Dodaj do ulubionych

Borderline kontra BORD

26.07.13, 22:04
Jestem zmęczona, zawiedziona, nieusatysfakcjonowana kierunkiem w którym zmierza postrzeganie osób zaburzonych.. to forum w tym przoduje... wrzucanie do jednego wora, przypisywanie cech odgórnie, jakby każda osoba mająca borderline była klonem, tworem mającym na celu zagładę innych, całego wszechświata lub siebie, w zależności od tego co sprawia większą frajdę.. nikt warty poważnego traktowania, nikt zasługujący na normalne życie, na przyjaźń, na rodzinę, na szczęście i miłość... innymi słowy: źli z założenia, francowaci ludzie.. BORDY.. dysfunkcyjni, chorzy, przeważnie alkoholicy, seksoholicy, masochiści lub sadyści... fatalni rodzice, jeszcze gorsi partnerzy.. potwory.. jakbym była laikiem i poczytała.. co tutaj niektórzy piszą.. na hasło borderline spierdalałabym z założenia... nie chcąc nawet zrozumieć.. sęk w tym, że ja rozumiem... bo tak się złożyło, że jestem nieco inna.. co nie znaczy, że gorsza.. co nie znaczy, że nie mogę żyć jak przysłowiowy Kowalski ;) a nawet lepiej! bo Kowalski brzmi smętnie i nudnie!

Jasne.. muszę się kontrolować bardziej... jasne, często widzę więcej i czuje więcej i może nie pozwala mi to na wyjebanie jakie cechuje większość... bywam nad wyraz empatyczna, nad wyraz analizuje i tak tak.. bywam upierdliwa.. mówię co myślę... klnę czasami.. i co z tego? czy to znaczy, ze jestem gorszym człowiekiem od tych, którzy nie mają diagnozy i mają niby przednie, normalne życie?!? czy to moja wina, że mam BPD? zresztą nie kwestia winy... kwestia akceptacji samego siebie i może innych??? tak dla odmiany...

Każda osoba, która wiesza psy na kimś kto nie z własnej woli i wyboru ma przypadłość zwaną borderline (tak tak... nie tożsame z BORDEM!!!) i wygłasza sądy.. i krytykuje.. i ocenia.. jest o wiele bardziej zaburzona niż nie jeden BORD!!! alfa i omega... wyrocznia... sąd ostateczny... nie chylę czoła.. gardzę i współczuje

Borderline to nie choroba... tego nie da się wyleczyć.. nie ma magicznej pigułki.. nawet terapia i praca nad sobą nie zawsze daje rezultaty!!! czasami jak jest za dużo "zła" nawet ja miewam lęki... ataki paniki.. duszę się dosłownie.. i co ciekawe wiem dokładnie skąd to się bierze... ludzie... fatalni, normalni, wredni ludzie... którzy nie są BORDAMI!!! jakoś tak...
Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 09:08
      ale postrzegasz innych?

      czy tylko jeden poziom zaburzenia?

      każdy szuka czego innego - czasem znajduje

      łatwo mieć pretensje, że inni nie tak i nie o tym

      dobrze, ze założyłaś wątek o osobach, które czuja swoją wyjątkową odrębność

      myślę, że ten fragment Cię ucieszy, choć na pewno nie do końca

      bo to jednak o ludziach a nie o jednym człowieku

      a każdy chce być wyjątkowy i niepowtarzalny

      przynajmniej ja tak mam i nie koniecznie lubię gdy ktoś próbuje mnie zaszufladkować

      - zawsze w tym węszę zawłaszczanie a nie otwarcie i ciekawość innych i świata

      "...
      Diagnoza zaburzeń osobowości jest jedną z najtrudniejszych w praktyce klinicznej. Różnorodność objawów i ich nasilenia wskazują na możliwość istnienia co najmniej 126 typów osobowości z pogranicza. A doświadczenie kliniczne podpowiada, że jest ich znacznie więcej – każdy wyraża cechy osobowości w niepowtarzalny, własny sposób. U niektórych osób opisane wcześniej cechy nie są zbyt nasilone, i sprzyjają ich dalszemu rozwojowi. Możemy wówczas mówić o „stylu osobowości z pogranicza”. Niewielkiego stopnia nadwrażliwość emocjonalna i potrzeba bliskości sprawiają, że osoby te wyczulone są na potrzeby partnerów i szczególnie dbają o związki. Pojawiające się u nich czasem przykre uczucia pustki prowadzą do poszukiwań twórczych i intelektualnych, weryfikacji własnych postaw i poglądów. A potrzeba nowości i stymulacji powoduje, że poznawanie świata i innych ludzi nigdy się nie kończy.
      Styl osobowości z pogranicza bywa korzystny, lecz zaburzenie borderline prowadzi do cierpienia. A kluczowe i subtelne jest rozróżnienie między tym, gdzie kończy się styl, a zaczyna zaburzenie, które wymaga pomocy
      … Agnieszka Popiel"
      forum.gazeta.pl/forum/w,35861,99330345,99331186,A_Popiel.html
      www.charaktery.eu/charaktery/2008/04/2446/Stabilnie-niestabilni/
      chomikuj.pl/wumiel/Artyku*c5*82y/A+Popiel+-+Stabilnie+niestabilni,1700372806.pdf
      w wielu miejscach jest ten materiał


      Świat postrzega nas zupełnie inaczej niż tego sobie życzymy a nawet wcale nie zauważa - ale co tam świat - nam zawsze zależy na jednej osobie i głupio koncentrujemy się na tym co wystarczy ominąć.


      • 7mka7 Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 10:10
        dodam tu jeszcze bpd-info.pl/stabilnie-niestabilni-2/
        nie wiem czemu się tak miotasz toxic - sama diagnoza jest już wrzuceniem do określonego "wora"...ale przecież nie zaprzeczy się objawom, które są aż tak ewidentne u wszystkich którzy tę diagnozę dostali... w sumie podobnie jak z chorymi na raka, czy cokolwiek innego - zestaw objawów=diagnoza=określony worek... i tyle...a co w tym złego, że się mówi o bordach - bordy? dla mnie to swego rodzaju skrót myślowy
        po co komplikować sobie dodatkowo życie i robić burę o nazewnictwo? mało nerwów masz w życiu? musisz sobie dodać jeszcze jeden do kolekcji?
        • toxic_chick Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 20:56
          Ja się nie motam ;) Nie komplikuje sobie życia ;) obserwuje...
          Objawy? owszem bywają podobne.. te książkowe.. być może.. nie sedno mojej wypowiedzi... sednem jest robienie z osób zaburzonych TU klonów... i ogólny smutek, który TU panuje.. od samego czytania można dostać depresji.. jakoś tak... a przecież nie o to chodzi w pomaganiu..

          Co do nazwy nie zmienię zdania ;) jest ohydna ;)
          • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 21:58
            a jeśli o nazwę chodzi

            zaproponuj nową

            może się przyjmie

            chyba nigdy nigdzie tego jasno nie zaproponowałaś

            załóż wątki pomocowe i wesołe

            ja zaglądam rzadko i porozmawiać i pisze tam gdzie mnie coś zainteresuje

            bpd ma tyle ludzi na świecie i myślę, że ciężko znaleźć dwie osoby mocno podobne

            nie bardzo kapuję o co Ci chodzi ale kiedyś już pisałaś tak jakbyś odbierała niektórym prawo do tego zaburzenia - pamiętam i chyba to wraca - jakby brzydcy np nie mogli mieć bpd, albo bandyta nie mógł mieć bpd - a to każdy może

            jako ciekawostkę dorzucę, że mnie z bordamia świetnie sie gada na tematy poza samym problemem zaburzeń - zawsze uważałam, ze to super ludzie - byle się nie zakochiwać :) wtedy zero problemów nie do pokonania

            spokojnej nocy życzę




            • toxic_chick Re: Borderline kontra BORD 28.07.13, 20:05
              Nazwa w tym wszystkim ma najmniejsze znaczenie.. bardziej to co za nią stoi... jam przecież nie bord ;) a tak bardziej serio serio... nie lubię zdrobnień w ogóle.. jestem wyczulona na to.. bolą mnie uszy przy niektórych składniach.. przy tej zwłaszcza.. brzmi pejoratywnie.. rzeczowo... fujjj... kropka.

              Nie odbieram praw nikomu.. mało tego.. chętnie oddam ;) dorzucę jakiś gratis nawet ;) ja na prawdę widzę do czego dążysz brzask i co imputujesz.. a tutaj nie chodzi nawet o mnie jako tako.. i sednem nie jest nazwa... nazwa to tylko pretekst... to synonim... przy okazji słowo klucz... pomyśl o tym tak ;)

              Znam sporo osób, które mają borderline... mało bordów... wnikliwa analiza wypowiedzi na tym forum świadczy o tym.. że jest na odwrót ;)
      • toxic_chick Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 20:45
        > ale postrzegasz innych? czy tylko jeden poziom zaburzenia?

        Postrzegam, widzę i znam wiele poziomów... wiele osób, które które mają owe poziomy... ten wątek nie był o mnie i dla mnie.. ja go tylko napisałam... Próba zwrócenia uwagi nie na wyjątkowość, niepowtarzalność.. nie na odrębność stanów tylko na człowieka jako takiego.. człowieka z natury odrębnego i będącego jednostką samą w sobie.. nawet jeśli zaburzoną... nie można i nikt ma prawa przypisywać odgórnie cech wszystkim... powielać sądy, wydawać sądy i oceniać... bord to, bord tamto... bord taki i owaki.. liczba mnoga przoduje.. a ponoć każdy przypadek jest inny... osobiście nie znam dwóch takich samych...

        Swoją drogą.. samo słowo BORD jest śmierdzące... i nie ładne.. brzmi jak DAUN tylko jest bardziej szorstkie i przedmiotowe ;)
        • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 21:18

          bord to uogólnienie

          a człowiek - pojedyncza Basia czy Jasiu

          zupełnie co innego znaczy

          bord ma takie i takie, cechy, wad, problemy

          a co innego znaczy Kasia jest bordem i z kolekcji ma ... a do tego jest np narcyzem i ma depresję

          jesli coś jest nadal nie jasne powiem jak ja to widzę jeszcze innym sposobem

          Dziś dość dużo rozmawiałam o bliskim tej sprawie zagadnieniu - jak często ktoś nie chce terapii by nie pozbyć się tego co kocha w byciu bordem - z wielu i to różnych powodów

          bo to pestizowe być inteligentnym - choćby to było narcystyczne
          bo to łatwo ciach i wszystko od nowa
          bo się bywa kretaywnym - nie szkodzi, ze w manii akurat

          jest taki wątek aktywny nie dawno gdzie bordy pisały co w sobie lubią
          myśle, ze to poważny problem w podejmowaniu decyzji czy iść na terapię

          są bordy, którym całkiem dobrze być bordem (pewnie na razie ale jednak)
          myślę, że wtedy nie chcą słyszeć, ze część z tych zalet to pozorny skarb

          zawsze warto szukać skąd się bierze niepokój

          ale wiadomo jak działa - 'idę do psychiatry' - bez sensu ale na wielu działa trzeba z tym starannie walczyć
          tak samo 'jesteś bordem' może być odbierane źle ale bezsensowne to identycznie











    • non-grata Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 11:00

      Toksyczna, piszesz:

      "Borderline to nie choroba... tego nie da się wyleczyć.. nie ma magicznej pigułki.. nawet terapia i praca nad sobą nie zawsze daje rezultaty!!!"


      Uważam, że kwestia choroba - niechoroba nie ma tu wiele do rzeczy.
      Niektóre choroby są nieuleczalne, przykładowo, osobowość schizotypowa (nie wiem, jak obecnie, ale na pewno jeszcze jakiś czas temu) funkcjonowała w Europie jako "zaburzenie", natomiast w stanach była "chorobą", bordera często nazywa się synonimowo zab.-ch., choć przecież jest zaburzeniem.

      Zmierzam do tego, że wszystko da się leczyć i owszem, bordera też.
      Jak dotąd żadne leprozorium dla zainfekowanych BPD jeszcze nie powstało, ponadto, w psychiatrii mówi się o pewnych sukcesach leczenia litem (a dodaj i wszelkie, choćby okresowo stosowane antydepresanty, neuroleptyki, stabilizatory, uspokajacze, sedatywne, (........) ), a w psychologii powstają (jeśli nie liczyć obecnie istniejących) nurty terapeutyczne przeznaczane specjalnie (!) dla leczenia borderowego.

      Jeśliby wychodzić z założenia oczekiwania na magiczną pigułkę, to i owszem, terapia nic nie da.
      No, sama terapia nic nie daje, fakt.

      Poważnie urządziłaby Cię ta jedna piguła?
      No proszę Cię...
      Z mojej perspektywy siebie - nigdy nie doceniam tego, co przychodzi łatwo i w gratisie.
      Poniekąd dlatego też zacinam się, kiedy słyszę, że praca nad sobą (bo o nią mi tu chodzi) nic, tudzież niewiele daje.
      Bzdura.
      Masz, mamy swoje syfy, karby, bagaże, jakkolwiek nazwać, ale to od nas zależy co z tym zrobimy.
      Jasne, ja nie mówię "działaj", gdy właśnie zdychasz w jednej z życiowych depresji, gdy odkształcasz psychotycznie, ale chyba nie cały czas border biega po ulicy z nożem w ręku..?



      Brzasku,

      wtrącę się:

      "dobrze, ze założyłaś wątek o osobach, które czuja swoją wyjątkową odrębność
      (...)
      a każdy chce być wyjątkowy i niepowtarzalny"


      ..a nie jest tak, że każdy jest wyjątkowy, niepowtarzalny i powinien w pewnych granicach mieć poczucie i świadomość tej odrębności?

      Czy, wg Ciebie - pytam z ciekawości, życie w przekonaniu (moim zdaniem uzasadnionym) "jestem wyjątkowy, bo..." (nie mylić z "jestem kuriozalnym indywiduum, a wy...") jest fałszywe?..bezzasadne?..zakrawające się zwichnięcie psychiczne..?
      • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 12:04
        warto było to podkreślić
        tak
        wątek to miejsce - coś - (opowiadanie) o swojej wyjątkowości

        a ta prawdziwa wyjątkowość, osobność, bezcenność - no oczywiście poza dyskusją

        stąd porządne
        uważliwość
        wsłuchiwanie
        rozmowa

        rozdawane innym przynoszą obustronne korzyści

      • 7mka7 Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 15:50
        Praca nad sobą pomaga! Leki różnie, pewnie są potrzebne... ale jeśli ktoś nie chce zmienić swojego życia, siebie, to nic nie pomoże!
        Przyjrzyjmy się zagadnieniu "zaburzenia osobowości" - wiemy czym są zaburzenia. więc czym jest osobowość? Osobowość – stosunkowo stałe cechy, dyspozycje czy właściwości jednostki, które nadają względną spójność jej zachowaniu.(wikipedia) Cechy, właściwości zachowania!!!!! Idąc dalej tym torem, z psychologii wiemy, że bordy mają wyrobione w różny sposób i z różnych powodów błędne, złe style zachowania i myślenia....
        Żeby cokolwiek zmienić - najpierw trzeba chcieć zmienić (a nie mówić, że chcę, a potem wpdać uparcie w dobrze znane tory myślenia i zachowania, które są powodem naszych problemów). Jak się chce - to trzeba zacząć się zmieniać. A to jest zabójczo trudne i mozolne, bo trzeba krok po kroku zmienić niemal wszystko co się dzieje w naszych głowach, każdą błędną automatyczną myśl, każdą reakcję jaką ta myśl powoduje... i trzeba to robić tak długo aż utworzy się nowy zupełnie schemat! Uwierzcie - to jest ZABÓJCZO trudne! ALE MOŻLIWE!!!! najpierw jednak trzeba tego naprawdę chcieć, bo droga przed nami długa, trudna i z masą problemów po drodze...
        • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 16:57
          jedno to co zmienić
          a drugie ważniejsze na co

          i ten dylemat jak powybierać co się zmieni a co uda się zostawić :)
          rzecz w tym, że bord bardzo lubi wiele swoi cech, zachowań i absolutnie nie wyobraża sobie bez nich życia
          a bordem albo się jest albo nie
      • toxic_chick Re: Borderline kontra BORD 27.07.13, 21:42
        Owszem... kwestia choroby lub jej braku nie ma dużego znaczenia.. to tylko nazewnictwo i klasyfikacja.. bardziej chodziło mi o jej czystą formę.. w takowej nikt nie przepisze lekarstw.. a nawet jeśli przepisze to na epizody, które mają miejsce.. mam diagnozę ponad 10 lat i tylko jeden lekarz (przypadkowy bo tak wyszło), który okazał się być patafianem na koniec przepisał mi recepty.. liczna mnoga.. po 10 minutach rozmowy.. po takim również czasie nie wiedząc, że mam borderline (badałam teren) wydał diagnozę: nerwica lękowa na tle traumatycznych wydarzeń..

        Sedno: terapia lat 6.. regularna.. brak pobytów w szpitalu.. brak prób samobójczych.. brak medykamentów.. obecnie znowu na terapii od jakiegoś czasu bo się podziało i za dużo.. czy jest ok? jest tylko ok... co ciekawe cofam się obecnie do stanu sprzed 4 lat.. cofam się do stanu którego nie było... a było przednio.. i nie ma pigułki.. i mimo, że jest praca.. kontrola.. czynniki zewnętrzne czasami dają tak w dupę, że nawet ktoś kto ma TYLKO borderline ma wartość dodaną.. i tego nie było nigdy.. moje ostanie doświadczenia z samą sobą są nowe.. uczę się siebie.. i reakcji i kontroli... to nie takie proste jak ktoś nie panuje nad stresem... i boi się niektórych ludzi... sytuacji... ludzie to france.. normalni ludzie..
    • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 28.07.13, 10:27
      "... ludzie to france..."

      gdy mi się zdarza tak myśleć wiem co pomaga - nie pozwalam sobie tak zrzucać z siebie odpowiedzialności - tak to nazywam na własny użytek

      może to fajny przyczynek do przypatrzenia się
      torun.gazeta.pl/torun/1,48723,14346426,Ludzie__Skacz__skoncz_k____ze_soba__nam_sie_spieszy.html#BoxSlotII3img
      jednego jestem pewna - ci pospieszni są bliżej krawędzi niż ten desperat
      oni gnają by swych myśli nie słyszeć
      by się nie ocenić krzyczą skacz skacz tyś winien naszych kłopotów

      winami świata swoje trudności często sobie owijamy - na skróty ze sobą samym rozmawiając

      i mam ochotę tu dodać coś o idealizacji i dewaluacji ale to nie ten wątek - posądzona bym była o sztampę
      • toxic_chick Re: Borderline kontra BORD 28.07.13, 20:43
        > "... ludzie to france..." gdy mi się zdarza tak myśleć wiem co pomaga - nie pozwalam sobie tak zrzucać z siebie odpowiedzialności - tak to nazywam na własny użytek

        Tak ludzie to france z natury.. w większości przypadków.. odpowiedzialność moja i za siebie i nie ma nic do rzeczy... nie przerzucam jej... mój użytek owszem... przy okazji skrót myślowy... i eureka.. gdyby nie francowaci ludzie.. gdyby nie styczność w pewnym momencie z nimi to zaufaj mi.. ręczę.. osób zaburzonych było by znacznie mniej... to "ludzie"... jednostki.. sytuacje, które wywołują.. powodują, że osoby bardziej wrażliwe, wyczulone, znajdując się w pewnych okolicznościach nie ogarniają.. nie dlatego, że są słabe.. że nie walczą o siebie.. że są podatne.. że szukają takowych... zdarza się czasami..życie.. a konsekwencje ponoszą nie oprawcy... tylko ofiary..
        • aurea.clavicula Re: Borderline kontra BORD 28.07.13, 22:02
          Ja bym ich - ludzi nie obwiniała aż tak bardzo. To, że my mamy inną wrażliwość to nie znaczy, że wrażliwość tylko nam jest dana. Mi też czasem łatwiej usprawiedliwiać się myśląc "oni nic nie czują" i wtedy jak mnie coś boli to przypierdalam równo. Bo to przecież ja jestem ofiarą. Ale z drugiej strony nie ich wina, że ich nie uraża jak ktoś odwraca się do nich tyłkiem albo spojrzy krzywo, a że ja w takich sytuacjach czuję się zlekceważona to już mój problem. Niestety.
          Ostatnio odczuwam braterstwo ze wszystkimi asocjalnymi jednostkami, którym obrabia się tyłek za plecami. Takie kozły ofiarne. I obrzydzają mnie ci ludzie jak słyszę co mówią na temat osób, których nawet nie znają, ale dokopują w myśl zasady "kto nie z nami ten przeciw nam".
          Tak sobie myślę, że może stajemy się satelitami społecznymi w myśl Darwina - bo jakby nie patrzeć - jesteśmy słabi. Może dlatego się nas wyklucza, podświadomie, dla dobra całego gatunku;P
    • brz_a_sk Re: Borderline kontra BORD 30.07.13, 07:28
      łatwo rozgonić a nazwać opuszczeniem

      łatwo ulitować się nad zmokłym kotkiem a nie zauważyć mokrego pająka - czy uprawnione jest wtedy myślenie jestem uważna, wrażliwa, empatyczna - czy na pewno mamy na uwadze świat kotka

      kiedy ktoś wpada pogadać rozróżniam części rozmowy poświęcone mnie choćby pająkowi i pozornie mnie bo koteczkowi

      empatia to dostrzeganie zbędnego nam

      rozmowa to otwarcie a nie zużycie

      jeśli ten post będzie zachętą - to został dobrze odebrany - o autorefleksji myślę,
      pewna, że każdy buduje cały świat specyficzny we własnej głowie i wbrew pozorom niechęci do pająków nie mają nic wspólnego z intencjami owych

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka