Dodaj do ulubionych

Ratujemy świat

IP: *.chello.pl 09.12.03, 22:24
Czy wiecie, że ponad połowa ziemi zajętej przez rolnictwo nie jest źródłem
pożywienia dla ludzi, ale dla zwierząt, które są przez ludzi hodowane?

Czy wiecie, że hodowla roślin jest ponad 10 razy wydajniejsza niż hodowla
zwierząt? Oznacza to, że ta sama działka ziemi wyżywi ponad 10 razy więcej
osób, jeżeli będzie się na niej hodować tylko rośliny, przeznaczone do
jedzenia przez ludzi, zamiast hodowania roślin na pasze dla zwierząt.

Gdyby więc zrezygnować z produkcji pasz, a 1/10 zwolnionej ziemi
przekształcić w sady i ogrody, to połowę wszystkich ziem uprawnych można by
na powrót przemienić w lasy, a światowa produkcja żywności wcale by nie
zmalała.

Odzyskana dla lasów ziemia to tylko jeden z wielu profitów, jakie
przyniosłaby likwidacja hodowli zwierząt. Innym profitem jest poprawa zdrowia
wynikająca z odstawienia mięsa i mleka. Zdrowe
odżywianie polega m.in. na tym, aby mięso i nabiał spożywać tylko w
minimalnych ilościach i to nie codziennie. Sporadyczne wędkarstwo, myślistwo
i ograniczone rybołówstwo są zupełnie wystarczające. Na tych wyjątkowych
terenach, gdzie las nie chce rosnąć, można oczywiście wypasać zwierzęta na
mleko. Niewielka ilość serów jest korzystnym uzupełnieniem diety.

Nasze zdrowie poprawiłoby się także dzięki czystej wodzie w większych
ilościach. Dwukrotne zmniejszenie rolnictwa to nie jedyny zysk (nie tylko
dwukrotny) dla zasobów wody i jej czystości. Dalsze procesy związane z
wytwarzaniem żywności pochodzenia zwierzęcego zużywają wielokrotnie więcej
wody niż przetwarzanie roślin do postaci jadalnej. Także ilość zanieczyszczeń
środowiska jest wielokrotnie mniejsza z powodu produkcji żywności roślinnej.

Inny aspekt zdrowotny to epidemie. Wszystkie choroby epidemiczne np. (grypa,
cholera, ospa, dżuma, malaria, żółta febra) pochodzą od innych zwierząt, a
nie od naszych przodków. Olbrzymia większość tych chorób pochodzi od zwierząt
hodowanych w dużych stadach, w których łatwiej o epidemie. Indianie,
Aborygeni czy pierwotne ludy Afryki Pd. nie hodowali (dużych stad) zwierząt i
nie kosiły ich nigdy epidemie, zanim nie zetknęli się z nami – Euroazjatami –
nosicielami zabójczych mikrobów. Cały czas pojawiają się nowe choroby i nowe
epidemie, bo hodujemy coraz więcej zwierząt.

Niestety, mimo coraz bardziej modnego w krajach najwyżej rozwiniętych
wegetarianizmu, globalnie na świecie wzrasta spożycie mięsa i nabiału,
ponieważ jedzenie zwierząt jest wciąż w krajach prymitywnych symbolem
wysokiego statusu społecznego, więc biedacy, jak tylko się wzbogacą,
zaczynają jeść więcej nabiału i mięsa. Tak samo jest zresztą z otyłością. Na
zachodzie modne jest bycie zdrowym i szczupłym, a w krajach biednych otyłość
jest oznaką zamożności.

Jeżeli trend wzrostowy spożycia mięsa na świecie nie zmieni się na trend
spadkowy, to już niedługo znikną z Ziemi ostatnie lasy, wycięte pod uprawę
zbóż na paszę dla rosnących stad bydła i świń.

Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Re: Ratujemy świat IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.12.03, 10:13
      True, true,...
      • sagan2 Re: Ratujemy świat 10.12.03, 10:50
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > True, true,...

        to rzeczywiscie jest bardzo interesujacy argument...

        a ja mam pytanie.
        piszesz, ze ziemia wykarmi 10 razy wiecej ludzi przenica (i zapewne innymi
        roslinami uprawnymi). a jak to sie ma do jakosci ziemi? ze szkoly pamietam, ze
        zboza nie chca rosnac na "slabej" (zlej jakosci ziemi), ze wiekszosc roslin
        potrzebuje dobrej ziemi, a takiej wcale nie ma tak duzo, wiekszosc (globalnie)
        stanowia ziemie zlej jakosci. na zlej glebie trawa do wykarmienia bydla czy koz
        wyrosnie. czy na takiej zlej ziemi wyrosnie tez te 10 razy wiecej pokarmu
        roslinnego? a moze jednak nie? moze NIE ma wystarczajaco duzo dobrej gleby, aby
        wystarczylo dla wszystkich?
        inna sprawa - naklad pracy. krowy czy kozy wypuszcza sie na lake aby sie pasly.
        jesli trzymane sa w pomieszczeniach, to trawe wystarczy skosic.
        a uprawa roslin wymaga duzo wiecej pracy - nawozenie, nawadnianie, walka ze
        szkodnikami itp itd. to kosztuje - i w pieniadzach i w pracy ludzkiej.
        czy to sie oplaca, w momencie kiedy, poza niewielkimi dobrze prosperujacymi
        obszarami ziemi, zarowno praca, jak i pieniadz jest bardzo cenna (czyli gdy
        generalnie panuje bieda)?
        jeszcze jedna sprawa - uprawa roslin potrzebuje WODY. czystej wody! czytalam
        kiedy artykul w national geographic o wykorzystaniu wody (rowniez do upraw). gdy
        przeczytalam, ile wody "marnuje" sie przy uprawie ryzu, to wlos mi sie zjezyl na
        glowie...
        czy przerobienie pastwisk na pola uprawne naprawde jest takie ekonomiczne i
        ekologiczne? nie wiem, mam watpliwosci, dlatego pytam.

        oczywiscie zakladam, ze nie postulujesz pol uprawnych *zawsze* i *wszedzie*, ale
        tam, gdzie jest to mozliwe...
        ...jakos trudno mi wyobrazic sobie eskimosa uprawiajacego zboze czy fasole... ;)
        • Gość: Krzysiek Re: Ratujemy świat IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 10.12.03, 12:44
          Krzysiek> True, true,...
          sagan2> to rzeczywiscie jest bardzo interesujacy argument...

          To nie byl argument, tylko kiwniecie glowa, cytat, z reklamy Bud'a : )
        • emka_waw Re: Ratujemy świat 10.12.03, 12:52
          To są wątpliwości, które ja sama już nie raz zgłaszałam, i żadnej sensownej
          odpowiedzi od wegetarian nie dostałam. Dorzucę/powtórzę jeszcze jedno swoje
          pytanie: w momencie, gdy ludzkość przerzuci się całkowicie na hodowlę roślin
          znikną stada zwierząt hodowlanych, czyli zniknie również nawóz naturalny. Czy
          naprawdę lepsze będzie dla ludzi (i środowiska) szprycowanie ich chemikaliami z
          nawozów sztucznych?

          Wegetarianie nie zauważają, że pszenica np. wymaga bardzo dobrej gleby, uprawa
          ryżu jest potwornie pracochłonna i praktycznie nie można jej zmechanizować,
          bardzo dużo pastwisk jest wysoko w górach, gdzie żadne zboże by nie przetrwało,
          eskimosi na lodzie marchewki uprawiać nie będą, nawozy naturalne nie biorą się
          z powietrza, woda jest potrzebna nie tylko do upraw, a melioracja, sztuczne
          nawozy i generalnie uprawy wyjaławiają ziemię i wyniszczają środowisko
          naturalne o wiele bardziej niż hodowla.

          Takich luk w tym rozumowaniu jest od cholery, bo niektórzy nie odróżniają
          faktów od swoich pobożnych życzeń.
          • frank4 Re: Ratujemy świat 10.12.03, 12:59
            emka_waw napisała:

            > Takich luk w tym rozumowaniu jest od cholery, bo niektórzy nie odróżniają
            > faktów od swoich pobożnych życzeń.

            To nie pobożne życzenia, jeno bajki z mchu i paproci. :o))
            • Gość: Piotr Re: A nas kto uratuje ? IP: 217.153.16.* 10.12.03, 16:23
              Monokultura upraw prowadzi do zniszczenia środowiska a chodowla zwierząt do
              jego zatrucia. A tak na marginesie to pszenica nie nadaje się do spożycia.
              • frank4 Re: A nas kto uratuje ? 10.12.03, 17:57
                Gość portalu: Piotr napisał(a):

                A tak na marginesie to pszenica nie nadaje się do spożycia.

                A to czemu laskawco?

                PS. Wracajac do tylulu... Kto nas uratuje?
                Ja tam jestem spokojny. Juz doku cos wymysli. On nas uratuje!!!
                Ty Piotrze nie wiesz, jakie doku ma mozliwosci nadprzyrodzone.
                On, jesli zechce, zmaterializuje dla nas nowa Ziemie!
                Dlatego wyluzuj :o))))
          • Gość: doku Nadal będzie nawóz z kompostu i roślin ... IP: *.chello.pl 11.12.03, 20:53
            ... specjalnie sianych w celu użyźnienia gleby. Natomiast zniknie nawóz z gnoju.

            > To są wątpliwości, które ja sama już nie raz zgłaszałam, i żadnej sensownej
            > odpowiedzi od wegetarian nie dostałam. Dorzucę/powtórzę jeszcze jedno swoje
            > pytanie: w momencie, gdy ludzkość przerzuci się całkowicie na hodowlę roślin
            > znikną stada zwierząt hodowlanych, czyli zniknie również nawóz naturalny.

            A teraz zastanów się, jaki procent ziemi uprawnej nawożony jest naturalnie, a
            jaki sztucznie. Tych danych akurat nie pamiętam, ale szacuję, że 80% nawożone
            jest sztucznie, 10% gnojem i 10% kompostem, łubinem itp.

            Dla ułatwienia wyobraź sobie, że mamy na świecie 100 farm. Z tej setki 80 farm
            używa nawozów sztucznych, 10 farm używa gnoju.

            Po likwidacji hodowli zwierząt pozostanie tylko 50 farm. 5 z nich będzie
            nawożone kompostem. 45 będzie nawożone sztucznie. Zatrucie środowiska nawozami
            sztucznymi zmniejszy się więc globalnie z 80 do 45, czyli prawie dwukrotnie.

            Nie zapominaj, że likwidacja hodowli spowoduje, że cała produkcja rolnicza
            zmniejszy się dwukrotnie, a jedzenia będziemy mieli tyle samo licząc w
            kaloriach czy w białku.
            • Gość: brumbak Re: Nadal ratujemy świat.. IP: *.crowley.pl 11.12.03, 21:56
              - doku masz rację
              i dobrze że o tym piszesz trzeba ludzi edukować
              - nie przejmuj sie prymitywami i Ciemnogrodem np. emką
              -
            • emka_waw Re: Nadal będzie nawóz z kompostu i roślin ... 12.12.03, 11:42
              No to podaj jakieś opracowania (rzetelne, naukowe) według których jakość i
              ilość nawozu roślninnego będzie wystarczająca.

              > ... specjalnie sianych w celu użyźnienia gleby.

              Czyli oprócz pól uprawnych będzie tak z DRUGIE TYLE zajęte pod uprawę roślin
              nawozowych? To GDZIE ta oszczędność ziemi? Na czym te swoje lasy wysiejesz?

              > A teraz zastanów się, jaki procent ziemi uprawnej nawożony jest naturalnie, a
              > jaki sztucznie. Tych danych akurat nie pamiętam, ale szacuję, że 80% nawożone
              > jest sztucznie, 10% gnojem i 10% kompostem, łubinem itp.

              Tyle, że ja postuluję POPRAWĘ żywienia człowieka, czyli możliwie szeroką
              ELIMINACJĘ nawozów sztucznych.

              > Po likwidacji hodowli zwierząt pozostanie tylko 50 farm. 5 z nich będzie
              > nawożone kompostem. 45 będzie nawożone sztucznie. Zatrucie środowiska
              nawozami
              > sztucznymi zmniejszy się więc globalnie z 80 do 45, czyli prawie dwukrotnie.

              Czyli, podsumowywując, nastąpi pogorszenie jakości jedzenia spożywanego przez
              człowieka, bo zamiast 20% naturalnie nawożonych roślin (z ogólnej puli uprawy)
              będzie miał do dyspozycji tylko 10%. Konsekwentnie stosuję tu TWÓJ przykład.
              Czyli, według ciebie wegetarianizm nie daje człowiekowi szans na poprawę
              sposobu jego odżywiania. Brawo.

              A ile pól potrzeba by było, żeby zastąpić nawóz sztuczny naturalnym? Tyle samo
              co uprawnych? Więcej? Mniej? Jakieś podparte badaniami naukowymi argumenty
              masz? Bardzo ciekawa jestem.

              > Nie zapominaj, że likwidacja hodowli spowoduje, że cała produkcja rolnicza
              > zmniejszy się dwukrotnie, a jedzenia będziemy mieli tyle samo licząc w
              > kaloriach czy w białku.

              To zależy od INDYWIDUALNEJ przyswajalności przez każdego człowieka składników
              pokarmowych roślinnych i zwierzęcych. Jak się okazało, ja, na ten przykład,
              żeby zrekompensować białko odzwierzęce, musiałabym zjeść przynajmniej pięć razy
              tyle pokarmu roślinnego, i to tego najbogatszego w białko! Bo moja
              przyswajalność białka z roślin jest na poziomie ok 20% tego, co przyswajam z
              mięsa. I bynajmniej nie jestem mutantem ani wyjątkiem, mój lekarz, wegetarianin
              zresztą, stwierdził, że przypadków ludzi zagłodzonych dietą wegetariańską ma
              całkiem sporo.

              Taka osoba jak ja, żeby zrekompensować sobie 200 g kotleta, musiałaby zjeść np.
              kilogram soi. Przy takich ilościach gwarantowane mamy rozepchnięcie żołądka,
              zamulenie jelit i niestrawność. I to w najlepszym przypadku.

              Konsekwentie, na każdą zlikwidowaną dla mnie farmę zwierzęcą musiałbyś postawić
              pięć roślinnych. Wieeelka oszczędność będzie...

              I jeszcze jedno podchwytliwe pytanie - gdzie eskimosi mają uprawiać marchewkę?
              • Gość: doku Rośliny użyźniające siałbym na tych samych polach IP: *.chello.pl 13.12.03, 11:25
                emka_waw napisała:

                > ilość nawozu roślninnego będzie wystarczająca.

                nie będzie

                > Czyli oprócz pól uprawnych będzie tak z DRUGIE TYLE zajęte pod uprawę roślin

                wykluczone

                > zamiast 20% naturalnie nawożonych roślin (z ogólnej puli uprawy)
                > będzie miał do dyspozycji tylko 10%.

                Zgadza się

                > wegetarianizm nie daje człowiekowi szans na poprawę sposobu jego odżywiania.

                Odstawienie mięsa jest poprawą, mięso szkodzi zdrowiu

                > A ile pól potrzeba by było, żeby zastąpić nawóz sztuczny naturalnym?

                Nie da się zastąpić nawozów sztucznych naturalnymi. Jesteś marzycielką.
                Natomiast dla większości ludzi odstawienie mięsa nie jest problemem.

                > moja przyswajalność białka z roślin jest na poziomie ok 20% tego, co
                przyswajam z
                > mięsa. I bynajmniej nie jestem mutantem ani wyjątkiem

                Mogłabyś to poprawić jedząc dobrze skomponowane sałatki z niewielkim dodatkiem
                mięsa, sera lub jajek. Zauważ, że dla mnie liczy się globalny efekt w postaci
                wpływu na stan światowego zalesienia. Nie ma różnicy, czy świat ograniczy
                hodowlę o 90% czy 80% ze względu na pojedyncze przypadki takich mięsożerców jak
                Ty.

                > zresztą, stwierdził, że przypadków ludzi zagłodzonych dietą wegetariańską ma
                > całkiem sporo.

                Większość pewnie z powodu błędów żywieniowych lub przynależności do sekt

                > I jeszcze jedno podchwytliwe pytanie - gdzie eskimosi mają uprawiać marchewkę?

                Już pisałem, że nie mam nic przeciwko myślistwu, jeśli zachowana jest równowaga
                układu drapieżnik-ofiara. Człowiek jest częściowo drapieżnikiem, tak jak
                szympans. W polowaniu nie ma nic złego, dopóki nie doprowadza się gatunków do
                zagłady.
                • emka_waw Re: Rośliny użyźniające siałbym na tych samych po 15.12.03, 09:44
                  > > zamiast 20% naturalnie nawożonych roślin (z ogólnej puli uprawy)
                  > > będzie miał do dyspozycji tylko 10%.
                  >
                  > Zgadza się

                  Zanotujmy: proponujesz pogorszenie sposobu odżywiania się człowieka. Kropka.
                  >
                  > > wegetarianizm nie daje człowiekowi szans na poprawę sposobu jego odżywiani
                  > a.
                  >
                  > Odstawienie mięsa jest poprawą, mięso szkodzi zdrowiu

                  A świstak siedzi i zawija w te sreberka... Jeszcze raz powtórzę, bo widzę, że
                  nie dotarło: to akurat zależy od INDYWIDUALNEJ budowy organizmu każdego
                  człowieka. Jeden ma zaparcia po mięsie, drugi po roślinach...

                  > Nie da się zastąpić nawozów sztucznych naturalnymi. Jesteś marzycielką.
                  > Natomiast dla większości ludzi odstawienie mięsa nie jest problemem.

                  Na moje oko da się - przy zachowaniu hodowli. Znam od metra gospodarstw, gdzie
                  nie stosuje się nawozów sztucznych, tylko obornik, wytworzony właśnie w tym
                  gospodarstwie.

                  I dla jakiej większości? Bo różnica pomiędzy, np. 51% a 99% jest zasadnicza,
                  prawda?

                  > > moja przyswajalność białka z roślin jest na poziomie ok 20% tego, co
                  > przyswajam z
                  > > mięsa. I bynajmniej nie jestem mutantem ani wyjątkiem
                  >
                  > Mogłabyś to poprawić jedząc dobrze skomponowane sałatki z niewielkim
                  dodatkiem
                  > mięsa, sera lub jajek.

                  Poziomu mojej przyswajalności białka roślinnego zmienić się nie da, więc nie
                  sadź mi tu takich durnowatych tekścików. Poza tym właśnie tak komponuję swoje
                  posiłki, aby jeść dokładnie tyle mięsa, ile mi potrzeba, a nie przejadać się
                  nim. Dzięki tej dysproporcji w przyswajalności wystarczą mi np. dwa jajka na
                  śniadanie i małe udko kurczkaka. A nie muszę wpychać w siebie dwóch kilogramów
                  sałatki warzywnej (wątpliwej zresztą jakości, bo przecież w zimie co najwyżej
                  jakieś roślinne g... pędzone na syntetykach można dostać).

                  Zauważ, że dla mnie liczy się globalny efekt w postaci
                  > wpływu na stan światowego zalesienia.

                  Znowu zalesiasz Saharę? :))))))))))) Fantasta to ty jesteś lepszy od Brumbaka.

                  Nie ma różnicy, czy świat ograniczy
                  > hodowlę o 90% czy 80% ze względu na pojedyncze przypadki takich mięsożerców
                  jak
                  >
                  > Ty.

                  Wszystkożerców, nie mięsożerców, to po pierwsze. Po drugie: pojedyńczych?
                  Niezłe złudzenia masz...
                  >
                  > > zresztą, stwierdził, że przypadków ludzi zagłodzonych dietą wegetariańską
                  > ma
                  > > całkiem sporo.
                  >
                  > Większość pewnie z powodu błędów żywieniowych lub przynależności do sekt

                  I znowu nie czytasz... Pisałam przecież: takich jak ja. Czyli z niską
                  przyswajalnością białka roślinnego. Tudzież innych składników, typu żelazo.

                  > > I jeszcze jedno podchwytliwe pytanie - gdzie eskimosi mają uprawiać marche
                  > wkę?
                  >
                  > Już pisałem, że nie mam nic przeciwko myślistwu, jeśli zachowana jest
                  równowaga
                  > układu drapieżnik-ofiara. Człowiek jest częściowo drapieżnikiem, tak jak
                  > szympans. W polowaniu nie ma nic złego, dopóki nie doprowadza się gatunków do
                  > zagłady.

                  Uważaj, bo cię Boża Krówka zlinczuje: szympans-drapieżnik? Co za wege-
                  herezja... Już nie mówiąc o przyzwoleniu na polowania.
                  • Gość: doku Znalazłem tę kluczową lukę! Teraz przyżyjesz ... IP: *.mofnet.gov.pl 22.12.03, 14:27
                    ... oświecenie. Aż Ci zazdroszczę, bo to wspaniałe przeżycie.

                    > > Nie da się zastąpić nawozów sztucznych naturalnymi. Jesteś marzycielką.
                    > >
                    > Na moje oko da się - przy zachowaniu hodowli. Znam od metra gospodarstw,
                    > gdzie nie stosuje się nawozów sztucznych, tylko obornik,
                    > wytworzony właśnie w tym gospodarstwie.

                    A sprawdź, czy gospodarze w tych gospodarstwach nie kupują przypadkiem paszy
                    dla swoich zwierząt. Bo jeśli karmią je tylko tym, co sami wyhodują, to znaczy,
                    że albo kupują dla siebie w sklepie mięso i nabiał (bo im własne nie
                    wystarcza), albo mają tak dużo ziemi, że znacznie przekracza to średnią
                    przypadającą na jednego mieszkańca, albo jedzą tak mało mięsa i nabiału, że
                    mógłbym ich przedstawić jako wzór tej właściwej proporcji (mało mięsa dużo
                    roślin), która pozwoliłaby światu na częściowe choćby odtworzenie wielkości
                    lasów.

                    Pewnie to było skomplikowane, ale musiałem napisać wywód w całości. Teraz
                    uproszczenie:

                    Twoi znajomi gospodarze prawdopodobnie kupują na rynku paszę dla zwierząt.
                    Światowej produkcji pasz nie da się jednak utrzymać bez nawozów sztucznych.

                    Jeśli Twoi znajomi nie kupują pasz, to prawdopodobnie nie są samowystarczalni w
                    zakresie produkcji mięsa i nabiału. Kupują mięso na rynku, a ono pochodzi od
                    zwierząt karmionych paszami.

                    A jeśli i tego nie kupują, to albo mają dużo ziemi, albo jedzą bardzo mało mięsa
                    • emka_waw Re: Znalazłem tę kluczową lukę! Teraz przyżyjesz 22.12.03, 15:27
                      Wyważasz otwarte wrota... To są rzeczy OCZYWISTE. Jeśli dla ciebie było to
                      oświecenie to pogratulować! Zabierasz się do zbawiania świata nie wiedząc
                      podstawowych rzeczy.

                      Jest to stosunkowo małe gospodarstwo, bardzo racjonalnie prowadzone, mięsa
                      często nie jadają, nabiału o wiele więcej (z trzech mlecznych krów od metra ma
                      się mleka i białego sera). Co do kupowania pasz - zależy to głównie od długości
                      zimy, czyli od czasu jaki krowy mają spędzać w oborze, oraz od ilości zebranego
                      siana. Na ogół starcza tego interesu. Generalnie nie starają się trzymać więcej
                      zwierząt, niż mogliby wykarmić, co chyba jest logiczne dla większości ludzi
                      (ale nie dla ciebie, jak widzę). Jeszcze raz ci powtórzę - to nie jest hodowla
                      masowa, intensywna. I taka świetnie się sprawdza.
                      • Gość: doku Cieszę sie, że zrozumiałaś IP: *.mofnet.gov.pl 23.12.03, 09:59
                        > Wyważasz otwarte wrota... To są rzeczy OCZYWISTE. Jeśli dla ciebie było to
                        > oświecenie to pogratulować! Zabierasz się do zbawiania świata nie wiedząc
                        > podstawowych rzeczy.

                        Jeśli inaczej nie umiesz dziekować, to trudno.

                        A więc zgadzasz się już, że rolnictwo na potrzeby produkcji pasz jest
                        niepotrzebnym złem?
                        • baky Oj, doku, doku :O)))))))))))))))))))))) 23.12.03, 10:01
                          Gość portalu: doku napisał(a):

                          > Jeśli inaczej nie umiesz dziekować, to trudno.

                          Hihihihi................
                        • emka_waw Re: Cieszę sie, że zrozumiałaś 23.12.03, 10:18
                          > > Wyważasz otwarte wrota... To są rzeczy OCZYWISTE. Jeśli dla ciebie było to
                          >
                          > > oświecenie to pogratulować! Zabierasz się do zbawiania świata nie wiedząc
                          > > podstawowych rzeczy.
                          >
                          > Jeśli inaczej nie umiesz dziekować, to trudno.

                          Za co??? Że powtarzasz to, co sama od dawna wiedziałam?
                          >
                          > A więc zgadzasz się już, że rolnictwo na potrzeby produkcji pasz jest
                          > niepotrzebnym złem?

                          :)))))))
                          Lista wege-błaznów, pozycja nr trzy: Doku.

                          OCZYWISTYM jest, że takie rolnictwo trzeba MINIMALIZOWAĆ, tak samo OCZYWISTYM
                          jest, że nie da się go WYELIMINOWAĆ, bo NIEMOŻLIWYM jest, żeby wszyscy na tej
                          ziemii przeszli na wegetarianizm, a liczba zwierzyny łownej jest tak
                          ograniczona, że nie wystarczyłaby do wyżywienia ludzi, którzy mięso jeść muszą.
                          No i jeśli wyeliminujemy rolnictwo nie dające plonów spożywanych bezpośrednio
                          przez ludzi - to żegnajcie zielone nawozy.
                          • Gość: doku Skoro zgadzamy się w pełni, to po co się obrażasz? IP: *.mofnet.gov.pl 23.12.03, 13:45
                            > Lista wege-błaznów, pozycja nr trzy: Doku.
                            >
                            > OCZYWISTYM jest, że takie rolnictwo trzeba MINIMALIZOWAĆ, tak samo OCZYWISTYM
                            > jest, że nie da się go WYELIMINOWAĆ

                            To jest oczywiste też dla mnie. Będę całkowicie usatysfakcjonowany, jeśli
                            zlikwidujemy 90% rolnictwa paszowego, efekt bedzie ten, o którym marzę i piszę
                            konsekwentnie tylko o tym - lasy wrócą tam, gdzie być powinny.

                            Poza tym, jeśli naprawdę zromiałaś co piszę, to musi być dla Ciebie jasne, że
                            nie mam nic przeciwko hodowli zwierząt domowych w ilości, jaką wyżywią odpadki
                            z naszej kuchni i z naszych sadów i ogrodów - taka hodowla jest zgodna z
                            naturalną hierarchią zjadania jednych przez drugich w przyrodzie i nie zaburza
                            równowagi, o której się troszczę.
                            • emka_waw Re: Skoro zgadzamy się w pełni, to po co się obra 23.12.03, 14:14
                              Ja się śmieję, a nie obrażam, jeśli nie zauważyłeś :) Śmieję się, bo usiłujesz
                              mi wyjaśnić coś, co jest:
                              1. oczywiste
                              2. dobrze mi wiadome
                              3. o czym piszę w takich ilościach, że niektórzy twierdzą, że robię
                              się "nudna"...

                              Radzę ci zmienić "obiekt" uświadamiania :) Albo nie tylko pisać, ale i poczytać
                              coś czasem na tym forum.
                              • Gość: doku Skoro tak, to ja też się pośmieję IP: *.mofnet.gov.pl 23.12.03, 15:39
                                Zacytuje jedno ze zdań Twojej pierwszej odpowiedzi na mój post

                                "melioracja, sztuczne
                                nawozy i generalnie uprawy wyjaławiają ziemię i wyniszczają środowisko
                                naturalne o wiele bardziej niż hodowla."

                                Przyznasz teraz, że zdanie wskazuje (teraz wiem, że nie był to efekt
                                zamierzony) na niezrozumienie zagadnienia, gdyż musisz teraz już przyznać, że
                                cytowany fragment dotyczy przede wszystkim o upraw właśnie na potrzeby hodowli.
                                Uprawa roślin zjadanych przez ludzi nie wyniszcza środowiska tak, jak
                                wielkoskalowa produkcja pasz.

                                Pośmiej się więc ze mną z zacytowanego zdania, albo przyznaj się, jaką
                                manipulację chciałaś zrobić
                                • emka_waw Re: Skoro tak, to ja też się pośmieję 23.12.03, 16:06
                                  W kontekście postulowanej przeze mnie minimalizacji upraw dedykowanych na
                                  potrzeby hodowli, wychodzi na to, że nie rozumiesz nie tylko tego, co ja mówię,
                                  ale nawet tego co sam piszesz.

                                  Bo ja, oczywiście pisałam o uprawach jako takich, a nie tych dedykowanych na
                                  potrzeby pasz hodowlanych. Przeciwko MASOWEJ, PRZEMYSŁOWEJ hodowli opartej na
                                  MASOWEJ, PRZEMYSŁOWEJ hodowli pasz od dawna występuję.
                                  >
                                  > Uprawa roślin zjadanych przez ludzi nie wyniszcza środowiska tak, jak
                                  > wielkoskalowa produkcja pasz.

                                  Zależy których i na jakich glebach. Pojedź może np. na uprawy ryżu - jak można
                                  coś takiego porównać do produkcji siana?

                                  > Pośmiej się więc ze mną z zacytowanego zdania, albo przyznaj się, jaką
                                  > manipulację chciałaś zrobić

                                  Śmiać z ciebie już nie od dziś mi się chce, a manipulacje zostawiam tobie -
                                  chociaż daleko nie zaszedłbyś w tym fachu, za dużo naiwności.
          • Gość: boza krowka a moze troche pomyslec? IP: 5.3.1R4D* / *.lrz-muenchen.de 16.12.03, 12:31
            Po pierwsze calkowicie naturalny nawoz nie zniknie, bo czesc ludzi bedzie
            trzymac zwierzeta w "celach mlecznych". Pomijam w ogole uwage, ze takie
            zalozenie, ze wszyscy ludzie przerzuca sie na diete roslinna, jawna utopia,
            wiec samo stwierdzenie o zniknieciu naturalnego nawozu zwierzecego a priori
            jest bez sensu.
            Po drugie nie wszyscy ludzie musza i chca jesc tak bardzo wymagajaca pszenice.
            Sa inne, mniej wymagajace zboza, chocby zyto. Jest tez soja, ktora nie wymaga
            zbyt wiele, sa rosliny straczkowe, ktore maja swietne w skladzie bialko, a nie
            wymagaja tak duzo nakladow.
            • emka_waw Re: a moze troche pomyslec? 16.12.03, 12:58
              > Po pierwsze calkowicie naturalny nawoz nie zniknie, bo czesc ludzi bedzie
              > trzymac zwierzeta w "celach mlecznych".

              Kolega zakładał całkowitą likwidację stad, przypominam. Poza tym trzymanie w
              celach mlecznych to fiasko jego programu - bo pola na paszę muszą zostać. I z
              tym się zgodzę.

              Pomijam w ogole uwage, ze takie
              > zalozenie, ze wszyscy ludzie przerzuca sie na diete roslinna, jawna utopia,
              > wiec samo stwierdzenie o zniknieciu naturalnego nawozu zwierzecego a priori
              > jest bez sensu.

              No właśnie. I znowu fiasko programu globalnej farmy.

              > Po drugie nie wszyscy ludzie musza i chca jesc tak bardzo wymagajaca
              pszenice.
              > Sa inne, mniej wymagajace zboza, chocby zyto.

              Tyle, że te mniej wymagające zboża są przeważnie uboższe w składniki odżywcze.
              O genetycznych mutacjach nawet nie myślę - postuluję jak najmniejszą ingerencję
              w matkę naturę.

              Jest tez soja, ktora nie wymaga
              > zbyt wiele, sa rosliny straczkowe, ktore maja swietne w skladzie bialko, a
              nie
              > wymagaja tak duzo nakladow.

              I które trzeba ręcznie zbierać i przebierać. Osobiście zbierałam strąki fasoli
              i łuskałam bób. Cholernie pracochłonne.
              • Gość: brumbak Re: a moze troche się nauczyć? IP: *.crowley.pl 16.12.03, 18:21
                emka_waw napisała:

                Tyle, że te mniej wymagające zboża są przeważnie uboższe w składniki odżywcze.
                - bzdura
                amarantus to starodawne zboże - NIGDY nie uprawiane z dodatkiem nawozów
                białka jest ponad 13% ( amino acids score ponad 90 więc bardzo wysoki indeks
                wartości białka) żelazo, wapń i masa innych składników
                • emka_waw Re: a moze troche się nauczyć? 17.12.03, 12:02
                  Cześć błazenku!

                  PS. "przeważnie" nie znaczy "wszystkie", jeśli tego nie wiedziałeś.

                  Baw mnie dalej!
            • Gość: Rodzynek Soja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.12.03, 14:31
              Z tego co pamiętam to soja wymaga 1 lub 2 klasy gleb, czyli te najlepsze.
              (sprawa do sprawdzenia, jak się upewnie to dam znać). Poza tym jest to roślina
              dnia krótkiego co ogranicza możliwości uprawy np. w Polsce.
        • Gość: doku Należy uprawiać tylko ziemię dobrej jakości IP: *.chello.pl 11.12.03, 20:50
          sagan2 napisała:

          > zboza nie chca rosnac na "slabej" (zlej jakosci ziemi), ze wiekszosc roslin
          > potrzebuje dobrej ziemi, a takiej wcale nie ma tak duzo, wiekszosc (globalnie)
          > stanowia ziemie zlej jakosci. na zlej glebie trawa do wykarmienia bydla czy
          koz
          > wyrosnie

          Napisałem przecież, że hodowlę można prowadzić tylko na złych ziemiach.

          > jeszcze jedna sprawa - uprawa roslin potrzebuje WODY. czystej wody!

          Hodowla zwierząt wymaga wielokrotnie więcej wody, choćby z tego powodu, że
          zwierzęta muszą jeść rośliny, które potrzebują wody. Zapominasz, że chodzi tu o
          ilość zużytej wody na potrzeby jednego człowieka

          > artykul w national geographic o wykorzystaniu wody (rowniez do upraw). gdy
          > przeczytalam, ile wody "marnuje" sie przy uprawie ryzu, to wlos mi sie zjezyl

          Odpłynęłaś. Ale masz szansę powrócić. Wystarczy że wyobrazisz sobie, że z tego
          ryżu produkuje się paszę dla świń, a masz szansę zrozumieć, że wówczas ilość
          zużytej wody na potrzeby jednego człowieka natychmiast wzrasta 10 razy, bo 10
          razy więcej ryżu potrzeba na wykarmienie świń zjadanych przez ludzi, niż na
          wykarmienie tych samych ludzi bezpośrednio ryżem.

          > oczywiscie zakladam, ze nie postulujesz pol uprawnych *zawsze* i *wszedzie*,

          Znów nieporozumienie. Ja postuluję lasy zamiast pól uprawnych. Połowę pól
          uprawnych zamieniam w lasy, aby wyprodukować tylko połowę tego, co uprawia się
          dzisiaj. Ale chcę tę połowę dać ludziom bezpośrednio do zjedzenia, a nie
          marnować to na karmienie zwierząt.
          • Gość: Rodzynek Więcej lasów IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.12.03, 14:37
            >Ja postuluję lasy zamiast pól uprawnych. Połowę pól
            >uprawnych zamieniam w lasy.

            Tak popieram! Postuluję wolność, równość i sprawiedliwość ;)
            ps. i 4 dniowy weekend
        • Gość: brumbak Re: Ratujemy świat IP: *.crowley.pl 11.12.03, 21:53
          sagan2 napisała:
          jeszcze jedna sprawa - uprawa roslin potrzebuje WODY. czystej wody! czytalam
          > kiedy artykul w national geographic o wykorzystaniu wody (rowniez do upraw).
          gd
          > przeczytalam, ile wody "marnuje" sie przy uprawie ryzu, to wlos mi sie zjezyl
          n
          > glowie...
          ----
          poczytaj ile wody zuzywa sie w produkcji miesa i hodowli , znacznie wiecej
          - w klimacie umiarkowanym nie uprawia się ryżu
          ziemi pod zboża dla ludzi potrzeba niewiele
          wiekszośc ziemi obecnie jest przeznaczona pod produkcje roslin dla ... zwierząt
    • mgz malo tego.... 12.12.03, 07:00
      i jeszcze to, ze moze powinnismy
      przestac sie pieprzyc
      bo pieprzenie powoduje glod
      i zjadamy te wasze cholerne zwierzeta
      aha i jeszcze sie rozmnazamy jak sie pieprzymy
      ale to dla was dobrze chyba
      bo zwierzat przeciez przybywa
      (czyli nas - to wytlumaczenie dla polglowkow wegetarianskich)
      a wy tak zwierzeta kochacie przeciez

      to by bylo na tyle

      p.s. zwymyslam was innym razem
      • tygrys011 Pieprzenie to strata masy energii :D 12.12.03, 12:02
        Wiesz ile energii stracisz w czasie porządnego pieprzonka???A wiesz ile
        biednych cielaczków musisz potem zjeść??;)

        A do "wegetarian" - posłuchajcie koczkodany: będziemy żarli cielaczki na
        potęgę, będziemy jedli szyneczki i polędwiczki bo mamy was totalnie gdzieś :)

        Mięsko jest wspaniałe, mamy gdzieś wasze lamenty nad trzymanymi na farmach
        świnkami i tym czy te świnki są tam szczęśliwe czy nie:D

        Będziemy konsumowali małe śliczne króliczki i zółciutkie kurczaczki, będziemy
        je jedli z chlebkiem i z bułeczką i będzie nam wtedy bardzo bardzo dobrze.

        Idę zjeść małego ślicznego kurczaczka z rożna :)

        mniam :D
    • Gość: Rodzynek Re: Ratujemy świat IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.12.03, 17:43
      Osoby chcące ratować świat nie powinny chodzić w ubraniach z bawełny:

      "Tymczasem to właśnie produkcja bawełny jest bardzo uciążliwa dla środowiska.
      Pochłania niesamowite ilości energii, o tonach środków ochrony roślin nie
      wspominając."
      • Gość: doku Każda hodowla zwierząt jest wielokrotnie bardziej IP: *.chello.pl 13.12.03, 11:52
        uciążliwa dla środowiska niż uprawa roslin, gdyż podczas hodowli zwierząt 90%
        uprawianych roślin marnuje się na pożywienie dla hodowanych zwierząt, a tylko
        1/10 roślin przekształca się do postaci dla człowieka użytecznej. W przypadku
        skór i futer ten ułamek jest jeszcze kilkakrotnie mniejszy.

        To tak jakbyś tę uciążliwą uprawę bawełny zeżarł w 90% a tylko z 1/10 zrobił
        ubrania.

        To niesamowite, jak wiele kontrargumntów powstaje skutek niezrozumienie tego
        jednego podstawowego prawa ekologii, że produkcja czegokolwiek z użyciem
        zwierząt jest 10 razy mniej wydajna niż produkcja bezpośrednio przez rośliny.

        Na fizyce w szkole uczą, że tylko ułamek energii pobranej żarówka przetwarza na
        światło, a 90% (jeśli dobrze pamiętam) energii się rozprasza. Żarówka zwykła ma
        tzw. "sprawność" = 10%. Dlatego wynalazcy usilnie cały czas pracują, aby
        otrzymać wydajniejsze (ekonomiczniejsze, oszczędniejsze) źródła światła: jakieś
        świetlówki, neonówki, halogeny itd. - czyli źródła o większej "sprawności".

        Rośliny wytwarzają interesujące nas substancje ze sprawnością wielokrotnie 10-
        100 razy wyższą niż zwierzęta, w zależności od substancji, którą chcemy
        uzyskać. Jeśli wziąć pod uwagę fakt, że zwierzęta odżywiają się roślinami, to
        absurdem jest produkowanie czegoś ze zwierząt, jeśli można to uzyskać
        bezpośrednio z roślin. Tylko brak odpowiedniej technologii może usprawiedliwiać
        hodowlę zwierząt, ale współczesna cywilizacji ma technologię wystarczającą
        rozwiniętą.

        W ratowaniu lasów przeszkadza ludzkości tylko tradycja
        • Gość: misiu Re: Każda hodowla zwierząt jest wielokrotnie bard IP: *.chello.pl 13.12.03, 15:12
          Doku, czy coś Ci przeszkadza, żeby kupić parę hektarów ziemi rolnej, której w
          naszym kraju jest, póki co, pod dostatkiem i zalesić ją? A może już to zrobiłeś?

        • Gość: Rodzynek Re: Każda hodowla zwierząt jest wielokrotnie bard IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.12.03, 11:21
          Ja nie zaprzeczam że rolnictwo jest uciążliwe dla środowiska, zwłaszcza hodowla
          zwierząt.

          Skąd wiesz że rolnicy na zbędnych ziemiach zasadzą lasy? Wszystko wskazuje na
          to że zostaną one sprzedane. Co się na nich później pojawi zależy od inwestorów.

          Poza tym całkowite zlikwidowanie hodowli nie jest na pewno najlepszym krokiem w
          kierunku ratowania środowiska. Jak już, to powinno się ogranczyć spożycie mięsa
          (którego bardzo dużo ludzi je za dużo), wtedy zwierzęta jadłyby głównie
          niepotrzebne dla ludzi odpady z produkcji rolnej. (wysłodki, słoma, liście itd).
          • Gość: doku Prawdziwy z Ciebie Rodzynek IP: *.mofnet.gov.pl 22.12.03, 15:15
            Zgadzam się w pełni z tym, co napisałeś, ale zagaić temat musiałem prościej
    • ali55 Re: Ratujemy świat 12.12.03, 19:29
      doku -jak chcesz uratować świat to naucz ludzi odżywić sie, a nie żreć ten
      chleb, ryż, bananki, jabłka, marchewki, i te wszystkie wyszukane świństwa.
      a co do liczenia to już ci kiedyś napisałem , policz jakby zlikwidowano uprawe
      i przeznaczono ziemie na paswiska dla bydełka ile to dałoby dobrego żarcia,
      odzieży i obuwia bez trucia gleby, wody i powietrza.
      ale widzę że jeszcze do tego nie dorosłeś i piszesz bzdury które ci ktoś wcisnął
      nie powtarzaj się i zdobądz się choć na odrobinę obiektywizmu
      powodzenia Ali
      • Gość: doku Wróć do szkoły IP: *.chello.pl 13.12.03, 11:56
        > policz jakby zlikwidowano uprawe
        > i przeznaczono ziemie na paswiska dla bydełka ile to dałoby dobrego żarcia,
        > odzieży i obuwia bez trucia gleby, wody i powietrza

        To już policzyli specjaliści z wielu różnych dziedzin. To co proponujesz, to
        śmierć dla 90% ludzkości. Spróbuj najpierw zrozumieć, jak działa żarówka i co
        znaczy słowo "sprawność" w odniesieniu do żarówki.

        Przestań wagarować!
        • ali55 Re:doku - pokaż te wyliczenia i nie p.....bzdur ! 14.12.03, 01:09
          he he - nie widziałem żeby ktoś takie symulacje zrobił
          wciskają tylko kit , a ty w to wierzysz
          • ali55 Re:doku - pokaż te wyliczenia i nie p.....bzdur ! 16.12.03, 23:13
            ali55 napisał:

            > he he - nie widziałem żeby ktoś takie symulacje zrobił
            > wciskają tylko kit , a ty w to wierzysz
            doku
            a orać ziemie będziesz sam?
            może zamówiłeś już uprzęż ??? he he
            wątek ci się skończył jak masz podać konkrety?
            • Gość: doku Konkrety podałem w otwarciu wątku IP: *.mofnet.gov.pl 22.12.03, 16:07
              Jak czegoś nie rozumiesz, lub chcesz więcej szczegółów, to pytaj śmiało, ale
              konkretnie. A ziemię orać będą maszyny
    • balbinia "Kto ratuje jedno zycie, ten ratuje caly swiat" 17.12.03, 17:50

      Wierze, ze cos jest w tym przyslowiu :-))
      • Gość: doku Ten wątek jest o czym innym IP: *.mofnet.gov.pl 22.12.03, 16:08
        Śmierć komarom!
    • Gość: spostrzegawczy hehe wege to debile nad debile IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.04, 16:38
      wsytarczy poczytac ten belkot o ratowaniu ziemi zeby sie o tym przekonac.
      • Gość: brumbak Re: spostzegawczy to debil nad debile IP: *.crowley.pl 29.02.04, 17:01
        Gość portalu: spostrzegawczy napisał(a):
        > wsytarczy poczytac ten belkot o ratowaniu ziemi zeby sie o tym przekonac.-

        --
        to forum notowało juz debili fanatyków miesnych
        ekstremalnych debili fanatyków miesnych
        oraz
        rzadko bo rzadko ale było tez paru
        super-hiper NAddebili fanatyków mie.snych
        - teraz dochodzi nowa kategoria
        - spostrzegawczy(= hiper super debil do potęgi)
        --
        jak myslicie o co mu chodzi
        - czy to jakis frustrat
        - zwykły szajbus
        czy ktos na prochach?
        • Gość: spostrzegawczy Re:brumbak to debil nad debile IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.02.04, 17:09
          buahaha! i ty mowisz do mnie? ty brumbak? gosciu z mozgiem jak pietruszka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka