Dodaj do ulubionych

strona na fejsbuku :)

12.09.11, 09:53
Tych stron na fejsie od groma, ja też stworzyłam jedną :)

www.facebook.com/#!/pages/Borderline-Personality-Disorder-Pograniczne-Zaburzenie-Osobowo%C5%9Bci/149842618440630?sk=wall
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: strona na fejsbuku :) 12.09.11, 15:19

      Wiecie, strasznie mi brakuje kontaktu z ludzmi. Wciaz cos gdzies pisze. Strasznie tesknie za drugim czlowiekiem. Jakims takim wyidealiozwanym czlowiekiem chyba, bo jak przychodzi co do czego to czuje straszny dyskomfort w byciu z innymi.

      Ale bardzo potrzebuje by ktos byl. Chocby wirtualnie.
      • aigala Re: strona na fejsbuku :) 12.09.11, 17:17
        a jak sie czujesz? Podjelas jakies decyzje ws terapii?
        Hmm, tak poczytuje sobie ostatnio Twoje wpisy i doskonale rozumiem (i pewnie nie ja jedna) to, co Toba targa.
        Tylko pytanie co mozesz/chcesz zrobic, zeby sobie pomoc. (ja nie pytam, zapytaj sama siebie;))

        Nie ma nic bardziej bolesnego niz samotnosc. Bo nawet brak kasy czy chorobe gdy znosi sie razem o wiele lepiej niz to, gdy clzowiek jest sam ze soba w pustych scianach.
        A w bpd jeszcze bardziej tragiczne jest to, ze czasem gdy juz nawet czlowiek uswiadomi sobie swoja potrzebe bliskosci, przestanie twierdzic jaki to jest wspaniale samowystarczalny, jacy to ludzie sa do kitu i jak bardzo ich nienawidzi, to ogarniaja go tak dziwne stany, ze wrecz niemozliwym staje sie wyjscie do ludzi. Nie mowie, ze jest niemozliwe. Ale oprocz dobrych checi, wielkiej pracy nad soba i innymi, trzeba miec tez wiele najzwyklejszego szczescia. Do ludzi. Zjawisk, zrządzeń losu. Ach, mozna by tak gdybac i rozwazac bez konca ;)

        Trzymaj sie perfekcjonizm, pisz ile chcesz, jesli masz taka potrzebe, po to w koncu jest to forum. I wcale nie jestes taka calkowicie sama, choc czasem trudno to dostrzec ;)
        • perfekcjonizm Re: strona na fejsbuku :) 13.09.11, 09:55
          Hm..Wiecie, zawsze byłam nastawiona na autodestrukcję. Potem było kilka lat ciszy przed burzą i tego lata BUM!, wszystko szlag trafił. Myślałam, że ramy, w których się poruszam, pewne zasady, że one są moje. Tymczasem okazało się, że tak nie jest. Po jakimś czasie stały się ciężkim brzemieniem. To podporządkowywanie się im tak mnie zmęczyło, że tego lata postanowiłam zbuntować się przeciw wszystkiemu.

          Okazało się, że jednak autodestrukcja nie przychodzi mi już tak łatwo. Przez ostatnie lata terapii nauczyłam się wchodzić w głębsze relacje. Nie zauważyłam tego, ale właśnie wczoraj mój terapeuta mi to uświadomił. Chodzi o to, że żadnej znajomości w ostatnich latach nie zerwałam. Mimo ogromnej ambiwalencji uczuć do tych osób.

          No i teraz puenta. Skoro potrafię tak wiele energii włożyć w to by coś zniszczyć, to może umiałabym coś na tej energii zbudować. Nie wiem co miałabym tworzyć. Czego chcieć. Mam 34 lata. Wydaje się, że mam tak mało czasu, a wszystko wymaga długodystansowych działań.

          Ludzie w moim wieku mają rodzinę, coś mają. A ja? Mam dwa kochane koty, mieszkam ze współlokatorką w wynajmowanym mieszkaniu i dopiero uczę się żyć.

          Dzięki Aigala, że się odezwałaś. To niesamowite, jak bardzo potrzebuję kontaktu z ludźmi.
    • perfekcjonizm Bulimia 14.09.11, 11:13
      Wczoraj byłam na siłowni dwie godziny. Miałam atak bulimii, koszmarnie się czułam. Przyszłam po pracy do domu, jak zwykle przywitały mnie koty i pustka. Ogromna pustka. Nicość. Pomyślałam, że najem się i w ten sposób tę pustkę czymś w sobie wypełnię. Ubrałam się w dres i... czuję, że nie jestem w stanie wyjść na siłownie, bo jest mi ogromnie smutno, bo czuję ogromny bezsens. Wyszłam z mieszkania z myślą, że pójdę po zakupy, żeby się najeść. Stanęłam za drzwiami mieszkania i pomyślałam, że nie mogę tego zrobić. Że nie mogę tego sobie zrobić.

      Poszłam powłócząc nogami na siłownię. Weszłam na bieżnię i tak szłam i biegłam na zmianę przez ponad godzinę. Byłam cała zlana potem. Następnie pokatowałam się na maszynach i po dwóch godzinach poszłam do domu. Poczułam coś miłego w środku, że się nie poddałam. Chyba pierwszy raz w życiu. Wykąpałam się, zjadłam kolację, poczytałam troszkę i poszłam spać. Dzisiaj wstałam cała połamana i w środku znów jakiś smutek, ale może tak póki co trzeba żyć.

      Dzisiaj rano byłam u mojej lekarki. Opowiedziałam wszystko co się wydarzyło w wakacje. Kazała dużo odpoczywać. Dać sobie czas. Nie katować się poczuciem winy. Powiedziała, że sesji mało z terapeutą. No ale nic na to nie poradzę. Nie mam kasy więcej.
      • czita88 Re: Bulimia 19.09.11, 21:04
        Gratuluję Ci że sie wtedy powstrzymałaś i zamiast sobie szkodzić zrobiłaś coś wspaniałego dla swojego ciała. Wiem jak to jest, uwielbiam być zmęczona fizycznie, wtedy nie ma siły na złe myśli, na lęki, na doła, na marzenia.... Jest tylko radość.. że to już się skończyło :P i że dałam radę, że tyle zrobiłam/przebiegłam/przepłynęłam itd...

        Skorzystam z okazji i nie będę otwierała nowego wątku. Jakoś tydzień temu do stabilizatorów nastroju dostałam jeszcze antydepresanty - Lerivon. 1 tabletka na noc. I jak przed tym mniej więcej 10 dni wręcz głodowałam :) nie czując głodu (nie jadłam prawie nic), raczej z powodu natłoku emocji, wrażeń i uczuć (poznałam kogoś i znowu mi kuźwa odbija, choć straam się panować nad sobą, nie mieć żadnych oczekiwań ani nadziei, patrzeć na kolesia trzeźwo.... a i tak kurde jest ZUPEŁNIE inny od tych idiotów i PODOBNY do mnie, BLISKI mi duchowo jak nikt cholera jasna :/ !!!), to jak zaczęłam łykać ten Lerivon zaczęło się masakryczne ssanie w moim żołądku i w mózgu :)... Wciąż chce mi się jeść :( !!! JEm nawet o 1 w nocy jak idę spać, no wciąż jem :/... byle co. suchary, winogrono, czekolade na zmiane z chipsami, chleb, sery, szynkę (a od paru lat, a m-cy zwłaszcza strasznie odrzucało mnie od mięsa)...
        No i po co piszę... Miał ktoś podobną reakcję?? Boję się tego bo mialam zaburzenia odżywiania (ana i napady obżarstwa) i się boję... Jak przytyję parę kilo zacznę się odchudzać odstawię tabletki itd..... hmmm :/. Na razie jestem ok, nawet zbyt chuda w niektórych miejscach, no nie licząc cellulitu w innych :/, ruszam się i super, ale boję się że nigdy mi się to ssanie nie skończy :/.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka