Dodaj do ulubionych

Festyn libijski (lotniczy)

29.03.11, 18:18
Znów mamy festyn lotniczy. Prezentacja bojowa najnowszych maszyn różnych, rywalizujących ze sobą koncernów. Tylko Barak kazał odpuścić - nie występują F-35 - niech się Europa pokaże! To oczywiście Francuzi natychmiast zaprezentowali swoją rewolucyjną "deltę-kaczkę" pod nazwą "Rafael" i swój najnowszy i pierwszy z napędem atomowym super-okręt, lotniskowiec floty "Charles de Gaulle" - to jest konkurencja dla US Navy!, a nie jakieś tam nędzna klasa "Invincible" Royal Navy zwanych przecież krążownikami, z pionowzlotami "Sea-Harrier" na pokładzie. Ktoś mi ostatnio mówił, że Aeronautica Militare wystawiła ponoć parę prototypowych "Eurofighterów"?
Do zainicjowania tego wątku skłoniło mnie ostatnie doniesienie: Szwedzi wysyłają swoją, klasyczną już deltę-kaczkę Saaba - "Grippen"! Dotąd w boju sprawdzony był tylko ich "Vigen" - dawno temu w Afryce, kto pamięta?
Tymczasem jedyna dotąd strata nad Libią to F-15E "Strike Eagle" USAF-u - ciężki maszyna szturmowa na bazie myśliwca F-15C "Eagle", konstrukcja już niezbyt najnowsza (zasłużone w Iraq w 1991 - to trafienie w szyb wentylacyjny wieżowca 900 kg laserówką!). Dzisiaj się dowiedziałem, że akcji są znów... A-10 "Warthog"! To konstrukcja na Viet-Nam. Podstawowe uzbrojenie to działo. 7-lufowe kaliber 57 mm z szybkostrzelnością 4000/min. ciągnie się przez cały samolot i pruje podkalibrowymi z rdzeniem uranowym, co ponoć rozwala każdy czołg świata. A maszyna wielkością przypomina B-29 z II wojny, jest opancerzona tytanem, ma pokracznie na grzbiecie 2 silniki turbowent od samolotów komunikacyjnych, a zwrotność... myśliwca z II wojny!
Może Federacja Ros. wysłałaby swoje... Boją się? Znaczy Władimir Władimirowicz się boi, bo Dimitrij Anatolijewicz pewnie nie - ech, znów się lekko poprztykali wink
Obserwuj wątek
    • wubecja Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 02:11
      tech.wp.pl/kat,1009779,title,Libia-tych-broni-Zachod-uzyl-po-raz-pierwszy,wid,13248474,wiadomosc.html?src01=b1e96&ticaid=1c092
    • hurysa1 Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 10:02
      I czym Ty się tak podniecasz Kolejarzu? Tym, że tyle ludzkiej myśli technicznej zostało poświęcone zabijaniu? Płakać się chce.
      • kolejar Re: Festyn libijski (lotniczy) 01.04.11, 02:37
        hurysa1 napisała:

        > I czym Ty się tak podniecasz Kolejarzu? Tym, że tyle ludzkiej myśli technicznej
        > zostało poświęcone zabijaniu? Płakać się chce.

        Widzę, że nie pojmujesz ludzkości. Postęp techniczny zawsze był związany z polowaniem, uprawą roli i wojną. Konstrukcje wojenne stają się cywilnymi - jak GPS, czy "fly-by-wire" dzisiaj będący standardem w maszynach cywilnych, a nie tylko w przesławnych FA-18 "Hornet" i F-16 "Fighting Falcon" jak przed laty. Jako muzułmance poleciłbym Ci inny temat:
        Ile medytacji i uniesień do Allaha służy tylko zabijaniu???
        Masz małe prawa do zabierania tu takiego głosu (przeciwko zabijaniu), kiedy Twoi Bracia a i Siostry w bezsensie piramidalnej głupoty cynicznych mułłów wysadzają się samobójczo, by zabić paru więcej "niewiernych". Żenada i tyle sad
    • map4 Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 10:21
      kolejar napisał:

      > Znów mamy festyn lotniczy.

      Najrealniejsze ćwiczenia to jednak tylko ćwiczenia. Udział w wojnie pozwala długoterminowo utrzymać zdolność bojową armii. Dowódca awansowany na froncie jest zupełnie innym modelem człowieka i oficera od dowódcy awansowanego w zaciszu koszar.

      Mówiąc krótko, po żołniersku: liczygacie i dupki kierują wojskiem które przez lata siedzi w koszarach. Wojskiem otrzaskanym w wojnie kieruje generalicja, która sprawdziła się w boju.
      Tylko wojna pozwala oddzielić i awansować facetów z jajami od pierdzistołków ze sztabów.

      Armią czasu wojny zarządzają wojownicy. Armią czasów pokoju zarządzają dekownicy, doktoryzowani naukowcy, karierowicze, bezkręgowce.

      Biorąc pod uwagę, że armia służy do prowadzenia wojny dla obywateli utrzymujących armię jest korzystniej, żeby zarządzali nią wojownicy. Dlatego mała wojna od czasu do czasu wcale nie jest zła.
      • hurysa1 Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 11:11
        map4 napisał:

        > Dlatego mała wojna od
        > czasu do czasu wcale nie jest zła.
        >

        Dziwne to twoje pojmowanie "dobra i zła". Liczysz na to, że będziesz obserwatorem tej "małej wojny" (obserwatorem z daleka). A co będzie gdy na Tobie ktoś zacznie wypróbowywać nowoczesne wojskowe techniki (w ramach zupełnie mikroskopijnej wojny)?
        • skoonk Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 12:40
          hurysa1 napisała:
          > Dziwne to twoje pojmowanie "dobra i zła". Liczysz na to, że będziesz obserwator
          > em tej "małej wojny" (obserwatorem z daleka). A co będzie gdy na Tobie ktoś zac
          > znie wypróbowywać nowoczesne wojskowe techniki (w ramach zupełnie mikroskopijne
          > j wojny)?
          >
          Krytykujesz kolejara, a co powiesz o zabijaniu w czasie osobliwego pokoju, w świetle lokalnego prawa, z nakazu jakiegoś muammara, na przykład w Libii.
          A jak ktoś "zacznie wypróbowywać" na nas, to pojawi się ONZ i NATO, mam nadzieję.
          Natomiast samoloty są toporne, śmierdzą i hałasują, wolę broń cichą i pachnącą, w szczególności fortel.
          • skoonk Re: Festyn turecki (teologiczny) 30.03.11, 13:22
            cyt.:Trzech chrześcijan bestialsko zamordowali w kwietniu 2007 roku napastnicy, którzy wdarli się do wydawnictwa drukującego egzemplarze Biblii w mieście Malatya w południowo-wschodniej Turcji. Policja informowała, że ofiarom poderżnięto gardła. Turecka prasa pisała, że przed śmiercią ofiary były przez trzy godziny torturowane i przesłuchiwane przez swoich oprawców, którzy pytali je o "działalność prozelityczną".
            • hurysa1 Re: Festyn turecki (teologiczny) 30.03.11, 14:39
              skoonk napisała:

              > cyt.:Trzech chrześcijan bestialsko zamordowali w kwietniu 2007 roku napastnicy,
              > którzy wdarli się do wydawnictwa drukującego egzemplarze Biblii w mieście Mala
              > tya w południowo-wschodniej Turcji. Policja informowała, że ofiarom poderżnięto
              > gardła. Turecka prasa pisała, że przed śmiercią ofiary były przez trzy godziny
              > torturowane i przesłuchiwane przez swoich oprawców, którzy pytali je o "działa
              > lność prozelityczną".

              Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/color][/b].
              • skoonk Re: Festyn turecki (teologiczny) 31.03.11, 00:07
                hurysa1 napisała:

                > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/color][/
                > b].

                to prawo i inne prawa szariatu szanuję ze szczególnym respektem. Allahu mahabbah...
              • map4 Re: Festyn turecki (teologiczny) 31.03.11, 14:16
                hurysa1 napisała:

                > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/color][/
                > b].

                "konsekwentne stosowanie prawa "oko za oko" doprowadzi jedynie do tego, że wszyscy będą chodzić ślepi" - Mahatma Gandhi.
                • wubecja Re: Festyn turecki (teologiczny) 31.03.11, 20:23
                  map4 napisał:

                  > hurysa1 napisała:
                  >
                  > > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/co
                  > lor][/
                  > > b].
                  >
                  > "konsekwentne stosowanie prawa "oko za oko" doprowadzi jedynie do tego, że wszy
                  > scy będą chodzić ślepi" - Mahatma Gandhi.
                  >
                  Ciekawe, idąc tym tropem wszyscy byliby martwi.
                  Tu jest ciekawy paradoks, ale jeśli potraktować "oko za oko" jako "oko, ale nic więcej", wtedy nie było by gorzej. Na tym polegała rewolucja starożytnego prawa. Ale co z tego?
                  Uczciwi boją się nieuczciwych, a historię piszą wygrani.
              • kolejar Re: Festyn turecki (teologiczny) 01.04.11, 02:55
                hurysa1 napisała:
                > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem...

                No, no... To pięknie poleciałaś Hurysko! Rzeź Ormian w 1915 - PAMIĘTAMY!!!
                • wubecja Re: Festyn turecki (teologiczny) 01.04.11, 13:17
                  kolejar napisał:

                  > hurysa1 napisała:
                  > > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem...
                  >
                  > No, no... To pięknie poleciałaś Hurysko! Rzeź Ormian w 1915 - PAMIĘTA
                  > MY!!!


                  No a Libia? Tam 3 armie zwaśnione, wojna domowa na kilka lat, a jedna religia.
                  Ale wszystkie zasady znikają, religia pozwala?
              • skoonk Re: Festyn turecki (teologiczny) 03.04.11, 09:09
                hurysa1 napisała:
                > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/color][/
                > b].

                a zabijanie usprawiedliwione spaleniem książki, to jakie prawo?
                • wubecja Re: Festyn turecki (teologiczny) 04.04.11, 00:00
                  skoonk napisała:

                  > hurysa1 napisała:
                  > > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/co
                  > lor][/
                  > > b].
                  >
                  > a zabijanie usprawiedliwione spaleniem książki, to jakie prawo?

                  Prawo spirali głupoty. Pastor zuch. Obnażył nikab z hurysy, aż zachodu opadły gacie.
                  • kolejar Re: Festyn turecki (teologiczny) 04.04.11, 02:49
                    Hurysa goła!!! - hura!!! - bez burki przynajmniej!
                    A poważnie, to idioci, co się wysadzają... A po ki ch... ostrzeliwać latami bez sensu nijakiego rakietami sowieckimi Medinat, kiedy, jak zawsze, zara nadleco "Apaczi" i ostrzelajo kolejne kryjówke, i kolejnych paru Waszych Przy-Wódce bedziecie demonsracyjnie chować jako menczenniki za pseudo-wiarę???
                • skoonk Re: Festyn turecki (teologiczny) 06.04.11, 11:17

                  skoonk napisała:

                  > hurysa1 napisała:
                  > > Zabijanie usprawiedliwione zabijaniem to [b][colpr=red]PRAWO VENDETTY[/co
                  > lor][/
                  > > b].
                  >
                  > a zabijanie usprawiedliwione spaleniem książki, to jakie prawo?

                  Ksiądz na Lampedusie przyjął uchodźców. Podpalili plebanię, gorąco pragnęli transportu na kontynent. Na kontynencie bowiem asymilują się pokojowo.
                  Film "Muzułmanin w Paryżu":
                  www.youtube.com/watch?v=ijRHfx9TcOw

        • map4 Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 12:53
          hurysa1 napisała:

          > Dziwne to twoje pojmowanie "dobra i zła". Liczysz na to, że będziesz obserwator
          > em tej "małej wojny" (obserwatorem z daleka). A co będzie gdy na Tobie ktoś zac
          > znie wypróbowywać nowoczesne wojskowe techniki (w ramach zupełnie mikroskopijne
          > j wojny)?

          To już się dzieje. Terroryści regularnie wypróbowywują na zachodzie nowe materiały wybuchowe. Ot, całkiem niedawno na którymś dworcu kolejowym w Niemczech znaleziono bombę zrobioną z obklejonej śrubami butli z gazem, która nie zdążyła wybuchnąć, bo jej autor dał ciała w fazie wykonawczej. Wychodząc codziennie z domu jestem narażony na pojawienie się w złym miejscu o złym czasie. Ta wojna trwa już dziesięciolecia, ale dopiero stosunkowo niedawno arabowie wpadli na pomysł, żeby przenieść ją na zatłoczone ulice zachodu.

          Tu nie ma co na łut szczęścia liczyć. W klasycznej wojnie asymetrycznej front rozciąga się na całą powierzchnię globu. Zresztą odróżniam jeszcze wojnę z Muammarem od wojny z wszystkimi arabami. Muammar przegiął pałę, na protestujących wysyłając czołgi i lotnictwo.
          Gdyby wysłał policję z armatkami wodnymi i pałami, zachód do dziś przyglądałby się libijskiej rewolcie z założonymi rękami.

          Jak jest okazja sobie postrzelać, systemy broni przećwiczyć a przy okazji pomóc słabszym posiadając do tego jeszcze mandat ONZ, to czemu nie ?

          Rosja i Niemcy popełniły potężny, strategiczny błąd wstrzymując się od głosu w RB ONZ w sprawie Libii.
          Rosja - wiadomo: ropa w górę, uśmiechy na Kremlu szersze. Ale Niemcy wtopili tak bardzo, że bardziej się już chyba nie da. To będzie można kanclerzycy i Westerwellemu do śmierci wypominać.
          • wubecja Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 14:15
            map4 napisał:

            > Rosja i Niemcy popełniły potężny, strategiczny błąd wstrzymując się od głosu w
            > RB ONZ w sprawie Libii.
            > Rosja - wiadomo: ropa w górę, uśmiechy na Kremlu szersze. Ale Niemcy wtopili ta
            > k bardzo, że bardziej się już chyba nie da. To będzie można kanclerzycy i Weste
            > rwellemu do śmierci wypominać.
            >
            Map sie nie bój, bo z powyzszego wynika, iż niemce dostaną zniżkę na ruskie paliwo.
            Gwarantuję. Mają też marzenia o africa corps. Nie wtrącali się ameryce do Libii, to i ameryka im się nie wtrąci w demontaż europy wschodniej. Idzie wiosna.
            Nie czytajcie tej Rzepy. Tam już same prowokacji.
            blog.rp.pl/feusette/2011/03/29/geby-szeroko-zamkniete/

            • map4 Re: Festyn libijski (lotniczy) 30.03.11, 14:37
              wubecja napisała:

              > Map sie nie bój, bo z powyzszego wynika, iż niemce dostaną zniżkę na ruskie pal
              > iwo.

              Chodziło mi raczej o inny aspekt sprawy: Niemcy już od dawna pragnęły dołączyć do grona stałych członków rady bezpieczeństwa ONZ. To potężna władza, ale i potężna odpowiedzialność. Niestety, Niemcy nie zdały egzaminu, ciesząc się z władzy ale nie potrafiąc udźwignąć odpowiedzialności. I zasłanianie własną a niechlubną przeszłością nic tu nie da.

              Po prostu, Niemcy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ to pomyłka.
              • kolejar Re: Festyn libijski (lotniczy) 01.04.11, 03:05
                map4 napisał:
                > Po prostu, Niemcy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ to pomyłka.

                Znakomite spostrzeżenie! Niemcy jako mocarstwo mają historycznie przeje... i do czegoś takiego (mocarstwo niemieckie) po wsze czasy dopuścić nie wolno! Dobrą tradycją niemiecką jest za to federalizm. Komisja Kongresu USA całkiem nieźle im tą Konstytucję RF wymyśliła - wzięli pod uwagę dobrą historię niemiecką. I co z tego?
                A żeby nie było niczyjego żalu (bo dlaczego Francja a nie Niemcy, a nie Polska?), to w RN powinna występować Europa.
          • kolejar Re: Festyn libijski (lotniczy) 01.04.11, 02:58
            map4 napisał:
            > Rosja i Niemcy popełniły potężny, strategiczny błąd wstrzymując się od głosu w RB ONZ w sprawie Libii.
            > Rosja - wiadomo: ropa w górę, uśmiechy na Kremlu szersze. Ale Niemcy wtopili tak bardzo, że bardziej się już chyba nie da.

            Zgadzam się z tezami powyżej. Z poprzednimi w wypowiedzi raczej też.
      • kolejar Re: Festyn libijski (lotniczy) 01.04.11, 02:49
        map4 napisał:
        > Najrealniejsze ćwiczenia to jednak tylko ćwiczenia. Udział w wojnie pozwala długoterminowo utrzymać zdolność bojową armii. Dowódca awansowany na froncie jest zupełnie innym modelem człowieka i oficera od dowódcy awansowanego w zaciszu koszar.
        Dalej nastąpiły inne map[owe uzasadnienia jak:
        "Armią czasu wojny zarządzają wojownicy. Armią czasów pokoju zarządzają dekownicy, doktoryzowani naukowcy, karierowicze, bezkręgowce."
        Nie do końca się zgadzam - z tymi doktoryzowanymi naukowcami głównie. Ale sporo w tym prawdy jest.
        Dalej map4 napisał:
        > Biorąc pod uwagę, że armia służy do prowadzenia wojny dla obywateli utrzymujących armię jest korzystniej, żeby zarządzali nią wojownicy. Dlatego mała wojna od czasu do czasu wcale nie jest zła.

        I tu jest problem! Bo po co armia, wojna i wojownicy???
        To wszystko generalnie jest niepotrzebne. Jednak, niestety, jeszcze nie wszyscy na świecie to rozumieją. Dlatego społeczeństwa sensowniej kumające rzeczywistość są zmuszone do samoobrony, a więc utrzymywania sprawnych armii.
        Inna sprawa to te wszystkie zagadnienia wokół. Gdzie i kiedy są granice użycia armii? Czy ingerencja w sprawy jakiejś tam Libii jest uzasadniona, czy też może pozwolić tam na "niech dzieje się, co chce, niech się dzikusy powybijają"? Bo inaczej znów "wojna o ropę dla Zachodu"? W Srebrenicy Zachód (głownie oskarżone tzw. wojsko holenderskie) stał kilkaset metrów obok, patrzył i milczał sad
        • map4 Re: Festyn libijski (lotniczy) 04.04.11, 11:14
          kolejar napisał:

          > I tu jest problem! Bo po co armia, wojna i wojownicy???

          Wojna to kontynuacja polityki innymi środkami. Tak długo, jak długo możliwa będzie sytuacja, w której polityka, dyplomacja i gospodarcze środki nacisku nie wystarczają w odwodzie musi stać armia: zorganizowana siła militarna, gotowa do napaści i obrony.

          Oczywiście świat bez armii i wojny byłby lepszy. Ale niestety, zawsze ktoś gdzieś będzie się zbroił. Choćby po to, żeby mieć instrument nacisku w negocjacjach. Prawdziwym atutem dyplomacji USA jest jej armia, gotowa du szybkiego uderzenia w dowolnym punkcie planety.

          Jak niewiele, poza militarnym straszakiem USA ma światu do zaoferowania widać na przykładzie chociażby Korei Północnej, na którą militarne argumenty wielkiego brata nie działają. Innym ciekawym przykładem są chińczycy: ich armia już dzisiaj przewyższa zdolnością bojową amerykanów a chińskie banki już dzisiaj trzymają amerykańską gospodarkę za jaja. Efektem jest to, że amerykanie już dzisiaj tańczą na pasku chińczyków.
          • kolejar Re: Festyn libijski (lotniczy) 04.04.11, 12:04
            map4 napisał:
            Innym ciekawym przykładem są chińczycy: ich armia już dzisiaj przewyższa zdolnością bojową amerykanów...

            Z tym akurat się nie zgadzam, a przynajmniej mam więcej niż poważne wątpliwości. Jest takie bardzo stare, a wciąż aktualne powiedzenie: "Kto ma najsilniejszą flotę, ten rządzi światem". W tej chwili wciąż nie ma floty, która mogłaby przyfikać US Navy, więcej, US Navy jest jedyną flotą zdolną do kontrolowania wszystkich akwenów morskich.
            Co do reszty, to się ogólnie zgadzam.
    • map4 Re: Festyn libijski (lotniczy) 05.04.11, 14:49
      kolejar napisał:

      > Znów mamy festyn lotniczy.

      Oprócz testowej funkcji wojny (zachód testuje nowe zabawki w warunkach polowych), do całości obrazu dochodzi walka Sarkozy'ego o następną kadencję, ciemne interesy francuzów, jeszcze ciemniejsze interesy Kadafiego i jego synów, którzy podobno żrą się między sobą o schedę po tatusiu a także rozmontowanie zbyt powiększonego ostatnio nato na rzecz nowego, jeszcze niesprecyzowanego bloku militarnego, który w przyszłości będzie godnym nazwania go armią europy.

      Ciekawy głos w dyskusji, tym razem Michalkiewicz pisze o wstydliwie pomijanych aspektach francuskiego zainteresowania Libią:

      nczas.home.pl/publicystyka/o-co-chodzi-w-libii/
      • skoonk Re: Festyn libijski (lotniczy) 07.04.11, 17:10
        map4 napisał:
        > Ciekawy głos w dyskusji, tym razem Michalkiewicz pisze o wstydliwie pomijanych
        > aspektach francuskiego zainteresowania Libią:

        w usa rozszerza się plaga wściekłych rur:
        www.youtube.com/watch?v=VDXTgfDJP3I

    • poloeschatolo starszy felczer donosi 17.04.11, 18:54
      Braterskiego Przywódcę należałoby hospitalizować przynajmniej przez trzy tygodnie. W tym czasie będzie dostawał zyprexę, dość mocny lek przeciwmaniakalny, i łagodniejsze sole litu, które go ustabilizują. Żeby szybko postawić go na nogi, potrzebne też będą elektrowstrząsy (ECT) - przynajmniej cztery do sześciu sesji. Przy ciężkich atakach manii lub depresji podamy mu domięśniowo haldal, bardzo silny lek używany przy schizofrenii. Gwarantuję, że po tej kuracji będzie całkowicie przytomny, wyleczony z iluzji i gotowy do negocjacji o ustąpieniu. Potem już przez całe życie będzie musiał przyjmować lithium, żeby epizody manii i depresji nie powróciły. Całe leczenie to koszt kilku tysięcy dolarów - śmieszne pieniądze, a uratują Libię. Najdroższe są zypraxa i elektrowstrząsy, które aplikujemy w znieczuleniu, więc potrzebny jest anestezjolog. Choć może w tym wyjątkowym przypadku, jedyny raz w mojej karierze, zrezygnowałbym ze znieczulenia...
      • skoonk Re: starszy felczer donosi 21.04.11, 11:03
        poloeschatolo napisała:

        > Braterskiego Przywódcę należałoby hospitalizować ...
        >

        Od ostatniego wywiadu z P. Williamsem w Alex Jones Show 22.02.2011 wiele się nie zmieniło.
        Przypomnijmy, że przewidział on obecną sytuację w Afryce Północnej jak i na Bliskim Wschodzie. Całe to zamieszanie ma na celu oszukanie całego świata arabskiego, działania militarne są tylko zasłoną dymną. Prawdziwy cel tych działań to wywindowanie cen ropy na 150-200$ za baryłkę, destrukcja ekonomii Ameryki, Chin, Europy, wywindowanie cen złota na minimum 3000$ za uncję, srebra 520$ za uncję, destrukcja dolara i powołanie nowej waluty zabezpieczonej złotem.
        www.prisonplanet.pl/polityka/lindsey_williams_ponownie,p1833889320
      • kolejar Re: starszy felczer donosi 22.04.11, 18:45
        poloeschatolo napisała:
        zamieściła fachowe spojrzenie na problem.

        Miałbym tylko zastrzeżenie do haldolu. Środki z tej grupy już chyba w większości krajów wycofane ze względu na zbyt duże działania niepożądane. W RP już się nie stosuje, nie ma w aptekach, w UK podobnie. Obecnie są szeroko dostępne inne środki przeciwpsychotyczne o dużej skuteczności (jak np. bardzo modna ostatnio olanzapinum).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka