Dodaj do ulubionych

Lech Kaczyński, requiem.

19.04.10, 13:00
W środę na oficjalnych uroczystościach w Katyniu premierzy Polski i Rosji
oddali hołd pomordowanym jeńcom wojennym. Impreza się odbyła, władze dwóch
państw pochyliły czoła. Politycy się wyściskali, zrobili smutne miny do kamer,
transmisje zakończono. Znicze zgasły.

W sobotę żądny drugiej kadencji urzędujący prezydent RP Lech Kaczyński zagonił
wszystkich oficjeli, jakich tylko zdołał zastraszyć, czyli krótko ujmując całą
swoją świtę do jednego samolotu i poleciał aby po raz drugi w imieniu III RP
złożyć kwiaty. Polska delegacja była bardzo silna, ponieważ Rosja w osobie
premiera już raz hołd pomordowanym złożyła i drugi hołd w jednym tygodniu w
imieniu Federacji Rosyjskiej naraziłby ją na śmieszność na arenie
międzynarodowej.

Tym bardziej imponująca miała być delegacja prezydenta z Polski. Cała ta
wycieczka miała wyłącznie na celu dostarczenie wyborcom w Polsce imponujących
ujęć, na których to zamiast Rosjan tłem dla błyszczącego Lecha Kaczyńskiego
mieli być wysocy polscy urzędnicy wraz z generalicją. Oto nasz człowiek, który
pamięta o przeszłości. Wybierzcie go na drugą kadencję. Zaprawdę, godnie
reprezentuje nasz kraj - założę się, że wypozycjonowanie szefa w podobnym
stylu planowane było przez Kurskiego i całą resztę politycznych wciskaczy kitu.

Pogoda była niewesoła, samolot wyleciał z Warszawy opóźniony (t.z.w.
mass-media milczą o powodach, dla których polscy politycy stawili się na
lotnisku po czasie). Pilot, który podczas ostatniej wojny w Gruzji odmówił
lądowania w Tibilisi miał potężne problemy. Lądowanie na innym zamiast w
Smoleńsku lotnisku nie wchodziło więc w grę, w tym punkcie prezydent RP zadbał
o prawidłowe wyszkolenie podwładnych.

Wyszło inaczej. Obrazki do kampanii wyborczej kosztowały życie 95 ludzi i
samego kandydata, dla którego miały być kręcone.

To była zdecydowanie najdroższa produkcja filmowa III RP, do tego zakończona
kompletną klapą.

Pewnie zbyt długo już mieszkam poza Polską, aby zrozumieć powód, dla którego
Lech Kaczyński został złożony na Wawelu. Zasługi - raczej nie. To była słaba
prezydentura, która miała duże szanse zostać zakończona analogicznie do innej
słabej prezydentury - pana Lecha Wałęsy - już po pierwszej kadencji. Dlatego,
że to był prezydent ?
Też nie. Przy całym szacunku, ale nie wyobrażam sobie, aby kiedyś w
przyszłości Wawel stał się cmentarzem dla panów Kaczorowskiego, Jaruzelskiego,
Wałęsy czy Kwaśniewskiego.
Dlatego, że urzędnik zginął w pracy ?
A co to za praca była ? Toż to była kampania wyborcza.

Facet, który z niskich pobudek zabrał ze sobą całą swoją organizację,
wszystkich, którzy jemu zawdzięczali własne kariery (plus kilka kwiatków do
kożucha, ale to inny temat), wykorzystując do własnych politycznych celów
samolot będący własnością państwa (jakoś nie słychać, aby Jarek spieszył się z
zapłaceniem za rozbitego tupolewa i wypłaceniem rodzinom zabitych w
katastrofie odszkodowań) nagle znalazł miejsce swojego ostatniego spoczynku
wśród autentycznych bohaterów narodowych.

Mała dygresja na marginesie: zawsze wydawało mi się, że zamek na Wawelu jak i
cały teren wzgórza są własnością państwa polskiego, a nie kościoła
rzymsko-katolickiego. Jeśli tak jest, to Dziwisz powinien zostać uznany za
persona non-grata i w ciągu 48 godzin opuścić terytorium RP za złamanie
przepisów konkordatu przewidujących rozdział kościoła od państwa. Na razie
jakoś cicho o tym wydaleniu ...

Szkoda każdego człowieka, który zginął. Najbardziej szkoda tych, którzy nie
mieli innego wyboru i działali na rozkaz: żołnierzy BORu, wojskowej obsługi
samolotu ...

Nie jestem w stanie zrozumieć, jak miejscem na Wawelu nagrodzić można
człowieka, który nadużył powierzonej mu władzy, naraził reprezentowany przez
niego kraj na śmieszność a dodatkowo tragicznie igrał z życiem własnym oraz
podwładnych.

Co trzeba mieć w głowie, żeby nagradzać tak słabego polityka a jednocześnie
tak żądnego drugiej kadencji urzędnika miejscem na Wawelu ?

Jest już po żałobie, więc można się na spokojnie nad profanacją Wawelu zastanowić.

Ponurym podkreśleniem wszystkich tych moich wątpliwości jest islandzki zbieg
okoliczności, który jakby pragnął nam wszystkim powiedzieć "aż tak ważny to on
w sumie nie był".

Odejdź w pokoju, mój prezydencie. Ale na laurkę nie licz.
Obserwuj wątek
      • skoonk Re: Lech Kaczyński, requiem. 19.04.10, 14:11
        Mediom

        Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
        będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konflikcie,
        dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
        jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

        Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
        Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
        dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
        wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

        Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
        wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
        Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaru...
        Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

        Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
        Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
        jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
        A kraj czuje - prezydent znowu jest w swoim mieście

        Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
        Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
        Na kolana łajdaki, sypać popiół na głowę
        Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

        Marcin Wolski
    • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 19.04.10, 15:37
      Odpiszę w miarę delikatnie.
      Gadasz Waść bajki.(zobacz co to znaczyło w staropolszczyźnie).
      Lecisz uproszczona mową facylitacji społecznej GW, podobną to
      wypowiedzi A.Łukaszenko z 2010.04.15.
      Już to widzę jak Kaczyński zagania do samolotu:
      Szmajdzińskiego,Szymanek-Deresz,Jarugę-Nowacką,
      Karpiniuka,Dolniaka i posłów PSL.
      Ta wizyta była zaplanowana kilka lat temu.
      Taki fatalny prezydent ,że na pewno gorszy od Kwaśniewskiego,który
      swoimi wetami rozpieprzył reformę administracyjną i uporządkowanie
      finansów budżetu.
      Oczywiście gorszy od Wałęsy; to bezdyskusyjne.
      Co do decyzji "kapciowego" , ciężko się mylisz.
      Wawelska katedra jest własnością Dziwisza i nic na to nie
      poradzisz.
      To kto ma tam leżeć to wyłączna decyzja rodziny i przełożonego
      kurii i gówno nam do tego.
      Niepotrzebnie czekałeś z tym woreczkiem żółci tak długo,
      chyba ,że zależało Ci na zwiększeniu pojemności.
      • map4 Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 08:58
        zbyleon napisał:

        > Już to widzę jak Kaczyński zagania do samolotu:
        > Szmajdzińskiego,Szymanek-Deresz,Jarugę-Nowacką,
        > Karpiniuka,Dolniaka i posłów PSL.

        Szmajdziński liczył na takie same ujęcia do własnej kampanii wyborczej, uważam.

        > Wawelska katedra jest własnością Dziwisza i nic na to nie
        > poradzisz.

        Wobec tego wycofuję zarzut o wtrącanie się w nie swoje sprawy przez kardynałą
        Dziwisza.

        > To kto ma tam leżeć to wyłączna decyzja rodziny i przełożonego
        > kurii i gówno nam do tego.

        Zgoda. Mea culpa.

        > Niepotrzebnie czekałeś z tym woreczkiem żółci tak długo,
        > chyba ,że zależało Ci na zwiększeniu pojemności.

        Najpierw pogrzeb, potem rozliczenia.
      • madeingermany Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 11:12
        zbyleon napisał:


        > Ta wizyta była zaplanowana kilka lat temu.
        Kilka lat temu? Że niby wiedziano wcześniej, że będzie 70 rocznica?

        > Co do decyzji "kapciowego" , ciężko się mylisz.
        > Wawelska katedra jest własnością Dziwisza i nic na to nie
        > poradzisz.
        > To kto ma tam leżeć to wyłączna decyzja rodziny i przełożonego
        > kurii i gówno nam do tego.
        no pewnie, nieomalże prywatna sprawa
        > Niepotrzebnie czekałeś z tym woreczkiem żółci tak długo,
        > chyba ,że zależało Ci na zwiększeniu pojemności.
        był fatalnym prezydentem, pełnym żółci do ludzi, którzy mu podpadli
        • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 15:32
          madeingermany napisał:

          > zbyleon napisał:
          >
          >
          > > Ta wizyta była zaplanowana kilka lat temu.
          > Kilka lat temu? Że niby wiedziano wcześniej, że będzie 70 rocznica?
          >
          Jakoś tak dziwnie łatwo można doliczyć się , że
          2010 - 1940 = 70

          > > Co do decyzji "kapciowego" , ciężko się mylisz.
          > > .........
          > > To kto ma tam leżeć to wyłączna decyzja rodziny i przełożonego
          > > kurii i gówno nam do tego.
          > no pewnie, nieomalże prywatna sprawa

          Chyba , że w hierarchi KK stoisz nad 'kapciowym' ?

          > > Niepotrzebnie czekałeś z tym woreczkiem żółci tak długo,
          > > chyba ,że zależało Ci na zwiększeniu pojemności.
          > był fatalnym prezydentem, pełnym żółci do ludzi,
          > którzy mu podpadli
          Oczywiście masz na to dowodów od groma,
          wystarczy sięgnąć do artykułów w GW czy Polityce.
          Na szczęście jesteś młody i czas da Ci szansę na rewizję
          aktualnych poglądów.
          • napoj.chmielowy Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 16:00
            Wszyscy Prezydenci RP byli fatalni, ale ten lubował się w patosie, defiladach i
            był miłośnikiem Sienkiewicza. Poza tym był bardzo niedawno, a od czasu panowania
            poprzedników już trochę czasu minęło. Mi jawił się jako kłótliwy typ gardzący
            ludźmi usytłowanymi niżej w hierarchii, był żądny władzy dla samej władzy (by
            władza ta była mocniejsza). Nie bardzo pamiętam jaką przejawiał inicjatywę
            ustawodawczą, bo chyba na tym polu był bardzo bierny. Trafił na Wawel? Niech
            sorkofag z białego alabastru lekkim mu będzie.
              • zbyleon Gwoli przypomnienia - gra w WETA 20.04.10, 17:51
                Prezydent wszystkich Polaków?

                Formuła, że głowa polskiego państwa jest „prezydentem wszystkich
                Polaków”, to zgrabny chwyt retoryczny z czasów pierwszej kampanii
                Kwaśniewskiego. Jednak praktyka stosowania weta najlepiej pokazuje,
                że „prezydentem wszystkich Polaków” Aleksander Kwaśniewski nigdy nie
                był.

                Jak bowiem wetował „prezydent wszystkich Polaków”? Kwaśniewski
                korzystał z prawa weta 35 razy. Przy czym za pierwszych
                rządów SLD (do 1997 r.) zawetował tylko dwie ustawy, i to takie,
                które trudno uznać za fundamentalne projekty polityczne (o
                doradztwie podatkowym i o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi).
                Za to za rządów AWS (które stanowiły tylko dwie piąte czasu, w
                którym sprawował swój urząd) zawetował aż 28 ustaw – w tym
                cały szereg takich, które były sztandarowymi i ideowymi projektami
                koalicji AWS-UW, zmierzającymi do reformy kraju (np. ustawa
                samorządowa)
                albo do stworzenia mechanizmów obrachunku z PRL,
                otwarcia archiwów SB czy ograniczenia emerytur esbeków. Z kolei za
                kolejnych rządów SLD Kwaśniewski zawetował tylko pięć ustaw (i znowu
                nie chodziło o sprawy fundamentalne); sprawy sztandarowe rządu SLD –
                jak likwidacja kas chorych – otrzymywały bez problemu
                błogosławieństwo prezydenta. Pierwsze weto Kwaśniewskiego pojawiło
                się, co charakterystyczne, dopiero po wybuchu „afery Rywina”, która
                zadziałała jak katalizator konfliktów wewnątrz SLD.

                Za rządów AWS prezydenckie weta miały miejsce w dwóch momentach.
                Najpierw w chwili, gdy (jeszcze) koalicja AWS-UW zabrała się za
                realizowanie swych sztandarowych projektów. Potem zaś – latem 2001
                r., tuż przed wyborami parlamentarnymi, gdy sondaże wskazywały, że
                wygra je – i to wysoko – SLD. Wtedy, w trakcie kampanii wyborczej,
                Kwaśniewski wetował aż 14 razy: blokował wszystkie istotne
                ustawy, które wychodziły z parlamentu. Wolno domniemywać, że z
                dwojaką intencją: po pierwsze, by utrudnić AWS i UW rzucenie
                wyborcom jakiejś „kiełbasy”, po drugie zaś, aby maksymalnie
                powiększyć pole manewru przyszłego SLD-owskiego rządu (tak, aby nie
                musiał on, tworząc np. budżet, borykać się z
                projektami „podrzuconymi” przez poprzedników).

                Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro „kiełbasa”, że skoro „podrzucanie”,
                to Kwaśniewski odegrał tu pozytywną rolę, zapobiegając
                woluntaryzmowi. Rzecz tylko w tym, że podobnej aktywności w
                blokowaniu przedwyborczej produkcji sejmowej Kwaśniewski nie
                wykazywał latem 1997 r., gdy rządzący jeszcze SLD rozdawał
                swoje „kiełbasy” wyborcze
                , ani przed wyborami 2005 roku.


                Gospodarka nastrojami


                Lech Kaczyński nie miał zamiaru udawać, że zależy mu na poklasku
                wszystkich. Prawidłowość, kiedy prezydent wyposażony w prawo weta
                przestaje być „patronem” większości parlamentarnej i rządu, a staje
                się „hamulcowym”, zadziałała także podczas trwającej już trzeci rok
                kadencji prezydenta Kaczyńskiego.

                Dopóki rządził PiS, prezydent po weto nie sięgał. Gdy jednak PiS
                stracił rząd, Kaczyński otwarcie stał się liderem opozycji.
                Zawetował więc ustawę koalicji PO-PSL o rekonstrukcji mediów
                publicznych
                – mimo że wcześniej bez wahania podpisał ustawę
                stworzoną przez rząd PiS nie tylko z podobną intencją co projekt
                Platformy: przejęcia kontroli nad mediami publicznymi (co ciekawe,
                także Kwaśniewski blokował AWS-owski projekt zmian w publicznych
                mediach). Z kolei w minionym tygodniu Lech Kaczyński zawetował
                ustawę o odrolnieniu ziemi w miastach oraz pakiet ustaw
                zdrowotnych – kluczowy projekt większości sejmowej
                .

                Na przykładzie tego ostatniego weta, „zdrowotnego”, widać zarazem,
                że w Polsce prezydenckie prawo weta służy nie tylko blokowaniu, ale
                również – nazwijmy to – kapitalizowaniu niezadowolenia społecznego
                . W tym przypadku prezydent, będący de facto liderem formacji w
                parlamencie opozycyjnej, swoim wetem stara się nie tylko zablokować
                projekt rządowy, ale „zagospodarować” nastroje na korzyść swego
                obozu.

                Podobny charakter miało kiedyś weto Aleksandra Kwaśniewskiego w
                sprawie podziału Polski na 12 województw (jak chciał rząd Jerzego
                Buzka): wychodziło naprzeciw społecznym protestom i oczekiwaniom w
                tych regionach, które także chciały być województwami. Warto
                przypomnieć, że wcześniej podział Polski na 12 województw zaplanował
                rząd SLD, tylko nie odważył się go wprowadzić. Kiedy jednak projekt
                ten wprowadzać zaczął AWS, zwalczać zaczęli go i Sojusz (bo, jak
                ujął to Leszek Miller, „takie jest zbójeckie prawo opozycji”wink, i
                prezydent Kwaśniewski.

                ***

                W praktyce reguły rządzenia Polską trzeba opisać tak: jeśli koalicja
                rządowa nie wygrała wyborów prezydenckich (wcześniejszych,
                równoległych lub następujących w trakcie jej kadencji), to
                potrzebuje do rządzenia większości trzech piątych głosów. Jeśli
                wygrała – nawet do najgłupszych pomysłów wystarczy zwykła większość.
                To naprawdę nie jest najmądrzejsze rozwiązanie. Nie ma wiele
                wspólnego z zasadą równowagi władzy wykonawczej i ustawodawczej –
                raczej skutkuje rozchwianiem życia politycznego.

                To dla przypomnienia.

                patrz: tygodnik.onet.pl/1,17910,druk.html
            • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 18:45
              napoj.chmielowy napisał:

              > Wszyscy Prezydenci RP byli fatalni, ale ten lubował się w patosie,
              defiladach i
              > był miłośnikiem Sienkiewicza. Poza tym był bardzo niedawno, a od
              czasu panowani
              > a
              > poprzedników już trochę czasu minęło. Mi jawił się jako kłótliwy
              typ gardzący
              > ludźmi usytłowanymi niżej w hierarchii, był żądny władzy dla samej
              władzy (by
              > władza ta była mocniejsza). Nie bardzo pamiętam jaką przejawiał
              inicjatywę
              > ustawodawczą, bo chyba na tym polu był bardzo bierny. Trafił na
              Wawel? Niech
              > sorkofag z białego alabastru lekkim mu będzie.

              Nic dodać i nic ująć zaprezentowałeś pełnię facylitacji
              społecznej GW
              .
              Gratuluję.
                • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 21.04.10, 09:39
                  napoj.chmielowy napisał:

                  > zbyleon napisał:
                  >
                  > >
                  > > Nic dodać i nic ująć zaprezentowałeś pełnię facylitacji
                  > > społecznej GW
                  .
                  > > Gratuluję.
                  > >
                  > >
                  >
                  > Co tu do rzeczy ma falicytacja społeczna? Wytłumacz o miłśniku
                  Ziemkiewicza i
                  > Wildsteina!
                  To zwykłe ułatwianie sobie życia.
                  Masz słowa klucze które zastępują myślenie na własny rachunek.
                  Przykłady :
                  Spieprzaj dziadu - niska wrażliwość społeczna a nawet pogarda dla
                  ludzi stojących niżej w hierarchii społecznej.
                  Kaczyzm - wiadomo faszyzm.
                  Mohery - chyba nie trzeba tłumaczyć.
                  itd. itp.
                  Piękna powtórka z lat 50-ych : kułactwo,zaplute karły imperializmu i
                  wszystko było proste.
                  Zajrzyj do wspomnień Kuronia.
                  PS
                  Twoja prywatna niechęć do Wildsteina jest jakoś uzasadniona, ale dlaczego
                  czepiasz się Ziemkiewicza?
                  • kolejar Re: Lech Kaczyński, requiem. 25.04.10, 04:54
                    zbyleon napisał:
                    ale dlaczego czepiasz się Ziemkiewicza?

                    On (chmielowy) ma rację!!! Ziemkiewicz to kretyn. Chłopak zmarnował swój
                    naprawdę wielki talent. Był kiedyś największym po Lemie polskim pisarzem
                    sf. Przeczytałem namiętnie chyba wszystkie jego teksty - rewelka! Ale
                    kretynowi odpieprzyło po prostu i postanowił z siebie zrobić niby poważnego
                    publicystę politycznego. No i wypisuje nędzne political-fiction jako
                    publicystykę. Żenada!
                        • skoonk Re: Lech Kaczyński, requiem. 26.04.10, 12:15
                          madeingermany napisał:

                          > to coś napisał faktycznie dużo wniosło do dyskusji, tytanie zniewolonego umysłu
                          > ,
                          > wieszczu natchnionej mitologii, gigancie bzdetu!

                          kiedy cep cepa cepem poganiał to było równo,
                          lecz gdy sie german z sobą przegania to jest max onan -
                          netowy troling -
                          po polsku gówno.
                            • skoonk Re: Lech Kaczyński, requiem. 26.04.10, 12:37
                              madeingermany napisał:

                              > po co potwierdzasz to co już jest powszechnie wiadome na swój temat?

                              O wielki mistrzu! słusznie zginasz barki
                              I na ramionach własne pieścisz dzieło,
                              Gdy oto widze, wedle błahej miarki,
                              Nie ocenili, co ich prześcignęło:
                              Samemu tobie zostawując brzemię
                              Zniesienia siebie
                                • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 26.04.10, 16:50
                                  madeingermany napisał:

                                  > Jak nie Lem to Norwid... swojej pustki nimi nie zastąpisz
                                  Głuptasku już Ci się w główce miesza.
                                  Ja powołuje się wyłącznie na S.Lema.
                                  A z Twojego wpisu wynika,
                                  że conajmniej dwie osoby na forum są przepełnione pustką.
                                  Kolejny przejaw MEGALOMANII?
                                        • censorship Re: Lech Kaczyński, requiem. 27.04.10, 09:37
                                          Ta próbka dyskusji między Skoonk, Madeingermany i Zbyleonem pokazuje jak
                                          atrakcyjna będzie Kampania Wyborcza. Przypominam Drodzy Dyskutanci, że WBC jest
                                          wyposażone w Wściek i to w nim jest najwłaściwsze miejsce na tego typu
                                          rozważania.
                                          • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 27.04.10, 10:16
                                            censorship napisała:

                                            > Ta próbka dyskusji między Skoonk, Madeingermany i Zbyleonem pokazuje jak
                                            > atrakcyjna będzie Kampania Wyborcza. Przypominam Drodzy Dyskutanci, że
                                            WBC jest
                                            > wyposażone w Wściek i to w nim jest najwłaściwsze miejsce na tego
                                            typu
                                            > rozważania.

                                            Z pełnym szacunkiem ale zmajstrowanyposąsiedzku
                                            absolutnie mnie nie wścieka.
                                            Nie mogę zgodzić się z nazywaniem tego pingponga rozważaniami od
                                            pierwszego wpisu zmajstrowanegoposąsiedzku w
                                            tym wątku.
                                            • zbyleon Oficjalna czy prywatna? 01.05.10, 18:02
                                              Cytat
                                              Osobiście zwracam uwagę na jeden wątek, który jakoś umyka uwagi
                                              komentatorów. Przez trzy tygodnie, jakie upłynęły od katastrofy, nie
                                              mogłem znaleźć wiarygodnej informacji, jaki właściwie charakter miała
                                              wizyta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszącej mu delegacji w Katyniu −
                                              oficjalny czy prywatny
                                              ?

                                              Zaproszenie dotyczyło wizyty oficjalnej. O taki status wystąpiła też
                                              kancelaria prezydenta. Ale wszystko wskazuje, że po stronie rosyjskiej
                                              uważano ją za nieoficjalną. Różnica jest zasadnicza − wizyta
                                              oficjalna to inne, dodatkowe procedury bezpieczeństwa. Takie, jak
                                              zastosowano trzy dni wcześniej podczas wizyty Tuska. W dniu katastrofy ich
                                              nie było
                                              .

                                              Odpowiedzi nie można było uzyskać. Oficjalna czy nie? A jeśli nie, to kto,
                                              gdzie, kiedy zdecydował obniżeniu jej statusu? Czy stało się to w Polsce,
                                              czy w Rosji? Z czyjej inicjatywy?

                                              W końcu znalazłem wywiad generała Janickiego, szefa BOR, z kuriozalnym
                                              stwierdzeniem, że wizyta była nieoficjalna, ale traktowana jak oficjalna
                                              . Cóż, w całym tym wywiadzie generał wije się i udziela dziwnych
                                              informacji, tego rodzaju, że odpowiednie służby zabezpieczyły jak należy
                                              wizytę premiera i to wystarczało także na wizytę prezydenta… Ale na razie
                                              wystarczy, dziękuję. A więc wizyta, która w MSZ i potem w kancelarii
                                              Prezydenta była jeszcze oficjalna, gdzieś po drodze ten status utraciła.

                                              Gdyby go nie utraciła, to być może do katastrofy by nie doszło.
                                              Zastosowane procedury nie pozwoliłyby wszystkim elementom śmiertelnej
                                              układanki wskoczyć na miejsce.

                                              Kto doprowadził do obniżenia rangi wizyty? I dlaczego?
                                              Czy polski rząd?
                                              Czy formalnie odpowiedzialny za takie sprawy minister Arabski?
                                              Czy po to, aby, jak to od dwóch lat konsekwentnie czyniła jego partia,
                                              po raz kolejny prezydenta poniżyć, pomniejszyć, odebrać mu znaczenie, na
                                              rzecz premiera?

                                              Na razie nie oskarżam. Pytam. Wizycie Głowy Państwa w Katyniu odebrano
                                              status oficjalny, i to jest fakt. Najbardziej prawdopodobne jest, że
                                              zrobił to polski rząd, i że zrobił to, tak, jak było z poprzednimi
                                              groteskowymi wojnami o oficjalne wyjazdy, samoloty i krzesła,
                                              w
                                              partyjnym interesie rządzącej formacji.
                                              I prawdopodobne jest, że gdyby nie ta głupia, małostkowa
                                              decyzja, do nieszczęścia by nie doszło.


                                              Jak oceniacie taką możliwość?
                                              • madeingermany Re: Oficjalna czy prywatna? 01.05.10, 21:56
                                                to jest bardzo proste - wizyta jest zawsze u kogoś, więc jeśli jest to wizyta
                                                prezydenta RP u prezydenta Rosji, to jest ona oficjalna, bo wzajemnie ma rangę
                                                państwową, a jeśli jest to wizyta związana z obchodami rocznicy katyńskiej i ma
                                                charakter wybitnie polski, narodowy to taka wizyta jest traktowana jako
                                                nieoficjalna (nie wita go na lotnisku przedstawiciel władz Rosji, nie ma celebry
                                                powitania, hymnów itd.) ale nie prywatna, bo to dalej wizyta prezydenta.
                                                Prywatna byłaby gdyby odbywała się po za protokołem dyplomatycznym, np. u cioci.
                                                  • napoj.chmielowy Cały Naród prowadzi sledztwo. 02.05.10, 04:57
                                                    Zupełnie niepotrzebnie bo się przyznałem do tej przypadkowej zbrodni. Zadawanie się z demonami często prowadzi do nieprzewidywalnych skutków.

                                                    Ustalenie przebiegu wypadku będzie zawsze wątpliwe. Obojętnie co powiedzą komisje i tak ci ludzie, dla których był to zamach będą dalej wierzyć w zamach, a ci,dla których było to "ląduj dziadu" będą wierzyć w "ląduj dziadu". Obie strony będą miały rację. Historia jest jak science-fiction. Mimo, że coś było to i tak istnieje dalej tylko jako opisane-pamiętane, a opisane-pamiętane służy celom bieżącym.

                                                    Taka jest wyzwalająca prawda: nie ma prawdy, która wyzwala!
                                                  • skoonk Re: Cały Naród prowadzi sledztwo. 02.05.10, 09:58
                                                    napoj.chmielowy napisał:

                                                    > Taka jest wyzwalająca prawda: nie ma prawdy, która wyzwala!

                                                    Jak to nie ? Przecież dezinformacja wyzwala bardzo skutecznie.
                                                    Ale tylko w wymiarze wymiernym. Jednak stanowi tzw błąd intelektualny - brzydko
                                                    pachnie, bo uruchamia czynne zło, demoralizuje urzędy i masy, prowadzi do spadku
                                                    jakości towarów i kończy się kolapsem.
                                                    Dawno opisano to a Ajurwedzie:
                                                    http://books.google.pl/books?id=b6a6ZzZd-ukC&pg=PA153&lpg=PA153&dq=%22with+intellectual+errors%22&source=bl&otsshockdbTGbJJyf&sig=MoAFaK03ljhpPcZEG4RxsG1ISg0&hl=pl&ei=PC_dS9mVFJOD_AbF2vmVBw&sa=X&oi=book_result&ct=result&resnum=1&ved=0CAYQ6AEwAA#v=onepage&q=%22with%20intellectual%20errors%22&f=false
                                                  • skoonk Re: Cały Naród czyta Ajurwedę 02.05.10, 10:25
                                                    wspomniany cytat w tłumaczeniu:

                                                    Nieprawość jest korzeniem przyczyny zakłócenia wszelkiego zycia.
                                                    powstaje ona z błędów(niewłaściwych czynów) poprzedniego życia. Lecz źródłem obu
                                                    jest błąd intelektualny. taki jak kiedy głowy kraju, miasta, cechu, przekroczyły
                                                    scieżkę prawości. Postępując niesprawiedliwie z ludźmi, ich urzędnicy,
                                                    podwładni, ludzie miasta i społeczności oraz kupcy niosą tę niesprawiedliwość
                                                    dalej. Wten sposób nieprawość ta poprzez przemoc powoduje, że sprawiedliwość
                                                    zanika. Wtedy ludzie z zanikającą prawością są opuszczani nawet przez bogów.
                                                    Wkonsekwencji zniku prawości, nieprawda włada i bogowie pustoszą to miejsce, a
                                                    pory roku skażają i z tej przyczyny deszcz nie pada w porę lub wcale, lub jest
                                                    nienormalny opad, wiatr nie wieje właściwie, ziemie są dotkniete, zbiorniki wody
                                                    wysychają, zioła teacą swoje natualne właściwości, stają się chorobliwe. Wtedy
                                                    epidemie konczą dzieło zatruwając zanieczyszczonymi kontaktami i pokarmami.
                                                  • censorship Re: Cały Naród czyta Ajurwedę 02.05.10, 11:10
                                                    skoonk napisała:

                                                    > wspomniany cytat w tłumaczeniu:
                                                    >
                                                    > Nieprawość jest korzeniem przyczyny zakłócenia wszelkiego zycia.
                                                    > powstaje ona z błędów(niewłaściwych czynów) poprzedniego życia. Lecz źródłem ob
                                                    > u
                                                    > jest błąd intelektualny. taki jak kiedy głowy kraju, miasta, cechu, przekroczył
                                                    > y
                                                    > scieżkę prawości. Postępując niesprawiedliwie z ludźmi, ich urzędnicy,
                                                    > podwładni, ludzie miasta i społeczności oraz kupcy niosą tę niesprawiedliwość
                                                    > dalej. Wten sposób nieprawość ta poprzez przemoc powoduje, że sprawiedliwość
                                                    > zanika. Wtedy ludzie z zanikającą prawością są opuszczani nawet przez bogów.
                                                    > Wkonsekwencji zniku prawości, nieprawda włada i bogowie pustoszą to miejsce, a
                                                    > pory roku skażają i z tej przyczyny deszcz nie pada w porę lub wcale, lub jest
                                                    > nienormalny opad, wiatr nie wieje właściwie, ziemie są dotkniete, zbiorniki wod
                                                    > y
                                                    > wysychają, zioła teacą swoje natualne właściwości, stają się chorobliwe. Wtedy
                                                    > epidemie konczą dzieło zatruwając zanieczyszczonymi kontaktami i pokarmami.

                                                    Fascynujące! Co potem?
                                                  • skoonk Re: Cały Naród czyta Ajurwedę 02.05.10, 11:44
                                                    > Fascynujące! Co potem?

                                                    wszystko w rękach ludzi, ale mechanizm zawsze ten sam, ograne sztuczki, dwie
                                                    strony wolnej woli. Ajurweda opisuje to tak:

                                                    W początkowym czasie, niepożądana konsekwencja nie powstawała, oprócz
                                                    nieprawości. podczas pierwotnego wieku (krtajaga)ludzie byli odważni jak synowie
                                                    bogów (Aditi). Pod koniec tego wieku zpowodu nadmiernego pochłaniania
                                                    (przedawkowania) powstała ciężkość w ciałach tych zrowych osób. Ciężkość ciała
                                                    doprowadziłado zmęczenia (wyczerpania), znużenia, gromadzenia, zatrzymania i
                                                    zachłanności... Wówczas zachłanność doprowadziła do zawiści, kłamstwa,
                                                    namietności, gniewu, próżności,niechęci, szorstkości, przemocy, lęku, bojaźni,
                                                    niepokoju,, podniecenia itd. Z tego powodu nastąpiła konsekwentna degradacja
                                                    właściwości plonów (zbiorów). Z tego powodu ciała ludzkie, przyjmując
                                                    zdegradowany pokarm i z powodu innych zachowań nie były tak odporne, jak
                                                    wcześniej i jako takie zostały przeniknięte przez agni, pitta i vata, i zostały
                                                    zaatakowane chorobami. W ten sposób istoty żywe stopniowo zmniejszały długość
                                                    swojego życia.

                                                    Tak opowiedziano początkowe powstanie nieporządku (nieładu).

                                                    W żyjących istotach brak przemocy jest najlepszym z czynników utrzymujących
                                                    życie, odwaga jestnajlepszym z czynników utrzymujących moc, nauka -
                                                    wzmacniających potencjał, kontrolowanie zmysłowych organów - sczęśliwość, wiedza
                                                    o rzeczywistości - rozkosz, a celibat jest najlepszą ze ścieżek.
                                                  • skoonk Re: Cały Naród czyta Ajurwedę 04.05.10, 08:18
                                                    censorship napisała:

                                                    > skoonk napisała:
                                                    >
                                                    > > poprzedni post
                                                    >
                                                    > Chodzi o żywność? Tym jesteśmy co jemy? Wytłumacz proszę!

                                                    błąd intelektualny to szkodliwe działanie zaburzonego umysłu. Zaburzenia
                                                    powstają po spłyceniu percepcji, które z kolei narasta proporcjonalnie do
                                                    rozleniwienia. Łańcuch przyczyn i skutków jest długi, jednym ze słabszych ogniw
                                                    jest jakość żywności, która bywa fałszowana przez chciwość pośredników, może na
                                                    przykład doprowadzić do monokultury kukurydzy, ryżu i soi GMO. Z takich roślin
                                                    produkuje się wszystko - mąkę, cukier, olej, białka, sery, mleko i paszę, a więc
                                                    mięso i wędliny. Smacznego nie życzę.
                                                    Przy tym systemy ostrzegania i kontroli zawodzą, podobnie jak w finansach i
                                                    innych zbrodniach "doskonałych".
                                                  • chlorofil1 Re: Cały Naród czyta Ajurwedę 04.05.10, 13:07
                                                    Ażurwiedza jest trochę out of date. Wychodzi z błędnego założenia, że kiedyś było lepiej i tylko powrót do tradycyjnych rozwiązań może przynieść szczęście.

                                                    Współczesne metody przewidywania przyszłości są zupełnie inne i mówią coś innego.
                                                  • napoj.chmielowy Re: Cały Naród prowadzi sledztwo. 03.05.10, 16:14
                                                    skoonk napisała:

                                                    > napoj.chmielowy napisał:
                                                    >
                                                    > > Taka jest wyzwalająca prawda: nie ma prawdy, która wyzwala!
                                                    >
                                                    > Jak to nie ? Przecież dezinformacja wyzwala bardzo skutecznie.

                                                    Czemu od razu dezinformacja? Ja pisałem tylko, ze przyczyny katastofy
                                                    smoleńskiej już stały się kwestią wiary. Wyniki śledztw nie będą na tę wiarę (a
                                                    raczej liczne wiary) miały najmniejszego wpływu.

                                                  • zbyleon Re: Cały Naród prowadzi sledztwo. 03.05.10, 16:45
                                                    Cytat Dlaczego nie ufa pan Rosjanom?

                                                    Proszę pana, ja doskonale pamiętam, jak w 1943 roku w Krakowie „Goniec
                                                    Codzienny” ogłosił, że w Katyniu znaleziono zbiorowe mogiły z polskimi
                                                    oficerami. Od samego początku bardzo się tą sprawą interesowałem. Ponieważ
                                                    Niemcy chcieli odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia, powołana została
                                                    właśnie międzynarodowa komisja do wyjaśnienia sprawy Katynia. Pluto na
                                                    nią, oburzano się strasznie. Ale ci specjaliści z różnych krajów
                                                    znakomicie się spisali. Ich werdykt był uczciwy. Sowieci powołali zaś
                                                    własną komisję, komisję Burdenki, której werdykt był całkowicie
                                                    sfałszowany. Pewien czas temu byłem w Katyniu i rozmawiałem z tamtejszym
                                                    starym chłopem. Początkowo nie chciał mówić, ale córka przekonała go, że
                                                    już go za to „nigdzie nie wywiozą”. Powiedział mi, jak funkcjonowała
                                                    komisja Burdenki, która powołała go na świadka. Oni mu nawet nie dali
                                                    przeczytać tego, co podpisał!

                                                    Mówi pan o Związku Sowieckim, a dziś mamy do czynienia z Rosją.

                                                    Ale w dzisiejszej Rosji ciążenie autorytarne jest niezwykle silne.
                                                    Przypominam, że tym krajem rządzi były agent KGB, członek klanu czekistów.
                                                    Jego ojciec był w NKWD, a dziadek był kucharzem Lenina. Dziś jego potomek
                                                    kieruje państwem o imperialnych ambicjach, państwem nieprzychylnym wobec
                                                    Polski. To wszystko chyba wręcz powinno skłaniać do ostrożności, do braku
                                                    zaufania do rosyjskich śledczych. Niestety, nasz rząd całkowicie ignoruje
                                                    ten kontekst i rozpływa się nad rzekomo wspaniałą postawą Rosjan.

                                                    reszta :

                                                    www.rp.pl/artykul/9133,469805_Nie_mamy_powodow__by_ufac_Rosjanom_.html
                                                  • napoj.chmielowy Re: Cały Naród prowadzi sledztwo. 03.05.10, 18:51
                                                    Ten Pan, którego Zbyleonie zacytowałeś prowadzi śledztwo (jak i cały Naród). Rosjanie są różni (a Stalin był Gruzinem) co strasznie to śledztwo utrudnia. Poniże zdjęcie (w dwóch wersjach) pokazuje jak trudnym może być to śledztwo.

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/91/Voroshilov%2C_Molotov%2C_Stalin%2C_with_Nikolai_Yezhov.jpg

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/bd/The_Commissar_Vanishes_2.jpg

                                                    Ja swoje śledztwo zakończyłem. Winny tej tragedi jestem ja, Sid Vicious was innocent.
                                                  • kolejar Re: Oficjalna czy prywatna? 04.05.10, 14:51
                                                    madeingermany w swoich wypowiedziach na ten temat ma 100% racji.
                                                    A ja dodam od siebie - dlaczego dopuszcza się (także wcześniej z premierem
                                                    Tuskiem, a jeszcze wcześniej z prezydentem Kwaśniewskim) lądowania samolotu
                                                    rządowego w takich miejscach??? Przecież to nawet lotnisko nie było, a jakiś
                                                    bardzo nędzny pas militarny gdzieś w lesie!
                                            • kolejar Re: Lech Kaczyński, requiem. 04.05.10, 14:46
                                              No to po tygodniu - Zbyleon mi nakazał milczeć i przez tydzień sobie przemyśleć.
                                              To już przemyślałem: Rafał Ziemkiewicz był kiedyś jednym z najlepszych polskich
                                              autorów sf, a teraz zmarnował swój talent wypisując pierdoły niby-poważne
                                              politycznie. A to tylko political-fiction... Zmienił branżę? Ok., ale trzeba
                                              jasno traktować jego teksty - literatura piękna, a więc obowiązuje licencia
                                              poetica oczywiście. Ale to nie jest wtedy debata publicystyczna.
                                              • skoonk Re: R.Z.Kolejar 04.05.10, 16:37
                                                kolejar napisał:
                                                Rafał Ziemkiewicz był kiedyś jednym z najlepszych polskich
                                                > autorów sf, a teraz zmarnował swój talent wypisując pierdoły niby-poważne
                                                > politycznie.

                                                Jesteście do siebie podobni - zabawy kolejką w dzieciństwie, klub miłośników
                                                s-f, twórczość literacka, publicystyka społeczno-polityczna na forum
                                                www.tvp.pl/publicystyka/polityka/antysalon-ziemkiewicza
                                              • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 04.05.10, 16:46
                                                kolejar napisał:

                                                > Ale to nie jest wtedy debata publicystyczna.
                                                Moim zdaniem jest.
                                                Warto czytać, warto czytać komentarze czytelników artykułów.
                                                Oto przykład pierwszy z brzegu:
                                                Cytat
                                                juras napisał:
                                                04 maja 2010 at 16:00
                                                Daje sobie wyrwac wszystkie paznokcie za teze :
                                                Gdyby ktores z naszych funkcjonariuszy sluzb , pelniacych funkcje
                                                redaktorow TVN czy GW “poszlo w tlum” z mikrofonem , to z
                                                relacji nie udalo by sie zmontowac poltoragodzinnego materialu –
                                                moze z 5 minut.

                                                blog.rp.pl/wildstein/2010/05/03/solidarnosc-walczaca/

                                                Czyż nie piękne wyjaśnienie dlaczego GW i TVN atakują program
                                                Solidarni 2010?
          • madeingermany Re: Lech Kaczyński, requiem. 20.04.10, 17:42
            zbyleon napisał:


            > Oczywiście masz na to dowodów od groma,
            > wystarczy sięgnąć do artykułów w GW czy Polityce.
            > Na szczęście jesteś młody i czas da Ci szansę na rewizję
            > aktualnych poglądów.
            rozumiem - Rymkiewicz, Krasnodębski, Ziemkiewicz, Semka
            a może ten piewca prezydentury
            małego rycerza?

            >
    • poloeschatolo nie wiem co o tym sądzić 20.04.10, 20:23
      1. Z jakiego powodu już kilkadziesiąt minut po katastrofie strona rosyjska zaczęła przedstawiać bardzo daleko idące tezy, dotyczące przebiegu wypadku, które następnie nie znalazły potwierdzenia (m.in. teza o pięciokrotnej próbie podejścia do lądowania)?

      2. Czy z punktu widzenia meteorologii wytłumaczalna jest sytuacja, w której mgła pojawia się nie rano, ale później, przy generalnie nie zmienionych warunkach? Mgły zwykle zalegają rano (czyli np. w porze lądowania jaka z dziennikarzami), a następnie ulegają rozproszeniu. Sytuacja odwrotna wydaje się niezwykła.

      3. Czy nad lotniskiem zalegała mgła czy też mieliśmy tylko do czynienia z niską podstawą chmur?

      4. Jaki był cel czterokrotnego okrążenia lotniska przez polskiego pilota? Tu istnieją bardzo rozbieżne wersje, włącznie z tym, że samolot zrzucał paliwo.

      5. Czy wiemy coś o działaniu systemów pomiaru wysokości w tupolewie?

      6. Jak wygląda elektroniczna mapa lotniska w Smoleńsku, zawarta w systemie TAWS?

      7. Jak wyglądała kwestia dostępu przedstawicieli RP do miejsca katastrofy? Jak szybko Polacy mogli włączyć się w prace nad zabezpieczeniem szczątków maszyny?

      8. Jak ścisła była kontrola strony polskiej nad tym, co robiła strona rosyjska na miejscu?

      9. Dlaczego polski rząd nie zaproponował powołania międzynarodowej komisji ds. zbadania katastrofy?

      10. Jakie jest wyjaśnienie kwestii dwóch „dodatkowych” ciał, znalezionych ma miejscu katastrofy (pisała o tym „Rzeczpospolita”wink?

      11. Czy to prawda, że po wizytach Tuska i Putina została zdemontowana dodatkowa aparatura naprowadzająca? Jeśli tak, to dlaczego i czy mogłaby ona pomóc pilotowi prezydenckiego samolotu w lądowaniu?

      12. Dlaczego strona polska nie postawiła żądania, aby wszystkie odnalezione ciała zostały natychmiast przetransportowane do Polski, gdzie równie dobrze można by – przy współudziale rosyjskich śledczych – dokonać ich identyfikacji?

      13. W jakim zakresie przedstawiciele Polski mogli mieć kontrolę nad tym, jak przebiegało poszukiwanie ciał oraz nad tym, jaki był los tych już odnalezionych?

      14. Dlaczego nie było ani jednej sekcji zwłok?

      15. Andrzej Seremet stwierdził, że piloci mieli świadomość, iż samolot się rozbije, jakieś trzy do pięciu sekund przed katastrofą. Najnowsze informacje (dziś znów dementowane) mówią o tym, że „szum” z kabiny pasażerskiej narastał na nagraniu z czarnej skrzynki kilkadziesiąt sekund przed katastrofą, co może świadczyć o tym, że pasażerowie już wówczas mieli świadomość, iż coś przebiega nie tak. Co mogło spowodować taką reakcję kilkadziesiąt sekund przed rozbiciem się maszyny?

      16. Jak wytłumaczyć niespójne i rozbieżne wypowiedzi rosyjskiego kontrolera lotów ze Smoleńska na temat przebiegu lądowania?

      17. W jakim stopniu od komunikacji z wieżą zależał przebieg lądowania?

      18. Jakie są wnioski z analizy wspomnianego wyżej filmu (prokuratura miała go badać, rezultatów nie znamy do dziś).

      19. Jak ścisłą kontrolę strona polska sprawowała nad czarnymi skrzynkami? Czy hipotetycznie strona rosyjska mogła dokonywać w nich manipulacji? Dlaczego skrzynki trafiły do Moskwy, a nie do Warszawy?

      20. Jaki wpływ na przebieg śledztwa mogło mieć to, że na czele komisji stanął Władimir Putin? Czy to nie paraliżowało np. zgłaszania uwag przez stronę polską i czy nie oznaczało to upolitycznienia komisji? Czy to normalne, że na czele komisji ds. zbadania wypadku lotniczego staje premier państwa?

      21. Jak wyglądały procedury kontroli rządowych samolotów po wizytach remontowych w Rosji? Czy strona polska brała pod uwagę możliwość ingerencji w jakiekolwiek układy i instalacje samolotu przez Rosjan? (Te wątpliwości były w przeszłości podnoszone wiele razy, ale po katastrofie jakoś zamilkły.)

      22. Czy polscy śledczy przeprowadzili wizję lokalną na miejscu? Czy mieli możliwość przesłuchania okolicznej ludności np. w celu zorientowania się, czy w pobliżu lotniska w czasie lądowania tupolewa działo się cokolwiek podejrzanego (parkował jakiś budzący podejrzenia pojazd, widać było jakąś niezwykłą aktywność itp.)?

      23. Czy została podjęta próba dotarcia do autora wspomnianego filmiku, umieszczonego w Internecie?
      • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 21.04.10, 14:52
        censorship napisała:

        > Przeczytałam dla przypomnienia
        > artykuł
        > o Lechu Kaczyńskim
        . Radze to zrobić każdemu zanim będzie
        dyskutował na
        > jego temat.
        Znam , czytałem także wspomnienie Frasyniuka o Kaczyńskim
        umieszczone w GW.
        Dość dziwne było umieszczenie go tego samego dnia w wydaniu głownym
        i dodatku lokalnym.
        Dzięki za tę uwagę , może przyda się moim interlokutorom.
      • censorship Re: Lech Kaczyński, requiem. 05.05.10, 11:18
        hurysa1 napisała:

        > De mortuis nihil nisi bene. To tradycyjna zasada cywilizacji europejskiej. Jaki
        > e
        > jest jej uzasadnienie? Mi wydaje się bezzasadana. MOże ktoś coś wie o autorze
        > tej maksymy?

        Miałam na łacinie smile

        Prawidłowo powinno to być tak sformułowane De mortuis nil nisi bonum. Jeżeli używasz "bene" to musisz to sformułować tak de mortuis aut bene aut nihil. Autorstwo jest przypisywane przez Diogenesa Leartiosa Chilonowi, a przez Plutarcha Solonowi.


        • napoj.chmielowy Re: Lech Kaczyński, requiem. 05.05.10, 13:55
          censorship napisała:

          >
          > Miałam na łacinie smile
          >
          > Prawidłowo powinno to być tak sformułowane De mortuis nil nisi bonum. Je
          > żeli używasz "bene" to musisz to sformułować tak de mortuis aut bene aut nih
          > il
          . Autorstwo jest przypisywane przez Diogenesa Leartiosa Chilonowi, a przez Plutarcha Solonowi.
          >
          >

          W jakim kontekscie to zostało po raz pierwszy użyte? Strasznie kołtuńska zasada,
          dlaczego niby śmierć miałby zwalniać z mówienia tego co się o denacie naprawdę
          sądzi?
            • skoonk Re: Lech Kaczyński, requiem. 05.05.10, 16:54
              censorship napisała:


              > > W jakim kontekscie to zostało po raz pierwszy użyte? Strasznie kołtuńska
              > zasada
              > Tutaj

              Znam z dziesięć podobnych, kołtuńskich i niespełnionych europejskich zasad:
              1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
              2. Nie będziesz brał imienia Boga twego nadaremno.
              3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
              4. Czcij ojca swego i matkę swoją.
              5. Nie zabijaj.
              6. Nie cudzołóż.
              7. Nie kradnij.
              8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
              9. Nie pożądaj żony bliźniego swego.
              10. Ani żadnej rzeczy, która jego (bliźniego) jest.

              pl.wikipedia.org/wiki/Dekalog
              • map4 Re: Lech Kaczyński, requiem. 06.05.10, 10:20
                skoonk napisała:

                > Znam z dziesięć podobnych, kołtuńskich i niespełnionych europejskich zasad:

                śmiem zauważyć, że te dziesięć zasad podałaś w wersji sfałszowanej.
                Radzę odnaleźć w biblii tych dziesięć zasad w oryginalnym brzmieniu. Kler
                kościoła rzymskokatolickiego wyciął oryginalne czwarte przykazanie, bo w wersji
                "made by god" zabraniało ono budowania pompatycznych twierdz oklejonych bohomazami.
                • skoonk Re: Lech Kaczyński, requiem. 06.05.10, 13:43
                  napoj.chmielowy napisał:

                  > Źle zacytowałaś to nie Cenzurka napisała tylko ja.

                  przepraszam, ale bez różnicy, podobnie jak forma dekalogu.
                  Islamskie Aje nie są lepsze. Może Huryska nam wyjaśni dlaczego złodziejowi
                  należy uciąć rękę? Albo dlaczego czci się grobowiec Proroka, który przeklinał
                  żydów za wznoszenie grobów?

                  A poza tym napisałaś bzdurę,
                  > tak jak każde z 10 przykazań można uzasadnić logicznie to zasada "o zmarłych
                  > albo wcale albo dobrze" żadnego uzasadnienia nie ma.

                  Logika jest funkcją wiedzy. Niekiedy logika jest formą dekadencji, uniemożliwia
                  poznanie religijne. Inna logika z kolei umozliwia dążenie do transcendencji
                  opisując nienazywalne.
                  Na świecie używa się wielu metod kontaktu z równoległymi światami, między innymi
                  poprzez kult zmarłych leczy się choroby dziedziczne.
                  Dziwne, ale skuteczne.
                  Stara grecka zasada milczenia o wadach nie jest odosobniona w kulturach, a
                  ponadto w tekście źródłowym wymieniona jest obok wielu podobnych
                  niedorzeczności. Jednak nie należy się tym przejmować, podobnie jak
                  wegetarianizmem, jeśli nie widzisz w tym logiki. Stosowanie zasad "na wiarę" nic
                  nie daje, nawet może szkodzić, gdy przez niewiedzę równolegle robisz rzeczy gorsze.
    • najglupszy-nick Re: Lech Kaczyński, requiem. 07.05.10, 13:39
      Cytat
      Dziś spadkobiercy tamtej Połaniecczyzny zdobyć chcą – nijako jednym ruchem, za sprawą jednej decyzji – dwa ośrodki władzy: władzę symboliczną i władzę realną. Wawel dla zmarłego prezydenta i Pałac Prezydencki w Warszawie dla jego brata. To pierwsze już się dokonało, to drugie jest wielce prawdopodobne. Jest to zaiste decyzja w wielkim stylu, godna tego, co Nietzsche nazywał "wielką polityką". Czy jednak proces, który decyzja ta uruchomiła, jest dla Polski dobry? Wydaje się prawdopodobne, że skończy się on powstaniem stanu swoistej upiornej dwuwładzy: rządy sprawował będzie prezydent i trup jego brata w roli nieśmiertelnego body politic. Wszyscy pozostali Polacy cofnięci zostaną do stanu rodzinnego i prywatnego: nie będą mogli sprzeciwić się władzy państwowej, nie sprzeciwiając się władzy rodzinnych cieni – nie będą mogli polemizować z Pałacem Prezydenckim, nie bezczeszcząc kapliczki narodowych świętości na Wawelu. W ten sposób to, co rodzinne i prywatne zablokuje swobodny rozwoju sfery politycznej, a polityka – swobodny rozwój sfery prywatnej. Jest to zatem przykład wielkiej politycznej decyzji, która zamyka drogę do polityczności, która hamuje rozwój narodu politycznego. Autorzy tego wydarzenia świadomie powołują do życia hybrydalny, prywatno-publiczny mit polityczny – są zręcznymi praktykami stosowanej teologii politycznej. Agata Bielik na stronie internetowej "Krytyki Politycznej" niesłusznie odsyła ich na kozetkę psychoanalityka i przypisuje im kult śmierci. Nie mają oni kłopotów z podświadomością – co więcej radzą z nią sobie lepiej niż inni. Jej siłę umieją przekuć w czyn – w związku z tym ich polityka nie jest polityką śmierci, tylko polityką życia i siły. Im z pewnością nie można odmówić dojrzałości: jednak ich czyn pogrąża w niedojrzałości życie publiczne w Polsce.

      Całość:
      www.lewica.pl/?id=21587
      • zbyleon Re: Lech Kaczyński, requiem. 07.05.10, 16:38
        najglupszy-nick napisał:

        > Całość:
        > www.lewica.pl/?id=21587

        i dalej:
        Cytat
        To intrygująca wizja, ale naiwność ich wiary, że filozoficzna
        reinterpretacja wpłynąć może na bieg wydarzeń w nowoczesnym masowym
        społeczeństwie sterowanym przez media, porównywalna jest zaiste
        (przy zachowaniu wszelkich proporcji) z naiwnością Heideggera
        wygłaszającego słynna mowę rektorską
        .

        a może z:
        Cytat
        Problem Dionizjosa jest stary jak świat. Nowy jest problem jego
        intelektualnych popleczników. Europa kontynentalna tak jak wydała na
        świat dwa wielkie tyrańskie systemy w dwudziestym wieku, komunizm i
        faszyzm, zrodziła również nowy typ społeczny, dla którego
        potrzebujemy nowej nazwy: filotyrański intelektualista. Kilku
        wybitnych myślicieli tego okresu, których dzieła do dzisiaj
        zachowały dla nas znaczenie, ośmieliło się jawnie służyć nowoczesnym
        Dionizjosom słowem i czynem, a ich przypadki są osławione: Martin
        Heidegger i Carl Schmitt w nazistowskich Niemczech, György Lukács na
        Węgrzech i może jeszcze kilku innych. Po obu stronach żelaznej
        kurtyny całe ich rzesze dołączały do partii faszystowskich lub
        komunistycznych – czy to ze względu na powinowactwa z wyboru, czy to
        ambicje zawodowe, nie ponosili przy tym większego ryzyka; kilku
        przez pewien czas bawiło się w wojnę w dżunglach i na pustyniach
        trzeciego świata. Zaskakująca ich liczba pielgrzymowała do nowych
        Syrakuz wznoszonych w Moskwie, Berlinie, Hanoi i Hawanie. Byli tam
        politycznymi voyeurami, którzy z powrotnym biletem w ręku odbywali
        starannie wyreżyserowane podróże po włościach tyranów, podziwiając
        kołchozy, fabryki traktorów, plantacje trzciny, szkoły, ale dziwnym
        trafem nigdy nie odwiedzili więzień.

        patrz:
        portalwiedzy.onet.pl/17370,107,2,1,1,biblioteka.html
        wniosek ma być prosty wraca kaczyzm
    • censorship Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 12.05.10, 11:54
      Ciekawy artykuł:
      wyborcza.pl/1,75515,7867940,Wiatr_wial_mu_w_oczy__Polityka_zagraniczna_prezydenta.html?as=1&startsz=x Cytat
      Jego błędem było zbyt silne utożsamienie się z bushowską wizją świata i z bushowską ekipą. Ironiczne komentarze mówiły, że jest ostatnim zwolennikiem George'a Busha. Spodziewana przez wszystkich decyzja Obamy o rezygnacji z budowy stałej bazy antyrakiet była mimo wszystko dla niego ciężkim ciosem. Jego urzędnicy o fiasko tej koncepcji obwiniali rząd Donalda Tuska, który nie dość szybko prowadził negocjacje z ekipą Busha, a potem jego zdaniem zwlekał z ratyfikacją porozumienia.
          • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 13.05.10, 17:16
            censorship napisała:

            > Zielony.
            > Ja pamięć mam, a ten artkuł w GW jest z nią w zgodzie.

            Te, Czerwona, a to pamiętasz?
            Zdania o "niewoli z ojczystym sztandarem, z własnym językiem i rodzimym rządem"
            cenzor już nie zdzierżył i możemy je przeczytać dopiero dziś.

            Więcej... wyborcza.pl/1,76842,2707766.html?as=3#ixzz0np4TXWG1
            • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 13.05.10, 21:23
              skoonk napisała:

              > Te, Czerwona, a to pamiętasz?
              > Zdania o "niewoli z ojczystym sztandarem, z własnym językiem i rodzimym rządem"
              > cenzor już nie zdzierżył i możemy je przeczytać dopiero dziś.
              >
              > Więcej... wyborcza.pl/1,76842,2707766.html?as=3#ixzz0np4TXWG1

              Po pierwsze jestem bezbarwna, a po drugie Konwicki nigdy nie był moim ulubionym pisarzem. Nie bardzo pamiętam, ale Skoonko nie odwracaj kota ogonem. Uważasz, że Prezydent Lech Kaczyński prowadził dobrą dla Polski i Polaków politykę zagraniczną? Ja tak nie uważam, a do Ciebie mam prośbę: odpowiedz krótko i na moje pytanie.
              • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 14.05.10, 14:29
                censorship napisała:

                > Po pierwsze jestem bezbarwna, a po drugie Konwicki nigdy nie był moim ulubionym
                > pisarzem. Nie bardzo pamiętam, ale Skoonko nie odwracaj kota ogonem. Uważas
                > z, że Prezydent Lech Kaczyński prowadził dobrą dla Polski i Polaków politykę za
                > graniczną?
                Ja tak nie uważam, a do Ciebie mam prośbę: odpowiedz krótko i na
                > moje pytanie.

                dla jednych tak, dla innych nie, a zdaniem jeszcze innych - aż za dobrą.
                      • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 15.05.10, 18:49
                        censorship napisała:

                        > skoonk napisała:
                        >
                        > > Artykuł wron.iego uważam za niegodziwy.
                        >
                        > On nie kłamie. Polityka zagraniczna tragicznie zmarłego Pana Prezydenta Lecha
                        > Kaczyńskiego tak wyglądała. Na czym polega niegodziwość tego artykułu?

                        Syn WRONy łże jak tchórzliwy kojot.
                        Z punktu widzenia squnków było inaczej.
                        Istnieją dwa światy. Jeden z nich nie przebiera w środkach.
                        Drugi żebrze o miskę ryżu. Hieny wyprowadzają z banków kasę na mafijne dile,
                        prawnicy fałszują audyty, zacierają ślady, fałszują ekspertyzy, a ja spłacam ich
                        długi. Na wyprowadzonej kasie uwłaszcza się mafia, a nie pracownik. To jest
                        polityka (również zagraniczna).
                        • zbyleon Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 15.05.10, 22:17
                          Jak ma wyglądać nasza polityka zagraniczna?
                          Cytat
                          Jeśli uważnie przyjrzeć się skutkom wprowadzenia euro widać, dlaczego
                          Schäuble poczuł się dość pewnie, by zająć tak odważne stanowisko. Unia
                          walutowa oznacza m.in., że wszyscy jej członkowie funkcjonują na jednym
                          rynku i muszą konkurować ze wszystkimi w prawie każdej dziedzinie. Dzięki
                          temu Słowacy dostają kredyty hipoteczne na taki sam procent jak Duńczycy,
                          ale inny efekt jest taki, że megawydajni pracownicy niemieccy konkurują z
                          meganiewydajnymi pracownikami greckimi. W ciągu ostatniej dekady koszty
                          pracy w Niemczech prawie się nie zmieniły, natomiast w większości innych
                          krajów UE znacząco wzrosły: w Austrii o 13 proc., w całej strefie euro o
                          21 proc., we Francji o 22 proc., w Belgii o 23 proc., w Holandii o 24
                          proc., w Irlandii o 28 proc., w Finlandii o 31 proc., we Włoszech o 32
                          proc., w Hiszpanii o 33 proc. i w Grecji o 35 proc. Od momentu
                          wprowadzenia euro wszyscy partnerzy Niemiec z unii walutowej tracą na
                          konkurencyjności w stosunku do tego kraju, a konkurencyjność Niemiec w
                          stosunku do największych maruderów wzrosła w ciągu minionej dekady o jedną
                          czwartą. Stąd wniosek, że skoro euro dewastuje unijną – w największym
                          stopniu śródziemnomorską – bazę ekonomiczną, Niemcy podstępem osiągają
                          to, czego nie zdołały osiągnąć przez tysiąc lat wewnątrzeuropejskich walk.
                          W największym skrócie wygląda to tak: państwa europejskie pożyczają
                          pieniądze (głównie od Niemiec) na zakup importowanych towarów (głównie z
                          Niemiec), ponieważ ich pracownicy nie są w stanie konkurować cenowo
                          (głównie z powodu Niemiec)
                          . Dotyczy to również państw, które jeszcze
                          nie wstąpiły do strefy euro.

                          więcej :
                          www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/Europa/unia-po-niemiecku,56247,1
                          • zbyleon Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 16.05.10, 00:02
                            i jeszcze:
                            Cytat
                            Przecież Niemcy w ogóle nie chcieli euro. Zamierzali zachować markę. To
                            Francuzi wymusili na nich przyjęcie wspólnej waluty. Myśleli, że ich w ten
                            sposób okiełznają...

                            – To prawda, Francuzi sami prosili się o to nieszczęście. Chcieli euro, co
                            stanowiło absurdalny błąd strategiczny wynikający z neurotycznego lęku
                            przed Niemcami. Tyle że rezultat był taki, że jeszcze powiększono
                            niemiecką potęgę.
                            To co Niemcy robią, a czego nie chcą dostrzegać, to egoistyczne
                            posługiwanie się euro. Istotą gospodarczej rzeczywistości ostatniej dekady
                            w Europie jest niemiecka polityka restrukturyzacji, która umożliwiała im
                            przejmowanie całych kawałków rynku francuskiego, włoskiego itd. Do presji
                            ze strony Chin, Indii i innych krajów rozwijających się dochodziła
                            egoistyczna strategia gospodarcza Niemiec, którzy są największą potęgą
                            przemysłową w Europie. Tradycyjna metoda krajów europejskich o słabszym
                            przemyśle polegała na tym, że gdy konkurencja niemiecka na rynku
                            europejskim stawała się nie do zniesienia, dewaluowało się walutę,
                            uzyskując dzięki temu obniżenie kosztów, i w ten sposób powracało się do
                            gry. Dziś wszystkie państwa funkcjonują w oparciu o euro, a to
                            uniemożliwia krajom w tarapatach spłacanie długu dodrukowanymi
                            pieniędzmi.

                            Czy można mieć pretensje do Niemiec, że radzą sobie lepiej od innych?

                            – Gdyby radziły sobie samodzielnie, proszę bardzo. Problem polega
                            na tym, że Niemcy korzystają na wspólnej walucie. Gdyby nie było euro,
                            niemiecka gospodarka zostałaby zdławiona przez brak popytu, bo eksport do
                            krajów europejskich by się załamał. A na dodatek Niemcy nie chcą zauważyć,
                            że inni przeżywają z tego powodu trudności. Mamy zatem do czynienia z
                            jakimś ślepym egoizmem, z narcyzmem. Krótko mówiąc: problem niemiecki
                            powrócił do Europy. Tym razem na polu gospodarki. Nie można po prostu
                            wykorzystywać Europy do własnych celów, nie biorąc na siebie żadnej
                            odpowiedzialności. Państwo niemieckie zawsze chciało uchodzić za bardzo
                            proeuropejskie. Dziś należy postawić pytanie o stosunek Niemiec do Europy.
                            W „Zmierzchu imperium” przewidziałem, że Niemcy są zdolne uniezależnić się
                            od Ameryki. Tyle że nie dostrzegłem, że to tylko początek, że potem będą
                            zdolne powiedzieć Europie: żegnaj! Brałem to za europeizację, a w
                            rzeczywistości chodzi o renacjonalizację polityki niemieckiej
                            .

                            patrz:
                            www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/Europa/unia-po-niemiecku,56247,1
                            A nasza rola ma sprowadzać się do przyjmowania poklepywań i zaszczytów
                            takich jak order Karola Wielkiego?
                            • zbyleon Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 16.05.10, 01:02
                              A Rosja?
                              Cytat
                              Medialna kampania „pojednania z narodem rosyjskim” to festiwal absurdu. W
                              pewnym sensie jednak jest ona pożyteczna. W ciągu kilku tygodni zdołano
                              skumulować i wyeksponować w niej intelektualne słabości polskich elit
                              opiniotwórczych i politycznych, które czynią nas bezbronnymi w
                              międzynarodowej grze – na czele z wykpiwanym już przez Wańkowicza
                              polskim „chciejstwem”.

                              Absurdalne jest już samo mówienie w kontekście politycznej odwilży o
                              pojednaniu narodów. Sugeruje to, że problemem dotychczasowych relacji
                              Polski i Rosji była wrogość między narodami. Jest to teza z gruntu
                              fałszywa. Tradycja polskich gestów sympatii wobec „przyjaciół Moskali”
                              jest niemal równie długa, jak tradycja narodowowyzwoleńczych zrywów
                              przeciwko rosyjskiej władzy. Określanie naszych powstań jako „walki z
                              caratem”, a nie „walki z Rosją” nie było wymysłem peerelu, nie nazywaliśmy
                              nigdy zbrodni komunistycznych, także Katynia, zbrodniami „rosyjskimi”,
                              ale „sowieckimi”. Opozycja wobec komunizmu i sowieckiej okupacji nie
                              przekładała się nigdy na odrzucanie rosyjskiej kultury – przeciwnie, na
                              przykład określany (wbrew własnej woli) mianem „barda »Solidarności«”
                              Jacek Kaczmarski nigdy nie ukrywał swego artystycznego długu zaciągniętego
                              u Wysockiego, wcześniej ogromną popularnością cieszył się w naszym kraju
                              Okudżawa (albo, sięgnę po przykład ze swojej skromnej działki, bracia
                              Strugaccy czy Kir Bułyczow). Także ze strony niezależnych środowisk
                              rosyjskich mieliśmy zawsze wiele dowodów sympatii dla Polski. O masowych i
                              raczej pozbawionych szczególnych spięć kontaktach prostych Polaków i
                              Rosjan na gruncie ekonomicznym w ostatnich 20 latach aż się nie chce
                              wspominać.

                              Mówiąc krótko, w naszej tradycji niepodległościowej zawsze mocno była
                              zaznaczona świadomość, że walczymy nie z narodem rosyjskim, ale z
                              satrapią, która gnębi własnych poddanych nie mniej niż ludy podbite. Jeśli
                              przekładało się to na negatywny stereotyp Rosjanina, to tylko jako
                              biernego niewolnika, który służy podłej władzy, zamiast też się buntować.
                              ...........
                              To, co nasi naiwni biorą dziś za spontaniczne „pojednanie”, jest w dużym
                              stopniu skutkiem wyciszenia propagandowych napaści na nasz kraj i
                              zastąpienia ich przekazem diametralnie odmiennym. Odruch współczucia,
                              życzliwości po katastrofie, który tak nas ucieszył, był bez wątpienia
                              spontaniczny, ale w kraju takim jak Rosja być może nie przybrałby masowych
                              rozmiarów, gdyby prezydent i premier, demonstracyjnym zapaleniem
                              cerkiewnych świec i bezprecedensowym orędziem kondolencyjnym w państwowej
                              telewizji, nie dali jasnego sygnału, że okazywanie Polakom życzliwości nie
                              będzie już źle widziane.

                              Bez wątpienia mamy do czynienia ze zmianą sposobu informowania Rosjan o
                              Polsce przez ich rządowe media. Katyń to już nie „antyrosyjska podłość”,
                              ale oczywista wina Stalina (zmiana nie obejmuje jednak stanowiska Rosji w
                              Strasburgu, tam, gdzie uznanie winy przełożyć się może na konkretne skutki
                              finansowe), Polacy nie są już zapiekłymi nienawistnikami knującymi
                              obsesyjnie, gdzie i jak by tu jeszcze zrobić braciom Słowianom wbrew,
                              tylko przyjaciółmi. Zapewne to wyciszenie antypolskiej propagandy
                              przekłada się na wzrost sympatii Rosjan do Polaków, i, prawem reakcji, na
                              większą, a w każdym razie chętniej okazywaną, życzliwość Polaków względem
                              Rosjan.
                              ..........
                              By użyć przenośni, jakiej do niedawna używali ludzie PO w kuluarowych
                              rozmowach o prezydencie, Polska była dla Kremla tą małpą w klatce, która
                              dla skuteczności jej polityki ma wrzeszczeć, rzucać się i straszyć publikę
                              (czyli, w tym wypadku, stolice europejskie), więc ilekroć małpa się
                              uspokaja, trzeba kopnąć w klatkę, żeby znowu zaczęła swoje. Ponieważ
                              polska wrażliwość na symbole historyczne jest na świecie doskonale znana,
                              a polska martyrologia na wschodzie pełna zapalnych skojarzeń, rozgrywanie
                              Polski w ten sposób szło bez trudu. Warszawa za każdym razem okazywała się
                              bezradna.

                              Dlaczego Kreml przestał tę grę uprawiać? Tylko – przepraszam, ale nie
                              można tego ująć inaczej – skończony polityczny idiota może wierzyć, że to
                              duchowy wstrząs, jakim była smoleńska katastrofa odmienił serca przywódców
                              rosyjskich. Pomijając już, że w polityce, zwłaszcza międzynarodowej „niet
                              sientimientow”, to przecież zmiana ta zaczęła się na długo przed tragedią,
                              a na kilka tygodni przed nią została przypieczętowana faktami, których po
                              prostu nie można nie zauważać.

                              W istocie Kreml zaczął traktować nas przyjaźnie z tej samej przyczyny, dla
                              której wcześniej traktował nas wrogo: bo tak jest w interesie Rosji.
                              Rosyjska polityka zagraniczna zawsze prowadzona jest w interesie Rosji. I
                              prowadzona jest w sposób godny najwyższego uznania, z żelazną
                              konsekwencją.

                              Moskwa zawsze stara się osiągnąć, jak najwięcej w danej chwili osiągnąć
                              można.
                              ..........
                              Z licznych przesłanek, które tę sytuację zmieniły, wymienić trzeba
                              rewolucję w energetyce, jaką przyniosła nowa amerykańska technologia
                              wydobywania gazu z łupków bitumicznych. USA w krótkim czasie z importera
                              gazu staną się jego eksporterem, złoża łupkowe znajdują się także w
                              Polsce. Najskuteczniejsza dotąd broń Kremla przestaje więc działać.
                              Nakłada się na to wyraźna gotowość wycofania USA z Europy, i wyraźny
                              odpływ zapędów integracyjnych w samej Europie. W Waszyngtonie po raz
                              pierwszy rządzi polityk, który nie ma europejskich korzeni, nie uważa
                              Rosji za światowego rywala, potrzebuje natomiast jej wsparcia w grze o
                              Azję i walce o okiełznanie islamu. Oferowaną za nie zapłatą jest
                              niedwuznacznie okazywana gotowość „wpuszczenia” Rosji do Zachodu. Tyle co
                              do USA.

                              Co do Europy – dotychczasowa gra Moskwy na rozkruszanie „spójności” Unii
                              jest już niepotrzebna, bo ta spójność przestała istnieć. Nie ma już
                              potrzeby irytowania polskiej małpy, by jej wrzask przekonywał Berlin i
                              Paryż, że rozszerzanie Unii na wschód było złym pomysłem, bo Berlin i
                              Paryż są już wystarczająco efektami rozszerzenia rozczarowane.

                              Czy Putin ściskajacy Tuska w Smoleńsku to przejaw współczucia czy
                              też klasyczny nelson kończący walkę?
                              Czy nasza polityka zagraniczna to uległość a może słuzalczośc wobec
                              sąsiadów,której autorem jest ekipa Tuska , czy też ...?
                                • zbyleon Re: do mnie bardziej przemawiają 16.05.10, 12:33
                                  censorship napisała:

                                  > poloeschatolo napisała:
                                  >
                                  > Coś co do mnie też bardziej przemawia. O wiele bardziej niż
                                  atyniemieckie cytat
                                  > y
                                  > Zbyleona (one niczego nie wyjaśniają, a bardzo dużo imputują).

                                  Niczego nie wyjaśnia tekst :
                                  Gdyby nie było euro,
                                  niemiecka gospodarka zostałaby zdławiona przez brak popytu,
                                  bo eksport do krajów europejskich by się załamał.

                                  Nie widzisz tego,że Grecy mając drachmę mogliby odpowiednio
                                  regulować ceny niemieckich produktów na swoim rynku?
                                    • napoj.chmielowy Re: do mnie bardziej przemawiają 16.05.10, 17:50
                                      Zbyleonie
                                      Tu nie chodzi o Niemców (ciekawe jak etnicznie układa się akcjonariat w
                                      niemieckich koncernach). Sytuacja w Grecji jest porażką euro w starciu z
                                      dolarem. Euro od początku było wymierzone w dolara. Ten kto produkuje pieniądz
                                      rezerwowy produkuje złoto z niczego. Manipulując tym pieniądzem może
                                      przepompowywać wartość z Twojej kieszeni do swojej poprzez naciśnięcie klawisza
                                      "enter". Rozdrobnione europejskie waluty nie były dla dolara konkurentem. Euro
                                      jest. Irak został zaatakowany przez USA gdy zaczął rozliczać naftowe transakcje
                                      w euro (po zdobyciu Bagdadu natychmiast powrócił dolar). Nie ma w tej chwili
                                      żadnego konsensusu czym jest pieniądz. Trwa bardzo brutalna wojna. Ja w tej
                                      wojnie kibicuję euro, mieszkam w Europie i do USA się nie wybieram. Amerykanie
                                      już zbyt długo wampirowali przy pomocy banknotów z twarzami swoich prezydentów.
                                      Tej wojny nikt nie wygra, ale być może dojdzie w końcu do ustaleń czym ten
                                      miernik wartości wymiennej jest - bo w tej chwili jest to żeton w kasynie gry,
                                      którym stała się globalna gospodarka. Europa ma problem teraz, za dwa, trzy
                                      miesiące coś tąpnie w USA. Potem znowu w Europie. Kilka lat takich oscylacji
                                      zwanych kryzysam i dojdzie w końcu do skonkretyzowania czym jest pieniądz.
                                      Podejrzewam, że powróci stary pomysł waluty rezerwowej dostępnej dla banków
                                      centralnych i nieobecnej na rynku. Rubel Transferowy zatriumfuje.
                                      • zbyleon Re: do mnie bardziej przemawiają 18.05.10, 15:18
                                        napoj.chmielowy napisał:

                                        > Zbyleonie
                                        > Tu nie chodzi o Niemców (ciekawe jak etnicznie układa się
                                        akcjonariat w
                                        > niemieckich koncernach). Sytuacja w Grecji jest porażką euro w
                                        starciu z
                                        > dolarem. Euro od początku było wymierzone w dolara.

                                        Zarówno euro jak i dolar są pieniądzem fiducjarnym
                                        .
                                        Dolar dopiero po 1945 stał się walutą rezerwową.
                                        Dlaczego twórcy euro nie pomyśleli o parytecie w złocie?
                                        Jeżeli jakaś waluta zastąpi dolara to najprawdopodobniej będzie to
                                        yuan.
                                        A Grecję wydoiły Niemcy i Francja!
                                        Za pieniądze pożyczane w bankach tych 2 krajów Grecy kupowali broń w
                                        Niemczech i we Francji.
                                        Nie w USA.
                        • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 16.05.10, 09:03
                          skoonk napisała:

                          > Syn WRONy łże jak tchórzliwy kojot.
                          > Z punktu widzenia squnków było inaczej.
                          > Istnieją dwa światy. Jeden z nich nie przebiera w środkach.
                          > Drugi żebrze o miskę ryżu. Hieny wyprowadzają z banków kasę na mafijne dile,
                          > prawnicy fałszują audyty, zacierają ślady, fałszują ekspertyzy, a ja spłacam ic
                          > h
                          > długi. Na wyprowadzonej kasie uwłaszcza się mafia, a nie pracownik. To jest
                          > polityka (również zagraniczna).

                          Może by tak o faktach, a nie o urojeniach (hipotezach)?
                        • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 10:29
                          Cytat
                          Byłem wtedy naprawdę dumny i czułem, że Lech Kaczyński jest także moim prezydentem. Ale podczas oficjalnej części spotkania urzędnik z Kancelarii Prezydenta nie potrafił przywitać z imienia czołówki prawosławnych biskupów Polski, którzy urażeni wyszli. Twierdzili, że taka zniewaga spotkała ich już u prezydenta po raz drugi, a biskupów greckokatolickich ten sam urzędnik przywitał z imienia i nazwiska. Była to oczywiście protokolarna wpadka, a nie zamierzona zniewaga. Ale pokazuje, jak nieskuteczność i brak profesjonalizmu najbliższego otoczenia prezydenta niszczyły jego dobre intencje.


                          Więcej... wyborcza.pl/1,75968,7885883,Spor_o_Lecha_Kaczynskiego__Prezydentura_dobrych_checi.html#ixzz0oAoclCRe

                          Czy to też jest niegodziwy artkuł Skoonko?
                          • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 11:02
                            censorship napisała:

                            > Czy to też jest niegodziwy artkuł Skoonko?

                            Dla Ciebie Censorship, ten artykuł przytacza obiektywne fakty.
                            I niech tak zostanie. Nie zabawimy się w analizę. Poszukaj sobie polemicznego
                            artykułu, tylko nie w GW. Jak na coś znajdę, podeślę.
                            Smacznego!

                            • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 13:18
                              skoonk napisała:

                              >
                              > Dla Ciebie Censorship, ten artykuł przytacza obiektywne fakty.
                              > I niech tak zostanie. Nie zabawimy się w analizę. Poszukaj sobie polemicznego
                              > artykułu, tylko nie w GW. Jak na coś znajdę, podeślę.
                              > Smacznego!
                              >

                              Cóż? Wydaje mi się, że tchórzysz przed dyskusją o faktach. Obelgami miotać
                              potrafisz, ale to jest odznaka słabości. Może jednak Skoonko napiszesz coś od
                              siebie do mnie? Na przykład odpowiedz mi na pytania:

                              1) Jakie cele polityki zagranicznej tragicznie zmarłego Prezydenta Lecha
                              Kaczyńskiego zostały osiągnięte i co osiagnięcie tych celów przyniosło Polsce i
                              Polakom?

                              2) Jakie niekorzystne dla Polski i Polaków tendencje udało się tragicznie
                              zmarłemu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu zablokować?

                              Ja twierdzę, a smutne to twierdzenie, że bilans polityki zagranicznej tragicznie
                              zmarłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego jest na dużym minusie. Śmiem twierdzić
                              więcej, Pan Prezydent niczego nie naprawił, a bardzo dużo rzeczy popsuł.
                              • censorship polityka zagraniczna 17.05.10, 13:38
                                Na temat:

                                Cytat
                                Na razie Polska za pomocą Katynia i Smoleńska została na jakiś czas skutecznie wyłączona z polityki wschodniej, z polityki europejskiej, z polityki w ogóle. Znów zajęliśmy się sobą i jesteśmy przekonani, że w tym czasie inni się nami zajmować nie będą. Dyplomaci i dziennikarze z państw bardziej poważnych, traktują nas już jak naród bardzo specjalnej troski. A w Putinie i Miedwiediwie widzą polityków racjonalnych, już choćby dlatego, że nauczyli się Polaków głaskać jak śmiertelnie chorego psa. Tymczasem dziennikarze zbliżeni do PiS-u (których nazwisk nie będę wymieniał, bo to by wyglądało na donos złożony na ręce ich śmiertelnych wrogów) wypisują w gazetach i na portalach, że ponieważ wszyscy Polacy rozmawiają przy stołach o Smoleńsku, Smoleńsk będzie tematem kampanii głównym, o ile nie jedynym. I to jest fajne, i to jest normalne. Zastanawiam się, czy jest to rzeczywiście prawda w odniesieniu do wszystkich Polaków? Mam nadzieję, że nie, choć nie mam już żadnej pewności.

                                Ktoś jednak prowadzi politykę w czasie realnym i w wymiarze globalnym, a nie tylko powiatowym. Ten ktoś to Niemcy, Francuzi, Rosjanie, Amerykanie, Chińczycy… Merkel walczy o uratowanie strefy euro, tracąc większość w Bundesracie, Gordon Brown walczy o uratowanie Unii Europejskiej, tracąc władzę w kraju na rzecz Konserwatystów. To jest polityka realna, gdzie w grze jest wielki projekt, wielka odpowiedzialność i wielkie polityczne ryzyko. Tymczasem PiS cieszy się ze zwycięstwa Konserwatystów (swoich sojuszników w Parlamencie Europejskim), mimo że wygrali oni wybory pod hasłami wygonienia z Anglii Polaków i demontażu Unii Europejskiej, która jest jedyną skuteczną podpórką słabo istniejącego polskiego państwa. Mamy tu do czynienia z paradoksem samoznoszącego się patriotyzmu.
                              • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 15:15
                                censorship napisała:

                                > Cóż? Wydaje mi się, że tchórzysz przed dyskusją o faktach. Obelgami miotać
                                > potrafisz, ale to jest odznaka słabości. Może jednak Skoonko napiszesz coś od
                                > siebie do mnie?

                                W tej sprawie nie obrażam nikogo. Natomiast mam prawo mówić o obrażaniu
                                inteligencji i prowokowaniu, za pomocą zwrotów takich jak powyższe.
                                Jeśli interesujesz się polityką zagraniczną i twierdzisz, że nie ma w necie
                                opinii odmiennych od cytowanych, to mam podstawę do odmowy. Nie przedstawiłaś
                                żadnych argumentów, wyłącznie opinie ad baculum, w dodatku cudze. Lepiej zajmij
                                się garami, bo zaraz wróci Zielony i Cię zruga (ostatnio ma w pracy wiele stresów).
                                • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 19:23
                                  skoonk napisała:

                                  >
                                  > W tej sprawie nie obrażam nikogo.

                                  Cytat
                                  Syn WRONy łże jak tchórzliwy kojot.
                                  Z punktu widzenia squnków było inaczej.
                                  Istnieją dwa światy. Jeden z nich nie przebiera w środkach.
                                  Drugi żebrze o miskę ryżu. Hieny wyprowadzają z banków kasę na mafijne dile,
                                  prawnicy fałszują audyty, zacierają ślady, fałszują ekspertyzy, a ja spłacam ich
                                  długi. Na wyprowadzonej kasie uwłaszcza się mafia, a nie pracownik. To jest
                                  polityka (również zagraniczna).



                                  Powyższy tekst (Twojego Skoonko autorstwa) nie jest dla nikogo obraźliwy?


                                  > Jeśli interesujesz się polityką zagraniczną i twierdzisz, że nie ma w necie
                                  > opinii odmiennych od cytowanych, to mam podstawę do odmowy.

                                  Ciekawe rozumowanie. W necie jest dużo różnych opinii. Ja przytoczyłam te, które uważam za prawdziwe i nigdy nie twierdziłam, że nie ma innych.

                                  > Nie przedstawiłaś
                                  > żadnych argumentów, wyłącznie opinie ad baculum, w dodatku cudze.

                                  Oba artykuły, które zacytowałam były porządnie uargumentowane. Jeżeli stawiasz takie zarzuty to wypadałoby podeprzeć się cytatami.


                                  > Lepiej zajmij
                                  > się garami, bo zaraz wróci Zielony i Cię zruga (ostatnio ma w pracy wiele stres
                                  > ów).

                                  Od moich prywatnych spraw to się odpalantuj. Nikt Cię o zdanie nie prosił. Jedyny wniosek jaki mogę wyciągnąć z Twoich postów jest taki: Od mojego zdania innym wara ja mam rację i już. To przedstaw tę swoją rację, może się obroni sama? Jak na razie dyskutuję z Twoją śliną, którą plujesz na lewo i na prawo. Niedługo mi się znudzi bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że żadna z Ciebie partnerka do dyskusji.
                                  • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 17.05.10, 20:38
                                    uważam, że nikogo nie obrażam.
                                    Przerzucanie się cytatami uważam za obrazę.
                                    Takie wyrażanie opinii nie jest własnym.
                                    Nie oczekuj ode mnie zaangażowania, którego sama nie przejawiasz.
                                    Zabawę w cytaty uprawiaj sobie na własny rachunek.
                                    Moja opinia była własna i klarowna:
                                    autor artykułu cierpi na natręctwa mentalne i często pisuje artykuły
                                    tendencyjne.
                                    Twoją opinia brzmiała:
                                    "Ciekawy artykuł. Ja pamięć mam, a ten artykuł w GW jest z nią w zgodzie."
                                    I ja to rozumiem, i szanuję, i mam o tym własną opinię, którą też wyrażam : beton.
                                    Nie oczekuję zrozumienia, nie wymagam, żebyś czytała "nasz dziennik".
                                    Bądź sobą.
                                    • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 18.05.10, 12:46
                                      > Przerzucanie się cytatami uważam za obrazę.

                                      A batożenie linkami, to wręcz napaść.
                                      Ale na tym polega komunikacja cyborgów, jakimi jesteście,
                                      myślicie słowami, wasza wiedza jest sumą kompetencji leksykalnych.
                                      Resztę pokryliście dezodorantami.
                                      Trudno znaleźć linki przeciw linkom o polityce Lecha, co jest dziwne, ale i
                                      znamienne.
                                      Udało mi się wyszukać 3:

                                      1. Tekst z 01.04.2006.
                                      Łukasz Michalski: Od A do... Y, czyli wszystko co powinieneś wiedzieć o polityce
                                      zagranicznej PiS
                                      www.psz.pl/tekst-2559/Lukasz-Michalski-Od-A-do-Y-czyli-wszystko-co-powinienes-wiedziea-o-polityce-zagranicznej-PiS

                                      2.Ostatni wywiad z Lechem. Podobno miał być opublikowany po wyborach...
                                      fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/lech-kaczynski-chcemy-polski-silnej,1475450,3439

                                      3.Strona oficjalna
                                      www.prezydent.pl/cztery-lata-prezydentury/polityka-zagraniczna/
                                      www.prezydent.pl/wyszukiwarka/szukaj.html

                                      • censorship Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 30.05.10, 18:30
                                        skoonk napisała:

                                        > > Przerzucanie się cytatami uważam za obrazę.
                                        >
                                        > A batożenie linkami, to wręcz napaść.
                                        > Ale na tym polega komunikacja cyborgów, jakimi jesteście,
                                        > myślicie słowami, wasza wiedza jest sumą kompetencji leksykalnych.

                                        Odpowiem Skoonko tym linkiem.
                                        • zbyleon Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 01.06.10, 14:52
                                          censorship napisała:

                                          > skoonk napisała:
                                          >
                                          > > > Przerzucanie się cytatami uważam za obrazę.
                                          >>
                                          > Odpowiem Skoonko tym
                                          linkiem.

                                          Błąd !!! To doziarna wypowiedż bez większej wartości.
                                          Gdybyś powołał się na:
                                          comma.dt.pl/e-books/BingFa/Screen/SCREEN.pdf
                                          byłoby znacznie lepiej.
                                        • skoonk Re: Lech Kaczyński - polityka zagraniczna 01.06.10, 16:26
                                          censorship napisała:

                                          > Odpowiem Skoonko tym linkiem.

                                          Aaaaaauuuuuu!!! Zabolało, ale nastawiam drugi policzek, bo moja pycha to
                                          uwielbia. Jednak, nieco osłabia ten efekt rzetelność zawodowa autora, stępiająca
                                          ostrze krytyki asekurancką dwuznacznością. Wszelako filozof, choć prl-owski...
                                          Również i ja kultywuję sofizmat. Natomiast Wroński przy Łagowskim to gadzina. W
                                          kategorii stylistycznej obie formy niegodne miana człowiek, z arsenału sztuk
                                          propagandy lewackiej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka