Dodaj do ulubionych

pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszaleję

18.05.06, 12:03
jestem załamana, w kropce, na skraju życia i śmierci normalnie sad myślę,
myślę i myślę, od tego wszystkiego boli mnie już głowa i żołądek-z nerwów
chyba.Otóż jak sami wiecie przygarnęliśmy schroniskową damę w
październiku.Szczerze powiedziawszy nie myśleliśmy wtedy o wakacjach.Znaczy
myśleliśmy, ale było powiedziane "nowy pies i stary pies jadą z nami i
kropka".No i teraz zbliżają się wakacje.... wiem, wiem, wiem, jestem
nieodpowiedzialna kretynka, mogłam nie brać psa lub myśleć o tym wcześniej!
Możemy wyjechać do moich rodziców, którzy jak wiecie mieszkają we
Włoszech...niby to nie problem, że mieszkają w italii, mogliby równie dobrze
mieszkać w bytkowie, ale... mają psa.Mają koty.Mają nieogrodzone ogromne
pole.Ich sąsiedzi mają 4 psy.Ich sąsiedzi mają koty, kozy, kury, kaczki i huj
wie co jeszcze.A mój pies nie ukrywam...nie należy do spokojnego
gatunku.Adoptowana sunia kocha swoją drugę "siostrę" bokserkę, ale z miłości
chce zagryźć każdego jednego psa, który zbliża się do bokserki, fuck sad krew
w oczach ma wtedy i normalnie utrzymanie się w pozycji pionowej graniczy z
cudem...
I co ja mam teraz zrobić? sad izolacji nie ma szans, bo niby jak?Moi rodzice
mają dwa pokoje z kuchnią.Ich psowiu to też kawał mendy zadziornej, a dla
mojej suki przeforsowanie drzwi to robota na co najwyżej 15 sekund?
Jezu, jezu, jezu, jezu sad(( co ja mam robić, jakiego rozwiązania szukać?Hotel
dla psa odpada, bo jej w życiu nie dam na 4 tygodnie gdzieś, gdzie nie będzie
tulona całymi dniami...gdzie nie będzie spała w pościeli tylko w boksie brrr,
domu zastępczego nie wiem czy w ogóle szukać? sad( co z nią będzie??przecież
ona może nie przeżyć 4 tygodni rozstania sad z drugiej strony jak będą
wyglądały 4 tygodnie wakacji z psami, które na 99% będą próbowały się
zagryźć?
Nie wiem czy mnie zrozumiecie, bo większość z was pewnie nie miała nigdy
takiego problemu, ale ja naprawdę musiałam to napisać, bo nawet nie mam z kim
o tym porozmawiać sad(( błagam, pocieszcie mnie jakoś...rozsądnie.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:07
      a jedźże do Szopienic na ul. Westerplatte, tam jest psia szkoła i psi hotel.
      Właścicielkę znam, oni tam chyba hodują rotweilery i owczarki niemieckie i
      przekonaj się, czy taki psi hotel to faktycznie jest taki be.
      • alpepe Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:08
        chyba ul. Obrońców Westerplatte. Pani Korkus to miała, bardzo miła osoba, ale
        pewnie tam więcej jest personelu. Przyjedziesz i obejrzysz.
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:09
        do Motłochowej? Ale co z jej psychiką?? ja zwariowałabym przez te 28 dni, co by
        to były dla m,nie za wakacje, boże
        • alpepe Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:14
          no widzisz? Może pies by to lepiej zniósł, niż ty.Ciebie do hotelu psiego, a
          niech mąż i córka się użerają tam we Włoszech wink
    • monalisa.pl Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:08
      moze oddaj zaufanej kolezance lub koledze ktory zna twoje psiaki o one jego/ja?
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:09
        nie mam nikogo takiego, przysięgam.Każdy zapsiaczony, zakocony i w ogóle.
        • monalisa.pl Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:11
          no ale tu chodzi o wyprowadznie psow i nakarmienie - nie masz naprawde takiej
          osoby?
          • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:14
            nie nie chodzi o nakarmienie i wyprowadzenie, chodzi o opiekę.Przecież nie
            zostawię psów w domu na 4 tygodnie i nie dam kluczy komuś, kto je tylko
            odwiedzi kilka razy dziennie w celu wyprowadzenia i nakarmienia, no coś ty.Psy
            to nie koty...
            • monalisa.pl Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:16
              ok rozumiem
              niestety, masz problem
    • onlyju Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:09
      Lenuś, a nie masz Ty jakichś znajomych, co by przygarnęli psinę na ten czas?...
      to pierwsze i chyba jedyne (jeśli hotel odpada), co mi przychodzi do głowy,
      choć rzeczywiście nigdy nie miałam takiego problemu.
      Przydałaby się jakaś rodzina na wsi, z domem... może by im tam krzywdy nie
      zrobił przez ten miesiąc.
      No bo co innego. Brać sunię ze sobą i skupiać się tylko na pilnowaniu jej, to
      przejebany urlop...
      kurde nie wiem, chcę Cię pocieszyć i nie bardzo potrafię.
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:13
        kurde onlyou widzisz, ja naprawdę nie mam nikogo takiego.Rodzina miastowa,
        zresztą co to za rodzina?dziadki siedemdziesięcioletnie (ponad) sad z nikim
        innym nie utrzymuję kontaktu, z nikim, komu mogłabym zaufać
        • onlyju Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:14
          no to rzeczywiście, nic już więcej nie wymyślę.
          i powiem szczerze, że gdyby mnie ktokolwiek poprosił - odmówiłabym niestety...
          bo warunków nie mam za bardzo i boję się psów trochę, choć uwielbiam.
          • monalisa.pl no tak, pies to nie zabawka niestety 18.05.06, 12:19
            i trzeba o niej myslec w kategorii ze to np małe dziecko!
            osoby decydujace sie na posiadanie zwierzakow w domu powinny brac pod uwaga
            WSZYSTKIW okolicznosci ktore moge ich napotkac w zyciu
            Lena ma problem i jej wspolczuje bo ma nie ciekawa sytuacje
            ja mam co roku problem z psem i nigdy go nikomu nie podrzucam tylko zawsze
            jezdzi ze mnasmile
            • lena_zet Re: no tak, pies to nie zabawka niestety 18.05.06, 12:28
              wiem, wiem, wiem, ale to mi teraz naprawdę nie pomoże, a wręcz pogorszy moją
              psychikę, która przez wszystkie problemy w ostatnim czasie jest i tak do dupy.
              • monalisa.pl Re: no tak, pies to nie zabawka niestety 18.05.06, 12:47
                wspolczuje bo wiem co to znaczy nie wiedziec co zrobic ze zwierzakiem na czas
                wakacji a oddac w rece znajomych i myslac ze nikt nie bedzie głaskał przytulał
                a te oczka smutne sad(( trzymaj sie! jakos to bedzie! nie ma sytuacji bez
                wyjascia!
    • pszczolaasia Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:09
      twoi rodzice mają sukę czy psa? bo jak psa, to teoretycznie pies nie powinien
      ruszyć suki... teoretycznei..mój w każdym razie nie rusza, boi sie ichsmile
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:16
        mają psa.Jak dwa lata temu przyjechali rodzice z nim na święta, to pierwsze co
        zrobił jak przekroczył próg to rzucił się na moją sukę sad po kilku takich
        akcjach, zawieźliśmy psa rodziców do moich dziadków.
        • pszczolaasia Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:30
          hmmm...no to nie wiemsad przykro mi..
    • six_a Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:14
      ja kiedyś zostawiłam psa w hotelu i nie było problemu, pies nie mimoza.
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:31
        hmmm a na ile zostawiłaś?
        • six_a Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:43
          na trzy tygodnie, to było tak ze 2 lata temu, potem zostawiałam dom pod opieką -
          jest komu wyprowadzić psa, a przy okazji mieszkanie nie stoi puste. Jeśli
          hotel jest sprawdzony, to nie ma czego się obawiać, pies jest wybiegany,
          najedzony i w dobrych rękach.
          A psychika to by mu mogła nawalić, gdyby był zaniedbywany, głodzony no nie wiem
          co tam jeszcze. Pod dobrą opieką wyczymie smile
    • mmagi Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:18
      oj faktycznie masz problemsad
      kurde nie mam pomysłu,ale chyba zostaje Ci psi hotelsad albo wyjazd pod namiot z
      psami ale w Polscesad
    • rosalba Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:31
      Psi hotel.

      Albo zostań sad
    • reniatoja Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:35
      Ciężka sprawa. Nie wiem co Ci doradzic, nawet gdybyś miała całe grono szczerych
      przyjaciół to mało kto zgodzi sie przyjąć takiego wielkiego psa, w dodatku
      agresywnego. a z tego co piszesz, nie masz takich osób. Pozostaje chyba
      naprawdę tylko hotel, chociaż nie wiem jak ten pies to zniesie, prawdopodobnie
      odbierze to jako porzucenie, skoro juz raz byl w schronisku, przyszli, wzięli,
      a teraz znowu mnie zostawiaja. Nie mówiąc już o kosztach hotelu dla zwierząt.
      Nie wiem Lena, chyba nie ma dobrego rozwiąznia. Ja mam co roku ten sam problem -
      co z pieskiem, ale moj jest mały piesek i albo zawsze ktos sie znajdzie kto go
      przyjmie, albo zabieramy ze sobą. NAwet jesli sa inne psyy, nigdy nie doszlo do
      zadnych awantur miedzy moja suczka a innymi psami, nawet wielkim rotwajlerem
      kiedys, gdzie po sasiedzku mieszkaly przez trzy tygodnie na tym samym kempingu.
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:46
        właśnie ja się bardzo boję, że ona będzie się czuć porzucona sad ona tak bardzo
        płacze jak na minutę zostawiam ją pod sklepem, a tutaj wchodzą w grę aż cztery
        tygodnie.No cóż, ja widzę jedynie dwa wyjścia-albo wyjeżdżamy wszyscy razem i
        martwimy się na miejscu albo niech ida i łukasz jadą a ja zostaję w domu.
        • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:48
          szkoda, że Twoja mama nie ma gdzie dać swojego psa sad
          • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:49
            kurde, oni tam nie mają nikogo, są sami sad
            • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:49
              wiem wiem sad
        • reniatoja Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:51
          lena_zet napisała:

          > No cóż, ja widzę jedynie dwa wyjścia-albo wyjeżdżamy wszyscy razem i
          > martwimy się na miejscu albo niech ida i łukasz jadą a ja zostaję w domu.

          Nie chciałam tego mówić jako pierwsza, ale to chyba jedyne dwa wyjścia. Moze da
          sie tam na miejscu jednak jakoś odgrodzić psa? A może nie będzie w ogóel
          problemu? My za każdym razem gdy jedziemy gdzieś z psem i sa inne psy boimy
          się, że będzie chryja, a okazuje sie, ża naprawde nigdy się nie kłócą. Moze wam
          tez tak się uda.
    • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:38
      lena wiesz że bym ją wzięła, zaryzykowała kontakty z Pinem, gdyby był zdrowy.
      Ale musze brać pod uwagę, ze mogą się pokłócić nieco, albo zapomnieć w zabawie i
      Pino kaleka na całe życie sad(
      Myślę..... myślę jak by Ci pomóc.
      • mmagi Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:40
        dlaczego kalekasurprised????
        • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:42
          bo miałl operację 2,5 tyg temu - zerwał więzadło krzyżowe i miał rekonstruowane,
          Do tej pory nie chodzi na 4 łapciach, rekonwalescencja będzie trwała z pół roku
          a i tak nigdy nie odzyska 100% sprawności.
          Kontakty z 2 razy cięższą mastifką nie pomogły by mu sad
          • mmagi Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:44
            poszarp go ode mnie za uchosmile) śliczny jest...kiss o i daj mu cmoka
            • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:45
              100 razy dziennie dostaje cmoka - jeden będzie od Ciebie smile
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:51
        jesteś jedyną godną zaufania osobą, ale wiem, że masz psowia i kotwia, więc
        nawet by mi przez myśl nie przeszło żeby tobie tyłek zawracać, no co
        ty.Najgorsze, że rozmaw3iałam dzisiaj z moją mamą, która mnie jeszcze nakręciła
        pieprząc, że już po nocach nie sypia ze strachu co to będzie.A i mój ojciec
        ponoć przerażopny jak cholera-pierwszy raz w życiu.
        • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:54
          to ze mam zwierzeta, to nic,
          tylko ten wypadek Pina...

          a moze będzie fdobrze i niepotrzebnie Cię mama nakręca, przecież ten psowiu
          rodziców i tak zazwyczaj jest uwiązany, tak? Bo koty goni, tak?
          Czy nie?
          • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:57
            oni go wiąża, jasne, bo przecież psy sąsiadów to by nie przeżyły ani jednego
            dnia, już kiedyś pogryzł jednego z nich (nie wiem czy ci opowiadałam?).W każdym
            razie biorąc orsę ze sobą będzie musiała być 18 godzin na dobę w kagańcu i
            trzymana na smyczy, innego rozwiązania nie widzę.I teraz pytanie-czy to nie
            będzie dla niej bardziej stresujące niż hotel?
            • pierozek_monika Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:59
              jak zostawisz w hotelu, to zostaw może oba psy, żeby były choć one razem.
    • aguszak Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:52
      Lena, na deprechę mogę Cię tylko przytulić ciepło, choć wirtualnie. Nic mądrego
      ponad to, co już zostało napisane, nie wymyślę, a każde wyjście jest i tak dla
      Ciebie mocno bolesne i stresujące, więc... wpadnij w me ramiona i pochlip sobie
      troszku...
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:53
        normalnie z tego wszystkiego to nic dzisiaj nie jadłam i żołądek mnie boli jak
        cholera.
    • widokzmarsa Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:56
      najwięcej nas przerażają problemy na które nie mamy wpływu. Albo oddasz psy
      komuś albo zostawisz w hotelu. Takie masz rozwiązania. Nic nie wymyślisz bo
      branie psów ze sobą to problem jeszcze większy. Psy to przeżyją a moze się
      kiedyś przyzwyczają ze raz do roku są zostawiane i tyle. To są zwierzęta a nie
      małe dzieci. Zjedz cholerne śniadanie i przestań płakać - wszystko będzie dobrze.))
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 12:59
        no tak, ale mojego psa zabraliśmy ze schroniska, bo ktoś ją poprostu porzucił :
        ( teraz wiemy nawet jak miała na imię, ponieważ reaguje na stare imię (przez
        przypadek nam się udało odgadnąć).Co ona sobie będzie myśleć zamknięta w boksie
        i widząc swoją panią odjeżdżającą samochodem?Kurwa, ja sama tego nie przeżyję ;
        (
    • margie Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:05
      lenka, ja mam poodbny problem- moj pies sie nie nadaje do socjalizacji z innymi
      psami, zostawic nie mam go z kim, do hotelu za zadne skarby, bo on tak teskni,
      ze groza. \jerdyne wyjscie, jak do tej pory stosowane pzreze mnei: nie ma
      wakacji. Albo zostawic w domu kogos, kogo one znaja i lubia razem z czeredaa i
      wydac majatek na codzienne telefonysmile) Na krotkie wyjazdy skutkuje...
    • margie Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:12
      przeczytalam wzytsko. To jak tak, to lepiej je wziac, orse w kaganiec, psa
      rodzicow na sznurek. \to chyba mnejsze zlo, niz hotel. Tym bardziej z eona ze
      schroniska. Albo daj ogloszenie na baby siterke dla psow u ciebie w
      mieszkaniu...
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:19
        hmm, przyszedł mi na myśl mój kuzyn, ale to siermięga i one by go psychicznie
        wykończyły, to pewne!
    • netka6666 Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:14
      Lepiej chyba oddać psinę do hotelu choć pewnie będzie płakać niż uczynić go
      bezdomnym lub uśpić. Zastanów sie nad hotelem, choćby tym w Szopienicach.
      Mieszkam niedaleko tego hotelu, nie korzystałam ale on istnieje już bardzo
      długo, mają tam szkołę dla psów i chyba osobne boksy dla psich klientów
      hotelowych. A co do ceny... mam 2 koty i wydałabym na ich szczęście wszystkie
      pieniążki.
      • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:18
        kurde, no co ty!o uśpieniu tfu tfu tfu, nie ma mowy a ni o wyrzuceniu!W
        zyciu.Szybciej bym się chłopa pozbyła hehe.Ja się jednak strasznie martwię jak
        one przeżyją ten hotel jeśliby nawet :[[[[ chyba jednak podtrrzymam decyzję, że
        albo na wakacje z psami albo nie ma wakacji.
        • netka6666 Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:31
          Moja kumpela płaci co miesiąc 70 zł pani, która w południe wychodzi z psem na
          spacer. fakt, że psa "wydaje" jej mama. Moż popytaj wśród rodziny i znajomych
          czy ktoś nie chce "dorobić" i wyprowadzać psa itp. Ale to nie takie proste
          zostawic komuś klucze do swojego dobytku. Moja inna znajoma zostawiła pod
          opieka mieszkanie i koty bo też jechała za granicę na 2 m-ce. Na ten czas jej
          przyjaciółka mieszkająca z rodzicami przeprowadziła sie do niej z facetem.
          Mieli nareszcie wolną chatę i dom na oku.
          • lena_zet Re: pocieszcie mnie i poradźcie cokolwiek, oszale 18.05.06, 14:47
            hehe, do mnie raczej nikt by się nie wprowadził, uwierz big_grin ode mnie goście to
            patrzą spieprzyć tylko... smile
    • ocean.niespokojny a może 18.05.06, 15:40
      a może potrenuj tzn. zostaw go na jeden dzień w psim hotelu i potem po niego
      oczywiście wrócisz, następnie znowu zostaw go np na trzy dni ponownie wrócisz po
      niego a wtedy on nauczy sie, że zostawianie w hotelu nie jest porzuceniem
      • aguszak Ocean nieżle kombinuje! to jest jakaś myśl! n/txt 18.05.06, 15:43

      • lena_zet Re: a może 18.05.06, 15:44
        nie ma szans, ja ją tak strasznie kocham, że nie dam rady robić takich ciężkich
        psychicznie prób sad oceanie, gdybyś spojrzała w jej oczy to byś zrozumiała o co
        mi chodzi.Nie wspominam już o moim dziecku, które by również na tym
        ucierpiało....to by mnie za dużo kosztowało, naprawdę.
        • mmagi no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:45

          • monalisa.pl Re: no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:46
            a ja z wami bo tez nie mam z kim psiny zostawicsmile))
            • reniatoja Re: no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:48
              Ja też się nigdzie nie wybieram w tym roku poza szpitalem, więc po powrocie,
              jak mi dziecko pozwoli, to będę również zaglądać. Bedziemy pić wirtualna wódkę
              i bedzie gitowo smile
              • pierozek_monika Re: no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:49
                a ja pojadę na takie zadupie ze zwierzyńcem, gdzie tylko radio jest ale odbiera
                z 2 stacje polskie, a reszta - czeskie smile
                • reniatoja Re: no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:52
                  sie nie chwal.
                  • pierozek_monika Re: no to siedzimy latem na forum :-)))))) 18.05.06, 15:58
                    i będę zbierać jagódki, grzyby,
                    spacerować ze psem,
                    Maja będzie jeżdzić na Kubusiu,
                    a mąż będzie czytał stare gazety tongue_outPPPPPPPP
              • monalisa.pl matki karmiace nie powinny pic wódki:-) 18.05.06, 16:02
                nawet wirtualnej - nie wypadasmile))
                • pierozek_monika Re: matki karmiace nie powinny pic wódki:-) 18.05.06, 16:03
                  właśnie! nie tak wyobrażam sobie matkę-polkę!
                  • reniatoja Re: matki karmiace nie powinny pic wódki:-) 18.05.06, 16:05
                    Dobrze, to ja bedę piła mleko, a Wy wódkę smile
                    • pierozek_monika Re: matki karmiace nie powinny pic wódki:-) 18.05.06, 16:05
                      nie - no ja tez mleko - na tym zadupiu smile
        • ocean.niespokojny Re: a może 18.05.06, 15:47
          przecież jak bys dawala do znajomych to tez musielibyscie sie rozstać
          potraktuj opiekunów w hotelu jak znajomych
          pobądź trochę z pieskiem w tym hotelu
          zrób próby z zostawianiem chociażby na parę godzin a potem wydłużaj okres
          • lena_zet Re: a może 18.05.06, 15:51
            nie wiem czy jestem w stanie zaufać obcemu tak jak rodzinie czy
            znajomemu.Wymyśliłam sobie, że skontaktuję się z psim psychologiem i zapytam go
            o zdanie, bo z drugiej strony może się okazać, że czterotygodniowe uwiązanie na
            smyczy i w kagańcu może być dla niej gorszym rozwiązaniem niż hotel.
            • ocean.niespokojny Re: a może 18.05.06, 15:53
              bo tak w ogóle jak się patrzy z boku-to prosze nie obraź sie ale-troszkę chyba
              przesadzasz i nie wiem ale moze problem psa to problem zastępczy Czy Ty w ogóle
              chcesz wyjechać?
              • lena_zet Re: a może 18.05.06, 15:58
                wiem, że to błahostka taka niby, ale kurde dla mnie bardzo istotna.Orsa jest
                psem, który chodzi za mną krok w krok-cały dzień.Wpatrzona jak w boga,
                wystarczy powiedzieć "o" i ona już reaguje, bo przecież jej imię zaczyna się na
                o.Zabraliśmy ją ze schroniska w ubiegłym roku, ponieważ została porzucona przez
                właściciela.Podejrzewam, że nie była tam za bardzo pieszczona i w ogóle, ale to
                tylko moje przypuiszczenia.Jest bardzo terytorialnym psem, bardzo obronnym,
                nikt na mnie ręki nie podniesie, żaden pies się do mnie zbliżyć nie może itd.I
                teraz tak-wyjeżdżając z nią ryzykujemy wiele ofiar w psach i innych
                zwierzętach, ucieczki (teren nieogrodzony) i takie tam podobne, ogólnie
                musiałaby być cały czas w kagańcu i uwiązana, ciągła kontrola.Z drugiej strony
                wyjeżdżając bez niej nie mam jej z kim zostawić a hotel tpo dla mnie nic innego
                jak płatne schronisko i w tym cały ból sad
                • ocean.niespokojny Re: a może 18.05.06, 16:02
                  w takim razie nie pozostaje nic innego jak zbudować na miejscu tymczasowy kojec
                  (tak naprawde nie jest to az taki problem) albo tam dać go do psiego hotelu i
                  mieć stały kontakt
                  • lena_zet Re: a może 18.05.06, 16:05
                    tam nie ma problemu bezdomności, więc hotel na miejscu odpada.Zresztą skoro
                    polakom nie ufam, to włochom już w ogóle smile porozmawiam z :
                    -córką,
                    -matką,
                    -ojem,
                    -psim psychologiem
                    -pierogiem

                    i razem musimy podjąć decyzję
              • reniatoja Re: a może 18.05.06, 16:04
                Ocean, nie obraź się, ale chyba nie masz i nie miałaś nigdy psa. To jest
                naprawdę duży problem. Z głupim chomikiem albo i rybkami jest problem, zeby
                wyjechać, a co dopiero z psem i to takim dużym i z tego, co pisze Lena,
                niełatwym w "obsłudze" i po przejsciach. Nie wiem, ja to przerabiam co roku i
                nie uważam, zeby to był problem zastępczy.
                • lena_zet Re: o reniu! 18.05.06, 16:06
                  ja cały czas o tym, tylko jak zwykle nie potrafię przekazać tego co bym chciała
                • ocean.niespokojny tak 18.05.06, 16:09
                  masz racje
                  jestem normalnym potworem dla którego zwierzeta to rzeczy bez uczuć
                  • lena_zet Re: tak 18.05.06, 16:12
                    nie nie nie, nie o to chodzi.Tylko Orsa to 65 kilowy agresywny zwierz po
                    przejściach, który kocha nas ponad życie.
            • ocean.niespokojny Re: a może 18.05.06, 15:57
              albo
              skoro znajomi nie mogą wziąść piechurka to moze zgodzą się od czasu do czasu
              odwiedzać go w hotelu i informować cie o jego stanie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka