Dodaj do ulubionych

Chyba mam wegedzieciaka

09.09.13, 15:24
Cześć!
Przyszłam tu z pytaniem.

Otóż - ani ja ani mąż nie jesteśmy wegetarianami, ale nasza prawie dwuletnia córeczka chyba tak :) Po prostu odmawia jedzenia mięsa (ryby jeszcze ujdą no i pasztet lubi). I ponieważ ja nie mam doświadczenia w temacie, chciałam was zapytać: co zamiast mięsa?

Póki co ona uwielbia warzywa zielone oraz strączkowe (szczególnie kukurydzę i groszek, ale też i różne fasole), makaron, ryż, jogurt - oraz owoce: brzoskwinie, nektarynki, jagody, winogrona i inne.

Nie chcę jej zmuszać do mięsa (czasem uda mi się przemycić, ale rzadko, i w sumie to chyba nie tędy droga).

No więc co jej dawać, co jej dostarczy białka, żelaza i innych takich (szczególnie żelaza, bo z tym jest trochę słabo, jest tuż poniżej dolnej granicy)?
Obserwuj wątek
    • dagis.1 Re: Chyba mam wegedzieciaka 09.09.13, 20:30
      Zrodla bialka i zelaza:

      - Strączki przeróżne
      - Orzechy, pestki (np dyni) ziarna (sezam, chia, len, konopie)
      - Ciemnozielone liście i warzywa np młody szpinak, natka pietruszki, ciemne sałaty np rucola, brokuly, botwina, pokrzywa (także w formie naparu z suszonych liści)
      - zboża, prlnoziarniste przetwory otreby, platki (np amatantusowe) kasze (quinoa, jaglana)
      Owoce: poziomki, truskawki, suszone morele (zelazo)

      Pamiętaj o podawaniu jednocześnie produktów bogatych w zelazo i witamine c - jest to niezbędne aby organizm łatwiej przyswajal zelazo niehemowe (roślinne), duza ilośc wapnia utrudnia dlatego np lepiej nie podawac produktów które zawierają zelazo i nabralu jednocześnie np truskawki z jogurtem czy Płatki na mleku


      -
      • juliett_p Re: Chyba mam wegedzieciaka 10.09.13, 11:30
        Pani podejście jest naprawdę bardzo pozytywne! Rzadko spotykamy się dzisiaj z takim nastawieniem, częściej rodzice siłą wmuszają w swoje dzieci produkty, których maluchy zjadać ewidentnie nie chcą...
        Ja jako wegetarianka od wielu lat zapewniam sobie zbalansowaną (i smaczną!) dietę spożywając duże ilości warzyw zielonych, strączkowych, pomidorów - szpinak można przyrządzić w wielu postaciach a jest prawdziwą żelazową bombą! Pomoże na pewno nabiał, mleko i różnego rodzaju serki oraz jajka. Taki maluch pewnie nie jest aż tak ideologicznym wegedzieckiem, by odmówić zjedzenia nabiału czy jaj - ja w swojej diecie mam mnóstwo nabiału i jaj, ponieważ ich pobór od zwierząt nie jest dla nich szkodliwy. Pozdrawiam ciepło!
        • kikimora78 Re: Chyba mam wegedzieciaka 10.09.13, 13:08
          Jajek córka nienawidzi - nie wiem czemu:)

          Ale widzę teraz, że to jej zamiłowanie do warzyw zielonych i strączkowych jest instynktowne najwyraźniej :)

          Ale chyba kupię też suplement żelaza i będę jej podawać, bo chorowita jest bardzo a ostatnio ma afty w buzi i jak szukam informacji na ten temat to wszędzie przewija się niedobór żelaza.

          Więc ze dwa-trzy razy w tygodniu zaserwuję jej po łyżeczce żelaza i zobaczymy...
          • autumna Re: Chyba mam wegedzieciaka 11.09.13, 17:22
            > Więc ze dwa-trzy razy w tygodniu zaserwuję jej po łyżeczce żelaza i zobaczymy.

            Morfologię jej raczej zrób, a nie sama diagnozuj. Nadmiar żelaza też jest szkodliwy.
            • seth.destructor Re: Chyba mam wegedzieciaka 12.09.13, 22:19
              Tak, córka powinna być pod kontrolą lekarza, bo może jej niechęć do mięsa może wynikać z jakichś innych przyczyn niż smak czy konsystencja.
              A np. rosół, czy inne zupy na mięsnym wywarze przełknie? Jeśli tak, to uniknęłabyś zatruwania organizmu suplementami (mimo wszystko to chemia...)
              • martvica Re: Chyba mam wegedzieciaka 13.09.13, 11:04
                Mięsny wywar? ale właściwie po co? Białka w tym za bardzo nie ma, żelaza też, tak dla samej idei podawania czegoś z mięsem? :)
                • misiu-1 Re: Chyba mam wegedzieciaka 13.09.13, 13:12
                  Zima idzie. Martvica przyleciała. :)

                  PS. Śliczne błyskotki. I w dodatku ten rozmiar. ;)
                  • jan.kran Re: Chyba mam wegedzieciaka 15.09.13, 18:52
                    Ja tez mam wegedzieciaka lat 23:) Jest wege od blisko dwoch lat , troche dluzej niz ja .
                    Oboje mamy swietne wyniki krei , nie jemy w zasadzie zadnych suplementow. Magnez ale to z powodu ze oboej trenujemy i syn napoj proteinowy.
                    Ale on ma trzy razy w tygodniu capoeire , dwa razy aikido i jeszcze silka i jogging.
                    Jemy duzo tofu , ostatnim naszym odkryciem jest tempeh , orzechy , kuskus , ryz oliwa zoliwek , soro owocow , sporo jajek.
                    • jan.kran Re: Chyba mam wegedzieciaka 15.09.13, 18:52
                      Krwi mialo byc.
        • misiu-lina Re: Chyba mam wegedzieciaka 12.09.13, 07:26
          To bardzo interesujący pogląd, że pobieranie nabiału od zwierząt nie czyni im krzywdy. Czy widziałaś kiedyś hodowle krów, które nigdy nie widziały łąki i całe życie stoją w kojcu ograniczającym ruchy? Są traktowane jak fabryki mleka. Czy widziałaś chociaż na obrazku fermy kurze? Oczywiście to nie oznacza, że masz obowiązek nie jedzenia nabiału. Nie pisz tylko takich bzdur, że to nikomu nie szkodzi.
          • misiu-1 Re: Chyba mam wegedzieciaka 13.09.13, 08:55
            misiu-lina napisała:

            > To bardzo interesujący pogląd, że pobieranie nabiału od zwierząt nie czyni im krzywdy.
            > Czy widziałaś kiedyś hodowle krów, które nigdy nie widziały łąki

            A widok łąki krowy mają zagwarantowany w jakiejś krowiej konstytucji, że jego brak oznacza krzywdę?

            > i całe życie stoją w kojcu ograniczającym ruchy?

            Jak ostatnio widziałem krowy, to leżały sobie spokojnie w oborze, na słomie i nie było tam żadnych kojców.

            > widziałaś chociaż na obrazku fermy kurze?

            A ty widziałaś, chociaż na obrazku, kury chodzące po podwórku?

            > Nie pisz tylko takich bzdur, że to nikomu nie szkodzi.

            Faktycznie, to lekka przesada pisać, że to nikomu nie szkodzi. Znam osobę ze skazą białkową i jajka jej szkodzą. Słyszałem też o osobach z nietolerancją laktozy (osobiście nie znam). Ale jak komu szkodzą, to niech nie je. :)
        • martvica Re: Chyba mam wegedzieciaka 13.09.13, 11:06
          >szpinak m
          > ożna przyrządzić w wielu postaciach a jest prawdziwą żelazową bombą!

          Nieprawda, nie jest, zawiera za to kwas szczawiowy który wiąże się z wapniem. Więc akurat ze szpinakiem rozważnie. Lepszym źródłem żelaza są strączki (autorko wątku, kukurydza nie jest strączkiem, tylko zbożem, tak btw:)) i pestki.

          W ogóle użyłaś słowa 'wegedzieciak' i nie wiem czy to Twoje słowotwórstwo, czy skojarzenie, bo jeśli słowotwórstwo, to wpisz je w googla, jest całe forum o wegetariańskich dzieciach i tam na pewno doradzą Ci bardziej fachowo i doświadczeniowo :)
    • jan.kran Re: Chyba mam wegedzieciaka 12.09.13, 12:05
      Ja jestem wege ale nie wojujaca. I nie namawiam nikogo do nie jedzenia miesa.
      Spotykam sie ze zdziwieniem lub niezrozumieniem ze strony osob jedzacych mieso ale jestem zawsze zaskoczona ze najbardziej nietolerancyjni i wojujacy sa weganie , bardziej niz ci ktorzy jedza mieso.
      • dagis.1 Re: Chyba mam wegedzieciaka 12.09.13, 19:25
        eeee mi sie wydaje ze to jest tak, ze wojujacych wegan najbardziej słychać :) ci niwojujacy po prostu robią swoje :) ja znam wegetarian inwegan którzy są bardzo tolerancyjni i niewpierdsielajcy sie w to co jedzą inni :) tylko ze ich nie usłyszymy tak łatwo jak tych co maja potrzebę świat zmieniać :)
        --
        
        ELIZA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka