Dodaj do ulubionych

nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec

01.10.03, 12:28
sa dziwne? czy wogole szukanie partnera w ten spsob jest mimo wszystko
nienormalne? ja interesuje sie naukowo tym zjawiskiem - i zauwazylem - ze
dziewczyny zamieszczajace swe anonse np. w sympati.onet maja
nieproporcjonalnie wysokie wymagania wobec mezczynz do tego co same soba
prrezentuja - jakie sa Wasze opinie? czekam na nie - to jest podstawa do
mojego artykulu - prosze - podzielcie sie ze mna swoimi obserwacjami!

z gory dziekuje
Obserwuj wątek
    • taka_tam Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 01.10.03, 12:37
      twoje podejście do tej sprawy sprawia wrażenie mało naukowego.
      pozdrawiam
    • Gość: amfibionautyk Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.03, 13:27
      Poczekaj kilka lat, a to szukanie partnera w sposób tradycyjny
      będzie "nienormalne".
      • ja_nek Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 01.10.03, 14:12
        Ja bym powiedział, że kobiety spotykane na forum (nie mam wiedzy o paniach
        np.: z wspomnianego przez Ciebie Satelit onetu) są po prostu krańcowo różne.
        Różne środowiska, różne wykształcenie, różna praca, branża, różny wiek, różne
        podejście do życia. Jest to pierwsze co uderza w porównaniu do kobiet, które
        znamy w realu, bo tu podobieństw jest znacznie więcej.
        Pod tym względem kobiety z netu są nieco ciekawsze. Bo inne.

        Pozdrawiam
        janek
    • meduza4 Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 01.10.03, 14:12
      Ależ dokładnie to samo dotyczy facetów. Sama widziałam oferty w stylu:
      przeciętnej urody, niezamożny, wykształcenie średnie szuka atrakcyjnej,
      inteligentnej, itd...
      To chyba większość ludzi tak ma, że chce "nabyć" jak najlepszy "towar",
      tylko w realu intencje nie są tak oczywiste bo nic nie wymusza zdeklarowania
      się w kilku zdaniach. Każdy z nas szuka partnera, który jak najwięcej sobą
      reprezentuje, nawet jeśli sobie tego nie uświadamia. Napisanie anonsu wymusza
      na człowieku zwerbalizowanie własnych oczekiwań wobec potencjalnego partnera.
      Nic zaskakującego w tym nie widzę, że często te oczekiwania są "na wyrost".
      W życiu realnym też się tak zdarza, tylko to wychodzi "w praniu" (np. dopiero
      po ślubie) co kto chciał od drugiej strony, a "zapomniał" jasno tego powiedzieć.
    • jmx Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 01.10.03, 15:48

      Po pierwsze - dlaczego tylko kobiety bierzesz pod uwagę?
      Po drugie - czy zamieszczanie anonsów na portalach internetowych jest tak
      samo "nienormalne" jak korzystanie z tradycyjnych biur matrymonialnych?
      Po trzecie - skąd wiesz, że te dziewczyny maja nieproporcjoanlne wymagania w
      stosunku do tego co same reprezentują? Znasz je? Umawiałeś się z nimi? A
      pozory mogą mylić.

      Internet ma jedną niezaprzeczalną zaletę - możemy poznać ludzi, o których
      nigdy byśmy nawet nie usłyszeli bo np. mieszkają na drugiej półkuli. A
      nieproporcjonalne wymagania wg mnie nie zależą do płci a od charakteru danej
      osoby czy osobowości i tego kogo się szuka - czy rzeczywiście bratniej duszy
      czy kogoś kim się można "pochwalić" w towarzystwie. Bo wiek odpoiwiedni,
      kariera w toku więc jeszcze "drugiej połówki" brakuje do kompletu.
    • satelit Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 01.10.03, 18:33
      a co powiecie na argument - ze gdyby te laski i ci faceci byli tacy wspaniali
      jak sami sie opisuja - to czy nie powinni już dawno znaleźć sobie partnerów a
      nie szukać ich po sieci? cos tu jest moim zdaniem nie tak - nie sądzicie?
      • white.falcon "Szukający" w necie... 01.10.03, 20:31
        Nie uogólniałabym aż tak bardzo kwestii kontaktów rodem z netu tylko do
        zamieszczanych w nim ofert - sugerowałabym szersze spojrzenie na tę kwestię -
        jako kwestię rozmów, prowadzonych w różnej formie za pośrednictwem netu. Nie
        sądzę, iż tylko nieatrakcyjni ludzie są zainteresowani tą formą komunikacji
        międzyludzkiej.

        Często są to ludzie bardzo zajęci pracą, obracający się na codzień w określonym
        środowisku z powodów od nich niezależnych. Tacy, którzy chcą poznać innych
        ludzi, ich myśli i poglądy, zamienić parę zdań z kimś, kto nie należy do ich
        środowiska zawodowego - pragną wyjść do ludzi "spoza". Nie mają zbyt wiele
        czasu na n.p. chodzenie po knajpach lub na imprezy, więc poprzez net szukają
        nowych przyjaźni, znajomości, nie zaprzeczę, czasem uczuć. Przy czym, tak
        czynią i Panie i Panowie.

        Zapewne pewien odsetek "szukających" w necie stanowią ludzie nieśmiali, czasem
        sfrustrowani życiem, dla których łatwiejszą drogą nawiązania pierwszego
        kontaktu jest net z późniejszym przeniesieniem tegoż do realnego świata.
        Jeszcze pewien odsetek "odreagowuje" w necie niepowodzenia życiowe z czym by
        one nie były związane. Jeszcze niektórzy kreują się na lepszych, niż są - w ten
        sposób podbudowując własne "ja". Inni - odwrotnie - ceniąc luksus pewnego
        rodzaju anonimowości, w necie pokazują swoją prawdziwą osobowość, której nie
        mogą z jakichś tam względów ujawnić w realnym życiu. Wiele jest powodów...

        Natomiast w kwestii, dotyczącej formułowania własnych tekstów. Często stanowią
        wykorzystywanie lub przenoszenie do netu zwyczajów rodem z anonsów prasowych -
        nie każdy ma dar precyzyjnego wyrażania się w formie pisanej. Inni - chcą
        zainteresować sobą za wszelką cenę, przy tym wychodząc prawdopodobnie z
        założenia: "Chcę otrzymać podwyżkę w wysokości 500 zł. Dlatego piszę prośbę o
        1000 zł. podwyżkę. Dyrekcja uzna, że 1000 zł. "rozbestwiłoby" pracownika, więc
        da mi oczekiwane 500 zł., uznając, że dobrego pracownika nie warto skrzywdzić,
        ale też trzeba pokazać mu "miejsce w szeregu". Gdybym poprosiła o 500 zł
        podwyżkę, to dostałabym 250 zł." Sądzę, że Panie, a i Panowie, zamieszczając
        oferty, postępują często w.g. podobnego schematu rozumowania.

        Pozdrv.:)
        • brytan Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 00:40
          No wlasnie! Tak jak kiedys tutaj ktos napisal. Jak to jest ze POlacy tutaj
          (rasa slowianska - czyli ciepla komunikatywna) nie moga znalezc kogos
          w "normalny" sposob? odpowiedz: bo to sa Ci, ktorzy nie sa zbyt atrakcyjni i
          nikt ich nie chcial.
          • white.falcon Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 00:55
            Na jakiej podstawie zaliczasz akurat Polaków do "rasy ciepłej komunikatywnej"?
            Swoją drogą, co to za określenie - "rasa"? Jest to pojęcie antropologiczne
            poniekąd i nie istnieje coś takiego, jak rasa słowiańska. Sądzę, że prawidłowym
            określeniem byłoby słówko "mentalność". Przykro mi stwierdzić, ale bardziej
            komunikatywni (o ile podobnie pojmujemy to pojęcie) są Rosjanie, a bardziej
            ciepli - też nie my. Na jakiej podstawie wysnułeś takie wnioski?

            Niestety, mylisz się, co do określenia, że ludzie, piszący w necie - na różnych
            forach, czatach i p.t., są nieatrakcyjni i "nikt ich nie chce". Nie zgodzę się
            z tym, gdyż w takim przypadku dalszym ciągiem Twojego twierdzenia byłby
            wniosek, że większości ludzi na tym świecie "nikt nie chce i są nieatrakcyjni".
            Wziąłeś pod uwagę tylko ociupinkowaty odsetek powodów z rodzaju, dlaczego
            ludzie piszą w necie i uogólniając, przypisujesz go wszystkim. W tym i sobie. ;)

            Pozdrv.:)
            • brytan Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 04:32
              white.falcon napisała:

              > Na jakiej podstawie zaliczasz akurat Polaków do "rasy ciepłej
              komunikatywnej"?
              > Swoją drogą, co to za określenie - "rasa"? Jest to pojęcie antropologiczne
              > poniekąd i nie istnieje coś takiego, jak rasa słowiańska. Sądzę, że
              prawidąłowym
              >
              > określeniem byłoby słówko "mentalność". Przykro mi stwierdzić, ale bardziej
              > komunikatywni (o ile podobnie pojmujemy to pojęcie) są Rosjanie, a bardziej
              > ciepli - też nie my. Na jakiej podstawie wysnułeś takie wnioski?
              >
              > Niestety, mylisz się, co do określenia, że ludzie, piszący w necie - na
              różnych
              >
              > forach, czatach i p.t., są nieatrakcyjni i "nikt ich nie chce". Nie zgodzę
              się
              > z tym, gdyż w takim przypadku dalszym ciągiem Twojego twierdzenia byłby
              > wniosek, że większości ludzi na tym świecie "nikt nie chce i są
              nieatrakcyjni".

              > )
              >


              Faktem jest że zagęszczenie w POlsce jest duze, że Polacy to nie zimni
              anglosasi. że Mężczyzna Polak nie boi się poderwac kobiety i robi to na każdym
              kroku. Moje znajome skarżyly się że poza Polska tego zjawiska raczej nie ma.
              No więc Polki niepoderwane w Polsce są do bani.
              • Gość: Belbo Re: 'Szukający' w necie... IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 07:49
                Za duze uogulnienie.. One w realnym swiecie moga mieć duże powodzenie..tylko
                kandydaci są kiepscy. I co ty na to?
                • zucinski Re: 'Szukający' w necie... 02.10.03, 08:41
                  Gość portalu: Belbo napisał(a):

                  > Za duze uogulnienie.. O rety! Belbo co z Twoja ortografia!!!!
                  • ja_nek Re: 'Szukający' w necie... 02.10.03, 16:30
                    zucinski napisał:

                    > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                    >
                    > > Za duze uogulnienie.. O rety! Belbo co z Twoja ortografia!!!!

                    Belbo już wspominał o przyczynach takiego pisania (dysleksja) i nie ma powodu,
                    aby wyciągać Jego ortografię.
                    • Gość: Belbo Re: 'Szukający' w necie... IP: *.acn.waw.pl 02.10.03, 23:43
                      oza tym rano było ..a ja śpioch.. :)
                      A ortografia stoi na półce w postaci słownika i się nudzi..
                      Jest o czym pisać bo to w sumie i mnie denerwuje.. już jak pisze to nie
                      zastanawiam sie nawet jak i co.. i jak potem nie przefiltruje word-em to takie
                      kwiatki wychodzą.. zgroza!
                      Dysgrafia dysgrafią ..a lenistwo lenistwem. Jest mi wstyd!
                      • white.falcon Re: 'Szukający' w necie... 02.10.03, 23:46
                        Przecież nie to jest najważniejsze, jak tam jakieś słówko się nieopatrznie
                        napisało, a sens i treść wypowiedzi. Nie przejmuj się.:)

                        Pozdrv.:)
                    • messja Re: 'Szukający' w necie... 03.10.03, 10:27
                      ja_nek napisał:

                      > zucinski napisał:
                      >
                      > > Gość portalu: Belbo napisał(a):
                      > >
                      > > > Za duze uogulnienie.. O rety! Belbo co z Twoja ortografia!!!!
                      >
                      > Belbo już wspominał o przyczynach takiego pisania (dysleksja) i nie ma
                      powodu,
                      > aby wyciągać Jego ortografię.

                      o rety janek wcale nie probuje sie podlizac! to ten sam "wyrozumialy"
                      i "obiektywny" janek ktory swojego czasu zaanalizowal kilkanascie moich
                      wypowiedzi tylko po to by z nich wylowic bledy orotgraficzne! hehehehe:)))
              • meduza4 Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 11:52
                >
                > Faktem jest że zagęszczenie w POlsce jest duze, że Polacy to nie zimni
                > anglosasi. że Mężczyzna Polak nie boi się poderwac kobiety i robi to na każdym
                > kroku. Moje znajome skarżyly się że poza Polska tego zjawiska raczej nie ma.
                > No więc Polki niepoderwane w Polsce są do bani.

                Tak, tak. Wiekszosc moich kolegow boi sie odezwac do nieznajomej dziewczyny,
                nie mowiac juz o podrywaniu. Do znajomej tez sie czasem boja odezwac.
                Widac podrywaja je "na kazdym kroku" musza tylko wtedy, gdy nikt nie patrzy:PPP

                Bylam ostatnio na konferencji, gdzie towarzystwo bylo miedzynarodowe.
                Komunikatywni Polacy to grono panow tak 50 lat i powyzej, podczas gdy Niemcy
                pierwsi zaczynali rozmowe bez wzgledu na ich wiek. Azjaci (Japonia, Chiny,
                Korea)
                malo, ze milczeli to jeszcze trzymali sie na uboczu). Rosjanie tacy raczej
                rozmowni
                byli, a po pijanemu to juz robili sie nie do wytrzymania. Kolego Czech tylko raz
                "ahoj"
                do mnie powiedzial i tyle...
                To tak w ramach przegladu nacji ;-)
                • brytan Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 13:51
                  Po prostu nie byli zainteresowanie i tyle.Zauwaz jak kobieta jest piekna,
                  seksowna to nie moze sie opedzic. Jakos do tych "brzydkich" faceci sie boja
                  podejsc?
                  • meduza4 Re: "Szukający" w necie... 02.10.03, 14:00
                    Akurat na tej konferencji byly i takie seksowne i takie brzydkie... a koledzy
                    jak kolki
                    w plocie, he he :-)))]
                    Teoria Ci sie wali -to co, ani jeden facet nie byl zainteresowany ani jedna
                    dziewczyna?
                    I to w grupie liczacej ze trzydziesci albo wiecej osob w wieku 20-30 lat
                    (starsze osoby pomijam)?
                    Ale Niemcy i Rosjanie byli zainteresowani? Moim zdaniem nasi rodacy w tym
                    przedziale
                    wiekowym ani nie sa ciepli ani komunikatywni . Jak dziewczyna pierwsza nie
                    zagada to
                    niech nawet nie liczy na jakas znajomosc.
                • pestek w dopowiedzi na zapis Meduzy 02.10.03, 19:29
                  Meduzo,

                  Z sympatia czytam Twoje wypowiedzi ale w przykladzie przez Ciebie opisanym
                  ponizej, moje uwagi sa nastepujace:
                  1. w mojej opinii - konferencja nie jest miejscem spotkan towarzyskich, ktore
                  maja ulatiwc/pobudzic/itp wzajemne zainteresowanie plcia przeciwna.
                  2. japonczycy bardzo powaznie traktuja udzial w konferencjach, i choc zdarzaja
                  sie wyjatki, to jednak wiekszosc panow, chocby miala penisa w zwodzie nie
                  pokaze w zaden sposob, ze jakas kobieta mu sie podoba/ jest
                  zainteresowany/przyjemnie mu chocby spogladac w jej europejskie oczy/itp
                  (chocby intencje jego byly czyste i nieskalane zadnymi "brudnymi" myslami"
                  tudziez wyobrazeniami). Jednym z powodow jest obawa o zwane i ostro karane w
                  Japonii na uniwersytetach - byc nieposadzonym o napastowanie seksualne.
                  (Jenakze, owe kobiety spotkane w innych, nieformalnych sytuacjach, moglyby byc
                  mile zaskoczone- tak mysle). Drugim powodem moze byc klopot z porozumiewaniem
                  sie w obcym jezyku (klopoty z wymowa).
                  3. co do reszty nie podejmuje sie opiniowania.

                  Przepraszam, za "trzy grosze" co je tu wrzucam. Prosze, zebys nie gniewala sie
                  za nie, i pozdrawiam Ciebie cieplo.

                  > Bylam ostatnio na konferencji, gdzie towarzystwo bylo miedzynarodowe.
                  > Komunikatywni Polacy to grono panow tak 50 lat i powyzej, podczas gdy Niemcy
                  > pierwsi zaczynali rozmowe bez wzgledu na ich wiek. Azjaci (Japonia, Chiny,
                  > Korea)
                  > malo, ze milczeli to jeszcze trzymali sie na uboczu). Rosjanie tacy raczej
                  > rozmowni
                  > byli, a po pijanemu to juz robili sie nie do wytrzymania. Kolego Czech tylko
                  ra
                  > z
                  > "ahoj"
                  > do mnie powiedzial i tyle...
                  > To tak w ramach przegladu nacji ;-)
                  >
                  • meduza4 Re: w dopowiedzi na zapis Meduzy 03.10.03, 10:13
                    He, he :-)))))))
                    Konferencja a w zasadzie szkola letnia... jest miejscem czysto towarzyskim
                    z dorobiona "glebsza" ideologia. Organizatorzy zapewnili nam mozliwosc spedzania
                    wieczorow w barze, tancow, spiewow i swawoli oraz pewnej aktywnosci sportowej.
                    Trudno podciagac pod czasc oficjalna wieczorne pifffko przed snem i jak
                    najbardziej
                    jest to sytuacja w ktorej wolno podrywac kobiety :-)
              • white.falcon Contra wobec teorii Autora wątku 02.10.03, 18:38
                brytan napisała:
                > Faktem jest że zagęszczenie w POlsce jest duze, że Polacy to nie zimni
                > anglosasi. że Mężczyzna Polak nie boi się poderwac kobiety i robi to na
                każdym kroku. Moje znajome skarżyly się że poza Polska tego zjawiska raczej nie
                ma. No więc Polki niepoderwane w Polsce są do bani.

                Chyba jesteś zwolennikiem teorii: "Byle był, nawet gdyby pił i bił". Ja nie.
                Byle kto mnie nie zainteresowałby i nie dałabym się poderwać tylko po to, by
                mieć przy sobie kogoś, kto mnie nie interesuje jako osoba.Również "rozmienianie
                się na drobne" tylko po to, by się "rozerwać", nie interesuje mnie. Sądzę, że
                Twoje twierdzenie, że "niepoderwane Polki są do bani" jest zwyczajnie mylne,
                albo obracasz się w towarzystwie, w którym pojęcie kobiety jest, delikatnie
                mówiąc - spaczone.

                Ponadto, co ma do Twojej teorii zagęszczenie ludności w Polsce? Gdzie tu
                jakakolwiek relacja pomiędzy Twoją teorią, a ilością mieszkańców kraju? Sądzę,
                że wszędzie ludzie odczuwają jednakowo pomimo różnic w ich mentalności i
                kulturze oraz wychowaniu.

                Pozdrv.:)
                • brytan white.falcon 03.10.03, 00:03
                  nie ludz sie. Jak facet zechce to gory przeniesie. Interpretowanie braku
                  zainteresowania niesmialoscia jest tylko nastawione na kobiety korzysc.

                  Czemu piekne, seksowna maja powodzenie, a te "inne" nie?
                  Przestanmy sie oszukiwac.
                  • white.falcon Re: white.falcon 03.10.03, 00:14
                    Jeżeli mam być szczera, to nigdy nie narzekałam i nie narzekam nadal na brak
                    zainteresowania ze strony Panów. Wcale tu nie chwalę się, tylko stwierdzam
                    fakt. Mnie niezbyt interesuje facet, który góry będzie przenosił, jeżeli nie
                    reprezentuje sobą nic, co mnie by w nim zainteresowało lub co bym doceniła. Nie
                    interesuje mnie, jak już pisałam, urzeczywistnianie przysłowia: "Byle był,
                    nawet gdyby pił i bił", lub "rozdrabnianie" się na jakieś bezsensowne przygody.

                    Swoją drogą, wszystkie kobiety w końcu spotykaja "drugą połówkę". Moim zdaniem,
                    nie ma kobiet nieładnych, są tylko takie, które jeszcze nie zdały sobie sprawy
                    z tego, że są piękne lub nie chcą zadbać o to, by być pięknymi.

                    Natomiast na temat złudzeń. Ja się nie łudzę i dlatego jestem szczęśliwym
                    człowiekiem, choć jak każdego człowieka, nawiedzają mnie czasem uczucia smutku,
                    melancholii. "Nic co ludzkie nie jest mi obce".

                    Pozdrv.:)
                    • brytan Re: white.falcon 03.10.03, 00:38
                      pisalas gdzies ze pracujesz w typowo meskim zawodzie. To chyba Panow jest do
                      wyboru do koloru
                      • white.falcon Re: white.falcon 03.10.03, 00:52
                        I tu się pomyliłeś. Gdy wprowadzaliśmy się (mieścimy się gdzie indziej, niż
                        nasza Centrala) gościnnie do pomieszczeń Urzędu - trwa to "gościnnie" od trzech
                        lat - w którym dominują Panie, to dziewczyny z Urzędu spodziewały się 15
                        przystojnych wysportowanych chłopaków, a zamiast nich przyszło 12 dziewczyn
                        (hiii - dodatkowa konkurencja) i 3 żonatych facetów. Jest to zawód dość
                        specyficzny i kojarzony raczej z mężczyznami, a nie kobietami, choć bardzo
                        ciekawy i satysfakcjonujący, związany z bliskim kontaktem z ogromną "armią"
                        ludzką. Wychodząc do pracy, nie wiem, o której wrócę i z jaką sytuacją się
                        zetknę. "Produkujemy" masę papierów, ale przede wszystkim jest to kontakt z
                        ludźmi.

                        Pozdrv.:)
                        • brytan Re: white.falcon 03.10.03, 00:55
                          white.falcon napisała:
                          z bliskim kontaktem z ogromną "armią"
                          > ludzką. Wychodząc do pracy, nie wiem, o której wrócę i z jaką sytuacją się
                          > zetknę. "Produkujemy" masę papierów, ale przede wszystkim jest to kontakt z
                          > ludźmi.

                          Masz kontakt z "armia" ludzi i szukasz w internecie? Przeiciez wiadomo ze
                          internet to ostatecznosc
                          • white.falcon Re: white.falcon 03.10.03, 01:05
                            Ja nie szukam. Ja uwielbiam pisać, choć pisarz ze mnie marny, więc bawię się w
                            pisanie, "wizytując" FR. Poza tym, w moim słuzbowym interesie nie jest
                            zawieranie znajomości z petentami, wręcz jest to niewskazane. Zresztą, szanuję
                            ludzi, obcych nam kulturowo i mentalnie, ale nie tęsknię za przejściem w
                            kontaktach "osoba urzędowa - petent" na inną stopę znajomości, niż istnieje.

                            Pozdrv.:)
                          • jmx Re: white.falcon 03.10.03, 01:17
                            brytan napisała:

                            > Masz kontakt z "armia" ludzi i szukasz w internecie? Przeiciez wiadomo ze
                            > internet to ostatecznosc

                            Zależy CZEGO się szuka.
    • goidbaum to jest normalne. 02.10.03, 16:52
      tak samo, jak szukanie partnera poprzez biuro matrymonialne.
      moze byc to smieszne, owszem.
      Ale tych kwestiach liczy sie cel, a nie metody.

      Dobry maz z "biura matr." jest wiecej wart,
      niz zly,
      poznany swobodnie, na "wolnym rynku".
    • krawca Re: nie sadzicie ze dziewczyna poznane przez siec 03.10.03, 09:32
      a sadzimy i to bardzo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka