15.10.06, 20:15
Czy nie chcecie rozwiać wątpliwości na swój temat milcząc?
Obserwuj wątek
          • sztuk6mistrz Re: Żyjecie? 20.10.06, 15:00
            Mnie na ziemi nie trzyma żadne ciążenie, żaden Newton, tylko zasada, że więcej
            mnie tu już nie będzie i ile tu jestem tyle moje, i nie mam zamiaru się
            przejmować czy zostawię tu jakieś długi...
            ...ciekawe - przepraszam, muszę się nad czymś zastanowić?
            • sztuk6mistrz Re: Żyjecie? 20.10.06, 23:03
              "Telewizję publiczną łączy z nami, telewidzami, kontrakt - my płacimy abonament,
              a telewizja ma nam dostarczyć produkt do oglądania. Ten produkt powinien być
              pełnowartościowy. Otóż nie jest. Telewizja dostarcza nam produkt o zaniżonej
              wartości po zawyżonej cenie. Może tak robić, bo jej kontrakt z nami jest
              asymetryczny - my abonament płacić musimy, a telewizja niczego nie musi. Może
              nadawać, co chce. Jest praktycznie bezkarna i poza kontrolą. A ponieważ jest
              tylko narzędziem - jak skalpel, którym można odebrać albo uratować życie -
              wszystko zależy od tego, w czyje trafi ręce. Otóż telewizja dostała się w
              niewłaściwe ręce i przede wszystkim przestała być publiczną."

              Marek Piwowski
      • napoj.chmielowy Re: Żyjecie? 23.10.06, 20:05
        sztuk6mistrz napisał:

        > Wyraźnie zboczyłem z tematu w poprzednim postku, więc wracam na początek drzewk
        > a
        > i pytam - ŻYJECIE? Czy jesteście wytworem internetowego serwera?

        Ja osobiście to jestem wytworem. O innych nicnie mogę powiedzieć bo mam blokadę.
          • arek5001 Re: Żyjecie? 23.10.06, 21:20
            sztuk6mistrz napisał:

            > jak wytwór może mieć świadomość macieży, wygladasz mi podejrzanie - jakiś wirus
            > ,
            > konik trojański?
            chyba jesteś wierszem, bo na kolumnę to ty chłopie nie wyglądasz.
          • napoj.chmielowy Re: Żyjecie? 23.10.06, 21:53
            sztuk6mistrz napisał:

            > jak wytwór może mieć świadomość macieży, wygladasz mi podejrzanie - jakiś wirus
            > ,
            > konik trojański?

            Nie (tam gadanie)! Prosty sterownik rozmyty.
              • napoj.chmielowy Re: Żyjecie? 24.10.06, 16:58
                sztuk6mistrz napisał:

                > Witam cię sterowniku rozmyty. Jestem statecznikiem zwichrowanym. Cieszę się, że
                > utrzymujesz się na powierzchni.

                Na mój temat możesz poczytać w licznych publikacjach

                www.google.pl/search?hl=pl&q=filetype%3Apdf+%22sterownik+rozmyty%22&btnG=Szukaj+w+Google&lr=lang_pl
                "Statecznik" zwichrowany jest mniej uchwytny.

                www.google.pl/search?hl=pl&q=%22statecznik+zwichrowany%22&btnG=Szukaj+w+Google&lr=
                Może stałbyś się bardziej jawny?
                • sztuk6mistrz Re: Żyjecie? 24.10.06, 19:03
                  Jeśli na mój temat nie ma nic w google, to znaczy, że albo mnie nie ma, albo nie
                  ma google, lub też jestem sterownikiem rozmytym.
                  A jestem jawny jako...
                  Künstler Maschinenschöpler
                  • napoj.chmielowy Re: Żyjecie? 24.10.06, 19:11
                    sztuk6mistrz napisał:

                    > Jeśli na mój temat nie ma nic w google, to znaczy, że albo mnie nie ma, albo ni
                    > e
                    > ma google, lub też jestem sterownikiem rozmytym.
                    > A jestem jawny jako...
                    > Künstler Maschinenschöpler

                    Chyba też jesteś sterownikiem rozmytym (śmiem tak wnioskować z jawności Twojej).
    • kolejar Re: Żyjecie? 25.10.06, 07:25
      A o co konkretnie chodzi? O jaką formę życia? JA JESTEM - jakby się kto pytał. I
      wiele innych bytów wraz ze mną JEST, choć niekoniecznie kwalifikują się
      jednoznacznie do form życia w rozumieniu biologicznym (jak tzw. retrowirusy i w
      ogóle wirusy). A czy kamień żyje? Ostatnio boleśnie dowiedziałem się, że
      niektóre formy istnienia krzemu (Si) mają w sobie coś z życia... intelektualnego
      - to był akurat P-III Celeron, co umarł był wraz z prawie wszystkimi
      przyległościami (nawet klawiatura zmarła, a mysz przeżyła).
      • sztuk6mistrz Re: Żyjecie? 25.10.06, 13:50
        kolejar napisał:

        > A o co konkretnie chodzi? O jaką formę życia? JA JESTEM - jakby się kto pytał.
        > I
        > wiele innych bytów wraz ze mną JEST, choć niekoniecznie kwalifikują się
        > jednoznacznie do form życia w rozumieniu biologicznym (jak tzw. retrowirusy i w
        > ogóle wirusy). A czy kamień żyje? Ostatnio boleśnie dowiedziałem się, że
        > niektóre formy istnienia krzemu (Si) mają w sobie coś z życia... intelektualneg
        > o
        > - to był akurat P-III Celeron, co umarł był wraz z prawie wszystkimi
        > przyległościami (nawet klawiatura zmarła, a mysz przeżyła).

        Chodzi o przejawy jakiekolwiek, z dowodami na istnienie życia byłbym
        powściągliwy, tym bardziej tzw. inteligentnego.
    • rastamanka04 niech dla każdego będzi jaki chce 31.10.06, 22:41
      odpowiedź na pytanie "Żyjecie"??
      Czasami właśnie nie chcę żyć - serio. Zastanawiam się, ba a nawet wyobrażam
      siebie samą w trumnie, w grobie. Nieraz mam też tak, że myślę, jak zareagują
      bliske mi osoby, znajomi, kiedy dowiedzą się o mojej śmierci.
      Pragnę żyć. Czym ono jest?? Wegetają, codziennością, rutyną, a może
      przedstawieniem. Jesteśmy wszyscy aktorami, a cała planeta Zimia sceną. Jesteśy
      kukłami, które są poruszane przez "niewidzialną rękę".
      A ile osób odpowida na swojego własnego posta tylko pod różnymi nickami??
      • rita78 Re: A swoją drogą to żyjecie? 15.11.06, 21:40
        zalezy pod jakim katem to zadowolenie mierzyc.
        jestem zadowolona z tego kim jestem, co robię, z kim i jak..zarowno zawodowo
        jak i rodzinnie..nie jestem zadowolona z tego jak sie mnie traktuje- tu glownie
        chodzi o kwestie wynagradzania gdyz sadze ze robie kupe dobrej roboty za free
        ale jednak jesc trzeba...i to nie tylko pyry z gzikiem...
          • rita78 Re: A swoją drogą to żyjecie? 16.11.06, 10:13
            anu_anu napisała:

            > Te pyry z gzikiem swojsko mi zabrzmiały smile
            > Chyba dziś zrobię.

            tej to jutro może plyndze bydąsmile))
            moj mąż wielkopolanin z pochodzenia tak wiec od 8 lat mam ramionka w szafie a
            nie wieszaki, a zakupy w tytce nosze a nie w torbie, buty w antrejce zostawiam
            itd.smile
                    • anu_anu Re: A swoją drogą to żyjecie? 17.11.06, 22:31
                      Sądzę, że mogą też być kluchy na łachu z sosem pieczeniowym a do tego kawałek
                      pieczonej kaczuszki smile
                      Lub pyrki, modra kapusta a do tego zrazy - takie z wołowiny. Rozbijamy wołowinę,
                      do środka wkładamy kawałek boczku, ćwiartkę kiszonego ogórka oraz skórkę od
                      chleba - całość zawijamy w rulonik, zapinamy wykałaczką i dusimy...
                      Ależ ja głodna jestem!
                      • napoj.chmielowy Re: A swoją drogą to żyjecie? 18.11.06, 16:12
                        anu_anu napisała:

                        > Sądzę, że mogą też być kluchy na łachu z sosem pieczeniowym a do tego kawałek
                        > pieczonej kaczuszki smile
                        > Lub pyrki, modra kapusta a do tego zrazy - takie z wołowiny. Rozbijamy wołowinę
                        > ,
                        > do środka wkładamy kawałek boczku, ćwiartkę kiszonego ogórka oraz skórkę od
                        > chleba - całość zawijamy w rulonik, zapinamy wykałaczką i dusimy...
                        > Ależ ja głodna jestem!

                        Daj trochę przepisów o Muzo
                        daj tych receptur dużo
                        na każdy dzień tygodnia
                        na inną potrawę codnia
                        przepisy daj...
                          • napoj.chmielowy Re: A swoją drogą to żyjecie? 18.11.06, 19:58
                            anu_anu napisała:

                            > Hmmm
                            > Czernina?
                            > Uczciwa poznańska czernina - kto wie co to za specjał?

                            To dość wampiryczna (i przez to podniecająca) zupa. Gdy zabija się kaczkę należy
                            poderżnąć jej gardło i sprytnie spuścić krew do słoika (są tacy co robią to z
                            gęsią, ale kaczka moim zdaniem jest lepsza), żeby krew się nie skrzepła
                            potrzebna jest odrobina octu. Dalsze szczegóły jakiś wirus skasował - jeśli
                            mogłabyś przypomnieć będę wdzięczny. Pamiętam, że makaron musi być w kwadraciki
                            pokrojony. Czy znasz przepis na "zupę nic"?
                            • anu_anu Re: A swoją drogą to żyjecie? 19.11.06, 14:25
                              Kres zaiste trzeba wymieszać z octem.
                              Ale wcześniej trzeba namoczyć suszone owoce (śliwki, jabłka i jedną gruszkę).
                              Owoce te gotujemy w tej wodzie, w której się moczyły a po ugotowaniu pociąć w paski.
                              Gotujemy wywar (w oryginale był z podrobów tejże kaczki) plus włoszczyzna. Po
                              ugotowaniu wlewamy krew. Do zupy wkładamy pokrojone owoce, łazanki (oczywiście
                              kwadratowe) oraz to mięsko na którym gotowaliśmy.
                              Lojalnie zaznaczam, że jak ktoś nie jest przyzwyczajony do tego smaku to ma
                              problem z przełknięciem smile
                            • anu_anu Re: A swoją drogą to żyjecie? 19.11.06, 14:29
                              A zupa "Nic" powinna być zrobiona tak:
                              Gotujemy mleko, dodając cukier może też być cukier waniliowy)
                              Z jajka oddzielamy białko i ubijamy, dodając trochę cukru.
                              Po ubiciu piany - kładziemy ją łyżką na wrzące mleko - piana powinna się ugotować.
                              Do mleka dodajemy żółtko.
                              U mnie jadło się to na zimno ale wiem, że niektórzy wolą na gorąco.
            • anu_anu Re: A swoją drogą to żyjecie? 17.11.06, 15:28
              Ja też pyrka, do Wrocławie na studia przyjechałam i już zostałam...
              Ale pyrki z gzikiem nadal są mi nieobce smile
              I te świętojanki, szneki i skibki chleba - o tym sie wie, że poznaniacy mówią
              inaczej.
              Mnie zaskoczyło coś zupełnie innego - zwyczajne "y". W moich stronach literę
              ową (np. na lekcji matematyki) nie wymawiano jako "igrek" tylko jako "ygrek" -
              z twardym Y - jak w słowie ryk. Przyjechałam na studia a tu facet
              mówi "igrek".. Pomyślałam "ale śmiesznie mówi". Później kolejna osoba też
              mówi "igrek", wypowiedź trzeciej jasno dowiodła, że to ja mówię inaczej...
              Natomiast zupełnie niedawno dowiedziałam sie, że "czyszczę buty po poznańsku" -
              bo czyszczę też podeszwę, pomiędzy obcasem o przodem buta (tam jest taki
              kawałek, który nie dotyka ziemi). Bardzo sie zdziwiłam...
    • sztuk6mistrz Wróciłem i żyję! 22.11.06, 12:31
      Przeczytałem o tych wszystkich wielkopolskich specjałach, jakoś mnie to nie
      kręci, choć mam rodzinę także z Poznania. U nas w domu kuchnia ta przegrała
      zdecydowanie z galicyjską, według mnie bogatszą i smaczniejszą.
      • hurysa1 Re: Wróciłem i żyję! 22.11.06, 15:40
        sztuk6mistrz napisał:

        > Przeczytałem o tych wszystkich wielkopolskich specjałach, jakoś mnie to nie
        > kręci, choć mam rodzinę także z Poznania. U nas w domu kuchnia ta przegrała
        > zdecydowanie z galicyjską, według mnie bogatszą i smaczniejszą.

        Masz jakieś przepisy?
        • sztuk6mistrz Re: Wróciłem i żyję! 22.11.06, 17:16
          To choćby popularne pierogi ruskie, rusini mówili podobno na nie polskie.
          Ubolewam niestety nie potrafię ich robić > Ciasto: mąka wrocławska, jajko, woda,
          sól. Farsz: ziemniaki ugotowane, przeciśnięte przez maszynkę, usmażona cebula,
          ser twaróg, tłusty, zmielony - proprcji nie pamiętam. Ciasto musi być
          cieniutkie, nie suche! Farsz ostygły, niekleisty. Pierogi lepimy z kółek od
          szklanki. Woda do gotowania posolona, z odrobiną oleju. Na wrzątek wrzucamy po
          kilkanaście pierogów i gotujemy na średnim ogniu pod przykryciem, do kipienia
          czyli około 2-4min i jeszcze chwileczkę i odcedzamy. Polewamy stopionym masłem i
          do tego śmietana.
          Najlepsze można obecnie zjeść u Anity w Domu Ekonomisty przy Nożowniczej, dawne
          Skołatane Nerwy; chyba się wybiorę w piątek popołudniu.
          • sztuk6mistrz Re: Wróciłem i żyję! 22.11.06, 22:09
            W drugiej kolejności wymieniłbym gołąbki z mięsem i ryżem, choć też modyfikacje
            w kapuście włoskiej, lub zamiast ryżu kasza gryczana z grzybami.
            A także studzieninę, którą już wcześniej wymieniałem, to jest inaczej galareta,
            zimne nogi. Z chudego mięska wieprzowego, tj. golonki i trzech giczy, na
            wierzchu smalczyk.
            O! Karp po żydowsku, w przecieranej cebulce, na słodko.
            Coś mi się jeszcze przypomni...
            • sztuk6mistrz Re: Wróciłem i żyję! 24.11.06, 18:23
              Coś słodkiego, to bułka drożdżowa, splatana w warkocz zwana chałką, inni lubią
              makowiec.
              A zupy - barszcz czerwony z kiszonych buraków, często jako danie wigilijne -
              klarowny, czysty z uszkami z grzybów.
            • anu_anu Re: Wróciłem i żyję! 25.11.06, 17:01
              Gołąbki u nas robiono również z kiszonej kapusty. W tym celu do beczki z kapustą
              wkładano kilka nie poszatkowanych główek. Jak się do nich doszło - było wiadomo
              że czas na robienie gołąbków smile
              Karpia jadałam wyłącznie oprószonego mąką i smażonego na maśle - i do dziś tylko
              taki mi smakuje.
              A galareta nazywała się galat i przed podaniem obowiązkowo trzeba było zebrać z
              niej tłuszcz, który uchodził za niesmaczny.
              Poza tym sądzę, że każda kuchnia ma swoje zalety.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka