Dodaj do ulubionych

mieszkaniówka

03.04.07, 21:30
Czy jest ktoś na Forum z Finansowania Nieruchomości. Chcę się dowiedzieć jak
to wyglada u innych. Jakie są plany na doradcę lub analityka. U nas wygląda
to tak, że rosną one z miesiąca na miesiąc o 20-30%. Ile godzin pracujecie.
My codziennie po 10 w pracy - tyle jest otwarty oddział. Resztę dorabiamy w
domu. Czy tylko ja nie mogę z czymkolwiek zdążyć??. Ciągle nam się wmawia,że
nie umiemy sobie zorganizowac pracy, a inni potrafią. Czy ktoś próbował
policzyć ile jesteśmy w stanie zrobić za 8 godzin. Co z rozliczaniem czasu
pracy, czy też klepiecie fikcję. Serdecznie pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • everon Re: mieszkaniówka 04.04.07, 08:19
      Prawdę powiedziawszy nie wiem czy jestem z Finansowania Nieruchomości :)))
      W małym oddziale zarówno doradca jak i analityk robią za kombajn. Czyli robią
      wszystko. Plany mamy nałożone na każdy biznes i nikogo to nie obchodzi jakim
      cudem owe plany zrealizujemy. Oczywiście codziennie pada zarzut, że jesteśmy
      niezorganizowani, ale to chyba powinno być zmartwieniem przełożonych. Ci zaś z
      zegarkiem pilnują żebyśmy na czas wylogowali się z systemu (max. 7 godzin), a
      potem możemy tyrać do oporu. I nikt nie będzie mówił, że coś jest nie tak. W
      harmonogramie i papierach wszystko jest jak trzeba … tylko dlaczego ci paskudni
      doradcy nie wyrabiają planów ???
      Ach, zapomniałbym o codziennej spowiedzi z każdego biznesu. Zarówno w formie
      pisemnej, e-mailowej, wraz z uzasadnieniem - dlaczego tak mało ??!! Na
      uporządkowanie dokumentacji, archiwizację też potrzebny jest czas, także na
      czynności nie związane z planami – czyli załatwianie reklamacji, bieżąca obsługa
      itd. Wiecie co w związku z tym usłyszałem od swoich przełożonych ? TO NAS NIE
      OBCHODZI ! CO DZISIAJ SPRZEDAŁEŚ ?!
      • 88bc Re: mieszkaniówka 24.08.08, 16:42
        Meszkaniówko! odezwij się. Napiszcie jak Wam sie pracuje.W naszym regionie wymieniło sie 100% pracowników, w oddziałach trwa eksodus. Ludzie uciekają jak szczury z płonącego okrętu. Nie bierzemy premii bo w PPI mamy 50% wagi na przyrost depozytów rynku mieszkaniowego.Z związku z tym i tak nie warto zabiegać o wyonanie planu. Nie mieliśmy podwyżek chyba ze podwyżką było te 150,00 zł. Tak więc płace nasze w tym roku zmalały. Nie mamy godzin nadliczbowych bo dyrektor boi się własnego cienia więc zgody na godziny nadliczbowe też nie podpisze. 80% czasu doradcy to kserowanie, wprowadzanie do różnych aplikacji, opisywanie teczek, numerowanie stron i użeranie się z WAPIREM (czy jak ich tam teraz nazywają) żeby raczyli wypłacić kredyt i przyjąć teczkę. Nasz zespół też just jest na wylocie. Nie mamy już siły bić głową w mur i walczyć z WAPIRAMI, DOK-iem , Regionem i innymi. Pracujemy po 10 godzin dziennie za fryko. Powoli mamy dość i zmykamy po kolei.Na początek ci najlepsi.
        • dale67 Re: mieszkaniówka 25.08.08, 19:27
          Więc nie jest jeszcze tak źle, jak wasz CAK sie uruchomi to przez
          pół roku będzie cie mieli 0,2 etatu analityka tak jak w śląsko-
          opolskim. Dojdzie analiza wniosku zarówno dla klienta indywidualnego
          jaki i dewelopera. Będzie gorzej, chyba że ktoś podliczy koszty
          tworzenia CAK-ów, bo to co jest w CAK Warszawa i K-ce to paranoja.
          Nałapali ludzi z ulicy i oni mają robić analizy po 2-tyg. kursie.
          Zwiewajcie z mieszkaniówki bo chyba juz nigdzie nie jest gorzej.
    • everon Re: mieszkaniówka 04.04.07, 08:27
      A! Zapomniałem dodać, że papiery (wbrew przepisom) zabieramy do domu, bo w
      oddziale nie ma kiedy i gdzie "obrobić" na bieżąco. Wiem, że nie dodałem Ci
      otuchy. Pomyśl tylko, że Twoja bieda ma charakter powszechny i jest nas cała masa.
    • draha1166 Re: mieszkaniówka 04.04.07, 20:13
      nie bede sie wypowiadac co do mieszkaniowki ani nadgodzin bo pracuje akurat w
      oddziale gdzie nie mozemy na to narzekac.. ot mam szczescie.. ale jesli chodzi
      o plany to faktycznie z kwartalu na kwartal o 30% wiecej.. wiec teraz sa 2 razy
      wieksze niz w tym czasie w tamtym roku.. a i tak juz wtedy ledwo ciagnelismy.. :
      ((((.. mam coraz wieksze wrazenie ze ktos chce polozyc ten interes na
      lopatki.. :(.. albo wykonczyc pracownikow :(.. w duzysz oddzialach moze te
      plany sie sprawdzaja ale nasz jest malutki a i otoczenie ubogie, wiec zakladam
      ze plany sa brane z "nieba" a nie z faktycznych mozliwosci oddzialu
    • borowik1234 Re: mieszkaniówka 05.04.07, 22:59
      plan na FN na region ponad 2/3 wyższy niz za rok poprzedni ale DRM i tak dołozy jeszcze coś extra w 4 kwartale, średnio na etat w FN przypada jakieś 7-8 umów na miesiąc. Brak informacji z Centrali o zasadach podzialu planu, macie i "sie bujajcie" , przyslemy rozliczenie .
      • borowik1234 Re: mieszkaniówka 05.04.07, 23:02
        draha1166

        czasami mam ochotę zrobić zgłoszenie do DBE i audytu o działaniu na szkode banku przez naszych wspaniałych expertów z Centrali.
        • everon Re: mieszkaniówka 06.04.07, 00:28
          Rewelacja !!! Ten sam proceder podciągnąłbym pod znęcanie się (ze szczególnym
          okrucieństwem). To novum - sufitologia jako czyn karalny ! Borowiku, jestem pod
          wrażeniem :)
          • 88bc Re: mieszkaniówka 06.04.07, 21:56
            bardzo Wam dziękuję Wszystkim za wypowiedzi. Wbrew pozorom i tak mi
            pomogliście. Zawsze to milej, ja człowiek wie, że nie jest sam. Serdzecznie
            pozdrawiam i życzę ciepła i spokoju w Święta.
    • pbpsa Re: mieszkaniówka 06.04.07, 19:53
      ja jestem -chętnie porozmawiam z tobą na- ten temat - nie jestes sam
    • cossio Re: mieszkaniówka 17.04.07, 09:17
      Witaj!! Ja całe szczęście już nie pracje w pko, odeszłam 3 m-ce temu. Ale
      pracowałam na mieszkaniówkach. Jako zupełnie nowy pracownik musiałam zrobić 1
      milion 200 tysięcy kredytów na miesiąc !!!!!!! niedorzeczne i podziękowałam. To
      co wyrabiają z ludźmi w pko to straszne. Niestety przekonałam się już, że tak
      jest nie tylko w pko. Pozdrawiam
      • czuk1 ....bez komentarza... 17.04.07, 20:55
        " To co wyrabiają z ludźmi w pko to straszne. Niestety przekonałam się już,
        że tak jest nie tylko w pko. .."
      • krystynia1 Re: mieszkaniówka 21.07.07, 17:12
        cossio napisała:

        .... Jako zupełnie nowy pracownik musiałam zrobić 1
        > milion 200 tysięcy kredytów na miesiąc !!!!!!! niedorzeczne i podziękowałam.
        To
        > co wyrabiają z ludźmi w pko to straszne. Niestety przekonałam się już, że tak
        > jest nie tylko w pko. Pozdrawiam

        tak jako ciekawostkę podam, iż w dużych oddziałach poznańskich pracownicy
        mieszkaniówki mają plan miesięczny przekraczający 3 mln zł na każdego.
        Rewelacja!!
    • 88bc Re: mieszkaniówka 19.07.07, 21:29
      Czy "mieszkaniówka" się sypie? Czzy wszedzie tak jest,że z mieszkaniówki masowo
      odchodzą ludzie, czy tylko w małopolskim? Niedługo za karę bedą przenosić do
      nas do pracy. Jak to wygląda u Was?. Napiszcie trochę o tym może mi bedzie
      trochę lżej się pracowało 10 godzin w tym kilka w temperaturze bliskiej 40
      stopni.
      • olewaczek Re: mieszkaniówka 19.07.07, 23:12
        Nic dziwnego, że ludzie z mieszkaniówki odchodzą do innych banków lub
        pośredników ponieważ system prowizyjny kusi. Można w dobrym miesiącu zarobić
        klikadziesiąt tysięcy złotych, czyli pewnie 10 razy tyle. Moim zdaniem taka
        praca jest dobra ale dla ludzi w pełni dyspozycyjnych (raczej bez rodzin i
        raczej młodych), gotowych do umawiania się z klientami o każdej porze dnia i
        nocy. Bo tak się pracuje (ale i się zarabia!) np. w GE Money czy Expanderze.
        W celu zatrzymania ludzi z mieszkaniówki, takie zmiany filozofi pracy i płacy
        są koniecznością.
        Inną sprawą jest że mówi się że mieszkaniówka zostanie podzielona i wchłonięta
        przez pion detaliczny (a inwestorskie prze misie).
        • czlowiek_z_dolu Re: mieszkaniówka 20.07.07, 15:01
          "...Moim zdaniem taka
          >praca jest dobra ale dla ludzi w pełni dyspozycyjnych (raczej bez rodzin i
          > raczej młodych), gotowych do umawiania się z klientami o każdej porze dnia i
          > nocy."(...)

          Czuje się w obowiązku zdementować i wyjaśnić, bowiem również "...Moim zdaniem taka
          >praca jest dobra ale dla ludzi w pełni dyspozycyjnych (raczej bez rodzin i
          > raczej młodych), gotowych do umawiania się z klientami o każdej porze dnia i
          > nocy."(...)

          Czuje się w obowiązku zdementować i wyjaśnić, bowiem mi również „jakiś czas
          temu” to uświadamiano (za co jestem wdzięczna :))

          Primo: nie jestem "raczej młoda",
          Secundo: rodzinę udało mi się uratować (choć, gdybym nie odeszła z PKO, kto
          wie?... chyba rzeczywiście mogliby dłużej tego nie wytrzymać)
          Tertio: Klienci nie mają ochoty spotykać się nocą (nooooo, może niektórzy... ale
          nie w celach, o których piszesz)

          Tak zupełnie serio, tu istotne są inne elementy: operatywność, inicjatywa (fakt,
          praca w PKO potrafi w wielu przypadkach skutecznie zniszczyć te cechy) i
          organizacja pracy (wiem, że dezorganizacja, z którą miałam do czynienia,
          nieuchronnie prowadzi do destrukcji). To zupełnie naturalne, że tak rozbudowaną
          strukturę jaką jest PKO trudno przeprowadzić przez proces właściwej
          transformacji. Jednak to doprawdy żenujące, gdy pracownicy bezpośredniej obsługi
          dostrzegają konieczność wprowadzenia zmian, dostrzegają procesy ewolucyjne,
          które zachodzą na rynku usług finansowych, a menadżerowie odpowiedzialni za ich
          wprowadzanie nadal usiłują normy czasów „minionej epoki” dostosować do
          teraźniejszości i (o zgrozo!) nawet nie dostrzegają w tym nic złego, obarczając
          winą „ludzi z dołu”. Zawsze mnie to zdumiewało, bowiem tu nawet nie
          wykształcenie, doświadczenie zawodowe, ale wystarczy odrobina logiki i „rzut
          okiem” na działania konkurencji, aby stwierdzić, że zmiany są konieczne i to
          właśnie „z góry”, a nie „z dołu”. Czyżby na te miejsca „u góry” nie było
          kandydatów? Na jakiej podstawie formułuje się wnioski, że istnieją kandydaci
          zamierzający zastąpić nieudolnych „na dole”? Wszystkim menadżerom
          odpowiedzialnym za sprzedaż w tym banku zaproponowałabym bezpośrednią pracę z
          Klientem (bez wyjątku), traktując to jako kolejną szansę w tym banku, bowiem nie
          sprawdzili się na menadżerskich stanowiskach, wielokrotnie udowadniając, że nie
          potrafią tego robić.

          Ok., ale miało być o elementach, które są istotne i w obecnej mojej pracy dają
          możliwość skupienia się na profesjonalnej obsłudze Klientów:
          - samochód, telefon, laptop to podstawowe narzędzia pracy (a jeszcze niedawno w
          moim oddziale korzystanie z tych narządzi było praktycznie niemożliwe, poza
          telefonem, gdzie normą stała się dyskryminacyjna praktyka obligowania doradców
          do „dopłacania” z wynagrodzenia, w „nagrodę” za dyspozycyjność i wykonaną pracę
          po godzinach, za którą nota bene nie otrzymywano wynagrodzenia). Doradca
          (szczególnie ten pozyskujący i obsługujący zamożnych Klientów, którym bank
          gwarantował min. obsługę poza oddziałem) mógł pomarzyć tylko o tych narzędziach,
          a przecież to niezbędne minimum, pozwalające zapewnić: funkcjonalność i
          najwyższy poziom obsługi, który w zapisach umów, bank gwarantował „wybranym”
          Klientom, ale teoria wciąż rozmijała się tu z praktyką. Obce było również
          pojęcie oszczędność czasu, to zupełnie „niemierzalne” zjawisko dla specjalistów
          z centrali czy rod-u, łatwiej przecież zmierzyć zużycie papieru, energii, etc...
          ale do tego nie potrzeba aż „takich” ekspertów (zresztą nawet tu się nie
          wykazali, nie potrafiąc sporządzić rzetelnej analizy, niewłaściwe ilości
          materiałów biurowych, niewłaściwie przyznawane limity na telefony komórkowe, nie
          wspominając o planach sprzedażowych i określaniu wysokości wynagrodzenia wg
          wskaźników, których nie potrafili uzasadnić).
          - wykorzystanie w codziennej pracy nowoczesnych technologii to kolejna
          kompromitacja. Dziś posiadam bieżący dostęp do informacji o Klientach i ofercie
          produktowej, nie tracę czasu na poszukiwania właściwych rozwiązań , pytania do
          współpracowników, bezsensownie wysłane maile, czy wykonane telefony... powiecie
          niemożliwe? a jednak,...zapomniałam już o konieczności korzystania z wielu
          aplikacji, ba, wielu urządzeń (czasem usytuowanych w odległości dwóch
          pięter?!),w wielu wypadkach z bezsensownych procedur, konieczności wypełniana
          stosów papierów zarówno przez pracownika jak i zirytowanego do granic możliwości
          Klienta.

          „Konia z rzędem” temu, kto uzasadni, że w opisanych warunkach możliwa jest
          skuteczna i efektywna sprzedaż, połączona z budowaniem właściwych relacji z
          Klientem. Jak w takiej sytuacji oczekiwać, by pracownik sprostał ambitnym
          wyzwaniom i walczył o sukces firmy? To utopia. Sytuacja jest tym bardziej
          przerażająca, że PKO stosując takie praktyki pozbywa się wielu kreatywnych i
          ambitnych ludzi. Ci wyróżniający się innowacyjnym podejściem do pracy,
          samodzielni (często długie lata oczekujący na zmiany), kiedy uświadamiają sobie,
          że zaczynają się „uwsteczniać”, kiedy zaczyna im brakować „samo motywacji”
          (która do pewnego momentu jeszcze utrzymywała w firmie), i nie widzą szans na
          rozwój zawodowy... odchodzą do konkurencji lub zaczynają od podstaw budować
          własne firmy. I choć często decyzja o odejściu wcale nie należały do
          najłatwiejszych (bo to lojalni pracownicy), to w krótkim czasie okazuje się, że
          determinacja w dążeniu do celu wcale się w nich nie wypaliła, że zadowoleni
          Klienci potrafią ich nadal motywować do pracy, „wszelkie żale” zagubiły się
          „gdzieś po drodze”, że wcale nie było to tak bolesne, jak przypuszczali. Okazało
          się, że jednak nie są tacy „beznadziejni” i potrafią łączyć życie prywatne z
          pracą, a co więcej w obu przypadkach nadal potrafią odnosić sukcesy, choć
          niektórzy od „jakiegoś czasu” usiłowali im wmówić, że jest zupełnie inaczej.

          Tak więc „olewaczek”, więcej wiary we własne siły,... wiem, że to trudne,
          szczególnie gdy na co dzień „wszystko wokół” zniechęca i sprzyja ponurym
          nastrojom, ale życzę Ci, by to się wkrótce zmieniło. „Każdy nowy dzień zaczyna
          się głęboką nocą.” Bob Dylan


          „jakiś czas temu” to uświadomiono (za co jestem wdzięcznaJ)

          Primo: nie jestem "raczej młoda",
          Secundo: rodzinę udało mi się uratować (choć, gdybym nie odeszła z PKO, kto
          wie?... chyba rzeczywiście mogliby dłużej tego nie wytrzymać)
          Tertio: Klienci nie mają ochoty spotykać się nocą (nooooo, może niektórzy... ale
          nie w celach, o których piszesz)

          Tu istotne są inne elementy: operatywność, inicjatywa (fakt, praca w PKO potrafi
          w wielu przypadkach skutecznie zniszczyć te cechy) i organizacja pracy (wiem,
          że dezorganizacja, z którą miałam do czynienia, nieuchronnie prowadzi do
          destrukcji). To zupełnie naturalne, że tak rozbudowaną strukturę jaką jest PKO
          trudno przeprowadzić przez proces właściwej transformacji. Jednak to doprawdy
          żenujące, gdy pracownicy bezpośredniej obsługi dostrzegają konieczność
          wprowadzenia zmian, dostrzegają procesy ewolucyjne zachodzące na rynku usług
          finansowych, a menadżerowie odpowiedzialni za ich wprowadzanie nadal próbują
          normy czasów „minionej epoki” dostosować do teraźniejszości i (o zgrozo!) nawet
          nie dostrzegają w tym nic złego, obarczając winą „ludzi z dołu”. Zawsze mnie
          to zdumiewało, bowiem tu nawet nie wykształcenie, doświadczenie zawodowe, ale
          wystarczy odrobina logiki i „rzut okiem” na działania konkurencji, aby
          stwierdzić, że zmiany są konieczne i to właśnie „z góry”, a nie „z dołu”. Czyżby
          na te miejsca „u góry” nie było kandydatów? Na jakiej podstawie formułuje się
          wnioski, że istnieją kandydaci zamierzający zastąpić
          • czlowiek_z_dolu Re: mieszkaniówka 20.07.07, 15:40
            Do moderatorów forum:

            sorki, ale się „coś porobiło” z postem, który kierowałam do „olewaczka”, proszę
            wyrzućcie, wskazany, powtórzony tekst:

            (drugi akapit)
            „Czuje się w obowiązku zdementować i wyjaśnić, bowiem również "...Moim zdaniem
            taka >praca jest dobra ale dla ludzi w pełni dyspozycyjnych (raczej bez rodzin i
            > raczej młodych), gotowych do umawiania się z klientami o każdej porze dnia i
            > nocy."(...)”


            i „wszystko” po słowach Bob Dylan:

            „jakiś czas temu” to uświadomiono (za co jestem wdzięczna:))

            Primo: nie jestem "raczej młoda",
            Secundo: rodzinę udało mi się uratować (choć, gdybym nie odeszła z PKO, kto
            wie?... chyba rzeczywiście mogliby dłużej tego nie wytrzymać)
            Tertio: Klienci nie mają ochoty spotykać się nocą (nooooo, może niektórzy... ale
            nie w celach, o których piszesz)

            Tu istotne są inne elementy: operatywność, inicjatywa (fakt, praca w PKO potrafi
            w wielu przypadkach skutecznie zniszczyć te cechy) i organizacja pracy (wiem,
            że dezorganizacja, z którą miałam do czynienia, nieuchronnie prowadzi do
            destrukcji). To zupełnie naturalne, że tak rozbudowaną strukturę jaką jest PKO
            trudno przeprowadzić przez proces właściwej transformacji. Jednak to doprawdy
            żenujące, gdy pracownicy bezpośredniej obsługi dostrzegają konieczność
            wprowadzenia zmian, dostrzegają procesy ewolucyjne zachodzące na rynku usług
            finansowych, a menadżerowie odpowiedzialni za ich wprowadzanie nadal próbują
            normy czasów „minionej epoki” dostosować do teraźniejszości i (o zgrozo!) nawet
            nie dostrzegają w tym nic złego, obarczając winą „ludzi z dołu”. Zawsze mnie
            to zdumiewało, bowiem tu nawet nie wykształcenie, doświadczenie zawodowe, ale
            wystarczy odrobina logiki i „rzut okiem” na działania konkurencji, aby
            stwierdzić, że zmiany są konieczne i to właśnie „z góry”, a nie „z dołu”. Czyżby
            na te miejsca „u góry” nie było kandydatów? Na jakiej podstawie formułuje się
            wnioski, że istnieją kandydaci zamierzający zastąpić

            ... nie dosyć, że wypowiedź urosła do formy elaboratu, to jeszcze powielony
            tekst zwiększył dodatkowo objętość. "bez pojęcia" :(

            Dzięki i przepraszam za kłopot
            czlowiek_z_dolu
            • olewaczek Re: mieszkaniówka 20.07.07, 21:38
              Dzięki za polemikę, ale podtrzymuję to co napisałem.
              1. Moim zdaniem dyspozycyjność raczej nie idzie w parze z rodziną. Chyba że
              rodzina jest baaaaardzo wyrozumiała. Zdaję sobie jednak sprawę, że przy dobrej
              organizacji można to pogodzić, gdyż bycie sprzedawacą kredytów mieszkaniowych w
              instytucjach o których wspominałem (i innych) daje możliwość elastycznego czasu
              pracy.
              2. Co do pracy nocą - to celowo użyłem obrazowego skrótu - chodziło mi o pracę
              poza zwykłymi godzinami pracy oddziału czyli np. po 19 czy 20 i przyjmowanie
              dokumentów u klienta czy na mieście.
              3. Zaczynając od pracy w charkterze sprzedawcy w PKO można się czegoś
              merytorycznego nauczyć. Jednak po kliku latach wiele osób dochodzi do wniosku,
              że się nie rozwija. Samodzielność formułowania myśli jest niewielka i dochodzi
              do "odmóżdżenia". Również poczucie odpowiedzialności za wykonywaną pracę spada,
              z uwagi na rutynę i presję sprzedażową bezpośrednich przełożonych. Do tego
              dochodzą niedogodności socjalne, sprzętowe. Pieniądze też demotywują, bo nie są
              rynkowe i nie zależą od efektów pracy (nie ma np. systemu prowizyjnego). Tak
              dochodzi do "samouświadomienia" i ucieczek do lepszego świata.:))) Tam wiele
              osób się sprawdza i jest zadowolonych...
              4. Jak wspomniałem w punkcie 3, jest lepszy świat poza PKO. I tak będzie dopóki
              nie będzie istotnych zmian w Banku. Wyszkoleni ludzie odchodzą (czasem po kilku
              latach wracają na wyższe stanowiska) a na ich miejsce zatrudniani są prawie
              wyłącznie absolwenci za najniższe stawki.
              5. A tak przy okazji, czy ktoś zna kogoś kto zaczynał pracę w PKO jako
              sprzedawca a teraz jest w kadrze kierowniczej Banku (i nie robił "skoku w bok"
              do konkurencji)? Ja nie znam.
              Pozdrawiam

    • pyza64 Re: mieszkaniówka 22.07.07, 08:43
      Ja również pracuję w mieszkaniówce, chociaż powinnam robić całkiem coś innego-
      jestem kierownikiem detalu.W tej chwili w naszym oddziale jest tylko dwóch
      doradców z czego jeden jest na L4 -ciąża a drugi już trzeci tydzień szkoli bo
      jest trenerem ZSI.Plany są coraza wyższe a pomocy jeśli chodzi o rozwiązanie
      problemów kadrowych brak.Również pracuje ponad plan , nie mówiąc o
      zaległościach w wysyłaniu teczek.Ale co zrobić , pociesza mnie tylko to że to
      nie tylko ja jestem tak żle zorganizowana ale widzę że wiekszość pracujących w
      mieszkaniówce.A może to te nasze procedury i "pomoc" WOKU są CHORE!!!!!!!!!!
      nie mówiąc już o dodatkowych czynnościach które robi sprzedaż a ktore moim
      zdaniem powinny być wykonywane na zapleczu.I te kochane sprawozdania,
      rejestry ,dekadowki itd.............
    • undamaryna Re: mieszkaniówka 22.07.07, 15:06
      Mieszkaniówka to jest bardzo chory obszar działalności banku. A najgorsze iż od
      pewnwgo czasu nie ma przesłanek (sadzę że władza nie ma pomysłu i ochoty na
      zmaiany)aby było lepiej. Jedyne co sie modyfikuje to ilość i wygląd sprawozdań
      oraz wielkość planów sprzedażowych na coraz bardziej absurdalne. Miało być tak
      pieknie - sprzedaż oddzielona od analizy, a tymczasem działajace od 2 lat
      centrum analiz okazuje się isnieć "wirtualnie". Pracownicy CA kadrowo i
      płacowo należą do swoich macierzystych oddziałów w których traktowani są z
      kolei jako "persona non grata" (szczególnie finansowo). A najsmutniejsze jest
      że ten marazm nie ma końca.
      • zuza-m Re: mieszkaniówka 02.03.08, 21:51
        Stworzyli CAK-i i co podoba Ci się. Miało być 70 osób a jest 25, i nikt niczego
        pewien nie jest. Chory i niepotrzebny twór za ciężkie miliony czy nie lepiej
        zatrudnić więcej osób albo dać szansę tym, którzy mają być zredukowani byłoby o
        wiele taniej, nie potrzeba kolejnych dyrektorów, zastępców, koordynatorów,nowych
        siedzib- może wreszcie byłyby pieniądze na remont.
        • astabel Re: mieszkaniówka 03.03.08, 18:04
          Wszyscy macie rację i zawarte wypowiedzi potwierdzają w 100% to co dzieje się i
          działo w moim oddziale. W mieszkaniówce od kilku lat, jednak najcięższy okres
          miałam dwa lata temu omal nie pezypłaciłam to utratą zdrowia lub
          psychiatrykiem, powiem, że przez cały ten rok chodziłam od lekarza do lekarza
          bo pojawiały sie różne choróbska i dolegliwości. Wszystko miało swą przyczynę
          jak się okazało w długotrwałym obciążeniu organizmu stresem, który od dawna
          towarzyszył każdemu memu dniowi. Rodzina.... tak ale po 10,11 godzinach pracy
          musiała znosić moje nerwy, przychodziłam wściekła. Niestyety nie potrafiłam
          zostawić tego balastu w banku, niestety wchodził on ze mną do domu, spłam bardzo
          źle. Miałam klasyczne objawy stersu i wypalenia. Tak naprawdę nie wiem co by ze
          mną było gdyby nie "przerwa na macierzyństwo". Wyciszyłam się, uspokoiłam,
          wróciłam do zdrowia i mogłam się cieszyć tym co mnie czeka no i czasem bez
          pracy. Nie zrozumcie mnie źle mogę pracować ale kiedy to jest normalna praca, bo
          życie w takim napięciu i stresie nic dobrego i kreatywnego nie niesie. Uważam
          siebie za pracownika lojalnego, oddanego sprawie i firmie. Wkrótce muszę wrócić
          do pracy i boję się o siebie czy wytrzymam czy dam radę. Niestety nic dobrego i
          budujacego nie ma w Waszych wypowiedziach widać tak naprawdę nic się nie
          zmieniło przez czas mojej nieobecności.Smutne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka