martola80
25.07.08, 12:45
Moja psinka odeszła 3 lata temu. Niestety na starość postradała zmysły,
ponieważ mama nieopatrznie faszerowała ją zastrzykami na powstrzymanie
cieczki. Dzisiaj ktos mi powiedział, że takie zastrzyki mozna dawac tylko
suczkom, które miały szczenieta, ponieważ w innym przypadku zwariują.Moja
niunia raz była w ciązy, ale poroniła. Nigdy nikt nie pomyslał o jej zdrowiu
psychicznym. Została skazana przez nas na takie życie. Nigdy nie miała
młodych, nie spełniła sie jako psia mama. Bardzo jest mi jej żal. A na stare
lata, wsyztsko się w jej organiźmie pomieszało...biedaczka. Bardzo ją
kochałam. Własciwie najbardziej. Nikogo tak nie kochałam.Była przecudną
istotą. Żałuje, ze jako dojrzała osoba nie zapewniłam jej lepszego życia.Nie
wziełam na siebie odpowiedzialności. Jednak teraz czuję sie w jakis sposób
odpowiedzialna za nią, za jej zycie, śmierć. Opiekowała się nią maja mama i
mam do niej żal, że nie zrobiła tego tak, jakby mogła, albo jakbym ja mogła.
Ja jednak byłam jeszcze dzieckiem przez większość jej życia.Teraz jakbym
maiała miec psa, to chyba nie byłaby to suczka. Trudno jest byc suczka tak jak
trudno jest byc kobietą.Teraz moge się zatroszczyc tylko o własne zycie. Ja
tez zwariowałam. Tak jak moja sunia.Ja jednak mam jeszcze czas aby naprawić
moje zycie.Ona takiej szansy nie miała. Była zalezna od ludzi.Zdana na łaske i
niełaskę. Ja mam swoje zycie w swych rekach. Moge jeszcze cos zrobić. I staram
się. Nie raz blądze po omacku, nie wiem , w która strone mam ruszyć, nie wiem,
czy obrany kierunek jest tym właścicweym, ale nie chciałabym sie o tym
przekonywać tak brutalnie jak niedawno.Trzeba stapac ostroznie, wsłuchiwac sie
w siebie i spałniac swoje pragnienia.Wyrażać sie tak, jak sie pragnie.Nie zyc
w marzeniach ale zyc spałniając marzenia. Ucze sie. Dopiero się uczę.