wojbus
27.05.03, 09:52
"Traktuje się więc w takiej rodzinie owocowe dzieci jako
popularne "niejadki", które mają "nie wiedzieć czemu" wstręt do pożywienia,
którym się je bezmyślnie karmi, a który okazuje się być ewolucyjnym
zaprzeczeniem ich natury. Pokazuje to dobitnie reakcja dzieci, co jest
nabytą tradycją, a co ewolucją, gdy da się w ich ręce owoce. Mało tego, same
nierzadko mają do nich taki naturalny ewolucyjnie pęd, że jak tylko mogą, to
same wchodzą na drzewa owocowe, bez nakazu, a czasami wbrew chorym zakazom,
udowadniając, że ich niewypaczony, naturalny instynkt bierze górę - cudowne
owoce, które z rozpędu, albo z naturalnego i niezaspakajanego, ciągłego
pragnienia jedzą czasem zielone, co świadczy o tym jakie mają
ich "pragnienie", albo inaczej, głód nierealizowanych, naturalnych
instynktów własnego kodu genetycznego. Szkoda, że z czasem paranoja zwycięży
i zapomną pod naciskiem przykładanego do nich czasu tradycji, co tak
pragnęli w dzieciństwie i do czego wybierali się w długą podróż, by zdobyć
to, co właśnie dojrzewa, albo inaczej - czeka na nich. (Jakie to szczęście,
że życie to nie tradycja, tylko ewolucja! Maria Grodecka)
Piękne to wszystko, ale gdy pomyśli się w jakim obecnie tradycjonowieczu
człowiek (ja bym powiedział, że nieczłowiek - trupożerca, gdyż przestał być
człowiekiem w rozumieniu ukształtowania naturalnego, przestał więc być
człowiekiem w rozumieniu natury. Może więc i warto nie mieszać tych pojęć,
gdyż trupożercy podkładają pod definicję "człowieka" nie jego czyny, gdyż
ta "szalona ludzka historia" nie jest historią człowieka, tylko historią
trupożercy, a raczej jego kartą choroby - zapisem jej szaleństw, do których
są niestety przyczyny) żyje, to przychodzi zastanowienie, czy umysł
trupożercy zdolny jest pojąć w jakiej paranoi uczestniczy i chociażby
poprzez rozwój nauki położyć temu kres? Wszak pokarm jest sprawą o
podstawowym dla życia znaczeniu. Może ludzie, przy tym całym rozwoju
techniki, w końcu się oświecą i zrozumieją co jest podstawową przyczyną
nieszczęść tak często ich nękających. Zrozumienie przyczyn jest
zrozumieniem "dzisiejszych skutków" i jeśli przeznaczy się na to wiele
przemyśleń, to okaże się że warto, bo pokarm który nas (na gruncie
biochemii) tworzy, determinuje nas w skutkach w największej skali po kodzie
genetycznym, który jest naszą ewolucją - po prostu - jesteśmy tym, co jemy.
Pokarm, który jest ewolucyjnym pokarmem człowieka - służy mu, ten zaś, który
nim nie jest - szkodzi mu."