najglupszy-nick
15.12.07, 09:32
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4766296.html
Zaczyna się od:
" W spalonym aucie Julii Pitery były dokumenty, które ukazują, jak o. Rydzyk
przejmuje port na Wiśle. Papiery ocalały i trafiły w nasze ręce. Poszliśmy ich
śladem."
Dalej historia antyrydzykowa. W jaki sposób w ręce GW trafiły papiery ze
spalonego auta Pitery i co to ma wspólnego z antyrydzykową historią
opowiedzianą dalej? Czy GW sugeruje, że nocą, w moherowej kominiarce, pewna
starsza pani (słuchaczka Radia Maryja) drżącymi rękoma, mrucząc pod nosem
godzinki, podpaliła autko by zatrzeć ślady biznesowej działalności Ojca Dyrektora?