29.12.10, 19:46
boje się, rzuciłem pracę bo mnie wkurzyli teraz siedzę całe dnie w domu nawet wyjsc do sklepu mi sie nie chce a 15 stycznia muszę zaplacić z wynajem mieszkania a nie mam jak, wymyslilem sobie ze wkoncu sie wyeliminuje 15 stycznia jesli do tego czasu nie znajde pracy, ale mam paranoje że zrobie to wczesniej nadchodzi pieprzony sylwester ktory bedzie taki sam jak kazdy iny dzien od jakiegoś czasu a w sylwestra mam urodzinny - w sumie to nie wiem po co to tu pisze
Obserwuj wątek
    • panipaulinki Re: boje się 30.12.10, 21:26
      Nie bój się. Nie siedź w domu za dużo, tyle na razie możesz dla siebie zrobić. To zabija takich jak my. Ile masz lat?
      • jestemktos Re: boje się 31.12.10, 00:13
        30 pare
        • panipaulinki Re: boje się 02.01.11, 00:00
          Moge ci powiedziec co mi pomogło, jeśli chcesz.
          • jestemktos Re: boje się 02.01.11, 17:18
            powiedz choć obawiam się że mi tylko jedna żecz może pomóc
            • panipaulinki Re: boje się 03.01.11, 21:56
              Tylko jedna? -----------może byc więcej takich rzeczy.
              Z tego, co piszesz, wnioskuję, że jesteś już bardzo zmęczony, wykończony chyba lękiem i huśtawkami i może brakiem nadziei. Nie wiem jak to u ciebie jest.

              Byłam w takim stanie parę lat temu. Przerobiłam w głowie wszystkie sposoby tego jakby to wszystko uciąć na zawsze i doszlam do wniosku, że to odpada, na to się nie zdobędę.

              Teraz już wśród lekarzy panuje pogląd, że Borderlinom można pomóc. Kiedy mnie zdiagnozowano, taki pogląd to była rzadkość.

              U mnie zadziałała Zyprexa + Terapia. 2 lata. Przynajmniej niech cię ktoś doprowadzi do takiego stanu, żebyś już dalej radzic sobie mógł sam - a nie myślał wkółko o śmierci.

              Jeśli chcesz więcej info, to mozemy porozmawiać na priv może, nie wiem rzadko bywam na forach, troche to dziwne - takie publiczne osobiste rozmowy.

              • panipaulinki Re: boje się 03.01.11, 22:01
                Jeśli chcesz to pisz na koliflaak@wp.pl
              • jestemktos Re: boje się 04.01.11, 01:38
                wiesz w moim przypadku dośc dobrze sobie radze z moją dysfunkcja pod warunkiem że mam prace, jak pracuej to usypija dysfunkcje, po drugie cięzko jest zyć jak nie ma sie za co życ
                • panipaulinki Re: boje się 04.01.11, 11:39
                  to prawda. ciężko.
                  • jestemktos Re: boje się 05.01.11, 15:51
                    A ty ile masz lat?
                    • panipaulinki Re: boje się 05.01.11, 18:39
                      też trzydzieści parę. A czym się lubisz zajmować? Co to była za praca, którą rzuciłeś?
                      • jestemktos Re: boje się 05.01.11, 20:02
                        wąska specjalizacja produkcja filmów
                        • panipaulinki Re: boje się 05.01.11, 22:39
                          Nie bój się. Ważne żeby iść. Jeśli myślisz o śmierci, to nie jest to po prostu lęk przed tym, że nie ma na czynsz i nie wiadomo co będzie. To bardzo silny lęk. Żyje się z nim trudno, potrafi dokopać, wykańczać - jak jakiś natarczywy owad albo gryzoń albo demon. Nie wiem.
                          Nie musi tak być. Tyle ci tylko powiem.
                • cyntia33 Re: boje się 05.01.11, 12:53
                  A co cię powstrzymuje przed znalezieniem sobie pracy?
                  To chyba nie jest trudne. Mam na myśli jakąkolwiek pracę, bo z wymarzoną czasem to trochę trwa, ale jeśli ma ona uratować ci życie (i mieszkanie ;), to może lepiej wziąć pierwszą z brzegu.
                  • jestemktos Re: boje się 05.01.11, 15:45
                    to że albo będę robił to co lubie albo nie
                    bo pujscie do jakiejkolwiek było by przyznaniem sie do przegrania
                    • the-crawl Re: boje się 05.01.11, 17:45
                      jasne możesz nie pracowac możesz siedzieć użalać się nad sobą, brakiem pracy brakiem kasy i co to zmieni...ja swojej pracy nienawidzę dosłownie codziennie wracam do domu z bólem głowy bo stress i presja ciągłe straszenie zwolnieniami mnie dobija, ale nie pracuję dla przyjemności mam rodzine malutkie dziecko i za coś żyć muszę i funkcjonuje mimo wszstko całkiem przyzwoicie
                      • jestemktos Re: boje się 05.01.11, 20:00
                        ja nie stety tak nie potrafie pracowac w czymś czego bym nie lubił
                        • cyntia33 Re: boje się 10.01.11, 15:28
                          Czyli życie, jakie lubisz albo żadne? Może jest to jakieś rozwiązanie.
                          • tlustaklucha Re: boje się 15.01.11, 00:17
                            Nie warto tracić życia na robienie tego, czego się nie lubi w imię jakiejś chorej normy społecznej. Ja postawiałam wszystko na głowie i teraz w końcu robię, co lubię, po wielu latach bezsensownego tułania się. Też mam trzydzieści parę. Tyle że moja choroba utrudnia mi nawet to i najbardziej mnie dobija, że teraz, kiedy sie w końcu zdecydowałam i wyszarpałam sobie ten kawałek, to nie mogę go ciągnąc, bo jestem za słaba. Tzn ciągnę ale z wielkim trudem i grubo poniżej możliwości.

                            Nie daj sobie wcisnąć kitu, że musisz robić w życiu, to czego nienawidzisz. Weź się zesraj, zrób cokolwiek, ale zostań przy swoim. To się uda, tylko wszystko w życiu trzeba wysrywać powoli, niestety w bólach i nie bez kosztów. Ale warto.
                            Jak jesteś ubezpieczony, to zgłoś się na izbę do psychiatryka i powiedz, co masz ochotę sobie zrobić. Albo do psychiatry, najpierw jeśli wolisz. I połóż się do szpitala i ustaw na lekach.

                            Nie masz skąd pożyczyć kasy na ten czynsz? Rodzice, jakieś kontakty, nic? A nie możesz wrócić na jakiś czas do rodziców, jeśli ich masz, a faktycznie na jakiś czas do spzitala a mieszkanie olać na razie? Masz umowę podpsianą na wynajem na jakiś okres?
    • manikasam Odszedł 07.02.11, 23:52
      Witam,
      Byłam chyba jedyną jego koleżanką - o ile w jego przypadku można było tak mówić.
      Przez ostatnie dwa miesiące z nikim nie rozmawiał, wychodził tylko do sklepu aż w zeszłym tygodniu odebrałam telefon myślałam że to on ale w słuchawce odezwała się starsza kobieta - nie musiała mi nic mówić odrazu wyczułam co chce mi powiedzieć. Zadała mi pytanie czy ja byłam jego koleżanką bo miał w telefonie zapisane tylko dwa numery telefonów, kobieta płakała, pytała czy może nie wiem co się stało w jego życiu że poprostu się powiesił... Nie umiałam jej odpowiedzieć, a może nie chciałam jej mówić co mu było.
      Wiem jedno teraz jest już szczęśliwy.
      Niedawno skończył 33 lata.
      • bordeerkaa Re: Odszedł 08.02.11, 11:48
        Jeśli to prawda, to ponieśliśmy porażkę. Można bylo czlowiekowi jakoś pomóc... Czy ktoś miał z nim kontakt? Panipaulinki? ktokolwiek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka