11.02.10, 20:21
witam ,jak myślicie czy da się żyć w zupełnej samotności?bo ja mam
wrażenie że oddalam się w kosmos coraz dalej i widzę już wszystko
tak z daleka . ból jednak pojawia się mimo że w tej temperaturze już
się go praktycznie nie powiinno czuć, może jeszcze jeden krok w
kierunku dehumanizajci i w końcu zostanę robotem. ale może to dobrze.
Obserwuj wątek
    • blue_cafe_latte Re: samotnosc 11.02.10, 22:10
      Pewnie da się "żyć". Da się wstawać rano, da się oddychać, jeść, pić, wydalać. Z
      seksem już trudniej, ale może też się da ;) Biologicznie jesteś żywą istotą,
      nawet w tym kosmosie. Nie wiem, czy to jakieś pocieszenie.
      Wątpię tylko, czy da się w taki sposób czuć, że to co teraz trwa, faktycznie
      jest życiem.
    • cyntia33 Re: samotnosc 12.02.10, 11:09
      da się, da się.
      Poza tym nie wiadomo, czy to na wieki. Jak zostaniesz robotem, możesz potem
      przestać nim być. Po chwili dłuższej lub krótszej.
      • aigala Re: samotnosc 12.02.10, 17:48
        a ja mysle, ze my nigdy nie jestesmy samotni. To nasza choroba sprawia, ze
        dewaluujemy ludzi, nie widzimy w nich naszych przyjaciol czy bliskich i czujemy
        sie opuszczeni. To moje skromne zdanie:)
    • kkkkota Re: samotnosc 12.02.10, 19:45
      Skąd jesteś? Też nie wiem, jestem coraz dalej , boję się ,że totalnie
      zeświruję
      • kapitan-bomba Re: samotnosc 12.02.10, 19:58
        w moim przypadku metodą żeby nie ześwirować jest walenie xym się da
        w mur aby go rozwalić ale za każdym razem jest kolejny i od
        powtórnych narodzin to już będzie ponad 4 lata , to zarazem śmieszne
        i nie . skąd jestem ? powiedzmy że woj podlaskie.
        • kkkkota Re: samotnosc 12.02.10, 20:02
          No właśnie jest kolejny i kolejny coraz wyższy i po co się starac?
          • kapitan-bomba Re: samotnosc 12.02.10, 20:36
            no może po to żeby w końcu dotrzeć do przystani spokoju, i jeśli
            trzeba to samego diabła przekonać żeby się bujał w końcu tylko o
            marzenia jest sens walczyć,bo życie trwa a potem jest konieć i nic
            nie ma , więc nawet jak choroba jest nieulecxalna to ja to mam
            gdzieś bo może zdarzy się cud,
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka