Dodaj do ulubionych

grzeczność turecka

30.06.06, 00:49
Drogie Uczestniczki i Uczestnicy Forum!
Zwracam się do Was z pytaniem i prośbą zarazem.
Jestem tłumaczką, absolwentką turkologii i dziennikarstwa, żoną Turka i mamą
dwuletniej pół-Turczynki. Mieszam w Polsce i z zaciekawieniem śledzę
poczynania tego Forum. Niedawno zostałam poproszona o napisanie krótkiej
rozprawy do na temat grzeczności w Turcji, co czynię z wielką radością i
zapałem. Same/sami wiecie, jak wdzięczny to może być tematsmile) Jeśli
chciałybyście/chcielibyście podzielić się swoimi przemyśleniami, wrażeniami
na ten temat, napiszcie, proszę. Z pewnością nie raz
znalazłyście/zmnaleźliście się w sytuacjach zaskakujących, może żenujących,
może popełniliście jakąś gafę - wszystko z powodu różnic w pojmowaniu tego,
czym jest grzecznoć tu, w Polsce i tam- w Azji Mniejszej.
Pozdrawiam wszystkich gorąco
Ania
Obserwuj wątek
    • amicka Re: grzeczność turecka 30.06.06, 10:11
      O dzien dobry!Juz myslalam, ze nie ma na forum mam malych dzieciaczkow polsko-
      tureckich mieszkajacych w Polsce, a tu niespodzianka! Ja tez jestem zona Turka
      i mam dwuletnia dziewczynke. Ciekawa jestem na jakim etapie jezykowym jest
      Twoja coreczka. Moja od kiedy przeprowadzilismy sie z Niemiec bardzo niedawno i
      ubylo jej jednego jezyka, robi spore postepy, przynajmniej w polskim. Moze
      kiedys spotkalybysmy sie z dziewczynkami? Moja cora uwielbia dzieci i brakuje
      nam spotkan, na ktore chodzilysmy w Niemczech. Tutaj tez organizujemy sobie
      zajecia, ale bez porownania latwiej o kontakty z mamami i dziecmi tam. Troszke
      nie w temacie, przepraszam, a propos grzecznosci, ale spontanicznie chcialam
      odpisac. Na zadane pytanko w miare mozliwosci postaram sie tez cos napisac.
      Pozdrawiam serdecznie
      • baranca Re: grzeczność turecka 30.06.06, 11:11
        Witaj,
        bardzo chętnie się z Wami spotkamy. Mieszkamy w Warszawie. Moja córcia mówi
        zabawną mieszanką tureckiego i polskiego ( w rodzaju "abi jest w samochodzie"
        albo "kocham cie mamacigim" , więc na pewno się dogadająsmile)) Pozdrawiam i
        prosze o kontakt na mój adres mailowy: apolat@wp.pl
        • amicka Re: grzeczność turecka 30.06.06, 12:31
          ...odpisalam, pozdrawiam
          • thomaspawel Re: grzeczność turecka 01.07.06, 00:48
            gafy...?
            kiedyś wsiadłem do taksówki na dworcu autobusowym w Ankarze i kiedy miałem
            pewność że pan taksówkarz powinen był pamiętać o moim bagażu w bagażniku,
            odjechał po zamknięciu przeze mnie drzwi taksówki...krzyczałem na niego po
            polsku w bardzo kolokwialny sposób. chyba nikt nie zrozumiał...
            Dobrze, że taksówki w Ankarze mają swoje własne postoje...
            Nie wiem czy to nieładnie ale nie chciałem aby mnie szorował jakiś facet z
            hamam.... wolałem 'kese' we własnym zakresie... teraz nie wiem czy to fault
            pas...?
            Mnie się udało uniknąć gaf, bo mam wspaniałą przewodniczkę z tureckim
            paszportem smile
            Mam jeszcze na sumieniu nie zapłacony rachunek za service w jedym hotelu....
            obiecuję oddać następnym razem smile
            Nie wiem dlacego, ale tureckie dobry wieczór (iyi aksamlar) brzmi w moich
            uszach jak: jak się masz....
            czy nie jest gafą zamawianie piwa w klubie studenckim po polsku?


            • baranca Re: grzeczność turecka 01.07.06, 20:43
              dzięki Ci, thomaspawel!
    • amicka Re: grzeczność turecka 01.07.06, 22:53
      Kiedys bardzo dawno temu idac w odwiedziny do domu mojej przyszlej tesciowej
      (sama bez przyszlego meza:=) kupilam spontanicznie kawalek arbuza u sprzedawcy
      arbuzow (wielka ciezarowka wyladowana arbuzami, wiecie jak to wyglada). Facet
      nie mogl zrozumiec o co mi chodzi, arbuzy tanie jak woda i nikt tam nie kupuje
      kawalka, co najwyzej dwa arbuzy:=)) Potem w domu tez troszke dziwnie sie na
      mnie patrzyli, oczywiscie podziekowali i sie cieszyli, ale od tego czasu nigdy
      nie kupuje w Turcji "kawalka" arbuza:=)). Z innych sytuacji pamietam jak po
      zwiedzaniu Dolmabahce Palace, ktos z grupy zachodnich turystow probowal dac
      przewodniczce, doskonalej zreszta, jakis groszowy napiwek. Dziewczyna
      oczywiscie nie przyjela, ale sytuacja byla dziwna i wszystkim bylo glupio.
      Jeszcze a propos pocalunkow na powitanie, ja caluje zazwyczaj trzy razy w
      policzek, tak jak w Polsce i przewaznie po drugim razie juz ten ktos odchyla
      glowe:=)) . Ale to nie tylko w Turcji:=))
      • morbe1 Re: grzeczność turecka 02.07.06, 01:05
        Z tymi pocałunkami na powitanie to rzeczywiście śmiesznie wychodzi bo nawet
        ostatnio jak byłam w Turcji, przywitał mnie kolega mojego faceta i w sumie nie
        było to spotkanie po raz pierwszy ale jakoś tak wyszło że z "buziaczkami" na
        powitanie witalismy się pierwszy raz.I też, on dwa razy ja to w Turcji, a ja
        dalej na trzeciego... w sumie troszkę głupio mi się zrobiło,jakbym była jakiś
        sapik wink,ale od razu padło pytanie: To ile razy w Polsce?? smileśmiesznie wyszło.
        A tak jeszcze nawiązując do powitalnego całowania to w Polsce
        rzeczywiście "cmokamy" w policzek czy gdzie tam kto woli, natomiast w Turcji
        zauważyłam że jest to bardziej przyłożenie policzka do policzka niż pocałunek.
        Podzielacie??

        Pozdrawiam
        Betty
      • kiranna Re: grzeczność turecka 02.07.06, 23:10
        Dla mnie to calowanie, czyli wlasciwie dotykanie policzkiem, jest czasem
        krepujace, szczegolnie jesli mam calowac widziane po raz pierwszy osoby. Tak
        jest przyjete i dosc czesto to Turcy pierwsi nachylaja sie do pocalunku, wiec
        nie wypada sie uchylic wink W Polsce nigdy nie lubilam pocalunkow powitalnych i
        pozegnalnych, w Turcji przyszlo sie przyzwyczaic wink

        Z uprzejmosci, ktore bardzo, ale to bardzo lubie u Turkow i ktore chetnie
        zaadoptowalabym na grunt polski, to usmiech i wszelkiego rodzaju dobre zyczenia
        praktycznie bez okazji, czyli te wszystkie "gecmis olsun", "hayirli
        olsun", "gozun aydin", "gule gule git, gule gule gel", "yine
        bekleriz", "ellerine saglik" itp. Zdaje sobie sprawe, ze nie zawsze sa to
        szczere slowa i czasem mowi sie tak, bo po prostu wypada lub z przyzwyczajenia.
        Mimo wszystko od razu jakos tak milo i sympatycznie robi sie wokol, poniewaz
        wierze w potege slowa, zarowno tego dobrego jak i zlego wink
        • kochanionka Re: grzeczność turecka 02.07.06, 23:39
          kiranna
          prosze przetlumacz to co napisalas.
          skoro sa to mile zwroty,warto je znac.
          Bede niezmiernie wdzieczna.
          Prosze i z gory dziekuje.
          • kiranna Re: grzeczność turecka 05.07.06, 21:34
            kochanionka, przepraszam ze dopiero teraz odpisuje.
            niektorych zwrotow nie da sie przetlumaczyc bo sa idiomami i brzmialyby
            niezrecznie po polsku. latwiej bedzie mi napisac w jakich sytuacjach ich uzywac:
            "gecmis olsun" - bardzo szeroko rozumiane jako zyczenie zakonczenia ciezkiej
            sytuacji, choroby, uzywane bardzo, bardzo czesto. np w potocznej rozmowie, gdy
            ktos mowi, ze boli go glowa albo... kosmetyczka zyczy klientce po manicure albo
            pielegniarka po zastrzyku, itp.

            "hayirli olsun" - czyli zeby cos przynioslo nam szczescie lub sie udalo jakies
            zamierzenie.
            gdy ktos cos kupi sobie nowego mowi sie "gule gule kullan" - czyli zyczymy
            szczesliwego uzywania.
            "gozun aydin" - czesto tak moj tesc mowi, gdy przyjedzaja do nas goscie z
            Polski, czyli podziela moja radosc.
            "gule gule git, gule gule gel" - zyczenia szczesliwego powrotu z podrozy dla
            osoby odjezdajacej
            "yine bekleriz" - to slyszymy najczesciej od pani domu na pozegnanie, gdy
            jestesmy w gosciach, czyli "ponownie czekamy". wypada wtedy powiedziec "bizde
            bekleriz" czyli ze my tez czekamy na nich wink
            "ellerine saglik" - "zdrowie twoim rekom", np podziekowanie dla gospodyni za
            posilek, mowi sie kilkakrotnie przy stole gdy jedzenie nam smakuje. moze byc
            tez uzyte w sytuacji gdy ktos dla nas cos wykonal recznie, np na drutach, itp.
            mozna to tez powiedziec, gdy jestesmy w milej restauracyjce rodzinnej,
            niekoniecznie musza to byc znajomi.
            podoba mi sie tez zyczenie lekkiej pracy "kolay gelsin", ktore czesto zastapuje
            powitanie przy wejsciu do czyjegos sklepu czy biura. wypada tez to powiedziec
            np przechodzac kolo dozorcy czy osoby sprzatajacej nasza posesje.

            tych zwrotow jest bardzo, bardzo duzo i swiadcza o pozytywnym nastawieniu dla
            drugiej osoby, choc oczywiscie nie zawsze musi to byc prawda wink maja tez bardzo
            duzo zastosowan i trudno mi tutaj wymienic wszystkie sytuacje w jakich moga byc
            uzywane. przytoczylam tylko kilka, moze ktos jeszcze cos podpowie?
    • kiranna Re: grzeczność turecka 05.07.06, 21:44
      Jeszcze jeden aspekt tureckiej grzecznosci mi sie przypomnial - rozmowa
      telefoniczna wink Z poczatku trudno bylo mi sie do tego przyzwyczaic, bo w Polsce
      liczy sie kazda minuta (bo drogo!) i dzwoniacy zazwyczaj pamietaja, zeby nie
      wisiec na linii, skracajac rozmowe do niezbednego minimum.
      W Turcji jest troche inaczej, choc telefony tez kosztuja i to sporo wink Na
      poczatek trzeba spytac jak sie nasz rozmowca czuje, co robi, jak sie czuja po
      kolei wszyscy domownicy, a niektorych wypada poprosic do telefonu inaczej moga
      sie obrazic wink Jesli znamy jego rodzicow, trzeba o nich spytac. Jesli ktos z
      rodziny rozmowcy (niekoniecznie on sam) ostatnio byl chory wypada spytac czy
      juz wyzdrowial. O to samo spytaja nas i dopiero po wymianie tych grzecznosci
      wypada wyluszczyc w jakiej sprawie dzwonimy wink Na szczescie jesli rozmawiamy z
      ta osoba czesto, to mozna ograniczyc sie do pierwszych trzech pytan...
    • kochanionka Re: grzeczność turecka 05.07.06, 22:41
      kiranna
      bardzo ci dziekuje.wszystkie te zwroty napisalam corce,ktora jest teraz w
      Turcji.Ja jade we wrzesniu i jestem pewna,ze bardzo mi sie przydadza.Grzecznosc
      ulatwia kontakty miedzyludzkie.
      Dziekuje.
      • baranca Re: grzeczność turecka 06.07.06, 13:56
        ja do tej listy dodam jeszcze:
        helal - jak ktos się np. zakrztusi
        sihhatler olsun ( potocznie saatler olsun ) -jak toś wyjdzie z wanny ( nie wiem
        jak u Was, ale w mojej rodzinie powtarzane nagminnie)
        gule gule kullan ( dosł. niech ci się miło nosi )- o ubraniu na przykład
        noi afiyet olsun, czyli "smacznego" ale mówione PO jedzeniu.
        • gosiakay Re: grzeczność turecka 07.07.06, 03:45
          Witam, przypomnialyscie mi sytuacje, gdy moja tesciowa odwiedzila nas nagle w
          Sydney. Zapowiedziala swoj przyjazd dwa tygodnie przed przylotemsmile)
          Ja doslownie spanikowalam, bo to bylo nasze pierwsze spotkanie, przy tym nie
          mowie po turecku a nauczenia sie jezyka, nawet w minimalnym stopniu uwazalam za
          niemozliwe. Okazalo sie, ze moja tesciowa to cudowna kobieta, zaraz znalazla
          sposob na porozumiewanie. Rowniez moj maz przed pojsciem do pracy przygotowal
          dla mnie liste prostych zwrotow itd. takich uzywanych na codzien. Bardzo mi sie
          to przydalo. Rowniez w kuchni, gdzie urzedowalysmy wspolnie, kazdy sloik czy
          puszka mialy nalepki z nazwami tureckimi, pomogo mi to w nauce a jej w
          znalezieniu produktowsmile
          Porozumiewalysmy sie bardzo dobrze, ktoregos dnia, uslyszalam ku memu
          zdziwieniu pytanie "Gosia, igle ve nozyczki var?", spojrzalam na nia w
          zdumieniu, bo wiem ze nie uczylam jej polskich slow, skad ona wie? Mimika
          oczywiscie spytalam, skad ona zna polskie slowa?
          Wiedzialam juz wczesniej, ze rodzice mojego meza urodzili sie w Macedonii, gdy
          byli jeszcze mali obydwie rodziny wyemigrowaly do Turcji i tam rodzice Orhana
          poznali sie. Znajomosc jezyka pozostala do dzisiaj. Ja z kolei nie spodziewalam
          sie, ze ona jeszcze plynnie mowi po macedonsku, ktory jest bardzo zblizony do
          polskiego, bedac w tej samej rodzinie jezykowej.
          Od tego momentu bylo nam znacznie latwiej rozmawiac laczac turecki, polski,
          macedonski i migowysmile Potrafilysmy rozmawiac godzinami o roznych rzeczach.
          Czasem wygladalo to zabawnie ale bylo to rowniez przyjemne zarowno dla niej i
          dla mnie. Nie zapomnijmy rowniez tego, ze czasem tylko spojrzenie wystarczy aby
          sie porozumiec, bo gdzie jest chec zawsze mozna znalezc sposob na problem.
          Tak wlasciwe to moja cudowna tesciowa ma troche praktyki w porozumiewaniu sie z
          cudzoziemkami, poniewaz ma inna "gelin", ktora jest Niemkasmile))
          Serdeczne pozdrowienia.
          Gosia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka