Dodaj do ulubionych

Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideologii!

01.03.07, 14:05
Nie wiem skąd kluchy, ale mniejsza z tym.
Planowałam jakiś czas temu zrobić ryż z mango. W tym celu zakupiłam 2
papryczki chilli. Ponieważ nie udało mi się nabyć mango, papryczki leżały
sobie i trochę przeschły.
No więc postanowiłam coś z nimi zrobić.
Pokroiłam drobno cebulę, niezbyt dużą. Pokroiłam dużo bardziej drobno
papryczkę, jedną. Podsmażyłam jedno i drugie na oleju z winogron, dorzuciłam
mrożonkę typu 'warzywa na patelnię' z ziemniakami i brokułami (zaczęłam od
ziemniaków). Potem w garnku wylądowała puszka kukurydzy. Trzeba mieszać i
uważać, żeby nie przywarło - ewentualnie można dodać wody. Z przypraw dosałam
sól, odrobinę cukru i mielonej kolendry, potem wrzuciłam jeszcze pół słoika
koncentartu pomidorowego.
Moja Mama: 'A nie ma jakiegoś sosu w słoiku do wykończenia? Bo mi się wydaje,
że widziałam w lodówce jakiś czerwony...' po czym wyciąga... słój sambal oelek
(pasta z papryczek chilli, ostra niemożebnie).
Wyjęłam przed chwilą z garnka kawałek cebulki. Zjadłam go. Do teraz piecze
mnie język i dziąsło, chyba przegięłam. Ale cóż, zje się :D
Obserwuj wątek
    • ggigus ostre! :))) 01.03.07, 16:54
      ale jedno pomaga na zybt ostre dania - jesc je w chlodniejszej postaci
      pozdr
      • martvica Re: ostre! :))) 01.03.07, 18:21
        Nawet nie było tak strasznie, ugotowałam do tego ryż, przegryzałam kapustą
        pekińska i jogurtem wiśniowym. Po pierwszym kęsie się przyzwyczaiłam.
        Ale dziękuję bogom, że nie wrzuciłam drugiej papryczki. I powstrzymałam Mamę
        przed 'dorzuceniem resztek czerwonego sosu' :D
    • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 02.03.07, 15:21
      Kolejny pomysł - co zrobić z wczorajszą kaszą gryczaną.
      Zaczynamy od zrobienia gęstego ciasta naleśnikowego (mąka, jajko, odrobina
      mleka). Wsypujemy kaszę, doprawiamy, smażymy placuszki na rozgrzanym oleju.
      Odsączamy z tłuszczu, wchłaniamy z kiszoną kapustą i jakimś sosem pomidorowym.
      Na przykład.
      Takie placuszki robiło się u nas 'od zawsze' z ryżu; wersja z kaszą smakuje mi
      bardziej.
      • zamyslona4 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 02.03.07, 21:52
        a ze swiezej kaszy tez da rade zrobic? oczywiscie ostudzonej
        • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 02.03.07, 21:56
          Pewnie tak, ale u nas zawsze takie rzeczy z poprzedniego dnia i trzeba je
          przetwarzać :)
          Szczerze mówiąc, wolę sypką... ale sypkiej nie da się wziąć w łapę, zamoczyć w
          sosie czosnkowym i pożreć :)
          • zamyslona4 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 03.03.07, 11:35
            martvica napisała:

            > Pewnie tak, ale u nas zawsze takie rzeczy z poprzedniego dnia i trzeba je
            > przetwarzać :)
            > Szczerze mówiąc, wolę sypką... ale sypkiej nie da się wziąć w łapę, zamoczyć w
            > sosie czosnkowym i pożreć :)



            no ja zawsze jakies kaszowe klpsy chcialam robic a te twoje sa proste :0
            teraz zamienie sie na 2 tg. w kure domowa ;) i chce poszalec kulinarnie bo
            pozniej przez kilka tygodniu znoow poza sobota nei bedzi eczasu.
            a szis wlasnie robie kotlety sojowe a'le ryba po grecku ale na cieplo. musze
            przyznac ze jak na swieta to zrobilam to moja mama ktora miala juz dosc docinek
            rodzinki pod katem mojej diety (taka fajna mame mam! ) dala im to. i... nikt
            sie nei zorientowal, a jak im smakowalo :) no i teksty si eskonczyly .
            no a dzis robie to kochanemu mojemu .

            aa.. tak sie nieideologicznie w sobote rozgadalam :) moze dlatego ze mam
            takiego milego rozmowce (tak tak- do ciebie martvica)
            • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 03.03.07, 14:25
              Jej, bo się zarumienię ;)
              Chciałabym tu więcej takich wątków, ehhh...
              Mam jeszcze jedną papryczkę chilli do szybkiego zużycia, zastanawiam się co by
              tu z niej jeszcze... Jak wymyślę to napiszę ;)
              • zamyslona4 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 03.03.07, 14:36
                martvica napisała:

                > Jej, bo się zarumienię ;)
                > Chciałabym tu więcej takich wątków, ehhh...
                > Mam jeszcze jedną papryczkę chilli do szybkiego zużycia, zastanawiam się co by
                > tu z niej jeszcze... Jak wymyślę to napiszę ;)



                oj ja tez wlasnie TAKIE watki bym chciala...
                ale mi to poprosze przepisy nieostre gdyz mam bardzo wrazliwe podniebienie.
                bylam ostatnio w hinduskiej knajpce, pytam pania o cos "najdelikantiejszgo". no
                to pani mi doradzila.
                ja zaczelam jest i pani zobaczyla moj bezdech i zalzawione oczy.. przybiegla ze
                swizym jagurtem (robia tem na miejscu) "prosze- to zalagodzi, od szefa
                kuchni!" przerazona byla niezle, ale moj luby "niech sie pani nie martwi, ona
                taka przwrazliwiona jest..." pozniej mi jeszcze wode przyniesli :) zapytalam
                innych czy moje danie jest ostre - jak sprobowali popatrzyli z politowaniem i
                krotko stierdzili "lepiej wiec nie probuj w ogole naszego" :)
                • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 04.03.07, 16:10
                  Z nieostrymi rzeczami to będzie problem, bo ja jestem przegięta w drugą stronę :D
                  Dziś były frytki i brukselka. Sos czosnkowo-jogurtowy, oraz taki z octu
                  balsamicznego, oliwy i musztardy ziarnistej (troszkę czosnku dałam też, ale
                  myślę że obejdzie się bez niego). Brukselka z sosem musztardowym, posypana
                  grudkami fety, jest pyszna. A takim sosem można też polać moją ulubioną jesienną
                  sałatę (sałata lodowa, gruszka, cykoria, ser pleśniowy, orzechy).
                  • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 04.03.07, 16:15
                    O rany, napisałam 'cykoria'? Nie wiem skąd mi się to wzięło, jako że cykorię
                    jadłam raz w życiu i chyba już nie będę :)
                    • zamyslona4 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 04.03.07, 16:25
                      martvica napisała:

                      > O rany, napisałam 'cykoria'? Nie wiem skąd mi się to wzięło, jako że cykorię
                      > jadłam raz w życiu i chyba już nie będę :)



                      no to w tej kwestii kulinarnej sie zgadzamy- ja sprobowalam raz i ... a fuj..
                      ale moj znajomy to je tak pochlania jak ja jablka - czyli w duzych ilosciach :)
                      no ja ciapa tak sie skupilam na sobotnim obiadku ze.. zapomnailam kupic
                      warzywek na niedziele.. i teraz kombinuje co bytu... chyb asie skonczy na kaszy
                      zgroszkiem lub nalesnikach...
                      • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 04.03.07, 16:35
                        Ja absolutnie nie znoszę rzeczy gorzkich, no to się z cykorią nie lubimy. Nie
                        przepdam tez za piwem, orzechami włoskimi i za grejpfrutami - chociaż czasem mój
                        organizm się domaga soku z grejpfrutów i wtedy czasem wypijam szklankę, a czasem
                        litr.
                        W kwestii kupowania warzyw na niedzielę - polecam zapas 'dyżurnych' mrożonek.
                        Plus kukurydze, groszki i fasolki w puszkach. Ratują mnie o tej smutnej porze
                        roku, kiedy z jadalnych warzyw mamy cebulę, czosnek, marchew i kapustę pekińską.
                        O, właśnie mi przyszło do głowy że powinny jeszcze być buraki, muszę się
                        porozglądać jak będę następnym razem na zakupach warzywnych :)
                        • zamyslona4 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 04.03.07, 16:40
                          martvica napisała:

                          > Ja absolutnie nie znoszę rzeczy gorzkich, no to się z cykorią nie lubimy. Nie
                          > przepdam tez za piwem, orzechami włoskimi i za grejpfrutami - chociaż czasem

                          > j
                          > organizm się domaga soku z grejpfrutów i wtedy czasem wypijam szklankę, a
                          czase
                          > m
                          > litr.
                          > W kwestii kupowania warzyw na niedzielę - polecam zapas 'dyżurnych' mrożonek.
                          > Plus kukurydze, groszki i fasolki w puszkach. Ratują mnie o tej smutnej porze
                          > roku, kiedy z jadalnych warzyw mamy cebulę, czosnek, marchew i kapustę
                          pekińską
                          > .
                          > O, właśnie mi przyszło do głowy że powinny jeszcze być buraki, muszę się
                          > porozglądać jak będę następnym razem na zakupach warzywnych :)
                          >

                          no ja wlasnie puszeczke groszku mam zawsze- do spagetti :)
                          ale cos mam dystans do mrozonek- mam warzywniaka za rogiem i tak sie
                          usprawiedliwiam. ale sie nie przygotowalam bo obiad u tesciowej mial byc... cos
                          zaraz upichce bo mnei skreca ;)
                        • ggigus buraki - fajny przepis: ugotuj je i pokroj na niez 04.03.07, 17:33
                          byt male, ale i nie na zbyt duze :)) kawalki, polej sosem vinaigratte(sok z
                          cytryny ew. ocet winny i oliwa, musztarda, zabek czosnku, moze dwa albo cebula)
                          i zostaw do przegryzienia pol godziny
                          pycha!
              • nessska Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 07.03.07, 12:54
                Martvica, o ile jeszcze nic nie wykombinowalas z papryczka - pokroj drobniutko,
                czosnek takoz, przesmaz na dobrej oliwie na dosc glebokiej patelni. W
                miedzyczasie ugotuj spaghetti, wrzuc do powyzszych ingrediencji, podgrzewaj
                chwilke na patelni, przypraw tym, czym lubisz (chociaz ja akurat, mimo ze
                milosniczka ziol wszelakich, tego jedzonka nie doprawiam na ogol niczym). Nie
                pamietam czy jestes weganka - jesli nie, sypnij parmezanem. Voilà!

                Calosc sie podobno nazywa spaghettata i sie to je o polnocy na imprezie - tak
                twierdzi moj sasiad, Sycylijczyk rodowity :)
                • nessska czytanie ze zrozumieniem... 07.03.07, 12:57
                  ...no tak, skoro jesz sos czosnkowo-jogurtowy, to nie jestes weganka. tym
                  lepiej, bo ten makaron z parmezanem jest bossski :)
                • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 07.03.07, 13:44
                  O, a coś podobnego mi zrobili kiedyś przyjaciele - podstawowa wersja to chyba
                  tylko czosnek z oliwą, ale dodaliśmy papryczki ostre chyba ze słoika, nie
                  pamiętam. Fajna sprawa, chociaz spaghetti jako takie nie jest moim ulubionym
                  makaronem (chyba zacznę je jeść palcami, a co!:P)
                  • nessska Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 08.03.07, 09:44
                    a czy ktos broni? ;)

                    no a poza tym mysle, ze spaghettata z makaronem innym niz spaghetti tez
                    zadziala :).
                    Chociaz nie wiem jak zareagowaliby na to moi sasiedzi - sycylijscy
                    fundamentalisci ;), ktorzy odmowili jedzenia ze mna przy jednym stole, kiedy
                    do "bazowej" carbonary (czyli bez boczku) dorzucilam bazylii i zamierzalam
                    spozyc - w imie tego, ze jem, co lubie, a nie co zgodne z kanonami. Nie
                    zdzierzyli profanacji, ale pozniej sie zreformowali, doszli do wniosku, ze o
                    makaron nie warto kruszyc kopii i na urodziny sprezentowali mi doniczke z
                    bazylia :)

                    Pozdrowki poranne znad bardzo smacznej kawki
                    • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 28.06.07, 13:37
                      Sezon na cukinie, moi drodzy.
                      1)Bierzemy cukinki, kroimy na plastry (ok.4-5mm). Panierujemy w mące, jajku
                      roztrzepanym z dużą ilością ziół i odrobiną tabasco i bułce tartej, smażymy na
                      złoto. Podajemy z młodymi ziemniakami, sosem czosnkowo-jogurtowym i sałatą
                      lodową, resztę pożeramy na kanapkach z fetą i pomidorem. Na przykład.
                      2. Na oleju podsmażamy cebulę i czosnek, dorzucamy pieczarki. Kiedy przestaną
                      wygladać surowo, wsypujemy do rondla cukinie - pokrojone w w półplasterki albo
                      takie większe kawałki (ja wolę większe). solimy żeby cukinia puściła sok,
                      dolewamy troszeczkę wody (lubię najpierw rozpuścić w niej 1/4 łyżeczki sambal
                      oelek), posypujemy ulubionymi ziołami (prowansalskie!), dusimy aż cukinia będzie
                      juz miękka, ale jeszcze jędrna. Przed podaniem posypać natką pietruszki.
                      3. Postępujemy z cebulą i czosnkiem jak wyżej, dorzucamy cukinie (z pieczarkami
                      też testowałam:)), podduszamy, doprawiamy solą i ostrym curry - mam z Anglii ale
                      w Polsce jakieś ostre mieszanki tez się na pewno da nabyć. Dobrym dodatkiem jest
                      ryż, sałata lodowa i pomidory. I trochę jogurtu naturalnego nie zaszkodzi.
                      • mamuska_samuska Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 29.06.07, 15:51
                        A ja taka zupke na szybko wczoraj zrobilam na obiado-kolacje ;) Generalnie bylo
                        to wymiatanie lodowki przed sobotnimi zakupami na targu :D

                        - 3 brokuly
                        - 3 zmiemniaki
                        - ziarna z 2 kolb kukurydzy
                        - 1 papryka czerwona (w mnie wlasciwie nie cala)

                        Pokroic dorbno lub mniej drobno ;) Jak kto lubi. Wrzucic do wywaru z warzyw (u
                        mnie kostka, bo nic innego nie mialam pod reka). Dodac przyprawy:

                        - czosnek
                        - sos sojowy
                        - odrobina oleju sezamowego
                        - odrobina ostrego oleju chili
                        - majeranek i bazylia

                        I gotowe! Poniewaz troche ostre wyszlo - za duzo tego oleju chili - zlagodzilam
                        troche smietana: 3 lyzki smietany 'maloprocentowej' + lyzka maki razowej;
                        Pychotka wyszla, choc ostra ;)
                        Dzisiaj dojadam na 'lunch; w pracy.

                        Milego 'weekendu; wszystkim - M-S.

                        • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 29.06.07, 21:35
                          Ja dziś kaszę gryczaną i cukinię cuszoną z cebulą, jutro ciasto z czekolady i
                          cukinii w prezencie urodzinowym dla koleżanki, planuję jeszcze placuszki
                          cukiniowe i zupę cukiniowo-czosnkową :)
                          Uwielbiam lato :) Czekam jeszcze aż cena papryki spadnie i będzie można zrobic
                          małosolne z papryką :) BTW kisił ktoś cukinię? ^^
                          • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 27.08.07, 18:30
                            Wczorajsza kolacja - jajecznica z ananasem, kukurydzą, kurkumą, curry, czosnkiem
                            i odrobiną Tabasco. Całkiem całkiem :)
                            Poza tym dostaliśmy straszna masę śliwek, moja mama twierdzi ze to renklody, ale
                            nie jestem pewna - 3 kilo zalałam octem, reszta zostanie zdżemowana, ale to juz
                            nie przeze mnie :)
                            • ditta12 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 05.09.07, 18:21
                              A ja byłam w domku w lesie gdzie jest tylko kominek i ugotowałam najpierw
                              warzywa w osolonej wodzie,jak były miękkie dodałam makaron i jak był miękki
                              dodałam pomidory całe z puszki i jak były miękkie dodałam listeczki oregano
                              które tam choduję na glebie glinianej.To co wyszło to .........:))))))I jeszcze
                              upiekłam chlebki pita i nadziałam białym serem.
                              • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 05.09.07, 21:54
                                Od dobrych kilku lat zastanawiam się nad pieczeniem pity, ale chyba mnie to
                                przerasta. Chociaż podobno wcale nie jest trudno...
                                • ditta12 Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 06.09.07, 19:58
                                  Martwico to bardzo łatwe:)Robisz ciastoz drożdżami z mąki pszennej mlożesz dodać
                                  krupczatki trochę i jajko jak masz.Rozwałkować cienko i piec na ruszcie
                                  przekładając na drugą strone.Samo spuchnie.Można długo przechować a nawet
                                  podgrzać przed jedzeniem.Piekłam też z innych mąk.
                                  • ggigus a moze bez jajka byloby blizsze oryginalu? 07.09.07, 16:58
                                    wczoraj znalazlam rozne przepisy, na niem. wiki np. i byly bez jajka
                                    pozdrav
                      • logo.vlad Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 12.09.07, 13:22
                        martvica napisała (m.in.):

                        > Bierzemy cukinki, kroimy na plastry (ok.4-5mm). Panierujemy w
                        > mące, jajku roztrzepanym z dużą ilością ziół i odrobiną tabasco i
                        > bułce tartej, smażymy na złoto. Podajemy z młodymi ziemniakami,
                        > sosem czosnkowo-jogurtowym i sałatą lodową, resztę pożeramy na
                        > kanapkach z fetą i pomidorem. Na przykład.

                        Hmmmm... ja tam leń jestem niemożebny i wolę smażyć w cieście
                        (ciasto tak gdzieś między naleśnikiem a lanymi kluskami) - mniej
                        zmywania. Oprócz cukinii doskonale smakuje potraktowana w ten sposób
                        cebula, bakłażany - niestety strasznie olejochłonne - i rzecz jasna
                        grzyby wszelakie. Całkiem niezła jest też kalarepka (póki jędrna
                        wolę pochrupać surową - ale doskonały sposób utylizacji przywiędłej).
                        Sprwdzałaś może, Martvico, jakieś inne roślinki?
                        • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 12.09.07, 20:05
                          W panierce tylko cukinię i bakłażany (ale po tym jak jadłam je po pół kilo
                          dziennie w trakcie badań do magisterki przez cały sezon 2005 to do dziś
                          wprawdzie mogę na nie patrzeć, ale jakoś nie jem;)), i mam ochotę na ser,
                          chociaż to nie roślinka.
                          A w cieście nigdy nic nie robiłam, bo bałam sie że spłynie :> Ale przypuszczam
                          ze brokuł by nie był zły.
                          • logo.vlad Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 12.09.07, 21:28
                            Bez obaw, nie spływa tak łatwo całkowicie, a mała nieciągłość
                            powłoki roślinkom wielkiej krzywdy nie zrobi. Dwa-trzy podejścia i
                            wyczujesz właściwą gęstość. Tylko - mowa o zwykłym smażeniu na
                            patelni, nie o głębokim tłuszczu - ostrożnie przy kładzeniu, bo jak
                            tłuszcz nie dośc rozgrzany to się gotowe parę sztuk zlepić i potem
                            jest zabawa z przewracaniem.
                            Z roślin to co pisałem (polecam spróbowac z cebulą - tej z kolei
                            nigdy nie próbowałem klasycznie panierować bo mi się krąźki rozłażą,
                            a w cieście jest znakomita), z grzybów - prawie wszystko (rydze
                            hańba smażyć inaczej niż luzem, a kurki mają niewłaściwy rozmiar -
                            ale komplet rurkowych czy oba gatunki sklepowe jak najbardziej).
                            O serze nawet nie wspominałem, ale też - tylko to faktycznie wymaga
                            duuuużego wyczucia i klasycznie panierowany łatwiej zrobić.
                            Z brokułem nie wiem czy zawalczę - nawet leciutko przypalony robi
                            sie dla mnie niejadalny - ale chyba jak tylko sezon wróci, to
                            sprawdzę kalafiory.

                            P.S. Jesteś zdaje się z Woli Justowskiej. Czy u was po boczniaki
                            chodzi się do sklepu, czy porozglądać po najbliższych drzewkach?
                            Bo na Grzegórzkach jesienią tego od pierona. Co trzecia topola.
                            Jeśli na Woli podobnie, to zazdroszczę - okolica jakby czystsza,
                            tych grzegórzeckich aż bałem się zbierać. A smakowo młode
                            zbierane "z dzikiego" są o niebo lepsze od sklepowych.
                            • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 12.09.07, 22:44
                              Hmmm, kusisz. Ja w ogóle uwielbiam smażone rzeczy, a to potem w biodra włazi i
                              człowiek się frustruje ;) Cebulę spróbuję, cukinie tez spróbuję. Tylko ja bym
                              poeksperymentowała z tym ciastem i dodała do niego czegoś. Bo na przykład jak
                              robię zwykłą panierkę do cukinii, to do miseczki z jajkiem zawsze wrzucam zioła
                              i trochę sambal oelek, a raz mi się zdarzyło zmiażdżony ząbek czosnku :)
                              Jestem z Woli (co mi przypomina ze trzeba by bloga uaktualnić, bo to wstyd:/)
                              ale boczniaków nie widziałam ani na drzewach, ani w handlu. Inna rzecz że po
                              drzewkach nie patrzyłam, nie wiem czy bym rozpoznała; a po zakupy jeżdżę na
                              Stary Kleparz zawsze bo Wola jest nieprzyzwoicie droga. A przepraszam, jak
                              miałam praktyki w centrum ogrodniczym to można było u nas zakupić fachowe worki
                              z grzybnią i hodować sobie samemu.
                              A tak w ogóle, to jestem boczniakową dziewicą :) chociaż pieczarki bym mogła
                              pożerać na tony :P
                              • logo.vlad Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 12.09.07, 23:23
                                martvica napisała:

                                > Hmmm, kusisz. Ja w ogóle uwielbiam smażone rzeczy, a to potem w
                                > biodra włazi i człowiek się frustruje ;)

                                Damskie problemy... ;)
                                Ja tam wygląd i zwyczaje mam po niedźwiedziu - i dobrze mi z tym ;)

                                > Tylko ja bym poeksperymentowała z tym ciastem i dodała do niego
                                > czegoś. Bo na przykład jak robię zwykłą panierkę do cukinii, to do
                                > miseczki z jajkiem zawsze wrzucam zioła i trochę sambal oelek, a
                                > raz mi się zdarzyło zmiażdżony ząbek czosnku :)

                                To się rozumie samo przez się. Z przypraw to chyba jeszcze tylko
                                cynamonu nie próbowałem dodawać ;) A tak to wszystko co mają w
                                sklepie plus parę aptecznych (szałwia np.) - lubię czasem
                                poeksperymentować.

                                > Jestem z Woli (co mi przypomina ze trzeba by bloga uaktualnić, bo
                                to wstyd:/)
                                > ale boczniaków nie widziałam ani na drzewach, ani w handlu. Inna
                                > rzecz że po drzewkach nie patrzyłam, nie wiem czy bym rozpoznała;

                                Akurat boczniaka ciężko z czymś pomylić - mało mamy blaszkowych hub.
                                Jak wygladają sklepowe, sprawdzić łatwo. Dzikie podobnie, tylko
                                rosną w koloniach po parę kilo jedna. Na drzewkach, albo na miejscu
                                po drzewkach (potrafią wyrosnąć i z pozostawionego pniaka). No i
                                bywają nieco ciemniejsze. Te grzegórzeckie od jasnego beżu (młode)
                                po stalowoszary albo stalowobrązowy (stare).
                                Jedna uwaga co do boczniaków - stare bywają wściekle łykowate i
                                ciężkostrawne. Osobiście zjadałem bez komplikacji, ale - osobom
                                wrażliwym żołądkowo radzę próbować tylko z młodziutkimi.

                                > A tak w ogóle, to jestem boczniakową dziewicą :) chociaż pieczarki
                                > bym mogła pożerać na tony

                                Uch... też już ze dwa lata boczniaczka nie jadłem. Od kiedy
                                wyniosłem się z Kraka. Teraz, na wsi, za grzybami patrzę raczej pod
                                drzewa niż na drzewa. A jest za czym - sezon w tym roku piękny,
                                prawdziwki już od czerwca bez przerwy...
                                • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 15.09.07, 18:53
                                  Polowałam dziś na pieczarki, ale nie dorwałam żadnych :) Mam za to kilka
                                  młodziutkich cukinii i fetę, i o ile będzie mi sie chciało, to skończy sie to
                                  cukiniowym plackiem Pyńka z Galerii Potraw :)
    • martvica Poświątecznie 05.01.08, 13:05
      Reaktywuję wątek, a co :)

      Na święta był pasztet - luźno zainspirowany mnóstwem przepisów.
      Pęczek włoszczyzny, bez kapusty - obrany, pokrojony, ugotowany w maleńkiej
      ilości wody, zmiksowany
      Pół kilo zielonej soczewicy, moczonej z 1,5 dnia w zmienianej wodzie
      Ok. pół kilo pieczarek, przesmażonych z cebulą.
      Parę kawałków buraków z wywaru na barszcz - dla koloru :)
      Zmiksowane.
      Wyszło za dużo, 2 litry masy poszły do pudełka po lodach i do zamrażarki ;) Więc
      radzę użyć mniejszych ilości.
      Do tego - parę garści słonecznika i siemienia lnianego - namoczyć, zmiksować
      (można z częścią warzyw jak się zmieści), szklanka płatków owsianych namoczonych
      w wywarze z gotowania suszonych grzybów i zmiksowanych, surowe jajka wedle
      uznania, tarta bułka jeśli jest za mało gęste. I duuużo przypraw, przede
      wszystkim czosnek, ze 3-4 ząbki, zmiażdżone; ostra papryka, zioła dowolne jakie
      się lubi. Przełożyć do natłuszczonej formy/foremek, piec do uzyskania skórki,
      jakąś godzinę z kawałkiem.
      Jeden gotowy tez zamroziłam, a co ;) resztę pożarłam z kiszonymi ogórkami i
      śliwkami w occie, zależnie od aktualnego smaku.

      Fajna sprawa, bo nie trzeba się bardzo trzymać przepisów i proporcji, tylko się
      bierze strączkowce, grzyby i warzywa, miksuje z zagęszczaczem typu płatki
      owsiane, namoczone pieczywo czy inna kasza, dorzuca jajko, przyprawia i zapieka
      i jest dobrze.

      Poza tym przed świętami wypróbowałam ryż mango, przepis tu:
      kuchnia.gazeta.pl/kuchnia/2,54041,,,,38770348,P_KOBIETA_PRZEPISY.html
      Oczywiście bez zmian się nie obeszło, do gorczycy dołożyłam kolendrę w ziarnach,
      zamiast listków curry dałam takie w proszku, poza tym garam masalę, i jeszcze
      trochę kuminu, zamiast ostrych świeżych papryczek pastę sambal oelek. I ananasa
      z puszki, i jeszcze zachwiałam proporcjami, bo miało to być żarełko
      składkowo-imprezowe więc było tego wszystkiego 2-3 razy więcej niż w przepisie
      ;) Nadal nie mam zielonego pojęcia jak to może smakować w oryginale, ale moja
      wersja była całkiem niezła. Lubię orzeszki ziemne na ciepło, jak się okazało :)

      A w ogóle to żywię sie teraz głównie pomarańczami i kapustą pekińską, nie lubię
      zimy :)
      • snajper55 Re: Poświątecznie 05.01.08, 16:13
        martvica napisała:

        > Pół kilo zielonej soczewicy, moczonej z 1,5 dnia w zmienianej wodzie

        Dlaczego w zmienianej ? I dlaczego tak długo ? Twarda będzie, gdy ją krócej moczyć ?

        Jadłem kiedyś w wegetariańskiej knajpie świetną zupę z soczewicy. Kupiłem nawet
        ostatnio soczewicę i szukam teraz jakiegoś kuszącego przepisu. A Ty mi tu taką
        skomplikowana procedurę opisujesz... ;) A może jakiś przepis na zupę z soczewicy
        podpowiesz ? :)

        S.
        • martvica Re: Poświątecznie 05.01.08, 17:27
          Nie, mam wrażenie że im wszelkie strączkowe dłużej się moczy, tym są bardziej...
          lekkostrawne ;)
          Przepisu Ci żadnego nie podam,nie ze złośliwości, tylko robię z głowy i
          przyprawiam tym co mam pod ręką - soczewicę gotuję aż zacznie się rozpadać, w
          wodzie z warzywną kostką bulionową, albo w wywarze warzywnym, albo sosem
          sojowym. Pod koniec dorzucam marcheff, jeśli mam na stanie i jeśli mam ochotę, a
          doprawiam czosnkiem, ostrą papryką w postaci pasty najchętniej i albo ziołami
          wszelakimi, albo przyprawami hinduskimi (garam masala, kolendra, kumin, kurkuma,
          curry ewentualnie).

          Ale coś mi się kojarzy, że przepisów na zupę z soczewicy jest sporo, nawet na
          tym forum :)
          Tak na szybko:
          fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,51492967.html (oczywiście rosołu z kaczki
          nie uznajemy)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=51953131&a=51953131 (dhal jest
          taką gęstą ni to zupą, ni potrawką)
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=49501077&a=49585806
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=17099364&a=17099364
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=15858132&a=15859401
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=8757179&a=8757179
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=8309180&a=8319036
          • duygu Pyszne! 06.01.08, 21:21
            uwielbiam soczewicie! Ciesze sie ze trafilam na Twoj watek i na linki z przepisami.Robie zupe z soczewicy lub paste na chleb,aha czasem kotlety,ale na tym sie konczy..Musze przestac sie bac eksperymentow z przyprawami!
      • duygu dopisuje sie,obiad lecz dzisiejszy,nie ze swiat 06.01.08, 21:29
        do obiadu robilam dzis cukinie,przepis znaleziony gdzies tu na forum,ale
        niestety nie moge przypomniec sobie autora.

        jedna srednia cukinia
        pol cebuli
        3 zabki czosnku
        ze dwa pomidory
        bazylia
        sol

        cukinie lekko podsmazyc(oczywiscie wczesniej pokroic wedle zyczenia-ja kroje
        plastry na pol),dodac cebule,gdy cebule zmieknie,dodac czosnek.Posolic.Wrzucic
        na patelnie pokrojonego pomidora (ja kroje w osemki) i zaraz wylaczyc ogien by
        pomidor zrobil sie cieply ale nie rozlecial.Na sam koniec bazylia.
        Pycha do ryzu.A jak zostanie do kolacji to z chlebem!!!
        • snajper55 A propos cukini... 07.01.08, 01:46
          Polecam zielone risotto.

          Składniki:
          - 1 szklanka (ok. 200g) ryżu (najlepiej arborio),
          - 2 łyżki oliwy,
          - 1 spora cebula,
          - 2 ząbki czosnku,
          - 2 szklanki wywaru z jarzyn (włoszczyzny),
          - 1 młoda cukinia (niewielka),
          - 1 zielona papryka,
          - 1/2 szklanki wermutu wytrawnego,
          - 50 g parmezanu (1 szklanka utartych wiórków) plus kilka cienkich płatków,
          - sól, pieprz biały.

          1. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy drobno posiekaną cebulę. Gdy stanie
          się szklista, dodajemy zmiażdżony czosnek i podsmażamy razem jeszcze chwilę.

          2. Wywar podgrzewamy, by stał się dobrze ciepły. Cukinię i paprykę kroimy na
          dość drobną kostkę.

          3. Na patelnię z cebulą wrzucamy ryż i dokładnie mieszamy wszystkie składniki.
          Gdy ziarna ryżu staną się szkliste, wlewamy połowę wina i czekamy, aż wyparuje.
          Następnie dolewamy ok. 1 szklanki wywaru i mieszamy całość delikatnie, ale
          zdecydowanie. Gdy ryż wchłonie niemal cały płyn, solimy i dodajemy pieprz wg
          własnego uznania.

          4. Do ryżu wrzucamy posiekane jarzyny i całość mieszamy. Dodajemy następną
          porcję wywaru i przykrywamy patelnię. Ogrzewanie patelni ustawiamy na poziomie
          średnim lub zbliżonym do małego. Ten etap gotowania powinien trwać ok. 20 min.
          Na chwilę odkrywamy patelnię i sprawdzamy, czy ryż jest miękki, wilgotny, a
          zarazem nieprzegotowany.

          5. Dolewamy resztę wermutu. Całość mieszamy delikatnie, aby nie zgnieść ziaren
          ryżu. Wino powinno zostać całkowicie wchłonięte. Posypujemy parmezanem i
          mieszamy drewnianą łyżka po raz ostatni.

          Podawać gorące. Najlepiej od razu po przygotowaniu. Jeśli macie nieszpetną
          patelnię, możecie ustawić ją na stole. To jest to najlepszy sposób podania.
          Wiórki parmezanu podajemy oddzielnie.

          Palce lizać. :)

          S.
    • martvica placki 27.02.08, 12:49
      Nosi mnie na placki ziemniaczane, znaczy zjadłabym, ale nie chce mi się smażyć :)
      BTW jakie macie wariacje plackowe (do wszystkożerców: nie interesują mnie
      wariacje mięsne:P)? Dodawałam kiedyś cukinii, innym razem drobno siekanych
      oliwek; w kolejce stoją kiszona kapusta i szpinak, podobno świetne. Ale podstawa
      to dla mnie cebula, zioła prowansalskie, plus - opcjonalnie ale często -
      czosnek, rozmaryn, tymianek.

      A jak dziś nie placki, to może zupa cebulowa, hmmmm... :)
      • marouder.eu Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 13:41
        ...jablka tarte na duzych oczkach (placki posypuje wtedy cukrem pudrem), drobno
        siekane, podsmazone z cebulka grzyby, namoczone, drobno krojone suszone sliwki
        (takze cukier jako dodatek) ...tylko wyobraznia cie ogranicza:)
        • snajper55 Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 14:04
          marouder.eu napisał:

          > ...jablka tarte na duzych oczkach (placki posypuje wtedy cukrem pudrem)

          Ja prawie zawsze jem placki ziemniaczane na słodko - po prostu posypane cukrem.

          S.
          • martvica Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 14:33
            Z dodatków to sos czosnkowo-jogurtowy, ewentualnie keczup ale mniej lubię tą
            wersję. I kiszona kapusta.
            Na słodko nie potrafię ;) Podobnie jak makaronu. Ryż ze świeżymi owocami ujdzie,
            ale też wolę na ostro. Uwielbiam słodycze, ale dania obiadowe na słodko które
            toleruję mogę policzyć na palcach jednej łapki (knedle, pierogi & naleśniki z
            nadzieniem owocowym, chyba tyle ;))

            BTW jak jecie na słodko, to dodajecie do masy ziemniaczanej cebulę?
            • marouder.eu Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 14:59
              Ja dodaje takze wtedy cebule, ale nie podsmazana.
              Nie dodaje jej do ciasta z tartymi jablkami lub drobno krojonymi sliwkami.
              • martvica Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 18:10
                A widzisz, podsmażenie cebulki nigdy nie przyszło mi do głowy, zawsze daję
                świeżą ;) Hmmmm.
                Myślałam o dodaniu surowej startej dyni, takiej pomarańczowej - jeśli cukinię
                się da, to dynię chyba też - i to się powinno dać jeść na słodko, jeśli ktoś lubi.
                Jabłka to jednak wolę w placuszkach/racuszkach jabłkowych, które jem na słodko
                ;) Bo nawet placuszki ryżowe robię na ostro, a ziemniaczane to już w ogóle ;)
                • marouder.eu Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 18:13
                  Sprobuje z dynia, jesli ja gdzies dostane. Wyobraznia kulinarna mi podpowiada,
                  ze taki mix moze byc smaczny.
                  • martvica Re: Dodatki: podsmazana cebulka, bialy ser.. 27.02.08, 23:15
                    O tej porze roku to chyba ciężko będzie, one się zaczynają w okolicach
                    października i są długo długo... a ja się jakoś nigdy nie mogę zdecydować że
                    akurat dziś kupię i coś z nią zrobię :) nawet nie wiem czy lubię dynię, ale
                    myślę ze tak, nie może być gorsza niż seler ;)
    • martvica Zupa krem z porów i pyrów :) 14.03.08, 19:33
      Białe i jasnozielone części dokładnie umytych (!) i osuszonych porów (3 szt)
      podsmażyć na oliwie. Dodać kilka pokrojonych w plastry ziemniaków (u mnie 5
      szt). Zalać uprzednio przygotowanym wywarem z ciemnozielonych części. Pogotować
      całość do miękkości, przestudzić, zmiksować, doprawić wg uznania (u mnie: 2
      kostki bulionowe warzywne , odrobina czosnku, pieprz cytrynowy). Raz jeszcze
      zagotować, podawać z grzankami.
      • marouder.eu Re: Zupa krem z porów i pyrów :) 15.03.08, 00:20
        Robie podobnie.
        Roznice sa takie, ze nie dodaje czosnku a do zmiksowanych warzyw dodaje smietany.
        Jako tluszczu do podsmazania uzywam zwyklego oleju a na koniec do ugotowanej
        zupy daje surowe maslo...no i oczywiscie duzo pieprzu na koniec.
        • martvica Re: Zupa krem z porów i pyrów :) 15.03.08, 16:20
          Czosnek był granulowany, musiałam sobie dać po łapach żeby nie wrzucić świeżego
          do smażących sie porów ;) Śmietanę toleruję wyłącznie ubitą w deserach.
          No ale co ludź, to inny smak ;)
          Dziś pożarłam resztki i wylizałam garnek. Następna w kolejności będzie zupa z
          soczewicy z morelami, dam znać jak zrobię :)
    • martvica Sałatka 06.04.08, 19:04
      1)
      3 pomarańcze pokrojone w kostkę
      Garść ananasa pokrojonego w kostkę (u mnie z puszki)
      Kilka łodyg selera naciowego, pokrojonych
      Kilka liści kapusty pekińskiej, pokrojonych
      Wymieszać z sosem (oliwa, pieprz cytrynowy - sporo, pół ząbka czosnku, w
      przypadku bardzo kwaśnych pomarańczy 1/4 łyżeczki soku malinowego).
      Odstawić na jakiś czas, niech się przegryzie.

      2)
      Kilka łodyg selera naciowego, posiekanych
      Kilka liści kapusty pekińskiej, pokrojonych
      Pół opakowania sera feta, rozdrobnione
      Garść kawałków ananasa
      Wymieszać z sosem (jogurt, czosnek, pieprz)

      Myślę że obu by dobrze zrobił dodatek jakichś pestek/orzechów, może płatków
      migdałowych?
    • martvica Tarta rabarnanasowa 15.05.08, 10:29
      Bierzemy kruche ciasto, wykładamy nim formę do tarty, nakłuwamy, wstawiamy do
      pieca, podpiekamy.
      Na podpieczonym spodzie układamy kawałki świeżego ananasa i obranych łodyg
      rabarbaru, wcześniej wymieszanych w misce z cukrem (mnie trochę zostało, więc
      zagotowałam z pozostałym sokiem, zrobiło się fajne dżemopodobne coś). Chodzi o
      to, żeby owoce względnie suche były.
      Na nadzieniu układamy kratkę z pasków ciasta - myślę że kruszonka też nie byłaby
      zła opcją, ale nie potrafię ;) - pieczemy do zazłocenia.
      Uwagi: należy dodać cukru do ciasta, bo inaczej całość wychodzi potwornie kwaśna ;)
      Połączenie ananasa z rabarbarem jest genialne, nieskromnie mówiąc :D
    • martvica Re: Pogaduchy o kluchach i biżuterii - bez ideolo 24.05.08, 12:23
      Wczoraj: panierowane pieczarki. Duże pieczarki oczyścić, ew. obrać, pokroić na
      ćwiartki, taplać w roztrzepanym i przyprawionym jajku, potem w tartej bułce i
      smażyć na złoto. Do tego młode ziemniaki, sałata i sos z jogurtu z tabasco i
      odrobiną keczupu. Fantastyczna sprawa ;)
    • martvica Śliwki marynowane w winie 17.09.08, 16:29
      Potrzebne:
      1 część czerwonego wina
      1 część octu z czerwonego wina
      1 część (bądź więcej) cukru
      cynamon, goździki, ziele angielskie, co tam się lubi
      śliwki węgierki przekrojone na połówki, niezbyt dojrzałe.

      Składniki zalewy zagotować, wrzucić śliwki, wyłączyć gaz. Następnego dnia zjeść
      śliwki, a jak coś zostanie wyłowić z garnka, przełożyć do słoików, zalewę
      zagotować, zalać śliwki, zamknąć słoiki. Myślę że można by je jeszcze
      zapasteryzować.

      Poezja absolutna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka