Dodaj do ulubionych

Zabawne przypadki...

09.01.06, 14:39
... kontaktów wegetariańsko-niewegetariańskich
Mieliście jakieś?
Mi przypominają się na razie dwa...

1. Coś podobnego było niedawno opisywane na tym forum
W moim przypadku było tak, że zaproponowano mi "wegetariańską rybę po grecku". Na moje zdziwienione spojrzenie i pytanie "ale o so chozziii?!" powiedziano, ze to to samo co z rybą, ale bez ryby czyli same warzywa :)))

2. Znajomi wszystkojedzący chcieli mi kiedyś dogodzić (a była to końcówka lat 80-tych, gdy o wegetarianiźmie było odrobinę ciszej niż teraz...) i na mój przyjazd zrobili... kurczaka po wegetariańsku :))))
Dla niewtajemniczonych...
kurczak był zapieczony w przyprawach (ziołowych czyli wegetariańskich) i oleju (tłuszczu wegetariańskim)
Do dziś wspominamy to z rozbawieniem :))))
Obserwuj wątek
    • brumbak [...] 09.01.06, 15:51
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • cyberski Re: Zabawne przypadki... 09.01.06, 16:09
      Aha...
      Jeszcze jedno...
      Jakoś tak połowa lat dziewięćdziesiątych...
      Po powrocie z rejsu zaprosiłem znajomych na obiad...
      Jeden z nich (wegetarianin) tak długo i zażarcie przekonywał innych (niewegetarian) do zdrowotnych walorów diety wegetariańskiej, że mało co udławił się marchewką...
      Ledwośmy go odratowali...
      Zapomniał biedak, żeby nie mówić z pełymi ustami oraz że posiedzenie przy stole to nie jest najbardziej fortunne miejsce do robienia wykładów i omal się przez swój wegetarianizm nie przekręcił...
      Do dziś ze łzą w oku wspominamy (jak się widzimy) to zdarzenie gdy marchewka omal nie powaliła wielkiego faceta...
      • witarianka Re: Zabawne przypadki... 09.01.06, 17:22
        cyberski napisał:

        > Aha...
        > Jeszcze jedno...
        > Jakoś tak połowa lat dziewięćdziesiątych...
        > Po powrocie z rejsu zaprosiłem znajomych na obiad...
        > Jeden z nich (wegetarianin) tak długo i zażarcie przekonywał innych
        (niewegetar
        > ian) do zdrowotnych walorów diety wegetariańskiej, że mało co udławił się
        march
        > ewką...
        > Ledwośmy go odratowali...
        > Zapomniał biedak, żeby nie mówić z pełymi ustami oraz że posiedzenie przy
        stole
        > to nie jest najbardziej fortunne miejsce do robienia wykładów i omal się
        przez
        > swój wegetarianizm nie przekręcił...
        > Do dziś ze łzą w oku wspominamy (jak się widzimy) to zdarzenie gdy marchewka
        om
        > al nie powaliła wielkiego faceta...

        hmm, nie powiedziałabym że to jest zabawna historia :]
        • cyberski Re: Zabawne przypadki... 09.01.06, 21:17

          No wtedy to zabawnie nie było, fakt...
          ale już godzinę później, jak nam "umarlak odzył trochę, to wesoło było...
          Musiał ratownikom stawiać butelkę dobrego wina :))))
    • brumbak [...] 09.01.06, 19:04
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ola787 Re: Zabawne przypadki... 09.01.06, 20:05
        Brumbak, piszesz nie na temat:>zabawwnie bylo, kiedy moja babcia kupila
        specjalnie dla mnie wedzone brzeuszki lososia:> najpierw sie nie pprzyznalam,
        ze nie jem miesa, bo babcia jest staroswiecka i pewne rzeczy uwaza za
        herezje:>wiec kiedy juz mowie jej "nie jem miesa", babcia na to mowi (po probie
        dania mi serdelka-parowkowej) "ale to nie mieso, to serdelek-ile tam tego
        miesa, polowa to kopyta i wymiona..."-zjedz, wnusiu. Nie chcialam. W koncu
        babcia wyjmuje te brzuszki lososia, daje mi je i mowi :to nie mieso, ani nie
        ryba, to sa, Olusiu, brzuszki:>>>" Rozwalila mnie kompletnie...
    • are.1 Re: Zabawne przypadki... 13.01.06, 21:35
      Jasne! Chocby wizyty "optymalnych" na tym forum i ich stwierdzenia typu:
      "Ależ to TY piszesz bzdury. NASIONA to TEŻ warzywa: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=65355"

      Jakby kto nie wiedzial, "optymalni" to ci:

      glinki.com/?l=5ksegb
      • zamyslona4 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 10:59
        wiesz co- to tak naprawde wiele tlumaczy....
        jestem w szoku. szczerze.
        o diecie optymalnej (wtedy nei znalam tej nazwy, ale "diete kwasniewskiego")
        uslyszalam pierwszy raz kilka lat temu. Szef mojaj mamy oraz jej kolezanka w
        celu stracenia na wadze przeszli na ta diete. mama opowiadalam jak zajadaja sie
        maslem zapijaja smietana :) ale ku jej zaskoczeniu schudli. i wszystko byloby
        super, gdyby nie to, ze po pol roku mieli tak fatalne wyniki i zaczely im sie
        takie problemy ze zdrowiem, ze jedyne co im zostalo to - poza wizytami u
        lekarza- szybko zmienic sposob odzywiania. a mama, ktora tez myslala o
        sprobowaniu tej diety (ostatecznie stwierdzila ze za bardzo kocha warzywa,
        owoce itp) bardzo sie ucieszyla ze skonczylo sie na planach.

        a jeszcze w nawiazniu do artykulu- w poznaniu np. maja nawet swoja bezplatna
        gazete... tzn. jeden z damrowych dziennikow ma kolumne poswiecona optymalnym i
        pojawil sie juz niejeden artykul ku czci tej diety.

        a swoja droga nie dziwi ze zdobywa ona zwolennikow- przeciez sankcjonuje
        jedzenie tego, przed czym lekarze i dietetycy przestrzegaja.
        to troche jak z nasza scena polityczna.... ale to juz inny watek
    • ola787 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 15:11
      nie wiem, jak mozna smietana zapic maslo. pprzeciez normalnego czlowieka to
      zemdli, a conajmniej od razu przeczysci...
      • are.1 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 17:14
        Przeczyta ten artykul: nie mamy do czynienia z normalnymi ludzmi ;-)
      • cyberski Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 20:42
        Czy przeczyści, czy nie, tego nie wiem bo jeszcze nie próbowałem :) Ale jak spróbuję to Ci powiem.
        Z drugiej strony myślę sobie, ze jak dorośli ludzie za własne pieniądze chcą jeść coś co mi nie za bardzo będzie smakowało, to co mi do tego?
        • chihiro2 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 21:07
          Wiesz, jako podatnik placisz takze za panstwowe leczenie tych ludzi, bardzo
          wyniszczonych po paromiesiecznej (nie mowiac o kilkuletniej) diecie... Mnie,
          zdrowej osobie, ktora lekarza poza badaniami kontrolnymi nie widuje, nie bardzo
          usmiecha mi sie perspektywa placenia za kogos, kto ma widzimisie napychac sie
          tluszczem zwierzecym (chyba ze leczy sie prywatnie, ale to z pewnoscia nie
          wszystkich dotyczy).
          • misiu-1 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 21:46
            Co świadczy dobitnie, że socjalizm, z jego przymusowymi składkami na
            ubezpieczenie zdrowotne, prowadzi do zamordyzmu. Interes ogółu zaczyna być
            ważniejszy od wolności osobistych. Rodzą się pomysły, aby zwalczać (ustawowo
            lub przynajmniej propagandowo) zachowania niezdrowe czy wiążące się z ryzykiem.
            Powoduje to niepotrzebne antagonizmy społeczne i może obrócić się przeciw
            każdemu.
            Tobie nie podoba się perspektywa płacenia za leczenie "optymalnych", komu
            innemu za palących papierosy czy pijących alkohol, a jeszcze innemu za
            uprawiających wspinaczkę wysokogórską. Sama zresztą nie wiesz, czy kiedyś
            jakieś naukowe gremium nie uzna autorytatywnie wegetarianizmu za dietę
            ryzykowną dla zdrowia i w ślad za tym nie pojawi się pomysł jej zakazu.
            Dopóki, niestety, żyjemy w socjalizmie, jedynym wyjściem jest zasada - "żyj i
            daj żyć innym". Ja także płacę składki na ubezpieczenie zdrowotne i to kilkaset
            złotych miesięcznie, a do lekarza chodzę raz na kilka lat. To nie jest cena
            czyichś wyborów kulinarnych, tylko socjalizmu.
            • are.1 Re: Zabawne przypadki... 14.01.06, 22:23
              ROTFL!

              Nie przejmuj sie Misiu, bedzie dobrze :-)
          • cyberski Re: Zabawne przypadki... 15.01.06, 15:09
            chihiro2 napisała:

            > Wiesz, jako podatnik placisz takze za panstwowe leczenie tych ludzi, bardzo
            > wyniszczonych po paromiesiecznej (nie mowiac o kilkuletniej) diecie... Mnie,
            > zdrowej osobie, ktora lekarza poza badaniami kontrolnymi nie widuje, nie bardzo
            >
            > usmiecha mi sie perspektywa placenia za kogos, kto ma widzimisie napychac sie
            > tluszczem zwierzecym (chyba ze leczy sie prywatnie, ale to z pewnoscia nie
            > wszystkich dotyczy).

            Płace, niestety płacę, ale to nie daje mi najmniejszego prawa do decydoania o tym jak Ci dorośli i zdrowi psychicznie ludzie mają żyć lub na co mają wydawać swoje, zakładam uczciwie zarobione, pieniądze...

            Ich pieniądze...
            Ich zdrowie...
            Ich życie...
            Ich... nie moje...

            Zachowanie tych osób może mi nie odpowiadać, nikt mi jednak nie dał najmniejszego prawa do decydowania jak Ci ludzie mają żyć. Ani faszystą, ani komunistą ani inną odmianą socjalisty nie jestem.
            • witarianka Re: Zabawne przypadki... 15.01.06, 22:10
              cyberski napisał:

              "...Ani faszystą, ani komunistą ani inną odmianą socjalisty nie jestem..."

              pewnie.... co mnie inni ludzie interesują, ważne jest MOJE! (podkreślam!
              MOJE!!!!) zdrowie i tylko dlatego nie jem mięsa
              kur** mać!
              • cyberski Re: Zabawne przypadki... 16.01.06, 07:37
                witarianka napisała:

                [...]
                > pewnie.... co mnie inni ludzie interesują, ważne jest MOJE! (podkreślam!
                > MOJE!!!!) zdrowie i tylko dlatego nie jem mięsa
                > kur** mać!

                Oczywiście, że MOJE zdrowie jest ważne i dlatego nie jem miesa. Gdybym nie jadł mięsa ze względu na CZYJEŚ zdrowie to wówczas byłoby to "lekko" bezsensowne.

                Próbujesz mi zarzucić egoizm?
                Nie ma co zarzucać, ja jestem dumny z tego ,ze jestem egoistą czyli, ze umiem dbać o własne interesy.
                Nie jestem natomiast egocentrykiem i nie uważam, że świat powinien dopasowywać sie do mnie i do moich poglądów,
                Inni ludzie mnie obchodzą i to bardzo...
                Mam to szczęście, że nie muszę już pracować więc mogę bez przeszkód poudzielać sie jako wolontariusz w domu dziecka i w hospicjum.
                Mogę i być może to robię :))))))

                Ale uważam, że nic nie daje mi prawa, bym innym dorosłym i zdrowym osobom dyktował, jak mają żyć...
                Nawet to, że jestem przez kogoś zmuszany do płacenia składek do wspólnej kasy tak by oni mogli być leczeni...
          • slawekopty Re: Zabawne przypadki... 15.01.06, 21:44
            chihiro2 napisała:

            > Wiesz, jako podatnik placisz takze za panstwowe leczenie tych ludzi, bardzo
            > wyniszczonych po paromiesiecznej (nie mowiac o kilkuletniej) diecie... Mnie,
            > zdrowej osobie, ktora lekarza poza badaniami kontrolnymi nie widuje, nie
            bardzo
            >
            > usmiecha mi sie perspektywa placenia za kogos, kto ma widzimisie napychac sie
            > tluszczem zwierzecym (chyba ze leczy sie prywatnie, ale to z pewnoscia nie
            > wszystkich dotyczy).


            Ale masz jakieś statystyki ??? itp. czy tylko tak pleciesz trzy po trzy ??


            Slawek
            P.S.
            po 5 latach to już nie żyję ?? bo lekarza nie pamiętam ;))))))))
      • slawekopty Re: Zabawne przypadki... 15.01.06, 21:40
        ola787 napisała:

        > nie wiem, jak mozna smietana zapic maslo. pprzeciez normalnego czlowieka to
        > zemdli, a conajmniej od razu przeczysci...


        Oczywiście że conajmniej przeczyści ;) więc ogólnie masz juz pojęcie o
        wiarygodności wywodu.


        Slawek
      • krystynaopty1 Re: Zabawne przypadki... 16.01.06, 23:54
        ola787 napisała:

        > nie wiem, jak mozna smietana zapic maslo. pprzeciez normalnego czlowieka to
        > zemdli, a conajmniej od razu przeczysci...

        Jasne, to masło zapijane śmietaną - to mamy na deser, a na obiad pijemy wiadro
        smalcu. Zresztą sama sprawdź jadłospis w samym centrum tych "nienormalnych",
        jak byłaś łaskawa, niejadowita wegetarianko, zauważyć:
        (mam nadzieję, że nie zwymiotujesz przy czytaniu)

        optymalni.home.pl/jadlospisy1.htm
        optymalni.home.pl/jadlospisy2.HTM
        Krystyna
        • ola787 Re: Zabawne przypadki... 17.01.06, 08:12
          Piszac o smietanie z maslem odwolalam sie do wczesniejszego listu o ludziach,
          ktorzy pracuja z mama autorki i na tej diecie sie odchudzili. Przeczytalam
          jadlospisy. Nawet gdybym jadla mieso, nie wiem, czy dalabym rade laczyc tyle
          bialka i tluszczu w jednym posilku. Dla mnie jesli pasztet albo zolty ser to
          bez masla. jesli jajko to z samym majonezem-bez masla. Dla mnie to zbyt tluste.
          Ale abstrachujac od tluszczu, to zbyt duzo smakow jak na jeden posilek. Ja
          lubie raczej sniadanie, obiad i kolacje o nieskomplikowanym skladzie. Kilka
          produktow, wtedy wiem, co jem. I to ma smak zdecydowany. To tak, jak z ta pizza
          w Polsce. Pizza we wloszech to pizza : albo z tunczykiem, albo weget, albo z
          mozarella albo z oliwkami. A u na pizza to "FRU" wszystko co zlezale w lodowce.
          Tak samo w Waszej diecie za duzy przesyt, podejrzewam,ze nie Masz ochoty na
          podjadanie, bo organizm dlugo trawi te posilki. Moze wlasnie o to chodzi, i to
          powoduje, ze Jestescie szczupli. Ja tego nie wiem. Kazdy je, co lubi. Moze to i
          dobre. Piszac "normalny" czlowiek, nie mialam na mysli "nie-opty", tylko
          slowo "przecietny". Prosze, nie obrazaj sie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka