Znów mamy festyn lotniczy. Prezentacja bojowa najnowszych maszyn różnych, rywalizujących ze sobą koncernów. Tylko Barak kazał odpuścić - nie występują F-35 - niech się Europa pokaże! To oczywiście Francuzi natychmiast zaprezentowali swoją rewolucyjną "deltę-kaczkę" pod nazwą "Rafael" i swój najnowszy i pierwszy z napędem atomowym super-okręt, lotniskowiec floty "Charles de Gaulle" - to jest konkurencja dla US Navy!, a nie jakieś tam nędzna klasa "Invincible" Royal Navy zwanych przecież krążownikami, z pionowzlotami "Sea-Harrier" na pokładzie. Ktoś mi ostatnio mówił, że Aeronautica Militare wystawiła ponoć parę prototypowych "Eurofighterów"?
Do zainicjowania tego wątku skłoniło mnie ostatnie doniesienie: Szwedzi wysyłają swoją, klasyczną już deltę-kaczkę Saaba - "Grippen"! Dotąd w boju sprawdzony był tylko ich "Vigen" - dawno temu w Afryce, kto pamięta?
Tymczasem jedyna dotąd strata nad Libią to F-15E "Strike Eagle" USAF-u - ciężki maszyna szturmowa na bazie myśliwca F-15C "Eagle", konstrukcja już niezbyt najnowsza (zasłużone w Iraq w 1991 - to trafienie w szyb wentylacyjny wieżowca 900 kg laserówką!). Dzisiaj się dowiedziałem, że akcji są znów... A-10 "Warthog"! To konstrukcja na Viet-Nam. Podstawowe uzbrojenie to
działo. 7-lufowe kaliber 57 mm z szybkostrzelnością 4000/min. ciągnie się przez cały samolot i pruje podkalibrowymi z rdzeniem uranowym, co ponoć rozwala
każdy czołg świata. A maszyna wielkością przypomina B-29 z II wojny, jest opancerzona tytanem, ma pokracznie na grzbiecie 2 silniki turbowent od samolotów komunikacyjnych, a zwrotność... myśliwca z II wojny!
Może Federacja Ros. wysłałaby swoje... Boją się? Znaczy Władimir Władimirowicz się boi, bo Dimitrij Anatolijewicz pewnie nie - ech, znów się lekko poprztykali