Dodaj do ulubionych

kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewie!!!!

29.07.05, 22:59
wiecie co mam dosc krytykowania ludzi ktorzy zdecydowali sie na wegetarianizm
i atakowaniw wszelkich argumentow!!!! czy ktorys z was miesozernych byl
kiedykolwiek w rzezni??????? czy slyszeliscie PLACZ zwierzakow przed siercia
w tej cholernie niwrownej walce????? czy bylibyscie w stanie SAMI SOBIE
WLASNORECZNIE przyrzadzic cielecine w potrawce poczawszy od zamordowania
tejze CIELECINY???????
Obserwuj wątek
    • sway281 [...] 29.07.05, 23:01
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • hk47 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 29.07.05, 23:31
        >TO JEST WBREW
        > NATURZE!!!!!!!!!

        może Twojej. bo w mojej naturze (i wszystkich innych stworzeń zresztą też), leży korzystanie z dorobku własnego gatunku w zakresie technik zdobywania pożywienia i przygotowania go do spożycia.
      • misiu-1 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 29.07.05, 23:47
        Po lewej stronie klawiatury, trzeci klawisz od dołu to Caps Lock. Użyj go.

        sway281 napisała:

        > CZY KTOS Z WAS KIEDYKOLWIEK PROBOWAL ZJESC MIESO NP. ZE SWINI BEZ
        > PRZYPRAWIANIA GO???? NIE.....NO WLASNIE...BO TO BARDZO PROSTAE...TO JEST
        > WBREW NATURZE!!!!!!!!!

        Jedzenie mięsa nie jest przeciw naturze. Predzej już siedzenie przed
        komputerem. O ile mięso chodzi piechotą, o tyle komputery wymagają
        zaawansowanej produkcji przemysłowej.

        > ludzie, zacznijcie myslec!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i
        > przede wszystkim CZUC!!!

        Właśnie myślenie doprowadziło do poprawiania smaku wszelkich potraw
        przyprawami. I właśnie dlatego, że ludzie lubią czuć przyjemności podniebienia.
        Masz więc dokładnie to, co chcesz. :-)
    • misiu-1 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 29.07.05, 23:35
      sway281 napisała:

      > wiecie co mam dosc krytykowania ludzi ktorzy zdecydowali sie na wegetarianizm
      > i atakowaniw wszelkich argumentow!!!!

      Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi. Fałszywe argumenty - panicznie.

      > czy ktorys z was miesozernych byl kiedykolwiek w rzezni???????

      A czy Ty byłeś w rzeźni? Czy tylko ogladałeś ją w propagandowych filmikach
      krążących po sieci?

      > czy slyszeliscie PLACZ zwierzakow przed siercia w tej cholernie niwrownej
      > walce?????

      Nie słyszeliście, bo one nie płaczą.

      > czy bylibyscie w stanie SAMI SOBIE WLASNORECZNIE przyrzadzic cielecine w
      > potrawce poczawszy od zamordowania tejze CIELECINY???????

      Cielęciny się nie morduje. To takie samo absurdalne sformułowanie jak
      mordowanie marchewki. Cielęcinę przyrządza się łatwo. Jest bardzo wdzięcznym
      surowcem do przygotowywania najróżniejszych potraw. Sam, własnoręcznie,
      przyrządzałem ją wiele razy. Uboju nie dokonywałem, zdając to na fachowców
      (zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt). Byłbym jednak w stanie dokonać tego
      własnoręcznie i przyszłoby mi to łatwiej i szybciej, niż Tobie upieczenie
      chleba, począwszy od zaorania pola.
    • m.rycho Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 29.07.05, 23:38
      >wiecie co mam dosc krytykowania ludzi ktorzy zdecydowali sie na wegetarianizm <
      A kto ich krytykuje?Nie chcą jeść mięsa to niech nie jedzą.
      >i atakowaniw wszelkich argumentow!!!! <
      Jak argumenty są naciągane to się je podważa ,to jest forum dyskusyjne,może nie
      zauważyłaś tego.
      >czy ktorys z was miesozernych byl
      > kiedykolwiek w rzezni??????? <
      Jasne ,byłem nie raz.
      >czy slyszeliscie PLACZ zwierzakow przed siercia
      > w tej cholernie niwrownej walce????? <
      W profesjonalnej rzeźni zwierzak nie ma pojęcia co się tam dzieje.
      >czy bylibyscie w stanie SAMI SOBIE
      > WLASNORECZNIE przyrzadzic cielecine w potrawce poczawszy od zamordowania
      > tejze CIELECINY???????<
      A po co mam to robić jak są od tego specjaliści.Mniejsze zwierzęta oprawiam na
      codzień bez problemu.Czy Ty zrobiłaś własnoręcznie komputer by móc uczestniczyć
      w dyskusji na forum?
      A zastanowiłaś się ile zwierząt trzeba zabić by zaspokoić Twój wegetariański
      apetyt?Pomyśl o tym zanim zaczniesz wyrażać święte oburzenie na innych.

    • hk47 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 00:02
      a tak w ogóle to bardzo znamienny jest tytuł tego wątku.
      doskonale ilustruje on bowiem cyniczny indyferentyzm
      wegetarian wobec innych niż rzeźnia ekosystemów. czy
      gdyby kotlety rosły na drzewie to ich pozyskiwanie było
      by bardziej humanitarne? nie! spróbujmy sobie wyobrazić
      te brygady wegetariańskich drwali-rzeźników karczujących
      naszą ukochaną planetę i mordujących przy okazji
      miliardy niewinnych leśnych stworzeń.
      a teraz przenieśmy się myślami w inny mikrokosmos - pole
      uprawne, z całym bogactwem zamieszkujących je istot,
      w czasie żniw czy oprysków.skala inna, ale efekt ten sam:
      zagłada zwierząt na skale masową, prawdziwy faunocaust.

      i doprawdy nie wiem czy ta sałatka grecka, którą dziś jadłem,
      nie kosztowała życia większej liczby istnień niż towarzyszący
      jej stek...
      • miss_dronio Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 00:38
        Od jakiegoś czasu obserwuję pojawiające się na f.w posty, które można streścić:
        wegetarianie bardziej są winni śmierci zwierząt niż mięsożercy. Kiedy czytam
        takie posty to zawsze przychodzi mi do głowy cytat "debilne zaprzeczanie
        oczywistym faktom z pewnościa pozwoli nam wygrac wojnę" (Ben Elton, Richard
        Curtis). Wybaczcie ale trudno mieć inne skojarzenie.

        Wyobraźcie sobie, że ja nie opryskuję niczym swoich warzych w ogródku i żebym
        mogła je skonsumować żadne zwierzęta nie giną. Jeśli kupuje warzywa to z reguły
        na targu od drobnych detalistów, którzy ze wzgledów ekonomicznych również nie
        używają pewnie żadnych oprysków. Jesli nawet jem warzywa z większych upraw -to
        trudno porównywać życie ślimaka i konia.
        Trudno porównywać zwierzeta hodowane na rzeź i przez całe życie (czasami b.
        krórtkie- jak w wypadku cieląt) traktowane jak przedmioty i wolne, żyjące
        własnym życiem myszy polne.
        A jesli już śmierć żuków i chrabąszczy polnych tak Was boli to przypominam, że
        ich smierci jesteście winni w stopniu równym wegetarianom. Natomiast trudno mi
        uwierzyć w taką wrażliwośc na "krzywdę" myszy polnej, kogoś kto uznaje za
        naturalne trzymanie w potwornych warunkach, zabijanie i zjadanie odwiecznych
        towarzyszy człowieka -np koni. Jak dla mnie to zwykły cynizm.

        Okrucieństwo przemysłu "produkującego" dla Was mięso jest nie do opisania -
        począwszy od chowu zwierząt do rzeźni. Można udawać, ze to jest w porzadku. To
        dużo łatwiejsze niż bunt jeśli było się wychowywanym w takim przekonaniu, jesli
        wszyscy w koło tak robią....

        Jesli macie jakieś argumenty medyczne przemawiające za dietą miesną -jestem
        ewentualnie skłonna w nie uwierzyć - nie znam się na tym i nie zamierzam się
        wdawać w żadne fachowe polemiki. Co prawda od około 10 lat jestem wege i nie
        mam problemów zdrowotnych ale powtarzam, to nie moja działka więc nnie będe się
        upierać. Natowmiast te Wasze argumenty "ideologiczne" o ktorych pisałam powyżej
        to dla mnie zwykły stek cynicznych bredni.
        • miss_dronio ps 30.07.05, 00:46
          I zupełnie na marginesie: częso czytam, ze czujecie się niejako w obowiazku
          prostować "kłamstwa propagandy wegetariańskiej" a jednocześnie kpicie i
          szydzicie z wegetarian. Nawet jak spytałam o sposób przyrzadzania brokuł to
          zaraz od jakiejś oswieconej miesożernej pani dowiedziałam się, ze jestem
          idiotką (jak to wegetarianka) bo tego nie wiem. Moje pytanie więc brzmi:
          dlaczego tak bardzo zależ Wam na opinii osób, którymi tak pogardzacie? Jeżeli
          macie aż tak złe zdanie np o Brumbaku, to co to dla Was za różnica co On o Was
          myśli???
          • hk47 Re: ps 30.07.05, 01:25
            chyba nie rozumiesz idei forum dyskusujnego, a nawet jeśli tak, to
            pewnie emocje nie pozwalają Ci dostrzec o co w tym naprawdę chodzi.
            nie pogardzam żadnym z forumowiczów, bo i jak skoro żadnego nie znam?
            brumbak nie jest dla mnie osobą co do której mogę żywić jakieś odczucia,
            a tylko kreacją internetową, miernym ale pracowitym trollem
            dostarcząjącym wielu tu obecnym impulsów do intelektualnej rozrywki.
            ani nie obchodzi mnie co człowiek za tym stojący naprawdę myśli o mnie,
            ani ja nie rozmyślam o nim. przecież i tak nigdy się nie dowiem kto
            animuje tą pacynkę. może ta sama osoba co misia_1? nie obchodzi mnie to.

            a Tobie radzę nabrać dystansu, bo wbrew temu co się wielu zacietrzewionym wydaje, to jest tylko jedno z setek tysięcy forów internetowych, forma elektronicznej rozrywki, zabawka dzieci ery internetu...

            • miss_dronio Re: ps 30.07.05, 01:30
              Hk47,

              Wierzę, ze jesteś miłą i życzliwą osobą i mimo protekcjonalnego tonu Twego
              postu wierze w Twoje szczere intencje:)
              Ale szczerze mówiąc: co Ty o mnie wiesz?;) Może zbyt serio podchodzisz do
              zwykłych dyskusji internetowych?;)
              > a Tobie radzę nabrać dystansu,
              dziękuję i nawzajem;)
              • hk47 Re: ps 30.07.05, 01:46
                > Wierzę, ze jesteś miłą i życzliwą osobą i mimo protekcjonalnego tonu Twego
                > postu wierze w Twoje szczere intencje:)

                jak widzisz pewnych naszych cech z reala po prostu nie
                da się ukryć:)i dlatego właśnie kiedy przeczytałem Twój
                post, w którym przypisujesz mi pewne niezdrowe uczucia,
                założyłem że naprawdę wierzysz w ich istnienie, co z
                kolei zrodziło we mnie nieodpartą potrzebę wyprowadzenia
                Cię z błędu.
                mimowolnie też starałem się dociec co skłoniło Cię do
                wyciągnięcia tak złowróżbnych wniosków, i w tym przypadku
                postawiłem na zbytnie zaangażowanie emocjonalne w omawiany
                temat, gdyż to ono zazwyczaj sprawia że forumowicze grają
                kartami uczuć.
                na szczęście w tym przypadku chyba fatalnie spudłowałem:)

                też dziękuję i życzę dobrej nocy:)
            • brumbak [...] 21.11.05, 17:53
              Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • hk47 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 01:09
          >A jesli już śmierć żuków i chrabąszczy polnych tak Was boli to przypominam, że
          >ich smierci jesteście winni w stopniu równym wegetarianom.

          no właśnie. szkoda,że nie wszystkich wegetarian stać na tyle
          uczciwości, by debilnie nie zaprzeczać oczywistym faktom i
          przyznać, że tak naprawdę to nie są świętymi Franciszkami,
          na których kreują się w swoich potępiających "kiboli z rzeźni"
          wypowiedziach, a takimi samymi konsumentami produktów przemysłu
          spożywczego jak i wszystkożercy.

          jest jeszcze coś, co burzy chwalebną, humanitarną wymowę posta
          miss_dronio: autorytatywne orzekanie o wyższości jednych bytów
          nad innymi. zawsze zresztą uderzał mnie w ideologii wegetarian
          jeden przykry fakt: gremialnie kontestują oni stwierdzenia o
          wyższości gatunku ludzkiego nad zwierzętami i wynikających z niej
          prawach, natomiast bez zająknięcia uznają supremację świni nad polnym
          zajączkiem. a jakby na to nie patrzeć, to bliżej chyba zwierzętom
          dzikim do hodowlanych, niż tym ostatnim do hodowców...
          • miss_dronio Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 01:20
            > uczciwości, by debilnie nie zaprzeczać oczywistym faktom i
            > przyznać, że tak naprawdę to nie są świętymi Franciszkami,
            Rozumiem, ze św Franciszek nic nie jadł i w związku z tym nie był winen
            niczyjej smierci?;)
            > miss_dronio: autorytatywne orzekanie o wyższości jednych bytów
            W moim poscie nie ma nic autorytatywnego. Wyrażam poprostu swoją opinię.

            >ad innymi. zawsze zresztą uderzał mnie w ideologii wegetarian
            > jeden przykry fakt: gremialnie kontestują oni stwierdzenia o
            > wyższości gatunku ludzkiego nad zwierzętami i wynikających z niej
            > prawach
            Widzę różnicę miedzy człowiekiem i zwierzęciem. Z różnicy tej np wynikają dla
            mnie szczegolne obowiazki nakładane na człowieka: opowiedzialnośc i kierowanie
            sie etyką a nie wyłącznie interesem własnym. Jestem człowiekiem i mam przewagę
            nad zwierzętami: jesli bym chciała, jako człowiek moge dowolnie zwierzęta
            krzywdzić i wykorzystywać ale właśnie jako Człowiek nie chcę tego robić.

            I równie trudno byloby mi nie dostrzegac różnicy pomiedzy bakterią i krową,
            motylem a koniem, etc.
        • pan_pndzelek do miss_dronio: słodki ten Twój post 30.07.05, 07:47
          miss_dronio napisała:
          > Jeśli kupuje warzywa to z reguły
          > na targu od drobnych detalistów, którzy ze wzgledów ekonomicznych również nie
          > używają pewnie żadnych oprysków.

          "Pewnie"... to jest właśnie TO słowo, które większość tu obecnych wegetarian
          używa ZAMIAST rzeczowego argumentu... ale zgodzisz się chyba ze mną, że tego
          typu argumentowanie jest, hmmm... infantylne?

          > trudno porównywać życie ślimaka i konia.

          A nie, nie... ślimak też płacze i też ma dzieci... życie to życie...

          > Trudno porównywać zwierzeta hodowane na rzeź i przez całe życie (czasami b.
          > krórtkie- jak w wypadku cieląt) traktowane jak przedmioty i wolne, żyjące
          > własnym życiem myszy polne.

          Tak, tak... te pierwsze mają o wiele łatwiejsze życie... a ileż się taka myszka
          nacheta, żeby z głodu nie kopnąć w kalendarz...

          > A jesli już śmierć żuków i chrabąszczy polnych tak Was boli to przypominam,
          > że ich smierci jesteście winni w stopniu równym wegetarianom.

          Tak, tak... tylko, że nam obie kategorie śmierci (żuków i krów) są OBOJĘTNE i
          my się do tego przyznajemy... w przeciwieństwie do hipokrytowegetarian...

          > Natomiast trudno mi uwierzyć w taką wrażliwośc na "krzywdę" myszy polnej,

          Tak, tak... trudno, bo to po prostu nieprawda... nikt z nas się takimi
          drobiazgami nie przejmuje... przeciwieństwie do hipokrytowegetarian...

          > Można udawać, ze to jest w porzadku.

          A można też po prostu przyjąć, że to jest w porządku... bo jest i tyle...

          > To dużo łatwiejsze niż bunt

          Bunt to postawa cechująca jednostki infantylne...

          > Jesli macie jakieś argumenty medyczne przemawiające za dietą miesną -jestem
          > ewentualnie skłonna w nie uwierzyć

          A po co medyczne? A co za idiota JE DLA ZDROWIA? Je się przecież DLA SMAKU! I
          tu walory mięsa są akurat niezaprzeczalne, wystarczy po prostu spróbować...

          > Natowmiast te Wasze argumenty "ideologiczne" o ktorych pisałam powyżej
          > to dla mnie zwykły stek cynicznych bredni.

          A nie, nie... ideologią posługują się właśnie hipokrytowegetarianie... my
          posługujemy się SMAKIEM... jemy coś bo lubimy, czegoś nie jemy bo nie lubimy...
          natomiast wy nie jecie mięsa nie dlatego, że jest niedobre tylko dlatego,
          żeście sobie coś tam wymyślili na temat cierpień itp. co jest absolutnie z
          istotą jedzenie czyli SMAKIEM niezwiązane...

          Rozumiesz różnicę?
          • pan_pndzelek I jeszcze PS na temat tego kto się posługuje... 30.07.05, 07:56
            I jeszcze PS na temat tego kto się posługuje ideologią.

            Cytat z "heidiklum": "Wegetarianie dzialaja tradycjonalistom na nerwy, bo
            wiekszosc wege podpiera sie ideologia,"

            Cytat pochodzi stąd:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=26808572&a=27084742

            No i co? Wegetarianie SAMI SIĘ PRZYZNAJĄ, że kieruje nimi ideologia właśnie...
            a w kuchni moja droga NIE MA NIC GORSZEGO NIŻ IDEOLOGIA właśnie...
        • misiu-1 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 09:53
          miss_dronio napisała:

          > Od jakiegoś czasu obserwuję pojawiające się na f.w posty, które można
          > streścić: wegetarianie bardziej są winni śmierci zwierząt niż mięsożercy.

          Przesadzasz. Nie bardziej, tylko tak samo winni.

          > Kiedy czytam takie posty to zawsze przychodzi mi do głowy cytat "debilne
          > zaprzeczanie oczywistym faktom z pewnościa pozwoli nam wygrac wojnę" (Ben
          > Elton, Richard Curtis). Wybaczcie ale trudno mieć inne skojarzenie.

          Potwierdzam. Skojarzenie jak najbardziej prawidłowe. Wegetarianie wytrwale temu
          zaprzeczają lub usiłują pomniejszać swoją rolę w zabijaniu zwierząt.

          > Wyobraźcie sobie, że ja nie opryskuję niczym swoich warzych w ogródku i żebym
          > mogła je skonsumować żadne zwierzęta nie giną.

          Żyto, pszenicę, jęczmień, grykę itd. na chleb i kasze też hodujesz sobie sama w
          ogródku?

          > Jeśli kupuje warzywa to z reguły na targu od drobnych detalistów, którzy ze
          > wzgledów ekonomicznych również nie używają pewnie żadnych oprysków.

          Sprawdzałaś, że nie używają?

          > Jesli nawet jem warzywa z większych upraw -to trudno porównywać życie ślimaka
          > i konia.

          Wiesz, jak taka postawa się nazywa? Dyskryminacja gatunkowa. Inne oblicze
          speciesyzmu.

          > Trudno porównywać zwierzeta hodowane na rzeź i przez całe życie (czasami b.
          > krórtkie- jak w wypadku cieląt) traktowane jak przedmioty i wolne, żyjące
          > własnym życiem myszy polne.

          Nieprawda. Zabicie człowieka siedzącego w więzieniu i innego, cieszącego się
          wolnością, jest czynem o takim samym ciężarze moralnym.

          > A jesli już śmierć żuków i chrabąszczy polnych tak Was boli to przypominam,
          > że ich smierci jesteście winni w stopniu równym wegetarianom. Natomiast
          > trudno mi uwierzyć w taką wrażliwośc na "krzywdę" myszy polnej, kogoś kto
          > uznaje za naturalne trzymanie w potwornych warunkach, zabijanie i zjadanie
          > odwiecznych towarzyszy człowieka -np koni. Jak dla mnie to zwykły cynizm.

          Nas nic nie boli, oprócz wegetariańskiej hipokryzji, każącej użalać się nad
          zwierzętami, które zjadają mięsożercy, a lekceważącej życie zwierząt
          zabijanych, aby wege sami mogli się najeść.

          > Okrucieństwo przemysłu "produkującego" dla Was mięso jest nie do opisania -
          > począwszy od chowu zwierząt do rzeźni.

          To "okrucieństwo" w stosunku do zwierząt hodowlanych jest taką samą propagandą,
          jak "okrucieństwo" kapitalistów w stosunku do proletariatu, przedstawiane w
          komunistycznych agitkach.

          > Można udawać, ze to jest w porzadku. To dużo łatwiejsze niż bunt jeśli było
          > się wychowywanym w takim przekonaniu, jesli wszyscy w koło tak robią....

          Nie trzeba nic udawać, bo to jest w porządku. Zarówno tępienie szkodników, jak
          i hodowla zwierząt. Dziecięce i młodzieńcze bunty są zaś wygasające. "Człowiek
          najgłośniej wydziera się w pieluszkach. Potem stopniowo spuszcza z tonu."

          > Jesli macie jakieś argumenty medyczne przemawiające za dietą miesną -jestem
          > ewentualnie skłonna w nie uwierzyć - nie znam się na tym i nie zamierzam się
          > wdawać w żadne fachowe polemiki. Co prawda od około 10 lat jestem wege i nie
          > mam problemów zdrowotnych ale powtarzam, to nie moja działka więc nnie będe
          > się upierać.

          To nie mięsożercy wyciągają wciąż (naciągane) argumenty medyczne, ale
          wegetarianie tzw. zdrowotni, jak b***bak.

          > Natowmiast te Wasze argumenty "ideologiczne" o ktorych pisałam powyżej
          > to dla mnie zwykły stek cynicznych bredni.

          No właśnie. Dla mnie, cała Wasza ideologia to jedna wielka, krzycząca do nieba
          hipokryzja. Zły uczynek, to jak mięsożerca zabić większe zwierzę. Dobry
          uczynek, to jak wegetarianin zabić mniejsze zwierzę.
          Jak powszechnie wiadomo, zabicie człowieka o wzroście 90cm i wadze 20kg jest
          czynem o znacznie mniejszej wadze niż uśmiercenie 2-metrowego, 150-
          kilogramowego wielkoluda. ;-)
          • m.rycho Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 11:00
            miss_dronio napisała:
            >Od jakiegoś czasu obserwuję pojawiające się na f.w posty, które można
            streścić:
            wegetarianie bardziej są winni śmierci zwierząt niż mięsożercy.<
            I to jest właśnie odkręcanie kota ogonem lub ślepota.Nie zauważasz,że to są
            odpowiedzi na wegetariańskie bzdury.Ciągle trzeba wam tłumaczyć,że my
            wszystkożerni uważamy za rzecz naturalną zabijanie by jeść i nie potępiamy Was
            ani też nie licytujemy się kto więcej zabija tylko uświadamiamy wam ,że bez
            względu na to co jesz to i tak zabijasz.
            Stosujesz śmieszny chwyt polegający na selekcji zwierząt na mniej lub bardziej
            ważne.
            Dla jasności opublikuj listę zwierząt które można zabijać a których nie można i
            według tego kryterium możesz posegregować ludzi na dobrych i złych.Problem
            pojawi się wtedy gdy kilka osób stworzy rózne listy i wtedy prawdopodobnie
            każdego człowieka będzie można uznawać jednocześnie za dobrego i złego w
            zależności od aktualnej potrzeby.Wiem,że to co piszę jest demagogią ale takie
            twórcze pomysły mnie naszły czytając Twóją wypowiedź.
            • drevni.kocur Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 22.11.05, 15:53
              > Dla jasności opublikuj listę zwierząt które można zabijać a których nie można
              > według tego kryterium możesz posegregować ludzi na dobrych i złych.Problem
              > pojawi się wtedy gdy kilka osób stworzy rózne listy i wtedy prawdopodobnie
              > każdego człowieka będzie można uznawać jednocześnie za dobrego i złego w
              > zależności od aktualnej potrzeby.

              Ludzie umieszczą nie tylko inne pozycje na listach , ale i wg innych kryteriów.
              To jeszcze bardziej komplikuje sprawę. :(
          • drevni.kocur Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 22.11.05, 15:37
            > Zły uczynek, to jak mięsożerca zabić większe zwierzę. Dobry
            > uczynek, to jak wegetarianin zabić mniejsze zwierzę.

            Dobrze napisane. Ja również odnoszę takie wrażenie. I o dyskryminacji
            gatunkowej też :((( To mnie właśnie najbardziej niepokoi - arbitralna selekcja
            na zwierzęta "czujące" i "nie czujące" oraz związana z tym hierarchia
            bardziej / mniej etyczne jedzenie / zabijanie. :(((

            Mi nie jest obojętne zabicie żadnej istoty. Ale musze jeść, brać antybiotyki,
            usuwać mrówki, które mi sie zalęgły w kuchni, wyrywać chwasty w ogródku.
            Korzystam też z wytworów przemysłu, który zatruwa Ziemię.

            Zastanawia mnie, jak to zrobić, by szkody i krzywda wyrządzona Naturze była jak
            najmniejsza. Czym się kierować?
            - ilością zabijanych istot?
            - ich podobieństwem do człowieka (istoty "czujące")?
            - rozmiarami dewastacji środowiska?

            Bo to, że okrutne sposoby uboju i hodowli zwierząt (nie mówiąc już o zabijaniu
            dla próżności) oraz ich niszczenie na taką skalę przy uprawach jest
            niedopuszczalne, nie mam żadnych wątpliwości.



        • brumbak Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 10:44
          miss_dronio napisała:

          > Od jakiegoś czasu obserwuję pojawiające się na f.w posty, które można streścić:
          >
          > wegetarianie bardziej są winni śmierci zwierząt niż mięsożercy. Kiedy czytam
          > takie posty to zawsze przychodzi mi do głowy cytat "debilne zaprzeczanie
          > oczywistym faktom z pewnościa pozwoli nam wygrac wojnę" (Ben Elton, Richard
          > Curtis). Wybaczcie ale trudno mieć inne skojarzenie.
          zdecydowanie popieram
          - ale niepotrzebnie rozwijasz tak dalece swą mysl próbując tlumaczyc cos osobom
          które w ogóle tym temtatem niesa zainteresowane
          to tak jak rozmowa ze ślepym o kolorach
          lub osobą uwielbiająca tylko disco-polo o koncercie w filharmonii muzyki
          Czajkowskiego
          wiecej zdziałasz kilkając - na kosz i zgłaszając tak liczne przekroczenia
          netykiety na abuse
          osobiscie nie znam przypadku by w ostatnich 2 latack KTOKOLWIEK z nieproszonych
          gości nienawidzących wegetarianizmu zmienił cokolwiek zdanie
          • hk47 Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 30.07.05, 11:05
            brumbak, nasza nieoceniona krynica rzetelności,w swoim przaśnym,
            dwubiegunowym postrzeganiu świata zdaje się zapominać
            o grupie osób poszukujących, jeszcze nie do końca zadeklarowanych,
            a co za tym idzie posiadających jeszcze zdolność w miarę
            obiektywnego postrzegania rzeczywistości.
            one w brumbaczym mniemaniu chyba też sa nieproszonymi gośćmi,
            bo jak inaczej wyjaśnić jego wysiłki skutkujące (co znam z
            autopsji)zniesmaczeniem neofitów względem sympatycznej
            z wielu względów ideologii wegetariańskiej?
          • misiu-1 [...] 30.07.05, 12:11
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • misiu-1 Nowa wege-netykieta, wersja ocenzurowana 21.11.05, 13:30
            1. Niech żyje i zwycięża wegetarianizm.
            2. Wegetarianie wszystkich krajów łączcie się.
            2. Zezwala się na pisanie o wegetarianizmie wyłącznie pozytywnie.
            3. Opinie nieprzyjazne wegetarianizmowi, bez względu na ich prawdziwość,
            stanowią jaskrawe naruszenie netykiety (klikać na kosz i zgłaszać na abuse).
            4. Zniewagi i oszczerstwa pod adresem mięsożerców są dozwolone, a nawet
            wskazane.
            5. Podważanie kompetencji Największych i Najmądrzejszych Specjalistów od Diety
            będzie karane dożywotnim zabanowaniem.
            6. Pozdrowienia nie dla wszystkich.
      • brumbak Re: kotlety do jasnej cholery nie rosna na drzewi 21.11.05, 17:49
        hk47 napisał:

        > a tak w ogóle to bardzo znamienny jest tytuł tego wątku.
        > doskonale ilustruje on bowiem cyniczny indyferentyzm
        > wegetarian wobec innych niż rzeźnia ekosystemów.
    • wilczkowa Troszkę OT -WITAM 21.11.05, 11:22
      Po co nasze swary głupie wszak i tak zginiemy w zupie.

      No może nie zginiemy ale zatopimy się w jej niepowtarzalnym smaku :)
      Ja wybiorę jarzynową z brązowym ryżem :)

      Witam wszystkich, podczytuję od kilku tygodni i wreszcie się zarejestrowałam.
      Mam nadzieję, że będzie o czym poczytać i co popisać, bo w wątkach o wyższości
      Świąt Bozego Narodzenia nad Wielkanocą powiedziano już chyba wszystko ;)

      Pozdrawiam gorąco wszystkich wege, miesznych, "w drodze", sympatyków i
      przeciwników.
      Witajcie, cieszę się że jesteście, przyłączę się jeśli pozwolicie :)

      • misiu-1 Re: Troszkę OT -WITAM 21.11.05, 16:46
        wilczkowa napisała:

        > Ja wybiorę jarzynową z brązowym ryżem :)

        A co życzy Pani na drugie? :)
      • drevni.kocur Re: Troszkę OT -WITAM 22.11.05, 15:42
        Witaj! :)))))))))))))

        Ja jeszcze nie wiem, co mnie zgubi (cieleśnie i moralnie). ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka