Dodaj do ulubionych

Krzywda ZWIERZAT jako problem MORALNY.

20.11.02, 21:51
"Hodowla przemysłowa! - Najpierw wtłoczone zostają w istnienie, wepchnięte w
życie inseminacją lub inkubacją. I od tej chwili aż do końca trwają w
przerażeniu i udręce. Świat jest jednolitym koszmarem oblepiającym ciasno ich
strach i cierpienie. Nie ma kogo prosić, nie ma na co liczyć, opór jest
bezsilny, ucieczka niemożliwa, śmierć nieunikniona, strach bez pociechy,
rozpacz bez ukojenia, męka bez zadośćuczynienia. Najwyższą, ostatnią
instancją zwierzęcego Kosmosu reprezentuje Człowiek-Rzeźnik. Umierają w
przekonaniu, że Bóg jest oprawcą. Z niebiańskich wyżyn ludzkiego wspaniałego
i niepojętego świata, zamiast oczekiwanego gestu opiekuńczej dłoni, spada na
bezbronny kark - dźwignia gilotyny".
(Lektury i pomyślenia - maszynopis)
Maria Grodecka

Gehenna
Rzadko kto zdaje sobie sprawę, jakimi drogami trafia mięso na jego talerz
albo mleko do szklanki. Niewielu zastanawia się nad tym, że ceną za ten
pokarm jest śmierć i cierpienie zwierząt. W całym świecie każdego roku ginie
w rzeźniach ponad 20 miliardów krów, cieląt, świń, drobiu i innych zwierząt.
A każda ta śmierć jest poprzedzona osobną, indywidualną męką, strachem i
bólem
Wielu ludzi obecnie ucisza skryty niepokój i trwa w stanie samozadowolenia,
żywiąc przekonanie, że zwierzęta są w rzeźniach zabijane "humanitarnie". W
ten sposób uwalniają się od wszelkich etycznych zastrzeżeń wobec faktu
jadania mięsa. Niestety, nic nie jest bardziej odległe od rzeczywistych
faktów życia i... śmierci.

Całe życie zwierząt przeznaczonych na pokarm i pozostających w hodowlanej
niewoli jest nienaturalne. Począwszy od sztucznych narodzin, sprowokowanych
inseminacją, brutalnej kastracji i stymulacji hormonalnej, karmienia
nieprawidłową dietą w celu szybszego utuczenia, aż do ostatniej długiej
podróży w warunkach skrajnej niewygody, podróży zmierzającej do ostatecznego
końca. Ciasna przegroda, paniczny strach i przerażenie, elektryczny cios,
wszystko to stanowi część "najnowocześniejszego" systemu hodowli zwierząt,
ich transportu i uboju. Aby akceptować to wszystko i sprzeciwiać się jedynie
nadmiernej brutalności ostatnich kilku sekund życia zwierzęcia, wystarczy
używanie obłudnego słowa "humanitarny". Gdy przyjmujemy do wiadomości
fakt "humanitarnego uboju" uznajemy, że wszystkie inne elementy cierpienia
zwierzęcia mogłyby pozostać takie same, nie wywołując z naszej strony żadnego
sprzeciwu. Rzadko zdajemy sobie sprawę, z tego w jaki sposób zwierzę, którego
mięso zjadamy, zostało wyhodowane, przetransportowane i zabite. Bo nie zawsze
i sam ubój jest dokonywany tymi nowoczesnymi "humanitarnymi metodami".(Facts
of Vegetarianism).

Te fakty, najczęściej wstydliwie przemilczane lub ignorowane, docierają
jednak ostatnio do coraz szerszych kręgów ludzi we wszystkich krajach na
świecie. Dla wielu z nich jest to zupełnym zaskoczeniem, są zdumieni i
przejęci grozą, nigdy dotąd nie myśleli, że ich codzienny pokarm, który
uważali za taki zwykły i normalny, zostaje okupiony niekończącą się udręką i
przerażeniem czujących istot. Czasem nagłe zrozumienie bezmiaru ich męki
przychodzi jak olśnienie. Trudno pojąć, że do tej pory tolerowaliśmy ten
koszmar tak łatwo i tak beztrosko. Najczęściej ci, do których to dotarło,
przestają od razu jeść mięso, aby chociaż osobiście wycofać się ze zbiorowej
ludzi za dziejącą się zwierzętom okrutną krzywdę. Liczna wegetarian na
świecie potroiła się w ciągu ostatnich kilku lat i dalej wzrasta z roku na
rok.

Innym nie wystarcza to, że sami nie jedzą mięsa, pragną i drugich zjednać dla
tej sprawy, zarazić ich własnym współczuciem, przekonać. Wstępują do
stowarzyszeń wegetariańskich lub sami organizują nowe stowarzyszenia, piszą
artykuły na ten temat i książki. Wielkiego rozgłosu nabrała ostatnio w całym
świecie książka Petera Singera pt. "Animal Liberation" (Wyzwolenie Zwierząt,
1975). Jej autor jest profesorem etyki w Melbourne. Drugą napisał wspólnie z
amerykańskim dziennikarzem Jimem Mansonem, nosi ona tytuł "Animal Factories"
(Fabryki Zwierząt, 1982) i jest wstrząsającą relacją sytuacji zwierząt
hodowlanych we współczesnym systemie przemysłowym.

Zamim zostaną dowiezione do rzeźni przeżywją gehennę okresu tuczu lub
użytkowania mlecznego. Krowy całe życie spędzają w zamknięciu, umieszczane w
ciasnych boksach, na podłodze z betonu lub perforowanej blachy.
Nieodpowiednie podłoże powoduje, że chorują na zapalenie racic, co sprawia im
niesłychany ból i wiele z nich stoi wtedy przez całe dnie na ugiętych
kolanach. Boksy, w których przebywają, są tak ciasne, że gdy krowa kładzie
się, żelazne pręty wbijają się głęboko w jej ciało. Karmione treściwą paszą
chorują na wątrobę, co jest jeszcze jedną przyczyną bólu. Hodowcy nie biorą w
ogólę pod uwagę wszystkich tych uciążliwości i udręk, bo dopóki taka forma
hodowli jest opłacalna, nie widzą powodu, aby dokonywać jakichkolwiek zmian.
Angielska pisarka Brigid Brophy tak komentuje tą sytuację: "Wydaje nam się
wprost niewiarygodne, że greccy filozofowi, którzy tak wnikliwie analizowali
problemy dobra i zła, nie dostrzegali nigdy tego, jak niemoralnym systemem
jest niewolnictwo. Może za następne trzy tysiące lat równie niewiarygodne
wyda się to, że do naszej wyobraĽni nie dociera moralny aspekt systemu
ciemiężenia i udręki zwierząt".

Jeżeli czasem hodowcy decydują się na dokonanie poprawy warunków życia
zwierząt, to tylko wtedy, gdy istnieje obawa, że nadmierna ich śmiertelność
może spowodować finansowe straty. Nie dotyczy to jednak kurcząt, bo nawet
najdrastyczniejsze niewygody nie skłaniają hodowców do jakichkolwiek zmian.
Nieprawdopodobne stłoczenie w klatkach lub na podłodze wielkich hal powoduje
śmiertelność dochodzącą do 20%. Obliczono jednak, że nawet jeszcze większa
śmiertelność wypada taniej niż stworzenie im dogodniejszych warunków życia.
Pod koniec dziesiątego tygodnia życia każde kurczę ma dla siebie nie więcej
miejsca do stania niż kartka w notesie. Ulegają wtedy stresom, atakują się
nawzajem, a nawet zjadają. Aby temu zapobiec, przycina się im dzioby
rozpalonym ostrzem. Taka operacja nazywa się debeaking. Gdy są już gotowe do
konsumpcji następuje transport do rzeĽni. Zostają wrzucone ciasno do klatek,
jedne na drugim i tak przebywają swoją ostatnią drogę w przerażeniu i udręce.
W rzeĽni zostają zawieszone za nogi na ruchomej taśmie. Taśma się przesuwa, a
pracownik dokonujący egzekucji wsuwa każdemu kurczęciu do dzioba skalpel i
przecina tętnice szyjną. Wisząc głową w dół umiera ono wskutek zadławienia
się własną krwią.

Równie okrutna jest procedura transportu i uboju krów. Platformy do ich
przewożenia są najczęściej przeładowane, zwierzęta jadą więc stłoczone,
narażone na mróz lub upał, a ponadto bardzo brutalnie traktowane przez
konwojentów. Przy gwałtownym ruszaniu lub hamowaniu ciężarówek często padają
i łamią nogi. Czasem spędzają w samochodach 2-3 dni, nie pojone i bez
jedzenia. Gdy oczekują w rzeĽni na egzekucję przez całe nieraz godziny,
trwają w przerażeniu, czując zapach krwi i słysząc głosy bólu tych, które
poszły na śmierć przed nimi. Często płaczą. Ulegają licznym stresom, które w
technicznym języku hodowlanym nazywają się "stresem samotności" występującym
u cieląt oddzielonych od matek, lub "stresem transportowym". W stanie stresu
obserwuje się wzmożoną akcję serca, zaburzenia czynności układu krążenia,
układu oddechowego i pokarmowego. A już po kilku dniach oczekiwania na ubój w
pobliżu miejsca egzekucji występują przypadki owrzodzenia żołądka,
powiększenia wątroby i inne objawy chorób powstających na tle nerwowym.

Takie są fachowe diagnozytego stanu zwierzęcia, który w kategoriach
humanistycznych nazywa się po prostu cierpieniem.

Świnie hodowlane trzymane są w przegrodach tak ciasnych, że nie mogą chodzić,
ani nawet się obrócić. Jedna z fotografii w książce Singera przedstawia
świnię leżącą w ciasnej
Obserwuj wątek
    • syrenka23 Re: Krzywda ZWIERZAT jako problem MORALNY. 20.11.02, 21:53
      Świnie hodowlane trzymane są w przegrodach tak ciasnych, że nie mogą chodzić,
      ani nawet się obrócić. Jedna z fotografii w książce Singera przedstawia świnię
      leżącą w ciasnej klatce i przymocowaną za głowę łańcuchem do podłogi, aby nie
      mogła się poruszać, poruszając się bowiem traci na wadze

      Kończąc swoje relacje Peter Singer pisze:"...Większość ludzi woli nie
      dowiadywać się o tym, ja giną zwierzęta, które oni potem zjadają. Uważam
      jednak, że ci sami ludzie, którzy swoimi zakupami prowokują i wymuszają
      zabijanie zwierząt, nie mają prawa zasłaniać oczu na te wszystkie zjawiska,
      jakie towarzyszą produkcji kupowanego przez nich mięsa. Jeżeli człowiek wzdraga
      się nawet przed myśleniem o tym, czym to musi być dla zwierząt, które całą tę
      gehennę przeżywają".

      Protest
      W całym świecie działa coraz więcej stowarzyszeń, których celem jest obrona
      zwierząt i propagowanie diety roślinnej. Ukazują się liczne broszury i apele,
      mające zwrócić uwagę ludzi na te dramatyczne fakty. "Etyka wegetariańska
      protestuje nie tylko przeciwko samemu zabijaniu, ale również przeciwko
      przemysłowej hodowli, przeciwko poniżeniu zarówno ludzi, jak i zwierząt,
      przeciwko transportowaniu zwierząt i ich zabijaniu. Uznajemy za naszmoralny
      obowiązek aktywną działalność dla naprawienia tej sytuacji i to nie tylko przez
      doraĽne akcje, ale przez zniesienie całego bezlitosnego systemu zabijania
      zwierząt na pokarm dla ludzi"(Facts of Vegetarianism)
      Szczególnie dynamiczny jest ten ruch protestu w Anglii, RFN i Stanach
      Zjednoczonych. W Anglii działa Towarzystwo Wegetariańskie (The Vegetarian
      Society) i ma swoją siedzibę Międzynarodowa Unia Wegetariańska (The Vegetarian
      International Union). Obie uprawiają działalność informacyjną i wydawniczą, a
      oprócz tego patronują powstawaniu nowych zakładów wytwórczych i usługowych
      ukierunkowanych na potrzeby klientów wegetarian w dziedzinie spożywczej,
      gastronomicznej, hotelarskij, medycznej i innych.

      Regularnie ukazują się starannie opracowane broszury informujące o roli
      wegetarianizmu w różnych dziedzinach życia m.in ekonomicznej, zdrowotnej i
      etycznej. Na okładce każdej z nich widnieje wydrukowana dewiza międzynarodowego
      wegetarianizmu, która brzmi: Wegetarianizm to po prostu zdrowy rozsądek i
      współczucie (Vegetarianism just common sense and compassion).

      Równolegle z nimi działają towarzystwa opieki nad zwierzętami, znane również i
      w innych krajach, oraz towarzystwa walki z wiwisekcją. Jeden ze znanych
      arystokratów angielskich ufundował wysokie stypendium dla naukowców, którzy
      wyłączają ze swoich badań bolesne doświadczenia na zwierzętach, zastępując je
      metodami innymi, nie łączącymi się z cierpieniem i śmiercią zwierząt.

      Te wszystkie próby przezwyciężenia dramatycznej sytuacji zwierząt współdziałają
      zgodnie z programem wegetariańskim, który postuluje całkowitą zmianę
      eksploatorskiego i brutalnego stosunku ludzi do zwierząt. Opiera się on na
      przekonaniu, że tylko suma indywidualnych decyzji o wyłączeniu mięsa z diety
      może skutecznie zablokować tryby tej gigantycznej machiny śmierci i udręki,
      jaką jest współczesny system hodowli i produkcji mięsa.

      Oprócz działalności zorganizowanej, coraz więcej pisarzy i humanistów zaczyna
      dostrzegać doniosłość i zasięg tego problemu. Ogłaszają artykuły i piszą
      książki. W 1980 roku polski Instytut Filozofii i Socjologii przygotował cały
      numer czasopisma "Etyka", w którym zostały zamieszczone liczne teksty, polskie
      i tłumaczenia dotyczące moralnych aspektów stosunku ludzi do zwierząt; m.in.
      R.D. Ryder - Szowinizm gatunkowy, czyli etyka wiwisekcji, S.R.L. Clark -
      Zwierzęta i Ludzie, czyli granice moralności. A także recenzje książek o tej
      samej tematyce. Bibliografia współczesnych pozycji związanych z problematyką
      wegetariańską jest już bardzo bogata. Do tego ruchu coraz liczniej włączają się
      lekarze. W "Index medicus" hasło "wegetarianizm" ma już od lat swoje stałe
      miejsce.

      Jeszcze pod koniec XIX wieku ukazały się w Anglii dwie cenne książki napisane w
      obronie zwierząt i zachęcające do wegetariańskiego odżywiania. Obie są teraz
      tłumaczone i wznawiane, ponieważ ich aktualność coraz bardziej wzrasta.
      Pierwsza pt. "Animal Rights" (Prawa Zwierząt), została w 1892r., a jej autorem
      jest Henry Salt. Peter Singertak ją ocenia: "Obrońcy zwierząt, włącznie ze mną,
      niewiele mogą dodać do tego, co napisał Salt w 1892 roku. Ale możemy pocieszyć
      się faktem, że nasi przeciwnicy nie mogą już wystąpić z żadnymi obiekcjami, z
      którymi Salt nie rozprawiłby się już przedtem". Druga, której autorem jest
      Howard Williams, nosi tytuł "The Etics of Diet" (Etyka Diety) i została wydana
      w 1883r., a więc jeszcze przed Saltem. Lew Tołstoj, na którym książka ta
      zrobiła ogromne wrażenie, przetłumaczył ją na język rosyjski, opatrując
      obszernym wstępem. Napisał w nim między innymi: "Strasznie jest nie tylko
      cierpienie i śmierć zwierząt, ale i to, że człowiek niepotrzebnie tłumi w sobie
      wyższe zdolności duchowe - uczucia życzliwości i współczucia dla innych
      żyjących istot, podobnych do niego samego - gwałcąc własne uczucia, staje się
      okrutny".

      Wśród współczesnych wegetarian można wymienić tak wielkich pisarzy jak Bernard
      Shaw, Albert Schweitzer, Annie Besant, Romain Rolland i wielu innych. Albert
      Schweitzer powiedział: "Dopóki ludzkość nie potrafi rozszerzyć swojego kręgu
      współczucia i włączyć w niego wszystkie żyjące istoty, nigdy sama nie zazna
      pokoju". Romain Rolland w książce "Jan Krzysztof" zamieścił płomienny protest
      przeciwko krzywdzie i niesprawiedliwośc, jakie spotykają zwierzęta ze strony
      ludzi. "Dla człowieka niezależnie myślącego, w cierpieniu zwierząt jest coś
      nawet trudniejszego do zaakceptowania niż w cierpieniu ludzi. Tu przynajmniej
      wiadomo, że cierpienie jest złem i że ten, kto je powoduje, jest przestępcą.
      Lecz codziennie zabija się niepotrzebnie tysiące zwierząt, nie mając nawet
      śladu wyrzutów sumienia. A przecież jest to niewybaczalna zbrodnia. Już ona
      sama jest usprawiedliwieniem wszystkich cierpień, jakie mogą być udziałem
      ludzi. Woła ona o pomstę na rodzaj ludzki... Jeżeli nie ma sprawiedliwości
      wobec słabszych i pośledniejszych, wobec biednych stworzeń, których zagładę
      przedkłada się nad humanitaryzm, to znaczy, że nie istnieje nic takiego jak
      dobro, nic takiego jak sprawiedliwość".

      Postulaty etyczne i żywieniowe bardziej jeszcze radykalne niż wegetarianizm
      wysuwa weganizm, głosząc potrzebę eliminowania z diety nie tylko samego mięsa,
      ale również innych pokarmów pochodzenia zwierzęcego - jajek i mleka. Weganie
      uważają bowiem, że przemysłowe hodowle krów mlecznych i kur niosek powodują tak
      samo okrutne cierpienie i niewolę tych zwierząt, jak hodowle na rzeź. A gdy
      krowy z hodowli tracą mleko, a kury przestają znosić jajka, są skazane na ten
      sam los co zwierzęta rzeĽne. Od 1940 roku istnieje w Anglii Towarzystwo
      Wegańskie, które propaguje zasady żywienia wyłącznie roślinnego. Serena Coles,
      która jest prezesem tego stowarzyszenia pisze tak: "Jesteśmy przekonani, że
      obecnie zostało już dostatecznie dowiedzione, że śmierć i cierpienie głęboko
      czujących istot, w celu dostarczenia człowiekowi pokarmu lub innych produktów,
      są całkowicie niepotrzebne. Odwrotnie, wiemy, że dalsza eksploatacja zwierząt
      wyrządza krzywdę nie tylko zwierzętom, ale i samym ludziom. Wiąże się bowiem z
      marnotrawieniem skąpych już zasobów potrzebnych pilnie do zaspokojenia głodu
      świata. Prowadzi do niszczenia środowiska i w ten sposób zagraża całemu życiu.
      A przede wszystkim podcina korzenie wiary w Miłość, Sprawiedliwość i
      Miłosierdzie, wiary, która stanowi sedno wszystkich religii, filozofii i dążeń
      humanitarnych".
      • syrenka23 dokonczenie :-))) 20.11.02, 21:55
        Przykładem tego nagłego obudzenia się i współczucia, które przeobraża całego
        człowieka, jego świadomość i sposób życia, jest historia Evy Batt. Opisuje ona
        wydarzenie, które wyzwoliło jej własną decyzję i miało głęboki wpływ na jej
        dalszy umysłowy i duchowy rozwój. Pewnego dnia czekała z mężem na pociąg na
        małej stacyjce, używanej głównie przez miejscowych farmerów do transportu
        bydła. Na jednym końcu peronu stało przywiązanych kilka krów, a na drugim grupa
        cieląt. Niektóre z nich były jeszcze takie młode, że z trudem utrzymywały się
        na swoich długich nogach. Krowy nieustannie spoglądały w stronę cieląt,
        zachowywały się bardzo niespokojnie, ryczały głośno, a od strony cieląt
        odpowiadało im ciche, wzruszające pobekiwanie. Eva zatrzymała jednego z
        konwojentów, pytając: - Dlaczego ich pan nie połączy, te zwierzęta są strasznie
        zgnębione rozłąką.
        - Dlatego proszę pani - odpowiedział żartobliwie - że krowy jadą teraz na targ,
        aby pani mogła mieć swoje mleko do herbaty, a cielęta zostaną zabrane do
        rzeźnika.
        - Dlaczego do rzeĽnika?
        Mężczyzna cierpliwie próbował to wytłumaczyć nieuświadomionej mieszczance: -
        Proszę zrozumieć, gdyby te biedne krowy nie miały dzieci, pani nie dostałaby
        przecież swojego mleka, a nie można trzymać zbyt wielu cieląt. Dlatego właśnie
        ta reszta zostaje zabita na cielęcine, aby pani mogła mieć swój sznycel na
        obiad.

        "Byłam wstrząśnięta - pisze Eva - nie uświadamiałam sobie, że również i mleko
        jest przyczyną okrucieństwa i uboju. Sądziłam zawsze, że krowy pasą się
        spokojnie na zielonych łąkach, a dobry gospodarz ujmując nadmiar mleka z wymion
        przynosi im ulgę.

        Staliśmy tak blisko krów, zwróceni do nich plecami. W pewnej chwili odwróciłam
        się, bo poczułam, że jedna z nich położyła swój wilgotny pysk na moim ramieniu.
        Nie wydała żadnego odgłosu, tylko jej rojące się od much oczy spojrzały prosto
        w moje oczy. I wierzcie mi, ja sobie tego nie wyobraziłam, stanęłam twarzą w
        twarz z milczącym błaganiem. To spojrzenie było zupełnie nie podobne do
        spokojnego wzroku krów, które widuje się na pastwiskach. W oczach tej krowy był
        popłoch i rozpacz. Ona błagała mnie aby oddać jej cielaka. To cierpienie w
        niczym nie różniło się od cierpienia ludzkiego. Ta niewysłuchana prośba została
        przy mnie na zawsze i na zawsze mnie zobowiązała. Ignorując potem rady i
        przestrogi trwałam przy swoim postanowieniu, aby nigdy więcej żadnej krowie z
        mojego powodu nie odebrano cielaka" (The Vegan Way..., 1981)

        Eva Batt podobnie jak wielu innych wegetarian i wegan, została porażona
        współczuciem, olśniona zrozumieniem dziejącej się zwierzętom straszliwej
        krzywdy. Ten ogromny ładunek emocjonalnego napięcia, który kieruje się jedynie
        i bezpośrednio do przedmiotu litosci i żalu, jest we współczesnym
        wegetarianizmie czymś zupełnie nowym i świadczy o gwałtownym rozszerzeniu się
        ludzkiej moralnej wyobraźni. ¦wiadczy też o głębokiej przemianie sposobu
        doznawania i oceniania, o przełomowym przeobrażeniu reakcji i postaw. To
        współczucie, jako doznanie nieuwarunkowane żadnymi osobistymi względami czy
        rachubami, a dotyczące jedynie cierpiącego i krzywdzonego stworzenia, można
        uznać za widomy objaw awansu ludzkiej świadomości, za przekroczenie wysokiego
        ewolucyjnego progu.

        Współczesny wegetariański styl życia i myślenia i cała jego moralna orientacja
        wyrasta z głębi ludzkich przekonań, z subiektywnych sposobów oceniania i
        bezpośrednich, indywidualnych doświadczeń. Nie znajdując oparcia w tradycji
        własnej kultury moralnej, religijnej i filozoficznej, musi szukać go i odkrywać
        zupełnie od nowa. Aby jednak okrzepnąć i zjednać sobie szersze zrozumienie i
        akceptację, musi przebijać się przez opór własnej tradycji obyczajowej,
        przezwyciężać wiele nawyków, stereotypów myślenia i oceniania, przekonań i
        dogmatów. W przeszłości nie ma się na co powoływać, odwrotnie trzeba wciąż
        myśleć, oceniać i działać wbrew zakorzenionym przyzwyczajeniom, wbrew utartym
        opiniom, wbrew ustaleniom autorytetów medycyny, etyki, religii i filozofii. A
        tym wszystkim potęgom można przeciwstawić tylko własną wrażliwość i wyobraĽnię.

        Z czasem to olśnienie zrozumieniem i odczuciem gehenny zwierząt otwiera dostęp
        do dalszych, nowych obserwacji, również i w innych dziedzinach życia. Patrząc
        przez pryzmat współczucia zauważa się różne, nieuwzględnione dotychczas aspekty
        sytuacji kulturalnej, ekonomicznej i moralnej współczesnego świata - aspekty
        niedostrzegane w oglądzie bezlitosnym. Lecz gdy się wreszcie zobaczy, wtedy w
        całym obrazie życia dokonuje się znacząca przemiana proporcji spraw. Percepcja
        współczująca powoduje głębokie przeobrażenie w gradacji dążeń i osiągnięć,
        przemieszcza wartości z dotychczasowych hierarchicznych szczebli przydaje ceny
        jednym, a odbiera ją innym.

        Obraz świata jakim go ludzie "teraz i tutaj" widzą, przygniata swoim twardym,
        pragmatycznym realizmem. Ale szparką w tej nieustępliwej jednoznaczności, luką
        przez którą można dojrzeć zupełnie inną jego postać - jest współczucie. Patrząc
        przez nią człowiek też odkrywa na nowo samego siebie.

        Zanim jednak nastąpi olśnienie zrozumieniem krzywdy dziejącej się innym,
        wynikające z tego wnioski nie przychodzą nawet do głowy. A nie sposób je
        przekazać ani wytłumaczyć w przyjętych powszechnie kategoriach pragmatycznych.
        Tak samo jak nie można głuchemu przekazać "na migi" dźwięków słyszanej muzyki.
        Gestykulację tłumaczącego potraktuje ona jako bezsensowną i szaloną, i dalej
        nie będzie wiedział o co chodzi. Współczucie jest jakby szóstym zmysłem,
        umożliwia widzenie wszystkich spraw w nowy sposób - przydaje światu dodatkowy
        wymiar.

        Współczesny wegetarianizm, kierując się trudną do przekazania, współczującą
        wizją losu zwierząt, przebija się wciąż przez mur oporów i zastrzeżeń. Dlatego
        prześcignął w żarliwości i konsekwencji dawne nurty tradycji antycznej i
        orientalnej. Lansuje zupełnie nowy styl życia i myślenia, oparty na jednym
        tylko prostym bezdogmatycznym stwierdzeniu:

        "Wegetarianizm to po prostu zdrowy rozsądek i współczucie"
        • Gość: azYa Re: dokonczenie :-))) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.11.02, 22:31
          Kurde ...

          Żeby tak jeszcze padlinojady były w stanie pojąć,
          te tak proste a zarazem tak głębokie mysli ...

          Ech ...
        • apollokrid Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( 24.04.03, 15:13
          Przeczytałem ten bardzo długi, ale wart uwagi i
          wstrząsający post. Szczególnie wstrząsająca jest sytuacja
          zwierząt z tzw. "hodowli przemysłowej". Niestety ten
          rodzaj chodowli zaczyna być popularny w Polsce, i można
          tu podać przykład zakładów firmy Animex SA, ktora została
          przejęta przez amerykański koncern Smithfield Food.

          Osobom, które chciałyby zobaczyć zdjęcia z takiego
          rodzaju gospodarstw podaje link:
          arka.strefa.pl/gehenna.html
          • syrenka23 Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( 24.04.03, 16:08
            apollokrid napisał:

            > Przeczytałem ten bardzo długi, ale wart uwagi i
            > wstrząsający post. Szczególnie wstrząsająca jest sytuacja
            > zwierząt z tzw. "hodowli przemysłowej". Niestety ten
            > rodzaj chodowli zaczyna być popularny w Polsce, i można
            > tu podać przykład zakładów firmy Animex SA, ktora została
            > przejęta przez amerykański koncern Smithfield Food.
            >
            > Osobom, które chciałyby zobaczyć zdjęcia z takiego
            > rodzaju gospodarstw podaje link:
            > arka.strefa.pl/gehenna.html


            :-(((( Serce mi peklo..
            • Gość: demi Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( IP: *.virnxx14.adsl-dhcp.tele.dk 26.04.03, 22:03
              To ze zabijaja zwierze to jedna rzecz. Ale "pokarm" hodowany w ten sposob to
              jest jeszcze gorsze, to moze byc jedynie szkodliwe zjesc cos takiego!
              • syrenka23 Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( 22.06.03, 13:38
                Gość portalu: demi napisał(a):

                > To ze zabijaja zwierze to jedna rzecz. Ale "pokarm" hodowany w ten sposob to
                > jest jeszcze gorsze, to moze byc jedynie szkodliwe zjesc cos takiego!

                wlasnie gdzies juz napisalam, ze nawet gdyby mnie nie obchodzil los zwierzat,
                zostalabym wegetarianka wlasnie z tych powodow :))
                • Gość: Brokulec Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( IP: *.swinoujscie.pl 22.06.03, 17:18
                  ale co ja poradze ze lubie jesc mieso :)
                  • Gość: Diana Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( IP: 213.25.91.* 23.06.03, 10:52
                    Trudno kogoś zmuszać do wegetarianizmu, tak jak się nie da zmusic do miłości.
                    Jeśli tylko się da, to chociaż kupować z takiego źródła, gdzie zwierzaki sa
                    hodowane w przyzwoitych warunkach. To się niestety nie zawsze da sprawdzić.
                    ale ludzie na zachodzie jakoś to potrafia kontrolować.

                    A przynajmniej omijaj wietnamskie bary, bo tam to już na pewno są mięska ze
                    zwierząt okrutnie maltretowanych na żywca. brrr. Po co im sadystom dawać obroty
                    i dochód ? Jak będzie zapotrzebowanie, to sadyzm sie będzie utrwalał

                    "mniej ludzi, więcej zwierząt"

                    Pozdrawiam
                    • Gość: misiu Re: hodowla przemysłowa w Polsce :( IP: *.chello.pl 23.06.03, 18:41
                      Gość portalu: Diana napisał(a):

                      > A przynajmniej omijaj wietnamskie bary, bo tam to już na pewno są mięska ze
                      > zwierząt okrutnie maltretowanych na żywca. brrr. Po co im sadystom dawać
                      obroty
                      >
                      > i dochód

                      Wietnamskich barów unikałbym jeszcze z jednej przyczyny.
                      Widziałaś w Polsce Wietnamczyków? Jest ich od cholery, prawda?
                      A widziałaś kiedykolwiek, gdziekolwiek wietnamski cmentarz? ;-)

    • Gość: maja Re: Krzywda ZWIERZAT jako problem MORALNY. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.06.03, 11:17
      Czytałam "Wszystko o wegetarianizmie" Marii Grodeckiej. Bardzo mądra i
      przejmująca książka. Wegetarianizm potraktowany nie z perspektywy wyłącznie
      zdrowia i dbałosci o sylwetke, ale bardziej jako filozofia i sposób zycia w
      zodzie z naturą i w przeświadczeniu, że wszyscy jesteśmuy dziecmi wszechświata
      i mamy równe prawa do tej planaty. Nie wiem jeszcze, co z tym zrobię, ale
      wydaje mi się, że zbliżam się do wegetarianizmu i szukam. Szukanie to dobra
      droga. Pozdrawiam podobnie myślacych !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka