dabliu ajpi adress cos tam :)))
            • ginger43 Re: Kolega mial na mysli 06.02.08, 09:54
              Ty to masz pomysły, aż trudno się domyśleć :DDD
              .................................................................
              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
              przyjemności.
              • alien02 Tak samo jak trudno się domyśleć... 06.02.08, 10:18
                ... intencji założyciela lub założycielki (w co wątpię) tego wątku.
                Ciekawe, co by było, jakbym założył wątek "Zakochałem się... ona ma męża",
                zrobiłbym to jako noname "jatezjestemsoba" i w treści napisał "help!!!!!!!".
                ROTFL :)

                Dzień dobry Ginger :)
                • dwausmiechy Re: Tak samo jak trudno się domyśleć... 06.02.08, 10:22
                  help! jest krzykiem rozpaczy wzywającym pilnej pomocy..... najlepiej
                  psychiatrycznej :))
                  • alien02 Ja byłem u psychologa 06.02.08, 10:25
                    Powiedział (powiedziała), że nie zazdrości mi sytuacji i wysłała do psychiatry
                    po leki. Ja tam wolę się męczyć niż żreć jakieś świństwo.
                    To podobno mija - jeszcze mi uzależnienia od leków do szczęścia brakuje.
                    • ginger43 Re: Ja byłem u psychologa 06.02.08, 10:30
                      Czasami mimo pracy nad sobą nie mija samo, trzeba wyczuć moment do
                      kiedy można czekać, jak zajdzie się zbyt daleko powrót jest bardzo
                      trudny.
                      .................................................................
                      Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                      przyjemności.
                • ginger43 Re: Tak samo jak trudno się domyśleć... 06.02.08, 10:28
                  Często trudno się domyśleć intencji piszącego, tak samo jak często
                  widać, że wątek jest swoistą prowokacją. Na szczęście to nie nasz
                  problem, możemy pomyśleć na dany temat, pożartować, albo ominąć,
                  prawo wyboru :)
                  Dzień dobry Gray - szczerze mówiąc jeden z lepszych ostatnio, deszcz
                  pada ale słońce świeci :)))

                  P.S. myślę...

                  .................................................................
                  Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                  przyjemności.
                  • alien02 Moja odp na "Dobra, odbijam piłeczkę" (inny wątek) 06.02.08, 11:00
                    W skrócie chodzi Ci o sieć wzajemnych pseudosymbiotycznych zależności i że
                    adorator też coś bierze - nie tylko daje.
                    Odpowiadam - nie mam profilu adoratora. Wiem dokładnie, czego chcę, w uczuciach
                    jestem "all or nothing". Nie interesują mnie półśrodki, kompromisy itp. Tym
                    bardziej podporządkowywanie się zachciankom kogokolwiek.
                    Rok temu może tak - czegoś mogłem chcieć - dowartościowania? Ubarwienia szarego
                    nudnego życia w kieracie codzienności? Przygody? Pewnie tak.
                    W tym roku widzę, że nie muszę się dowartościowywać, moje życie nie jest wcale
                    szare i nudne, a wszystko zależy od tego, jak Ty postrzegasz otaczającą Cię
                    rzeczywistość. Życie trzeba traktować jako dar. Problem w tym, że człowiek im
                    więcej ma, tym więcej chce. Jest zachłanny i pazerny. To nasza ludzka ułomność.
                    Traci właściwą perspektywę patrzenia na świat. Tylko cierpienie może mu ją
                    przywrócić.
                    Kochanie kilku kobiet/kilku mężczyzn... Tłumaczyłem to żonie, ona popiera moją
                    teorię. Moc ciepła Twojego serca wynosi 100. I możesz to dzielić 50/50, 70/30
                    100/0 - jak tam chcesz. Ale wyżej 100 nie podskoczysz. W jakimś krótkim czasie
                    czujesz, że masz np. 150 i możesz funkcjonować np. 50/50/50. Ale to na krótko i
                    własnym zdrowiem za to zapłacisz. Bo to nie jest za darmo.
                    Oglądałem niedawno dobry film "Patrol" z Kevinem Costnerem - warto. Tam dużo
                    ważnych kwestii jest poruszonych. Wspaniały ratownik, ratuje życie wielu ludzi
                    na morzu. Ale płaci - własnym małżeństwem. Albo - Albo.
                    Każdy pracujący z ludźmi - nauczyciel, psycholog - ma ten problem.

                    Rozpisałem się :)
                    Miłego dnia :)


                    • ginger43 Re: Moja odp na "Dobra, odbijam piłeczkę" (inny w 08.02.08, 11:10
                      alien02 napisał:

                      > W skrócie chodzi Ci o sieć wzajemnych pseudosymbiotycznych
                      >zależności i że adorator też coś bierze - nie tylko daje.
                      > Odpowiadam - nie mam profilu adoratora. Wiem dokładnie, czego
                      chcę, w uczuciach
                      > jestem "all or nothing". Nie interesują mnie półśrodki, kompromisy
                      itp. Tym
                      > bardziej podporządkowywanie się zachciankom kogokolwiek.

                      Nie użyłam określenia adorator, dla mnie adorator kojarzy się
                      z "bawidamkiem", który robi to niejako dla sportu, rozmawialiśmy o
                      uczuciach, a nie gierkach. Jakikolwiek związek - wymaga kompromisów,
                      tak mi się wydaje, bo każdy ma trochę inne potrzeby i upodobania.
                      Pewnie, że nie można dać sobie wejść na głowę, dać sobą kręcić, ale
                      nie można też wymagać, żeby wszyscy, zawsze dostosowywali się do
                      nas - czyż nie? Obie strony muszą szanować swoje potrzeby i uczucia.

                      > W tym roku widzę, że nie muszę się dowartościowywać, moje życie
                      >nie jest wcale szare i nudne, a wszystko zależy od tego, jak Ty
                      >postrzegasz otaczającą Cię rzeczywistość.
                      Nic człowieka tak naprawdę nie dowartościuje, jeżeli sam siebie nie
                      zaakceptuje ze wszystkimi wadami i zaletami. To dowartościowanie
                      będzie tylko pozorne i na chwilę. Co do barwnego życia, każdy
                      pracuje na nie sam - jednym się coś chce robić, inni tylko marudzą,
                      że jest nudno - ot cała tajemnica.

                      >Życie trzeba traktować jako dar. Problem w tym, że człowiek im
                      > więcej ma, tym więcej chce. Jest zachłanny i pazerny. To nasza
                      >ludzka ułomność.
                      Czasami jest to wada, ale czasami jest to zaleta... Takie podejście
                      do życia jest motorem napędowym postępu, rozwoju człowieka. Zależy,
                      w którą stronę ta pazerność jest skierowana.

                      >Traci właściwą perspektywę patrzenia na świat. Tylko cierpienie
                      >może mu ją przywrócić.
                      Jak nic innego nie przywraca jasności myślenia, potrzebny jest taki
                      kubeł zimnej wody na głowę.

                      > Moc ciepła Twojego serca wynosi 100... Ale wyżej 100 nie
                      >podskoczysz. W jakimś krótkim czasie czujesz, że masz np. 150 i
                      >możesz funkcjonować np. 50/50/50. Ale to na krótko i
                      > własnym zdrowiem za to zapłacisz. Bo to nie jest za darmo.
                      Całkiem sensowna ta Twoja teoria.

                      > Oglądałem niedawno dobry film "Patrol" z Kevinem Costnerem - warto.
                      Postaram się pożyczyć ten film.

                      > Rozpisałem się :)
                      Ja też :))))

                      Dzień dobry :)
                      .................................................................
                      Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                      przyjemności.
                      • alien02 Teoria 100 :) 08.02.08, 11:19
                        Dzień dobry :)
                        Tak sobie pomyślałem, że w tym 100 to na wejściu 50 jest zarezerwowane i to stan
                        niezmienny :))) Tak było, jest i będzie. Jeszcze jakieś 30 na dziecko :)
                        Tylko z tymi 20 się bujam :)))
                        • ginger43 Re: Teoria 100 :) 08.02.08, 15:31
                          Myślę, że u kobiet rozkład sił w teorii 100 będzie chyba trochę
                          inny. Mmoim zdaniem na dziecko przypadnie 50, dalej 30-40
                          zarezerwowane, a 10-20 jest luzem. Wydaje mi się, że każdy musi mieć
                          trochę wolnego miejsca w sercu, do wykorzystania według potrzeb w
                          danym momencie. Raz może być skierowane na żonę/męża, kiedy indziej
                          na dziecko, a może się zdarzyć, że zplącze się gdzie indziej.

                          .................................................................
                          Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                          przyjemności.
                          • alien02 Gdzie ja zgubiłem te 10-20% ? :))))))) 08.02.08, 15:40
                            Predator, kurna, oddawaj :)))))))
                            • ginger43 Re: Gdzie ja zgubiłem te 10-20% ? :))))))) 08.02.08, 15:53
                              Znajdzie się, wróci do bazy, kwestia czasu. Chyba połowa już
                              wróciła, czyż nie? :))))) Tylko spokój może Cię uratować! :D
                              .................................................................
                              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                              przyjemności.
                              • alien02 Będzie ok 08.02.08, 16:07
                                Spokój tu nic nie zmienia, czas działa powoli, szacuję, że kilka procent
                                rocznie. Za powoli. Są szybsze metody. Np. wystawić się na zranienie. Każda rana
                                i ból to powrót 1 procentu do mnie.
    • anilana Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:14
      A jak to możliwe że sie zakochałaś, nie powiedział Ci, że jest żonaty?
      Trudna sprawa...
      Rozsądek podpowiada żeby o nim zapomnieć ale serducho i tak zrobi swoje
      Co by nie było powodzenia
    • aga3101 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:15
      OJ MATKO PO CO cI FACET Z PROBLEMEM! jak byś nie mogła sobie znaleśc
      jakiegoś fajnego mężczyzny tylko ze wolnego patrz ilu ich jest na
      świecie
    • majolika25 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:27
      Chyba tu nikt Ci nie pomoże. Sam fakt, że jest żonaty to jeszcze nie koniec
      świata. Ważne jak funkcjonuje jego małżeństwo. Może ma stabilną rodzinę, piękną
      kochającą żonę i urocze dzieci i tylko szuka rozrywki na chwilę. Może jego
      małżeństwo jako takie od dawna nie funkcjonuje, może z żoną łączy go tylko
      wspólne mieszkanie i utrzymanie dzieci. Dobrze gdybyś znała prawdę. Sama wtedy
      powinnaś wiedzieć co zrobić. trzymam kciuki za dobry wybór.
    • z.usmiechem Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:33
      jeśli on Cie kocha, walcz o niego i wspieraj go :))
      • polam5 Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 04.02.08, 21:59
        a on jak juz sie z toba "nakocha" to Ci zrobi to samo co zrobil zonie...to w
        sumie przyjdzie to latwiej bo zonie przysiegal (jesli to cokolwiek znaczy) a
        Tobie nie.....najwyzejh obiecywal...
        • slodka_jola_online Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 09:48
          coś w tym jest. kilka lat temu zakochałam się w żonatym, mieliśmy
          romans, zaszłam w ciążę... oj wiele łez wylałam, bo bał się odejść
          od żony, bał się zrobić jakiś krok. wkońcu jak urodziłam wszystko
          wyszło na jaw (całą ciążę byłam sama) i niby się poukładało...
          zamieszkaliśmy razem... a po pół roku dowiedziałam się że odkąd
          daliśmy sobie szansę to on mnie cały czas zdradzał z "prawie" byłą
          żoną, w czasie gdy podobno odwiedzał dzieci. w tym czasie ponownie
          zaszłam w ciążę i przeżyłam kolejne piekło. gdy dowiedziałam się
          prawdy omal pozbyłam się ciąży. w porę się opamiętałam, wyrzuciłam
          na zbity pysk. od tego czasu minął rok. teraz jakoś nam się układa,
          jest cudownie do momentu gdy jego była nie dzwoni lub nie pisze sms-
          ów, wiecznie z pytaniem a to a tamto, a co ma zrobić z tym i
          tamtym... no wiecznie coś. złośliwie uprzykrza mi życie, a jak
          kiedyś spytałam dlaczego z nim poszła skoro ustaliliśmy że ona nie
          chce z nim być i on jest ze mną... odpowiedziała, że miała frajdę,
          satysfakcję że cierpię i ja i on po ujawnieniu prawdy. więc radzę ci
          szczerze: ZAPOMNIJ! nigdy nie wiesz jak to się potoczy... ja też
          nie planowałam tej pierwszej ciąży. głupia byłam bo się zakochałam i
          straciłam dla niego głowę. żonaty to przekleństwo...zawsze będzie w
          tle ONA była żona. i jeśli to jędza to się zemści i uprzykrzy ci
          życie.
        • z.usmiechem Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 06.02.08, 19:36
          polam5 napisał:

          > a on jak juz sie z toba "nakocha" to Ci zrobi to samo co zrobil
          zonie...to w
          > sumie przyjdzie to latwiej bo zonie przysiegal (jesli to cokolwiek
          znaczy) a
          > Tobie nie.....najwyzejh obiecywal...

          Przemawia przez Ciebie zgorzknienie. Oceniasz, a nie wiesz jak
          wygląda to jego małżeństwo.
          Powtarzam; jeśli się kochają, niech będzie przy nim i wspiera go!
          Dziewczyna, z którą chciałem być rozwodzie na zawsze, miast mnie
          wspierać, tak mnie dołowała i uprzykrzała życie, że po rozwodzie
          wybrałem wolność. Ponoć mnie kochała. Co z tego, że ja ją nadal
          kocham, jak nie potrafimy być ze sobą.
          ;))
          • Gość: Alien02 Kobieta... IP: *.centertel.pl 06.02.08, 20:20
            ...ma byc kochana i czuc sie kochana lecz z drugiej strony facet nie moze pozwolic, zeby weszla mu na glowe. Tak samo z kobieta trzeba postepowac jak z dzieckiem w tych sprawach. Jak braknie milosci - zle. Jak sie rozbestwi - tez zle. Ja tam swoje wiem :)
          • Gość: kituś bajduś oklepane standardy IP: *.chello.pl 06.02.08, 23:06
            tiaaa. stara śpiewka. na bank zona byla okropna, strasznie zle mu
            bylo z nią, on byl z nią wyłącznie dla jej dobra, poświęcał się
            facet wiadomo, zdradzal ją na prawo i lewo tez dla jej dobra.
            tylko bał się jakoś rozwieźć, też dla żony dobra. a jak znalazł
            wystarczająco naiwną kochankę to oszukiwał je obie. dla ich
            dobra, rzecz jasna. a jak kochance sie cierpliwosc i
            przyswajalność oszustw skonczyla i sobie poszła obiecanego rozwodu
            sie nie doczekawszy, tak pan zaczal byc oburzony dlaczego jest taka
            niedobra jesli on był cały czas taki dobry ;-))))
            dobrzy ludzie są w cenie, dużo dobra niosą.
            • Gość: Alien02 Kochanka IP: *.centertel.pl 07.02.08, 07:24
              Stereotyp kochanki to kobieta, ktora chce wyssac z malzenstwa jak najwiecej uczucia i kasy - a nie bawic sie w moralne dylematy.

              Kochanki.

              Nie zapominajcie, ze miedzy malzonkami istnieje wiez i spotykajac sie z mezem posrednio spotykacie sie rowniez z jego zona! CO WIECEJ CZESC ZALET TEGO MEZCZYZNY, KTORE WAM SIE PODOBAJA, SA REZULTATEM POZYCIA MALZENSKIEGO I PRACY JEGO ZONY NAD JEGO CHARAKTEREM.
              I nawet w pozornie rozpadajacych sie malzenstwach wasze szanse na rozwod sa niewielkie. Nie bronie facetow, ktorzy obiecuja kochankom rozwod - oni z reguly klamia.
              • ginger43 Re: Kochanka 07.02.08, 08:22
                No dobrze, a jak nazwać taką, która chce wyssać jak nawijęcej
                uczucia i ma dylematy moralne - chyba takie też się zdarzają?

                Co do "apelu" bardzo słuszne uwagi.

                .................................................................
                Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                przyjemności.
                • alien02 Dylematy moralne 07.02.08, 09:37
                  Tu wchodzimy w obszar trudny, czasem nierozstrzygalny. Czy iść za głosem serca?
                  Czy rozumu? Kiedy jedno z drugim się kłóci?
                  Wiesz Ginger, co chyba jest najważniejsze? Żeby po kilku latach, patrząc wstecz,
                  powiedzieć: gdybym teraz był/była w takiej sytuacji, zrobiłbym/zrobiłabym
                  dokładnie tak samo. To był MÓJ wybór. I stojąc sam/sama przed sobą - nie żałuję,
                  że tak właśnie wybrałem/wybrałam.
                  Dzień dobry :)
                  • ginger43 Re: Dylematy moralne 07.02.08, 10:41
                    alien02 napisał:

                    > Tu wchodzimy w obszar trudny, czasem nierozstrzygalny. Czy iść za
                    głosem serca? Czy rozumu? Kiedy jedno z drugim się kłóci?

                    Ale czy serce nie ma rozumu? Może trzeba iść za tym, które głośniej
                    krzyczy?
                    > gdybym teraz był/była w takiej sytuacji, zrobiłbym/zrobiłabym
                    > dokładnie tak samo. To był MÓJ wybór. I stojąc sam/sama przed
                    >sobą - nie żałuję że tak właśnie wybrałem/wybrałam.

                    To bardzo trudne, w każdej sferze życia, bo nigdy na początku drogi
                    nie wiemy co będzie na jej końcu, albo co spotkamy po drodze. Poza
                    tym nie wszystkich wyborów dokonujemy my sami, czasami życie narzuca
                    pewne kroki.
                    Dzień dobry Grayu :), ale nie dla mnie, bo 6 dzień zmagań Maleństwa
                    z wysoką gorączką zaczyna mnie coraz bardziej stresować :(((

                    .................................................................
                    Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                    przyjemności.
                    • alien02 Powrotu dziecka do zdrowia życzę n/t 07.02.08, 11:55
                      .
                      • ginger43 Obyś wypowiedział to w dobrą godzinę... 07.02.08, 15:50
                        Bo jest marnie - ostre zapalenie gardła i bezosłuchowe zapalenie
                        płuc (na 95%), boję się, żeby się szpitalem nie skończyło :(((( Oby
                        antybiotyk był trafiony, to może choć ta wysoka gorączka spadnie, bo
                        Mała Dziewczynka jest już strasznie wymęczona, aż żałość serce
                        ściska.

                        .................................................................
                        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                        przyjemności.
                        • alien02 To samo nas czeka 07.02.08, 16:36
                          Jak nasze maleństwo pójdzie do przedszkola. Wszyscy nam to mówią. Po prostu, że
                          dziecko niestety musi przez to przejść.
                          Ta zima jest do dupy, bo powinien być cały czas lekki minus, a tu jest lekki
                          plus i zarazki szaleją.
                          Współczuję.
                          • fanka.turystyki Re: To samo nas czeka 08.02.08, 16:41
                            Jakie znowu zarazki? Gdzie te zarazki szaleją? Witaminę C połykam, czosnek jem
                            codziennie i nic mi nie jest, żaden zarazek mi nie straszny.

                            W sumie dobrze, że jest ciepło: ja dzisiaj przebiśniegi na trawniku widziałam, i
                            stokrotki, i bazie na drzewach, i ptaszki wijące gniazda... i wiosna się u mnie
                            robi taka ładna :-)))
                            • ginger43 Wiosna, wiosną, a infekcja grasuje :( 08.02.08, 17:41
                              Wile znajomych osób leży powalonych wysoką temperaturą. Maleństwo
                              dzisiaj trochę lepiej, gorączka spadła trochę, ale siły ją opuściły.
                              Ciebie nie rusza, bo nie chodzisz do przedszkola :PPP, tam chorują
                              seriami, najgorszy jest pierwszy rok! Co dobrego z czosneczkiem
                              zrobiłaś do jedzenia?
                              .................................................................
                              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
                              przyjemności.
                              • fanka.turystyki Re: Wiosna, wiosną, a infekcja grasuje :( 09.02.08, 09:35
                                Niewiasto, jakże ja do przedszkola nie chodzę?! Nie bluźnij ;-PPP
                                W dzisiejszych czasach co druga wyższa uczelnia to przedszkole ;-PPP

                                A z czosnkiem nic dobrego nie zrobiłam, bo zwyczajnie nie mam czasu gotować.
                                Kroję go w drobną kostkę i dorzucam do "suchej karmy".
            • fanka.turystyki Re: oklepane standardy -uzupełnienie 07.02.08, 16:46
              Gość portalu: kituś bajduś napisał(a):

              > na bank zona byla okropna, strasznie zle mu
              > bylo z nią, on byl z nią wyłącznie dla jej dobra, poświęcał się
              > facet wiadomo, zdradzal ją na prawo i lewo tez dla jej dobra.

              Słyszałam kiedyś zwierzenia faceta, który robił to wszystko również dla dobra
              małoletniego syna...

              > tylko bał się jakoś rozwieźć, też dla żony dobra.

              Jak wyżej -dla dobra syna ;-PPP

              > a jak znalazł
              > wystarczająco naiwną kochankę to oszukiwał je obie.

              Niestety, ten nie znalazł kochanki... i nie potrafił zrozumieć czemu kobiety są
              takie złe i niewyrozumiałe... A ja z kolei nie chciałam wspólczuć mu w tym
              kłopocie.
    • fredoo Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 09:57
      Ja to skomentuję dowcipem z dzikiego zachodu.Mamo mówi Mary.John się
      chyba ze mną ożeni.Czy ci się oświadczył? Nie, narazie zastrzelił
      żonę.
    • altinka Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 17:14
      A w tym wołaniu o pomoc to o co chodzi? Ktoś ma:
      - wyrzucić z jego życia żonę i zamazać wszelkie ślady po niej?
      - zrobić ci "pranie mózgu?
      - powróżyć przyszłość?
      - być mediatorem między tobą, tym mężczyzną i jego żoną?
      Bo nie rozumiem.
      • agnes.g Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 17:29
        altinka napisała:

        > A w tym wołaniu o pomoc to o co chodzi? Ktoś ma:
        > - wyrzucić z jego życia żonę i zamazać wszelkie ślady po niej?
        > - zrobić ci "pranie mózgu?
        > - powróżyć przyszłość?
        > - być mediatorem między tobą, tym mężczyzną i jego żoną?
        > Bo nie rozumiem.

        Altinko:)....ja optuję za wyjściem pierwszym, potem drugim, dalej trzecim a jak
        żona wróci to wybieramy wyjście czwarte..

        Acha, i polecam się jeśli do mediowania dojdzie - dziś przeszłam ciężką szkołę
        życia. Rozjuszony klient zaatakował koleżankę - ale nie dałam jej zginąć,
        wypięłam dumnie pierś i zaczęłam z nim negocjacje w efekcie których i wilk był
        syty i owca, znaczy koleżanka, była cała ;P
        • altinka Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 17:51
          agnes.g napisała:

          > Acha, i polecam się jeśli do mediowania dojdzie - dziś przeszłam
          > ciężką szkołę życia. Rozjuszony klient zaatakował koleżankę - ale
          > nie dałam jej zginąć,wypięłam dumnie pierś i zaczęłam z nim
          > negocjacje w efekcie których i wilk był syty i owca, znaczy
          > koleżanka, była cała ;P

          Talent masz, dziewczyno, przez wielkie T. A do tego odważnaś :) Ale
          wybacz, zdradzona kobieta może twego rozjuszonego klienta przebić,
          jak sobie uzurpuje prawa to się może w wymianę słowną nie chcieć
          bawić ... szkoda by Cię było, Agnes
          • agnes.g Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 18:00
            altinka napisała:
            (...)
            Ale
            > wybacz, zdradzona kobieta może twego rozjuszonego klienta przebić,
            > jak sobie uzurpuje prawa to się może w wymianę słowną nie chcieć
            > bawić ... szkoda by Cię było, Agnes

            W takiej sytuacji pomijamy wyjście czwarte, żadnych mediacji - otwieramy ring i
            niech się kobiety leją , piorą, a co. A która zwycięży zgarnia nagrodę...Uch...
            cóż za obrzydliwa wizja...
            ;)

            ...90% naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą.
            • altinka Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 18:12
              agnes.g napisała:

              > W takiej sytuacji pomijamy wyjście czwarte, żadnych mediacji -
              >otwieramy ring i niech się kobiety leją , piorą, a co. A która
              >zwycięży zgarnia nagrodę...Uch...
              > cóż za obrzydliwa wizja...

              "Nagroda" dla "zwycięzcy" :)
              • agnes.g Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 05.02.08, 18:19
                altinka napisała:

                > agnes.g napisała:
                >
                > > W takiej sytuacji pomijamy wyjście czwarte, żadnych mediacji -
                > >otwieramy ring i niech się kobiety leją , piorą, a co. A która
                > >zwycięży zgarnia nagrodę...Uch...
                > > cóż za obrzydliwa wizja...
                >
                > "Nagroda" dla "zwycięzcy" :)

                - tak, cudzysłowia z "ust" mi "wyjęłaś: :)))
    • Gość: sercenadloni Re: zakochalam sie ....on ma zone.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 09:17
      a
      • Gość: sercenadloni Re: zakochalam sie ....on ma zone.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.02.08, 09:19
        a ja zakochałam się w koledze,który ma narzeczoną. Wiem,że mu się
        podobam,ale jest z nią nie ze mną.Co robić ??? mam szansę ?
        • dwausmiechy Re: zakochalam sie ....on ma zone.... 06.02.08, 09:24
          eeeeee...... a dlaczego pytasz nas a nie jego??
          • fanka.turystyki To może odstąpie nieszczęsnym paniom kolegę? 07.02.08, 16:54
            Przystojny, wolny, wykształcony, własne lokum... i inne zalety o których nie
            chcę mówić...

            I zarzucił mi dzisiaj, że ja na facetów jestem obojętna... A to nie tak... To
            wszystko przez te jego zalety i talenty... o których nie chcę nawet mówić
            ;-PPPPPPPPP
            • ginger43 Re: To może odstąpie nieszczęsnym paniom kolegę? 07.02.08, 17:10
              Czyżby zbyt wszechstronny? :PPPP

              .................................................................
              Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
              przyjemności.
              • fanka.turystyki Re: To może odstąpie nieszczęsnym paniom kolegę? 07.02.08, 17:21
                Wszechstronnego kolegę (takiego, że ze wszech stron go dużo) też mam w pracy i
                też do odstąpienia.

                Nawet jestem skłonna zapłacić za to, żeby któreś panie na nich reflektowały i
                żeby mi te dwa pacany nie przeszkadzały pracować...
    • alien02 Widzę że wątek się rozwija, więc może bajeczkę? 07.02.08, 17:10
      Było sobie małżeństwo, dzieci. Facet coraz bardziej wchodził w świat biznesu i
      polityki. Obrastał w piórka. Pojawiła się na boku Wielka Pierd... Miłość, w
      skrócie WPM. Rozwód. Kilka lat minęło. Facet traci pozycję w świecie biznesu i
      polityki. WPM mówi mu: Pa pa Misiaczku, już nie jesteś milutki. Próba powrotu do
      byłej żony. Żona mówi mu: WSNR, co oznacza oczywiście Wierz w Siebie
      Najpiękniejszy Rycerzu.
      Eh... Wzięło mnie po południu na opowiadanie bajek...
      • ginger43 Brzmi jako samo życie, a nie bajka :( 07.02.08, 17:20
        Na szczyt wchodzi się często powoli, ale w jednej chwili można spaść
        na samo dno.
        .................................................................
        Oczekiwanie, że coś miłego się wydarzy, to niemal połowa
        przyjemności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka