30.12.09, 20:17
Minął już prawie rok jak jestem na emeryturze. Mam żal do pko firmy
w której przepracowałam prawie 20 lat i mogłam jeszcze pracować ale
już nie z klientami. Poświęciłam bankowi cały swój czas i to był mój
błąd. Gdy prosiłam o pracę na zapleczu usłyszałam pare niemiłych
słów i podziękowałam . Nie byłam szeregowym pracownikiem zawsze za
swą pracę dostawałam nagrody.Na koniec gdy odchodziłam dostałam
odprawę emerytalną o połowę mniejszą niż pracownik z tzw zaplecza.Do
dziś nawet nikt nie zadzwonił jak mi się zyje. Nawet życzeń
świątecznych. Tłumaczyli mi że odprawa emerytalna mniejsza bo
pracowałam z klientami moje stanowisko nie zostanie zlikwidowane.
Nieprawda bo stanowisko dysponenta zostało zlikwidowane w placówce
po moim odejściu. żal, że tak się skończyło i próbuję moje życie
układać od nowa. Pracuję dla dobra ludzi tak jak pracowałam w banku
dla dobra klientów tyle że teraz z potrzeby serca i za darmo.A
mobbing też był mogłabym o tym książkę napisać ,nie raz głoszono że
będą głowy spadać jak się planu nie wykona. Pozdrowienia dla
wszystkich bankowców.
Obserwuj wątek
    • antoni142 Re: żal 31.12.09, 07:34
      Taka stuacja jak Twoja spotka wszystkich odchodzącch pracowników.
      Życzenia to teraz takie niemodne i niepotrzebne to relikt
      przeszłości. Pocieszające jest jedynie to, że obecni rzadzący w
      banku innch czasów nie znają i ich koniec będzie o wiele
      smutniejszy, Przyłczam się do pozdrowień.
    • lukaj1953 Re: żal 31.12.09, 14:57
      też myślę co będzie "po mnie".Ten czas zbliża się piekielnie
      szybko.Nie liczę na wielkie pożegnania, a później pamięć, telefony i
      życzenia.Nie dziwię się, bo wszyscy zapracowani, z przykrością
      stwierdzam,że ja sam jeszcze pracuję i nie pamiętam o życzeniach do
      koleżanek i kolegów, z którymi tyle przeżyłem.
      • jabp2008 Re: żal 01.01.10, 16:35
        Tak nieraz bywa ale Ci co nie pamiętają o byłych koleżankach i kolegach chyba sami nie są do końca szczęśliwi bo pewnie zagonieni, zapracowani,...
        A ja wszystkim życzę Niech Nowy Rok przyniesie Wam radość, miłość, pomyślność i spełnienie
        wszystkich marzeń. Gdy się one już spełnią, niech dorzuci garść nowych
        marzeń, bo tylko one nadają życiu sens.
        W nadchodzącym Nowym Roku wielu szczęśliwych chwil życzę.
    • alma590 Re: żal 02.01.10, 17:12
      To jaki jest stosunek firmy do ludzi, którzy pracując, oddali jej najlepsze lata
      swojego życia, zależy wyłącznie od ludzi, z którymi dane było Wam pracować, w
      konkretnym oddziale. Fundusz socjalny istnieje do zaspakajania potrzeb nie tylko
      pracowników, ale również emerytów, rencistów osób na zasiłkach
      przedemerytalnych.Macie takie same prawa jak czynni pracownicy : pożyczki na
      remont, zapomogi losowe , dofinansownie do wypoczynku itd.
      Sama pracując 30lat, korzystam wyłącznie z pożyczek remontowych, na inne
      świadczenia od dawna się nie załapuję z racji moich dochodów /nie tyle wysokich
      , co dzielonych na 1 osobę /. I oczywiście korzystam przy dofinansowaniu imprez
      integracyjnych / do niedawna również wycieczek /.Wszystko to należy się również
      Wam. Teraz pytanie , czyja to wina ,że nie korzystacie z tego . Myślę ,że winę
      ponoszą : po pierwsze związki zawodowe, po drugie i najważniejsze Wasze
      koleżanki i koledzy, z którymi pracowaliście.Więzy uczuciowe , jeśli były
      wcześniej nie znikają tak szybko w momencie kiedy się przestaje być pracownikiem.
      Mam kontakt z takimi pracownikami mojego oddziału ,z którymi pracowałam blisko i
      jestem pewna ,że inne osoby również utrzymują kontakty ze swoimi
      współpracownikami. Na każdej imprezie , a nawet spotkaniach prywatnie
      organizowanych spotykamy się ze sobą. I nie musi tu być żadnej odgórnej inicjatywy.

      Życzę wszystkim naszym byłym pracownikom mimo wszystko pogody ducha:-D a tym ,
      którzy zapominają o Was przesyłam taką myśl :

      "Po prostu niewiarygodne! A jednak możliwe, bo człowiek może wytrzymać tydzień
      bez picia, dwa tygodnie bez jedzenia, całe lata bez dachu nad głową, ale nie
      może znieść samotności. To najgorsza udręka, najcięższa tortura. Tym mężczyznom
      i wszystkim ludziom, których spotkała, samotność dotkliwie dawała się we znaki.
      I oni mieli poczucie, że nie liczą się dla nikogo."


      — Paulo Coelho (ur. 1947)
      Jedenaście minut

      • maagda1901 Re: żal 05.01.10, 21:48
        Znam ludzi będących już kilkanaście lat na emeryturze o których
        firmy w których pracowali nadal nie zapominają. Ale oni mieli to
        szczęście pracować kilkanaście lub kilkadziesiąt lat gdzie indziej
        niż w PKO BP.
      • sanoi Re: żal 06.01.10, 19:06
        Myślę, że pożyczki nie załatwia kontaktów międzyludzkich a poza
        tym ,z czego je oddawać. Jak się pracowało w biurze czyli na
        zapleczu to się ma kolezanki od wspólnych kawek i czas na
        pogaduszki.Tak niestety było i chyba jest do dziś. Przy ladzie to
        nie było wspólnych rozmów, tylko walka o plany . Jak kolezanka
        zdobyła jakiś produkt to była powodem do zazdrości i jedna drugiej
        by jej oko wykoliła. Pamiętam jak moja mama była na emeryturze z
        jaką radością szykowała się na wspólne spotkania w teatrze czy na
        wycieczce zakładowej . kupowała sobie nową sukienkę. buty a potem
        było wiele pamiętania, aż do nowego spotkania. Ale to było za
        zgniłego socjalizmu.
    • ar_ska Re: żal 20.01.10, 10:33
      Zal jest niczym z tym,co się czuje. Pracujesz obrze, lerpiej może
      najlepiej jak potrafisz. Siedzisz nie 8 godzin a 10, 12 a nawet i
      bardzo często po 18- sie. Pracujesz 20, 30 lat i nagle coś zaczyna
      zgrzytać. Mówią - bedą zwolnienia. Jaśnie Pan Dyrektor z Bożej Łaski
      nadany przez znajomego z Regionu przychodzi w pewnym momencie na
      zebranie i z tym głupawym uśmieszkiem zaczyan zebranie, zaczyna
      mówić o potrzebie oszczędnosci, o mozliwych ograniczeniach
      etatowych. Nie bójcie się pracownicy!! Nikt Was nie zwolni. jeśli
      ktokolwiek ma być zwolniony, to tylko ta jednostka , która jest już
      wypalona, która jest na marginesie. Myślisz sobie - to nie ja!!
      Przecież jestem dobra, mam nagrody,mam koleżanki, wszystko potrafię,
      jestem uczciwa. To mnie napewno nie dotyczy. I nadchodzi taki piękny
      dziń, gdzie dzwoni telefon,gdzie Pani Sekretarka prosi mnie na
      rozmowę do Pana Jasnie Oświeconego Dyrektora. Muślę sobie - jest
      dobrze!! pewnie dostanę znowu pochwałe, dostanę podwyżkę lub
      nagrodę. Z nadzieją, z uśmiechem wchodze do Jasnie Oświeconego
      Dyrektora siadam na tym tronie dla maluczkich. Z tym głupawym
      usmieszkiem , takim tonem pseudożałosnym Jaśnie Pan Dyrekto
      oświadcza mi,że ma przykrą wiadomość, że potrzeba oszczędności, że
      byłam dobra, ale przecież etaty, że zmiany organizacyjne, że mi
      współczuje, ale widzi, ze jestem wypalona wewnętrznie, - i podpis
      proszę( i ten głupawy, chory uśmieszek). Wewnętrznie czuję jak mnie
      zmroziło i zrobiło się nagle tak pusto.Ciało mam jakieś takie
      wielkie w środku. Pusto w głowie i tylk ojakiś taki dziwny szum.
      Podpisuję.!! Dziękuje jak idiotka i wychodzę. W głowie mi ciągle
      szumi. Coś tu mi nie gra. Miało być tak pięknie. Miałam być
      przesunięta na lepsze stanowisko, miałam być doceniona a tu
      papierek w kieszeni . W pokoju wszyscy nagle są bardzo zapracowani.
      Cisza jakaś taka. Zawsze było gwarno a nagle zrobio się cichutko.
      Wracasz do domu o zaczynasz płakać. Nie mówisz nikomu, bo i komu i
      o czym? Ze Ciebie wyrzucili po 30 latach pracy?Zresztą komu mam
      powiedzieć? Mężowi? Jesteśmy obok siebie i w zasadzie łączy nas
      tylko powietrze. Dzieciom? Im matka nie jest już potrzebna. Tak mija
      dzień za dniem. Zegnają Ciebie w pracy , dostajesz kwiatki na
      pożegnanie, prezencik(obrazek, piórko albo zegarek - składka po 20
      zł od osoby). Wszyscy będą do mnie dzwonić, wszyscy będą zapraszać
      mnie na spotkania, będą rozmawiać, i ZAWSZE!! pamiętać. Jest fajnie
      bo mam kolezanki, bo mam znajome, bo mnie kochają. TYlko jakoś tak
      wszsycy uciekają ze wzrokiem . Jakoś tak patrza na boki i jest
      sztucznie. ja postawiłam ciasteczka, była też i (nieoficjalnie
      oczywiście) wódeczka i winko. Dostałam buzi od Jaśnie Oświeconego
      Pana Dyrektora i zyczenia na dalszą drogę mojego życia(dygnęłam bo
      przecież tak wypada). I usmieszek - z mojej strony grzecznosciowy,
      z jego ten głupawy i wredny. No i już mam wolne!! Tylko co dalej mam
      zrobić. Mija miesiąc, dwa, trzy, pięć. Pracy dla mie nie ma. nie
      bedzie - bo mam te swoje lata a i pracowałam tylko w jednej firmie,
      w Banku i tam produkują tych pracowników tylko potrafiących jedno -
      być uczciwym. Dowiadujesz sie, że to koleżanki wytypowały Ciebie do
      zwolnienia. Dowiadujesz sie masę innych wiadomosci na swój temat.
      Nie ma to znaczenia, tak sie robi. Patrzysz na telefon - może
      wreszcie zadzwoni, może ktoś z pracy sobie o mnie przypomni.
      Początek oczywiście był obiecujący, ale tak po miesiacy robi się
      cisza. Sprawdzasz czy masz sygnał. Jest. To dobrze. Sprawdzasz nr
      telefonów. Niby dobre, ale teraz to już tylko same cyferki. I
      nazwiska z imieniem. Niby znajome. Dziwisz sie tylko czasami, czemu
      na mój widok moje koleżanki przechodzą na drugą stronę ulicy albo
      tez spuszczaja wzrok i oglądaja sobie buciki. A jesli już Ciebie
      spotkają , to tak chałaśliwie "jakże się cieszę, ze ciebie widzę. co
      u ciebie słychać"? Odpowiadasz ty swoim pewnym głosem, ze wszystko
      ok., że jest dobrze, pięknie i wogóle super. A tak naprawdę to
      pustka, nie ma nic i jest g..no. Tylko czy to moje koleżanki,
      przyjaciólki obchodzi? Siedzisz więc nad stołem i myślisz co dalej.
      Wyjście znalazłam - trzeba tylko poprostowac wszystkie swoje sprawy.
      To trwa kilka tygodni ale mam poukładane. Teraz tylko wybrac rodzaj,
      formę odejścia. Siedzisz na prochami przez godzinę, dwie, dziesięć.
      Nie śpisz przez całą noc, patrzysz na prochy i nie masz odwagi ich
      wziąść. Niby proste, a brak sił. Nie!! jeszcze nie teraz. Może
      troszeczkę późnej. Tak naprawdę, to nie powinnas mieć żalu do
      nikogo. każda z nas musi sobie uzmysłowić, ze nikt nas nie będzie
      żałował. Koleżnaki się cieszą ,że to właśnie mnie/ciebie zwolnili bo
      one mają wiekszą szanse pozostać. Czy byłabym lepsza na ich miejscu?
      Chyba nie. Najgorsza jest samotność, bezsens tej samotności. Zalowac
      nalezy, że w którymś momencie oddaliśmy temu oddziałowi swoje życie,
      każdą w zasadzie chwile. W zamian dostaliśmy pisemko o zwolnieniu i
      ten głupawy uśmieszek Jasnie Pana Dyrektora.Tego jednego nie zapomnę
      nigdy. Przy okazji prośba - jeśli już Jaśnie Panie Dyrektorze
      zwalniasz(bo może tak trzeba) to zrób to z jakąs klasą. Możesz
      przecież się znaleźć na naszym miejscy.Zglośmy się lepiej do
      utylizacji, nie żałujmy że nas już nie ma. Pozdrawiam tych
      pracyujacych. Tych zwonionych - nie pozdrawiam, bo już nie jesteście
      potrzebni. Nikomu!!
      • aniela40 Re: żal 20.01.10, 18:31
        smutna rzeczywistość :(((
      • diabolo13 Re: żal 20.01.10, 19:03
        Ten tekst powinien być obowiązkową lekturą dla nowoprzyjmowanych
        pracowników. Przeczytanie powinni potwierdzić na piśmie, dla mnie to
        ta dziewczyna zmarnowała życie, szkoda. Żaden absolutnie żaden
        pracodawca tego nie doceni, płacą za 8 godzin pracuję 8 godzin i nie
        ma zmiłuj.
      • sanoi Re: żal 20.01.10, 19:19
        Opisałaś dokładnie moją historie , ale ja powiedziałam sobie .że nie
        poddam się że nie jestem jeszcze przeterminowana. też szukałam pracy
        gdzie te programy 50+ śmiechu warte. Chyba mają dla wszystkich
        znajomych królika. Ludzie uciekajcie z tego banku bo może gdzie
        indziej też się napracujecie ale nie za te grosze jakie ja
        dostawałam, może będziecie mogli coś odłożyć na emeryturę. żałuję że
        tego nie zrobiłam .Rozejrzałam się wokół siebie i znalazłam opiekę
        nad dzieckiem gdzie stałam się prawdziwą babcią dla malucha. Pracuję
        też dla w hospicjum gdzie uczę się pokory dla życia. Tam już nic nie
        jest potrzebne oprócz serca drugiego człowieka.Wiele się uczę
        dawania siebie. Spotkałam wiele osób wspaniałych i bezinteresownych
        o których wiem że mnie nie zawiodą jak będę w potrzebie. Generalnie
        jestem bardzo szczęśliwa że wyrwałam się z tego towarzystwa obłudy i
        taniego poklasku. To JA nie poznaję dawnych koleżanek i to ja nie
        chcę ich znać , bo żyję teraz w zupełnie innym świecie.
        • maagda1901 Do ar-ska 20.01.10, 21:52
          Witaj.Ja też zostałam zwolniona po ponad 20 latach pracy w tym banku.
          Nie wiedziałam i nadal nie wiem co będzie dalej z moim życiem, był i
          nadal jest żal, smutek i inne okropne uczucia, ale nigdy nie
          pomyślalam o tym żeby popełnić samobójstwo. Miałabym dać im jeszcze
          jedny powód do satysfakcji? Zabijać się bo miałam pecha spotkać na
          swojej drodze tych wrednych ludzi? Nie można dawać im jeszcze więcej
          i to z własnej woli niż już zabrali. Trzymaj się i nie poddawaj.
      • meggi.per Re: żal 04.02.10, 12:21
        Każde słowo trafne i prawdziwe.Dziękuję za każde z nich. Ja nie zostałam
        "wyrzucona" na emeryturę i tu jestem o tyle w gorszej sytuacji, że bez środków
        do życia. Na dodatek wiek nieatrakcyjny.Na rentę za młoda, do pracy za stara /46/.
      • jabp2008 Re: żal 04.02.10, 21:05
        ar-ska głowa do góry więcej takich jak ty skrzywdzono los im odpłaci w życiu zawsze jest równowaga.Ja też pozostałam jako 50+ i na nic się nie załapuje, ale ciągle walczę raz na tydzień casting(a może się uda). Chyba założę rejestr ile zaliczyłam.Serdecznie pozdrawiam uśmiechnij się odrobinę.
    • alma590 Re: żal 20.01.10, 23:42
      Zastanawiam się czy nie byłoby dobrym postulatem do naszych władz centralnych i również do związków zawodowych, aby w firmie zatrudnić psychologów i stworzyć możliwość kontaktów z tymi specjalistami pracownikom i emerytom. Stresy związane nie tylko ze zwolnieniami , ale i z codziennymi obowiązkami są już tak wielkie,że przerażają mnie ewentualne skutki.Wiem,że są takie firmy, gdzie zatrudniony jest również psycholog i on prowadzi rozmowy z ludźmi , którzy dostają wypowiedzenia.
      Każdy z nas jest inny. Ja należę do tych , którzy tak łatwo się nie załamują. Sama mam pracę niepewną i po 30 latach mogę ją stracić jeśli nie w tym roku to w przyszłym , ale z pewnością nie uda się dopracować do emerytury.I co z tego , to nie koniec świata.Tylko śmierć jest końcem świata dla każdego kto umiera i może być również dla naszych bliskich.Każdy człowiek , który ma bliskich a zwłaszcza dzieci /nawet jeśli są dorosłe i samodzielne /jest odpowiedzialny za ból i cierpienie , jakie może zadać im przez takie egoistyczne myślenie. Bardzo Cię przepraszam ar_ska, ale przy całym twoim cierpieniu nie wolno ci zadawać bólu twoim bliskim. Nie wolno zamykać się w sobie i nie rozmawiać z rodziną . Współpracownicy , koleżanki to obcy ludzie , taki czy inny dyrektor , naczelnik kierownik i w ogóle środowisko zawodowe , z którym spędzamy 1/3 naszego życia (tylko 1/3) nie zasługują na to , aby nadawać im takiego znaczenia.Co to znaczy ,żeby bardziej wiązać się z miejscem pracy niż z własną rodziną ?! To jest ostoja, fundament , i to jest jedyne miejsce , gdzie są ci ,którzy nas kochają bezwarunkowo.
      Spróbuj, proszę porozmawiać jeśli nie z mężem to przynajmniej z dziećmi i nie rób czegoś, czego nie da się odwrócić.
      Pozdrawiam cię serdecznie :-*
    • meggi.per Re: żal 04.02.10, 12:04
      Posłuchaj Sanoi - ja już opisałam swój żal do PKO parę miesięcy temu.Nie pracuję
      już od września 2008. I nie mam pracy, a odeszłam sama bez niczego po 20 latach
      pracy w PKO bo nie mogłam wytrzymać. Do dziś leczę rany i nie mogę się
      pozbierać.Przestałam chodzić na terapię do psychoterapeuty bo stwierdziłam, że
      nikt kto w tym "OŚWIĘCIMIU" nie pracował nie zrozumie. Człowieku lecz się sam -
      jak to ktoś kiedyś powiedział.A ten napis co skradli znad bramy oświęcimskiej
      niech powieszą nad wejściem do PKO. Pasuje jak ulał. Może nie w tym samym
      wymiarze co wówczas, ale na dzisiejsze czasy to jest właśnie to. "Ludzie ludziom
      zgotowali ten los" - tylko przedtem oprawcami byli esesmani, naziści, niemcy - a
      dziś Polak, swój, chrześcijanin. Jak stoję w kościele to ciśnie mi się do głowy
      myśl, że nie chcę być w tym samym niebie co oni.Uczynki miłosierne co do duszy:
      "Krzywdy cierpliwie znosić" , "Urazy chętnie darować" - jak to znosić kiedy do
      dziś boli?
      • anfied Re: żal 04.02.10, 19:47
        Ja przeszłam na emeryturę w roku 2008, w wieku 55 lat,tak naprawdę
        nikt mnie nie zmuszał, ale już miałam po dziurki w nosie tych planów
        i tej presji na sprzedaż. Dzisiaj nie żałuję że odeszłam mam czs dla
        siebie, zapisałam się na uniwersytety trzeciego wieku, chodzę na
        różne zajęcia, uczę się języków i wcale się nie nudzę. Często
        odwiedzam koleżanki w pracy iwiem że jest coraz gorzej. W tym
        miejscu chcę powiedzieć że nie czuję żalu dlatego że nie pracuję.
        Ogarnia mnie wściekłość jak nasza firma traktuje emerytów, ja nie
        zmieniłam pracy, jestem emerytką banku,jednak nie mam żadnych praw,
        konto bankier zostało przekształcone na zwykły ROR, w organizowanych
        przez bank imprezach nie mogę uczestniczyć, bo bank nie ma funduszy.
        Można by wiele wyliczać, pracowałam w PKO prawie 30 lat, osiągałam
        znaczące wyniki w sprzedaży, uważam że zrobiłam bardzo dużo dla
        mojego oddziału a dzisiaj firma mnie nie zna,firma nie koleżanki, bo
        do nich akurat nie mam żalu. Wydaje mi się, że jesteśmy tak
        traktowani jak "zasoby ludzkie" a nie ludzie, którzy najlepsze lata
        swojego zawodowego życia poświęcili pracy dla banku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka