zwierz_futerkowy
10.03.08, 11:37
w ten deszczowy poniedziałek.
Spytałaś nasz czy pamiętam pierwszy pocałunek...
Pamiętam.
Powiem więcej; każdy kolejny też jest tym pierwszym,
Fascynujący, nieodkryty... Nie poznany do końca.
Za każdym razem z tą niecierpliwą nieśmiałością.
Pamiętam.
Był wieczór.
Trawa drżała zdenerwowana na wietrze
Który chmur powiekami przymykał
Raz po raz księżycowe oko.
Deszcz bębnił na parasolach,
Stukał i szumiał na szybach
Tajemniczych kocich królestw
- Starych krakowskich kamienic.
W mokrych uliczkach świat wykrzywiał się
Migocząc różnokolorowo.
Ja trzymałem w dłoniach
Najdelikatniej jak potrafiłem,
Twoje rozmarzeniem senne oczy,
Kiedy czerwień zbliżyła się do czerwieni...
Odnalazły się stęsknione serca, biły mocno,
Jakby chciały wyjść z naszych ciał,
Odlecieć z wiatrem w przetrzeń gdzie nie ma czasu.
Otuliliśmy je, rozkołysali
Ramionami do snu.
A pocałunek?
Słodki miał smak.
Pamiętam.
Nie poznałbym go, ani miłośći gdyby nie Ty...
Nie napisałbym nic, nie śnił o niczym, nie tęsknił.
Widzisz, słowa czasem zapadają w otchłań bez echa
Niczym kamień, w studnię zapomnienia.
Ale pocałunek....
Wiesz, czasem gdy tak idę
Pod wiatr nieprzewidzianych zdarzeń,
Mokry od potu lub łez tęsknoty,
Przystanę na chwilę,
Drżąc zdenerwowany na wietrze
Wyciszam swoje myśli, i otwieram dłonie...
Wdycham szalone powietrze.
Daję sercu zawładnąć mną całkowicie.
Pamiętam... pamiętam,
Uśmiecham się i otwieram ramiona;
W nich zawsze jest miejsce dla Ciebie...