Hej,
byłam wczoraj zagłosować. Ponieważ znam mało osób, była to chyba dla mnie
bardziej wycieczka socjologiczna niz rzeczywisty przejaw zaangażowania w
życie lokalne.
Zaczęło się tłumnie i nieskładnie i jak to sąsiad stwierdził, spro osób juz
po kilku głębszych.
Ustaliłam, że elita NG to właściciele sklepów spożywczych (oczywiście z
łaściwą koncesją) plus innych zakładzików. Ze smutkiem stwierdzam, że nie
było tam więcej niż 10 osób z wyższym wykształceniem (nie krzyczcie na mnie
za snobizm, zostałam juz skrzyczana przez mamę, ale ja naprawdę uważam, ze
np. do starania się o środki unijne w taki sposób o jakim pisze JW w innym
poście studia się przydają).
Poza tym nic nikogo nie interesuje - jakaś pani strasznie krzyczała, że rada
osiedla to o 3 osoby za dużo, ze nikomu do niczego nie jest potrzebna.
Stary sołtys nie kandydował - kandydatów, poza właścicielką sklepiku, która
była autorką głownej afery na spotkniu, nie znałam. Sporo osób wykazujących
(przynajmniej moim złośliwym zdaniem) zamiłowanie bynajmniej nie do Bordeaux
mówiło, ze trzeba zrobic swoje i kończyć. Niestety nie wiem na czym polegało
to swoje.
Zagłosowałam na wygląd - normalna, spokojna kobieta poniżej 40-tki. Zobaczymy
czy została sołtysem lub chociaż w tej radzie.
Nie zostałam do końca i nie wiem kto został sołtysem, ale może jak będę miała
trochę czasu to pójdę się zapoznam. No i nie wierzę, że w Grocholicach coś
się zmieni (sąsiad powiedział, że jak niektórzy wymrą, a szansa jest, bo
pija coraz gorsze trunki - i znowu jestem złośliwa).
A w weekend full imprez w Warszawie - udaję się na emigrację