06.02.07, 05:59
Ufam Radkowi mimo wszystko. To wszystko, to:
1. Radek Sikorski jest świrem;
2. Radek przechwalał się (słyszałem live), że w Afganistanie własnoręcznie
strącił "Blue Stingerem" sowiecki helikopter pancerny Mi-24D, a to naprawdę
zrobił jego poległy kolega, nie Radek, bo był cykor w akcji i w gacie srał, a
tylko coś widział, albo słyszał i sobie przypisał.
Radek jednak - jako stary agent Bractwa (CIA - jak kto nie kuma) - ma
rozeznanie. Wierzę mu też, że "kocha wojsko" - szczególnie polskie. Jeśli
wolnemu, demokratycznemu państwu potrzebna jest armia (z powodów politycznych
i społecznych), to takie Radki są potrzebne. Lepiej widzę takich świrów niż
tych w stylu Antosia M. (były idealista-CzK-ista, wyznawca tow. Che).
Radek ma też niewątpliwe przyjazne układy w Washington, D.C., U.S.A. Nie tylko
u Demokratów (Zbig Brzeziński i jego plan w sprawie Iraq).
Obserwuj wątek
    • map4 Re: Radek S.! 06.02.07, 13:04
      kolejar napisał:

      > Ufam Radkowi mimo wszystko. To wszystko, to:
      > 1. Radek Sikorski jest świrem;
      > Radek jednak - jako stary agent Bractwa (CIA - jak kto nie kuma) - ma
      > rozeznanie.

      Po złożeniu obydwu zdań do kupy wchodzi mi, że (przy założeniu twierdzenia o
      agenturalności byłego ministra ON) Amerykanie zatrudniają świrów.

      To ma sens. Efektami pracy takich a nie innych agentów jest inwazja na Irak w
      poszukiwaniu broni jądrowej.

      > Jeśli
      > wolnemu, demokratycznemu państwu potrzebna jest armia (z powodów politycznych
      > i społecznych)

      Powody społeczne ? Możesz wymienić ?

      Jeśli zaś o powody polityczne chodzi: armia potrzebna jest do rozwiązywania nie
      dających się inaczej rozwiązać sporów pomiędzy poszczególnymi państwami.
      Narodowi armia potrzebna nie jest. Z powodu asynchroniczności nowoczesnych wojen
      zamiast regularnych jednostek wojskowych powinniśmy raczej pomyśleć o stworzeniu
      czegoś w rodzaju ZOMOpodobnych jednostek powietrzno - desantowych,
      z jednostkami wsparcia typu szpital, mobilny sąd i więzienie.
      • kolejar Re: Radek S.! 06.02.07, 17:34
        map4 napisał:
        > Po złożeniu obydwu zdań do kupy wchodzi mi, że (przy założeniu twierdzenia o
        > agenturalności byłego ministra ON) Amerykanie zatrudniają świrów.
        >
        > To ma sens. Efektami pracy takich a nie innych agentów jest inwazja na Irak w
        > poszukiwaniu broni jądrowej.

        A kogo Amerykanie zatrudniają w CIA (a inni w odpowiednich sobie służbach)? To
        nie jest mój błąd - to chciałem przekazać. Co do Iraq, to akurat Radek nie ma z
        tym za wiele wspólnego, bo jego obszarem działania był Afganistan.

        map4 pyta:
        > Powody społeczne ? Możesz wymienić ?

        W społeczeństwie statystycznie jest pewien procent pewnego rodzaju potencjalnie
        groźnych świrów. Zorganizowane, państwowe siły zbrojne służą jako sposób
        zneutralizowania szkodliwości takich osobników, a wręcz niekiedy pożytecznego
        dla ogółu wykorzystania ich świra.

        Dalej map4 stwierdza:
        > Narodowi armia potrzebna nie jest. Z powodu asynchroniczności nowoczesnych woje
        > n
        > zamiast regularnych jednostek wojskowych powinniśmy raczej pomyśleć o stworzeni
        > u
        > czegoś w rodzaju ZOMOpodobnych jednostek powietrzno - desantowych,
        > z jednostkami wsparcia typu szpital, mobilny sąd i więzienie.

        Tu właśnie mapie opisałeś nowoczesną armię! A czym, jak nie regularnymi
        jednostkami, są oddziały ZOMO, AT itp.?
        • poloeschatolo homeopatia społeczna? 07.02.07, 01:45
          kolejar napisał:

          > map4 pyta:
          > > Powody społeczne ? Możesz wymienić ?
          >
          > W społeczeństwie statystycznie jest pewien procent pewnego rodzaju
          > potencjalnie groźnych świrów. Zorganizowane, państwowe siły zbrojne służą jako
          > sposób zneutralizowania szkodliwości takich osobników, a wręcz niekiedy
          > pożytecznego dla ogółu wykorzystania ich świra.

          czyli świra świrem leczyć

          chyba ześwirowałeś na tych EP, ET i bóg wie jeszcze jakich E... do imentu
          • kolejar Re: homeopatia społeczna? 07.02.07, 02:19
            poloeschatolo napisała:
            > chyba ześwirowałeś na tych EP, ET i bóg wie jeszcze jakich E... do imentu

            ???
            Nie rozumiem, o co Ci chodzi? Wątki Ci się popier...?
            • poloeschatolo Re: homeopatia społeczna? 07.02.07, 17:34
              kolejar napisał:

              > poloeschatolo napisała:
              > > chyba ześwirowałeś na tych EP, ET i bóg wie jeszcze jakich E... do imentu
              >
              > ???
              > Nie rozumiem, o co Ci chodzi? Wątki Ci się popier...?

              nic a nic

              rozumiem twój euforyczny stan wygenerowany przekładniami, dławikami, opornicami
              i bóg raczy wiedzieć jeszcze czym co składa się na tłuste cielska krajowych
              elektrosmoków

              ale

              nie traktuj rzeczywistości w podobny sposób chyba, że chcesz zostać szahidem (co
              jest mniej samolubne niż odwalanie samobója na strychu czy w kuchni - to a
              propos twojego innego wątku)

              pzdr
              • kolejar Re: homeopatia społeczna? 07.02.07, 18:40
                poloeschatolo napisała:
                co napisała...

                A ja dalej nie wiem, o co chodzi. Związek Radka, Antosia, czy Ludwika z
                pozostałymi wątkami, do których tu się odwołujesz, jest żaden lub znikomy. Twoje
                refleksje na mój temat w tym miejscu brzmią jak klasyczne: "A u was biją
                murzynów". Człowieku, opamiętaj się, bo coś Ci chyba siadło na umysł!
                • poloeschatolo Re: homeopatia społeczna? 07.02.07, 21:12
                  kolejar

                  rozczarowujesz mnie swoją ociężałością

                  piszesz o świrach to tu to tam - Radek S., Antoś M., Ludwichś D., bractwo CIA etc.
                  tak z zadowoleniem określasz ich stan; stan ześwirowania osób/instytucji
                  publicznych, które próbują rządzić zwariowanym - tu się zastanawiam czy dla
                  obecnych relacji pomiędzy indywiduami gatunku h.sapiens można używać określenia
                  społeczeństwo - mnie jawi się to jako horda

                  a więc te według ciebie świrusy / ześwirowane organizacje mają próbować
                  okiełznać tą hordę świrów (tak to odczytuję)

                  czyli podobne leczyć podobnym

                  stąd tytuł - homeopatia społeczna
                  w co nie musisz wierzyć podobnie jak w homeopatyczną metodę leczenia...

                  mam nadzieję, że tym razem napisałem to wystarczająco łopatologicznie...
                  • kolejar Re: homeopatia społeczna? 09.02.07, 01:28
                    poloeschatolo napisała:
                    > rozczarowujesz mnie swoją ociężałością

                    Dziękuję ze wzajemnością.
                    Jednak mimo niegodnej uczonych tytułów mętności Twych wywodów, pojąłem Twą tezę
                    o homeopatii od początku. Niezrozumienie zaś dotyczy obecności elektrotrakcji
                    kolejowej w tym wątku. Czy może jednak chodziło Ci o to, że jako świr nie jestem
                    uprawniony do zabierania głosu w sprawach wojennych? Bo tak odebrane mogą być
                    Twoje rojenia.
        • map4 Re: Radek S.! 07.02.07, 07:16
          kolejar napisał:

          > Tu właśnie mapie opisałeś nowoczesną armię! A czym, jak nie regularnymi
          > jednostkami, są oddziały ZOMO, AT itp.?

          To to samo, ale nie to samo smile
          Zważ na to, że z niewyjaśnionych powodów tego typu jednostki podlegają wszędzie
          ministrom spraw wewnętrznych, a nie ministrom wojny.

          Po drugie pozostaje kwestia mobilności. Mobilność dzisiaj to nie jest batalion
          zapakowany na pakę starów i mobilny w promieniu miasta, tylko kompania
          zapakowana do Airbusa, który na dotarcie do miejsca zamieszek potrzebuje tyle,
          ile trwa lot. Mówimy o mobilności jednostek w skali planety, o takiej samej ich
          zdolności do wymiany informacji oraz wsparcia z zapleczem i o zasięgu
          operacyjnym ograniczonym pojemnością zbiorników paliwa w samolotach. Na razie
          mniej lub bardziej tylko Amerykanie są w stanie operować globalnie.
          Europejczykom brakuje brakuje dokładnie wszystkiego, od woli zbudowania własnej
          armii zdolnej do błyskawicznego globalnego działania poczynając.

          Dzisiejsze wojny bardzo przyspieszyły: szybko wybuchają, szybko gasną a do ich
          okiełznania potrzeba o wiele mniejszych sił. Nie chodzi o to, ile czołgów możemy
          przerzucić do Iraku, tylko jak szybko mogą one się tam znaleźć i jak szybko
          możemy je stamtąd ewakuować.

          O Armii Odrodzonej Rzeczypospolitej i jej technicznych zdolnościach do
          atakowania za granicą mówić wcale nie będę, bo to w tym kontekście mija się z celem.
          • kolejar Re: Radek S.! 07.02.07, 19:13
            map4 napisał:
            > Zważ na to, że z niewyjaśnionych powodów tego typu jednostki podlegają wszędzie
            > ministrom spraw wewnętrznych, a nie ministrom wojny.

            No, chyba nie wszędzie smile. Zważ na to, że z raczej wyjaśnionych powodów 74.
            Regiment Marines, czy Navy Seals podlegają Pentagonowi, co skutkuje opisanymi
            dalej przez Ciebie zdolnościami USA. Podobnie jest w przypadku Wielkiej Brytanii
            i przynależności S.A.S-u do Ministerstwa Wojny, a także Legii Cudzoziemskiej.
            To zresztą nie dziwne - w tych krajach jakoś zachowały się imperialne ambicje i
            tradycje. Natomiast w kategoriach UE sprawa wygląda już dokładnie, jak napisałeś
            - UE nie jest zdolna do samodzielnego prowadzenia skutecznych działań w ramach
            współczesnych teatrów - jak mawiają militaryści. Sławny przykład niemocy oraz
            indolencji (w sumie impotencji) to Srebrenica. Frankofoni też zresztą totalnie
            dali d... w Ruandzie, ale oni już tak mają od dawna.

            dalej map4:
            ...tylko kompania
            > zapakowana do Airbusa...
            ...zasięgu
            > operacyjnym ograniczonym pojemnością zbiorników paliwa w samolotach...

            Myślisz bardzo europejsko smile. Nie wiem, czy jakikolwiek Airbus jest stosowny do
            takich celów. Wciąż sprawdzają się za to poczciwe, stare C-131 "Hercules" i
            nowsze C-5 i C-17. A problem pojemności zbiorników w realiach NATO w zasadzie
            nie powinien istnieć - KC-135 "Strato-tanker" USAF-u oczywiście.

            Na zakończenie map4:
            > O Armii Odrodzonej Rzeczypospolitej i jej technicznych zdolnościach do
            > atakowania za granicą mówić wcale nie będę, bo to w tym kontekście mija się z c
            > elem.

            Eee? Kupili se przecież parę unijnych (made in Spain) transportowców Casa smile))
            A generalnie, to bardzo pięknie opisujesz współczesną doktrynę wojenną. Po
            prostu całkowita Prawda. Dziwi mnie tylko jednak, że do decydentów (unijnych -
            nie tylko polskich) takie prawdy w ogóle nie docierają, albo docierają na końcu
            - jak już zginie ileś tam tysięcy nieuzbrojonych cywilów i wszyscy pojmą, że coś
            z tymi armiami chyba nie do końca tak...
            • poloeschatolo Re: Radek S.! 07.02.07, 21:22
              kolejar napisał:

              > Na zakończenie map4:
              > > O Armii Odrodzonej Rzeczypospolitej i jej technicznych zdolnościach do
              > > atakowania za granicą mówić wcale nie będę, bo to w tym kontekście mija
              > > się z celem.
              >
              > Eee? Kupili se przecież parę unijnych (made in Spain) transportowców Casa smile))
              > A generalnie, to bardzo pięknie opisujesz współczesną doktrynę wojenną. Po
              > prostu całkowita Prawda. Dziwi mnie tylko jednak, że do decydentów (unijnych -
              > nie tylko polskich) takie prawdy w ogóle nie docierają, albo docierają na
              > końcu - jak już zginie ileś tam tysięcy nieuzbrojonych cywilów i wszyscy
              > pojmą, że coś z tymi armiami chyba nie do końca tak...

              bo wciąż zwycięża idea napierdalania się na śmierć pięściakami czy maczugami. w
              tej materii nadal jesteśmy 100% zwierzętami. agresja jako forma sprawowania władzy.
              i na chuj te dziesiątki tysięcy lat egzystencjalnego rozdarcia w skali
              indywidualnej i zbiorowej. wymyślania/szukania wszystkich tych bogów, budd,
              kriszn, allahów i innych manitou. bredzenia o wspólnej matce gai. grunt żeby
              znienacka przypierdolić sąsiadowi (sąsiadkę można zgwałcić, przekazując swoje
              geny) żeby już więcej nie zagrażał. najlepiej niech zdycha lub w kajdanach robi
              na moją hordę...
            • map4 Re: Radek S.! 08.02.07, 06:25
              kolejar napisał:

              > No, chyba nie wszędzie smile. Zważ na to, że z raczej wyjaśnionych powodów 74.
              > Regiment Marines, czy Navy Seals podlegają Pentagonowi, co skutkuje opisanymi
              > dalej przez Ciebie zdolnościami USA. Podobnie jest w przypadku Wielkiej Brytani
              > i
              > i przynależności S.A.S-u do Ministerstwa Wojny, a także Legii Cudzoziemskiej.

              Tutaj się różnimy. Mówisz o jednostkach specjalnych przeznaczonych do niszczenia
              obiektów i jednostek militarnych wroga. Ja zaś myślę o ZOMO, które zrzucone ze
              spadochronów natychmiast jest w stanie podjąć służbę policyjną na dowolnie
              wybranym teatrze wojny. W razie napotkania większego gniazda oporu ZOMO powinno
              otoczyć budynek/budynki i poczekać na wsparcie regularnych jednostek woskowych.

              SEALsi, SASowcy czy żołnierze Alfy kompletnie nie nadają się do tłumienia
              demonstracji. To znaczy - można oczywiście w celu zaprowadzenia porządku
              poderżnąć gardła wszystkim demonstrantom, ale jest to w moim odczuciu gaszenie
              ogniska benzyną. Oddziały specjalne eliminują, a nie obezwładniają przeciwnika.

              > Myślisz bardzo europejsko smile. Nie wiem, czy jakikolwiek Airbus jest stosowny
              do takich celów.

              Będzie. A 400M. Ponadto jakiś istniejący model odrzutowca (eee... A320 ?) EADS
              postanowiło przerobić na uniwersalny tankowiec. Co do pozycjonowania jednostek -
              niedługo wchodzi Galileo. Leży komunikacja, wojna elektroniczna, logistyka i
              struktury dowodzenia. Poza tym każdemu premierowi Eurokołchozu wydaje się, że
              byłby w stanie wydawać rozkazy naczelnemu wodzowi Euroarmii. Jak to się na polu
              walki odbić musi, nie muszę dodawać ...

              > Na zakończenie map4:
              > > O Armii Odrodzonej Rzeczypospolitej i jej technicznych zdolnościach do
              > > atakowania za granicą mówić wcale nie będę, bo to w tym kontekście mija s
              > ię z c
              > > elem.
              >
              > Eee? Kupili se przecież parę unijnych (made in Spain) transportowców Casa smile))

              Tyle, że nie wchodzą do nich standardowe pojazdy piechoty zmechanizowanej:
              w zależności od tego, czy o CASIE mówi jej producent, czy jej użytkownik:
              pojazdy są na CASĘ za szerokie, albo CASA jest za wąska.

              > A generalnie, to bardzo pięknie opisujesz współczesną doktrynę wojenną. Po
              > prostu całkowita Prawda. Dziwi mnie tylko jednak, że do decydentów (unijnych -
              > nie tylko polskich) takie prawdy w ogóle nie docierają, albo docierają na końcu
              > - jak już zginie ileś tam tysięcy nieuzbrojonych cywilów i wszyscy pojmą, że coś
              > z tymi armiami chyba nie do końca tak...

              Wynika to z tego, że ci cywile, którzy są szlachtowani przy naszym wyniosłym
              milczeniu, to zawsze w naszym mniemaniu są jacyś podludzie, mieszkający na końcu
              świata. Nas to nie swędzi.
              • sztuk6mistrz Re: Radek S.! 08.02.07, 15:47

                > > A generalnie, to bardzo pięknie opisujesz współczesną doktrynę wojenną. P
                > o
                > > prostu całkowita Prawda. Dziwi mnie tylko jednak, że do decydentów (unijn
                > ych -
                > > nie tylko polskich) takie prawdy w ogóle nie docierają, albo docierają na
                > końcu
                > > - jak już zginie ileś tam tysięcy nieuzbrojonych cywilów i wszyscy pojmą,
                > że coś
                > > z tymi armiami chyba nie do końca tak...
                >
                > Wynika to z tego, że ci cywile, którzy są szlachtowani przy naszym wyniosłym
                > milczeniu, to zawsze w naszym mniemaniu są jacyś podludzie, mieszkający na końc
                > u
                > świata. Nas to nie swędzi.
                >

                Do czasu. Historia Świata jest niepozostawiająca żadnych złudzeń. Nie
                mądrzejemy, bo nie mamy pamięci poprzednich pokoleń, mamy mity i nimi karmimy
                następne pokolenia, do czasu kiedy ktoś nie powie - sprawdzam. Tu podpisuje się
                pod tym co napisał poloeschatolo. Dodam tylko do tego - wojsko się obroni, my nie!
                • hurysa1 Re: Radek S.! 08.02.07, 20:54
                  Pożytki społeczne z wojny są naszkicowane tutaj:
                  www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=98&ShowArticleId=30984
                  • kolejar Re: Radek S.! 08.02.07, 22:26
                    Odnośnie artykułu podanego przez Hurysę, to tak to bywa, gdy... ktoś nie myśli,
                    ktoś źle myśli, ktoś jest cyniczny, ktoś jest niedbały, ktoś wybiera tzw.
                    mniejsze zło... Nie każdy psychol nadaje się do armii, nie ma jednej recepty dla
                    każdego. Są różne sytuacje - "Parszywa Dwunastaka" - pamiętacie? smile
                    • hurysa1 Re: Radek S.! 09.02.07, 02:25
                      Jak się ma praktyka do ideologii? W poprzednim poście załączyłam link do opisu
                      rozwiązań praktycznych, w tym - do ideologicznych:

                      www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=148&art=441
                      Wynika z tego zderzenia i innych faktów, że:
                      a) cel uświęca środki
                      b) gdzie drwa rąbią tam wióry lecą
                      c) nawet najbardziej śmierdzące gówno można owinąć w pachnącą bawełnę
                      • kolejar Re: Radek S.! 09.02.07, 07:01
                        hurysa1 napisała:
                        > Jak się ma praktyka do ideologii?

                        W praktyce politycznej niestety nazbyt często nijak. Ludzi, którzy tak nijak
                        praktykują, nazywam świrami, bo to przypomina Szpital p.w. Przemienienia Pańskiego.

                        Dalej:
                        > Wynika z tego zderzenia i innych faktów, że:
                        > a) cel uświęca środki
                        > b) gdzie drwa rąbią tam wióry lecą
                        > c) nawet najbardziej śmierdzące gówno można owinąć w pachnącą bawełnę

                        ad. a) nie wynika z tego wcale, że cel uświęca środki. To sarkastyczne,
                        pesymistyczne powiedzonko jest, owszem, pewną konstatacją nad ułomnością
                        człowieczeństwa. Dlaczego wciąż najwięcej do powiedzenia mają ludzie, którzy
                        czynią tak, a nie inni? Bo inaczej się nie da? Twierdzę, że to nieprawda. W
                        realu zdarzyć się może i się zdarza i tak i siak. Tylko, że najbardziej widać
                        czarną stronę. Dla niektórych lepiej, żeby innej nie było. Nie da się zamordować
                        Boga (Miłości) - przynajmniej wciąż się nie udało, a tacy różni próbowali...
                        Bywa jednak ciężko na różne sposoby. Czy cel może uświęcać środki, gdy jest nim
                        chęć uniknięcia "większego zła"?
                        ad. 2 to stare przysłowie ludowe przekazuje nam jakiś element wiedzy o
                        przebiegach różnych procesów w naturze. Jeśli wysoce prawdopodobnym lub
                        oczywistym skutkiem ubocznym jakiejś akcji mogą być sprawiające problem wióry,
                        to trzeba się zastanowić, co z tym zrobić. Może da się wymyśleć jakiś w miarę
                        sensowny system utylizacji/recyclingu? Czy jednak lepiej zaniechać akcji? A może
                        możliwe jest osiągnięcie celu metodą bezwiórową?
                        ad. 3 a nie? Dać się da, tylko zasadnicze jest pytanie o sens takiego działania.
                        W klopach używamy dezodorantów. Ktoś ma prawo zapytać: czy dla komfortu
                        nieczucia pewnych woni warto spuszczać wraz z g... do kanału niebezpieczne dla
                        środowiska produkty chemii gospodarczej? Ktoś inny odpowie, że ta kostka spełnia
                        przecież normy OECD, РСТ-АЯ, Der Grüne Punkt, posiada atest PZH... A może
                        przestać tak srać? Czy to akurat gówno było nieuniknione?
                • kolejar Re: Radek S.! 09.02.07, 07:17
                  sztuk6mistrz napisał:
                  Dodam tylko do tego - wojsko się obroni, my n
                  > ie!

                  Może powinniśmy, trochę za myślą mapa4, w ogóle zaprzestać mówienia "wojsko", a
                  nazwać to wprost i ogólnie MILICJĄ (ZOMO to przecież tylko jedna z milicyjnych
                  formacji)? Jeśli - jak pisze sztuk6mistrz - my się nie obronimy, to kto nas
                  obroni? Odpowiedź nasuwa się sama: Milicja, milicja, milicja! Tralalala...
                  Milicja to formacja zawiązana przez wolnych obywateli w celu samoobrony.
                  W nawiązaniu do tez doktrynalnych mapa4 uzupełniłbym jeszcze, że, aby to jego
                  ZOMO było efektywne, powinno być wsparte przez SB, a właściwie odwrotnie - ZOMO
                  to narzędzie w rękach SB, a SB w rękach Władzy Wykonawczej w ramach praw
                  stanowionych przez Władzę Ustawodawczą pod kontrolą Władzy Sądowniczej.
                  Niech żyje Wolność!
                  Niech żyje Równość!
                  Niech żyje Braterstwo!
    • hurysa1 Ciekawa uwaga Kataryny 12.02.07, 23:37
      Cytuję:
      "Sikorski musiał odejść

      Pierwsza fala medialnej histerii związanej z dymisją Sikorskiego opada i
      zaczynają się pojawiać informacje, które każą inaczej spojrzeć na to co się
      stało w MON-ie. I wcale nie jestem pewna czy głównym powodem odejścia
      Sikorskiego był jego konflikt z Macierewiczem. Dzisiejszy Dziennik przynosi
      informacje po których dymisję Sikorskiego uważam za uzasadnioną, choć nadal mam
      go za bardzo sympatycznego polityka. Tyle, że to nie jest kryterium według
      którego powinno się oceniać ministra obrony.

      Dziennik: "Radosław Sikorski chciał od MSZ 30 milionów na zapewnienie
      bezpieczeństwa naszych żołnierzy w Afganistanie. (...) Sikorski już od listopada
      zabiegał o pieniądze w resorcie kierowanym przez Anne Fotygę. (...) Minister
      obrony chciał, żeby środki z MSZ wsparły naszą misję w Afganistanie. Choć
      oficjalnie byłyby przeznaczone na pomoc humanitarną, w rzeczywistości miało
      chodzić o bezpieczeństwo wojska. Według pomysłu MON, pieniędzmi dysponowaliby
      oficerowie wywiadu działający w Afganistanie. Mieliby za to kupować przychylność
      miejscowej ludności. W grę wchodziło np. budowanie szkół, szpitali, wiercenie
      studni na terenach stacjonowania polskich oddziałów. (...) Pieniądze miały
      pochodzić z rezerwy celowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych na tzw. pomoc
      rozwojową dla biedniejszych krajów. Pula wynosi 90 mln zł. Korzystają z niej
      polskie organizacje pozarządowe, organy administracji rządowej i samorządowej, a
      nawet polscy misjonarze. Środki dostają te organizacje, które przedstawią
      najlepszy projekt i wygrają konkurs. MSZ i rząd decydują, jakim krajom warto
      pomagać. Sikorski naciskał, by 30 mln "oddano" wojsku.(...) W nieoficjalnej
      rozmowie z czlonkiem komisji obrony narodowej [Sikorski] przyznawał, że brakuje
      mu pieniędzy na kontrwywiadowczą i wywiadowczą ochronę polskich wojsk."

      Jeśli to prawda - a nie ma powodu w to wątpić bo informacja pochodzi ze źródła
      sympatyzującego raczej z Sikorskim niż z Fotygą - to niestety Sikorski w pełni
      zasłużył na dymisję i konflikt z Macierewiczem nie był do tego wcale potrzebny.
      Wygląda bowiem na to, że decyzja o wysłaniu żołnierzy do Afganistanu była
      nieprzemyślana i nieodpowiedzialna. Minister ogłosił ją 16 września 2006, czyli
      na kilka tygodni przed tym jak rozpoczął starania o te 30 milionów, podobno
      niezbędne do zapewnienia bezpieczeństwa polskim żołnierzom. No to ja dziękuję
      bardzo za ministra obrony, który najpierw podejmuje decyzję o wysłaniu żołnierzy
      na niebezpieczną misję, ogłasza to całemu światu a dopiero potem kombinuje komu
      i pod jakim pretekstem zabrać pieniądze, żeby zapewnić żołnierzom podstawowe
      bezpieczeństwo. I jeszcze ma pretensje, że koleżanka z rządu nie godzi się wydać
      1/3 całej swojej rezerwy niezgodnie z jej przeznaczeniem! Ogłaszając decyzję o
      wysłaniu wojsk do Afganistanu Sikorski szacował, że misja będzie kosztować 300
      milionów złotych, zatem te 30 milionów, które chciał wyżebrać u Fotygi stanowi
      10% kosztów całej operacji. Czy to jest poważne? Jak można z deficytem na
      poziomie 10% budżetu operacji ją publicznie ogłaszać licząc, że "jakoś to
      będzie", może wyrwiemy z innego resortu, może organizacjom humanitarnym, może
      szpitalom, a może teatrom. Moim zdaniem to kompromituje ministra, który najpierw
      powinien wszystko dokładnie policzyć w zaciszu gabinetu, upewnić się, że stać go
      na misję i jej zabezpieczenie a dopiero potem uroczyście ogłaszać.

      Jakby tego było mało, Sikorski chciał wydrzeć pieniądze na agentów w
      Afganistanie z puli przeznaczonej na pomoc rozwojową, a kwota, którą próbował
      wymusić na Fotydze stanowi 1/3 całego budżetu na tę pomoc przeznaczonego. Na
      dodatek byłoby to coś w rodzaju kreatywnej księgowości bo ta rezerwa celowa nie
      jest bynajmniej przeznaczona na finansowanie działalności wywiadu. Starczy
      zajrzeć na stronę poświęconą pomocy rozwojowej, żeby zobaczyć jak bardzo dalekie
      jest to co chciał sfinansować Sikorski od tego po co jest ta rezerwa, polecam
      zapoznanie się z dotacjami przyznanymi z tej rezerwy w ubiegłym roku, tam jest
      lista instytucji i projektów sfinansowanych w ubiegłym roku, podobne projekty
      Sikorski chciał pozbawić 1/3 środków. Nie wiadomo to w ogóle byłoby zgodne z
      prawem bowiem Ustawa o finansach publicznych mówi, że rezerwy celowe mogą być
      przeznaczone "wyłącznie na cel, na jaki zostały utworzone oraz wykorzystane
      zgodnie z klasyfikacją wydatków". I chyba Sikorski miał tego świadomość dlatego
      namawiał Fotygę do kombinowania ("choć oficjalnie byłyby przeznaczone na pomoc
      humanitarną, w rzeczywistości miało chodzić...") zamiast zwrócić się do ministra
      finansów, bo to on może zmienić przeznaczenie rezerwy celowej, a i to po
      uzyskaniu zgody sejmowej komisji ds. budżetu. Sikorski próbował iść na skróty,
      namawiając Fotygę do działań niezgodnych z duchem - a być może nawet z literą -
      prawa. Na dodatek ogłoszoną bez należytego - jak widać - przygotowania misję
      wojskową chciał sfinansować częściowo ze środków przeznaczonych na pomoc
      humanitarną, choć przecież finansowanie pomocy rozwojowej jest jednym z
      międzynarodowych zobowiązań Polski w ramach Milenijnych Celów Rozwoju. Dlaczego
      to organizacje humanitarne mają ponosić konsekwencje krótkowzroczności ministra,
      który coś źle policzył i zbyt pochopnie wyrwał się z pomysłem misji w Afganistanie?

      To wszystko niestety kompromituje ministra Sikorskiego. Od ministra obrony
      oczekuję, że przed wysłaniem żołnierzy za granicę sprawdzi czy nas na to stać i
      nie będzie kombinował jak zrobić przekręt z funduszami przeznaczonymi na pomoc
      humanitarną i przekierować je na operacje wywiadu.

      Zabawne, a może raczej straszne, że ów współpracownik Sikorskiego, który się
      żali Dziennikowi najwyraźniej nie widzi w tym wszystkim nic złego. Nic złego nie
      widzą chyba także dziennikarze bo wymowa artykułu jest raczej prosikorska,
      zresztą już sam oskarżycielski i skrajnie demagogiczny tytuł "Awantura o
      Afganistan. Minister Fotyga nie chciała dać pieniędzy z rezerwy MSZ na
      bezpieczeństwo polskich żołnierzy" mówi wszystko. Sikorski dobry, Fotyga winna,
      nie chciała dać pieniędzy wredna baba. Bohdan Zdrojewski (PO) sugeruje wręcz
      "Nie zdziwiłbym się, gdyby sprawa miała podtekst osobisty. Jest publiczną
      tajemnicą, że Fotyga i Sikorski od dawna darli koty". Obrzydliwe ale typowe."
      • kolejar Re: Ciekawa uwaga Kataryny 13.02.07, 03:27
        Tekst sugeruje, że Radek nieodpowiedzialnie wymyślił i ogłosił wojnę w
        Afganistanie, a dopiero następnie zaczął zabiegi o pieniądze na nią, za którą to
        niefrasobliwość został słusznie zdymisjonowany. Ja powiem tyle, że owa "Ciekawa
        uwaga Kataryny" w ogóle nie jest ciekawa. Jest głupia i wystawia kiepskie
        świadectwo temu, co to napisał. Pierwsza myśl przychodzi taka - autor jest
        głupi. Później otrzeźwienie - najgłupszy może nie jest, skoro ktoś daje się
        nabierać na taką prostacką demagogię i nazywa to "ciekawą uwagą". Czy trzeba
        wyjaśniać, dlaczego tak piszę?
        Czy to Radek podejmował decyzję o wysłaniu wojsk do Afganistanu, czy może tylko
        z racji funkcji usiłował być tej decyzji wiernym wykonawcą, aż w końcu wobec
        totalnej nieodpowiedzialności oraz indolencji czynników decyzyjnych (Pana
        Premiera i Pana Prezydenta) skapitulował?
        Mam nadzieję, że przynajmniej ta moja skromna uwaga w kontekście ogólnej głupoty
        okazuje się być ciekawa.
        • hurysa1 Re: Ciekawa uwaga Kataryny 13.02.07, 03:58
          kolejar napisał:

          > Tekst sugeruje, że Radek nieodpowiedzialnie wymyślił i ogłosił wojnę w
          > Afganistanie, a dopiero następnie zaczął zabiegi o pieniądze na nią, za którą t
          > o
          > niefrasobliwość został słusznie zdymisjonowany. Ja powiem tyle, że owa "Ciekawa
          > uwaga Kataryny" w ogóle nie jest ciekawa. Jest głupia i wystawia kiepskie
          > świadectwo temu, co to napisał. Pierwsza myśl przychodzi taka - autor jest
          > głupi. Później otrzeźwienie - najgłupszy może nie jest, skoro ktoś daje się
          > nabierać na taką prostacką demagogię i nazywa to "ciekawą uwagą". Czy trzeba
          > wyjaśniać, dlaczego tak piszę?

          Ponieważ przestałeś rozróżniać między polemiką, a epitetami.

          > Czy to Radek podejmował decyzję o wysłaniu wojsk do Afganistanu, czy może tylko
          > z racji funkcji usiłował być tej decyzji wiernym wykonawcą, aż w końcu wobec
          > totalnej nieodpowiedzialności oraz indolencji czynników decyzyjnych (Pana
          > Premiera i Pana Prezydenta) skapitulował?

          Przypomnij sobie pobyt R.S. w USA i ogłoszenie przez niego zwiększenia polskiego
          kontyngentu. Postawił wszystkich przed faktem dokonanym.

          > Mam nadzieję, że przynajmniej ta moja skromna uwaga w kontekście ogólnej głupot
          > y
          > okazuje się być ciekawa.

          Wynika ta uwaga z Twojej niewiedzy. Niewiedza nie jest ciekawa.
          • kolejar Re: Ciekawa uwaga Kataryny 13.02.07, 16:40
            Całkowicie podtrzymuję, co napisałem wcześniej. Rzekomo "ciekawa uwaga" jest
            prymitywnie durna, a ja się na takie głupoty nabierać nie daję. Jeśli
            jakikolwiek minister czyni sobie fakty dokonane za plecami premiera, to w ciągu
            max 5 min. nie jest ministrem. Czy to trzeba wyjaśniać???
            Cała ta niby "ciekawa uwaga" ma najwyraźniej tylko jeden cel: za wszelką cenę
            chronić kaczego kurdupla. Bo on największy, najmądrzejszy, nieomylny. Niestety,
            nic to nie dało - dalej nie mam zamiaru dać się wkręcić w bzdurę, że Pan
            Jarosław Kaczyński jest najlepszym premierem w dziejach. On w ogóle nie jest
            dobrym premierem. Pozostaję w opozycji.
            • hurysa1 Re: Ciekawa uwaga Kataryny 13.02.07, 16:51
              kolejar napisał:

              > Całkowicie podtrzymuję, co napisałem wcześniej. Rzekomo "ciekawa uwaga" jest
              > prymitywnie durna, a ja się na takie głupoty nabierać nie daję. Jeśli
              > jakikolwiek minister czyni sobie fakty dokonane za plecami premiera, to w ciągu
              > max 5 min. nie jest ministrem.

              Czytasz chyba co drugie słowo (bardzo trudno złożyć je wtedy w zdania). W uwadze
              Kataryny najważniejsze (moim zdaniem) jest to do jakiego funduszu Pan R.S. się
              dobierał - pieniądze na co przeznaczone chciał wydawać na wojnę.
              • kolejar Re: Ciekawa uwaga Kataryny 14.02.07, 07:06
                hurysa1 napisała:
                do jakiego funduszu Pan R.S. się
                > dobierał - pieniądze na co przeznaczone chciał wydawać na wojnę

                Jak już go w tę wojnę wrobili (albo sam chłop się wrobił, godząc się na
                ministra w tym rządzie), to co miał robić?
            • map4 Re: Ciekawa uwaga Kataryny 13.02.07, 16:55
              kolejar napisał:

              > On w ogóle nie jest
              > dobrym premierem. Pozostaję w opozycji.

              Słabo zaczął a i zużywa się znacznie szybciej, niż jego poprzednicy, to fakt.
              Zegar tyka, sukcesów brak, w moich oczach za dużo energii tego rządu idzie na
              rozwiązywanie jego problemów wewnętrznych. Kaczorkowi który niedawno wywinął
              orła bije już dzwon. Nie cieszę się jednak z tego, bo im premier będzie słabszy,
              tym jednocześnie będzie w stosunku do renegatów okrutniejszy.
              Oby tylko uciekinierzy z PiSu nie zaczęli znikać jak Gongadze czy też kończyć
              jak Jacek Dębski.
              • kolejar Re: Ciekawa uwaga Kataryny 14.02.07, 07:19
                map4 napisał:
                > Oby tylko uciekinierzy z PiSu nie zaczęli znikać jak Gongadze czy też kończyć
                > jak Jacek Dębski.

                Jestem przekonany, że tak źle nie będzie. Czekam tylko z niecierpliwością na
                nową partię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka