Dodaj do ulubionych

Prostytutki...

29.09.03, 02:20
...moze watek, zwiazany z najstarszym zawodem swiata jest srednio
romantyczny, moze zbyt kontrowersyjny, w kazdym badz razie, pytania dotycza
powaznych, moich zdaniem kwesti zwiazanych jakby nie bylo z byciem razem...
oto one:
Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
Czy mozliwe jest ulozyc sobie zycie (dzieci, rodzina) z kobieta, ktora byla
prostytutka?
I najwazniejsze -Czy taka kobieta, bedac w zwiazku, z kims, na kim jej
autentycznie zalezy, przyzna sie, ze byla prostytutka?
Pozdrawiam serdecznie :)
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: Prostytutki... 29.09.03, 08:51
      rosen napisał:

      > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
      Kobiety to najlepsze aktorki, żadna nie da po sobie tego poznać.

      > Czy mozliwe jest ulozyc sobie zycie (dzieci, rodzina) z kobieta, ktora byla
      > prostytutka?
      A czy możliwe jest zapomnieć jej to, że parała się taką profesją? (pomijam tu
      paranie się taka profesją, aby nie umrzeć z głodu lub zbierając na operację dla
      członka rodziny).

      > I najwazniejsze -Czy taka kobieta, bedac w zwiazku, z kims, na kim jej
      > autentycznie zalezy, przyzna sie, ze byla prostytutka?
      Za bardzo się będzie obawiać. Częściej nie powie niż powie. Za dużo do
      stracenia.

      Pozdrawiam
      janek
      • Gość: Belbo2śpiacy Re: Prostytutki... IP: *.acn.waw.pl 29.09.03, 22:19
        ja_nek napisał:

        > rosen napisał:
        >
        > > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
        > Kobiety to najlepsze aktorki, żadna nie da po sobie tego poznać.

        Po facecie blyo by to widac na kilometr bo nie jest najleprza aktorka.. co
        najwyzej aktorem moze byc...

        • messja Re: Prostytutki... 30.09.03, 00:37
          Gość portalu: Belbo2śpiacy napisał(a):

          > ja_nek napisał:
          >
          > > rosen napisał:
          > >
          > > > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
          > > Kobiety to najlepsze aktorki, żadna nie da po sobie tego poznać.
          >
          > Po facecie blyo by to widac na kilometr bo nie jest najleprza aktorka.. co
          > najwyzej aktorem moze byc...
          >

          :)))))
      • meduza4 Re: Prostytutki... 30.09.03, 16:35
        ja_nek napisał:

        > rosen napisał:
        >
        > > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
        > Kobiety to najlepsze aktorki, żadna nie da po sobie tego poznać.

        Tak to prawda -z wyjątkiem mężczyzny żadne inne zwierzę na świecie nie potrafi
        kobiecie dorównać w sztuce aktorskiej :-)))))
    • wirszulka Re: Prostytutki... 29.09.03, 16:23
      A czy ty chciałbyś wiedzieć, że twoja partnerka/żona pracowała jako
      prostytutka? Zniósł byś coś takiego? Może więc lepiej żeby nie powiedziała?
    • Gość: zahedan Re: Prostytutki..lud milutki....... IP: *.protonet.pl 30.09.03, 00:01
      rosen napisał:

      > ...moze watek, zwiazany z najstarszym zawodem swiata jest srednio
      > romantyczny, moze zbyt kontrowersyjny, w kazdym badz razie, pytania dotycza
      > powaznych, moich zdaniem kwesti zwiazanych jakby nie bylo z byciem razem...
      > oto one:
      > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?

      przysłowie arabskie głosic:"trzy rzecza najtrudniej jest rozpoznac;slad ptaka
      w powietrzu,ślad ryby we wodzie i ślad mężczyzna w kobieta"
      > Czy mozliwe jest ulozyc sobie zycie (dzieci, rodzina) z kobieta, ktora byla
      > prostytutka?
      tak,to mozliwe byc

      > I najwazniejsze -Czy taka kobieta, bedac w zwiazku, z kims, na kim jej
      > autentycznie zalezy, przyzna sie, ze byla prostytutka?
      a po co ci to wiedziec
      lepiej zeby ona sie nie przyznawac
      ty teoretyzować czy mieć DYLEMAT?

    • elzbieta28 Re: Prostytutki... 30.09.03, 08:54
      Nie rozpoznasz, chyba że po długości włosów:)) Przyznawać się ? Nie wiem, ale
      chyba nie powinna, bo po co? A może sobie ułożyć życie, mieć rodzinę i być
      dobrą żoną i matką. Pozdrawiam
    • silverbaum ta, z ktora sie kiedys zadawalem 30.09.03, 09:50
      (bardzo milutka, sympatyczna dziewczyna)
      uprawiala ten zawod legalnie, z biedy po prostu.
      Miala dzieci, a maz (bezrobotny) o wszystkim wiedzial.

      2. Rozpoznac sie tego nie da.
      3. Dziewczyna, ktora uprawiala kiedys ten zawod,
      mezowi (nowemu) sie raczej nie przyzna, bo po co?
    • taka_tam Re: Prostytutki... 30.09.03, 10:31
      usłyszałam niedawno historię mężczyzny, który swoją żonę i matkę swojego
      dziecka poznał w agencji towarzyskiej. powiedział, że tak oddanej kobiety życzy
      wszystkim facetom... ja jestem zwolenniczką szczerości, więc na twoim miejscu
      wolałabym to wiedzieć. poprozmawiałabym szczerze i zapytała wprost o dręczące
      mnie podejrzenia. nie oczekuj, że ona sama ci o tym opowie. prawdopodobnie
      chciałaby od tego uciec, zapomnieć... kwestia jest taka: czy ty byłbyś w stanie
      udźwignąć taki ciężar jej przeszłości? czy nie wykorzystywałbyś tej wiedzy
      przeciwko niej w trudnych momentach? a czy taki zwiazek ma szanse? jest
      ryzykowny, ale nikt nie powiedział, że nie może się udać.

      rosen napisał:

      > ...moze watek, zwiazany z najstarszym zawodem swiata jest srednio
      > romantyczny, moze zbyt kontrowersyjny, w kazdym badz razie, pytania dotycza
      > powaznych, moich zdaniem kwesti zwiazanych jakby nie bylo z byciem razem...
      > oto one:
      > Czy mozna jakos rozponac taka dziewczyne?
      > Czy mozliwe jest ulozyc sobie zycie (dzieci, rodzina) z kobieta, ktora byla
      > prostytutka?
      > I najwazniejsze -Czy taka kobieta, bedac w zwiazku, z kims, na kim jej
      > autentycznie zalezy, przyzna sie, ze byla prostytutka?
      > Pozdrawiam serdecznie :)
    • sunrise1 Re: Prostytutki... 30.09.03, 10:49
      Psychologowie twierdzą, że kobiety trudniące się ( be, co za słowo)
      prostytucją bywają dobrymi żonami i matkami. Może dlatego
      że większość z nich miała trudne życie rodzinne, może umieją docenić siłę
      rodziny ?

      z:)
      • rosen Re: Prostytutki... 30.09.03, 23:42
        Dziekuje za madre odpowiedzi...
        Nie teorytyzuje, ale mam autentyczny dylemat, tzn. zapytalem ja, tak troche
        naokolo o to, ona zaprzeczyla, ale cos tam nie daje mi jednak spokoju...
        Wolalbym taka ewentualnosc wykluczyc w 100%, na tym etapie zwiazku, bo
        faktycznie pozniej nie poradzilbym sobie raczej z tym...
        Pozdrawiam
        • sunrise1 rosen.... 01.10.03, 17:15
          rosen napisał:

          > Dziekuje za madre odpowiedzi...
          > Nie teorytyzuje, ale mam autentyczny dylemat, tzn. zapytalem ja, tak troche
          > naokolo o to, ona zaprzeczyla, ale cos tam nie daje mi jednak spokoju...
          > Wolalbym taka ewentualnosc wykluczyc w 100%, na tym etapie zwiazku, bo
          > faktycznie pozniej nie poradzilbym sobie raczej z tym...
          > Pozdrawiam


          Twoje zycie, w Twoich rękach...
          Jeśli nie poardzisz sobie z tym faktem, a masz wątpliwości, zwyczajnie i po
          prostu, ale...wyjątkowo delikatnie utwierdź sie w swoich obawach,
          postaraj sie nie zaskodzić Onej dziewczynie

          życzę szczęścia, z:)
      • ja_nek Re: Prostytutki... 01.10.03, 00:32
        sunrise1 napisała:

        > Psychologowie twierdzą, że kobiety trudniące się ( be, co za słowo)
        > prostytucją bywają dobrymi żonami i matkami. Może dlatego
        > że większość z nich miała trudne życie rodzinne, może umieją docenić siłę
        > rodziny ?

        Osoby, które trudnią się prostytucją, aby utrzymać rodzinę bo wkoło bieda i
        nie ma co do garnka włozyć - okay - Twoja teoria jest słuszna.
        Ale jest też całkiem duża grupa osób, która nie robi tego bo życie je
        strasznie przycisnęło. Może tu działać myślenie, że to łatwy chleb, szybko
        duże pieniądze, zwłaszcza dla młodych i atrakcyjnych kobiet. Trudno będzie
        obronić tezę, że takie osoby będą dobrymi matkami i żonami.

        Pozdrawiam
        janek
        • ja_nek Re: Prostytutki... 01.10.03, 00:37
          Mała poprawka:

          ja_nek napisał:

          > Może tu działać myślenie, że to łatwy chleb, szybko
          > duże pieniądze, zwłaszcza dla młodych i atrakcyjnych kobiet.

          Zapomniałem dodać, że słowa: "dla (...) mało ambitnych kobiet"
        • sunrise1 Re: Prostytutki... 01.10.03, 17:11

          tu bym polemizowała drogi janie...

          Nie wstydzę się znajomosci z pewną osobą..nprawdę powiedziawy inetreuje mnie,
          to jaka jest dla mnie i dla zwierząt, a nie co czyni....

          z:))
          • messja Re: Prostytutki... 01.10.03, 18:11
            sunrise1 napisała:

            >
            > tu bym polemizowała drogi janie...
            >
            > Nie wstydzę się znajomosci z pewną osobą..nprawdę powiedziawy inetreuje
            mnie,
            > to jaka jest dla mnie i dla zwierząt, a nie co czyni....
            >
            > z:))

            ...i masz racje. poza tym skoro to wedlug janka taki "latwy chleb" i "duze
            pieniadze" to dlaczego tym sie sam nie zajmnie? wzgledy moralne? - wolne zarty:)

            a wypowiadac sie kategorycznie kto i dlaczego bedzie dobra matka i zona przez
            osobe ktora nigdy ani jendym, ani drugim nie byla to lekkie naduzycie.
            poza tym skoro osoby trudniace sie tym zawodem zdaniem janka jednoznacznie
            skazane sa na opinie "zlych matek i zon" to co z meczyznami, ktorzy
            kiedykolwiek skorzystali z tych uslug? czy oni maja szanse byc "dobrymi mezami
            i ojcami" bo jesli nie... to znowu mam swiat podzielony na "dobrych i zlych"
            wrdlug jednego, waskiego sterotypu widzenia moralnosci:(
    • ambx Re: Prostytutki... 06.10.03, 15:04
      Moi drodzy!
      Dobrym przykładem udanego związku mężczyzny i do tego przywódcy religijnego z
      przedstawicielką tego zawodu jest związek Jezusa z Nazaretu z Marią z Magdalii.
      Świadczyła ona wiadome usługi żołnierzom rzymskim, co było tak niemile widziane
      przez Izraelitów, że niewiele brakowało, by dokonała młodego żywota
      ukamienowana. Jezus uratował ją w ostatniej chwili, przytomnie oświadczając
      żądnym krwi ziomkom "Który jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Z
      przekazów biblijnych wynika, że był to udany związek. a Maria Magdalena była mu
      wierna do ostatnich dni. Prostytutka to zawód stary jak świat. Tylko niektóre
      mają kurewski charakter.
      • ja_nek Re: Prostytutki... 06.10.03, 17:42
        ambx napisał:

        > Z przekazów biblijnych wynika, że był to udany związek.

        Pierwsze słyszę o "związku" Jezusa z Marią Magdaleną.... o tym, że był udany
        też. Ochronę przed ukamienowaniem trudno nazwać związkiem.

    • white.falcon Re: Prostytutki... 06.10.03, 20:01
      Mam nadzieję, Rosen, że będziesz miał trochę cierpliwości, by przeczytać mój
      wpis.

      W związku z realizacja części zadań służbowych, ja i moi współpracownicy
      miewamy do czynienia z osobami, uprawiającymi ten bodajże najstarszy zawód
      świata. Często jesteśmy praktycznie jedynymi osobami, którzy słuchają tego, co
      mają do powiedzenia dziewczyny (a historie są różne: czasem straszne, czasem
      porażająco dziwne, a czasem - śmieszne). Często, zatrzymane po raz kolejny,
      poznają już nas i traktują jako osoby bliskie, choć wiedzą, że tylko wypełniamy
      obowiązki służbowe. Ale - w większości te Panie spotykają się z nikłą
      życzliwością w swoim otoczeniu, już nie mówiąc o jakiejkolwiek życzliwości
      społecznej lub zrozumieniu, więc każdy ludzki gest oceniają z innej
      perspektywy, niż nasza.

      Właściwie te Panie można podzielić na pewne kategorie, co czynimy na własny
      użytek, ułatwiając sobie pracę:
      a) Głupie dziewczyny, które dopiero "wchodzą" do biznesu i mają przed oczyma
      piekne ciuchy, łatwe pieniądze i wygodne życie. Jakakolwiek perswazja do nich
      nie dociera, ale do czasu.
      b) Dziewczyny, które zmusiła do uprawiania prostutucji ciężka sytuacja
      materialna. Te doskonale wiedzą, co robią i po co. Właśnie one próbują coś ze
      sobą zrobić, czasem inwestując w siebie - w jakieś kursy, studia. Te maja
      szanse na wyjście z impasu i czasem im rzeczywiście to się udaje. Wątpię, by
      komukolwiek później by się przyznały, z jakiego "punktu wyjściowego"
      startowały. I mają rację.
      c) Dziewczyny, które muszą utrzymywać rodzinę. Też wiedzą, co robią, tylko
      wpadaja w "pętlę" bez wyjścia, bo gdy przestaną w ten sposób zarabiać - wrócą
      do dylematu: "Czym nakarmię dzieci?" Czasem rodzina wie, z jakiego źródła
      pochodzą pieniądze (w tym mąż) i... akceptuje tę sytuację. W czasach innej, niż
      normalna zawartości beczek do kapusty, mnie nic już nie zdziwi, ani nie
      przeraża.
      d)Dziewczyny, które z głupoty "wpakowały" się w sytuację, z której nie widzą
      wyjścia. Są zastraszane, szantażowane, bite. Potencjalne klientki "La Strady".
      e) Dziewczyny, które prostytuowanie się uznają za... nobilitację społeczną. A
      jak - są w Polsce i nie tylko w naszym kraju środowiska, w których "wyjście na
      panel" jest nobilitacją w środowisku. Cudzoziemki często wracaja jak bumerang
      na te same "stanowiska" i podczas spotkania informują: "Za trzy tygodnie znów
      tu będę, ale będę nazywać się inaczej."
      Tak "z grubsza" można podzielić te Panie.

      Wbrew pozorom i utartym schematom, to nie są osoby bez duszy, bez serca,
      bezmyślne (może poza niektórymi wyjątkami). Te dziewczyny muszą nauczyć się
      funkcjonować w swoim nieprzychylnym dla nich środowisku, bo durna i głupia w
      nim najzwyczajniej nie przeżyje. Dziewczyny te mają często w sobie ogromne
      pokłady dobroci, i, może w związku z tym, że doświadczyły w życiu mało ciepła,
      mało dobra, mało życzliwości, umieją docenić ich okruszki, "wyłowić" je w
      innych ludziach. Jeżeli rzeczywiście do kogoś się przywiązują, to przywiązują
      się twardo, tak, jak twardo udają zadowolone w agencjach towarzyskich, tak, jak
      stojąc przy drodze na pytanie: "Kto Cię uderzył?", żadna nie powie prawdy,
      twierdząc: "Potknęłam się, ale to nic." Natomiast jeżeli ktoś zawodzi ich
      zaufanie, to często zrywaja nici, łączące je z tą osobą, bo "słońce spada na
      ziemię", którą znają, gdyż jej twardości doświadczyły.

      Rosen, trudno stwierdzić, a tym bardziej - poznać, z kim masz do czynienia. Ta
      osoba nie nosi wypalonego piętna na czole, możesz mijać taką osobę w dzień na
      ulicy i nie domyślać się jej zawodu. Natomiast to, co ludzie mówią. Jeżeli sam
      nie zweryfikujesz plotek, to możesz paść ofiarą właśnie nieuzasadnionej plotki,
      w która uwierzysz, bo n.p. sąsiadka nie lubi tej Pani, bo głośno słucha muzyki,
      koleżanka - bo jest ładniejsza, a kolega - bo nie chciała się z nim umówić.

      Trudno tez powiedzieć, czy Pani, która kiedyś uprawiała taki zawód, przyzna się
      do tego. Prawdopodobnie, gdy zaufa - tak, bo wtedy tajemnice przestaja być
      tajemnicami dla dwóch bliskich osób, z których każda jest pewna uczuć i
      wsparcia tej drugiej osoby.

      Pozdrv.:)
    • zakonnica_z_wyboru Re: Prostytutki... 07.10.03, 01:08
      To może trochę z innej beczki, ale ten temat zawsze mnie porusza.

      Wspomnienie:
      mam ok. 20 lat i zadanie - przeprowadzenie wywiadu z "panienkami". Chcę i boję
      się, więc do pomocy zapraszam znajomego "mięśniaka".
      Ekskluzywny hotel, panie wyraźnie odcinające się strojem io zachowaniem od
      umeblowania i...cisza...nie chca mówić. Z hotelu wyprowadza mnie ich "opiekun"
      i o dzivo! godzi się na wypowiedzenie kilku zdań o najstarszym zawodzie świata.
      Smutnych zdań...

      Dwa, trzy lata później. Amsterdam. Niesamowite galerie, ludzie, morze - rzeka z
      domami na niby - promach? statkach? pierwszy raz zapalam (kurde, spowiedź to
      jakowaś, czy noc tylko?:) marihuanę w cafe - shopie, zapijam piwem
      i...rowerzysta z zepsutym dzwonkiem, wołający: dzyń! dzyń! dzyń!...na
      skrzyżowaniach:))
      Nocuję oczywiście w katolickim (a jak!) pensjonacie dla małozamożnych
      wędrowców, mieszczącym się w centrum "czerwonej dzielnicy". Rano, południe,
      wieczór, noc...dziewczyny siedzą. Ładne i brzydkie, zamyślone i smętne, staniki
      i niby-majtki błyszczące ultrafioletem...ranek, wieczorek, wieczorek, ranek.
      One są. Są też ludzie, turyści. Najwiecej chyba Niemców i .....Niemek, choć
      narodowość "oglądaczy" nie gra chyba w tym wypadku roli. Idą, patrzą, mówią,
      śmieją się a policzki u każdego różowe barwą wina i niezwyczajnego dotknięcia
      zakazanego owocu. A dziewczyny siedzą...zmęczone, znudzone...
      Kto kogo ogląda? Kto co o kim mysli?
      Patrzyłam. Na ogladaczy i na panienki. Kogo mi było żal? Kogo żal mi teraz, po
      latach?
      Widziałam dziewczyny na drogach, kilkakrotnie w bezwiednym nawyku zatrzymywania
      się na gest uniesionej dłoni chciałam je "autostopować";)
      Wydaje mi się, że odrobinę znam biedę i takie zwykłe problemy ludzi w naszym
      cudnym kraju, ale jeśli jakiejkolwiek grupy zawodowej? mi żal to...prostytutek
      właśnie.
      ubezpieczenie? nie!
      ciągłość pracy? nie!
      rodzina? nie!
      pieniądze? nie! wiem?
      zadowolenie z pracy? nie!
      motywacja wewnętrzna? nie!
      ............................
      .............................
      ...........................
      .
      .
      .
      ale za to:
      wstyd
      upokorzenie samooceny
      opinia publiczna
      ciągłe kłamstwo
      niska wydajność wiekowa
      .
      .
      .
      Wiec po co? Dla pieniędzy? na pewno...Białorusinki, Ukrainki, Polki...śliczne
      dziewczyny, które jednak oprócz ciała czesto też myślą, ale nie wydaje mi się,
      żeby w tych momentach włączały funkcje "sex": to co prawda najbardziej
      instrumentalna czynność wszystkich zwierząt, ale w przypadku kobiet -pewnie
      nawet prostytutek - bardzo oddalona od codzienności. Sex na sprzedaż? Potrafimy
      wyobrazić to sobie jako ewentualni konsumenci. A jak jest z wyobraźnią
      pracującą po drugiej stronie? Czy sex może być tylko instrumentalny?


      ps: czy zakonnica może się upić (trzecie piwo, uff...)w samotną noc imieninową?
      :)

      -----------
      Ręce precz od kotów!


      • taka_tam Re: Prostytutki... 08.10.03, 14:20
        przyjemnie się to czytało... wychylę dziś lampkę wina za twoje zdrowie, choć to
        już po imieninach... :-)
    • Gość: allija Re: Prostytutki... IP: 62.244.148.* 07.10.03, 11:03
      witaj rosen!
      Dziwne pytania zadajesz. Ja jestem prostytuką. Chociaż to boli, że tak o sobie
      mówię, ale to prawda. Nie robię tego od dawna - trzy tygodnie. Nie dla
      przygody, nie dla przyjemności, ale z konieczności. Nie jest to mój zawód, mam
      normalną pracę, studia, rodzinę. Decyzja, że muszę w ten sposób "dorobić" była
      wspólna - moja i mojego partnera. Wiem, że jemu trudno to znieść. Mi też,
      bardzo. Nie robię z siebie męczennicy, ani jakiejś bidulki, nad którą trzeba
      się litować. Traktuję to przejściowo. Chyba nie odpowiadam całkowicie na Twoje
      pytania, ale jeżeli poznasz taką kobietę, będziesz czuł, że Cię kocha to daj
      jej spokój. Nieważne kim była, skoro skończyła z tym to znaczy, że chce być
      KIMŚ. A jeżeli Ty będziesz rozdrapywał jej rany to będzie koniec. Szanujcie
      siebie i swoją przeszłość. A zresztą czy jest jakaś różnica między kobietą,
      która robi to zawodowo za pieniadze, a taką, która robi to masowo dla
      przyejemności? Jest - prędzej zdradzi Cię ta druga. Życzę powodzenia i innych
      dylematów :-)
    • Gość: bzyk Re: Prostytutki... IP: 62.244.148.* 08.10.03, 12:42
      :):):)
      • rosen Re: Prostytutki... 08.10.03, 21:21
        Na to czekałem :) a dokładnie na wypowiedź jakiejś dziewczyny, która pracuje w
        tym najstarszym zawodzie - bo gdzie uzyskałbym bardziej wiarygodne informacje,
        niż u źródła!
        Dzięki white.falcon za Twojego posta. Wiem dosyć dużo (tak mi się wydaje) o
        kobietach pracujących w tym "fachu" ale najbardziej interesuje mnie to, jak
        sobie radzą w życiu, a dokładnie w stałym związku, czy to w trakcie pracy np. w
        agencji, czy już lata po zakończeniu takiej pracy. Czy potrafią sobie ułożyć
        życie i być szczęśliwe, mieć dzieci, męża??? A jeśli, to czy partner wie o tym?
        Pozdrawiam serdecznie i może jeszcze jakaś dziewczyna odważy się coś napisać,
        nie w sensie ile zarabia i czy sprawia jej to przyjemność, ale np. czy ma
        faceta, czy on wie?
        • white.falcon Re: Prostytutki... 09.10.03, 00:01
          Rosen, z moich obserwacji i przeprowadzonych rozmów wynika jedna rzecz, której
          nie mogę zakwestionować. Panie, które znalazły się w danej sytuacji nie z
          powodu fascynacji "bogatym" światem lub przynależności do tzw. "marginesu", a z
          racji przyczyn losowych, w wielu przypadkach liczą na ... uczucie. Nie są inne
          od dziewczyn, które nigdy nie "tknęły" się podobnego sposobu zarabiania na
          życie.

          Ponadto, skądinąd wiem, że bardzo kochają swoje dzieci. Miałam możliwość to
          stwierdzić na wielu przykładach. W ostateczności, gdy rzeczywiście nie mają
          możliwości wychowania dziecka, rodzą w szpitalu (kilkanaście razy pomagaliśmy
          im tam się znaleźć) i oddają dziecko do adopcji. Obce im jest konserwowanie
          noworodków w beczkach lub porzucanie ich w śmietnikach na mrozie. One za bardzo
          cenią wartość życia. Mitem są nagminne aborcje, mitem jest, że te Panie nie
          mają uczuć. Wcześniej pisałam, że często te osoby właśnie z tego powodu, iż
          doświadczyły wielu krzywd i niesprawiedliwości, widziały ciemną stronę tego
          świata, mają w sobie ogromne pokłady ufności i dobra, zamknięte w skorupce,
          chroniacej je przed światem.

          Nie zaprzeczę, są różne Panie, ale właściwa ocena należy do Ciebie.

          Pozdrv.:)
          • jmx A tak naprawdę Rosen... 09.10.03, 00:42

            ...co Ci to da? Któraś napisze, że jej sie udało, inna, że nie...
            Jaki to będzie miało wpływ na Twoje życie i przyszłą decyzję?
            Każdy przypadek jest inny, każda kobieta jest inna i tyle. Związku nie
            zbudujesz na statystyce...
            • quickly A ja tam... 09.10.03, 01:25
              ...bardzo lubie prostytutki. :)))))
              • white.falcon Re: A ja tam... 09.10.03, 18:31
                Są całkiem sympatycznymi dziewczynami. Że też je zawsze odbiera się tylko z
                perspektywy wykonywanego zawodu. Krzywdzące, moim zdaniem. Znam tzw. "porządne"
                dziewczyny, które by "zjadły" żywcem i znam właśnie takie dziewczyny, które nie
                wzięły cudzego portfela w samochodzie (wczesniej nim przewożono inne osoby
                zatrzymane), choć były w nim pieniądze. Zwyczajnie oddały.

                Pozdrv.:)
              • Gość: zahedan Re:opowiedzięc ty nam jakas ciekawa ;-) historia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 19:22
                a co ty z nimi quickly robic,że ja tak z głupi frant zapytać?
        • messja Re: Prostytutki... 09.10.03, 01:35
          rosen napisał:

          > Na to czekałem :) a dokładnie na wypowiedź jakiejś dziewczyny, która pracuje
          w
          > tym najstarszym zawodzie - bo gdzie uzyskałbym bardziej wiarygodne
          informacje,
          > niż u źródła!
          > Dzięki white.falcon za Twojego posta.

          no comments:)
          • rosen Do messja 09.10.03, 14:26
            Ładnie to tak coś wyjąć z kontekstu? Poza tym, to już był nowy akapit...

            • white.falcon Re: Do messja 09.10.03, 18:26
              Rosen, nic się nie stało szczególnego. Że też komuś się chce zajmować się
              łączeniem postów dwóch innych osób i nadawać inne znaczenie wypowiedziom. Tak
              się dzieje chyba, gdy ktoś nie umie wyrażać własnych myśli, tylko korzysta z
              cudzych, by opowiedzieć o swoim własnym doświadczeniu chyba.

              Pozdrv.:)
              • messja do w.f 09.10.03, 19:06
                white.falcon napisała:

                > Rosen, nic się nie stało szczególnego. Że też komuś się chce zajmować się
                > łączeniem postów dwóch innych osób i nadawać inne znaczenie wypowiedziom. Tak
                > się dzieje chyba, gdy ktoś nie umie wyrażać własnych myśli, tylko korzysta z
                > cudzych, by opowiedzieć o swoim własnym doświadczeniu chyba.
                >
                nic nie powiedzialam, wiec twoje sugestje na temat mojego "doswiadczenia" to
                poprostu naduzycie. nie wiem jakie ty masz doswiadczenie, wiec sie nie
                wypowiadam. jesli ty wiesz cos na temat mojego, to jestem ciekawa na jakiej
                podstawie? bylabym wdzieczna za rzeczowa odpowiedz, a nie glupie insynuacje -
                jak zwykle:)
                • Gość: zahedan Re: misiooooooooooo!!!! :-(((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 19:25
                  ty znowu rozrabiać!!!!!!!
                  • messja Re: misiooooooooooo!!!! :-(((( 09.10.03, 19:28
                    Gość portalu: zahedan napisał(a):

                    > ty znowu rozrabiać!!!!!!!

                    to fakt twoj "misio" - w.f. znowu dala plamy sugerujac, ze wie cos na temat
                    mojego "doswiadczenia". ciekawe tylko, czy bedzie miala tyle "odwagi" by
                    pociagnac ten temat:PPPPPPPPPPPPPPPPP
                    • Gość: zahedan Re: misiooooooooooo!!!! :-)))))))))))))))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.03, 19:31
                      falcon byc falcon a misio to tylko ja ciebie nazywać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka